Dodaj do ulubionych

świeccy na misjach

21.08.07, 18:51
Nie śmiem już pisać w "skarbczyku" ani zakładać nowego wątku z
prośbą o pamięć, więc tylko tutaj krótko. Mój Młodszy Synek chory i
to nielekkosad Jego stan zawdzięczamy lekarcesad (nie samą chorobę, bo
ona przyszła nie wiadomo skąd, ale właśnie stan - leczenie było
nieprawidłowesad ). No nic, jestem dobrej myśli, ale martwię się - to
na pewno rozumieją wszystkie matki.

Odrywam się na chwilę od trosk i zakładam kolejny wątek.

Była dziś u mnie koleżanka. Teolożka, lat 30, do tego doktor
matematyki. Mądra, dobra kobieta, zaangażowana w życie Kościoła
ogromnie. Od jakiegoś czasu próbuje rozeznać swoje powołanie.
Mpowody, dla których przypuszcza, że jej powołaniem nie jest życie w
małżeństwie. Ma również powody, by mieć pewność, że nie jest to też
stan zakonny. Od jakiegoś czasu (rekolekcje, rozmyślania, modlitwa)
dojrzewa w niej wola wyjazdu na misje. Jest to głębokie pragnienie.
Nie będę się nad tym rozwodzić, nie chodzi o to, by rozmawiać tu o
jej sercu, które przecież tylko Bóg zna. Ale co dalej. Wydeptuje ona
ścieżki diecezjalne i dowiedziała się, że tacy jak ona na misjach
nie są potrzebni, a w ogóle to ze świeckimi na misjach to same
kłopoty i w niezakonnych to szkoda inwestować pieniędzy, uczyć ich
języka itp. A jak zachoruje na jakąś tropikalną chorobę, to kto ma
ponieść potem koszty jej leczenia?
Smutne, prawda?
Znam osobę, z którą rozmawiała, nazwisko bardzo znaczące, osoba
decyzyjna (właściwie to ważniejsza od papieżasmile ).

Jak to jest? Jakie macie obserwacje? A może jakieś kontakty?
Wiem, że teraz próbuje ona w dziele Don Bosco (salezjanie),
zopaczymy, co tam zdziała (może chociaż jakiś krótkoterminowy
wolontariat).
W kościele mówimy: "Módlmy się o powołania kapłańskie, zakonne i
misyjne" - czyli rozdzielamy te funkcje, a tu w praktyce okazuje
się, że te powołania misyjne to najlepiej jakby były tylko wśród
osób konsekrowanych (tak zresztą koleżanka usłyszała - ze jej
powołanie misyjne ma się realizować tylko i wyłącznie w modlitwie o
powołania misyjne w zakonach).
Odprowadziłam ją na dworzec PKP i myślę o tym i myslę.
Obserwuj wątek
    • pawlinka Re: świeccy na misjach 21.08.07, 21:46
      Hmm, Mamalgosiu, a może powinna zostać i być misjonarzem w Polsce? Czasem mam
      wrażenie, że to się katolikom w Polsce jest bardzo potrzebne.

      zdrowia dla Maluchasmile
      • mamalgosia Re: świeccy na misjach 21.08.07, 22:00
        Pawlinko, ja tam nie wiem, kim ona POWINNA być. Mówię tylko, jakie
        poczuła powołanie i jak została potraktowana. I nawet nieistotne
        jest to, jak to się skończy (bo moze wyjdzie za mąż i urodzi 5
        dzieci), ale tak ogólnie zainteresowała mnie kwestia świeckich na
        misjach
        • pawlinka Re: świeccy na misjach 21.08.07, 22:35
          Oj, Mamalgosiu, ja też nie wiem, czy powinnasmile
          Tak sobie myślę, że drogi są kręte, dochodzi się często tam, gdzie się nie
          chciało dojść.
          Pamiętam kiedyś taką rodzinę z dwiema dorastajacymi dziewczynkami, bardzo
          zaangażowanymi w życie Kościoła. Rodzice chcieli po odchowaniu dzieci wyruszyć
          na misję. Po kilkunastu latach spotkałam ich córkę, rodzice zostali w kraju. Nie
          wiem dlaczego. Czy byli dyskryminowani w jakiś sposób, nie wiem. Zastanawiam się
          tylko przy okazji nad powołaniem. Tyle pytań...
          • kulinka3 Re: świeccy na misjach 21.08.07, 22:56
            Z prawnego punktu widzenia nie ma przeszkód, by wierny świecki został
            katechistą, tak to przynajmniej chyba ujmuje KPK.
            Jednak misjonarz świecki to zwierzę rzadko spotykane, bo wprzódy idą przed nim
            osoby z kleru diecezjalnego lub instytutów życia konsekrowanego, albo
            stowarzyszeń życia apostolskiego.
            Ludzie, którzy związani z zakonami, instytutami itp. mają swoich przełożonych,
            struktury, finansowanie itp. Samotny świecki musi być, jakoś pod te struktury
            nie-świeckie podpięty i może stąd owe trudności.Czasami ułatwieniem jest zawód
            np lekarz lub pielęgniarka, bo nie wszyscy zakonnicy takowy mają, a są to
            umiejętności ogromnie na tradycyjnych misjach potrzebne.
            Oczywiście zdarzają się świeccy misjonarze, ale oni też zazwyczaj wywodzą się z
            różnych ruchów.


          • mamalgosia powołanie 22.08.07, 08:26
            Tak, miałyśmy wczoraj z tą koleżanką bardzo ciekawą rozmowę. Bo ona
            teraz nie wie, czy to, czego się dowiiedziała jest dla niej próbą
            cierpliwości, że to trudności które powinna przezwyciężyć,aby trwać
            przy swoim wyborze; czy przeciwnie - jest to znak, żeby dała sobie z
            tym spokój. To tak ogólnie - znam ten dylemat z innych sytuacji.
            Natomiast przy okazji niejako pomyslałam sobie, jak dobrze jest znać
            swoje powołanie i móc w tym kierunku zużywać swoje siły. Moje siły
            są wątłe, ale cieszę się, że wiem, że znalazłam. Strasznie jest tak
            wisieć w próżni, szukać, czekać... Bardzo trudne.
      • mamalgosia Re: świeccy na misjach 21.08.07, 22:00
        A zdrowie dla Malucha już by się przydało, wygląda to naprawdę
        niewesoło
        • mama_kasia zdrowie 22.08.07, 09:31
          pamiętam
          • mamalgosia Re: zdrowie 22.08.07, 09:33
            dziękuję, Kasiu. mam wrażenie, że u nas się to nigdy nie skończy.
            Wiem, że jak są dzieci, to i choroby, ale jednak częstotliwość u nas
            za duża, a do tego matka nienajzdrowsza ogólnie rzecz biorąc
    • izzunia1 Re: świeccy na misjach 21.08.07, 21:48
      A może Droga Neokatechumenalna? Dość długa to ścieżka, ale jak
      najbardziej otwarta na osoby z powołaniem misyjnym. Znam wielu braci
      i siostry, ktorzy jako osoby samotne zostały posłane na misje przez
      miejscowych ordynariuszy, żeby pomagały np. rodzinom wysłanym przez
      papieża w misji "ad gentes"...
      • mamalgosia Re: świeccy na misjach 21.08.07, 22:03
        Neokatechumenalnie to ona już działa długo i owocniesmile Ale - jak już
        napisałam do pawlinki - nie chodzi mi o rady dla niej co ma w życiu
        robić, tylko zaciekawiła mnie ta dyskryminacja świeckich
    • isma Re: świeccy na misjach 21.08.07, 22:00
      Jak mnie znacie, to wiecie, zem antyklerykal wink)).

      Ale:
      - swiecki na misjach "u Murzynkow" (przy czym, analogicznie ejst np.
      w Kazachstanie czy na Lotwie), ma jedna, zasadnicza,
      nieprzezwyciezalna wade. Na jego rece do wspolnoty nie przyjdzie
      Chrystus Eucharystyczny. I dlatego tam, w pierwszym rzedzie,
      potrzeba kaplanow - specyfika taka, ze zakonnych glownie.

      Oczywiscie, argumenty praktyczne tez sa wazne. Ale ten, moim
      zdaniem, wazy na tyle duzo, ze nie dziwie sie, iz Kosciol wolalby
      zachowac swieckie teolozki, przy okazji doktor matematyki wink)) w
      miejscach, gdzie moze i kaplanow jest dosc, ale wiara jest coraz
      czesciej spychana do kruchty - zeby one WLASNIE TU, za progiem tej
      kruchty, swiadczyly o Chrystusie.
      • mamalgosia Re: świeccy na misjach 21.08.07, 22:06
        Ismo, przez ręce siostry zakonnej równeiż nie przyjdzie Chrystus
        Eucharystyczny.
        Zresztą taki argument nie padł. Było jeszcze o tym, że za jej kurs
        językowy będzie musiał zapłacić Kościół (jakby ona Kościołem nie
        była), a za zakonnicę zapłaci zakon (który najwyraźniej również z
        Kościoła jest wykluczony).

        >
        • isma Re: świeccy na misjach 21.08.07, 22:54
          A, nie, to ja sie domyslam, i co wiecej, nie w glowie mi postulowac,
          zeby bylo inaczej. Moze to skrot myslowy, spowodowany uzytkowaniem
          lacza wi-fi, ale chodzilo mi po prostu o to, ze generalnie na
          misjach kobieta, czy "cywil", czy konsekrowana (tez de iure
          swiecka wink)) jest, no, po prostu mniej uzyteczna, z definicji. Ona
          moze byc za to fantastycznie uzyteczna tutaj, o.

          A co do kursu jezykowego - no, wiesz, dajmy na to, w moim
          przeswietnym urzedzie, zeby sie przyjac do pracy (w wiekszosci
          wydzialow), to trzeba jakis tam jezyk znac, czyli wprzody samemu w
          siebie zainwestowac. Ale tym, co juz pracuja, to czasem pracodawca
          jakis lektorat fundnie ;-O. Bo pracuja juz pod posluszenstwem wink)).

          • mamalgosia Re: świeccy na misjach 22.08.07, 08:30
            Rozumiem, są to jakieś argumenty.
            Ale mam jakieś wewnętrzne przeświadczenie, że jednak powinno to
            troszkę inaczej wyglądać.
            Użyteczna, ismo... Nie lubię tego słowa, ani tego co ono ze sobą
            niesie. Można dojść do stwierdzenia, że np. dziewczyna nie powinna
            pójść do zakonu, bo w jej wsi jest dobry, uczciwy wdowiec
            wielodzietny, rolnik itp - byłaby bardziej użyteczna, gdyby wyszła
            za niego za mąż. I dzieci jego wychowała dla Kościoła, i przy
            robicie pomogła.
            • isma laska, tym razem z polskimi literami ;-))) 22.08.07, 21:48
              Eno, nieeee, to troche upraszczasz wink)).

              Pamietaj, ze ja jestem zainfekwana bakcylem jezuickim: perinde ac
              cadaver.

              Jak laska w reku slepca, powiada sie u Towarzyszy. No, wiec
              zwlaszcza ten slepiec jest znaczacy wink)). Bo, oczywscie, ma to ten
              wymiar, ze laska ma byc dla slepca uzyteczna, ale i ten, ze slepiec
              moze, oj, moze, bladzic. I nawet jak laska lepiej wie, dokad isc, to
              to do slepca nalezy decyzja o wyborze kierunku...

              Im starsza jestem, tym bardziej jestem sceptyczna co do tzw. wyboru
              powolania. Coraz bardziej za to doceniam wiernosc. Czyli MSZ: rzecz
              nie w tym, zeby "dobrze" wybrac, rzecz w tym, jak sie w tych
              wybranych okolicznosciach dobrze odnajdowac. Znam osoby konsekrowane
              (skoro juz zesmy watek klerykalnie przyprawily) w ktorych niewiele
              zostalo z mlodzienczego entuzjazmu, a nawet borykaja sie one z
              przekonaniem, ze wybor nie byl wlasciwy - ale niosa konsekwencje
              tego swojego wyboru bardzo dzielnie. Znam zony i mezow, ktorzy ditto
              (oczywiscie nie chce przez to powiedziec, ze maltretowana zona ma w
              imie wiernosci wyborowi dac sie zakatowac na smierc - chodzi mi o
              takie bardziej przyziemne przekonanie, ze gdyby wybrac inaczej, to
              moze byloby lepiej, piekniej, pelniej...).

              No i teraz - poswiecilam kilkanascie lat zycia matematyce, Pan Bog
              mi, rozumiem, blogoslawil w tym, bardziej niz innym, a teraz nagle
              chcialby, zebym uczyla "Murzynkow" dodawania i odejmowania do
              dziesieciu, albo zmieniala opatrunki w szpitalu...? Zdarza sie tak,
              owszem. Ale, wydaje mi sie, "poczucie", "chcenie", tu jest najmniej
              istotne.

              Sama mam tak, ze zupelnie nieoczekiwanie mi sie pewne zyciowe
              przypadki, nabyte mimochodem umiejetnosci - "przydaja" po latach,
              zupelnie nieoczekiwanie. No bo niby "po co" ja sie tego rosyjskiego
              namietnie uczylam, w czsie, kiedy komuna wyraznie chylila sie ku
              upadkowi wink))? Czy nie "po to", zeby w kilkanascie lat poznej
              bezblednym akcentem przeczytac zdanie, ktore wyrwalo pewnego
              rosyjskojezycznego studenta z letargu wink))?
      • mamalgosia antyklerykalizm 21.08.07, 22:11
        A ja lubię klersmile Natomiast tego Nadksiędza się nie dasmile (Nadksiądz,
        Nadprofesor, Nadprzewodniczący)
        • isma Re: antyklerykalizm 21.08.07, 22:57
          Mam dokladnie odwrotnie!
          W sensie socjologicznym na kler mam alergie (wyjawszy, jasna sprawa,
          kwestie, w ktorych pelni on role zdefiniowana teologicznie stricto
          sensu).
          Poszczegolni jednak tegoz kleru przedstawiciele bywaja w moim
          mniemaniu, owszem, sensownymi ludzmi. No, bardzo sensownymi, czasem.
    • ula27121 Re: świeccy na misjach 22.08.07, 08:00
      Mam kolegę, który jest świeckim i był na misji w Ekwadorze.
      Jeśli jesteś zainteresowana to mogłabym Was jakoś skontaktować. Daj znać to
      zadzwonię i ewentualnie dam Ci jego telefon Na pewno pomożesmile
      • ula27121 Re: świeccy na misjach 22.08.07, 08:03
        Dodam jeszcze, że on mówił właśnie o tym jak bardzo potrzebni są świeccy na
        misjach i jak ich mało jest, i jak bardzo są potrzebni.....
        • mamalgosia ula 22.08.07, 08:33
          Tak, bardzo zależałoby mi na tym kontakcie. Przekazałabym koleżace
          • ula27121 Re: ula 22.08.07, 08:35
            no to dzwonięsmile
            • ula27121 już:-) 22.08.07, 09:12
              Tylko mam mały problem, bo przesłałabym Ci namiary na e-mail ale nie wiem na
              jaki. Niby gazetowy ale nigdy nie wysyłałam. Nie wiem jak.....czy to będzie
              mamałgosia@gazeta.pl?
              • ula27121 Re: już:-) 22.08.07, 09:15
                Wysłałam, tylko proszę daj znać czy doszło.
                • mamalgosia Re: już:-) 22.08.07, 09:31
                  Doszło, przeczytałam i zadzwoniłąm do koleżanki. Zanotowała dane i
                  będzie dzwonić. Bardzo się ucieszyła!smile
    • kudyn Re: świeccy na misjach 22.08.07, 09:45
      Taka postawa kleru wynika ze zranienia świeckimi którzy strasznie nabroili na
      misjach. Jeden z głównych (opis cech osobowych dokładnie tej osobie odpowiada,
      więc może mówimy o tym samym księdzu) miał takie doświadczenia. Niestety
      zranienia są dużą przeszkodą w rozeznawaniu i tu sie zaczyna dramat osób z
      autentycznym powołaniem.

      Na misjach potrzebni są świeccy i duchowni, i powinni być tam razem. Problem w
      tym, że kler nie traktuje świeckich zbyt poważnie. Realia są takie, że często
      właśnie to co mogą tylko kapłani jest zaniedbywane, ponieważ musi się zajmować
      innymi rzeczami. Do znajomego OFM jeździ pomagać mama.

      Mam znajomą, która była przez rok w Peru z salezjanami. Oni chyba najprężniej
      działają razem z wolontariuszami. Dużo osób jeździ na wschód, znajoma rodzinka z
      6 dzieci jeździ na Ukrainę. Jest wspólnota w Polsce, która wysłała świeckich
      misjonarzy w Mongolii ku wielkiej radości miejscowego episkopatu. I sami ich
      utrzymują ku zdumieniu naszych komisji misyjnych.
      • mamalgosia Re: świeccy na misjach 22.08.07, 11:41
        Czytałam książkę o dziewczynie, która była właśnie na salezjańskiej
        misji w Peru (Monika Winiarska). I właśnie z nimi moja koleżanka ma
        kontakt.

        A jakiego typu były te zranienia jeśli chodzi o świeckich? Uciekali?
        Byli nieposłuszni? lekkomyślni?

        Własnie wydaje mi się, że gdyby świecki zajął się opatrywaniem ran i
        nauczaniem czytania, to ksiądz mógłby - jak to ujęła isma - nieść
        Chrystusa Eucharystycznego może częściej i może w więcej zakątków.
        Nie wiem.

        A czy osoba, o której piszesz i domyślasz się, że i ja o niej piszę
        ("o nim" konkretnie) ma jako trzecią literę w nazwisku R?
        • kudyn Re: świeccy na misjach 22.08.07, 13:01
          Zranienia były typu zostawienie pracy której się ta osoba podjęła (znałem tą
          osobę osobiście), ucieczka od problemów w kraju...

          > Własnie wydaje mi się, że gdyby świecki zajął się opatrywaniem ran i
          > nauczaniem czytania, to ksiądz mógłby - jak to ujęła isma - nieść
          > Chrystusa Eucharystycznego może częściej i może w więcej zakątków.
          > Nie wiem.

          Dokładnie jest jak piszesz. I wg mnie to jest problem umiejętności współpracy,
          przyjmowania autorytetu świeckich, który występuje w Polsce i na misjach.
          Ogólniej widzę problem (być może postkomunistyczny) pełnienia przez księży
          funkcji do których sie nie nadają, a które powinni pełnić świeccy.

          A ta osoba ma jako trzecią literę w nazwisku R i jest przyrodnicze w brzmieniu
          smile Miałem z tą osobą wiele kontaktów, na wielu różnych płaszczyznach. Z drugiej
          strony bardzo propaguje apostolat misyjny wśród świeckich, ale w Polsce.
          • mamalgosia Re: świeccy na misjach 22.08.07, 13:07
            kudyn napisał:

            > Zranienia były typu zostawienie pracy której się ta osoba podjęła
            (znałem tą
            > osobę osobiście), ucieczka od problemów w kraju...
            Rozumiem. Ale może w takim razie przed jakimś większym zobowiązaniem
            wprowadzić obowiązkowy kilkumiesięczny wolontariat? (jakby nowicjat)


            >>
            > Dokładnie jest jak piszesz. I wg mnie to jest problem umiejętności
            współpracy,
            > przyjmowania autorytetu świeckich, który występuje w Polsce i na
            misjach.
            > Ogólniej widzę problem (być może postkomunistyczny) pełnienia
            przez księży
            > funkcji do których sie nie nadają, a które powinni pełnić świeccy.

            To właśnie miałam na myśli pisząc o aktywizmie księży w innym wątku


            >
            > A ta osoba ma jako trzecią literę w nazwisku R i jest przyrodnicze
            w brzmieniu

            Tak, tak, to ta sama, śliczna osoba

            > smile Miałem z tą osobą wiele kontaktów, na wielu różnych
            płaszczyznach. Z drugiej
            > strony bardzo propaguje apostolat misyjny wśród świeckich, ale w
            Polsce.
            Ja miałam kontakt tylko na jednej płaszczyźnie (wykładowca, a potem
            egzaminator). Wiedza ogromna, poświęcenie, umiejętności, zapał,
            koordynacja... ale pycha trochę niweczy to wszystko

            Kudyn, a może my się znamy z realu?
            • kudyn Re: świeccy na misjach 22.08.07, 13:31
              > Rozumiem. Ale może w takim razie przed jakimś większym zobowiązaniem
              > wprowadzić obowiązkowy kilkumiesięczny wolontariat? (jakby nowicjat)

              Pewnie byłoby to jakieś rozwiązanie. Myślę że również są tu rozwiązaniem
              wspólnoty, tam sie ludzie inaczej znają. Na zachodzie jest to bardziej rozwinięte.

              > Ja miałam kontakt tylko na jednej płaszczyźnie (wykładowca, a potem
              > egzaminator). Wiedza ogromna, poświęcenie, umiejętności, zapał,
              > koordynacja... ale pycha trochę niweczy to wszystko

              Miałem dokładnie te same odczucia, chociaż ja jestem bardzo gruboskórny więc
              mnie to nie dotykało osobiście. Ale były osoby które z płaczem wychodziły z
              egzaminów.

              > Kudyn, a może my się znamy z realu?

              W tej materii to już mnie nic nie zdziwi wink
              • mamalgosia Re: świeccy na misjach 22.08.07, 14:02
                Z płaczem z egzaminów?? To albo rzeczywiście się znamy, albo ten
                płacz egzaminacyjny miał szerszy zasięg niż tylko na naszym roku.
                Piszę na priva, jestem mocno Tobą zaintrygowana
                • mamalgosia Re: świeccy na misjach 22.08.07, 14:11
                  Poczta mi nie działa, a ciekawość mnie zżera. Domyślam się, że
                  chodzi o wykłady z R, E lub M.
                  W którym roku dyplom? Ja 2004
                  • kudyn Re: świeccy na misjach 22.08.07, 14:35
                    2003, tylko że ja mam pieczęć PAT a nie KUL, a płacz był po wszystkich
                    wymienionych literkach
                    • mamalgosia Re: świeccy na misjach 22.08.07, 14:48
                      To myślę, że się nie znamy. Ale miło, że znamy taką Osobistość.
                      U nas hitem była płacząca kobieta w 9 miesiącu ciąży, bo jej
                      powiedział, że ona go tym brzuchem szantażuje (że niby nie miałby
                      sumienia jej oblać, a tu figa: miałsmile )
                      • kudyn Re: świeccy na misjach 22.08.07, 15:26
                        Nie przesądzałbym tego jeszcze, a nawet jeśli to jeszcze nic straconego.
                        Kiedyś jakaś dziewczyna mnie zaczepiła na gg i nie chciała sie szybko odczepić
                        (zwykle wystarczy napisać jakiej muzyki słucham lub że dzieci płaczą to sie
                        jakoś samoistnie urywa) okazało się że mieszkała przed wyjazdem w tym bloku
                        gdzie ja i chodziliśmy do jednej szkoły, a od 10 lat mieszka w Paryżu.
                        Jedna osoba z forum, okazało się, jeździła z moją żoną na rekolekcje wink. A jak z
                        żoną zaczęliśmy kopać w życiorysie, okazało się że jeździliśmy razem na kolonie
                        w podstawówce.
                        • mamalgosia Re: świeccy na misjach 22.08.07, 18:22
                          Na pewno ja również jeździłam z Wami na kolonie w podstawówce.
                          Ostatnio kogo tylko zaczepię na ten temat, to się takie coś właśnie
                          okazujesmile
                        • pawlinka Re: świeccy na misjach 22.08.07, 20:59
                          kudyn napisał:


                          > Jedna osoba z forum, okazało się, jeździła z moją żoną na rekolekcje wink.

                          a najlepsze było, że ustalenia tego faktu trwały chyba roksmile
                          Powiem jeszcze, że jesczze jedna osoba z tego forum na tych rekolekcjach była i
                          tez pomogła mi niezmiernie na oddziale położniczymsmile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka