Dodaj do ulubionych

drażnią mnie bliźni:(

14.04.09, 08:50
Wysyp wątków dzisiaj, wiec i ja się dopisuję.
Martwi mnie to, że wszyscy mnie denerwują. Przy byle drobiazgu
nerwy mi wysiadają. Na kogo mogę powrzeszczeć, to wrzeszczę, a na
kogo powrzeszczeć nie mogę, to myślę sobie o nim odpowiednio (co
chyba gorsze). Znajomi, rodzina dalsza i niestety bliższasad
Jedna z Forumianek napisała mi, że zmęczenie Najbliższymi czasem
jest normalne. Nie wiem. Ja tego jeszcze nie miałam nigdy, a teraz
już trwa jakiś czas, niepokoi mnie to. Wiem, że niektóre osoby
jeżdżą gdzieś czasem same (nawet i 3 tygodnie bez dzieci!), albo
które wysyłają gdzieś dzieci - są same ze sobą. Ja byłam sama pół
dnia (było to jesienią), kiedy to Mąż wyjechał z Chłopcami do
teściów. Może to to? Jak się zastanawiam, to nie chciałabym wyjechać
bez nich - ale może sama nie wiem, czego chcę?
Nie chcę opisywać, CO konkretnie mnie u bliźnich zdenerowało. I nie
chcę pisać, co mnie u siebie denerwuje (a tak, bo i to się
zaostrzyło). Na pewno natłok spotkań w ostatnim czasie mnie dobił i
natłok zajęć. Ale wolałabym, zeby się to odbijało w inny sposób -
tylko czy jest tu coś do "wolenia"?

Minie samo? Będzie się pogłębiać? Czy można coś zrobić (oprócz Cast
Away?)
Obserwuj wątek
    • mamaanieli Re: drażnią mnie bliźni:( 14.04.09, 09:05
      1. chwila czasu dla siebie konieczna` (ile powinna trwać ta chwila -
      sama oceń)
      2. nie zagryzaj się bo bliźnich masz kochać, a frustrować Cię
      mogąwink))
      3. generalnie każda frustracja i agresja- krzyk (pochodna
      frustracji) są wynikiem jakiegoś braku. zastanów się jakiego braku w
      Twoim przypadku. ja jednak stawiam na zmęczenie materiału: brak
      czasu dla siebie, brak odpoczynku, itp. \
      4. ewentualnie po prostu zrób podstawowe badania: my kobitki, jak
      nam np. system hormonalny zaczyna wariować, to mocno wariujemywink
      Pozdrawiam. A.
      • mamalgosia Re: drażnią mnie bliźni:( 14.04.09, 09:09
        mamaanieli napisała:

        > 1. chwila czasu dla siebie konieczna` (ile powinna trwać ta
        chwila -
        > sama oceń)
        Tez o tym myślałam. Bo "chwile" ta ja jakieś mam. Np w łazience
        wieczoremsmile Albo dwa razy w tygodniu godzina między oddaniem dzieci
        do przedszkola, a wyjazdem do pracy. Więc moze za dużo chcę?


        > 2. nie zagryzaj się bo bliźnich masz kochać, a frustrować Cię
        > mogąwink))
        Ale dotychczas mnie tak nie frustrowalisad Tzn szwagierka to zawsze i
        jakoś z tym żyłam. Ale Najbliźsi... to mnie martwi bardzo.
        I ten hurt mnie przeraża.


        > 3. generalnie każda frustracja i agresja- krzyk (pochodna
        > frustracji) są wynikiem jakiegoś braku. zastanów się jakiego braku
        Właśnie to cały czas próbuję zrobić

        > 4. ewentualnie po prostu zrób podstawowe badania: my kobitki, jak
        > nam np. system hormonalny zaczyna wariować, to mocno wariujemywink
        A, nie, tego nie muszę robić, bo wiadomo, że zdrowa nie jestemsad
        Leczę się.
        Może po prostu za dużo tegosad

    • pawlinka Re: drażnią mnie bliźni:( 14.04.09, 09:26
      Mamalgosiu kochana,

      bliźnich masz kochać, nie musisz lubićsmile A z lubieniem to jest tak
      jak z przypływami i odpływami. A może to nie bliźni Ciebie drażnią,
      tylko ich zachowanie? Tego nie lubisz? Bo to jest różnica.
      • mamalgosia Re: drażnią mnie bliźni:( 14.04.09, 12:53
        To na pewno jest różnica, tylko mi się ona chyba chwilowo jakoś
        zatarła w przypadku niektórych osób.
        Mnie niepokoi chyba najbardziej to, że przeżywam to po raz pierwszy.
    • anngal Re: drażnią mnie bliźni:( 14.04.09, 10:06
      Mamałgosiu, też tak miałam. Jakoś przeszło. Myślę, że jest to wynik
      jakiejś nerwicy czy obnizonego nastroju. Wydaje mi się, że u mnie
      tak było. Wtedy trzeba znależć swój sposób na chorobę, metodą prób i
      błędów. Co robiłam?
      -czytałam dużo różnych książek n/t
      -testowałam różne leki, raczej ziołowe
      -starałam sie sobie tłumaczyć, że tak po prostu mam. Inni borykają
      się np. z nadcisnieniem czy cukrzycą a ja z nadwrazliwością, która
      wywołuje rózne dolegliwości
      -jak juz miałam naprawdę dość, powierzałam wszystko Bogu mówiąc , że
      juz nie mam siły
      -Przede wszystkim próbowałam to zaakceptować, chociaż było trudno.
      Nie dopatrywałam się w ludziach złych intencji, tylko tłumaczyłam
      sobie, że ich zachowanie jest skutkiem jakichś problemów, bo tak
      naprawdę kazdy człowiek jest dobry, tylko chyba pogubiony w naszym
      zawikłanym świecie. Wtedy już mnie ludzie tak nie denerwowali
      - musiałam się wygadać, najlepiej koleżance-przyjaciółce, która ma
      spojrzenie na świat dużo trzeźwiejsze od mojego
      • mamalgosia Re: drażnią mnie bliźni:( 14.04.09, 12:57
        anngal napisała:

        > Mamałgosiu, też tak miałam. Jakoś przeszło. Myślę, że jest to
        wynik
        > jakiejś nerwicy czy obnizonego nastroju.
        Wiesz, ja akurat mam nerwicę i obniżony nastrój stalewink Jedyne, na
        co ewentualnie mogę to złożyć (i chcę, choć nie wiem czy słusznie),
        to zbyt duża ilość spraw na głowie. Tyle jeszcze nigdy nie miałam i
        może to ta kumulacja?
        Ale bardzo, bardzo mnie pocieszyłaś, że to minęło. Ale czy po
        podjęciu jakichś konkretnych kroków?



        > -czytałam dużo różnych książek n/t
        > -testowałam różne leki, raczej ziołowe
        Oczywiście leczę się jak mogę (lub uciekam spod noża jeśli mogę),
        oczywiście czytam i oczywiście próbuję stosować różne umilacze. Ale
        myślę, że podstawa to to co napisałaś poniżej

      • mamalgosia Re: drażnią mnie bliźni:( 14.04.09, 13:02
        Miałam pisac dalej, ale zamiast dwukropka pojawiło się Ł, zamiast y
        z, więc musiałam się wylogować

        anngal napisała:

        > -starałam sie sobie tłumaczyć, że tak po prostu mam. Inni borykają
        > się np. z nadcisnieniem czy cukrzycą a ja z nadwrazliwością, która
        > wywołuje rózne dolegliwości
        Może nie potrafię zaakceptować takiej a nie innej reakcji. Może
        dlatego, że jest ona nowa i przeraziła mnie? Dotychczas na zmęczenie
        reagowałam np zawrotami głowy, bezsennością (silniejszą niż zwykle),
        ale taka reakcja to u mnie po raz pierwszy. Zazwyczaj z Bliskimi
        własnie odpoczywałam. I nie wiem, cyz powinnam dążyć do
        zaakceptowania tego, co czuję teraz, czy nie jest jednak zbyt
        niebezpieczne?


        > -jak juz miałam naprawdę dość, powierzałam wszystko Bogu mówiąc ,
        że
        > juz nie mam siły
        O, to też własnie robię! Mówię Mu, że to sytuacja, która mnie
        przerosła i nie widzę jej rozwiązania. A przecież tak nie może być!
        On widzi więcejsmile



        > - musiałam się wygadać, najlepiej koleżance-przyjaciółce, która ma
        > spojrzenie na świat dużo trzeźwiejsze od mojego
        Moja Przyjaciółka nie ma trzeźwiejszego spojrzenia na świat, ale
        fakt - dawno sie z nią nie spotkałam. To bardzo dobra myśl
        • anngal Re: drażnią mnie bliźni:( 14.04.09, 15:06
          Ja tez mam nerwicę i pewnie nie tylko, dlatego zdaję sobie sprawę,
          że niektóre sytuacje i uczucia będą wracać. Przecież to jest
          choroba, a Ty tak naprawdę nie chcesz mysleć źle o ludziach, więc
          nie zadręczaj się a samo minie. Daj sobie czas. Poza tym nie mamy
          wpływu na uczucia, co nie znaczy, że mamy wszystkich zabijać, ale na
          przykład schodzić z pola widzenia osoby, której nie lubimy. Jak
          będziesz na siłę zmuszać się do udawania, że wszystkich kochasz, to
          będzie odwrotnie. Postaraj się ani specjalnie nie nadskakiwać, ani
          nie być niemiła. Ja czasami sama ze sobą przeprowadzam dialog, co
          mnie tak denerwuje i dlaczego. Ludzi, których nie rozumiem mimo
          wysiłku, unikam. Jeśli muszę jechać do tych, którzy mnie drażnią, to
          wymyslam, co tam mogę robić miłego /wyjść z dziećmi na spacer do
          lasu czy coś takiego/masz mało czasu dla siebie, dlatego szkoda Ci
          go tracić na świeta z teściami, to w takich sytuacjach naturalne.
          Nie wymagaj od siebie za wiele. Wystarczy,że zachowujesz się
          poprawnie, uczucia pozostaw uczuciom, one po prostu są.

          Nerwica ma to do siebie, ze raz objawia się zawrotami głowy, raz
          biciem serca, więc przygotuj się,że jeszcze nie raz Cię zaskoczy i
          przede wszystkim zaakceptuj to, a będzie dobrze.

          Nie ma według mnie żadnych konkretnych rad, bo każdy musi znależć
          swoją drogę. Przede wszystkim jest to praca nad sobą w sensie
          rozpoznawania swoich stanów, umiejętności tłumaczenia ich i
          akceptacji. Nawał obowiązków na pewno temu nie służy, dlatego np.
          drażnią Cię ludzie. Po prostu chcesz mieć spokój i jeszcze ta
          perspektywa, ze tak aż do końca czerwca a może i dłużej. Wymyśl
          coś,żebyś miała choć trochę oddechu. Dlatego przy nerwicy zalecają
          wypoczynek. Bliskich też można mieć dość,zwłaszcza jeśli daje się z
          siebie wszystko, a wydaje mi się, że tak jest u Ciebie.

          Nie zostawiaj wszystkiego Bogu. Staraj się dbać o siebie sama, a
          czego już nie możesz, zostaw Jemu.

          Mamałgosiu, nie odbieraj tego, co napisałam jako mądrzenie się.
          Dzielę się z Toba swoim doswiadczeniem. Czy okaże się pomocne dla
          Ciebie, nie wiem, ale bardzo bym chciała, bo wiem, że życie z
          nerwicą nie jest łatwe, a czesto lekceważone przez innych.
          Wszystkiego dobrego. Anka
          • mamalgosia Re: drażnią mnie bliźni:( 14.04.09, 15:37
            anngal napisała:

            > Ja tez mam nerwicę i pewnie nie tylko, dlatego zdaję sobie sprawę,
            > że niektóre sytuacje i uczucia będą wracać.
            Tylko, ze aż takie rozdrażnienie spotyka mnie pierwszy raz, te
            wszystkie defekty psychiczne mam od bardzo dawna. Nie znaczy to, że
            nie denerwowali mnie bliźnismile, tylko o to, że były to osoby, których
            nie lubiłam - np szef mnie drażnił zawsze, no ale zalazł mi za
            skórę, było to jakoś usprawiedliwione. A teraz np fatalnie reaguję
            na jakieś drobiazgi u Kochanych Osób. I to mnie martwi

            Przecież to jest
            > choroba, a Ty tak naprawdę nie chcesz mysleć źle o ludziach, więc
            > nie zadręczaj się a samo minie.
            A może to będzie już nie do naprawienia? próbuję się nie zadręczać,
            ale nie chciałabym, żeby sie pewne myślenie utrwaliłosad


            Daj sobie czas. Poza tym nie mamy
            > wpływu na uczucia, co nie znaczy, że mamy wszystkich zabijać, ale
            na
            > przykład schodzić z pola widzenia osoby, której nie lubimy.
            Tak, ale nie boleję nad faktem, że denerwuje mnie zachowanie osoby,
            której nie lubięsad


            Jak
            > będziesz na siłę zmuszać się do udawania, że wszystkich kochasz,
            to
            > będzie odwrotnie.
            No, kto wie, może własnie popełniłam ten błądsad


            Jeśli muszę jechać do tych, którzy mnie drażnią, to
            > wymyslam, co tam mogę robić miłego /wyjść z dziećmi na spacer do
            > lasu czy coś takiego/masz mało czasu dla siebie, dlatego szkoda Ci
            > go tracić na świeta z teściami, to w takich sytuacjach naturalne.
            smile) Dokładnie tak próbowałam. No więc ponieważ było piękne słońce,
            to pomyslałam sobie, że wyjdę na pół godziny posiedzieć przed domem
            (a nie przy stole). To dla odmiany nie było gdzie usiąść, tylko
            zapiaszczony i zagliniony murek, to się wściekłam już całkiem,
            że "nawet nie ma gdzie usiąść"smile Teraz się śmieję, ale prawda jest
            taka, że tegoroczna wizyta moja u teściów to była strata czasu - w
            moim odczuciu. Nienawidzę tracić czasu. Wiesz, jak czegoś nie
            lubisz, ale robisz to dla kogoś - to jakoś nadajesz temu sens. A jak
            ani dla siebie, ani dla kogoś, to bez sensu już zupełnie. Może ten
            brak sensu mnie tak zdołował?


            > Nie wymagaj od siebie za wiele. Wystarczy,że zachowujesz się
            > poprawnie, uczucia pozostaw uczuciom, one po prostu są.
            No wiesz, może to tylko kwestai czasu i jak nadal będę taka
            podminowana, to przestanę się zachowywać poprawnie. Zresztą wobec
            synka szwagierki chyba już granicę poprawności przekroczyłam



            Bardzo Ci dziękuję za to co napisałaś. Czyli sugerujesz, że jednak
            odpoczynek? Martwię się też o tyle, że akurat fizycznie ostatnimi
            czasy nie czuję się najgorzej (zdecydowanie bywało w żyiu gorzej) i
            może to mnie zmyliło? Że skoro powieki same mi się nie zamykają, to
            nie jestem zęczona? Że jak bez zadyszki wchodzę na 2 piętro, to
            jestem w pełni sił?
            Tu wygląda, że rzuciło mi się na coś innego. Jakoś tego nie brałam
            pod uwagę.
            Patrz, dobrze, że napisałam - trochę mi się rozjaśnia.
            Nadal nie wiem, co prawda jak sobie z tym poradzić, ale jakaś
            świadomość się pojawiła.
            Tak obiektywnie patrząc (na tyle, na ile oczywiście jestem w stanie
            spojrzeć na siebie obiektywnie), to nie mam szans na zmianę stylu
            życia do końca czerwca, no nie mam. Jest to nie aż taka straszna
            perspektywa, da sie wytrzymać. Z drugiej strony - czy będzie jeszcze
            CO ratować?

            • anngal Re: drażnią mnie bliźni:( 14.04.09, 19:48
              Mamałgosiu, zaufaj i nie martw się na zapas. Niby oddajesz
              Bogu,ale... . Ze mną jest tak samo. Czasami mi się udaje tak
              bezwarunkowo, ale wtedy, gdy już naprawdę nie mam siły. Strasznie
              dużo w Tobie wątpliwości. To,że nerwowo reagujesz na jakieś
              drobiazgi u Kochanych Osób wynika własnie z przemęczenia,
              niekoniecznie fizycznego, może psychicznego/ martwisz się za
              wszystkich, starasz wszystkiego dopilnować, nie masz czasu dla
              siebie, bo tyle jest jeszcze do zrobienia, a wydaje Ci się, że jak
              zrobisz sama, to będzie najlepiej, po co kogoś obciążać itd/

              Niedobre myślenie nie utrwali Ci się, bo jesteś zbyt wrażliwa. To
              zamartwianie się właśnie o tym świadczy. Czy Ty nie doznałaś
              przykrości od bliskich osób i czy za to przestałaś ich kochać? Każdy
              z nas jest tylko człowiekiem, który całe życie pracuje nad sobą, ale
              nie może się zadręczać, bo to odnosi odwrotny skutek, człowiek się
              załamuje a diabłowi o to chodzi.

              Twoja wizyta o teściów, to nie była strata czasu, tylko dobry
              uczynek. Na pewno mąż był Ci z tego powodu wdzięczny, chociaż nic
              nie mówił. Zawsze też możesz ofiarować ten czas, to cierpienie,
              poświęcenie w jakiejś intencji i wtedy na pewno nie będzie
              zmarnowane.

              Jesli już nie wyrobisz i krzykniesz lub zrobisz coś, z czego nie
              będziesz zadowolona, po prostu przeproś i powiedz, ze jesteś
              zdołowana czy coś w tym rodzaju,ale to, co czujesz jednak bez
              przesadnego obnażania się. Zrozumieją albo nie, nie masz na to
              wpływu, odczekaj, nie zadręczaj się.

              Jesteś pewnie perfekcjonistką. Chcesz, żeby wszystko było dobrze i
              to najlepiej już, od razu, ale nie wszystko zależy od nas. Życie
              takie jest, że jednego razu starasz się i nic, a drugieo- bez
              wielkiego wysiłku wszystko się układa. Tak już jest i nie mamy na to
              wpływu takiego, jak nam się wydaje,

              Nauczyłam się ostatnio robić, ile mogę, ale bez myślenia, że
              wszystko zalęży ode mnie. Niby wiedziałam, że nie wszystko, ale
              zachowywałam się jakby tak było.Wszystko przez to, że zawsze
              musiałam liczyć na siebie,albo miałam takie przeświadczenie, nie
              wiem.

              Wszystko w życiu mija i Twoje podminowanie też minie. Wynika ono
              prawdopodobnie z faktu, że masz maksymalnie wypełniony czas, nawet
              weekendy. Jeśli nawet nie są całkowicie zajęte, to sama perspektywa,
              że coś muszę, jest dobijająca /już drugi rok tak pracuję, tylko
              teraz na szczęście miałam trochę oddechu. Praca w szkole też do
              zwykłych nie należy. To raczej powołanie, jeśli ktoś traktuje ją
              serio, to zawsze ma za mało czasu. Moja metodyczka kiedyś mówiła, że
              aby być nauczycielem, powinno się być starą panną. Może to
              kontrowersyjny pogląd, ale coś w nim jest

              Uff, jeszcze nigdy chyba tyle nie napisałam, ale mam nadzieję, że
              nie usnęłaś przy lekturze, a zamotałam też niewąsko. Trzymaj się
              Małgosiu,,Bóg na pierwszym miejscu, wszystko na swoim miejscu"
              • mamalgosia Re: drażnią mnie bliźni:( 14.04.09, 20:55
                Cieszę się, że niejako jestem przyczyną Twojego rozpisania sięsmile Bo
                mądra z Ciebie kobietasmile

                Na pewno jest wiele prawdy w tym, co piszesz. U mnie kwestia
                zaufania do Boga czy stawianie Go na pierwszym miejscu, to sprawy
                trudne i raczej niemożliwe. Ale od zawsze tak było (lub gorzej),
                więc to nie jest przyczyną obecnych problemów (nowych). Jasne, że
                jest to problem dla chrześcijanina, nie raz zresztą o tym tutaj
                piszemy.
                A poza tym, to myślę, że trafiłaś w dziesiątkę, chyba w sedno
                dziesiątki. Czyli mieć nadzieję, liczyć na odpoczynek i nie szarpać
                się.
                Zobaczymy. Na razie nie radzę sobie.
                P.S. Nie wiem, czy to kontrowersyjny pogląd, ale ja się zgadzam z
                tym, że nauczyciele powinni być stanu wolnego.
                • mamalgosia a nauczyciele... 14.04.09, 20:55
                  ... kiedyś mieli gorzejsmile
                  Nauczycielom nie podobają się planowane zmiany w oświacie.
                  Zapowiadają jesienią strajki po to, by zachować obecne przywileje.
                  Jednak nie zawsze to, co stare, jest lepsze. Dla przykładu: warunki
                  pracy według Kodeksu Nauczyciela z 1872 roku:
                  1. Nauczyciel każdego dnia powinien zadbać o to, aby lampy były
                  napełnione a kominek czysty.
                  2. Każdy nauczyciel winien codziennie przynosić wiadro wody i kubeł
                  węgla.
                  3. Pióra należy przygotowywać starannie. Końcówki piór można ostrzyć
                  zgodnie z indywidualnymi upodobaniami wychowanków.
                  4. Nauczycielowi płci męskiej zezwala się na wykorzystanie jednego
                  wieczoru w tygodniu na sprawy osobiste (bądź też dwóch wieczorów,
                  jeśli regularnie uczęszcza do kościoła).
                  5. Po spędzeniu dziesięciu godzin w szkole, nauczyciele mogą oddać
                  się czytaniu Biblii lub innych pożytecznych ksiąg.
                  6. Nauczycielki, które wychodzą za mąż bądź angażują się w romanse,
                  dostaną natychmiastowe wypowiedzenie.
                  7. Nauczyciel, który pali, używa alkoholu w jakiejkolwiek formie,
                  uczęszcza do kasyna lub domu publicznego, lub też goli się u
                  fryzjera, dostarcza znakomitych dowodów, by żywić poważne
                  wątpliwości co do jego wartości, zamiarów, prawości i uczciwości.
                  I najlepsze wink
                  8. Nauczyciel powinien odkładać drobne sumy z każdej wypłacanej mu
                  pensji, aby w latach starości nie stać się ciężarem dla
                  społeczeństwa.
                  • anngal Re: a nauczyciele... 14.04.09, 21:13
                    Dobresmile
                    To mnie rozbawiłaś na koniec. Jeszcze tylko dygresja: nigdy chyba
                    nie żyli pod taką presją społeczeństwa jak teraz. Co by nie zrobili-
                    jest źle. Długo by pisać...
                    • mamalgosia Re: a nauczyciele... 14.04.09, 21:16
                      Czy ja wiem, nie mówi się o nas gorzej niż o lekarzach, księżach,
                      czy rządziesmile)
                      A jeszcze raz Ci dziękuję za Twój post, dobrze że się pzremogłaś i
                      napisałaśsmile
                    • atama Re: a nauczyciele... 15.04.09, 08:03
                      Źle się o nauczycielach mówi, bo do fryzjera chodzą i się golą.
                      Wiadomo, co o takich myśleć. Wystarczy poczytać, co Mamałgosia
                      przytoczyła smile)))
                  • nikaa818 Re: a nauczyciele... 15.04.09, 10:39
                    smile))))))))))))))))))))))) świetne!!!!!

    • nati1011 Re: drażnią mnie bliźni:( 14.04.09, 10:31
      też tak czasem mam. A jest to spowodowane miłością bliźniego wink

      No tak: bliźnich musze kochać, a oni nie zawsze są łatwi do
      kochania. Czasami robią wszystko, by raczej ich w łeb palnąć, a nie
      przytulić z miłością. I rodzi się wewnętrzna sprzeczność. W efekcie
      cedzę przez zęby: kocham cie mężu, choć mam ochotę nim potrzasnąć -
      co jest raczej niewykonalne zważywszy, ze ja mam kilo 50 a on 120 ;-
      ) I wtedy pozostaje najprostszy wentyl bezpieczeńśtwa czyli gderanie
      i krzyki o byle głupstwo.

      A może powinno się wtedy iść pobiegać wokół osiedla?
      • mamalgosia Re: drażnią mnie bliźni:( 14.04.09, 13:05
        Raczej nie mam na myśli jakichś pojedynczych sytuacji, wybuchów. Bo
        to się może zdarzyć. Raczej martwi mnie to, że to trwa, no i że
        dotyczy tak wielu osób (no, "kochaj bliźneigo swego jak siebie
        samego" - działa, bo sama siebie też bardzo drażnię)

        A Ty już 50 kg ważysz? Wczoraj było 55smile
        • nati1011 Re: drażnią mnie bliźni:( 14.04.09, 13:25
          Troche uprościłam. dokładnie 52 kg. Przecież były świeta, więc
          musiałam zaliczyć grypę żołądkową. Razem z Aśką przecierpiałyśmy od
          niedzieli wieczór do dzisiejszego ranka sad(

          > Raczej nie mam na myśli jakichś pojedynczych sytuacji, wybuchów.
          Bo
          > to się może zdarzyć. Raczej martwi mnie to, że to trwa, no i że
          > dotyczy tak wielu osób

          Tu tez trochę uprościłam. Bo często jak mnie jedna osoba drażni, to
          szybko roznosi się to na większa całość wink I czasem trwa - nawet
          długo. Ale zawsze - na szczęscie - mija.
    • nikaa818 Re: drażnią mnie bliźni:( 14.04.09, 11:43
      mamalgosia napisala:

      Ja byłam sama pół
      dnia (było to jesienią), kiedy to Mąż wyjechał z Chłopcami do
      teściów. Może to to?

      Myślę, że na pewno też. Ja gdy jeszcze nie byłam w tej ciąży i
      pracowałam, nie mając chwili dla siebie, byłam na pewno nie do
      zniesienia i męczyłam się okrutnie. Jestem typem nerwowym, a jak
      jeszcze nie mialam dla siebie czasu-odbijało mi zwyczajnie,darłam
      się na wszystkich dookoła.
      Mamalgosiu,jesli to mozliwe,wyślij męża z dziećmi do teściów na
      weekend, nie miej żadnych wyrzutów sumienia w związku z tym i oddaj
      się jakiejś drobnej rozkoszy, np.tej , o której pisałaś w innym
      wątku: Ty+cafe latte+big milk smile)
      Myślę, że taki weekend dobrze by Ci zrobił smile
      • mamaanieli Re: drażnią mnie bliźni:( 14.04.09, 12:55
        jak Cie stać, to TY wyjedź! bo chodzi też o zmianę miejsca - to daje
        ogromny pałer i mnie zawsze stawia na nogi. choćby na dwie doby np do
        Kazimierza, czy gdzieś. baaardzo polecam. wersja nieco droższa: spa.
        papa
        • mamalgosia Re: drażnią mnie bliźni:( 14.04.09, 13:10
          Myślę, że w chwili obecnej byłoby mnie stać na 2 dni poza domem -
          finansowo. Ale z wielu przyczyn jest to niemożliwe (weekendy zajęte
          wszystkiesad aż do końca czerwca).

          A masz rację, że zmiana miejsca jest bardzo ważna.

          Ale spa to chyba nie dla mniesmile
      • mamalgosia Re: drażnią mnie bliźni:( 14.04.09, 13:08
        własnie rzecz w tym, że to z wielu względów niemożliwe, każdy
        weekend mamy zajęty (i to niekoniecznie przyjemnościami). Może ta
        wizja tez mnie tak dołuje, że do końca czerwca nie mogę liczyć na
        wytchnienie (a potem w sumie wytchnienie tylko od pracy zawodowej,
        bo jadę do sanatorium sama z Chłopcami, więc to dopiero będzie
        odlot).
        Zła jestem na siebie, że mogłam nie jechać w święta do teściów (no
        właśnie: mogłam?) Bo tam nikomu nie jestem potrzebna i tak tylko dla
        przyzwoitości.
        • nikaa818 Re: drażnią mnie bliźni:( 14.04.09, 14:07
          To tak jak ja pojechałam dla przyzwoitości, nawkurzałam sie tylko i
          tyle.Ale ja mam sporo czasu tak poza tym dla siebie a Ty , jak
          piszesz, to wcale sad Współczuję, bo mnie by to wykańczało. Trzeba
          pomysleć też czasem o sobie a nie o tym co wypada,tak sądzę! Jeśli
          jeszcze do tego wszystkie weekendy zajęte do końca czerwca to już
          mnie Twoje samopoczucie wcale nie dziwi.
          • mamalgosia Re: drażnią mnie bliźni:( 14.04.09, 14:56
            Ale prawda jest taka, że gdybym się nie kierowała poczuciem
            przyzwoitości (czy jak to okreslić), to w ogóle bym nie bywała u
            teściów. A to już chyba niedobrze?
            • nikaa818 Re: drażnią mnie bliźni:( 14.04.09, 20:09
              mamalgosia napisała:

              > Ale prawda jest taka, że gdybym się nie kierowała poczuciem
              > przyzwoitości (czy jak to okreslić), to w ogóle bym nie bywała u
              > teściów. A to już chyba niedobrze?

              Nie bywać wcale to pewnie niedobrze, choć akurat moja teściowa
              powiedziała mi kiedyś, że ona nie bywała u tesciów i żyje (nie wiem
              czy coś mi sugerowała czy jak?).I tak jeżdżę (rzadko bo rzadko ale
              ku jedności mojej rodziny). Tylko , że po każdej wizycie mam zawsze
              wątpliwości po co ja właściwie tam jeżdżę.
              Ale nie o mnie chodzi. Myslę, że czasem (nie zawsze)możesz sobie
              pozwolic na pozostanie w domu, co by trochę akumulatory naładować i
              za rodzinką potęsknić smileNikt nie powinien miec Ci tego za złe. Mam
              nadzieje, że stanie się coś co pozwoli Ci jednak odpocząc sam na sam
              i poczuć sie lepiej smile
              • mamalgosia Re: drażnią mnie bliźni:( 14.04.09, 21:01
                nikaa818 napisała:

                >
                > Nie bywać wcale to pewnie niedobrze, choć akurat moja teściowa
                > powiedziała mi kiedyś, że ona nie bywała u tesciów i żyje (nie
                wiem
                > czy coś mi sugerowała czy jak?).
                smile))) No ja bym to sobie chętnie wzięła do serca.
                Moja teściowa gdy jeszcze nie była moją teściową powiedziała swojemu
                synowi (mojemu ówczesnemu narzeczonemu), że jak on się wyprowadzi,
                to jej noga u nas nie postanie. No, ale na wiatr poszło, bo noga
                (niejedna) postałasmile)


                I tak jeżdżę (rzadko bo rzadko ale
                > ku jedności mojej rodziny). Tylko , że po każdej wizycie mam
                zawsze
                > wątpliwości po co ja właściwie tam jeżdżę.
                Własnie dokładnie tak mam. Ja jeżdżę dla mojego Męża, to
                bezdyskusyjne. Ale on ma takie luźne podejście do wielu spraw, że
                może co prawda woli bym jechała, ale gdybym nie jechała, to nie
                stanowiłoby to problemu? Albo przynajmniej nie taki jak dla mnie
                wyjazd?


                > Ale nie o mnie chodzi. Myslę, że czasem (nie zawsze)możesz sobie
                > pozwolic na pozostanie w domu, co by trochę akumulatory naładować
                i
                > za rodzinką potęsknić smile
                Wiesz, chyba następnym razem dokładnie tak powiem. Kawę na ławę.
                Mam jeszcze inny problem. Z okazji nerwicy lękowej mam wizje, że
                oni gdy jadą beze mnie, to mają wypadek, a ja potem zostaję sama i z
                wyrzutem sumienia. A gdybym była z nimi, to przynajmniej też bym
                zginęła.


                • nikaa818 Re: drażnią mnie bliźni:( 14.04.09, 21:44
                  mamalgosia napisala:
                  Z okazji nerwicy lękowej mam wizje, że
                  > oni gdy jadą beze mnie, to mają wypadek, a ja potem zostaję sama i
                  z
                  > wyrzutem sumienia. A gdybym była z nimi, to przynajmniej też bym
                  > zginęła.

                  Nie no skoro cierpisz na nerwicę lękową to pewnie na nic tu moje
                  przekonywanie, że z pewnością nic się nikomu nie stanie jak Ty sobie
                  postanowisz odpocząć, choc tak właśnie myślę.Pomyśl o sobie troszkę,
                  a nie o innych.O siebie też trzeba dbać! Weekend majowy zbliża się -
                  może wtedy zrealizuj sobie swój mały relaks!
                • sulla Re: drażnią mnie bliźni:( 14.04.09, 22:15
                  mamalgosia napisała:

                  > Mam jeszcze inny problem. Z okazji nerwicy lękowej mam wizje, że
                  > oni gdy jadą beze mnie, to mają wypadek, a ja potem zostaję sama i z wyrzutem
                  sumienia. A gdybym była z nimi, to przynajmniej też bym
                  > zginęła.
                  >
                  Mamalgosiu, to już któreś podobieństwo między nami. Ja się właśnie zabieram,
                  żeby coś z tym cholerstwem zrobić.
                  • mamalgosia Re: drażnią mnie bliźni:( 15.04.09, 09:21
                    Ja juz pewną drogę przeszłam - bez efektów. Coraz częściej
                    przypuszczam, ze to krzyż, który zostanie do końca
            • ula27121 Re: drażnią mnie bliźni:( 14.04.09, 20:28
              mamalgosia napisała:

              > Ale prawda jest taka, że gdybym się nie kierowała poczuciem
              > przyzwoitości (czy jak to okreslić), to w ogóle bym nie bywała u
              > teściów. A to już chyba niedobrze?

              No ja ostatnio postanowiłam nie jeździć. I nie żebyśmy się jakoś skłóciły.
              Odkryłam, że to jest nikomu do szczęścia niepotrzebne w moim przypadku. Dzieci
              odnowią i wzmocnią więzi z ojcem, teściowa zadowolona bo w sumie to najbardziej
              na syna i wnuki czeka. Ostatnio był mąż tylko z synem, chyba było dobrzesmile

              Nie namawiam bynajmniej....ale rozważyć można, bo naprawdę z tego co napisałaś "
              to po prostu za dużo tego". Tak ja to czuję.
              • mamalgosia Re: drażnią mnie bliźni:( 14.04.09, 21:03
                Dobra. Postanowione, następnym razem nie jadę.
                No, ale w święta to nie mogłam nie jechać
                • ula27121 Re: drażnią mnie bliźni:( 15.04.09, 08:16
                  Tak. Święta to zdecydowanie inna sytuacja.
    • rycerzowa Re: drażnią mnie bliźni:( 15.04.09, 11:06
      Mamałgosiu,

      Na twoje problemy sposób jest jeden - stary, sprawdzony, skuteczny: kup sobie kozę!
      Potem pisz do nas o dalsze instrukcje.wink
      Pozdrawiam.

      • mamalgosia Re: drażnią mnie bliźni:( 15.04.09, 13:48
        Znam ten sposób, instrukcji nie potrzebuję. Guz z odroczeniem
        krojenia tego nie zmienił akurat, wiec koza tym bardziej nie ma szans

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka