Dodaj do ulubionych

wigilijka klasowa

28.11.08, 10:54
Jaki macie stosunek do prezentów z okazji Wigilii klasowych?
Chodzi mi o coś takiego, że w ostatnim dniu przed świętami robi
się "wigilijkę klasową" i w jej trakcie robi się rózne rzeczy -
śpiewa, je, rozmawia itd, m.in. obdarza się prezentami. Jakiś czas
wcześniej uczniowie losują między sobą, kto komu robi prezent.
Ustala się jaką kwotę, którą na to można/należy wydać, oczywiście
inwencji się nie ogranicza, choc dobrze byłoby by prezent ucieszył,
a nie zasmucił.
Mój stosunek do tego typu zabaw był jak najbardziej pozytywny. Do
bieżącego rokusad
Gdy chodziłam do szkoły, nie zawsze byłam zadowolona z osoby, którą
wylosowałam, ale potem jakoś się przekonywałam, próbowałam poznać tę
osobę, co mogłaby chcieć dostać itp. Czasem okazywało się trafione,
a czasem nie.
Jako nauczyciel bawię się w to już od 1994 roku i to w różnych
opcjach (najbardziej udane były wigilijki na kółkach przemiotowych -
mało osób, znaliśmy się bardzo dobrze i lubili bardzo).
Myślałam, że jest to fajne.
A w tym roku: totalny klops.
Najpierw zgłosili się dwaj uczniowie, że nie biora w tym udziału, bo
są Świadkami Jehowy, nie mogą obchodzić tego święta.
Potem wykluczyły się kolejne dwie - akurat te, które siedzą z
tamtymi w ławkach, bo ja oni nie, to my też nie.
Potem zgłosiły się 4 dziewczyny, że one losowania nie chcą, bo będą
sobie robiły nawzajem prezenty, "a co będzie jak wylosują Piotrka
albo Damiana, oni są taaaaacy głupi, że nie wiadomo co im kupić".
Potem wyłączyła się jeszcze inna osoba, bo jak ją wylosuje Benek, to
ona się zabije. A pewna Ola to już w ogóle mnie załamała: nie chce
się w to bawić, bo ona od nikogo w tej klasie nie chciałąby nic
dostać.
Jeszcze potem dwie osoby zgłosiły problemy materialne, że nie stać
ich na takie prezenty (być może rzeczywiście, cenę ustaliliśmy na 15
zł).
Ale tak w ogóle, to dodam, że nie narzuciłam niczego z góry. Nawet
nie proponuję tych losowań, to ZAWSZE wypływa od uczniów.

Tak więc została połowa klasy, skwaśniała, bo oni chcieli dobrze,
myśleli że będzie fajnie, porobili nawet jakieś wierszyki - żeby nie
było wiadomo, kogo się wylosowuje tak wprost, tylko żeby trzeba było
ogdadnąć.
Myślałam, jak to rozwiązać, w końcu stwierdziłam, że niech ta połowa
losuje, skoro chcą, ja się zresztą przyłączę. No i losowali, tyle,
że po dwóch dniach przyszły dwie dziewczyny, że one jednak
rezygnują, bo miały nadzieję, że wylosują kogo innego, a wylosowały
Tego i Tego, a ich nie lubią, więc jednak proszę je wyłaczyć z tej
zabawy.

Przznam, że nawet nie chce mi się iść na tę Wigilię klasową. Oni nie
potrafią się bawić i nie chcą się bawić. Ale - co gorsza - nie lubią
się nawzajem i nie chcą sobie sprawiać przyjemności. Tzn lubią, ale
wybiórczo, a jak kogoś nie lubią, to już nie zasługuje na ich łaskę
nawet w postaci słodyczysad

Powiedzcie, jak widzicie takie zabawy? Czy je lubicie? Czy
popieracie? Czy Wasze dzieci je lubią? A może nie lubicie, więc
dzieci też nie lubią? A może nie życzycie sobie, by dziecko komuś
coś kupoiwało?

Ja już sama nie wiemsad
Obserwuj wątek
    • nati1011 Re: wigilijka klasowa 28.11.08, 11:05
      Mamalgosiu nie piszesz czasem o klasie mojej córki? smile)

      A na serio - to losowanie uważam za kiepski pomysł - zwłaszcza w
      klasie i w tym - trudnym - wieku. Zawsze bedzie tak, ze ktoś kogoś
      nie lubi - i jest to w sumie naturalne. Jako dziecko tez nie lubiłam
      losowanych mikołajek (bo u nas robi się to na mikołąjki nie na
      gwiazdke)

      Osobiscie uwazam, ze lepszym rozwiązaniem jest wspólna zabawa
      klasowa i upominki- drobiazgi takie same dla wszystkich (ew. w
      podziale chłopcy-dziewczęta)

      W tym wieku jeszcze trudno wyjść poza własne uprzedzenia i
      nielubienia. A jak się kogoś nie lubi to trudno zrobic mu prezent z
      miłością. A i sprawa pieniedzy w wielu domach jest temeatem trudnym.

      Robiąc to z klasowego można w ostatecznosci zasponsorować kilkoro
      biedniejszych dzieci, a taka zabawa dla połowy klasy traci całkiem
      sens.
      • alex05012000 Re: wigilijka klasowa 28.11.08, 12:36
        najpierw w kwestii losowania upominków, ja pamiętam ten zwyczaj z
        dzieciństwa i mojej szkoły podstawowej, na Mikołajki, szczere nie
        znosiłam, nie wiadomo było co kupić, a ja dostawałam zawsze jakieś
        badziewne rzeczy, do wyrzucenia od razu... tak więc nie popieram
        idei.
        w szkole córki tego zwyczaju nie ma, ewentualnie wyjście do teatru,
        kina czy temu podobne... prezencików też nie ma ... natomiast to
        wszystko jeśli już to na Mikołajki,
        "Wigilię" widzę jako spotkanie przy czymś do jedzenia i picia,
        ewentualnie zagranie/zaśpiewanie kolęd czy z płyty, dekoracje
        świąteczne, zabawa klasowa taka w jakiejś formie... raczej bez
        prezentów, najlepiej ostatniego dnia szkoły przed świętami, na
        luzie... co do opłatka zdania są podzielone, w naszym przedszkolu
        były takie spotkania z udziałem rodziców, po południu, z opłatkiem,
        grupa była zżyta, każdy przynosił coś do jedzenia, było
        sympatycznie .... w szkole spotkanie w godz. porannych, nie byłam i
        nie będę bo pracuję...w zeszłym roku było podobno tak sobie, w tym 3
        klasowa ma sie postarać... ale to sp, nie gimnazjum, na dzieciach
        starszych się kompletnie nie znam...
      • mamalgosia Re: wigilijka klasowa 28.11.08, 12:39
        nati1011 napisała:


        >
        > A na serio - to losowanie uważam za kiepski pomysł - zwłaszcza w
        > klasie i w tym - trudnym - wieku. Zawsze bedzie tak, ze ktoś kogoś
        > nie lubi - i jest to w sumie naturalne.
        A, to chyba jest naturalne w KAŻDYM wieku

        Jako dziecko tez nie lubiłam
        > losowanych mikołajek (bo u nas robi się to na mikołąjki nie na
        > gwiazdke)
        Powiem tak: w moim 14letnim doświadczeniu pracy w szkole nigdy nie
        spotkałam się z taką niesolidarnością. Dlatego mnie to tak uderzyło.


        >
        > Osobiscie uwazam, ze lepszym rozwiązaniem jest wspólna zabawa
        > klasowa i upominki- drobiazgi takie same dla wszystkich (ew. w
        > podziale chłopcy-dziewczęta)
        nie, na takie same dla wszystkich to oni się już nie zgodząsmile
        Zresztą: kto miałby to zrobić?


        >
        > W tym wieku jeszcze trudno wyjść poza własne uprzedzenia i
        > nielubienia. A jak się kogoś nie lubi to trudno zrobic mu prezent
        z
        > miłością.
        No tak, ale właśnei: cyz trzeba z miłością? To po pierwsze. A po
        drugie: może to okazja by tego kogoś poznać od innej strony? Własnie
        opisany przeze mnie przykład mnie samej



    • mader1 Re: wigilijka klasowa 28.11.08, 12:31
      lubiłam losowane mikołajki - bo u nas takie prezenciki były na 6.XII a nie na
      Wigilię - ale i kiedyś Wigilii klasowych nie było...
      Trochę byłam tylko rozczarowana, bo chociaż ja lubiłam kupować komuś taką -
      malutką przecież - niespodziankę często dostawałam coś... no dziwnego, napiszę
      łagodnie.
      Dzieciaki bardzo to lubią. I potrafią przejść przy kupowaniu prezentów nad "
      nielubieniem"... Pamiętam , że w starych czasach moich mikołajek, dzieciaki
      niekiedy zamieniały się losami - "bo ja nie lubię S." U swoich tego nie
      zauważyłam. Widzę, że wolałyby wylosować kogoś innego, ale dzielnie starają się
      przejść nad tym do porządku dziennego.
      Jakiś czas temu dyrektor wymyślił "hit" mikołajkowy. Odgórnie zarządził, że w
      tamtym roku na mikołajki dzieciaki będą sobie coś same robić. Kupowanie było
      zabronione, chyba że półproduktów smile))) Najpierw wszyscy się zjeżyli - głównie z
      tego powodu, że "nic nie potrafią zrobić". Na szczęście autorytet zadziałał i
      postanowili się przemóc... Co to się działo..smile))) Po chwili myślenia, zaczęli
      jednak podpytywać wylosowane przez siebie osoby , co mogłyby dla nich
      zrobić...Wynikły zabawne sytuacje. Szalik, który robiła moja córka dla kolegi,
      nosił bardzo długo...Okazało sie, że nie lubił długich, kolorowych, w paski
      które kupowała mu mama i ten, najzwyklejszy, czarny dorosły ( jak ojca !) był
      wymarzony. Chłopcy nawlekali jakieś koraliki... Jedna dziewczyna dostała cały
      albumik ze zdjęciami i ciekawostkami o swoim ulubionym zespole...
      A w tym roku pani dyrektor pomyślała tak, jak sugeruje Nati. Powiedziała, ze
      rodzice z wychowawczynią ustalają wysokość sumy, potem kupujemy coś takiego
      samego dla dziewczyn i innego takiego samego dla chłopców i oni to z okazji
      mikołajek dostają.
      My tak na zebraniu ustaliliśmy. A one... te nasze dzieci, bardzo się zbuntowały.
      Powiedziały, że nie chcą takich samych. Ze chcą coś zrobić dla kogoś
      konkretnego. Tak duży był bunt, że wychowawczyni poszła do dyrektorki z prośbą o
      zmianę zasad. Niestety, naradzały się przez kilka dni i klasa losuje, ale
      postanowiła, że jednak w niecały tydzień nie zdąży nic "zrobić", więc będą
      musieli po prostu kupić. Ale upierali się, że właśnie dla tej konkretnej osoby...
      W liceum tez było bardzo zabawnie i bez zgrzytów. A prezenty były "pomyślane'.
      Natomiast w jednej z klas, także licealnych, dziewczyna po wylosowaniu kolegi po
      prostu powiedziała przy wszystkich ( w tym przy nim !), że go nie chce i
      wybiegła z klasy. To był szok... bo do tej pory się to nie zdarzyło.
      • mamalgosia Re: wigilijka klasowa 28.11.08, 12:40
        Mader, napisałas: I potrafią przejść przy kupowaniu prezentów nad "
        nielubieniem"...
        Właśnie, własnie o to mi chodzi
      • alex05012000 Re: tak na marginesie... 28.11.08, 12:53
        ..."kupujemy coś takiego samego dla dziewczyn i innego takiego
        samego dla chłopców i oni to z okazji mikołajek dostają"
        - tak było u nas w przedszkolu... moja córka oddawała swoje
        prezenty!!! autentycznie, był też taki firmowy Mikołaj... dostała
        prezent dla dziewczynki i go oddała...(w rok później napisałam:
        dziewczynka lat..., prezent jak dla chłopca!!!); wiem, że moje
        dziecko jest specyficzne, ale dla niej "dziewczyński" prezent to
        katastrofa... w ogóle ten podział: dla dziewczynek i chłopców mnie
        wkurza, musze jej kupić łyżwy, bo wyrosła, takie rozsuwane, konia z
        rzędem temu co znajdzie dziewczęco-damskie bez kwiatka czy bez
        różowej wstawki! to samo ze skarpetkami, znalazłam ostatnio jedne, w
        paski, ale też z różowym... wszędzie róż, a moja córka nie założy i
        koniec...
        przy okazji dodatek do dziennika jakiegoś: prezenty... i mamy dla
        panów: ciekawe rzeczy typu laptopy, słuchawki, aparaty foto,
        komórki, mpcoś tam i inne gadżety, głośniki, sprzęt... jakiś
        kosmetyk w tle... a dla pań: co? ciuchy, makijaż i biżuteria czyli
        malowana lala kontra nowe technologie...
        • mader1 Re: tak na marginesie... 28.11.08, 13:06
          to może to jednak jest jakiś argument za tym, żeby dostała od KOGOŚ ( jakiejś
          osoby) prezent właśnie dla NIEJ.
          Dla mnie ten bunt klasowy to był MIÓD NA SERCE. To oznacza, że przejmują sie
          tym,co słuchają w kościele. Personalizm zwyciężył.

          Siostra z córki liceum w tamtym roku dla grupki zrobiła takie spotkanie-
          mikołajki u siebie w klasztorze. Mieli kupić prezent- określona cena i potem
          włożyć go do worka, każdy miał losować z tego worka dla siebie. Córka była
          zdezorientowana podejściem - to jak ja mam coś kupić, żeby się nadawało DLA
          KAŻDEGO ? Czyli DLA NIKOGO KONKRETNEGO.
          Dar jest przecież od KOGOŚ dla KOGOŚ.
          • samboraga Re: tak na marginesie... 28.11.08, 16:16
            Ha...jako mama 'trójkowa' to właśnie kupiłam prezenty mikołajkowe dla chłopców
            (inna mama kupuje dla dziewczynek), właśnie "pod sznurek"wink I bardzo, bardzo,
            się cieszę, że już za rok, w czwartej klasie, dzieciaki będą robiły prezenty
            SOBIE SAME, losując. Niestety teraz, w młodszych klasach, tak się z różnych
            względów nie dało...
            • mamalgosia takie same 28.11.08, 17:59
              U nas w przedszkolu dzieci dostają takie same prezenty - nawet bez
              podziału na chłopców i dziewczynki. I uważam, że w młodszych grupach
              to jedyne rozsądne wyjście, jeśli Mikołaj (lub Pani Zima - tak,
              tak!) ma przyjść z workiem. Dzieci się jeszcze nie znają, rodzice
              tym bardziej.
              Ale już w zerówce mogłoby być inaczej
              • isma Pani Zima... 28.11.08, 18:25
                [musze to napisac, chociaz nie na temat. Ale mnie na wspominki wzielo]

                Ktoregos poznojesiennego popoludnia ktos zastukal do drzwi. Na progu stala pani
                bez wieku, o niesamowitych czarnych oczach i dosyc wyrazistym, oglednie mowiac,
                makijazu, z dlugim czarnym wlosem, w jakichs powyciaganych swetrach i
                kamizelkach, z glowa owinieta jakas splowiala zaslonka.
                - Dzien dobry! Ja jestem Pani Zima, pewnie mnie, dziecko, poznajesz - obwiescila
                dzwiecznie - masz moze pozyczyc jakas zmiotke? Moja wyrzucilam przez pomylke
                razem z calym koszem na smieci.

                Wystapienie Pani Zimy odjelo mi mowe, a jak Isme znacie, to wiecie, ze jest to
                sukces nie lada. Poszlam po miotelke, wreczylam (nadal niema). Podajaca sie za
                Pania Zime zmiotke wziela, i, o dziwo, nie odleciala na niej, tylko weszla do
                mieszkania naprzeciwko...

                Jak sie potem okazalo, Pani Zima byla znana pokoleniom krakowskich dzieci
                aktorka, chalturzaca wlasnie w tym wcieleniu. Polkrwi Ormianka. Rapsodyczka.
                Autentycznie szalona.

                Zakladalysmy razem stowarzyszenie, i jak dzisiaj o tym pomysle, to stwierdzam,
                ze cudem bylo, iz udalo sie jakos po urzedniczemu statut napisac - bo gdyby on
                zawieral to, czym Pani Zima chciala go upiekszyc, zaden sad by go nie
                zarejestrowal wink)).

                Pare juz ladnych lat, jak jej nie ma...

                www.bohosiewicz.pl/art.php?art=Ewa.html
                • mamalgosia Re: Pani Zima... 28.11.08, 18:29
                  ale fajne wspomnienie!
          • isma Re: tak na marginesie... 28.11.08, 16:55
            Well, dar jest od kogos dla kogos, ale dar jest wtedy, kiedy sie go daje z
            wlasnej woli.
            Powaznie sie obawiam, ze spora grupa "obdarowujacych sie" w ramach klasowych
            mikolajek nie jest specjalnie chetna ;-(((. A skoro nie wszyscy sa chetni, to ja
            bym odpuscila.
            • mamalgosia Re: tak na marginesie... 28.11.08, 18:02
              No dobrze - ale w takim razie idźmy dalej: czy można na siłę wcielić
              kogoś do klasy? Tzn czy trzeba się podporządkowywać wszystkim
              decyzjom? No bo w efekcie byłoby tak, że część, która nie chce
              prezentów, narzuca swoje zdanie części, która prezenty chce. A niby
              dlaczego tak ma być?
              Dlatego zadecydowałam, że jednak rozłamujemy klasę. Czyli te
              kilkanaście osób które chce, to losuje. A te które nie chcą, to nie
              losują.
              I tak przecież są podzieleni, prawda?
    • twoj_aniol_stroz Re: wigilijka klasowa 28.11.08, 12:37
      U nas takie losowanie odbywa się przed Mikołajkami i w zeszłym roku
      też było trochę tego typu dyskusji (ja go nie lubię, to prezentu nie
      kupię...), ale w naszej szkole uczy ksiądz, który jest naprawdę
      doskonałym kapłanem, pełnym ogromnej charyzmy i on ten problem
      rozwiązał smile (oczywiście najpierw pani wychpowawczynie księdzu go
      opowiedziała). Mianowicie na lekcji religii została wygłoszona
      lekcja z grubsza o tym, że Pan Jezus obdarował nas sobą bez jakiejś
      naszej zasługi, a juz na pewno nie dlatego, że kogoś z nas lubił wink
      A potem było o obdarowywaniu kazdego, bez wyjatku, czy go lubimy,
      czy też nie... Faktem jest, że ten ksiądz ma wyjątkowy dar do
      opowieści silnie wzruszających i mocno przemawiających... No i
      pomysł dyskusji w temacie "nie kupię mu bo go nie lubię" jakoś
      znikł. Inna bajka, że nie mamy ŚJ w naszym gronie klasowym, więc
      było to o wiele łatwiejsze zadanie niż w Twoim przypadku.
    • mmb Re: wigilijka klasowa 28.11.08, 14:03
      Jedno z najbardziej traumatycznych moich wspomnień z dzieciństwa jest związane
      właśnie ze szkolnymi Mikołajkami.
      Koleżanka która dostała ode mnie prezent (w ramach takich losowań) uznała, że
      był on zbyt skromy i wyśmiała mnie w obecności grupy dziewczyn z kasy. Z punktu
      widzenia odrzucanego przez klasę dziecka, tego typu imprezy stają się dodatkowym
      seansem upokorzeń szkoda gdy dorośli tego nie widzą sad .
      • mamalgosia Re: wigilijka klasowa 28.11.08, 18:03
        Ale czy zachowanie kolezanki jest winą święta? Czy to, że np komuś
        ość karpia utkwi w gardle, jest winą Wigilii?
        • mmb Re: wigilijka klasowa 01.12.08, 13:55
          Tego typu uroczystości klasowe ujawniają konflikty, które są w sposób utajony
          obecne w szkole i nauczyciel moim zdaniem albo musi być gotowy by wykorzystać to
          spotkanie do ujawnienia i zmierzenia się z istniejącymi konfliktami, albo jeśli
          nie chce "mieszać" w klasowe rozgrywki powinien się zastanowić czy na pewno
          organizacja takiej imprezy jest wskazana.
          W klasie szkoły podstawowej mojego brata były tak ostre konflikty, że w ich
          rozwiązanie został włączony psycholog. Tam również była sytuacja że dzieci nie
          chciały nie lubianym uczniom dawać prezentów.
          W klasie do której ja chodziłam nauczycielka wolała zamknąć oczy na szczucie
          jakie się odbywało i opisane przeze mnie zdarzenie nie było jedynym ani
          najbardziej nieprzyjemnym.

