Dodaj do ulubionych

Szkolne ubiory PRL a dziś

23.04.11, 12:33
Kiedyś granatowe albo fioletowe z białym dopinanym kołnierzykiem, tarcza przyszyta na lewym rękawie - sprawdzane, czy nie na agrafkę. Sztuczne włókno jakieś szeleszcząco-elektryzujące.
Chłopcy jako gustowna marynareczka, dziewczęta jako gustowny chałat.
Tak było u nas w konserwatywnym kieleckim.
Teraz? Dziewczyny gołe brzuchy, kolczyki w pępku, fryzury, makijaże, tatuaże, chłopaki gustowne dresiki, obowiązkowy kapturek, spodnie z krokiem na poziomie kolan. Pokaz mody płci obojga..
Obserwuj wątek
    • horpyna4 Re: Szkolne ubiory PRL a dziś 23.04.11, 13:14
      Pierwsze, jakie pamiętam (lata 50.), były z granatowej lub czarnej podszewkowej satyny. Oczywiście z dopinanym białym kołnierzykiem, który się często prało i prasowało.
      Mnie ciotka-krawcowa uszyła z granatowej zerówki, było to o wiele mocniejsze.
      Dopuszczano jeszcze dla dziewczyn takie czarne fartuszki z szelkami i falbanką, wiązane z tyłu. Chyba podobne widywało się na obrazkach w radzieckich książkach dla szkolnej dziatwy.

      Na początku lat 60. pojawił się teksas i można było chodzić w czymś z niego uszytym.

      Non-iron pojawił się, jak już mnie to nie dotyczyło. W zamyśle projektantów miało to wprowadzić kolory do klas, bo fartuchy miały być jednego fasonu, ale w różnych kolorach.

      W praktyce te kolory nie przeszły, przynajmniej nie w ten sposób. Z reguły sztywnackie dyrekcje życzyły sobie dalej fartuchów granatowych, albo też w jednym kolorze dla jednej klasy. Wtedy klasy różniły się kolorami.
      • aqua48 Re: Szkolne ubiory PRL a dziś 24.04.11, 11:48
        Och, jak ja marzyłam o takim fartuszku z falbanką! Można było w nim chodzić też w lecie do bluzek z krótkimi rękawami. Mnie też ciocia uszyła pierwszy, porządny chałacik z wełenki, bo nie było jeszcze non-ironów, upiornie w nim było gorąco. A pierwszą tarczę miałam haftowaną. Potem przyszły te z gumy na filcu.
        I te kokardy do warkoczy, albo kucyków, patrząc na stare zdjęcia koleżanek przypomniałam sobie jeszcze taką dziwaczną fryzurę - coś w rodzaju rurki z kremem upięte na czubku głowy, przybrane to bywało często kokardą-samolotem, pamiętacie? Koszmar!
        No i na wiosnę był nieformalny konkurs, która z dziewcząt pierwsza włoży podkolanówki.
        • tamsin Re: Szkolne ubiory PRL a dziś 25.04.11, 15:45
          taka rurke na glowie pamietam, bo moja najstarsza kuzynka na kazdym zdjeciu ma ja na glowie. Na kazdym zjeciu tak samo wyglada; przypomina bardziej lalke w falbankach i kokardkach niz dziecko.
    • truscaveczka Re: Szkolne ubiory PRL a dziś 25.04.11, 09:56
      Jeszcze kolorowe szarfy/kokardy do stroju galowego, kolory różne dla różnych klas.
      A ja nosiłam dżinsowy sarafan zamiast fartuszka, moja mama była anarchistką :)
      • slawek_desperski Re: Szkolne ubiory PRL a dziś 25.04.11, 20:45
        Pamietam traumatyczne przezycie z okresu bycia pacholeciem... Mama chciala mi przypiac kolnierzyk o zaokraglonych zakonczeniach, a nie spiczastych. Rozpacz była, że koledzy powiedzą o mnie, żem jest "dziewczyński" ..:-)
    • tamsin Re: Szkolne ubiory PRL a dziś 25.04.11, 21:48
      noszenie szelek, takich przypinanych do spodni, bylo najgorsza rzecza dla dziewczynki w podstawowce. musialy byc skrzetnie ukryte pod podkoszulka bo inaczej obciach w klasie.
      • aqua48 Re: Szkolne ubiory PRL a dziś 26.04.11, 21:22
        Za moich czasów się nie nosiło jeszcze podkoszulek do szkoły, tylko np. białe, nylonowe bluzeczki z kołnierzykami i rozcięciem pod szyją. Były hitem w siódmej klasie. A szkolne spódniczki były plisowane obowiązkowo. Szelki do zimowych spodni, ale do tego była jeszcze taka klapka z przodu i zapinanie, a wcześniej krzyżowanie tych szelek na plecach (np po wf-ie) to była katorga. Spodnie ze sztruksu o dżinsowym kroju trafiały się z "paczki" i były rzadkością. Miałam takie i były one obiektem zazdrości koleżanek.
        • horpyna4 Re: Szkolne ubiory PRL a dziś 27.04.11, 08:41
          A kto pamięta uroczyste stroje szkolne z marynarskimi kołnierzami?
          • ewa9717 Re: Szkolne ubiory PRL a dziś 27.04.11, 21:53
            Pamiętam, bardzo chciałam mieć, ale mama nie gustowała w takich ;)
            A spodnie - z szelkami czy bez - za czasów mojej szkolnej kariery u dziewczynek były w ogóle wykluczone. Spodnie to był strój wczasowo-rajdowo-kolonijny. Dopiero jako studentka na co dzień zaczęłam nosić modne wówczas szwedy, a już zupełny szał to sztruksy i riffle.
    • orange_tail Re: Szkolne ubiory PRL a dziś 27.04.11, 23:33
      z tego wszystkiego najbardziej zapamiętałam konieczność posiadania tarczy szkolnej. strasznie tego u nas pilnowali. tarcza to była rzecz święta.

      byłam rocznikiem, który z fartuszków przesiadł się na stroje własne, bo już mógł :)

    • sammler Re: Szkolne ubiory PRL a dziś 28.04.11, 00:58
      Od jakiegoś czasu nurtuje mnie pytanie, czy kolor kołnierzyka od fartuszka miał jakieś znaczenie? Sam zaczynałem podstawówkę w roku przemian, załapałem się na rok czy dwa granatowych fartuszków z białymi kołnierzykami i obowiązkowymi tarczami. Ale oglądając jakiś czas temu "40-latka" zauważyłem, że w klasie Marka Karwowskiego (a więc połowa lat 70.) część uczniów miała kołnierzyki białe, a część... czerwone. Nie wiem jednak, co było kryterium decydującym o kolorze. Macie może jakieś skojarzenia?

      S.
      • konsta-is-me Re: Szkolne ubiory PRL a dziś 20.05.11, 22:30
        za moich (druga polowa lat 80-tych )zawsze byly ohydne poliestrowe fartuszki z bialymi.
        Pozniej w starszych klasach mozna bylo bez;)
        • sammler Re: Szkolne ubiory PRL a dziś 26.05.11, 22:51
          Ja też zawsze widziałem tylko białe. Dlatego te czerwone tak bardzo mnie zdziwiły...

          S.
    • czekolada72 Re: Szkolne ubiory PRL a dziś 14.07.11, 08:49
      Ja kariere szkolna zaczelam na poczatku lat 80-tych i obowiazywal chalacik - w przypadku dziewczynek byl taki za tyłek, granatowy, z bialym kolnierzykiem, z czegos sztucznego, tarcza obowiazkowa.
      Zazdroscilam strarszemu o 7 lat kuzynowi chalatu krotkiego, zielonego, chyba go w koncu wyludzilam i w jakiejs koncowej klasie z uporem w nim chodzilam... byly tez chlopiece brazowo-buraczkowe.
      I zazdroscilam kolezance takiego fartuszka, dlugiego, krzyzowanego na plecach, z falbankami.
      W LO to juz byla dowolnosc ciuchow, byle w gamie szaro-czarno-granatowo-zielonej

      I dopiero jak moje wlasne dzieciatko powedrowalo do szkolki - docenilam jaka to byla wygoda takie chalaty ;)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka