Dodaj do ulubionych

Gry i zabawy

05.02.04, 00:08
W co sie bawilismy...
Chlopcy mieli swoje zabawy, dziewczyny swoje, ale bywalo tez tak ze gralo
sie wspolnie...w kryjowki, gonitwy,slepca( na trzepaku) w ubijaka-zbijanego,
podchody...z pewnoscia w roznych czesciach Polski te gry i zabawy roznie sie
nazywaly ale zasady byly mniej wiecej te same.
Szkoda ze chlopcy nie chetnie grali w gume :( choc zdarzaly sie takie
przypadki...
Zapraszam do wspomnien.
Obserwuj wątek
    • tenzinn Re: Gry i zabawy 05.02.04, 00:27
      W gume z dziewczynami to byl troche obciach, chociaz byl taki jeden koles u
      mnie na osiedlu co dosc dlugo pogrywal z dziewczynami w ta gre.
      Ulubione gry z dziecinstwa:
      w chowanego po piwnicach
      indianie w parku:))
      Najlepsza zabawa, ktora wymiatala cale osiedle to bylo draznienie sie z
      pijaczkami, ktorzy pili w krzakach. Alez to byly fajne czasy:)
      • zzdorka Re: Gry i zabawy 05.02.04, 20:17
        Ganianie po rurach cieplowniczych, kryjowki, skoki przez plot na teren budowy,
        no i koniecznie calowanie sie w bramie. Takie "cmok".

        A nie jakies tam fajki czy dragi. Teraz dzieciaki to sie bawic nie umieja. Oj,
        starosc nie radosc...:)))
        • tradycja1 Re: Gry i zabawy 06.02.04, 04:50
          Nie bylo komputerow co za tym idzie Internetu, telewizja byla ubozsza...dzieci
          wiecej czasu spedzaly na POLU, tzn na dworze czy jak to sie mowi po waszemu...
          Place zabaw, boiska az wrzaly od zabaw.Ehh, ale to uz bylo, i nie wroci
          wiecej....
          • tenzinn Re: Gry i zabawy 06.02.04, 20:26
            tradycja1 napisała:

            > Nie bylo komputerow co za tym idzie Internetu, telewizja byla ubozsza...dzieci
            > wiecej czasu spedzaly na POLU, tzn na dworze czy jak to sie mowi po waszemu...
            > Place zabaw, boiska az wrzaly od zabaw.Ehh, ale to uz bylo, i nie wroci
            > wiecej....
            Ja tez z tej racji ze niebylo nic w tv, wiekszosc czasu spedzalem na polu:)).
            Ale uwazam ten okres za chyba najbardziej szczesliwy. Na moim osiedlu od rana do
            wieczora tlumy dziecikow, ktore mialy 100 tys. pomyslow na minute.
            Latem chodzilo sie min. na grande do pobliskich ogrodkow dzialkowych.
            Faktycznie to byly super czasy:)
      • belfegorek Re: Gry i zabawy 06.02.04, 11:40
        Obciachem było skakanie a le samo trzymanie gumy już nie!czasami litowałem się
        nad dziewczynami bo gdy skakały w "trójkąta" to nawet kosze na śmieci były
        zatrudniane! tenzinn napisał:

        > W gume z dziewczynami to byl troche obciach, chociaz byl taki jeden koles u
        > mnie na osiedlu co dosc dlugo pogrywal z dziewczynami w ta gre.
        > Ulubione gry z dziecinstwa:
        > w chowanego po piwnicach
        > indianie w parku:))
        > Najlepsza zabawa, ktora wymiatala cale osiedle to bylo draznienie sie z
        > pijaczkami, ktorzy pili w krzakach. Alez to byly fajne czasy:)
        • tradycja1 Re: Gry i zabawy 06.02.04, 23:16
          Wlasnie w trojkata gralo sie czesto jak bylo chetnych wiecej a guma miala
          sensowna dlugosc.W przypadku braku osob zaczepilo sie o lawki, krzaki i tak
          jak wspomniales kosze na smieci...
    • maszar Re: Gry i zabawy 07.02.04, 00:04
      A w maju obowiązkowo kapslowy wyścig Pokoju - najbardziej pożądane były kapsle
      po Okocimiu z racji swoich walorów aerodynamicznych - do dzisiaj nie wiem
      dlaczego lepiej "chodziły"...
      • zzdorka Re: Gry i zabawy 07.02.04, 00:17
        Rozumiem ze z saletra?
        • tenzinn Re: Gry i zabawy 07.02.04, 00:59
          zzdorka napisał:

          > Rozumiem ze z saletra?
          Raczej nie zrozumailes/zrozumialas. w kolarze kralo sie kapsalami po piwie.
          Do saletry najlepsze byly zakretki od wodki + aluminiowa zlotowka:)
      • tenzinn Re: Gry i zabawy 07.02.04, 00:57
        No ladnie:).
        A kto gral w noza??
        Pewnych wakacji na topie byla zabawa w portfel.
        wypychalo sie go jakimis papierami, przywiazywalo zylke i dalej sru rzucalo
        sie na chodnik albo ulice.
        Hehe ilez bylo zabawy jak zatrzymywal sie Jelcz, wyskakiwal kierowca. Juz mial
        portfel w rece jak nagle odskakiwal hehe.
        Stracilem przez ta zabawe dwa protfele i nieraz trzeba bylo uciekac przed
        wscieklym szoferem:))
        • margo.pf Re: Gry i zabawy 24.08.05, 15:04
          Ja gralam, do dzis umiem robic pikuty :)) i ogrywalam chlopakow. Zreszta,
          wszyscy wiedzieli, ze nie warto mi sie narazac, bo sie nie dam i bije sie jak
          chlopak. A co! Brat nauczyl :))
      • tradycja1 Re: Gry i zabawy 07.02.04, 01:25
        Pamietam jak chlopcy grali w taki dolek (hihi) rzucali tam monety 1 zl.
        Czesto bawilismy sie w doroslych...w dom( oj nie moge zaraz umre ze smiechu),w
        sklep, w poczte, biuro....no hmm w lekarza ;)
        Pisalismy kreda i cegla po ulicach i chodnikach, skakalismy na skakankach,
        chlopcy gonili nas z pokrzywami ehhhh.
        • zzdorka Re: Gry i zabawy 07.02.04, 20:16
          Faktycznie. W dom. Zawsze bylam mama (terroryzowalam cale podworko).

          I jeszcze robilismy wulkany z saletry. Fajnie bylo.
          • pia.ed Re: Wypowiadam wojne, wojne... 07.03.04, 21:50
            A jescze wczesniej, chyba zaraz po wojnie gralo sie w Zoske, czyli kawalek
            olowiu z wtopiona w niego wloczka. Zoske sie kopalo, choc wlasciwie dlaczego?
            Bawilo sie tez w "Wypowiadam wojne".
            Pamietam gralam w Wypowiadam wojne, wojne, wojne...Norwegii! pod oknami mojej
            zamknietej szkoly.
            Okazalo sie, ze odbywala sie jakas konferencja, bo nagle przez okno wychylil
            sie nauczyciel i krzyknal, ze bawimy sie w wojne w czasach kiedy powinno sie
            dazyc do pokoju!
            • anetkarobert Re: Wypowiadam wojne, wojne... 15.07.04, 22:32
              O rany to była jazda!!!!!!!!
              Kto grał w "rogi" na rogach piaskownic lub klombów, w Zbijaka, Królową
              Skoku,Klasy- nieśmiertelnymi pudełkami po paście od butów lub po kremie NIVEA
              (ale to był pełen wypas), Pięć Cegieł, Czyżyka? No i absolutny hit(pod
              warunkiem że w pobliżu była jakaś budowa - a zawsze była), strzelanie z
              KARBIDU. Strzelaliśmy puszką od farby gdzie gromadził się gaz powstający z
              kontaktu karbidu z wodą. Ale ja i moi koledzy opatentowaliśmy nowatorski sposób
              oddawania strzałów. ( O jak nas ludzie przeklinali.-) - co oczywiście było wodą
              na nasz młyn )Mianowicie, puszkę gotową do strzału wsadzaliśmy w rynnę 5
              piętrowego bloku. Matko!!! Ale to napieprzało.
              • brunosch Re: Wypowiadam wojne, wojne... 19.07.04, 13:04
                - Gra w knefle
                Ale oczywiście grało się guzikami, a wyższą szkołą jadzdy było grać tylko
                monetami.
                Trzeba było tak rzucić monetą o róg ściany, żeby spadła najbliżej rzuconych
                wcześniej. Liczyła się odległość rozciągniętej dłoni od kciuka do środkowego.
                Jak leżały blisko, brało się obie, jak poza zasięgiem - zostawiało na ziemi i
                czekało na kolejny rzut.

                - W dwa ognie, albo w kartofla.

                - w chowanego, Czarnego Luda, Angielską chorobę (no, kto pamięta???)
                - na fali kolejnych mód - Czterej Pancerni, Zorro i oczywiście Indian
    • jacekkur Zośka 24.07.04, 15:52
      Zośka to kawałek ołowiu (wielkości paznokcia) z kępką wełnianej włóczki. Zabawa
      polegała na odbijaniu wewnętrzną częścią stopy i niedopuszczeniu do upadku
      zośki na ziemię. Utrzymanie równowagi nie było proste.
      • fritzek Re:zabawy 28.07.04, 14:40
        1,w indian
        to była wielce poważna zabawa.uczyliśmy sie znaków,chodzenia po lesie itp.jeden
        obóz zbudowany ze ściętych drzew przetrwał nawet ze dwa lata.
        2,w podchody
        3,w dechę
        nie zabardzo pamiętam o co chodziło ale miało to coś wspólnego z podchodami i
        berkiem
        4,zbijak
        5,guma
        6,sekrety
        a głownie ich rozkopywanie osobom nielubianym.miało to znaczenie prawie
        magiczne.tak jakby zyskiwało się moc z rozkopanego sekretu.
        7,w wietnam
        jedna z najfajniejszych zabaw jakie pamiętam.zabagniony,zarośnięty teren nad
        rzeczką służył za dekorację.a my byliśmy żołnierzami.zabawa polegała głównie na
        skradaniu,biciu i przewracania się w błoto.
        8,budowanie igloo
        • zzdorka Re:zabawy 08.08.04, 19:20
          W BAL. Pamietam. Wystawialismy balie na trawnik, na sznurkach od bielizny
          wieszalismy bibule i robilismy Bal. Tylko po co ta balia.
          • jaketi Re:zabawy 30.07.05, 13:20
            Pamietam te krzyki z okien rodziców "Ania na obiad!", "Ania dobranocka!". Albo
            jak sie stało pod balkonami i krzyczało "Mamo, mamo rzuc mi piłke".
            Niejednokrotnei krzyczało sie tak z osoba m,ieszkajaca na 12pietrze. a teraz
            gówniaz wyjmuje komórke i dzwoni...
    • bdx65 Re: Gry i zabawy 31.07.05, 12:31
      1.W czterech pancernych
      2.W dom
      3.W szkołę
      4.W piłkę nożną i odbijaną o mur (nie wiem, na czym polegała ta gra)
      5.W Piotrusia (karty)
      6.W klasy
      7.W grzyba i chłopa (jak w klasy)
      8.W doktora
      9.W ... nie pamiętam na razie
      • hell Re: Gry i zabawy 31.07.05, 20:55
        robilismy widoczki z kawalka szkla i kwiatkow, podchody, w ,,hali hali dom sie
        pali"...ech
        • agatkar1 Re: Gry i zabawy 18.08.05, 14:55
          ?Właśnie miałam napisac - widoczki. Każdy miał swój, zakopany daleko, potem
          odkopywanie, pokazywanie...
          Czy gra w dwa ognie to to samo co w zbijaka???
          Oczywiście guma, klasy, norma...
          Zabawa w czarnego luda to to samo co w Murzyna? czyli łapanie dzieciaków z
          zamkniętymi oczami na trzepaku?
          w raz dwa trzy baba Jaga patrzy!
          Ciuciu babka...
          w Miss Polonię
          w indian, potem seriale brazylijskie - Isaura, no i w inne Miami Vice, w rytmie
          disco, sąsiedzi...
          scyzoryk, kapstle, karbit,
          no i chodzenie po płotach
          skakanie ze śmietnika w stertę liści...
          w chowanego po piwnicach
          w Karino - czyli jeżdżenie na rowerach /koniach/ i jeden z koni tak miał na
          imię...

          i dużo dużo innych!!!!
          • olimpia01 Re: Gry i zabawy 25.08.05, 14:57
            pamiętam te widoczki; wsadzało się kwiatki i sreberka i przykrywało kawałkiem
            szkła z butelki :))))Później się odkopywało i pokazywało koleżankom !
    • pati.zop78 Re: Gry i zabawy 19.08.05, 02:10
      a ktos gral w palanta? (cos podobnego do baseballa)
      i w zyda (zyd rzucal pilka o sciane a reszta dzieciakow lapala, dostawalo sie za
      to punkty)
      u nas nie chodzilo sie na pole tylko na dwor. a 'zbijak'/'dwa ognie' to bylo
      'kucie'.
      w szkole chlopcy gonili dziewczyny i tylko przy czyms zielonym bylo sie bezpiecznym.
      • agatkar1 Re: Gry i zabawy 19.08.05, 11:32
        to ostatnie to nic innego jak ... gra w zielone!!!
        • florentynka Re: Gry i zabawy 19.08.05, 20:49
          Zbijak i dwa ognie to nie to samo. Dwa ognie były bardziej skomplikowaną wersją
          zbijaka
          • bea81 Re: Gry i zabawy 21.08.05, 15:54
            Pamietacie kobitki jak w nas chlopcy haczykami strzelali z procy,ale to
            bolalo.Dla obrony tez sobie taka sprawilam.
            • wote Re: Gry i zabawy 21.08.05, 21:44
              Oj tak grało się:

              w noża... :D

              w chowanego

              w osła (gra piłką odbijaną od ściany, kto nie trafił zdobeywał kolejne literki
              O.S.I.O.Ł

              w gumę z dziewczynami (grałem aco ;P )

              puszczanie "bączków" z kapsli po wódce saletry cukru pudru i siarki z zapałek

              gra w kapsle wyścig (cała klasyfikacja była prowadzona, codziennie inny tor...
              powrót na trasę na trzy beczki :D)

              gra w kapsle w zbijaka na tzw "zachę" kto przegrał ten oddawał swojego miszcza
              przeciwnikowi.. najlepsze były tzw"maściówki" czyli nizutkie kapsle po maści
              tygrysiej... :D szybkie pioruńsko i niziutkie więc trudne do zbicia...
              mistrzowie mieli po kilkanaście takich :D, ale miałem pozdzierane palce u rąk...

              jej aż się łza w oku kręci na wspomnienie...
              • neeki Re: Gry i zabawy 22.08.05, 18:43
                w gume, podchody, skakanke, klasy, w noza, na trzepaku. no i tradycyjne
                budowanie domkow dla barbie i robienie domu dla slimakow. chcialabym powiedziec
                ze zaden slimak przy tym nie ucierpial, ale probowalam pare hodowac w domu z
                marnym dla nich skutkiem. potem mi mama zabronila. coz dzis w ramach
                zadoscuczynienia zbieram kazdego slimaka z ulicy i przekladam na trawe ;)
                • agatkar1 Re: Gry i zabawy 24.08.05, 14:22
                  Barbie... lalka Barbie była moim marzeniem, często bawiłyśmy się w Pewexie - to
                  znaczy, jak były uprzejme cierpliwe panie to pozwalały stać przed ladą w
                  Pewexie i oglądać lalki Barbie. Każda z koleżanek miała swoją wybrankę i
                  nadawała jej nawet imię... nie ważne, że nie było stać nas na te lalki...
                  /wtedy było cholernie ważne, ale z perspektywy czasu wydaje mi się, że dobrze
                  sobie radziłyśmy z tym.../
                  • margo.pf Re: Gry i zabawy 24.08.05, 15:19
                    Gralismy w dwa ognie zwane rowniez skubanym, klipe, palanta, w noge. Bawilismy
                    sie tez w podchody, moj ojciec zabil swiniaka, pomidora, w chowanego. Z
                    pobliskiej piekarni wnuk wlasciciela cichcem wynosil pedzel od lukrowania i
                    cale podworko starannie go oblizywalo :)) W zimie obowiazkowe byly sanki i
                    lyzwy gwintowki.
                    Co do palanta do nie palant wzoruje sie na bejsbolu tylko bejsbol na palancie.
                    Pisze o tym Norman Davies w "Bozym igrzysku". Wymienia nawet nazwiska polskich
                    ciesli okretowych, ktorzy przywiezli ta gre do Ameryki w gdzies, jesli sie nie
                    myle, na poczatku XVII wieku.
                • duffy_daf Re: Gry i zabawy 18.09.05, 13:53
                  a ja przynosiłem do domu żabki :) potem je musiałem zanosić z powrotem;
                  całymi dniami graliśmy w noge (m.in. w króla-kopanie o ścianę);

                  było też coś takiego że się sypało do jajka niespodzianki proszek do pieczenia i nalewało się wody,potem wystarczyło potrząsnąć, postawić i...BUM;

                  graliśmy w krowę (takie gonienie w którym po otrzymaniu "apy" trzeba było stawać w rozkroku, a potem jedynie można było zostać wybawionym jak ktoś inny
                  przebiegł między nogami)

                  graliśmy też w czarne piwko (pamiętam jedynie że podrzucało się piłkę do góry i uciekało);

                  klasy (kamień, żabka);

                  graliśmy też w "butlę" tzn. ktoś wykopywał plastikową butelkę i wszyscy uciekali się schować , jeden uczestnik biegł po tą butelkę, stawiał ja na ziemi i szukał innych, jeśli ktos został znaleziony to inni mogli go wybawić wykopując butelkę po którą znowu ten szukający musiał lecieć :P

                  skoki w dal z rozbujanej chuśtwaki;

                  w wojnę;

                  czasem się było zaciąganym do gry w gumę, ale to tylko jak byłem u kuzynki w tychach;

                  jeżdżąc na rowerach miało się swoje "trasy", którymi się poźniej chwaliło przed znajomymi

                  często na dwór brało sie żołnierzyki, które zwiedzały cały świat- pokonywały pustynie w piaskownicy, wspinały się na drzewa i mury...

                  rozkładało się koce na trawce, a nawet namioty ale to już był ekskluziw:)

                  a wieczorami dłuuugie rozmowy na trzepakach, krawężnikach, drzewach, ławkach itd.. :)
      • ochmis w palanta ja grałem... 21.09.05, 04:16
        w Poznaniu na Łukaszewicza, przed domem Falkiewicza, to były chyba nr ok. 30-32.
        Lata 50 - 60.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka