ewa.z1
20.12.06, 23:31
Tak. Mam na myśli ów słynny film "Pasja". To wątek nie związany z wychowaniem
dzieci, ale na tym forum mogę sobie chyba pozwolić na podzielenie się takimi
refleksjami. Może to juz było przerabiane ale nie udało mi się znaleźć.
Oglądałam to w TV w święta Wielkanocne. Wytrzymałam do sceny biczowania,
dalej nie dałam rady oglądać.
Od tej pory coś się we mnie zamkło, coś umarło. Zaczęłam wątpić w sens tego
wszystkiego. Przestałam rozumiec, ufać, kochać. Zadaję sobie pytanie: po co
to wszystko? czy to aż tak musiało wyglądać? Gdzie tu jest Miłośc Boża?
Dlaczego tak to musiało być? I raz jeszcze: po co aż tak?
Nie umiem sobie z tym poradzić. Chodzę do kościoła, przyjmuję komunię św. Ale
to wszystko jest teraz takie głuche, bez życia jakby. W czasie przeistoczenia
(albo podniesienia - jak kto woli) mam ciągle scenę biczowania z "Pasji"
przed oczami. To jest najtrudniejszy moment Mszy św. Powraca wtedy pytanie:po
co aż tak???
Zdaje mi się, że zbyt wysoka to była cena. Nic już nie wiem, nie rozumiem. I
coś się we mnie zamkło.
Nie wiem czego od Was, kochani oczekuję. Chyba chcę poprostu o tym
porozmawiać, podyskutować.