21.05.07, 11:07
Mam do Was takie pytanie - czy koncepcyjnie zgadzacie się z koncepcją kobiety
przedstawianej w "tradycyjnej eseistyce chrześcijańskiej"? Wklejam przykład:
wielodzietni.org/comments.php?DiscussionID=302&page=1#Item_0
Podam tak pokrótce streszczenie:
- kobiecie trudniej jest "być człowiekiem" bo jest "skrępowana płciowością"
- kobieta z przyrodzenia zachowuje się nielogicznie i nieprzewidywalnie
- jest piękna i sexy - ma zatem uważać, żeby nie stała się "źródłem grzechu i
krzywdy". Czyli wszystko na nią przez nią (myślałam, że to się już
skończyło...)
- macierzyństwo jest "najbezpieczniejszym sposobem życia kobiety", bo wtedy
wykazuje swoje zaufanie Bogu. Inne sposoby są niebezpieczne dla biedaczki
- Inne perspektywy życiowe podsuwa ... szatan sad((( Tu już mną rzuciło...
- Adam jest nastawiony na zdobywanie świata, Ewa próbując "go naśladować" w
tej dziedzinie występuje wbrew swojej naturze i powiela rajski grzech
- "Zafascynowana Adamem i ku niemu cała skierowana szuka sposobów opanowania
go, zupełnie nie zastanawiając się nad sobą, nie szukając swego
prawdziwego „ja”, nie kieruje sobą, żyje na fali reakcji, impulsów
nieopanowanego serca"
- "Los kobiety zależy także od tego, jakiego mężczyznę spotka — bo Ewa
potrzebuje Adama do własnej akceptacji, odnajduje siebie dopiero w jego
reakcji; i tu zaczyna się dramat Ewy, bo w tym pragnieniu podziwu ze strony
Adama gotowa jest zgodzić się na wszystko, byleby on ją zaakceptował — bo ona
nie umie być sama" Generalnie kobieta ma wdrukowany altruizm i żyje dla
innych i jako cień i uzupełnienie innych. Jak się nie poświęca, źle jest

I dalej w ten deseń. Artykuł może jakiś wybitny nie jest, ale motywy i ujęcia
się powtarzają. Jak się odnosicie do takiej koncepcji?
Obserwuj wątek
    • mama_kasia Re: Kobieta 21.05.07, 11:57
      A co masz na myśli pisząc: w "tradycyjnej eseistyce chrześcijańskiej"?
      • mamamonika Re: Kobieta 21.05.07, 12:37
        Właśnie miałam trudności z tym pojokreśleniem charakteru takich tekstów. Chodzi
        mi o artykuły, publikacje lansujące pewien model człowieka i rodziny, zwykle
        pełne odwołań biblijnych.
    • justyna.ada Re: Kobieta 21.05.07, 16:42
      To ja tylko powiem swoje 3 grosze, co mnie drażni: (bo na temat podstawowych
      ról, determinizmu płciowego, itede, to już często się dyskutowało)


      >dziewczynki, coś wam powiem, a zapamiętajcie to na całe życie — pamiętajcie,
      że kobiecie to trudniej być człowiekiem”.

      A mi się wydaje że to człowiekowi trudno być człowiekiem.
      Czasem faktycznie jest trudniej w jakiejś dziedzinie sobie poradzić... ale
      człowiekiem to trudno być każdemu. Znam mężczyzn, którym też trudno...

      >Wciąż się to sprawdza, właśnie tak jest, że kobiecie trudniej jest zapanować
      nad swoją kobiecością, jest poddana i niejako zniewolona swoją płciowością —
      niejako nie umie żyć jako człowiek samodzielny, lecz jest zagubiona w ciągłym
      poszukiwaniu oparcia w mężczyźnie, którego często nie znajduje, lub nawet jeśli
      go znajduje, to nie znajduje w nim oparcia. A chciałoby się, żeby była inna,
      taka, jak Pan Bóg ją zaplanował, hic mulier, niewiasta dzielna, spokojna, która
      dba o wszystkich potrzebujących, wie wszystko i gotowa cała oddać się w służbę
      miłości. Doskonałe dzieło Boże, na obraz Boży stworzone

      To qrczę, Pan Bóg stworzył ją z zamysłem, a ona "znów coś zepsuła"?? Nie nadaje
      się... nie realizuje dzieła Bożego... do kąta postawić.
      A jak Pan Bóg stwarzal faceta, to nie miał dla niego zamysłu? A jak miał, to
      ten facet go już realizuje bez zastrzeżeń? Wrrrrrrrr.


      >pierwsze zadanie każdej Ewy wobec Adama i wobec siebie samej: odpowiedzialność
      za to, żeby nie stała się źródłem grzechu, krzywdy

      I to mnie wnerwia. Stąd prosta droga do "sama tego chciała". tak??? To wina tej
      podstępnej baby, co to biedaczków zaciąga na złe drogi? To kobiety są motorem
      przemysłu pornograficznego? i innych takich tam?
      Ten facet to po prostu jest jak robocik, co to nie ma własnej woli tylko idzie
      na smyczy. Ale z kolei to ona ma być mu poddana...
      Ja wiem, że jest coś takiego jak odpowiedzialność, żeby nie być przyczyną
      czyjegoś grzechu. ale bez przesady...

      Ja wiem, że jest i w Piśmie zdanie, bodajże w księdzie Koheleta, że początek
      grzechu przez kobietę, i przez nią wszyscy umieramy - no ale ja bym szczerze
      mówiąc nie brała na siebie tak ochoczo i dziarsko odpowiedzialności za wszystko
      złe na świecie, a już w sferze seksu to zwłaszcza. Dajmy trochę mężczyznom
      pobyć odpowiedzialnymi...

      pozdrowienia zajeżone
    • isma Re: Kobieta 21.05.07, 17:01
      Wiecie co - a ja sie chyba powoli na takie teksty uodparniam. Pani Poltawska
      to zreszta w ogole jest temat osobny.

      No nie zgadzam sie, w wiekszosci sie z tego rodzaju dywagacjami nie zgadzam -
      ale co mam robic, oflagowac sie i wyjsc na ulice? Nawyzywac od moherow?

      Staram sie sprzedawac program pozytywny - bedac taka kobieta, jak, wierze, Bog
      mnie chce. Ktora nie ma wiele wspolnego z praktycznymi przejawami opisywanego
      przez p. P. idealu. Staram sie tlumaczyc swoaj postawe, i staram sie zrozumiec
      postawe tych, ktorzy ja odrzucaja.
      Moze, za jakis czas, jakis mizerny plonik tego bedzie?

      Rozmawialismy ostatnio ze slubnym z ksiedzem. Mlodszym od nas (tylko stazem
      kaplanskim rownym naszemu stazowi malzenskiemu wink)), katecheta w liceum. No i
      uslyszelismy sporo podobnych stereotypow: ze dziewczyny teraz sa coraz gorsze,
      ze pala papierochy, ze pija, ze wystawiaja te gole pepki, ze zebrza o uwage
      mezczyzn. Ze do kobiety papieros czy bania siwuchy "nie pasuje" - moja niewinna
      uwaga, ze chyba zasadniczym problemem nie jest to, czy pasuje, czy nie, tylko
      to, ze V przykazanie tak mezczyznom jak i kobietom nakazuje nie dzialac na
      szkode swego i bliznich zdrowia, nie spotkala sie ze zrozumieniem ;-O.

      Mysle, ze podstawowe nieporozumienie lezy w tym, ze pewne postawy kobiet sa
      postrzegane przez ludzi Kosciola jako osobiste, egoistyczne roszczenie. Bo -
      nawiazujac do tej opisanej wyzej rozmowy - jesli sie np. rozmawiajac o
      szafarkach nadzwyczajnych, drazy temat, to zazwyczaj jako konkluzja pojawia
      sie, w najlepszym razie, zart "no, dobrze, to niech beda nimi zakonnice,
      dziewice i wdowy konsekrowane, oraz Isma". A to nie chodzi o to, ze Isma chce
      byc szafarka (diakonisa, prezbiterka, biskupka wink)) oraz traktorzystka czy
      politykiem...)!!!!

      Isma czasem chce po prostu zrozumiec.
      To prawda, ze kobieta czesciej niz mezczyzna przeglada sie w oczach innych (nie
      tylko mezczyzn). I stad czasem to, co mylnie odbiera sie jako roszczenie.

      Na szczescie, jesli Isma powie, ze wzorem jej dociekliwosci jest "jakze to sie
      stanie, skoro meza nie znam", to prawo nienasyconego pytania zostanie jej
      przyznane na wieki wink)).
      • mamamonika Re: Kobieta 21.05.07, 17:35
        A ja się ododparniam, bo takie cos jest lansowane dosyć głośno
        jako "chrześcijańska wizja kobiety". A to przecież grube szkodliwe nadużycie :-
        (((
    • annb Re: Kobieta 21.05.07, 18:41
      to jest bardzo krzywdzący kobietę(kobiety) tekst
      kobieta jako istota podporządkowana, pomocnicza, niższa, potrzebująca wsparcia
      i podparcia
      jakos tak...
      historia kościoła pełna jest świętych kobiet pozostających w stanie beżżennym ,
      nie wspierających się na nikim,
      mocnych kobiet smile
      to jest kolejna próba sklasyfikowania, zaszufladkowania, oswojenia natury
      kobiety
    • maadzik3 Re: Kobieta 21.05.07, 20:01
      Odnosze sie wybitnie krytycznie. Nie napisze dalej bo musialabym poleciec jak
      nie na tym forum. Najdelikatniej: stek bzdur sfrustrowanych mezczyznsmile))
      • isma Re: Kobieta 22.05.07, 08:04
        Klopot w tym, ze czesto-gesto takie kawalki i kobiety pisuja ;-(((.
        • skrzynka3 Re: Kobieta 22.05.07, 08:19
          Na przyklad omawiany przez nas tekst jest autorstwa kobiety wlasnie sad a przez
          mezczyzne tylko cytowany.

          Mnie zawsze zastanawia takie umniejszanie Boga w Jego dziele stworzenia. Tak
          jakby mial tylko dwie matryce zenska i meska i lecial spod prasy sad Jak dla
          mnie jednym z wiekszych cudow jest niepowtarzalnosc kazdego z nas, to ze kazdy
          ma swoja wlasna droge do odkrycia.

          Zeby bylo jasne nie twierdze ze kobieta i mezczyzna nie maja cech wlasciwych
          swojej plci. Tyle ze w odniesieniu do zbiorowosci.Bo juz indywidualnosc ma
          swoja niepowtarzalna kombinacje tych cech i czesto tak ulozona ze pod ten
          ogolny schemat nijak juz nie pasuje. Dlatego dostaje wysypki na takie
          uogolnienia.
          Skrzynka
          • imbirka Re: Kobieta 22.05.07, 10:13
            Bardzo mi się podoba to, co skrzynka napisała. A co do artykułu p. Półtawskiej -
            nie zgadzam się z nim, uważam, że wyraża poglądy głęboko krzywdzące, zarówno
            wobec kobiet, jak i mężczyzn. Ja niestety się na takie teksty jeszcze nie
            uodporniłam, ale nie będę analizować tego słowo po słowie i podawać, z czym się
            nie zgadzam, bo teraz strasznie zajęta jestem smile
    • magdalaena1977 Re: Kobieta 22.05.07, 01:34
      Ja w zasadzie przestałam się takimi artykułami przejmować, a przynajmniej staram
      się ich nie czytać.
      Co gorsza ja nie kwestionuję różnic psychologicznych między mężczyznami i
      kobietami, zgadzam sie z tym, że statystycznie jesteśmy inni, inne są role
      społeczne itp, ale wkurza mnie na maxa , że według takich pseudochrześciajńskich
      źródeł różnice te zawsze obracają się na niekorzyść kobiety. To ona ma siedzieć
      w domu, nie malować się, podporządkowywać się mężczyźnie, wyrzec się własnych
      ambicji, wspierać go w realizacji jego ambicji itp. Wrrrr !

      > - kobiecie trudniej jest "być człowiekiem" bo jest "skrępowana płciowością"
      > - jest piękna i sexy - ma zatem uważać, żeby nie stała się "źródłem grzechu i
      > krzywdy".
      Nie czytałam tego artykułu coby się niepotrzebnie nie denerwować, ale założę
      się, że autor jakiekolwiek potrzeby seksualne przypisuje tylko mężczyźnie, bo
      kobieta tak naprawdę pragnie miłości i czułości + dziecka.
    • mamamonika wielodzietni.org 22.05.07, 09:51
      wielodzietni.org/comments.php?DiscussionID=312&page=1#Item_0
      O my paskudy-niewdzięcznicy sad(((
      • mama_kasia Re: wielodzietni.org 22.05.07, 09:58
        Poczekajmy na argumenty Maćka. Niekoniecznie musicie mieć rację smile
        Napisałam "musicie", bo się jeszcze nie wypowidziałam w wątku.
        Chodzę koło niego od wczoraj i ...mam wątpliwości.
        • mamamonika Re: wielodzietni.org 22.05.07, 10:01
          Ja zadałam pytanie, czy komuś jest bliska taka koncepcja. Mi zupełnie nie, ale
          bardzo chętnie posłucham kogoś, komu jest i to wcale nie po to, żeby się
          nabijać czy pouczać, jaka jestem mondra wink) Bardzo mnie ciekawi, czy któraś z
          Was rzeczywiście zgadza się z takim obrazem kobiety. Artykuł pani P jest
          przykładowy - takich wypowiedzi jest dużo więcej.
          Argumenty Maćka które przedstawił troszkę mi jadą Gombrowiczem - mam się
          zgadzać z panią i byc wobec niej "uprzejma" bo lubił ją JPII i wogóle "wielkim
          poetą jest" I cicho siedzieć i słuchać.
          • isma Re: wielodzietni.org 22.05.07, 10:18
            No wiec dlatego mowie, ze P. Poltawska to jest temat bardzo osobny.
            • mamamonika Zostałyśmy zdiagnozowane 23.05.07, 08:48
              wielodzietni.org/comments.php?DiscussionID=312&page=1#Item_0
              Ciąg dalszy dyskusji. No tak, brak nam czegóś. Zawsze myślałam, że piątej
              klepki, ale wygląda na to, że jestem bardziej niekompletna wink))
              A Maciej-Przywódca się wystraszył. Stwierdził, że ałtorytetów trza słuchać jak
              się jest dojrzałym człowiekiem i on z niedojrzałymi nie polemizuje... No dobra,
              nie, to nie. A taką miałam nadzieję wink))
              • warszawianka51 Re: Zostałyśmy zdiagnozowane 23.05.07, 08:59
                Mamomoniko, przecież Maciek wcale nie powiedział tego, co Ty tu przytaczasz...
                Dlaczego od jakiegoś czasu próbuje się na siłę zantagonizować obydwa fora?
                Przymierzam się do tego wątku od kilku dni (Mamo Kasiu podpisuję się pod
                wszystkimi Twoimi słowami - dzięki za fragmenty i za Twoje rozważania) ale
                jakoś trudno mi coś mądrego napisać.
                • mamamonika Re: Zostałyśmy zdiagnozowane 23.05.07, 09:41
                  Nie próbuję nikogo antagonizować. Czuję się osobiście mocno zwymyślana przez
                  Maćka i to z pozycji "jedynego mądrego", także miałam nadzieję na osobistą
                  rozmowę. A tymczasem on stwierdził, że nie warto. No to przykro mi.
                  Warszawianko - przecież wkleiłam link - chyba nie umiem czytać ze zrozumieniem
                  w takim razie sad((
              • mama_kasia Re: Zostałyśmy zdiagnozowane 23.05.07, 09:35
                Mamamoniko, chcesz podyskutować z Maćkiem, może lepiej bezpośrednio...
                • isma Re: Zostałyśmy zdiagnozowane 23.05.07, 12:39
                  No nienienie, zaraz. Dyskusja zostala rozpoczeta na tym forum, z dosc szerokim
                  zreszta oddzwiekiem wink)) i nie wydaje mi sie fair odsylanie MamyMoniki na
                  wielodzietnych.org, zeby tam prostowala czyjes insynuacje. Owszem, MamaMonika
                  podlinkowala artukul p. Poltawskiej - ktory, rozumiem, jest przedmiotem naszej
                  dyskusji, a nie czyjes osobiste anse - za wielodzietnymi.org, ale on istnieje w
                  sieci w co najmniej kilku miejscach, np. na znanym nam skadinad Tezeuszu (gdzie
                  pojawil sie ho-ho, ze trzy lata temu). Nawiasem mowiac, dobre obyczaje oraz
                  szacunek dla autorki, o ktorym zrobilo sie tu glosno, wymaga m.in. podania
                  zrodla, z ktorego czyjs tekst pochodzi, co, zdaje sie, na wielodzietnych.org
                  zostalo zaniedbane ;-P.

                  W zwiazku z tym , poniewaz nie ma przeszkod, aby p. Maciej zyskal dostep do
                  forum Www, mysle, ze tu wlasnie jest odpowiednie miejsce do polemik. Moze by
                  sie wtedy wyjasnilo np. to przyapdkowe przeklamanie, ze nikt tu nie zarzucal,
                  jakoby p. Poltawska pisala cos "niezgodnego" z nauka soborowa, a jedynie
                  stwierdzal, ze ten tekst nie uwzglednia wizji swiata i czlowieka, przez sobor
                  proponowanej. Nie musi zreszta, Gaudium et spes to nie dogmat ;-O.

                  No, ale na razie wyglada, ze nie lepiej zamiast rzeczowych argumentow odniesc
                  sie do adwersarza ad personam... Tylko ze to jakies takie... niemeskie wink)).

                  • mama_kasia Re: Zostałyśmy zdiagnozowane 23.05.07, 14:52
                    Ale dlaczego nie fair?
                    Jeśli ktoś nie chce przyjść tutaj, to czemu nie pójść do niego smile
                    Siłą ciągać do nas nie będziemy przecież wink))), a dyskusja na dwa fora
                    jest jakaś taka...


                    • isma Re: Zostałyśmy zdiagnozowane 23.05.07, 15:35
                      No jesli nie chce pzyjsc tutaj, a komentuje (dosc wybiorczo pozbawiajac
                      kontekstu nb.) wypowiedzi pojawiajace sie na tym forum, to to tylko o nim
                      swiadczy.
                      Rowniez w kontekscie zarzutu, ktory sie pojawil, o antagonizowaniu forow.

                      Ja sie np. na forum wielodzietnych nie wybieram, bom jednodzietna, co nie
                      znaczy, ze z checia bym sobie nie wyjasnila p. Mackiem kilka, mam nadzieje,
                      nieporozumien oraz uwag, ktore pod moim adresem zechcial skierowac. Ale nie
                      zamierzam nie spac po nocach z powodu tego, ze ktos publicznie nagina moje
                      wypowiedzi do tezy, ktora chce udowodnic.
                      Nie pierwszy to raz i nie ostatni wink)).
                      • mama_kasia Re: Zostałyśmy zdiagnozowane 23.05.07, 15:39
                        Tu Cię mam wink)) Dyskusji Ci się zachciało, a dyskutanta nie ma wink)))
                        • isma Re: Zostałyśmy zdiagnozowane 23.05.07, 15:45
                          Eee, wnoszac z tego, co napisano na wielodzietnych.org, to by to raczej marna
                          dyskusja byla. O tym, ze p. Poltawska przyjaznila sie z Karolem Wojtyla to ja i
                          bez p. Macka wiem. Bez pana Macka wiem tez, ze jestem w wieku, w ktorym sie
                          afirmuje autorytety, a nie kontestuje. Tyle, ze nie wszyscy musza afirmowac te
                          same wink).
                          Zastanwawia mnie po prostu, dlaczego ktos najpierw wznosi larum, ze "od godziny
                          osmej oczekuje na rejestracje", a potem mija dzien, i drugi, zas polemika jest
                          prowadzona nadal, ze sie tak wyraze, zaocznie...
                          No, ale to baby lubia sie zalic na caly swiat, ze nieprzyjazny wink)).
              • annb Re: Zostałyśmy zdiagnozowane 23.05.07, 09:40
                mamamonika - ładnie napisane,
                ale niewygodnie dyskutowac pisząc swoje poglady tutaj, odpowiadając na to co
                ktos TAM napisal
                szkoda ze pan maciek nie przyjdzie tutaj.
                jesli chodzi o poglądy to uważam ze skoro pan Maciek szanuje tę panią , nie
                znaczy ze kazdy z automatu winien tej pani szacunek.
                pan Maciek jest mężczyzną i jego prawo zgadzac sie z poglądami pani .
                ja jestem kobietą i moim prawem jest się nie zgadzac/zgłaszać sprzeciw/odrzucac
                bądź akceptowac
                to ze komus jest przykro ze tekst nie wzbudził entuzjazmu, jestem w stanie
                zrozumiec.
                ale nadal podtrzymuję moje zdanie
                nie zgadzam się "po całości" i mam do tego prawo
                .
                • mamamonika Re: Zostałyśmy zdiagnozowane 23.05.07, 09:43
                  Nawet nie prubuję się rejestrować na tamtym forum - skoro Maciek tnie Jolę, mi
                  by nie dał karty członkowskiej wink)
                  • mamamonika Re: Zostałyśmy zdiagnozowane 23.05.07, 09:44
                    Nie próbuję oczywiście wink)
                  • mama_kasia Re: Zostałyśmy zdiagnozowane 23.05.07, 09:47
                    Ależ Jola bardzo dobrze sobie tam radzi! Wydaje mi się, że nie masz racji.
                    Namawiam do rejestracji. Wtedy zdecydowanie łatwiej się dyskutuje smile
                    • mamamonika Re: Zostałyśmy zdiagnozowane 23.05.07, 09:58
                      Spytaj Maćka, czy mogę i czy nie będzie mnie wycinał. Bardzo proszę smile)
                      • mama_kasia Re: Zostałyśmy zdiagnozowane 23.05.07, 10:05
                        wysłałam maila do Maćka smile))
                        • mama_kasia do Mamamoniki 23.05.07, 12:29
                          I odpowiedź do Mamamoniki od Maćka:

                          "Oczywiście, że może się zarejestrować!
                          Nie jestem taki zły, jak mnie malują smile"
                          • mamamonika Re: do Mamamoniki 23.05.07, 15:32
                            Poprosiłam o rejestrację. Zobaczymy wink)
            • minerwamcg Osobny. 23.05.07, 13:17
              Owszem. W trudnej sytuacji potrafiła mi bardzo dobrze doradzić - co oczywiście
              nie znaczy, że zgadzam się ze wszystkim, co głosi. Dyskretnie (bo nie wypada)
              podkreślam fakt, że jest to dama już mocno wiekowa...
    • mama_kasia Re: Kobieta 22.05.07, 10:16
      Przede wszystkim przeczytałam cały artykuł smile
      Teraz jeszcze przeczytałam fragment o autorce. Rozumiem, że jej
      wypowiedzi wynikają też z jej osobistych, bardzo traumatycznych,
      przeżyć.

      Czy się zgadzam? W części tak, bo przecież pisze:
      "Wciąż się to sprawdza, właśnie tak jest, że kobiecie trudniej jest
      zapanować nad swoją kobiecością, jest poddana i niejako zniewolona
      swoją płciowością — niejako nie umie żyć jako człowiek samodzielny,
      lecz jest zagubiona w ciągłym poszukiwaniu oparcia w mężczyźnie, którego
      często nie znajduje, lub nawet jeśli go znajduje, to nie znajduje w
      nim oparcia. A chciałoby się, żeby była inna, taka, jak Pan Bóg ją
      zaplanował, hic mulier, niewiasta dzielna, spokojna, która dba o
      wszystkich potrzebujących, wie wszystko i gotowa cała oddać się w
      służbę miłości. Doskonałe dzieło Boże, na obraz Boży stworzone."

      Chciałabym być taką, powołaną przez Boga smile I wiem też, że z Jego
      pomocą to się udaje.

      To "Zatem na pytanie, kim jesteś, kobieto? odpowiedź powinna być
      prosta: człowiekiem." przeciez też jest prawdą smile

      I z tym się zgadzam: "Ale nie chodzi o to, żeby kobietę zrozumieć,
      tylko żeby ją zaakceptować taką, jaka jest!" - Wiele razy mówię do męża:
      nie masz mnie zrozumieć, tylko przytulić smile

      ps. To na razie tyle. Czytam dalej ze zrozumieniem i jeszcze cdn.
      • mama_kasia Re: Kobieta 22.05.07, 10:20
        I jeszcze z tym się zgadzam:
        "Dwie skrajne, przeciwstawne postawy — dwa bieguny kobiecości — Ewa i
        Maryja. Bezmyślność i nieposłuszeństwo Ewy i bezwzględne zaufanie Bogu
        i posłuszeństwo Maryi.
        Dwa bieguny, które odnaleźć można w każdej kobiecie — i los każdej zależy
        od tego, co w niej przeważy, za czym pójdzie…"

        Może problem z odczytaniem tekstu polega też na tym, że nie tam o
        mężczyźnie, ze i w nim walczą różne postawy, że i on jest winny.
        • mamamonika Re: Kobieta 22.05.07, 10:24
          Z drugim zapisem się zgadzam bez zastrzeżeń... A co powiesz na moje poprzednie
          uwagi?
          • mama_kasia Re: Kobieta 22.05.07, 10:55
            "Wciąż się to sprawdza, właśnie tak jest, że kobiecie trudniej jest zapanować nad swoją kobiecością, jest poddana i niejako zniewolona swoją płciowością — niejako nie umie żyć jako człowiek samodzielny, lecz jest zagubiona w ciągłym poszukiwaniu oparcia w mężczyźnie, którego często nie znajduje, lub nawet jeśli go znajduje, to nie znajduje w nim oparcia. "

            I zaraz potem jest cytowany przez mnie fragment o Bożym ideale kobiety.
            Wydaje mi się, że wiele kobiet szuka oparcia w mężczyźnie. Ze swej ludzkiej
            natury również nie potrafi panować nad swoją kobiecością (podobnie
            zresztą jak mężczyzna nad męskością i tutaj nie użyłabym słowa "trudniej").
            Jeżeli mówię z punktu widzenia wiary, to uważam, że nie od razu odkrywamy
            siebie. Nie od razu wiemy, co z kobiecością (czy męskością) zrobić.
            Ja odkryłam to w Bogu smile
        • isma Maryja 24.05.07, 10:01
          Oo, zgadzam sie, raczej maryja, niz Ewa.
          Zwlaszcza ta Maryja, ktora pyta "jak sie to stanie" i ta, ktora mowi do
          Syna "wina nie maja" wink)). Przedsiebiorca i rozsadna dziewczyna, zaden tam
          zahukany cien meza, ojca lub meskiego potomka, znaczy sie wink)).
    • mama_kasia macierzyństwo 22.05.07, 10:28
      Nie chcę Was tu zasypać cytatami, ale moze jeszcze to:

      "Wspólne obu tym kobietom jest macierzyństwo — i dlatego ono staje się najbezpieczniejszym sposobem życia kobiety, bo macierzyństwo zwraca Ewę Bogu; w istocie bowiem macierzyństwa leży współdziałanie z samym Bogiem; i gdy Ewa przyjmuje dar od Boga i nosi w sobie Boże dziecko (każdy człowiek jest Bożym dzieckiem), to wraca do postawy posłuszeństwa — przybliża się do postawy dziewczyny z Nazaretu, która skłaniając główkę mówi: „niech mi się stanie”… I to jest niejako najgłębsze dno kobiecości: zdolność do macierzyństwa. Choć więc nie każda ma możność zrealizowania macierzyństwa fizycznie, to jednak każda może rozwinąć w sobie dojrzałą postawę matki, serdeczną troską obejmującej całą ludzkość.
      A więc na pytanie: „Kim jesteś, Ewo?” najprawdziwsza odpowiedź brzmi: jest matką."

      Zgadzam się z tym, szczególnie, że jest tam również o braku fizycznego
      macierzyństwa. Nie zgadzam się jednak z ostatnim zdaniem. Dla mnie
      najpełniejszą odpowiedzią jest: "jest człowiekiem". Zresztą pamiętam, jak
      to ku uciesze innych często powtarzałam, że jestem Kasia - człowiek.
      Gdy zostałam mamą, zmieniło mi się to na Kasia - mama (stąd ten nick)

      To znaczy są we mnie dwie takie myśli: najzupełniej wystarczyłoby mi
      określenie, że kobieta jest matką. I myślę tu o szerszym macierzyństwie,
      nie o tym fizycznym. Ale z drugiej strony wiem, że wielu będzie
      to słowo "matka" spłycało, z krzywdą dla kobiety. Dlatego bezpieczniejsze
      wydaje mi się określenie, że kobieta jest człowiekiem. Z tym że dla
      niej samej (dla mnie samej?) warto mówić o szerszym macierzyństwie.

      Czy czujecie w sobie powołanie do bycia matką w taki sposób:
      "Choć więc nie każda ma możność zrealizowania macierzyństwa fizycznie,
      to jednak każda może rozwinąć w sobie dojrzałą postawę matki, serdeczną
      troską obejmującej całą ludzkość" ?
    • isma Re: Kobieta 22.05.07, 10:42
      mamamonika napisała:
      Ewa
      > potrzebuje Adama do własnej akceptacji, odnajduje siebie dopiero w jego
      > reakcji; i tu zaczyna się dramat Ewy, bo w tym pragnieniu podziwu ze strony
      > Adama gotowa jest zgodzić się na wszystko, byleby on ją zaakceptował — bo
      > ona
      > nie umie być sama"

      Swoaja droga - popatrzcie, o czym swiadcza nasze rozmowy w tym watku, i nasza
      generalnie raczej gwaltowna reakacja na ten tekst. No otoz moglyby swiadczyc
      dokoladnie o tym, ze kobieta potrzebuje przegladac sie w oczach innych wink)).
      Ze wazne dla niej jest to, co inni o niej mysla (nawet jesli sie z tym nie
      zgadza).
      Czasem tak wazne, ze zapomina o tym, co sama mysli o sobie wink)).
    • mama_kasia akecptacja Adama 22.05.07, 10:43
      "Los kobiety zależy także od tego, jakiego mężczyznę spotka — bo Ewa potrzebuje Adama do własnej akceptacji, odnajduje siebie dopiero w jego reakcji; i tu zaczyna się dramat Ewy, bo w tym pragnieniu podziwu ze strony Adama gotowa jest zgodzić się na wszystko, byleby on ją zaakceptował — bo ona nie umie być sama. Z istoty swojej skierowana do świata osób, jeżeli nie znajduje takich, którzy by ją zaakceptowali, pokochali, staje się swoją własną karykaturą. Bo Ewa rozkwita w pełni kobiecością wobec Adama i dla Adama — i dlatego jest wobec niego bezbronna. Choć ma nad nim władzę swego fascynującego go piękna, jednak idzie za nim tam, gdzie on chce i w danym momencie gotowa jest odrzucić wszystko inne, byleby on ją podziwiał."

      I dalej jeszcze:

      "Jeśli jednak Adam potrafi naprawdę kochać bezinteresownie i potrafi podziwiać, kobieta rozwija się ku pełni — związana z mężem prawdziwą miłością staje się istotną pomocą dla Adama, dla którego pomocy została przecież stworzona.
      Jeśli może mu się w pełni oddać, a on tego daru nie zmarnuje, nie przywłaszczy sobie, kobieta rozkwita — odnajduje siebie jak skarb, odnajduje swoją wartość i staje się pełna mocy, tej dziwnej mocy, która ją czyni zdolną do znoszenia wszelkich trudów. Ileż heroicznych czynów można znaleźć w życiu kobiet które, kochane i kochając, zdolne są do największych ofiar."

      Ciężko jest mi uogólniać. Autorka pisze ze swojego punktu widzenia.
      Ja piszę ze swojego. I znowu z mojego osobistego doświadczenia tak
      to było. Piszę "było", bo jednak Bóg kształtuje mnie coraz bardziej.
      I pewne rzeczy się zmieniają. Jednak rzeczywiście z czasów studiów takie
      sytuacje pamiętam. A miłość rzeczywiscie uskrzydla smile

      ps. Nie wiem, czy powinnam dalej pisać wink
    • mama_kasia równouprawnienie 22.05.07, 10:48
      "A przecież to równouprawnienie i naśladowanie mężczyzn jest dla kobiety naprawdę równaniem w dół. Kobieta nie może niczego zyskać, upodobniając się do mężczyzny, może tylko stracić nie tylko siebie, ale może także zniszczyć innych."

      No z tym tez powinnyście się zgodzić wink)))
      • mamamonika Re: równouprawnienie 22.05.07, 10:50
        Ale przeciez nikt nie mówi o zamianie kobiety w mężczyznę wink)) tylko
        odfiksowaniu ról życiowych i wyborów. Nie rozumiem kompletnie, dlaczego autorka
        uważa to za "równanie w dół"
        Z resztą Twoich myśli nie będę polemizować - słucham smile)
        • mama_kasia Re: równouprawnienie 22.05.07, 11:02
          A ja tam nie wiem, o co feministkom chodzi smile

          Być może jednak autorka inaczej rozumie zagrożenia walkę o równouprawnienie
          niż Ty. Od razu dalej jest najcięższy argument przeciwko feministkom,
          że walczą o prawo do aborcji.
          • isma Re: równouprawnienie 22.05.07, 11:30
            A tu sie akurat zgadzam.
            Feminizm tak, ale dlaczego jego sztandarowym postulatem ma byc "prawo" do
            aborcji, to tez ni hu-hu nie rozumiem i nie akceptuje.
            • mamamonika Re: równouprawnienie 22.05.07, 13:01
              Feminizm też ma odcienie, a słychać oczywiście radykałów wink)
              Ale nie o tym rozmawiamy
              • isma Re: równouprawnienie 22.05.07, 13:23
                No totez uczciwie trzeba pani Poltawskiej przyznac, ze ona nie neguje feminizmu
                jako takiego - jest tam afirmatywna mowa o nowym feminizmie wink)).
        • minerwamcg Re: równouprawnienie 23.05.07, 13:29
          Mam wrażenie, że autorka uważa za równanie w dół coś innego niż to, o czym
          piszesz smile

          A co do feminizmu i feministek, ludzie niestety mają przykrą skłonność do
          myślenia pakietami.
          Wegetarianin - od razu otwiera się klapka, pod którą siedzi: maniak zdrowej
          żywności, wróg samochodów, pacyfista, lewicowiec, w głowie jakiś panteistyczny
          bigos na okrawkach filozofii Wschodu.
          A teraz spójrzcie na Weasleya i nie pęknijcie ze śmiechu smile))

          Feministka - lesbijka albo związkofobka, wróg religii z Kościołem
          Rzymskokatolickim na czele, agresywna, zwolenniczka aborcji, uczestniczka
          groteskowych manifestacji połaczonych z paleniem staników.
          A teraz spójrzcie... w lustro smile)) I też nie pęknijcie ze śmiechu.
    • samboraga Re: Kobieta 22.05.07, 12:02
      dla mnie jako kobiety, która szukałąby w tym tekście wskazówek do rozwoju
      duchowego, nie ma prawie nicsad
      czuję się silną kobietą, a przecież daleko mi jeszcze do dzielnej niewiasty
      przeczuwam, czego mi trzeba, ale ten artykuł mi tego nie wskazujesad
      • mamamonika Re: Kobieta 22.05.07, 12:09
        Dokładnie - strasznie płaska ta kobieta...
        A jak chce osiągnąć więcej, wiadomo kto jej do ucha gada sad((
      • isma Kobieta w drodze 22.05.07, 12:46
        No. I dlatego fajnie jest, jak sie rozwoj duchowy - rowniez kobiet wink)) -
        odbywa przez INDYWIDUALNE przewodnictwo duchowe. Niekoniecznie przewodnictwo
        mezczyzn (tj., glownie ksiezy wink)), bo rowniez kobiety moga nim sluzyc.
        Tyle tylko, ze jedna z podstawowych, a nader madrych zasad tego duchowego
        towarzyszenia jest to, ze to nie jakis autorytet badz "altorytet" sobie wybiera
        stado, ale to, ze czlowiek chcacy z tego towarzyszenia w duchowym wzroscie
        skorzystac obiera sobie, rozeznajac w Duchu sw., osobe, ktora o to poprosi.

        I dlatego, z calym szacunkiem dla p. Poltawskiej (znanej mi skadinad
        osobiscie wink)), moje rozeznanie nie wskazuje, zebym ja miala sobie na
        duchowego przewodnika wybierac.

        A moj sprzeciw wobec tego konkretnego tekstu budza trzy sprawy:

        1. Absolutyzacja pewnych doswiadczen i obserwacji, ktorych wartosci nie neguje
        w przypadkach indywidualnych, ale nie zgadzam sie z tym, ze stanowia one regule
        (np. passusy o odzieniu, ktore jakoby mialo dowodzic okreslonego poziomu
        etycznego - czasem tak jest, a czasem nie. Mozna, czego np, ja bylam znakomitym
        dowodem, ubierac sie w workowate swetry i bure spodnice do samej ziemi - a
        prowadzic zycie bynajmniej nie ascetyczne). Tu wpisuja sie tez argumenty
        apologetow p. Poltawskiej, sugerujace, ze poprzez swoja biografie stanowi ona
        wystarczajacy argument dla slusznosci gloszonych pogladow. Doswiadczenie
        bezposredniego zagrozenia zycia jest znane niejednemu (chocby na tym forum by
        sie pare osob znalazlo ;-O), takze i tak krancowe, jak doswiadczenie osoby,
        ktorej biografia zaczela sie w sposob bardzo do biografii p. Poltawskiej
        podobny: tez psychiatry, dziecka Holocaustu, prof. Marii Orwid. I pani prof.
        Orwid tez sie zawodowo zajmuje rodzina - tyle, ze jej przemyslenia maja,
        powiedzialabym, krancowo odmienne konkluzje ;-O.

        2. Co juz dziewczyny napisaly, brakuje mi w tych rozwazaniach pelnego
        spojrzenia na plciowosc: bo jesli jest sie kobieta dlatego, ze jest sie kims
        innym od mezczyzny, to nie bez znaczenia dla obrazu kobiety jest to, kim jest
        mezczyzna. W tym, jak zlo czynione przez mezczyzn wplywa na zlo czynione przez
        kobiety (a nie tylko, zgodnie z biblijna tradycja "ona mi dala, i zjadlem :-
        (((). W wielu sprawach nalezaloby sobie zadac pytanie, "kto zjadl jablko
        pierwszy", i leczyc nie objawych choroby, a jej przyczyne.

        3. Oczywiscie, ze pierwotny zamysl Stworcy wobec plci jest istotny. Zdanie
        sobie z niego sprawy ejst fundamentem dojrzewania osoby. Ale istotne jest takze
        to, co Sobor Watykanski II nazywa odpowiadaniem na znaki czasu. W tym tekscie w
        ogole sobie pytania o znaki czasu nie zadano - nie probowano dostrzec dobra,
        jakie nasz czas (oprocz zla, ktoremu poswiecono wiele uwagi) czlowiekowi
        ofiarowuje... A rozwoj, tak jak ja go rozumiem, jest postepowaniem na osobistej
        drodze do swietosci, nie zas wpasowywaniem sie w dana od wiekow i zaplanowana
        matryce.

        Pozdrawia swiadoma (oj, jak ja lubie takie protekcjonalne poklepywanie po
        plecach, ze baba jak cos mowi, to na pewno nie wie, o czym/kim mowi)
        dyskutantka wink))
    • rycerzowa Wszystko na odwrót?! 22.05.07, 13:20
      W każdej teorii jest tyle prawdy, ile jest w niej statystyki.

