na luzie

23.01.09, 19:44
Co przyniósł Wam dzisiejszy dzień?

U mnie:
- robotnicy przekopali wjazd
- inni robotnicy ścięli 12 naszych pięknych drzew
- Młodszy Synek zaczął brać antybiotyk (nie udało sięsad)
- wysłałam 6 maili do pracy (bo w gorącym czasie przypadła mi opieka)
- przy okazji zauważyłam, że na mojej skrzynce na interii mam zero
maili wysłanych, zero otrzymanych i zero roboczych, jestem załamana,
bo tyle ważnych rzeczy tam było
- w telefonie zepsuł mi się aparat foto i w serwisie powiedzieli, że
trzeba go przesłać do Pabianic i teraz bedę korzystać z tel
zastępczego (rozmiarami zbliżonego do klawiatury komputera)
- w dmuchawie zakupionej w ramach dywersyfikacji energii coś strzela
i przeskakują iskry
- pokłóciłam się z kurierem, który wmawiał mi, że nie było mnie w
domu, a ja ze względu na Chorego i robotników kołkiem przecież
tkwiłam
- Starszy po raz pierwszy w życiu zrobił dla mnie (samodzielnie!)
kawę latte, a Młodszy po raz pierwszy sam skorzystał z toalety
(dotychczas nie robił tego, bo się bał bakterii w WC. W sumie to nie
wiem, jakich bakterii, ja tak sprzątam, że ani jedna nie ma prawa
zostać)

No to piszcie, co u Was
    • sion2 Re: na luzie 23.01.09, 19:54
      - juz drugi dzien nie wpadlam w panike/histerie/rozpacz po
      otrzymaniu Strasznej Wiadomosci - łaska, łaska, łaska mnie niesie a
      w duszy spiewa "ci ci zaufali Panu..."
      - wczoraj widzialam przelatujące białe łabędzie w kluczu nad domem
      - przedwczoraj widziałam fajnego dziecioła z bliska jak pożerał
      słonine zawieszona dla sikorek na moim tarasie

      inne fajne rzeczy sie wydarzyly wczesniej niz dzis i wczoraj smile
      • sion2 aaa i jeszcze... 23.01.09, 19:57
        ... jestem znana w domu z niezgrabnosci recznej, ciagle mi cos
        wypada z rak, wpada w rozne miejsca i jest z tym klopot
        wiec wczoraj jeszcze nigdy nie wypadl mi banan z reki w taki sposob
        że przeleciał przez biurko z kompem, odbil sie od sciany, wpadl pod
        biurko i sposrod licznych kabli wylaczyl tylko neostrade... mama
        mnie zastala w pokoju w ataku niepohamowanego smiechu smile... bo to
        juz tylko smiac sie mozna
        • mamalgosia Re: aaa i jeszcze... 23.01.09, 20:04
          Nie widziałam jeszcze, żeby ktoś w ten sposób jadl banany, ale
          jestem tolerancyjnasmile
          • nati1011 Re: aaa i jeszcze... 23.01.09, 22:01
            a propos latania

            Pare lat temu byliśmy w 4 osoby na zabawie andrzejkowej. Impreza w
            szkolnej stołówce, zlokalizowanej w przyziemiu, więc trzeba było
            zejść po schodach w dół. Schody były wysokie tak z 30-40 stopni.
            KAMIENNE!
            Impreza skąłdkowa. Mieliśmy ze sobą jadło i butelkę wódki. Zmrożoną.
            I na szczycie tych schodów ta butelka wypadła W. z rąk. I zaczęła
            koziołkować po tych wszystkich stopniach z głośnym brzdękiem. Obiła
            się o wszystkie do samego dołu. I nie stłukła się. Do dziś nie wiem
            jak to możliwe i nie mogę odżałować, zę nikt nie miał akurat
            włączonej kamery. To było coś niesamowitego wink)
            • mamalgosia Re: aaa i jeszcze... 24.01.09, 10:22
              Cuda z udziałem alkoholu znane są nie od dziś
      • mamalgosia Re: na luzie 23.01.09, 20:04
        sion2 napisała:

        > - juz drugi dzien nie wpadlam w panike/histerie/rozpacz po
        > otrzymaniu Strasznej Wiadomosci -

        ?
    • mader1 Re: na luzie 23.01.09, 20:40
      Dzisiaj....
      mamy przecież ferie i jutro od rana jedziemy do Wisły
      - dostałam kawę " do łóżka". Mały nauczył się i rozpieszcza mnie, gdy tato go
      nie ubiegnie.
      - znalazłam chwilowy sposób na to, żeby dzieciaki zjadały w miarę szybko całkiem
      spore porcje śniadaniowe wink - gotuję na śniadanie Smakije ( dziś z cynamonem)
      - pojechaliśmy po niezbędny w Wiśle kostium kąpielowy dla Średniej
      - Średnia przymierzała, a my z Małym chodziliśmy po sklepie i podziwialiśmy
      różne gimnastyczne przyrządy. Musiałam się zdziebko podciągnąć. Wreszcie
      pospieszył nam z pomocą pan sprzedawca.
      za wcześnie, za wcześnie, więc kupiłam też sobie bluzę wink))
      - zamówiliśmy wizytę u dentysty - z inicjatywy Małego
      - a przez ten czas SAMO się pierze i prasuje, bo dopiero wczoraj wróciliśmy i na
      przepakowanie mam jeden dzień.
      - w " Świecie spinek" do którego zajrzeliśmy na chwileczkę, momencik ( "
      mamusiu, tam są takie piękne opaski... mamusiu, prooooszę"- Średnia) Mały
      cichutko zapytał " mamusiu, moge wybrac dla Średniej jakiś malutki prezencik ?
      Zapłacisz ? A ja bym jej potem dał")
      • mamalgosia Wisła 23.01.09, 21:08
        A chciałabyś się spotkać ze mną i z moimi Synkami?
        • mader1 Re: Wisła 23.01.09, 21:47
          będziecie w Wiśle ? Chciałabym oczywiście smile
          • mamalgosia Re: Wisła 24.01.09, 10:20
            Nie, nie będziemy, ale mogę podjechać. Chętnie odetchnęłabym świeżym
            powietrzem choć na kilka godzin i Chłopcom by to dobrze zrobiło. A
            mam blisko (chyba ze 50 km). Nie wiem jak długo będziecie, na razie
            Młodszy jeszcze ma gorączkę, wczoraj dopiero zaczął brać antybiotyk.
            Najlepiej jakbyśmy się w razie czego skontaktowały telefonicznie,
            tylko że ja teraz nie mam Twojego numeru.
            Zobaczymy.
            Jak już napisałam w innym wątku - bardzo, bardzo zazdraszczam
            osobom, które mogą wyjechać w zimie w góry...
            • mader1 Re: Wisła 26.01.09, 14:39
              jestem do soboty. Jak znajdziesz chwilę, dzwoń smile
              • mamalgosia Re: Wisła 26.01.09, 14:54
                Czas to ja mam, ale Starszy wczoraj się rozchorował, a Młody jeszcze
                sie trochę słania. No, ale dziś dopiero poniedziałek, może się coś
                wyklaruje?
                • mamalgosia mader 27.01.09, 12:37
                  Od dziś i ja mam antybiotyk, nie żyjęsad

                  Już nie będę pisała smsa, spotkamy się innym razem (w tym lub w
                  innym życiu)
      • mamalgosia Re: na luzie 23.01.09, 21:10
        mader1 napisała:


        > - dostałam kawę " do łóżka". Mały nauczył się i rozpieszcza mnie,
        gdy tato go
        > nie ubiegnie.
        Co oznacza "łóżko"? (ten cudzysłów wielce intrygujący)


        - gotuję na śniadanie Smakije ( dziś z cynamonem)
        Co to takiego??? Kasza manna?


        > - pojechaliśmy po niezbędny w Wiśle kostium kąpielowy dla Średniej
        Czyżby Gołębiewski?



        • mader1 Re: na luzie 23.01.09, 21:50
          > Co oznacza "łóżko"? (ten cudzysłów wielce intrygujący)

          bo czasem zdąży do łóżka, ale czasem już wstanę, bo słyszę, że nie może czegoś
          odkręcić czy coś tam smile))), więc wtedy w kuchni smile))ale dopiero co wstałam z
          łóżka smile

          > > - pojechaliśmy po niezbędny w Wiśle kostium kąpielowy dla Średniej
          > Czyżby Gołębiewski?

          Nie, nie... ale nie może jeździć, więc trzeba jej znaleźć coś miejsce do pływania smile
          • mamalgosia Re: na luzie 24.01.09, 10:17
            mader1 napisała:

            > > Co oznacza "łóżko"? (ten cudzysłów wielce intrygujący)
            >
            > bo czasem zdąży do łóżka, ale czasem już wstanę, bo słyszę, że nie
            może czegoś
            > odkręcić czy coś tam smile))), więc wtedy w kuchni smile))

            Uważam, że dobra żona potem szybko wróciłaby do łóżka, żeby jednak
            mógł pokazać się od szarmanckiej strony.
            Ale ze nie jesteś dobrą zoną to już wiemy (te kolana itd)
    • maika7 Re: na luzie 23.01.09, 21:23
      > Co przyniósł Wam dzisiejszy dzień?

      - Ciekawa korespondencje służbowa (M. twierdzi, ze powinnam w koncu
      opisac gdzieś moje doswiadczenia z zalatwianiem zezwolen roznych).
      - zagrzebanie w megatabelce, z ktorej musze zrobic mikrotabelke (nie
      wygrzebie sie przez weekend smile)))
      - powrót Starszego do domu po 3 tygodniach nieobecności z pierwszymi
      trzema wpisami z indeksie i kaszlem smile
      - wspólne pieczenie sernika - sie dopieka własnie
      - wyjscie M. na studniówke, na która nie dalam sie wyciągnac - mam
      nadzieje, ze beze mnie bedzie sie lepiej bawił niz ze mna smile))
      - spokojny wieczór z druga megatabelka na ekranie - ale ta ma
      przyrastac z czasem a nie maleć smile)
      • mamalgosia Re: na luzie 24.01.09, 10:23
        tak sobie myślę, że dobrze dla higieny oczu jest odskoczyć czasem od
        tabelki i wskoczyć na forum
    • nati1011 Re: na luzie 23.01.09, 21:57
      a my dzisiaj straciliśmy dodatkowe źródło ciepła wink

      Mały zszedł ponizej 37 wink)) Już się bałam że mu te 39 na zawsze
      zostanie wink)
      • mamalgosia Re: na luzie 24.01.09, 10:24
        No to my właśnie zyskaliśmysad Myślałam, że jak juz amoxiklav
        włączymy, to będzie dobrze.
        No i nadal mam nadzieję, ze będzie, tylko łudziłam się, że od razu
    • a_weasley Nie można narzekać 24.01.09, 01:23
      23 stycznia 2008 r.

      Oddałem pierwsze od półtora miesiąca większe tłumaczenie.
      Nasza świadkini kościelna obroniła magistra.
      Oblewaliśmy to zdarzenie (m.in. dyskutując zawzięcie o homeschoolingu).
      Sprezentowaliśmy głównej bohaterce "Tabletki z krzyżykiem" Hołowni i bardzo się
      ucieszyła, co pozwala mieć nadzieję, że przeczyta.
      W zborze było nabożeństwo ekumeniczne, ludzi dużo, ksiądz (katolicki) powiedział
      kazanie bardzo budujące, a biskup (nasz) słowo pasterskie bardzo sympatyczne
      (m.in. że ksiądz powiedział kazanie "bardzo protestanckie, nie tylko pod
      względem treści, ale i długości. Dzięki kontaktom ekumenicznym możemy się od
      siebie nawzajem wiele nauczyć").
      W dodatku ponieważ biskup powiedział, że każdy każdemu (w sensie ludzi i
      wyznań) moglibyśmy sobie wzorem Pana zadać pytanie "Co chcesz, żebym ci
      uczynił?", co też on niniejszym czyni w imieniu metodystów, to Minerwa zaraz po
      nabożeństwie mu powiedziała, że dla niej Kościół Ewangelicko-Metodystyczny
      zrobił już bardzo dużo i pokazała mu moją skromną osobę.
      Pastorówna prawdopodobnie już urodziła córeczkę.
      • minerwamcg Re: Nie można narzekać 24.01.09, 01:27
        Czy urodziła - nie wiemy, aczkolwiek byłby to bardzo ekumeniczny
        gest smile)) Zastanawialiśmy się, co by było, gdyby istotnie urodziła i
        gdyby tę radosną wieść zwiastowano szczęśliwemu dziadkowi w samym
        środku nabożeństwa, któremu właśnie przewodniczył smile
Pełna wersja