Dodaj do ulubionych

Ciąża a starania o pracę

20.04.07, 13:31
Odwiedziła mnie wczoraj... Co byście jej doradziły?
Miesiąc temu straciła pracę (koniec umowy na czas określony). Tydzień potem
wyszedł jej dodatni test ciążowy. Tydzień potem zaczęła plamić, lekarz zlecił
leki i wszystko się uspokoiło. Czuje się dobrze, kontrolne badanie USG
pokazało, że maluszek rozwija się prawidłowo. Zastanawia się, czy podjąć
pracę (bo właśnie pojawiła się taka okazja). To byłaby szansa na pieniądze
większe niż zasiłek dla bezrobotnych i na godziwszy zasiłek macierzyński.
Trochę boi się o dziecko, ale- wiecie co?- najbardziej ma skrupuły wobec
przyszłego pracodawcy- że on szuka rąk do pracy (nie jest to praca z grupy
niebezpiecznych, więc nie ma prawa pytać jej o ciążę), a ona być może zaraz
pójdzie na zwolnienie lekarskie; że to nieuczciwe. Ale jeśli tej pracy nie
podejmie, to przez pół roku zasiłek dla bezrobotnych, potem jakieś wsparcie z
MOPRu do i po porodzie- jednym słowem ponad rok biedy. Mąż pracuje, ale
raczej im się nie przelewa. Ale mimo wszystko straszne skrupuły.
Co byście doradziły (-li)?
Obserwuj wątek
    • glupiakazia Re: Ciąża a starania o pracę 20.04.07, 15:33
      Myślę, że jeśli jest to praca jakiej szukała, satysfakcjonująca, którą
      chciałaby wykonywać długofalowo, tzn. urodzić i po macierzyńskim wrócić do tej
      pracy, związać się z tym pracodawcą i być dla niego dobrym pracownikiem, to nie
      widziałabym problemu. Natomiast jeśli chodziłoby tylko o zatrudnienie się,
      możliwość pójścia na zwolnienie i większy zasiłek, bez planów powrotu do pracy
      po macierzyńskim, to rzeczywiście nie byłoby to w porządku. Oczywiście wielu
      rzeczy nie można przewidzieć, np. coś z dzieckiem (oby nie!) nie tak i wtedy o
      powrocie nie ma mowy. Ale może być też i tak, że ciążę zniesie bardzo dobrze,
      przepracuje całe 9 miesięcy i dopiero odejdzie na urlop. Nie da się
      przewidzieć, na tym etapie zależy od tego, jakie Twoja znajoma ma intencje
      wobec tego pracodawcy.

    • minerwamcg Re: Ciąża a starania o pracę 20.04.07, 16:04
      Hej, a czy przypadkiem nie jest tak, że się podpisując umowę MUSI powiadomić
      pracodawcę o ciąży?
      • franula Re: Ciąża a starania o pracę 20.04.07, 17:52
        nie, nie musi.
        natomiast on i tak przecież nie da jej od razu bezterminowej umowy tylko np na
        trzy miesiące. Jesli się mu nie spodoba jej ciąża (za 3 msc juz będzie i tak
        wiadomo) to rozwiąże stosunek pracy i cześć

        natomiast ja osobiście chyba powiedziałabym pracodawcy jasno, że jestem wciąży
        ale chcę pracować - inaczej czulabym się nie w porządku. Chyba.
      • wierzba_b Re: Ciąża a starania o pracę 21.04.07, 01:40
        minerwamcg napisała:

        > Hej, a czy przypadkiem nie jest tak, że się podpisując umowę MUSI powiadomić
        > pracodawcę o ciąży?

        Minerwo - absolutnie nie! Co więcej, pracodawca na rozmowie kwalifikacyjnej nie
        ma prawa (przynajmniej teoretycznie) zadawać pytań o to, czy jesteś w ciąży, czy
        planujesz, etc.
    • direta Re: Ciąża a starania o pracę 20.04.07, 17:57
      "Bo drogi Pana są proste. Kroczą nimi sprawiedliwi, ale potykają się na nich
      grzesznicy"
      Może najprościej byłoby po prostu poinformować pracodawcę i o ciąży i o swoich
      zamiarach wobec pracy i pracodawcy?
      I zaufać Bogu. Modlić się by natchnął pracodawcę zgodnie z Jego Wolą.
      Przecież prawda prędzej czy później i tak wyjdzie na jaw. Pracodawca potrafi
      liczyć i obliczy sobie że była w ciązy podpisując umowę, a jednak to zataiła. Do
      takiego pracownika trudno mieć zaufanie.
      Gdybym ja była pracodawcą wolałabym zatrudnić dobrą pracownicę a potem kogoś na
      zastępstwo (przecież i tak za zwolnienie w czasie ciąży płaci ZUS, więc chyba
      pracodawca nie traci?) niż zostać postawiona przed faktem dokonanym i zrobiona w
      balona. Takiej oszustki chciałabym się pozbyć jak najprędzej i zwolniłabym przy
      pierwszej okazji.
      Może jeszcze zrobić tak, że jak się juz zatrudni, to znajdzie kogos na swoje
      miejsce na czas zwolnień.
      Ja tak zrobiłam, ale okazało się, ze pracodawca i tak ma już kogoś i nawet nie
      skorzystał z mojej propozycji.
      A po urlopie bez problemu wróciłam do pracy. Ta druga osoba, którą znalazł
      pracodawca (zupełnie dla niego obca) zresztą też tam pracuje do dziś.
    • mamalgosia Re: Ciąża a starania o pracę 20.04.07, 18:06
      W świetle prawa może zatrudnić się i nic nie wspominać o ciąży, nikt nie może
      jej o to zapytać. Ja osobiście na pewno bym tak nie potrafiła. Powiedziałabym,
      że jestem w ciąży, ale że zależy mi na tej pracy i że po urodzeniu dziecka na
      pewno wrócę. Oczywiście należy się liczyć, że pracodawca nie zechce zatrudnić
      kogoś, kto może mu się stracić nawet na ponad rok. Ale moje sumienie nie
      pozwoliłoby postąpić mi inaczej. Ale wcale nie upieram się przy tym, że moje
      sumienie nie jest krzywe
    • mader1 Re: Ciąża a starania o pracę 20.04.07, 20:35
      No tak. Byłam już kiedyś po wstępnych rozmowach, zostałam przyjęta do pracy.
      Nie była moją wymarzoną, ale była satysfakcjonująca i miła. Od jakiegoś czasu
      staralismy się o dziecko, bo lekarze pozwolili nam łaskawie. Już się
      zniechęciliśmy i postanowiliśmy powrócić do surowego przestrzegania zasad NPR,
      skoro ta praca mi się spodobała.
      Byłam umówiona na podpisanie umowy. I... w tej ostatniej chwili poczęła się
      średnia. Zadzwoniłam do pracodawcy, poprosiłam o jeszcze jedną
      rozmowę.Przeprosiłam za zamieszanie, bowiem wolał osobę bez ciąży. Uważał, że
      jestem trochę niepoważna.
      • mamalgosia Re: Ciąża a starania o pracę 20.04.07, 20:39
        a powiedz, jaka to była praca?
        • mader1 Re: Ciąża a starania o pracę 20.04.07, 20:56
          w dziale personalnym w szacownej, dużej instytucji. Spokojna, stabilna - od
          godziny do godziny ... Ale już nie pamiętam o niej ... dobrze się stało smile, że
          malutka jest na świecie.
          • mamalgosia Re: Ciąża a starania o pracę 20.04.07, 21:02
            Oczywiście, że dobrze się stało.
            Kiedyś odwiedziłam kolezankę, która samotnie wychowuje syna, jest rozwódką
            (moim zdaniem powinna postarać się o orzeczenie nieważności, ale ona jakoś nie
            ma na to nerwów, widocznie jej nie zależy). Synek jest bardzo fajny, jest jej
            skarbem i teraz już nawet wsparciem (ma chyba 15 lat). Ona w nim zakochana.
            Kiedyś jej powiedziałam: "Co ty byś zrobiła bez Mariuszka...", a ona (strasznie
            mnie tym zaskoczyła, pamiętam ten wstrząs do dziś, choć to było pewnie już z 10
            lat temu): "Nic bym nie zrobiła, przecież bym go nie znała, nie wiedziałabym
            jak z nim fajnie. A może nie byłabym rozwódką tylko miała inną, dobra rodzinę i
            dobrą pracę". Wstrząsnęło mną to bardzo, bo jak coś jest dobre w moim życiu to
            nawet nie chcę dopuszczać myśli, że mogłoby tego nie być, a jak już dopuszczę,
            to wydaje mi się, że byłoby gorzej. A tu ciekawe: mogłoby być lepiej, no no.
            Nie chcę broń Boże Ci powiedzieć, że miałabyś może inną, LEPSZĄ córkęsmile), nie
            odbierz tego tak. Ale tak mi się nasunął taki inny punkt widzenia.
            Czyli "dobrze się stało, że", ale tak naprawdę to nigdy nie wiadomo, co by było
            gdyby
    • kulinka3 Re: Ciąża a starania o pracę 20.04.07, 21:40
      Wydaje mi się,że nieuprzedzenie pracodawcy o ciąży byłoby nieuczciwością.
      Taka postawa może skutkować tym,że pracodawcy będą się bać zatrudniać kobiety (a
      i tak jest z tym problem) i każdą następną będą traktować jako potencjalną
      naciągaczkę.
    • magdalaena1977 Re: Ciąża a starania o pracę 21.04.07, 00:52
      dargoma napisała:
      > Miesiąc temu straciła pracę (koniec umowy na czas określony). Tydzień potem
      > wyszedł jej dodatni test ciążowy. Tydzień potem zaczęła plamić, lekarz zlecił
      > leki i wszystko się uspokoiło. Czuje się dobrze, kontrolne badanie USG
      > pokazało, że maluszek rozwija się prawidłowo. Zastanawia się, czy podjąć
      > pracę (bo właśnie pojawiła się taka okazja). To byłaby szansa na pieniądze
      > większe niż zasiłek dla bezrobotnych i na godziwszy zasiłek macierzyński.
      > Trochę boi się o dziecko, ale- wiecie co?- najbardziej ma skrupuły wobec
      > przyszłego pracodawcy- że on szuka rąk do pracy (nie jest to praca z grupy
      > niebezpiecznych, więc nie ma prawa pytać jej o ciążę), a ona być może zaraz
      > pójdzie na zwolnienie lekarskie; że to nieuczciwe. Ale jeśli tej pracy nie
      > podejmie, to przez pół roku zasiłek dla bezrobotnych, potem jakieś wsparcie z
      > MOPRu do i po porodzie- jednym słowem ponad rok biedy. Mąż pracuje, ale
      > raczej im się nie przelewa. Ale mimo wszystko straszne skrupuły.
      > Co byście doradziły (-li)?

      Z mojego doświadczenia mogę potwierdzić, że zatrudnienie się bez poinformowania
      o ciąży, to dobra droga do rozwścieczenia pracodawcy, a w konsekwencji do utraty
      pracy. Nie ma formalnego obowiązku, nawet badania przez lekarza medycyny pracy
      może nic nie wykazać (ma tylko informację o zdolności do pracy). Jeżeli zależy
      jej na pracy, nie może tego ukrywać.
      Jeśli szansa na pracę "się pojawiała", a nie została wyduszona z serii rozmów
      kwalifikacyjnych, to dziewczyna ma szansę na pracę. Szczera rozmowa jest tu
      jedynym wyjściem.
      Jednocześnie sytuacja ubezpieczeniowa pracownicy jest o tyle lepsza od
      niepracownicy, że przepuszczenie choćby małej szansy na pracę byłoby głupotą.
      nawet gdyby pracodawca zatrudnił ją pełny dobrych nadziei, a ona zaraz poszłaby
      na zwolnienie.
    • mader1 opinia faceta :) 21.04.07, 09:06
      Rozmawiałam na ten temat z moim mężem. Przez jakiś czas był pracodawcą.
      On odróżnia dwie sytuacje :
      - w sytuacji, gdy ta dziewczyna może nie pracować - pieniądze nie są jej bardzo
      potrzebne, może pójść, wyjaśnić sytuację, ewentualnie zrezygnować. Musi bowiem
      się liczyć, że koszty psychiczne niepowiadomienia pracodawcy będą spore. Może
      jej okazywać niezadowolenie na różne sposoby.
      - w sytuacji, gdy musi pójść do pracy, bo po prostu pieniądze są potrzebne -
      niezbędne, nie musi i nie powinna informować o swojej ciąży. Ciąża u kobiety -
      tak twierdzi mój mąż- jest sprawą prywatną. Pracodawca przyjmuje kobietę ze
      względu na jej kompetencję, jej pożycie seksualne jest jej sprawą prywatną. Mąż
      twierdzi, że jako pracodawca zawsze liczył się z ciążą u kobiety. I zatrudniał
      je. Jedną nawet w ciąży widocznej smile
      Twierdzi, że na rynku pracy jest taka sytuacja, że w przypadku , gdy pracownik
      jest niepotrzebny lub nieopłacalny ( albo stwierdzi się jego niekompetencję)
      pracodawca - o ile prawo mu na to pozwala- zwalnia go bez skrupułów, nie
      pytając o jego sytuację prywatną, kłopoty.Na ogół nie zatrudnia pracownika z
      góry na czas nieokreślony, a jedynie przedłuża umowy okresowe, tak jest
      ostożny. Przeważnie on dyktuje warunki płacy, wymiaru pracy.
      W przypadku , gdy sytuacja finansowa tej rodziny jest zła, pracowanie nawet
      przez 3 miesiące może być zbawienne - pozwolić odłożyć jakieś pieniądze na
      wydatki związane z dzieckiem, leki, ewentualne dodatkowe badania, które są
      płatne, a czasem decydują o życiu czy zdrowiu dziecka.Nie należy mysleć za
      pracodawcę, zna on ryzyko prowadzenie swojej działalności.


      • magdalaena1977 Re: opinia faceta :) 21.04.07, 10:32
        > W przypadku , gdy sytuacja finansowa tej rodziny jest zła, pracowanie nawet
        > przez 3 miesiące może być zbawienne (...)
        To nie będzie praca przez trzy miesiące.
        art. 177 § 3 kp: Umowa o pracę zawarta na czas określony lub na czas wykonania
        określonej pracy albo na okres próbny przekraczający jeden miesiąc, która
        uległaby rozwiązaniu po upływie trzeciego miesiąca ciąży, ulega przedłużeniu do
        dnia porodu.
        Jeśli bohaterka dyskusji ukryje swoją ciążę i przyzna się po zawarciu umowy , to
        pracodawca musi jej przedłużyć umowę do końca ciąży. Aczkolwiek ciągle istnieje
        ryzyko bezpodstawnego 52 z zemsty.
      • kulinka3 Re: opinia faceta :) 21.04.07, 21:59
        mader1 napisała:

        > - w sytuacji, gdy musi pójść do pracy, bo po prostu pieniądze są potrzebne -
        > niezbędne, nie musi i nie powinna informować o swojej ciąży. Ciąża u kobiety -
        > tak twierdzi mój mąż- jest sprawą prywatną. Pracodawca przyjmuje kobietę ze
        > względu na jej kompetencję, jej pożycie seksualne jest jej sprawą prywatną.

        Opinia mojego męża jest zgoła odmienna.
        Nikt tej pani nie będzie pytał o życie seksualne.Jeśli jednak przychodzi ona w
        zagrożonej ciąży do pracy i nie informuje o tym pracodawcy, to wybacz Mader, ale
        jest to oszustwo.Być może następnego dnia ta kobieta będzie musiała pójść na
        zwolnienie, a jej pracodawca liczył przecież na owe kompetencje.Jest to li tylko
        chęć realizacji prawa do zasiłku, a nie chęć pracy.

        Mąż
        >
        > twierdzi, że jako pracodawca zawsze liczył się z ciążą u kobiety. I zatrudniał
        > je. Jedną nawet w ciąży widocznej smile

        Co innego zatrudnić kobietę w widocznej ciąży, a co innego kobietę, która swój
        stan ukrywa.

        Nie należy mysleć za
        > pracodawcę, zna on ryzyko prowadzenie swojej działalności.

        A ja bym pomyślała.Z jakiej racji ów pracodawca ma zapłacić za zwolnienie
        lekarskie tej pani,skoro zaraz może ona stać się niezdolną do pracy? Nie mówiąc
        już o tym,że trzeba mieć odwagę kłamać w żywe oczy snując wizję tego, co wniosę
        do firmy i na co można liczyć z mojej strony, skoro wiem,że tak naprawdę to
        wszystko fikcja.

        • mader1 Re: opinia faceta :) 21.04.07, 23:44
          mój błąd - nie powiedziałam o tym, że ciąża jest zagrożona.

          Po prostu z doświadczenia mojego męża nie wynika, by średnio zdrowa, uczciwa
          kobieta w ciązy była obciążeniem dla firmy większym niż średnio zdrowa, uczciwa
          kobieta posiadająca jedno lub dwoje małych dzieci.

          I oczywiście nie rozmawialiśmy o tym, że

          Nie mówiąc
          > już o tym,że trzeba mieć odwagę kłamać w żywe oczy snując wizję tego, co
          wniosę
          > do firmy i na co można liczyć z mojej strony, skoro wiem,że tak naprawdę to
          > wszystko fikcja.

          Z postu pierwszego wynikało, że takie rozmowy się odbyły i rozumiałam, że ta
          pani nie musiała kłamac.Zrozumiałam z pierwszego postu, że chce pracować, a nie
          realizować prawo do zasiłku - nie jest naciągaczką.Wcale nie zamierzała
          kłamać " o wnoszeniu czegoś do pracy" i nie zamierza naciągać pracodawcy na
          nieuczciwe zwolnienia. Są pewne rodzaje prac i rozmów kwalifikacyjnych, kiedy
          nie trzeba opowiadać takich rzeczy.
          • mader1 Re: opinia faceta :) 22.04.07, 00:10
            a... no oczywiście jeżeli miałaby snuć wizje, co do których jest uzasadniona
            wątpliwość - w żadnym wypadku niech nie kłamie.
            Jezeli ciąża jest zagrożona to zmienia postać rzeczy.
          • kulinka3 Re: opinia faceta :) 22.04.07, 00:12
            Średnio zdrowa kobieta w ciąży obciążeniem nie jest, bo zazwyczaj normalnie
            pracuje.Nie jest nim również kiedy urodzi, bo po prostu jej nie ma i trzeba
            szukać kogoś innego.Dlatego uczciwie trzeba o tym mówić,bo pracodawca też
            człowiek i pewne rzeczy musi planować, brać pod uwagę.
            Ta pani może nie kłamać podczas przyjęcia do pracy, ale nie informując o swoim
            stanie ,nie mówi prawdy o swojej sytuacji i świadomie zataja informację, która
            ma lub będzie miała wpływ na wykonywaną przez nią pracę.
            I nie chodzi mi o to,czy takie pytania na rozmowie kwalifikacyjnej padną czy
            nie, ale o zwykłą uczciwość.
            • mader1 Re: opinia faceta :) 22.04.07, 10:07
              w tym, co piszesz jest logika. Kierowana tą logiką, powiedziałam przyszłemu
              pracodawcy o ciąży, o której nie wiedziałam w chwili rozmowy kwalifikacyjnej, a
              dowiedziałam się tuż przed podpisaniem umowy. Nie podziękował mi za tę
              inforamcję, nie przyjął mnie, a wręcz miał pretensję, że zawracałam mu głowę
              rozmową kwalifikacyjną.Prawdę pisząc poczułam się wtedy winna i poczułam się
              głupio.

              Ale w związku z tym nasuwają mi się dalsze pytania ( nie tylko do Kulinki).
              Zakładamy, że rodzaj pracy nie jest taki, by trzeba było przed przyszłym
              pracodawcą snuć wizję własnej przyszłości w firmie - mnie też pytano i
              sprawdzano konkretne rzeczy, bez pustosłowia. Zakładamy też, że pieniądze są
              zwyczajnie potrzebne na życie - jedzenie, rachunki.
              Czy uważacie, że :
              - przyszły pracownik zatrudniający się w pracy i wiedzący, że za siedem
              miesięcy wyjedzie do Anglii czy innego miasta, powinien informować pracodawcę o
              swoich planach ?
              - przyszły pracownik, który wie od razu, że praca go nie satysfakcjonuje , ale
              ze względów finansowych musi ją na razie podjąć, a szuka przez cały czas,
              nieprzerwanie innej, satysfakcjonującej go pracy , powinien poinformować o tym
              pracodawcę ?
              - czy mama, która jest przed podpisaniem umowy, ma małe dzieci i wcale jeszcze
              nie wie, jak rozwiąże sytuację w przypadku, gdy dzieci ( żłobek, przedszkole)
              będą chorowały, powinna o tym poinformować pracodawcę ?
              • kulinka3 Re: opinia faceta :) 22.04.07, 16:24
                Nie wiem czy nazwałabym to logiką czy pewną lojalnością i przykro mi,że Twój
                niedoszły pracodawca zachował się ( niestety jak większość dzisiaj) bez klasy.
                Przykłady, które podajesz można przyrównać do sytuacji kobiety w ciąży, ale nie
                zagrożonej.Czy ujawnić się? To zależy, jaki charakter ma praca. Czy jest to
                jakiś długoterminowy projekt,praca poprzedzona inwestycją w pracownika, zależy
                też czy firma jest wielkim molochem z dużą rotacją pracowników, czy też firmą
                małą opartą na bardziej ludzkich stosunkach.To jeśli chodzi o dwa pierwsze
                punkty. Pkt 3 jest inny.Pracodawca spodziewa się chyba ,że kobieta ma dzieci,a
                ta z czystym sumieniem nie jest w stanie określić czy i ile będzie na chorobowym.
                • mader1 Re: opinia faceta :) 22.04.07, 17:59
                  > Nie wiem czy nazwałabym to logiką czy pewną lojalnością i przykro mi,że Twój
                  > niedoszły pracodawca zachował się ( niestety jak większość dzisiaj) bez klasy

                  ja teraz się cieszę, że u niego nie pracowałam. Zresztą sam się ukarał, bowiem
                  dziewczyna, panna, która zgłosiła się tuż po mnie, odeszła po 6 miesiącach, bo
                  odpowiedziano jej z jeszcze jednego miejsca. Pracę u tego pracodawcy
                  wykorzystała zaś w negocjajach dotyczących płacy. Ja nie myślałabym o zmianie
                  przez ok. 8 miesięcy.Zapewne czułabym się już z tym miejscem dość mocno
                  związana i starałabym się pracować jak najrzetelniej. Nawet gdybym nic nie
                  powiedziała ( co byłoby niemożliwe, jak siebie znam) widziałby stan ciąży dosyć
                  długo, by się przygotować. Ta dziewczyna miała drugi raz umowę na czas
                  określony i wypowiedziała ją w przewidzianym prawem terminie. Zadzwoniono do
                  mnie po urodzeniu dziecka.

                  Napisałaś tu o wielu okolicznościach. I ja myślę, że ludzie powinni się o nich
                  informować. O wszystkim, co może wpływać na jakoś wykonywanej pracy - swoich
                  cechach, obciążeniach, chorobach, sytuacji rodzinnej. Z kolei pracodawcy też
                  powinni informować o problemach firmy, atmosferze panującej w zespole, sytuacji
                  finansowej firmy. Ludzie powinni traktować się uczciwie. Nie wykorzystywać tych
                  informacji przeciw.
                  Jak jest każdy widzi i zapewne dlatego są takie a nie inne rozwiązania
                  kodeksowe.
    • herbarium Re: Ciąża a starania o pracę 22.04.07, 01:00
      Wartość tej kobiety jako pracownika, jak dotąd, nie jest mniejsza z tej racji,
      że jest w ciąży. Jeżeli ona chce pracować, a na zwolnienie iść tylko w razie
      rzeczywistej potrzeby, to wszystko jest OK.
      Pracodawca nie przyjmujący kobiety w ciąży ze względu na jej ciążę postępuje
      źle, niesprawiedliwie, niezgodnie z prawem. Twoja znajoma ma wyrzuty sumienia,
      że uniemożliwia mu podjęcie złej decyzji. Gdyby ujawniła w tej chwili swój stan
      - po co? Po to, aby pracodawca mógł popełnić rzecz paskudną?
    • dargoma Jak to się skończyło... 08.05.07, 10:03
      Dzieki za wszystkie rady, zwłaszcza mader1, te były najbliższe moim własnym i
      uspokoiły mnie, że nie powiedziałam nic niedobrego dla ....
      "Drogi Pana są proste"
      TAK
      Może ciekawe jesteście, jak to się skończyło?
      Zrezygnowała z tej pracy. Stwierdziła, że mimo wielu rad i namów skrupuły w
      niej pozostały- i dla spokoju własnego sumienia zrezygnowała. Przyznała się do
      ciąży, co zostało przyjęte ze zrozumieniem, a nawet, uwierzycie?, z pewną
      troską, a jak powiedziała, że ze względu na to, że źle się czuje i na razie nie
      może podjąć tej pracy, usłyszała: jak stan pani zdrowia się poprawi, to
      zapraszamy. Uwierzycie??? No w każdym bądź razie, ponieważ w sumieniu
      rozważyła, że tak naprawdę nie chodzi jej o tę konkretną pracę, tylko i
      wyłącznie o pieniądze, zrezygnowała.
      A jak Bóg daje dziecko, to daje i na dziecko- Bóg potwierdził tę prawdę, w
      którą w swoim wypadku mocno wątpiła. W tych dniach okazało się, że na jakimś
      starym, sprzed wielu lat koncie bankowym ma niemała kwotę pieniędzy- akurat na
      czas ciąży i wychowywania niemowlaka.
      Boży happy end.
      Módlcie się na nią i jej dziecko, proszę.
      • mader1 Re: Jak to się skończyło... 08.05.07, 13:45
        dzięki Bogu za dobre zakończenie. Zrobiła bardzo dobrze. A moje rady...
        hmmm... ja mam w takiej sytuacji prawdziwe pomieszanie.
      • kulinka3 Re: Jak to się skończyło... 08.05.07, 14:33
        Brawo dla Twojej znajomej za uczciwość, a jeszcze większe dla niedoszłego
        pracodawcy.
      • mamalgosia Re: Jak to się skończyło... 09.05.07, 21:24
        Czasami nagroda nadchodzi jeszcze w tym życiusmile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka