Hordy znajomych

04.12.07, 10:07
W gazecie " Cogito" jest artykuł skierowany do młodych ludzi "Tacy
jesteście". Dyrektor Ośrodka Badań Młodzieży prof. B. Fatyga
wypowiada się :" W modelu tradycyjnym z lat 90 młoda dzieczyna miała
dwie przyjaciółki, znajomych z okolicy, w której miszkała i ze
szkoły, do której chodziła. A teraz tych więzi ma znacznie więcej.
Ale one są dosyć słabe, powierzchowne. Szybko pojawiają się hordy
znajomych i szybko znikają. Bo obecnie przyjaciół się prawie nie ma,
zastępują ich stadka znajomych. "
co o tym myslicie ?
    • mama_kasia Re: Hordy znajomych 04.12.07, 10:19
      Na pewno dużo łatwiej nawiązać teraz znajomość. Starsi odszukują
      się przez nasza.klasa; młodsi i starsi gadają używając komputera.
      Ale to jednak w dalszym ciągu zależy od dziecka, czy ma te hordy
      znajomych. Jak patrzę na moje dzieci, to jakoś widzę jednego
      przyjaciela syna i dwóch, trzech kolegów. Córka dopiero
      zaczyna mieć znajomych, ale nie zauważyłam, aby szło jej to łatwo.
      Ma dwie ulubione koleżanki.
      Jeśli chodzi o nas - dorosłych to mamy przyjaciół i (akurat ja)
      mam też sporo znajomych - to przyszło mi z wiekiem i studiami wink
    • mader1 Re: Hordy znajomych 04.12.07, 10:31
      a link do całości, zapomniałam :
      www.cogito.com.pl/index.php?r=53&l=pl&id=6375
    • isma Re: Hordy znajomych 04.12.07, 10:50
      Jak u mlodziezy, to nie wiem, bom juz, niestety, ach niestety, nie
      mlodziez wink)).

      Ale tak, my mamy hordy znajomych. Przy czym ja bym nie nazwala tych
      wiezi powierzchownymi, raczej - nietrwalymi, a to nie to samo. My
      sie na ogol dosc mocno angazujemy w znajomosci - chyba jakos nie
      mamy uzdolnien do stwarzania dystansu wink)), natomiast, no, nie
      umiemy ich pielegnowac.

      Pisalam tu kiedys - dla mnie ludzie sa raczej chwilowymi
      towarzyszami drogi. Czasem potrafiacymi okazac prawdziwa milosc,
      najwyzszej proby, jak Milosierny Samarytanin, ale jednak - nie
      majacymi wobec nas zadnych dalszych powinnosci. Maja prawo zostawic
      nas wlascicielowi gospody.
      No ale bo ja jedynaczka jestem wink)).

      PS. Co zas do sieci - traktuje tylko jako srodek komunikacji. Jesli
      ma byc z tego jakas relacja, to w perspektywie staje sie osobista.
      Inaczej to tylko gra slow czy intelektu - inspirujaca, zabawna, ale
      tylko gra.
    • mamalgosia Re: Hordy znajomych 04.12.07, 15:06
      Nie, nie zgadzam się. Przez 10 lat pracowałam z młodzieżą 15-19,
      teraz czwart rok z młodzieżą 13-15. i nie jest to prawda. Młodzież
      ma co prawda bardzo wiele np. kontaktów w komórkach czy na gg, ale
      nie są to jakieś "paczki", które spędzałyby razem czas. To znaczy:
      są i takie przypadki, ale na pewno, ale to na pewno nie jest to
      większość.
      Myślę, że z młodzieżą jak z dorosłymi - jedni wolą dwie bliskie
      więzi, inni wolą dwadzieścia luźniejszych. Zależy od wielu spraw.
      • mader1 Re: Hordy znajomych 04.12.07, 23:10
        Cieszę się, że jeszcze ktoś oprócz mnie uważa, że oni, ci młodzi,
        są... no tacy jak to ludzie tylko potrafią być... różni po prostu...

        Internet. Ja mam wrażenie, że moja klasa w ogólniaku to też w
        wiekszości byli po prostu znajomi. Niby robiliśmy coś, bylismy dość
        zgrani - zwłaszcza w złym - ale bliskie, serdeczne kontakty miałam z
        niewieloma osobami. Z niektórymi, pomimo wspólnych wycieczek, imprez
        nie porozmawiałam nigdy poważnie. Kontakty bardzo powierzchowne
        czyli to były...
        A zresztą... gdyby było inaczej, po co byłby portal nasza- klasa ?

        A teraz... I w gimnazjum i liceum klasa Najstarszej ma swoje forum,
        nauczyciele nań nie wchodzą. Oni tam rozmawiają, dyskutują o
        polityce, o uczuciach ,o ludziach... Ja nigdy nie wiedziałam aż tak
        dużo o poglądach kolegów z klasy. O tym o czym marzą, czego chcą od
        życia..... A ta Jej klasa... kłóci się, godzi. Ludzie wiele więcej o
        sobie wiedzą, rozczarowują się co do siebie... Mam wrażenie, że ich
        kontakty, własnie "dzięki" czy "przez" internet są pogłębione,
        bardziej emocjonalne. Dużo więcej kosztują.
        • isma Co sie stalo z nasza klasa 04.12.07, 23:38
          Portal nasza-klasa, jak to ktos celnie pwoeidzial, sluzy glownie do
          rozbijania malzenstw tongue_out.
          No, bo wiecie - te motyle w brzuchu na widok dwadziescia lat
          niewidzianej pierwszej milosci wink)).

          Moja klasa sobie urzadza spotkania co piec lat. Piersze bylo udane,
          bosmy studia konczyli wiec mozna bylo rozmawiac o studiach. Drugie -
          klapa kompletna. Niektorzy bez pracy, nektorzy u progu
          spektakularnej kariery, niektorzy juz rozczarowani, niektorzy
          dzieciaci, niektorzy single (oba rozwiazania bronione z zacietoscia
          godna lepszej sprawy). Ale ostatnio juz bylo correct. Nabralismy
          dystansu, chyba. Zreszta - losy sie nam tak dziwnie poskladaly...
          • otryt Re: Co sie stalo z nasza klasa 05.12.07, 01:55
            isma napisała:

            >Portal nasza-klasa, jak to ktos celnie powiedzial, sluzy glownie do
            >rozbijania malzenstw tongue_out.

            Myślę, że fora, czaty i gg są groźniejszesmile
          • mama_kasia Re: Co sie stalo z nasza klasa 05.12.07, 07:21
            > Portal nasza-klasa, jak to ktos celnie pwoeidzial, sluzy glownie do
            > rozbijania malzenstw tongue_out.
            > No, bo wiecie - te motyle w brzuchu na widok dwadziescia lat
            > niewidzianej pierwszej milosci wink)).

            No, no, coś w tym jest wink
            Pierwsze co, gdy zajrzałam na portal nasza klasa, to
            sprawdziłam, jak wygląda teraz pewien chłopak wink))

            U nas też spotkania co 5 lat, ale zaczęliśmy dopiero
            10 lat po maturze. Poza tym od czasów studiów spotykam
            się z 3 koleżankami z liceum mniej więcej raz w miesiącu.
            • warszawianka51 Re: Co sie stalo z nasza klasa 05.12.07, 09:16
              A ja nawet nie jestem ciekawa, co się stało z moją klasą. Nie jestem
              ciekawa, jak kto wygląda, co robi... Może to źle o mnie świadczy.
              Nigdy nie potrafiłam zżyć się z większą ilością osób. Bardzo cenię
              sobie przyjaźń i mam 2 Przyjaciółki. Na więcej chyba nie znalazłabym
              czasu ani energii. Powierzchowne kontakty typu imprezowego drażnią
              mnie. Nie lubię odpowiadać na zdawkowe, grzecznościowe pytania
              typu "a jak Twój synek?", bo wiem, że zwykle tak naprawdę mało kogo
              to obchodzi. Chyba jestem wredna smile
              • mader1 Re: Co sie stalo z nasza klasa 05.12.07, 10:12
                Dziękuję Ci Warszawianko za ten wpis.
                To bardzo dziwne, ale niewiele osób z mojej klasy ma pragnienie
                spotykania się w większym gronie. Przewinęło się przez nią około 70
                osób przez 4 lata, więc nic dziwnego... Mamy dwie pary...
                A ja ? Mam stamtąd koleżankę, z którą rozmawiam naprawdę serdecznie
                i dobrze co jakiś czas.
                Miałam Przyjacółkę, która po wielu, wielu przegadanych godzinach,
                wielu wielu wieczornych jazdach w celach " pocieszania,
                wygłaskania", dawania lekcji, wspólnego uczenia, tę przyjaźń po
                prostu zerwała...
                Więc chyba zrobiłam się wredna, nie jestem ciekawa smile
          • mamalgosia Re: Co sie stalo z nasza klasa 05.12.07, 08:54
            Dostałąm zaproszenie do tego portalu nie tylko od osób, z którymi
            chodziłam do liceum czy podstawówki, ale i od uczniów - których od
            1994 roku było naprawdę dużo (hordy). Weszłam raz, drugi, ale nie
            zarejestrowałam się nigdzie. Zupełnie to do mnie nie trafia. Może na
            czas niedobry trafiło, nie wiem. Wiele osób wokół mnie bardzo się
            emocjonuje tym portalem, ale ja zupełnie nie potrafię.
Pełna wersja