          Nie próbuję tu mówić że wigilia szkolna jest zła lub nie tylko chciałam zwrócić
          uwagę, że nie dla wszystkich dzieci jest ona przyjemnym spotkaniem, a
          nauczyciele powinni się zainteresować czy za okazywanymi złośliwościami nie
          kryje się coś więcej.

          Dla mnie osobiście jest bardzo duża różnica między Wigilią Świąt Bożego
          Narodzenia odbywającą się 24 grudnia a przymusową imprezą szkolną czy w pracy
          nazywaną wigilią.

    • dominikjandomin Re: wigilijka klasowa 28.11.08, 14:48
      Pamiętam swoją. Kolega chciał grę. Kupiłem mu taka, jaką znalazłem, a sam nie
      miałem - Młynek.

      Publicznie mnie wysmiał, że to mają wszyscy od lat i po co mu druga.

      Osobiście dostałem książkę. Pomazaną w środku niebieską kredką. Nie wiem, od
      kogo. Ale tak właśnie poznałem "Mikołajka".

      Osobiście jestem anty - wigiliom klasowym, prezentom. I łamaniu się opłatkiem z
      wszystkimi.

      Ale ja jestem mocno zbliżony do ZA, więc nie bierz tego pod uwagę.
      • mamalgosia Re: wigilijka klasowa 28.11.08, 18:05
        Nie cierpię tego łąmania sie opłatkiem w pracy. Ale ja jestem w
        ogóle beznadziejna, więc mnie to nie dziwi. Ale Ty? Czyż nie
        powinniśmy właśnie chcieć tego poamania się opłatkiem z każdym? Czyż
        nie powinniśmy chciec tego wyciągnięcia ręki, tego pogodzenia się,
        tych kilku życzliwych słów?
    • a_weasley Re: wigilijka klasowa 28.11.08, 14:50
      mamalgosia napisała:

      > Jaki macie stosunek do prezentów z okazji
      > Wigilii klasowych?

      Krytyczny. Spokojnie można się bez tego obejść. Podobnie bardzo mi się spodobało
      wykreślenie tego z porządku Wigilii harcerskich.
      W kwestii jehowitów to co prawda wiele nie pomoże, bo tam prezenty to jest
      fragment większej całości...
      • dominikjandomin Re: wigilijka klasowa 28.11.08, 14:51
        a_weasley napisał:

        > mamalgosia napisała:
        >
        > > Jaki macie stosunek do prezentów z okazji
        > > Wigilii klasowych?
        >
        > Krytyczny. Spokojnie można się bez tego obejść. Podobnie bardzo mi się spodobał
        > o
        > wykreślenie tego z porządku Wigilii harcerskich.

        Kiedyś w harcerstwie otrzymałem.... cycaty kubek. Fuj.
        • mamalgosia Re: wigilijka klasowa 28.11.08, 18:06
          w jakim Ty harcerstwie byłeś, Chłopiesmile
          • a_weasley Re: wigilijka klasowa 28.11.08, 18:27
            mamalgosia napisała:

            > w jakim Ty harcerstwie byłeś, Chłopiesmile

            Nie mam powodu odpowiadać za Dominika, stwierdzę jedynie, że wszędzie znajdą się
            ludzie, którzy to czy owo spłycą. Ofiarodawca wzmiankowanego gadżetu świetnie
            się w tę prawidłowość wpisuje.
    • katriel Re: wigilijka klasowa 28.11.08, 15:03
      Mamałgosiu,
      a te prezenty tej wylosowanej osobie to trzeba u Was potem osobiście wręczyć?

      U mnie w klasie pod koniec podstawówki (7-8 klasa, czyli na dzisiejsze to wiek gimnazjalny) robiliśmy losowane mikołajki (na 6.XII, nie przed samą Wigilią). Wszyscy losowali, wszyscy się bawili, nikt nie protestował.

      Z tym, że u nas było tak, że prezent należało zapakować, opisać dla kogo jest - i wrzucić do wspólnego wora. Ochotnik w czerwonym szlafroku i z przyprawioną brodą potem te prezenty rozdawał według przyczepionych karteczek. Nikt nie wiedział, od kogo dostał paczkę, chyba że akurat podejrzał co kto wrzuca do wora, rozpoznał charakter pisma albo coś w tym rodzaju.

      Wydaje mi się, że gdybym ja miała zrobić prezent komuś zdecydowanie nielubianemu, to nie samo szykowanie prezentu byłoby problemem, ale stanięcie z tą osobą oko w oko, podanie paczki, patrzenie, jak ona ją rozpakowuje (w domyśle: i bezlitośnie ocenia mój nieudany pomysł na prezent). Wspólny wór mnie od tego chronił.

      Kiedy w liceum zetknęłam się z klasowymi mikołajkami organizowanymi inaczej, z osobistym wręczaniem wylosowanej osobie, to wydało mi się to dziwaczne. W końcu w domu prezenty mikołajowe czy bożonarodzeniowe też nie są wręczane, tylko podrzucane, i (przynajmniej oficjalnie) nie wiadomo, od kogo się je dostaje! Nie przeszkadzało mi to specjalnie, ale bo też w liceum byliśmy dosyć zżytą klasą, bez większych animozji, no i wyrośliśmy już z wieku "a bo chłopacy/dziewczyny to są głuuuupiii".

      Z koncepcją przygotowania prezentów uniwersalnych (tak jak to Mader opisuje w klasztorze) też się zetknęłam, w jakiejś młodzieżowo-studenckiej grupie duszpasterskiej. Dosyć pokracznie to wyszło. Jedna osoba nie przyniosła prezentu, bo nie wiedziała, że trzeba (?) i żeby ratować sytuację, organizatorzy parze narzeczonych przydzielili przezent wspólny; inna osoba zignorowała postulowaną uniwersalność i przyniosła używany plecak ze stelażem (który i tak się do worka nie mieścił), przeznaczony dla konkretnego kolegi, ktory akurat pilnie plecaka potrzebował; w końcu kiedy został już tylko jeden nieobdarowany chłopak i jeden prezent w worku, okazało się, że na tym ostatnim prezencie jest karteczka z napisem "dla dziewczyny".

      • mamalgosia Re: wigilijka klasowa 28.11.08, 18:10
        katriel napisała:

        > Mamałgosiu,
        > a te prezenty tej wylosowanej osobie to trzeba u Was potem
        osobiście wręczyć?
        Ja się nie wtrącam jak to ma być, zalezy, jak sobei klasa
        zorganizuje. Ale nigdy jeszcze się nie spotkałąm, żeby trzeba było
        osobiście. Jak klasa jest fajna, to nawet sekretu dotrzymują, kto
        kogo ma i przyklejają na prezent te wylosowane karteczki - żeby
        nawet po charakterze pisma nie można było poznać od kogo. Wygląda to
        tak, że np kładzie się pod choinką, albo wkłada do jakiegoś
        wielkiego wora i potem to renifery rozdają albo inne stwory - zależy
        od inwencji


        >
    • nati1011 wigilie pozadomowe 28.11.08, 15:30
      NIE, nie, nie

      Dla mnie wigilia jest jedna, jedyna i to ta z rodziną (przyjaciółmi,
      samotnym sąsiadem itp...)

      Wszelkie służbowe spędy budza moją najwyższą irytację. A już
      szczytem tego jest np wigilia dl samotnych w połowie listopada -
      autentyk sprzed 2 lat, lub spotkanie wigilijne organizowane w dniu
      wigilli w zakładzie pracy o godzinie 16. Lub dzielenie się opłątkiem
      w pierwszysch dniach Wielkiego Postu (też autentyk - karnawał był
      krótki i sale obłożone)

      Osobiście nie spotkałam nikogo, kto by takie spędy lubił.

      Jeżeli już ktoś musi taką imprezę organizować, to neich to bedzie
      impreza noworoczna lub karnawałowa. W grupach koscielnych
      ewentualnie spotkanie opłatkowe.

      Akurat w tym temacie jestem za zdecydowanym odseparowaniem skacrum
      od profanum.
      • a_weasley Re: wigilie pozadomowe 28.11.08, 15:51
        nati1011 napisała:

        > Osobiście nie spotkałam nikogo, kto by takie
        > spędy lubił.

        To dość logiczne, bo jeśli coś ma charakter spędu, to faktycznie trudno to lubić.
        Natomiast utożsamienie wszelkiej wigilii pozadomowej ze "spędem" jest, jak by to
        powiedzieć, żeby zachować minimum szczerości i nie używać mocnych słów, daleko
        posuniętym uproszczeniem.
        Nie wykluczam, że nie spotkałaś nikogo, kto by nie czuł głębokiej awersji do
        wszelkich Wigilii pozadomowych, ale trudno mi to sobie wyobrazić.

        > Jeżeli już ktoś musi taką imprezę organizować,
        > to neich to bedzie impreza noworoczna lub
        > karnawałowa. W grupach koscielnych
        > ewentualnie spotkanie opłatkowe.

        A dlaczegóż to właśnie grupy kościelne mają mieć w tej dziedzinie większe prawa?
        • nati1011 Re: wigilie pozadomowe 28.11.08, 16:12
          a_weasley napisał:
          > A dlaczegóż to właśnie grupy kościelne mają mieć w tej dziedzinie
          większe prawa
          > ?


          Ano z takiej prostej przyczyny, ze jest to świeto religijne. Chyba
          ze się mylę.

          Pisałam o swoich odczuciach. Jak ktos lubi takie imprezy pozadomowe,
          to mam nadzieję, ze podzieli sie swoimi przemyśleniami.

          W gupie osób, które tak ogólnie się lubią, może to być miłe
          spotkanie z okazji.. gdzie chętnie pójdziemy by spotkac znajomych,
          ale czy to musi być wigilia? czy nie moze być właśnie spotkanie
          świąteczne? Ilość nie przechodzi w jakosć, to tak jak z tymi
          ozdobami światecznymi pod koniec października.
          • a_weasley Re: wigilie pozadomowe 28.11.08, 16:19
            nati1011 napisała:

            > a_weasley napisał:
            >> A dlaczegóż to właśnie grupy kościelne mają
            >> mieć w tej dziedzinie większe prawa?

            > Ano z takiej prostej przyczyny, ze jest to
            > świeto religijne. Chyba ze się mylę.

            Zatem modyfikuję swoje pytanie: z jakiego paragrafu grupy inne niż religijne nie
            miałyby obchodzić wspólnie święta religijnego?
          • a_weasley Nie będę się powtarzał 28.11.08, 16:29
            nati1011 napisała:

            > Pisałam o swoich odczuciach. Jak ktos
            > lubi takie imprezy pozadomowe,
            > to mam nadzieję, ze podzieli sie swoimi
            > przemyśleniami.

            Czynność ta zda mi się cokolwiek syzyfową, zważywszy że już o to pytałaś i nawet
            odpisałem, rok temu. O,tutaj. Odpisało też parę innych osób.
            A może by tak po prostu odarchiwizować tamten wątek?
            • a_weasley P.S. 28.11.08, 16:35
              a_weasley napisał:

              > odpisałem, rok temu. O,tutaj.

              Pisałem też o tym tutaj.
            • isma Re: Nie będę się powtarzał 28.11.08, 16:58
              Nie ma technicznej mozliwosci odarchiwizowania, o ile wiem.
            • nati1011 Re: Nie będę się powtarzał 28.11.08, 17:04
              Dziekuję za przypomnienie tamtego wątku - zupełnie go nie
              pamiętałam smile) Widzę, zę co roku pojawiają sie te same tematy wink

              Cały problem tkwi w tym, że te obecnie organizowane imprezy wigiline
              niewiele mają wspólnego z opisanymi przez Ciebie. I coraz częściej
              nie są dobrowolne. Pracownicy np otrzymują POLECENIE uczestnictwa w
              wigilii lub innym spotkaniu. Prezes mojego męża zaprosił pracowników
              z całej Polski na spotkanie w Wielki Piątek wieczorem. Oczywiście w
              ramach nagrody. I nawet mu na myśl nie przyszło, że do domów mogliby
              wrócić nawcześniej wieczorem w sobotę, albo w niedzielę rano. On
              miał gest i nie rozumiał oburzenia pracowników.

              Myślę, że jest jednak róznica miedzy opisaną przez Ciebie wigilią w
              harcerstwie - zgrana grupa, niemal rodzinna, a wigilią dla osób,
              króre mają ze soba tylko to wspólne, ze pracująw jednej instytucji,
              często nie mijając się nawet na korytarzu.

              Nie zamierzam sie sprzeczać - gratuluje tak miłych wspomnień i
              przeżyć. Oby było ich jak najwiecej smile))
            • mamalgosia no faktycznie 28.11.08, 18:14
              powtarzamy się smile

              Choć niech mnie chociaż usprawiedliwi fakt, że zaczęłam z innego
              końcasmile
          • samboraga Re: wigilie pozadomowe 28.11.08, 16:55
            > Ano z takiej prostej przyczyny, ze jest to świeto religijne. Chyba
            > ze się mylę.

            ALe jest różnica między spędem pracowym, a świętowaniem ze znajomymi, nawet w
            pracy, o których wiesz, że też traktują swoją wiarę poważnie.
            • nati1011 Re: wigilie pozadomowe 28.11.08, 17:09
              samboraga napisała:

              > > Ano z takiej prostej przyczyny, ze jest to świeto religijne.
              Chyba
              > > ze się mylę.
              >
              > ALe jest różnica między spędem pracowym, a świętowaniem ze
              znajomymi, nawet w
              > pracy, o których wiesz, że też traktują swoją wiarę poważnie.


              Tak oczywiście, ale to wtedy przewanie jest mniej formalne. Raczej
              takie spotkanie czy cieście i złożenie sobie życzeń. Ale dla mnie to
              wtedy jest spotkanie z okazji świat a nie wigilia, kóra też jest
              mocno umiejscowiona w czasie. Przecież wigilia to tyle co: dzień
              przed.
              • minerwamcg Re: wigilie pozadomowe 28.11.08, 17:24
                No więc informuję z radością, że są wigilie, a raczej Wigilie, które
                choć odbywają się dzień czy dwa wcześniej, nie są "spotkaniami przy
                cieście". I - o czym informuję ze smutkiem - dla niektórych swoich
                uczestników są jedynymi prawdziwymi Wigiliami. Prawdziwszymi od
                tych, które mają w swoich domach.
                • nati1011 Re: wigilie pozadomowe 28.11.08, 19:01
                  minerwamcg napisała:

                  > No więc informuję z radością, że są wigilie, a raczej Wigilie,
                  które
                  > choć odbywają się dzień czy dwa wcześniej, nie są "spotkaniami
                  przy
                  > cieście". I - o czym informuję ze smutkiem - dla niektórych swoich
                  > uczestników są jedynymi prawdziwymi Wigiliami. Prawdziwszymi od
                  > tych, które mają w swoich domach.

                  sad(
                  Szczerze mówiąc nie spojrzałam na to od tej strony. Aż mi głupio. To
                  jednak prawda, że docenia się dopiero to co się straci, albo nigdy
                  nie miało. Wiele rzeczy przyjmujemy jako oczywstą oczyswistość, a
                  przecież wcale tak nie musi być sad
                  • minerwamcg Re: wigilie pozadomowe 28.11.08, 21:18
                    Ale chyba domyśliłam się, wobec czego jesteś tak stanowczo na nie.
                    Bo osobiście nie doświadczyłam, ale dobrze wyobrażam sobie opisane w
                    wielu miejscach wigilie biurowe, sławetne "Christmas party" z drętwą
                    mową dyrektora, wielkim lub małym żarciem, czasem jeszcze większym
                    piciem, zero akcentu religijnego, czasem nawet bez opłatka,
                    wazeliniarstwo i plotki te same co zawsze, obecność obowiązkowa.
                    Tak. Zdecydowanie, mnie to też się nie podoba. Wolałabym iść do domu
                    i myć okna (a to w moim wydaniu znaczy naprawdę dużo!)
                    • nati1011 Re: wigilie pozadomowe 28.11.08, 22:24
                      żebym ja miała "luksus" prowadzenia domu i opieki nad dziećmi, to
                      mój mąz musi na ten dom zarobić. Pracuje w korporacji. Cąłymi
                      tygodniami jestem sama z dziećmi. W weekendy są szkolenia i
                      imprezy "integracyjne", wiec możesz się domyśleć jak reaguję na
                      informację, ze w wigilie mój mąż nie wyrwie sie wczęsniej z pracy,
                      bo musi odpękać jeszcze imprezę zakładową.

                      Ja pracując zawodowo (etatowo), tez miałam tą "przyjemność". A w
                      ubiegłym roku tych "wigilii" naliczyłam kilkanaście. Zakładowa,
                      przedszkolna, szkolna, parafialna, basenowa, uczelninana.... Jak
                      przyszło do tej własciwej, to czułąm się troche jak "używana"
                      dziewica w noc poślubną ;/ Przez to te święta robią się takie
                      rozmyte, coraz mniej istotne, rozciagnięte w czasie... Co to za
                      adwent (oczekiwanie) kiedy od listopada ogladam już bąbki, mikołaje
                      i słucham kolęd na każdym kroku. Brakuje tego wyciszenia, postu,
                      braku, oczekiwania.... bo ja wiem czego? Tej atmosfery z
                      dzieciństwa, gdy wiele rzeczy nie było i jak już się pojawiały to
                      miały większą wartosć? Nie wiem. Oczywiście mój sprzeciw nie dotyczy
                      wszystkich wigilii, ale myślę, ze tych na serio jest na prawdę nie
                      wiele. sad
                      • a_weasley Re: wigilie pozadomowe 28.11.08, 23:16
                        nati1011 napisała:

                        > w wigilie mój mąż nie wyrwie sie wczęsniej
                        > z pracy, bo musi odpękać jeszcze imprezę
                        > zakładową.

