CUD:)

30.07.09, 07:18
Witam.
Chciałabym opowiedzieć Wam o pewnej rodzinie w misji.
Małżeństwo z piątka dzieci, szóste w drodze, bardzo szczęśliwi. I
nagle podczas kolejnego z badań dowiadują się, że maluszek jest
bardzo ciężko chory. Nawet nie umiem powtórzyć co lekarze wykryli.
Ogólnie rzecz biorąc wielowadzie. Każde kolejne badanie pokazywało,
że są kolejne schorzenia. Ponieważ rodzina ta jest na drodze
neokatechumenalnej wszystkie wspólnoty modliły się o to aby ta
rodzina umiała przyjąć ten fakt. Lekarze ostrzegli, że dziecko umrze
w łonie bądź zaraz po porodzie. Po prostu taka ilość wad
genetycznych nie daje szans na przeżycie. Nikomu nawet do głowy nie
przyszło, aby modlic się o zdrowie dla tego maleństwa. Przedwczoraj
w nocy Łucja urodziła śliczną i ....zupełnie zdrową dziewczynkę.smile)))
Bogu niech będą dzięki. Piękne prawda?
Taki bardzo optymistyczny akcent z rana co byśmy nie zapomnieli, że
dla Pana nie marzeczy niemożliwych.
Pozdrawiam.
    • kachna79 cwała Panu 30.07.09, 07:27
      Dla Boga nie ma nic nemożliwego, a lekarze są tylko ludźmi...
    • mmk9 Re: CUD:) 30.07.09, 08:08
      Bogu niech będą dzięki. Piękne prawda?
      > Taki bardzo optymistyczny akcent z rana co byśmy nie zapomnieli,
      że
      > dla Pana nie marzeczy niemożliwych

      że Bogu dzięki to wiadomo, ale czy to akurat cud uzdrowienia ?
      Podejrzewam, ze diagnoza nie została zweryfikowana. Dla mnie to jest
      niestety zupelnie nieoptymistyczny sygnal o kompetencjach wielu
      lekarzy. Z pewnością zalecali "terminację". Ech.
      • anik801 Re: CUD:) 30.07.09, 09:59
        Czytałam kiedyś o kobiecie,której lekarz doradzał aborcję,bo według
        badań miało się ono urodzić z Zespołem Downa.Kobieta była bardzo
        wierząca,wiec postanowiła urodzić dziecko.Urodziła zdrowego chłopca.
        Z kolei jak leżałam w szpitalu kilka dni wcześniej(przed moim
        przyjściem)urodziła dziewczyna dziecko bez rączek i nóżek-lekarz
        podobno na usg nic nie widział.lekarze nie są Bogami.Nie są
        nieomylni niestety.Jeden wady nie widzi choć ona jest,drugi ją widzi
        choć jej nie ma!Ale gdyby sytuacja dotyczyła mnie to pewnie też
        uznałabym narodziny zdrowego dziecka zamiast chorego jako CUD!Dla
        mnie cud ma miejsce zawsze,gdy na świecie pojawia się nowy człowieksmile
        • magdalaena1977 Re: CUD:) 30.07.09, 11:42
          anik801 napisała:

          > Czytałam kiedyś o kobiecie,której lekarz doradzał aborcję,bo według
          > badań miało się ono urodzić z Zespołem Downa.Kobieta była bardzo
          > wierząca,wiec postanowiła urodzić dziecko.Urodziła zdrowego chłopca.
          > Z kolei jak leżałam w szpitalu kilka dni wcześniej(przed moim
          > przyjściem)urodziła dziewczyna dziecko bez rączek i nóżek-lekarz
          > podobno na usg nic nie widział
          Ja słyszałam o przypadku, kiedy lekarz cały czas widział zdrowe dziecko, a matka
          w ósmym miesiącu sama zobaczyła na USG .. dwie główki.
          pan doktor przegapił bliźnięta.
      • anndelumester Re: CUD:) 30.07.09, 12:27
        > Dla mnie to jest
        > niestety zupelnie nieoptymistyczny sygnal o kompetencjach wielu
        > lekarzy. Z pewnością zalecali "terminację". Ech.
        No więc właśnie....niestety czesto jest tak, ze lekarze diagnozują coś, na czym
        sie kompletnie nie znają. 6 lat temu leżałam na - nadal jednym z nielicznych w
        Polsce oddziale patologii płodu - i sporo tam było kobiet z całego kraju z
        kiepsko albo za późno zdiagnozowanymi patologicznymi przypadkami.
        I odwrotnie, moją kolezankę badał "specjlista", zobaczył letalną wadę, na
        szczęście zrobili wszelkie badania poza Krakowem i się okazało że pan lekarz
        miał spore problemy z interpretacją wyników i obrazu na usg. A dziecko urodziło
        się zdrowe.
    • mader1 Re: CUD:) 30.07.09, 21:52
      Dziękuję Ci za tę historię. Forumowicze nieraz doświadczali cudów - małych ,
      calkiem codziennych i tych sporych. Zapewne nie dowiemy się czy to błędna
      diagnoza - diagnoza, która mogła odebrać i życie i chęć do życia - czy cud. Dla
      przerażonych rodziców to cud.
      Pamiętasz opowieść ks. Twardowskiego?

      Podano mi adres profesora, który chciał przyjąć chrzest święty. Zadzwoniłem do
      jego drzwi. Otworzył mi ogromny mężczyzna.
      -Na jakiej wyższej uczelni ksiądz wykłada?- zapytał surowym głosem.
      -Uczyłem przez sześć lat dzieci upośledzone- odpowiedziałem.
      Popatrzył na mnie i zaprosił do pokoju. Zaczęło się przygotowanie do chrztu.
      Ponieważ wiedziałem, że mam do czynienia z wybitnym naukowcem, starałem się
      tłumaczyć Biblię na rozum. Tłumaczyłem, że żona Lota nie zmieniła się w słup
      soli, po prostu autor posłużył się językiem obrazowym.[...]Profesor nie był ze
      mnie zadowolony.
      -Mnie tak tłumaczyć nie trzeba. Wierzę dosłownie w to, co mówi Biblia. Po prostu
      dowiadczyłem w życiu rzeczy niezwykłych.
      I opowiedział mi taką historię:
      - W czasie wojny w obawie przed Niemcami przedostałem się do Związku
      Radzieckiego i znalazłem się w kręgu polarnym .Były tam jeszcze święte gaje i
      stały tam pomniki Lenina i Stalina. Pewnego dnia ciężko zachorowałem. Zawieziono
      mnie do szpitala w mieście, położono w sali na drugim piętrze. Podobno byłem w
      stanie beznadziejnym. Ponieważ zaczęto zwozić rannych żołnierzy z frontu, a
      brakowało miejsc w szpitalu, w ogólnym rozgardiaszu zostałem spisany na straty i
      wyrzucony przez okno na podwórze. Nie tylko nic mi się nie stało, ale ugryzł
      mnie komar, który- okazało się- miał jad mający właciwoci antybiotyku. Szybko
      się wyleczyłem. [...]
      Dlatego wierzę, że żona Lota mogła zamienić się w słup soli i Morze Czerwone
      rozstąpiło się przed Mojżeszem.
      • sulla Re: CUD:) 30.07.09, 22:06
        Piękna historia i bardzo mi była potrzebna akurat teraz smile
        • okri2 Re: CUD:) 31.07.09, 00:22
          coś w stylu cudu wobec dziecka szymamy smile
          Chwała Panu!!
    • ula27121 Re: CUD:) 31.07.09, 13:57
      maryanne22 napisała:

      Każde kolejne badanie pokazywało,
      > że są kolejne schorzenia.

      Dla mnie cud. Z opowieści wynika, że badań było wiele....przerażające jest dla
      mnie dopuszczenie do siebie myśli, że lekarze mogą się aż tak pomylić. Nogi,
      ręce, dwie główki bliźniąt czy nawet podejrzenie zespołu downa- te pomyłki mniej
      mnie nie dziwią. Ale wiele wad, przy każdym kolejnym badaniu wykrywanie nowych....

      W ogóle piękne historie są w tym wątku opisanesmile
    • ankups Re: CUD:) 31.07.09, 18:04
      Myślę o tej rodzinie odkąd przeczytalam tego posta i zastanawiam
      się, bo rozum mówi - błąd w diagnostyce (wielokrotny?...), serce
      jednak się raduje, bo wierzy w CUDA.
      Mojej córy miało nie być - 'uciekała' od nas od 5tc... lekarz na IP
      nie chciał zaordynowac leków, bo 'i tak poleci'... potem byla za
      mała, miala być chora, potem groźba przedwczesnego porodu (byleby
      dotrwać do 32 tc, potem do 36, potem lekarz się tylko dziwił). Potem
      ten widok: dwie pętle pępowiny wokół szyjki, sina skóra, wiotkie
      ciałko i przeraźliwa cisza... córka jest zdrowa, pięknie się
      rozwija. Żyje.
      Cud? chyba ... na pewno tak smile jak w historii tej rodziny
Pełna wersja