magdalaena1977
27.12.08, 00:39
Coraz bardziej przeszkadza mi to, że nie rozumiem stanowiska Kościoła
katolickiego w różnych współczesnych kwestiach. I to właśnie nie jest kwestia
sprzeciwu czy niezgodny, ale niezrozumienia.
I dotyczy nie tyle spraw całkowicie abstrakcyjnych (obecność Chrystusa w
komunii, zbawienie) czy niezmiennych (nierozerwalność małżeństwa), ale raczej
takich świeżych i aktualnych - dlaczego in vitro jest niemoralne, a
transplantacje są ok. ? Co takiego strasznego jest w antykoncepcji ?
Dlaczego poglądy na te kwestie są akurat takie a nie inne ?
Zupełnie nie trafiają do mnie oficjalne tłumaczenia hierarchów Kościoła, bo
często posługują się półprawdami, mitami, nie są logicznie spójne - np.
dlaczego przy sprzeciwie wobec in vitro mówi się głównie o śmierci dodatkowych
zarodków, która nie jest przecież konieczna i która nie jest jedynym powodem,
dla którego KK odrzuca tę metodę ? Dlaczego przy krytyce antykoncepcji księża
często powołują się na swoje przekonania niczym niepotwierdzone żadnymi
badaniami (np. wpływ antykoncepcji na trwałość małżeństwa) ?
Dlaczego próba zagłębienia się w temat powoduje natknięcie się na twardą
ścianę teologicznego żargonu ?
Bez fałszywej skromności mogę o osobie powiedzieć, że jestem bardziej
inteligentna niż przeciętny człowiek. Mam wyższe wykształcenie w dziedzinie
zajmującej się logiczną analizą tekstów. Chodziłam przez 13 lat na religię. A
jednocześnie jeśli w sprawach wiary pojawiają się jakieś problemy, to nie mam
dostępu do sensownych źródeł, tylko w zasadzie muszę wszystko przyjąć właśnie
"na wiarę".
Czy Wy też macie takie wątpliwości ? czy wystarczy Wam przyjęcie jako swojego
stanowiska Kościoła ? czy może przy większej wiedzy teologicznej, radzicie
sobie lepiej ?
a jak ta kwestia zrozumienia wygląda u braci protestantów ?