pawlinka 04.03.07, 19:44 Dobry tekst, dziękuję osobiście za niego bardzo!!! Chodzi o tekst "Prawie manifa", to gwoli ścisłości dla ogólnej forumowej wiedzy Dzięki! Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
pawlinka link 04.03.07, 20:17 media.wp.pl/kat,33714,wid,8753227,wiadomosc.html?ticaid=1353d Odpowiedz Link
kasia_ol1 Re: Mamoanieli! 04.03.07, 22:00 Mamoanieli i ja dziękuję. lepiej bym tego nie wyraziła! pozdrawiam. mama "prawie" trójki p.s. Pawlinko, a Tobie dziękuję za linka Odpowiedz Link
alinaw1 Re: Mamoanieli! 05.03.07, 09:02 A ja nie! Tekst - owszem- dobry, a i ironia nieźle wyrażona ale: - zawiodłam się, że ta wielodzietna rodzinka to tylko trójka dzieci (ciągle myślałam, że między wierszami znajdę ich więcej, cha, cha!) - Jako wstrętna konserwatystka popieram hasło: Baby do garów i dzieci (przynajmniej na pewien okres, np. urlop wychowawczy ale o tym dyskutowaliśmy tu już wielokrotnie) - Dobra mama nie musi być 24 godziny z dziećmi i dobra mama to spełniona/szczęśliwa (z powodu kariery) mama- jak mantrę powtarzają je moje wszystkie znajome, które zaraz po macierzyńskim pobiegły do roboty na 6 dni w tygodniu - W tym przypadku, kiedy nie opuszcza się dziatwy na cały dzień wszystko gra ale wciąż mam przed oczami tekst z lutowego numeru RAZEm, w którym pokazano przykład poukładanej mamy dwójki dzieci, spełniającej się w pracy. Mama podkreśla, że w domu musi być porządek, czas dzieli na bloki, ma pomocników. Malutką córeczkę rodzice zawożą rano do niani, odbierają ją o...20, a synek prosto z przedszkola idzie do pracy mamy i tam ma swój kącik. Pewnie to luksus mieć miejsce dla dziecka obok stanowiska pracy ale nie nie wyobrażam sobie zadowolenia mojego przedszkolaka z takiej sytuacji, a i ja pewnie nie mogłabym się skupić na projekcie/rachunkach/tekście etc., a maleńka cały boży dzień poza domem... Autorka podkreślała, że życiową siłę czerpie z pracy właśnie itp, itd. (streszczenie mojej odpowiedzi na ten tekst ukazało się w następnym numerze). Pewnie odbiegłam od tematu. - Bardzo często odwiedzają mnie 2 siostrzenice, czas spędzamy poza domem. Jestem więc ja+ 4 dzieci. Pytania są ale nigdy nie wyczułam w nich negatywnych emocji. Najczęściej podziw ("jak pani daje radę"Odpowiadam: "Jak widać") -W okolicy, gdzie mieszka moja siostra, rodzina z trójką dzieci to standard. Najczęściej jest ich 4-5. Jest też rodzina z 11 i... 16 dzieci (a mama tych ostatnich regularnie płaci składki na komitet, czym wprawia w osłupienie resztę klasy) - Najprawdopodobniej w różnych środowiskach są różne reakcje na "wielodzietność" (nawet jeśli to będzie "dwudzietność" - zauważam przedziwne reakcje na mój drugi urlop wychowawczy (najczęściej ludzie mają taki schemat: albo ma bogatego męża albo klępią biedę i wszystko jej już jedno). Zawsze to jednak jest kalkulacja finansowa a nie kalkulacja priorytetów - Mam nadwagę i - niestety- zdarza się - przetłuszczone włosy, gdybym zatrudniła nianię albo miała swą mamę w pobliżu-może odwiedzałabyum fryzjera. Ech... - Ale generalnie podziwiam takie mamy, co to wychowują swe dzieci (ale nie tylko w weekendy) i pracują np. nocą. Moje dzieciaki - chorowite i jedno wrzeszczące po nocach nie pozwalają mi nawet wypełnić PIT (choć czasem wyrwę się i napiszę parę słów, choćby na tym forum) - To co powyżej nie miało absolutnie nikogo urazić, nie miało być polemiką, ot tylko takie refleksje po przeczytaniu tegoż tekstu... Odpowiedz Link
skrzynka3 Re: Mamoanieli! 05.03.07, 23:18 A ja mialam wrazenie ze ten tekst jest...o mnie ) Nawet niektore przykladowe komentarze to byly dokladnie przytoczone z mojego zycia. I tez po pewnym czasie zaczelam byc zlosliwa. Najgorzej szlo mi z uodparnianiem sie na rzucane wspolczujacym tonem pytania-stwierdzenia o wpadke! - w obecnosci straszych dzieci nie bedacych juz wtedy niemowlakami. Z komentarzami spotykam sie jak Polska dluga i szeroka i tu gdzie mieszkam i na wszelkich wakacjo-wyjazdach a lubimy sie szwedac. Co wiecej komentowano nieraz bolesnie i dotkliwie i moja decyzje pozostania 4 lata w domu ze starszymi i podjeta kilka lat potem decyzje o powrocie na pol etatu do pracy kiedy najmlodsza miala 8 mc. Moze to mialo ta zalete ze uodpornilam sie na gadanie. Bo ludziskom sie nie dogodzi wiec trzeba rozeznac co w danej sytuacji sluszne i robic z przekonaniem swoje. I przyznam, ze mnie takie bycie na celowniku (O maaatko masz trojke naaprawde?? I jeszcze pracujesz??) mobilizuje do tego zeby nawet padajac na nos umyc glowe, starannie ubrac sie do pracy, rzucic okiem w lustro zanim wybiegne do szkoly po starsze i nie zapomniec zabrac ze soba usmiechu Odpowiedz Link
alex05012000 Re: Mamoanieli! 06.03.07, 15:51 ha, a ja w swoim czasie, teraz mniej... często spotykałam teksty: tylko jedno, jedno źle sie chowa; kiedy drugie?; ma pani taką śliczną córeczkę, to teraz chłopczyk; ... i temu podobne przyjemne/wrrrr... wiele dzieci źle, jedno, też źle...ludziom to chyba nie dogodzi... ja nie popieram: "Baby do garów i dzieci przynajmniej na pewien okres, np. urlop wychowawczy " , tzn owszem, ale pod warunkiem, że maż ma pracę i jest w stanie utrzymać niepracujacą żonę i dziecko/dzieci, a po drugie, że owa żona chce być na tym wychowawaczym...[ja nie chciałabym...], artukuł z RAZEM - ta pani powinna sie leczyć na głowę...między praca zawodowa a praca codzinnie do 20h00 jest sporo miejsca... pracuję, wychowuję dziecko, fakt jedno, ale jednak... jakoś wszystko się kręci... dla mnie z różnych względów rodzina w modelu 2+1 jest całkowicie akurat, inni niech mają 5 dzieci... myślę ze ludziom generalnie brakuje tolerancji i zbytnio interesują siezyciem innych... tak ogólnie... Odpowiedz Link
skrzynka3 Re: Mamoanieli! 06.03.07, 19:28 Jeszcze a propos wychowawczego -wybaczcie nie moge sie powstrzymac. Mozna na niego pojsc pod warunkiem ze sie go ma . Niestety osoby prowadzace wlasna dzialalnosc sa go pozbawione. Przysluguje im tylko urlop maciezynski i koniec.Z powodu obciazen skladkami pensji pracownika takich osob bedzie coraz wiecej. Nie dlatego, ze maja powolanie do bycia bizneswoman ale dlatego ze to jedyna szansa na podjecie pracy w ogole. Odpowiedz Link
kamilla14 Re: Mamoanieli! 06.03.07, 23:38 Mi sie tez nie spodobal ironiczny ton tego artykulu - mimo, ze reakcje ludzi zapewne z życia wziete, to tylko świadczą o ich wscibstwie i braku szacunku dla wybranego modelu rodziny - i dotyczy to wszystkich w mniejszym lub wiekszym stopniu - czy to matek jedno, czy dwu czy trzydzietnych, czy wracajacych do pracy, czy wrecz przeciwnie... Kazdy dokonal wyboru na swoja odpowiedzialnosc i nie ma prawa wtracac sie niepytany o zdanie do zycia innych. Draznila mnie jej duma,podkreslanie, ze jest matka polka wielodzietna pracujaca (a 3 dzieci nie jest jaks bohaterska wielodzietnoscia), i zdanie o matkach jedynakow: "Zauważyłam ciekawą prawidłowość: matkom pracującym najbardziej się dostaje od rodzicielek dorosłych lub dorastających jedynaków. Pań, które, gdy tylko ich latorośl weszła w wiek przedszkolny, wyprysnęły z domu aż się kurzyło. I więcej do pieluch nie wracały". (Chyba nie kazda matka z jednym dzieckiem to ta, ktora nie lubi pieluch?) Uwazam godzenie macierzynstwa z praca zawodowa za wielki wysilek logistyczno - fizyczno - intelektualny, (choc ten ostatni jakos slabo pani Agacie wychodzi...), jednak dzieci przeciez rekompensuja z nawiazka wszelkie trudy rodzicielstwa (a nikt nie obiecywal, ze bedzie lekko, latwo i przyjemnie?), jesli dochodzi do tego satysfakcjonujaca i dajaca sie pogodzic z dziecmi praca, maz, ktory chodzi wspolnie na plac zabaw, to czego ta kobieta sie tak przejmuje glupim gadaniem????? Artykul uwazam za plytki i napisany bylejak. k Odpowiedz Link
pawlinka Re: Mamoanieli! 07.03.07, 00:26 Kamillo! Artykuł naszej koleżanki z forum zawiera bardzo ważną myśl: "Szanujmy wybory innych! Bo w pięknym kraju nad Wisłą nie dość że życie skomplikowane, to jeszcze sami kłody sobie pod nogi rzucamy. Kobiet siedzących w domu nie traktujmy jak „prawie” kobiety. A tych pracujących nie oceniajmy jako „prawie” matki… ". Kamillo, ależ Ty właśnie to samo napisałaś w swoim poście: "Kazdy dokonal wyboru na swoja odpowiedzialnosc i nie ma prawa wtracac sie niepytany o zdanie do zycia innych". A czy to duma? Nie, raczej radosć z życia, po prostu. Mnie osobiscie stale się dostaje: i od matek pracujących, i tych bedących w domu. Czy byłam na urlopie wychowawczym (6 lat), czy teraz, kiedy pracuję na pół etatu, wiecznie ktoś mnie ocenia. Bo tak to już u nas jest, że nie potrafimy żyć bez porównania sie z innymi, taka cechę narodową mamy. " Odpowiedz Link
kamilla14 Re: Mamoanieli! 07.03.07, 02:32 Pewno sie za bardzo czepiam, po prostu chodzilo mi o to, ze artykul jest dosc blahy - skupia sie glownie na reakcjach ludzi na nietypowe dla nich zjawiska (troche zreszta niesprawiedliwe, bo przeciez sa ludzie radosnie podchodzacy do tematu). Jesli to poszerzy horyzonty na temat wielodzietnosci osobom go czytajacym, to czemu nie. Przypomnialy mi sie tez reakcje na wielodzietnosc we Wloszech - kolezance bili czesto brawo, gdy wysiadala z 3 dzieci z samochodu, w Anglii i Francji 3-4dzieci to coraz wieksza normalka, tylko u nas na granicy patologii. Popelnilam glupia aluzje wobec autorki, przepraszam. Na dzisiejsze czasy na pewno jest dzielna kobieta i madra mama, jednak czym jest walka z ludzkim gadaniem i glupota, ktorej doswiadcza z bohaterstwem matek, ktore musza zdobywac dla dziecka kawalek chleba (ten patos to pod wplywem watku "Nedza ludzka")? pozdrawiam wszystkie pozostale dzielne kobiety k Odpowiedz Link
alex05012000 Re: Mamoanieli! 07.03.07, 09:27 główny problem polega nie na ilości dzieci tylko chyba na podejściu ludzi w naszym kraju: wsciubianie nosa w cudze sprawy to ulubione zajecie dużej części naszego społeczeństwa, porównywanie, biadolenie, gadanie: nie ma dzieci- źle, ojoj, nie ma dzieci - nie wnikają dlaczego, często bardzo raniąc kobiety-małżenstwa bezpłodne ma 1 dziecko - zaraz gadka, a czemu nie 2, a kiedy drugie, a jedno sie źle chowa samo, egoistka-pozbawia dziecka rodzeństwa...krzywdzi go! ma 2 - no, tu to chyba najmniej dagają... ma trójkę i wiecej - wariatka!, jak je wyzywi, wychowa, itd itp ... rodzina z 5 czy 6 a nie daj Bóg wiecej dzieci - no, to pełna patologia napewno... psychiatryk i w ogóle ... matka pracuje - wyrodna, nie poświęca dziecku dość czasu ... kariery jej sie zachciało! (jakby większość kobiet pracowała dla kariery!!!) nie pracuje- bez ambicji, kura domowa...na garnku męża.... i inne takie reasumując cokolwiek byśmy nie zrobiły będzie GADANE...czy to tak trudno pozwolić każdemu żyć według uznania i możliwośći? widać że trudno... Odpowiedz Link
alex05012000 Re: jeszcze o ilości dzieci 07.03.07, 14:22 na e-mamie jest post + komentowany artykuł: kiedy drugie dziecko?, niektóre wypowiedzi mam nie będących jedynakami i mam mających więcej niż jedno dziecko są ... szokujące... jak ta, którą wkleiłam poniżej, jak w ogóle można coś takiego napisać! Re: Do mam jedynaków.... Autor: mika77ka Data: 05.03.07, 10:52 ----------------------------------------------------------------------------- tzn. tych które mają, chcą i nie wyobrażają sobie mieć więcej dzieci. Oby Wasze dziecko w zdrowiu sie chowało i Was przeżyło. W przeciwnym razie tracąc dziecko /z jakiegokolwiek powodu/ i nie mając już szans i możliwości na drugie, nie darujecie sobie tego do końca życia. JA wiem, że to jest czarny scenariusz, ale każda myśli o złych relacjach z innym rodzeństwem, braku czasu dla innych dzieci i o wygodzie. A nie zastanawiałyści się nigdy drogie mamy jedynaków co by było gdyby.... Odpowiedz Link
a_weasley Pogrzeb jedynaka 09.03.07, 09:33 alex05012000 napisała: > na e-mamie jest post + komentowany artykuł: kiedy drugie dziecko?, niektóre > wypowiedzi mam nie będących jedynakami i mam mających więcej niż jedno dziecko > są ... szokujące... jak ta, którą wkleiłam poniżej, jak w ogóle można coś > takiego napisać! Uważasz, że nieprawda, czy po prostu wolisz o tym nie myśleć? > Oby Wasze dziecko w zdrowiu sie chowało i Was przeżyło. W przeciwnym razie > tracąc dziecko /z jakiegokolwiek powodu/ i nie mając już szans i możliwości na > drugie, nie darujecie sobie tego do końca życia. JA wiem, że to jest czarny > scenariusz, ale każda myśli o złych relacjach z innym rodzeństwem, braku czasu > dla innych dzieci i o wygodzie. A nie zastanawiałyści się nigdy drogie mamy > jedynaków co by było gdyby.... Właśnie wczoraj pochowałem kolegę z klasy, który zginął w górach. Miał 40 lat. Był jedynakiem, rodzina 1+1. Jak to często bywa przy takim układzie, bardzo mocno związany z matką. Na tyle mocno, że się nie ożenił (zresztą jedynacy w ogóle częściej od innych zostają sami). To był straszny widok. Podobnie jak matka innego mojego kolegi, też jedynaka, który zmarł na białaczkę mając lat 27. Nie ma się co oburzać na prawdę. Odpowiedz Link
magdalaena1977 Re: Pogrzeb jedynaka 11.03.07, 18:33 wypowiedź z ememy: > Oby Wasze dziecko w zdrowiu sie chowało i Was przeżyło. W przeciwnym razie > tracąc dziecko /z jakiegokolwiek powodu/ i nie mając już szans i możliwości na > drugie, nie darujecie sobie tego do końca życia. JA wiem, że to jest czarny > scenariusz, ale każda myśli o złych relacjach z innym rodzeństwem, braku czasu > dla innych dzieci i o wygodzie. A nie zastanawiałyści się nigdy drogie mamy > jedynaków co by było gdyby.... alex05012000 napisała: > niektóre wypowiedzi mam nie będących jedynakami i mam mających więcej niż > jedno dziecko są ... szokujące... a_weasley napisał: > Uważasz, że nieprawda, czy po prostu wolisz o tym nie myśleć? Zgadzam się z Arthurem. Jestem jedynaczką i moja mama też nie ma rodzeństwa. Ma to swoje plusy, ale ogromnym obciążeniem była dla mnie świadomość, że gdyby mi się coś stało ... Mam wrażenie, że byłoby mi łatwiej w moim (staro)panieństwie, gdyby moi rodzice mieli już wnuki, babcie prawnuki, gdybym wiedziała, że kiedyś opieka nad nimi nie spadnie na mnie jedną, że biologiczna kontynuacja rodziny nie spoczywa tylko na moich barkach. BTW wielokrotnie jako jedynaczka spotykałam się z negatywnymi reakcjami. Wiele osób przekonywało mnie, że mam gorzej, że moja rodzina jest jakaś wadliwa. Strasznie mnie to bolało, zwłaszcza, że nie miałam przecież wpływu na ilość potomstwa moich rodziców. Tak jakbym za bardzo płakała w nocy i rodzice zniechęcili sie do dalszego rozmnażania ? Odpowiedz Link
a_weasley To ja chyba żyję w innym świecie 07.03.07, 15:51 Nie wiem, gdzie mieszka i w jakim środowisku się obraca autorka komentowanego tekstu. Mieszkam w mieście powyżej 1.000.000 mieszkańców, a żona pochodzi z miasta od 500.000 do 1.000.000 mieszkańców. Oboje mamy wyższe wykształcenie i wśród takichże osób się obracamy (przy czym wśród tych znajomych, których, że tak powiem, ja wniosłem do tego kręgu, jest nadreprezentacja absolwentów, za przeproszeniem, elitarnego stołecznego liceum). Jedni mają dzieci (dwoje jest na porządku dziennym, troje to wcale nie rzadkość, a i czwórki się trafiają), inni się sposobią, jeszcze inni zrezygnowali czy nie mogli, ale akceptacja dla rozmnażania jest powszechna i nasze plany w tej mierze też nikogo nie dziwią. Odpowiedz Link
skrzynka3 Re: To ja chyba żyję w innym świecie 07.03.07, 17:00 Ja jestem z bardzo duzego miasta. Kamilla masz racje kazda ilosc dzieci jest komentowana (przez znajomych, wspolpracownikow, rodzine). Tylko widzisz nie spotkalam sie z tym zeby mama wsiadajaca do autobusu z jednym czy wchodzaca do sklepu musiala wysluchiwac komentarzy. A ja bedac z ciazy z trzecim czy juz potem z niemowlakiem bylam komentowana wlasnie w takich sytuacjach - autobus, slep, zaczepianie na ulicy przy okazji czekania na zmiane swiatla. Trudno w takiej sytuacji nie czuc sie jak dziwolag. No i szepty moich starszakow -Mamo ale o co chodzi?, dlaczego ta Pani pytala czemu nas tak duzo? Odpowiedz Link
alex05012000 Re: To ja chyba żyję w innym świecie 08.03.07, 11:41 Tylko widzisz nie spotkalam sie z tym zeby mama wsiadajaca do autobusu z jednym czy wchodzaca do sklepu musiala wysluchiwac komentarzy. - autobusami nie jeżdżę, ale na placach zabaw, w parku itp. owszem słyszałam komentarze: kiedy drugie? [dziecko], no, to teraz chłopczyk, do pary... i temu podobne... przykre, bo dzieci mieć nie mogliśmy, a nawet gdyby to przecież bardzo osobista i intymna sprawa, kto ile chce/może/ma dzieci? nie mówiąć już o wykładach na temat nieszczęśliwości jedynaków, egoiźmie jedynaków no i krzywdzie jaką wyrządzam dziecku nie dostarczając mu rodzenstwa... Odpowiedz Link
skrzynka3 Re: To ja chyba żyję w innym świecie 08.03.07, 14:02 Rozumiem Alex i w pelni popieram. Nie wazne czy mozecie czy nie. To Wasza i tylko Wasza sprawa ile chcecie i mozecie miec dzieci.Szczytem nietaktu sa takie pytania. A teraz wyobraz sobie ze do tych sytuacji o ktorych piszesz (plac zabaw - a jakze tam tez swoje zebralam) dokladasz takie wlasnie typu autobus, sklep, czekanie na zmiane swiatel przez ulice). Mozna od pewnego momentu zaczac reagowac zlosliwoscia i przewrazliwieniem? W dodatku jak ktos zauwazyl nie chodzi o niewiadomo jaka ilosc dzieci tylko o slownie troje. Zeby bylo od razu jasne -jak ktos ma "niewiadomo jaka ilosc dzieci" to tez jego sprawa i nikogo nie upowaznia to do publicznych nieproszonych komentarzy. Odpowiedz Link
a_weasley Re: To ja chyba żyję w innym świecie 09.03.07, 09:10 alex05012000 napisała: > wykładach na temat nieszczęśliwości jedynaków, egoiźmie jedynaków no i > krzywdzie jaką wyrządzam dziecku nie dostarczając mu rodzenstwa... Jest to rzeczywiście pewien nietakt. Być może nie możesz mieć więcej dzieci i wtedy nie jesteś winna tej krzywdy. Odpowiedz Link
alex05012000 Re: To ja chyba żyję w innym świecie 09.03.07, 13:04 Jest to rzeczywiście pewien nietakt. Być może nie możesz mieć więcej dzieci i > wtedy nie jesteś winna tej krzywdy. więc jednak ty też uważasz, że jakaś krzywda jest... znaczy posiadanie jednego dziecka "z wyboru" nie jest dopuszczalne? niezależnie od wieku rodziców, stanu ich zdrowia, finansów, predyspozycji psychicznych i innych czynników ... należałoby mieć więcej niż jedno dziecko... przynajmniej tak rozumiem twoje wypowiedzi... Odpowiedz Link
alinaw1 Re: Mamoanieli! 09.03.07, 10:23 Sprostowanie, nie wiem dlaczego ale napisałam RAZEM zamiast RODZICE... Jako pointę potraktowałam tu wypowiedź alex (ludzie gadają... i oceniają wszystko). Ale nie tylko ludzie bezstronni, my- matki też. Ja-w szczególności. Bo nie chodzi o liczbę dzieci ale ich wychowanie/opiekę itd (praca?kariera? macierzyński, wychowawczy itd). Wszystkie moje znajome pobiegły do roboty nie dlatego, że była taka potrzeba, bo np. mąż zarabia tylko na jedzenie i rachunki, a spłacić kredyt już nie ma komu. Nie, wszystkie są zamożne. Szczerze powiedziawszy, tak po ludzku wpienia mnie to, że te kobitki wszem i wobec oznajmiają iż pracują bo taka trudna sytuacja i że muszą zarobić na dobre ciuchy/edukację itd dla swojej pociechy (choćby i ta pociecha kilka miesięcy dopiero miała!). I zaczynają się jęki jak tow tym kraju strasznie, jaka bieda, niemal głód i nędza! Szczególnie z perspektywy apartamentów i samochodów tychże znajomych. Znam dwie matki 3 dzieci, obie pracują, wszyscy podziwiają je, ze tak pięknie łączą funkcje rodzicielskie z zawodowymi, tylko ja- potwór bez podziwu! W czasie nieobecności mamy dziećmi zajmują się dwie panie: niania+teściowa.Mama wraca po pracy, dzieci czyste, wybawione, obiad gotowy, posprzątane, poprasowane. W sobotę rano przychodzi pani Wanda-od sprzątania. Często też na sobotę dzoeci podrzucane są do drugich dziadków na cały dzień. Jakoś nie widzę w tych przypadku heroizmu matki-Polki z rodziny wielodzietnej. Ja mam wychowawczy, dwójkę dzieci, bez pomocy teściowej, niani i sprzątaczki, a często słyszę, że siedzę w domu (i w domyśle: oglądam seriale i robię pedicure), a ja czasem ledwo żyję. Mój mąż twierdzi, ze to przez brak porządnej organizacji. Może i ma rację. Całkiem możliwe, że oceniamy i posługujemy się schematami w oparciu o znane nam przypadki i w ten sposób generalizujemy. Gdy widzę na ulicy mamę z 3-4 dziatwy to iskierka... zazdrości się pojawia w moim sercu. W życiu nie pomyślałabym, że mamy takie spotykająsię ze złośliwymi pytaniami, czy uszczypliwościami za SAM FAKT posiadania więcej niż 2 dzieci. Odpowiedz Link
justyna.ada Re: Mamoanieli! 09.03.07, 11:36 No tak, ja np. mam obserwacje z Duszpasterstwa Rodzin, gdzie jakby z definicji dzieci są mile widziane ) Ja z kolei mam obserwację w drugą stronę: w tym środowisku jest raczej pęd do tego, żeby tych dzieci mieć więcej. Nawet sobie żartujemy z mężem, że nasza dwójka dzieci to taka ilośc 'na dwójkę, czyli mierny" zaledwie zezwalająca na bycie w DR. ))) (żartuję, są też jedynacy) A trójka to taki dobry standard, a co ponadto, mile widziane. I my wtedy się trochę głupio czujemy, że mając dwoje i nie planując trzeciego, jesteśmy nieprawomyślni. Bo reszta w DR (w każdym razie mamuś) to jest na drodze rozwoju rodziny. Trochę nie na temat, ale obserwujemy też fenomen, że w naszym DR większość pań to albo nauczycielki albo zawody spokrewnione. Tym samym zazwyczaj słąbo płatne ale dające więcej czasu dla rodziny, tak? Z kolei obserwowany standard życia rodzin w miarę fajny. No to prosty wniosek: pogratulować tatusiom posady?... A jeśli los sprawia inaczej i mama choćby chciała inaczej, pracuje całymi dniami? I tata też? Odpowiedz Link