                        Przynajmniej to jest w porządku, że odbywa się ona naprawdę we Wigilię, a nie w
                        jakimś egzotycznym terminie wink
                        • nati1011 Re: wigilie pozadomowe 29.11.08, 09:20
                          Arthur, nie bądź proszę złośliwy. Wiesz, ze nie o to chodzi.

                          Jeżlei już robimy taką pozadomwą wigilię to powinna być ona
                          dobrowolna a nie jak pochód pierwszomajowy w latach 60-siątych.

                          • a_weasley Re: wigilie pozadomowe 29.11.08, 10:50
                            nati1011 napisała:

                            > Arthur, nie bądź proszę złośliwy. Wiesz, ze nie o to chodzi.

                            Pewnie, że wiem, jednakowoż

                            > Jeżlei już robimy taką pozadomwą wigilię

                            to albo ona będzie w niewigilijnym terminie, albo o godzinie jak na 24 grudnia
                            idiotycznej.
                            No dobra, wiem, mogłaby jeszcze być 24 grudnia w godzinach pracy, i tak tego
                            dnia większość tych, którzy w ogóle pracują, pracuje na 1/4 gwizdka.
                            • nati1011 Re: wigilie pozadomowe 29.11.08, 11:11

                              a_weasley napisał:

                              > to albo ona będzie w niewigilijnym terminie, albo o godzinie jak
                              na 24 grudnia
                              > idiotycznej.
                              > No dobra, wiem, mogłaby jeszcze być 24 grudnia w godzinach pracy,
                              i tak tego
                              > dnia większość tych, którzy w ogóle pracują, pracuje na 1/4
                              gwizdka.


                              Poczekaj. W naszej tradycji chodzi przecież o kolacje wigilijną.
                              Organizowanie jej w porze śniadania to tez szopka (dlatego tak
                              ogólnie jestem przeciw).

                              Kilkanaście lat temu zaczęto organizowac masowe imprezy dla
                              bezdomnych czy samotnych. Zawsze 2-3 dni wcześniej. I wiesz - zwasze
                              wtedy miałam jakiś niesmak. Bo skoro już organizuje sie taką wigilię
                              dla osób, które nie mają gdzie pójść (w świeta), to dlaczego kilka
                              dni wcześniej? Dla mnie to hipokryzja. Zrobimy wam coś na
                              podbudowanie naszego włąsnego ego, a potem szybciutko do domciu.
                              Przecież ci bezdomni we właściwym dniu będą juz sami. Dlaczego nie
                              ma żadnej wigilii dla samotnych w wigilie?

                              Moja gmina to już chyba rekord głupoty pobiła. Robi się taką wigilię
                              w centrum miasta. Na wolnym powietrzu. Ok południa czy o 14. Daje
                              każdemu kawałek ryby i grochówkę w plastikowej misce. I to się
                              nazywa wigilia dla samotnych i bezdomnych. Czy naprawdę o to chodzi?
                              • a_weasley Re: wigilie pozadomowe 29.11.08, 13:35
                                nati1011 napisała:

                                > Poczekaj. W naszej tradycji chodzi przecież o kolacje wigilijną.
                                > Organizowanie jej w porze śniadania to tez szopka (dlatego tak
                                > ogólnie jestem przeciw).

                                Wszystko zależy, co dla kogo jest najważniejsze. Do tradycji należy także
                                choinka, robiona z drzewa iglastego, niemniej w ciepłych krajach nasi rodacy
                                ubierają inne rośliny.
                                Spotkać się, przeczytać Ewangelię, połamać opłatkiem, pośpiewać kolędy - można o
                                dowolnej porze dnia lub nocy. Dlatego np. Wigilie klasowe rutynowo odbywają się
                                w typowych godzinach lekcji.
                                • nati1011 Re: wigilie pozadomowe 29.11.08, 14:19
                                  a_weasley napisał:

                                  > Spotkać się, przeczytać Ewangelię, połamać opłatkiem, pośpiewać
                                  kolędy - można
                                  > o
                                  > dowolnej porze dnia lub nocy. Dlatego np. Wigilie klasowe rutynowo
                                  odbywają się
                                  > w typowych godzinach lekcji.

                                  Tu się z tobą zgodze w 100%. Tylko, ze na tych wigilliach na kórych
                                  byłam, to już nawet kolęd nie puszczają. A czytanie Ewangelii jest
                                  tylko w grupach parafialnych. W pzozostałych pozostała tylk nazwa i
                                  opłątek. sad
                      • mamalgosia wigilia basenowa 29.11.08, 10:58
                        nati, w czepkach??
                        • nati1011 Re: wigilia basenowa 29.11.08, 11:14
                          nie, nie w czepkach. Nawet przy stole. ALe kazda grupa - choćby ta
                          spotykajaca się na cotygodniowym basenie, gdzie z zasady nie tyle
                          się gada co pływa - organizwowała SWOJĄ WŁSANĄ wigilię. Firma,
                          uczelnia, szkoła, przedszkole, parafia (tu były 3, bo każda w innej
                          grupie). Miałam dość. Naprawdę.
                          • mamalgosia Re: wigilia basenowa 29.11.08, 11:57
                            Rozumiem. Mnie w tym roku też czeka kilka tego typu imprez (choć nie
                            wiem jak je pogodzę, bo terminy się pokrywają). Jedne pewnie będą
                            przyjemne, a inne nie.

              • a_weasley Antycypacja 28.11.08, 17:30
                Pierwszy raz usłyszałem ten wyraz z ust księdza, który tłumaczył, co zrobić,
                żeby Andrzejki nie kolidowały z ograniczeniami adwentowymi. Pomimo że dzień św.
                Andrzeja też jest dość mocno umiejscowiony w czasie.

                nati1011 napisała:

                > wtedy jest spotkanie z okazji świat a nie wigilia,
                > kóra też jest mocno umiejscowiona w czasie.
                > Przecież wigilia to tyle co: dzień przed.

                ...przed czym właściwie? Przed datą kompletnie umowną.
                otym też już mówiłem
              • a_weasley Re: wigilie pozadomowe 28.11.08, 17:30
                nati1011 napisała:

                > samboraga napisała:
                >
                > > > Ano z takiej prostej przyczyny, ze jest to świeto religijne.
                > Chyba
                > > > ze się mylę.
                > >
                > > ALe jest różnica między spędem pracowym, a świętowaniem ze
                > znajomymi, nawet w
                > > pracy, o których wiesz, że też traktują swoją wiarę poważnie.
                >
                >
                > Tak oczywiście, ale to wtedy przewanie jest mniej formalne. Raczej
                > takie spotkanie czy cieście i złożenie sobie życzeń. Ale dla mnie to
                > wtedy jest spotkanie z okazji świat a nie wigilia, kóra też jest
                > mocno umiejscowiona w czasie. Przecież wigilia to tyle co: dzień
                > przed.
            • minerwamcg Re: wigilie pozadomowe 28.11.08, 17:20
              I tuś utrafiła w dziesiątkę, Samborago. Kiedy w tym roku
              zapowiadaliśmy wigilię Grupy Społecznej, i przekazaliśmy zaproszenie
              na nią naszej przyjaciółce, powiedziała:
              - Chętnie przyjdę. Wiecie, że to będzie dla mnie jedyna prawdziwa
              Wigilia.
              I tak niestety jest, dla niektórych z nas to będzie jedyna prawdziwa
              Wigilia - z kolędami, modlitwą, życzeniami. Za to bez wzajemnych
              uraz, zadawnionych rodzinnych gniewów, obżarstwa cielesnego przy
              duchowym głodzie i robienia dobrej miny do złej gry.
              Trudno. Nie każdy ma w domu to, co chciałby mieć.
              • malla.mi Re: wigilie pozadomowe 28.11.08, 18:12
                to co napisalas Mamalgosiu brzmi strasznie. Tak sie zatsnawiam-w
                jakim wieku sa te dzieci?(pewnie gdzies pisalas, ale ja, jako nowa,
                nie wiem)

                Ja zawsze bardzo lubilam takie losowania, oczywiscie ze jednych
                chcialam wylosowac bardziej, innych mniej-ale tak jest zawsze.
                Pamietam, ze zawsze mnostwo osob wymienialo sie losami i w
                podstawowce i w liceum, co mnie zawsze denerwowalo, bo jaki jest
                sens losowania wtedy? Zawsze bylam bardzo ciekawa, kto mnie ma, ale
                jakos w okolicach "wigilijki" mi to przechodzilo(prezenty rozdawane
                byly przez jedna osobe). Pamietam tez swoj pomysl recznie robionych
                prezentow za 5 zl w liceum... wydawal mi sie genialny, ale klasa
                najpierw narzekala, a po rozdaniu prezentow-narzekala jeszcze
                bardziej. Nie da sie kazdemu dogodzicsmile A pomysl identycznych
                prezentow tez mi sie nie podoba. A, i jak tak sobie mysle... to u
                mnie tez wiele osob z klasy z podstawowki narzekalo na takie
                losowane prezenty... i zawsze kilka osob sie wylamywalo.

                I tez lubilam takie wigilijne spotkania, czy to na Misji, czy to w
                szkole, dzieki temu lepiej czulam "swiateczna atmosfere".
                • mamalgosia Re: wigilie pozadomowe 28.11.08, 18:17
                  malla.mi napisała:

                  > to co napisalas Mamalgosiu brzmi strasznie. Tak sie zatsnawiam-w
                  > jakim wieku sa te dzieci?(pewnie gdzies pisalas, ale ja, jako
                  nowa,
                  > nie wiem)
                  Mają w większości po 15 lat
                  No i własnie dla mnie to też jest straszne. Nawet abstrahując od
                  kwestii świąt, wigilii domowych i klasowych - samo to podejście do
                  siebie nawzajem, do wspólnych działań... smutnesad



      • mamalgosia Re: wigilie pozadomowe 28.11.08, 18:12
        A ja znam takich, którzy lubią.
        Powiem więcej: bywa tak, że pozadomowa Wigilia jest cieplejsza niż
        ta domowasad

        Myślę, że Pan jezus narodził się nie tylko wśród rodziny, ale i
        wśród gospody, w której nie było dla Niego miejsca, także wśród
        bydląt (= zakład pracysmile)) ) - nie, nie widzę powodu, dla którego
        świętowanie w domu miałoby być sacrum, a w szkole profanum
        • malla.mi Re: wigilie pozadomowe 28.11.08, 18:55
          15 lat?? jejku!!! ja myślałam, że jakieś 10-12. Rzeczywiście to
          strasznie przykre, że w tym wieku aż tyle osób nie umie przeskoczyć
          tej bariery "nie-lubienia", przełożyć ponadto chociażby samej
          przyjemności z robienia drobiazgów. Tym bardziej osoby, ktore już po
          wylosowaniu się wycofują... w tym momencie przecież trzeba odwoływać
          całą imprezę, bo ktoś je też wylosował. Naprawdę nie rozumiem.


          >>bywa tak, że pozadomowa Wigilia jest cieplejsza niż
          ta domowasad

          Tak, właśnie o to, niestety, mi chodziło. W domu atmosfery Świąt nie
          bardzo czułam.
          • ruda_kasia Re: wigilie pozadomowe 28.11.08, 22:09
            A to się dopiszę smile długie lata pracowałam w firmie, gdzie wigilie były huczne,
            oj sowiecie zakrapiane. Kiedyś kolega dzwoni do hurtowni alkoholu i zamawia ileś
            skrzynek wódki, pani pyta: na wesele? ... on nie zrażony - nike na wigilię...
            pół pokoju się trulało ześmiechu. Ale: to były spotkania lubiących się naprawdę
            osób (niezaleznie że mało religije, raczej takie... atawistyczne). Zwykle w
            piątek i prezes firmy (osoba wierząca i praktykująca) dzwonił zawsze do
            proboszcza po dyspensę big_grin. Pamiętam te dni jak maratony, życzenia trwały lekko
            licząc 45 minut na szybko, z bliższymi znajomymi po kątach dłużej. To był
            niezwykły czas, mało "religijny", bez głębokiej duchowej podbudowy, większość
            była "wierząca-nie praktykująca". Ale to byli ludzie, którzy autentycznie (co w
            gronie ok 100 osób nie jest łatwe) autentycznie lubili się i tę atmosferę. Warto
            było, nawet nie zostać do ostatniego "piąta rano, zabawa skończona", spotkać
            ludzi nie widzianych od lat (bo byli pracownicy i po 5 latach byli zapraszani i
            ZAWSZE przychodzili, chyba, że coś komuś wypadło). Mnie się kiedyś zdarzyło
            zrobić 5 kg sałatki śledziowej na oną wigilę (celowo piszę małymi literami) i
            nie iśc, bo dziecko zachorowało. Ale to byłą cza swymiany energii pozytywnej.
            Dla wierzących (no dobra, na setkę to prezes, ja i kolega M. i D.) - też miły.
            Ale mieliśmy jasnośc, że to nie jest spotkanie przy NOWONARODZONYM - ale
            spotkanie z okazji. A nastrój, a cała reszta. Czasem warto, b yle bez
            oszukiwania. Dlatego, jak wpisałam w watku na forum ogólnym - nigdy nie skłądam
            nieprawdziwych i "szimelowych" życzeń. I uwielbiałąm te wigile. 50-90 osobom
            powiedzieć coś "dla nich" i dostawałam. Niezywkłe. A że nie każdy wierzył, że
            właśnie narodzi się Bóg? Wierzył, że chce mnie dać coś z siebie.... naprawdę
            tych życzeń zdawkowych było niewiele, naprawdę wychodziłam zbudowana, nawet
            jeśli tylko po życzeniach.
            A jak mieliśmy kancelaryjną wigilię... no... to.... menu było wyrafinowane.
            Chyba wolałam tę skrzynkę wódki zakupioną na wigilię.
            • minerwamcg Re: wigilie pozadomowe 28.11.08, 23:41
              Jak jeszcze pracowałam w Starym Teatrze, wigilie teatralne lubiłam
              pasjami. Odbywały się w bufecie, pani Zosia robiła swoje sławetne
              śledzie, kierownik muzyczny pan Mietek ustawiał w kącie syntezator i
              grał kolędy, aktorzy śpiewali coraz mniej składnym chórkiem, w
              ramiona ś.p. Jerzego Bińczyckiego wpadało się jak w wielką, ciepłą
              pierzynę, od pani Izy Olszewskiej wysłuchiwało się zawsze mądrych i
              pięknych życzeń... Jacy tam oni dla siebie byli na codzień tacy
              byli, ale w ten jeden dzień było jakoś inaczej.
    • magdalaena1977 Re: wigilijka klasowa 28.11.08, 23:47
      Ja też nie cierpię wigilii pracowych i jeśli mogę staram się tego unikać. Bo jak
      to składać sobie życzenia z osobami, których nie lubię i toleruję ze względu na
      chęć harmonijnej współpracy. Albo znam bardzo słabo. Plus to sztuczne bratanie
      się pracowników merytorycznych z sekretarkami. Brrr.
      W dodatku taka wigilia jest zwykle tuż przed świętami, kiedy każdy myśli o tym,
      żeby jak najszybciej zrobić to co musi i lecieć do domu.
      Ale w zeszłym roku ktoś wpadł na pomysł zrobienia Mikołajek i było bardzo
      fajnie. Najpierw wygłupialiśmy się jak w szkole kto kogo wylosował itp. Potem
      szukaliśmy prezentów, które miały być ok. 10 zł (ze względu na sekretariat) a
      potem je rozdawaliśmy. Co prawda dzielenie się opłatkiem też było, ale
      przynajmniej nie było jedzenia ciast w sztywnej atmosferze.
      • mamalgosia myślę, myślę, myślę... 29.11.08, 10:43
        ...gdybym tak szefa wylosowała...
        To całkowicie zmienia optykę
    • a_weasley Czarny humor przedświąteczny, czyli politkorekta 29.11.08, 02:15
      13 grudnia

      Do wszystkich pracowników

      Z przyjemnością informuję, że Bożonarodzeniowe przyjęcie odbędzie się 23 grudnia
      w Grill-barze "U Ziutka". Zapewniamy mnóstwo jedzenia a zespół muzyczny będzie
      grał popularne kolędy. Zachęcamy do wspólnego śpiewania.
      Dyrektor pojawi się w przebraniu Świętego Mikołaja aby zapalić świeczki. Można
      wymieniać się prezentami, pod warunkiem, że ich wartość nie przekroczy 20 zł.
      Pracownikom z rodzinami życzymy Wesołych Świąt Bożego Narodzenia.

      Mariola Sołowiejczyk, Dyrektor ds. Zasobów Ludzkich


      14 grudnia

      Do wszystkich pracowników

      W żadnej mierze nie było moją intencją pomijanie we wczorajszym komunikacie
      pracowników wyznania mojżeszowego. Zdajemy sobie sprawę, że Chanuka to ważne
      święto, które niekiedy wypada w porze Bożego Narodzenia (ale niestety nie w tym
      roku).
      Nie chcielibyśmy również pomijać pracowników obchodzących o tej porze roku
      święto Kwanza. Dlatego zmieniamy nazwę spotkania na "Przyjęcie Świąteczne" i nie
      będzie choinki ani kolęd.
      Pracownikom z rodzinami życzymy Wesołych Świąt.

      Mariola Sołowiejczyk, Dyrektor ds. Zasobów Ludzkich


      15 grudnia

      Do wszystkich pracowników

      W związku z anonimem otrzymanym od członka Anonimowych Alkoholików proszącym o
      zapewnienie stołu bezalkoholowego, z przyjemnością informuję, że przychylimy się
      do tej prośby. Niemniej jeśli na stole postawimy kartkę "Zarezerwowano dla
      członków AA" to członkowie ci już nie będą anonimowi.
      No i zapomnijcie o prezentach. Przedstawiciele związków zawodowych w
      porozumieniu z Izbą Skarbową uznali, że 20 zł to zbyt duża kwota.

      Mariola Sołowiejczyk, Dyrektor ds. Zasobów


      16 grudnia

      Do wszystkich pracowników

      Zdecydowano, że członkowie Anonimowych Obżartuchów usiądą z dala od bufetu z
      deserami, a kobiety w ciąży - w pobliżu toalet. Gejom wolno usiąść obok siebie,
      a lesbijki nie muszą siedzieć obok gejów - każda grupa będzie miała własny stół.
      Tak, tak, na stole dla gejów będzie aranżacja kwiatowa.
      Zadowoleni?

      Mariola Sołowiejczyk, Dyrektor ds. Nierobów


      17 grudnia

      Do wszystkich pracowników

      Ludzie!!! Nie było żadnych podtekstów w informacji, że dyrektor pojawi się w
      przebraniu Św. Mikołaja! Nie oznacza to, że lubi się on przebierać w cudze
      rzeczy. I na pewno nie będzie sadzał sobie nikogo na kolanach!

      Mariola Sołowiejczyk, Dyrektor ds. Żłobów


      18 grudnia

      Do wszystkich pracowników

      Wegetarianie. mam was już wszystkich dosyć!!! Nasze przyjęcie odbędzie się w
      Grill-barze "U Ziutka" czy wam się to podoba, czy nie. Możecie usiąść z daleka
      od tego "grilla śmierci", jak go nazwaliście i będzie dla was osobny stół
      wegetariański z hydroponicznymi pomidorami. Ale pamiętajie, że pomidory też mają
      uczucia i krzyczą kiedy się je kroi. Sama słyszałam. Teraz też słyszę. I
      życzę wam gównianych Świąt.

      Ta głupia dziwka Mariola Sołowiejczyk


      19 grudnia

      Do wszystkich pracowników

      Jestem przekonany, że wszyscy życzymy Marioli Sołowiejczyk szybkiego powrotu do
      zdrowia po załamaniu, jakie przeszła. Wasze kartki z życzeniami zostaną jej
      przekazane do zakładu, w którym przebywa. W międzyczasie Dyrekcja postanowiła
      odwołać świąteczne przyjęcie i przyznać pracownikom 23 grudnia wolne popołudnie
      z pełnym wynagrodzeniem.

      Józef Kąkulczyniański, p/o Dyrektora ds. Zasobów Ludzkich
    • mamalgosia acha 29.11.08, 10:59
      pojutrze mam lekcję wychowawczą, Wy mi lepiej rady dajcie, co mam
      powiedzieć...
    • pawlinka Re: wigilijka klasowa 29.11.08, 13:19
      Moi licealiści, potem gimnazjaliści, potem znów licealiści sami się
      dopominali o losowanie. Problemem nie było, co, za ile, komu...
      problemem była otoczka - ot, wystarczą chipsy i soczek, po prostu,
      szybko i łatwo, nie chcą siedzieć na żadnej wigilii klasowejsad No
      to się postawiłam, mogą być chipsy i soczek, ale ma być odświętnie.
      W efekcie zaczęli szaleć: pięknie ustrojona choinka w ostatniej
      chwili, jak w domuwink, kupili żywą! Potem chcieli zasadzić przed
      szkołą. Położyli obrus, owoce, świeczki, serwetki. Jedna z mam
      zrobiła (jako niespodziankę) kapustę z grzybami, łazanki i makówki.
      Przynieśli gitarę, wydrukowali teksty i … siedzieli 3 godziny.
      Zaprosili bezklasowych nauczycieli, księdza ulubionego, przynieśli
      opłatki. Ja upiekłam pierniczki – 35 pierniczkowych chłopków (a la
      Ciastek ze Shreka), które podczas pieczenia połączyły się łapkami
      jako metafora i alegoria w jednym wink klasy.
      Sami chcieli, chociaż potrzebowali zachęty. Teraz wspominają to jako
      miły czas.
      • mamalgosia Re: wigilijka klasowa 29.11.08, 14:13
        i ja mam takie wigilie klasowe w pamięci. Ale licealne. Gimnazjalne
        z reguły wychodziły mniej ciekawie, ale to co w tym roku wydarzyło
        się pierwszy raz
        • mader1 Re: wigilijka klasowa 29.11.08, 21:37
          Bardzo Ci Mamalgosiu współczuję sad

          Słuchałam dziś, jak się dzieciaki w klasie Średniej cieszyły.
          Wylosowały się, a teraz dzwonią po przyjaciółkach wylosowanych osób
          podpytać , co kupić wink))) Jest sporo zabawy, bo zadzwonić mogą też
          nie osobiście, a przez swoją koleżankę ( jak to w 6 klasie), więc
          domyślają się, zgadują... śmieją wink))))
          A wcale nie jest to świetna, bardzo zgrana klasa. Potrafią sobie
          przecież i dokuczyć czasem.
          • mamalgosia Re: wigilijka klasowa 30.11.08, 13:02
            Mader, naprawdę pracowałam w różnych zespołąch klasowych - nie
            zawsze były zgrane i takie z którymi konie można kraść (tylko po
            cosmile ). Własciwie taką idealną grupę to miałam tylko jedną, reszta
            była całkiem przeciętna, wymieszana, różna... I nigdy takie coś się
            nie zdarzyło.
            Czy to idzie gorsze? Czy taki ewenement?
            Ja w każdym razie wylosowałam świetnego Chłopaka i chętnie mu coś
            kupię i własnoręcznie wykonam, a może piąteczkę ze sprawdzianu
            niesprawiedliwie mu dopiszęsmile)
            • mader1 Re: wigilijka klasowa 30.11.08, 15:25
              Trudno mi coś powiedzieć, bo mam tyle doświadczenia, co z klasami
              moich dzieci i jeszcze... zaprzyjaźnionych dzieci. To jednak przy
              Twoim doświadczeniu niewiele.
              Ale problem jest, bo spójrz, że wiele osób na forum ma już trochę
              inna wizję mikołajek...
              No i spojrzłam do gazetki, ktorą czyta moja Średnia a tam
              victor-junior.pl/index.php?r=53&l=pl&id=2625
              Nie powiem, jak napisałam zdarzało mi się dostawać kiedyś takie
              kompletnie nie dla siebie prezenty, miałą osoby, ktore mnie nie
              lubiły w klasie... No ale... jakoś zapomniałam z czasem...
              kompletnie już nawet tych prezentów- niewypałow nie kojarzę, ale za
              to pamiętam to, jak zastanawiałam się, co kupić, co ta osoba lubi...
              To cenne było, nawet jak nie do końca ją lubiłam wink

              A mój mąż to kiedyś nawet wymyślił mikolajki w swoim zespole w
              pracy... To dopiero się bawili ! wink))) Bo nie można było - mimo
              sporych w tym czasie dochodów- przekroczyć tak jakby równowartości
              teraźnieszych 15 zł wink)))) Najpierw sarkali, że "co można za to
              kupić", a potem zaśmiewali się " jak wiele" wink)))
              • mamalgosia wigilijka forumowa 30.11.08, 17:35
                A tak, Victor i u nas (tzn w szkole) jest czytywany, to gazetka
                jeszcze na znośnym poziomie.
                Zauważ, że tutaj głównie był problem finansowy, a to co ja poruszam,
                to inna sprawa... chyba gorszasad

                Mader, a może wigilijka forumowa? Chętni do losowania się zgłaszają,
                losujemy (nie wiem jak technicznie) i trzeba wylosowanej osobie
                jakiś piękny post napisać. Co by miała o czym myśleć na świętasmile
                • mamalgosia Re: wigilijka forumowa 30.11.08, 17:44
                  nie. Chyba nie umiałabym stworzyć tekstu, który by miał ręce i nogi:
                  ( To już łatwiej jak ten Rafał z Victora - wykpić się miśkiem z
                  kiosku, albo podnieść stawkę do 50 zł
                • mader1 Re: wigilijka forumowa 30.11.08, 17:48
                  to miła myśl. Tylko aż się boję, kto chciałby i nie chciałby
                  uczestniczyć ?
                  Bo fajne by było, jakby tak całe forum albo dużo osób... A
                  anonimowość ? To byłoby najtrudniejsze... Możnaby z poczty www (
                  worka ? wink))) prezenty dla konkretnych osób wyjąć , ale... my byśmy
                  jednak wiedziały... Chyba żeby moderatorki nie uczestniczyły ?
                  • isma Re: wigilijka forumowa 30.11.08, 18:00
                    Nie no, ja mysle, ze po prostu kazdy chetny prezentodawca moglby wyslac prezent
                    - wypis? na skrzynke moderacji i moderacja je potem wklei na forum, adresujac do
                    prezentobiorcow. Kryteria doboru prezentow do osob beda, eeeee, no, zobaczymy,
                    moze losowe?

                    A co do prezentow dla moderacji, to to by chyba korupcja byla, wiec moze dajmy
                    spokoj.
                    • isma Re: wigilijka forumowa 30.11.08, 18:09
                      No chyba ze w innym wariancie - moderacja zbiera najpierw pule chetnych, losuje,
                      powiadamia na priva o wyniku, potem odbiera prezenty i, zaadresowawszy, zamieszcza.
                      • mader1 To co ? 30.11.08, 18:37
                        To co ? Robimy ?
                        Ten drugi wariant jest wcale niczego sobie. Losować mogłaby Sierotka-
                        mało to mamy dzieci chętnych do takiej "pracy" ?
                        Gdyby jedni forumowicze zechcieli innych obdarować jakimiś słowami,
                        ktore pocieszałyby ich w trudne dni , jestem za wink

                        Tylko żeby nie było, jak z tą Mamalgosiną klasą wink
                        • isma Re: To co ? 30.11.08, 18:48
                          No, no, Ty wez przestan z ta "Sierotka". Owszem, moja corka byc moze zostanie
                          niedlugo sierota, o ile jej postanwoienie zostania slawna skrzypaczka sie
                          utrzyma, no ale nie zaraz, nie w ciagu najblizszego miesiaca!

                          Ja juz nie moge tego pilowania ;-(((.

                          Dobra. To ide na skrzynke.
                          • mamalgosia Re: To co ? 30.11.08, 19:59
                            No wiecie co... nie spodziewałam się...

                            Uważam, że Moderatorki - jeśli chcą - koniecznie muszą mieć
                            możliwość wzięcia udziału. No MUSZĄ. Tak więc może by pomogła np
                            Córka mader?
                            Technicznie mogłoby być tak: osobny wątek, w nim wpisują się osoby,
                            które chcą wziąć udział. Jesli ich będzie nie mniej niż -
                            powiedzmy - 10, to gramy. Wtedy Córka mader (może być to ktoś inny,
                            ale jakoś ją widzę w tej rolismile ) wypisuje sobie na kartkach
                            wszystkich uczestników, losuje i ze skrzynki (jakiejkolwiek) wysyła
                            efekty losowania do zainteresowanych osób (rzecz jasna w ścisłej
                            tajemnicy przed własną matką).
                            Potem jeszcze termin wręczania "prezentów" trzeba ustalić. Jesli to
                            w ogóle chwyci.
                            Czasem przez najmarniejsze nawet usta (= palce na klawiaturze) Bóg
                            przemówismile, kto wie, czym okazałyby się te "prezenty"smile)
                            • mamalgosia PS 30.11.08, 20:05
                              Oczywiście wyślę listę osób, których nie chcę wylosować, bo ich nie
                              lubię (jest to jednocześnie lista osób, przez które nie życzę sobie
                              być wylosowana). Acha, jeszcze listę tematów, których proszę nie
                              poruszać w "prezencie" do mnie i listę tematów, które poruszać, jak
                              najbardziej (może nawet podeślę tekst, który chcę dostać)
                            • isma Re: To co ? 30.11.08, 20:53
                              No ale wtedy nie bedzie sie dalo zamiescic prezentow na forum, bo jak kazdy sam
                              napisze posta prezentowego, to bedzie wiadomo, od kogo prezent jest ;-(((.

                              A Decylia ma mature, i raczej nie powinna chyba sleczec nad koordynowaniem
                              przysylki i wklejaniem kopy postow (no, bo to bedzie kopa co najmniej, mam
                              nadzieje!)?
                              • mamalgosia DOBRZE 30.11.08, 21:08
                                To może ja?
                                Ogłoszę
                                pozbieram zgłoszenia do jakiegoś terminu
                                napiszę cyz ruszamy
                                rozlosuję
                                przyjmę prezenty
                                w odpowiednim czasie je zamieszczę

                                Bardzo nie chciałabym byście Wy wszystkie cztery musiały być
                                wykluczone tylko z powodu moderowania. A jedna wykluczona ( i to
                                taka) to już lepiej. Tym bardziej, że w sumie powinnam się poczuć do
                                odpowiedzialności. Chętnie to zrobię - tylko nie wiem, czy mogę i
                                czy jest zainteresowanie
                                • mader1 NIE 30.11.08, 21:58
                                  Nie Ty smile
                                  Myślę, że szczególnie dużo osób chciałoby Ci coś podarować wink
                                  Taka już rola moderatorów, że raz są w nagłówku, a innym razem nie wink
                                  Muszą trochę popracować.
                                  Dziś niedziela, wiec poczekamy,aż wszystkie się wypowiedzą wink
                                  • mader1 ps 30.11.08, 22:10
                                    serca byśmy nie miały... Nie dość, że u siebie organizujesz i denerwujesz się
                                    tym, martwisz... Gdzieś powinnaś wreszcie dostać prezent tak po prostu, bez
                                    dodatkowej pracy smile Jak się w ogóle uda...tongue_out
                                    • mamalgosia Re: ps 30.11.08, 22:21
                                      Myślę, że może i tak coś bym dostała. A jak nie, to nie szkodzi.
                                      Naprawdę naprawdę: chętnie bym to zorganizowała. Nawet mam już motto:
                                      Dz 3,6: "Nie mam srebra ani złota, ale co mam, to ci daję" smile
                                      • malla.mi Re: ps 30.11.08, 22:24
                                        o, za szybko swoj post wyslalamsmile Jesli Mamalgosia chce, to ja mysle
                                        ze prezent dostanie od wszystkichsmile
                                      • mader1 Re: ps 30.11.08, 22:56
                                        śliczne motto. Wiesz, bardzo byłoby mi głupio zwalać na kogoś taką
                                        pracę, ale naradzimy się, dobra ? wink
                                        • nati1011 Re: ps 01.12.08, 08:09
                                          też mogę robić za sierotkę wink

                                          I mam pomysł jak nikogo nie wykluczyć. Będzie jedna osoba, która
                                          będzie rozdzielać posty dla wszystkich. A druga osoba, wylosuje
                                          spośród wszystkich uczestników osobę, która napisze drugie życzenia
                                          dla pierwszej sierotki, a potem wklei to w wątek prezentowy. W ten
                                          sposób jedna osoba bedzie miała do napisania 2 komplety życzeń, ale
                                          wszyscy zostaną równo obdarowani z zachowaniem tajemnicy kto jest
                                          mikołajem smile
                                          • mader1 Re: ps 01.12.08, 13:59
                                            Twó pomysł na "niewykluczenie" jest dobry smile Przekonuje mnie smile
                                          • minerwamcg Re: ps 01.12.08, 14:46
                                            Słuchajcie, jakby mi ktoś na priv wytłumaczył dokładnie, o co chodzi
                                            i co miałabym robić, to chętnie mogę w czymś pomóc. Siedzę w domu,
                                            dużo czasu spędzam na forum, dostęp do netu stracę dopiero w same
                                            Święta, więc jestem poniekąd idealna do takiej roboty. Bieda w tym,
                                            że ideę zabawy pojmuję "jak w zwierciadle, niejasno" - ale i tak mi
                                            się podoba smile
                                    • malla.mi Re: 30.11.08, 22:22
                                      smile

                                      nie wiem za bardzo, czy moge sie wypowiedziec, bo jestem tu bardzo
                                      nowa i przede wszystkim malo piszaca jeszczewink ale pomysl mi sie
                                      podoba. I to mialoby polegac na tym, ze:
                                      1. w jednym poscie zglaszaja sie wszyscy chetni
                                      2. jedna osoba zbiera tych chetnych i metoda losowa przydziela
                                      kazdemu kogos
                                      3. wysyla tym osobom wiadomosc komu maja wyslac "slowa w prezencie"
                                      4. te osoby pisza do tej sierotki zyczenia
                                      5. Sierotka okreslonego dnia "wrzuca" je do konkretnego watku
                                      Czy dobrze zrozumialam?

                                      Jestem nowa, wiec nie wiem czy sie licze... ale jesli nikogo nie
                                      znajdziecie, to moge robic za "sierotke", bardzo chetnie. Ale nie
                                      bede zla, jak stwierdzicie, ze moj staz mi na to nie pozwalasmile
                                      • mader1 Malla.mi :) i Mamalgosia :) 30.11.08, 22:54
                                        Dzięki serdeczne za chęć pomocy smile
                                        Mamalgosiu, dzięki za pomysł, który wydaje mi się " smaczny" smile
                                        Naradzimy się, musimy tylko zaczekać na wszystkie moderatorki, bo
                                        takie mamy przy ważnych decyzjach zasady.
                                        Zal by mi było tylko Mamalgosi, żeby nic nie dostała. Mam też
                                        wrażenie, że jak będzie wśród uczestniczących w prezentobraniu-
                                        dawaniu, więcej osob zgłosi się do zabawy smile ( wiecie jak to jest,
                                        niby jesteśmy dorośli, ale zawsze przyjemnie jest dać coś komuś,
                                        kogo się bardzo lubi smile)))) No i ona dużo pracuje sad
                                        • ruda_kasia Mamalgosia 01.12.08, 09:32
                                          Rada z okazji lekcjii...
                                          Chyba powiedzieć, że rozumiesz, że nie są religijni, rozumiesz, że
                                          są leniwi, ale może czasem warto się zastanowić, dokąd dojdą w
                                          życiu. Może nie tak ostro, w tonie życzeń.
                                          Raczej optowałabym za odwołaniem imprezy. I ucięciem
                                          wszelkich "okołoswiatecznych" bonusów.
                                          My np, aby nie mieć lekcji w liceum organizowaliśmy jasełka na
                                          wysoki połysk (byłam jednym z Trzech króli), z przebraniami, kamerą
                                          i szokiem wszystkich nauczycieli uczących nas tego dnia, którzy
                                          dostawali prezenty o odspiewaniu kolędy. chyba Wam wstawię zdjęcie
                                          an forum, jak znajdę big_grin
                                • mader1 Re: DOBRZE Malmalgosiu 01.12.08, 13:56
                                  Masz maila na poczcie gazetowej smile
    • mamalgosia wigilijki czas zacząć 15.12.08, 14:14
      W nadchodzącym tygodniu roboczym (czyli w przeciągu 5 dni) mam w
      planie 6 wigilijek. Ktoś da więcej?
      Na pierwszą właśnie biegnę
      • mader1 Re: wigilijki czas zacząć 15.12.08, 15:08
        Ty na wigilijkę, a ja na zabranie przedstudniówkowe, następne z wielu już
        odbytych... Znowu zobaczę się z Małym w przelocie...
        • mamalgosia Re: wigilijki czas zacząć 15.12.08, 17:00
          Już wróciłam. Było supersmile)

          A co do zebrań, to wiem, jakie potrafią być jałowesad
          Przedstudniówkowe, przedkomersowe, przedpierwszokomunijnesad Grrr,
          można by to ustalić w 2 godziny za jednym zamachem
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka