Całkowicie to błahe. Podśmietnik.
Dotelepałam się wczoraj do domu z ćmiącym kręgosłupem ( to do wątku o
chorych), siatkami niezbyt ciężkimi i po jeździe przez całe miasto.
Wchodzę. Superpies ma minę nieszczególną. I ma podwody. Po całej podłodze
walają się papiery - pogryzione... Zapomniałam zamknąć nasz pokój na czas
wyjścia... Co to jest ? Podnoszę, oglądam, niemal obwąchuję

)) Widzę
źródło. Kupioną dzień wcześniej książkę. Bardzo chciałam ją mieć. Bardzo.
Poprzedniego dnia po drodze na wywiadówkę wstąpiłam do księgarni. Była. Jak
spojrzałam na cenę, zadzwoniłam do męża czy możemy sobie w tej chwili (
wiecie - koniec roku, opłacenie obozu) pozwolić.Kosztowała dużo. Esterhazy "
Harmonia caelestis".
Przeczytałam zaledwie kilka stron i wygląda na to, ze od strony 626 będę ją
sobie musiała WYOBRAZIĆ.
Ale potem ( do psa po reprymendzie nie odzywałam się

)) Synek stanął i
wyspiewał z pokazywaniem
Rosną sobie kwiatki na łące
Maki, chabry i rumianki pachnące
Nazbieramy, nazbieramy kwiatuszki
Uzwijamy,zapleciemy wianuszki
I rodzicom damy te dary
Uściskamy, upieścimy bez miary