      Dziewczyny, czy czasem nie przychodzi wam do głowy,że te stereotypy na temat
      płci są owszem, prawdziwe, tylko że to wszystko jest na odwrót?

      To mężczyzna szuka potwierdzenia w oczach innych, kobieta robi swoje, nie na pokaz.
      To mężczyzna potrzebuje wsparcia; pozostawiony sam sobie nie da sobie
      rady(samotne rodzicielstwo, wdowieństwo). Ponoć za każdym sukcesem mężczyzny
      stoi kobieta.
      To mężczyźnie tylko seks w głowie.
      To mężczyzna namawia do grzechu. ( Słyszał to kto u uwiedzeniu jakiegoś dziewica?)

      Zatem dlaczego tak jest,że oni są górą, tzn. mają władzę?

      A może to z naszej strony jakaś akcja afirmacyjna?
      Może gdyby się nie wysforowało na przód tych słabszych, to by oni całkiem przepadli?
      No i co by to było za życie bez mężczyzn, no nie...
    • mader1 Re: Kobieta 28.05.07, 09:21
      Napisałyście już w tym wątku wiele bardzo mądrych słów.
      Muszę na początek zaznaczyć, ze bardzo szanuję panią Półtawską i Jej drogę
      życiową. Nie miałam okazji poznać jej osobiście, a jedynie przez jej teksty. W
      czasie ostatnich rekolekcji była nawet zaproszona do naszej parafii, ale akurat
      rozchorowałam się.
      Pisze:
      "Los kobiety zależy także od tego, jakiego mężczyznę spotka — bo Ewa potrzebuje
      Adama do własnej akceptacji, odnajduje siebie dopiero w jego reakcji; i tu
      zaczyna się dramat Ewy, bo w tym pragnieniu podziwu ze strony Adama gotowa jest
      zgodzić się na wszystko, byleby on ją zaakceptował — bo ona nie umie być sama.
      Z istoty swojej skierowana do świata osób, jeżeli nie znajduje takich, którzy
      by ją zaakceptowali, pokochali, staje się swoją własną karykaturą. Bo Ewa
      rozkwita w pełni kobiecością wobec Adama i dla Adama — i dlatego jest wobec
      niego bezbronna."

      Jest to prawda, która dotyczy każdego człowieka. Niezależnie od płci.
      Małżeństwo - bo o takm związku mowa - to nie jest już luźny związek dwóch
      niezależnych osób. Los kobiety zależy od tego, jakiego Adama spotka. Los
      mężczyzny zależy od tego, jaką Ewę spotka. Jaką sobie Ewę, Adama WYBIORĄ, bo
      miłość to wybór a nie tylko spotkanie. Miłośc to nie tylko spotkanie,
      fascynacja, zauroczenie, to wybór Adama, Ewy.
      Ale spotkanie Ewy i Adama, w których oczach można znaleźć akceptację, prawdę,
      miłość to wielkie błogosławieństwo. Prawie nikomu nie jest to dane w całości, w
      sposób pełny. Dlaczego ?
      Bo Adam, Ewa to ludzie - ze swoimi słabościami, skłonnością do grzechu,
      obciążeniami, historią.
      Człowiek, Adam i Ewa, potrzebuje Osoby kochajacej w sposób doskonały. I taką
      Osobę obok siebie ma. Ewa przeglądając się w oczach Jezusa może się rozwijać.
      Nie musi nic udawać, nie musi niczego się bać. Stoi przed Nim naga - ze swoimi
      lękami, nadziejami, słabościami - i On te słabości i lęki widzi i uzdrawia.
      Zapewnia rozwój, wyznacza drogę. Dopiero napełniona akceptacją Bożą może
      bezpiecznie, pełna poczucia własnej wartości w sytuacji, w której Bog ją
      postawił, stanąć przed Adamem. Jego spojrzenie, sposób jego patrzenia,
      spojrzenie drugiej osoby grzesznej, wtedy nie będzie aż tak ważny.Nie będzie
      niszczył, nie będzie ranił. Momenty, gdy będzie najbardziej bliski Prawdy i
      Miłości będą uskrzydlały.
      Adam też potrzebje akceptacji. Akceptacji Ewy, żeby się rozwijać. I także nie
      może się spodziewać, że Jej spojrzenie na niego będzie wolne od błędu. Musi
      najpierw stanąć przed Chrystusem,a potem patrzeć w oczy Ewy.
      To dopiero da im wolność i możliwość rozwoju.
    • mader1 zniewoleni... 28.05.07, 09:57
      Znalzałam w tekscie dwa fragmenty :
      o kobiecie : " jest poddana i niejako zniewolona swoją płciowością - niejako
      nie umie żyćnjako człowiek samodzielny..."
      o mężczyznie : "... zniewolony tym urokiem Adam idzie za nim, nie patrząc na
      nic innego..."

      Te zniewolenia związane z płciowością - u Adama nie mniej, bo przecież urok w
      tym wypadku nie jest jedynie pojęciem estetycznym, jest związany z urokiem,
      czarem konkretnej kobiety są źródłem " bezbronności" ( uff... nie wiem, czy to
      wałaściwe słowo) Adama i Ewy. Bezbronny Adam, bezbronna Ewa... Czy nie tak
      miało być ? Czy to nie jest źródło ich równości - że ani jedno ani drugie nie
      potrafi panować nad sobą do końca bez pomocy Boga ?
      Zastanawiam się, czy źródło tego " zniewolenia" czy jak ja ujęłam "
      bezbronnosci" woec drugiej osoby jest inne u Ewy, inne u Adama ?
      • mamamonika Re: zniewoleni... 28.05.07, 14:24
        W tym tekście ewidentnie wycięło Adama. A Ewa była taka biedna, że aż
        napisałam smile)
        Właśnie to co mi się nie podoba w tym tekście to fragmentaryczne ujęcia i
        stereotypy

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka