Dodaj do ulubionych

Pierwsze miłości

16.11.11, 18:52
Jak to kiedyś bywało?
Ja pierwszą narzeczoną miałem w przedszkolu, zawsze leżakowanie razem, nawet próby dziecięce zabawy w hmmm.. doktora w parku. Potem ogromna miłość na początku podstawówki, płakałem długo jak szkołę musiała zmienić.
Potem długo nic. A potem(to dziś niewyobrażalne dla nastolatków) wkładaliśmy sobie liściki za rynny przy swoich domach, takie z wyznaniami i z umawianiem się. Chodzilismy do róznych szkół, telefony były, ale stacjonarne i zawsze zainteresowanie kto i po co dzwoni.. Żadnych komórek,esemesów, internetu..
Same miłosne problemy z kontaktem.
A jak już człowiek prawie dorosły w liceum, to problemy ze wspólnym wyjazdem pod namiot. Nawet jak wmawia, że z kolegą jedzie... ;-)
Obserwuj wątek
    • mnop2 Re: Pierwsze miłości 23.11.11, 17:35
      jarkoni napisał:

      > Jak to kiedyś bywało?
      > Ja pierwszą narzeczoną miałem w przedszkolu, zawsze leżakowanie razem, nawet pr
      > óby dziecięce zabawy w hmmm.. doktora w parku.

      hmmm, brzmi znajomo...
      jeśli to TY, to oddawaj plastikową kierownicę, co to ją zachachmęciłeś!
      • jarkoni Re: Pierwsze miłości 24.11.11, 18:41
        mnop2 napisała:

        > jarkoni napisał:
        >
        > > Jak to kiedyś bywało?
        > > Ja pierwszą narzeczoną miałem w przedszkolu, zawsze leżakowanie razem, na
        > wet pr
        > > óby dziecięce zabawy w hmmm.. doktora w parku.
        >
        > hmmm, brzmi znajomo...
        > jeśli to TY, to oddawaj plastikową kierownicę, co to ją zachachmęciłeś!

        Wisi oprawiona na ścianie w salonie :-) Ależ pamiątka..
    • default Re: Pierwsze miłości 24.11.11, 09:39
      W pierwszej klasie podstawówki "kochał się" we mnie kolega ze starszej klasy, ale wzbudzało to raczej mój strach, bo zaczajał się na mnie w wąskim przejciu koło szkoły i znienacka całował.
      Dopiero potem przyszła "poważna" miłość, kiedy byłam w szóstej klasie, on był w ósmej i przez pół roku szkolnego słaliśmy sobie ukradkowe spojrzenia i uśmiechy na przerwach, aż wreszcie na koniec roku on postanowił podjąć bardziej radykalne kroki... Wręczył mi prezent.... lalkę. Taką zwyczajną, jakich mnóstwo wtedy było w sklepach z zabawkami... Byłam ogromnie zdegustowana i rozczarowana, moje marzenia o romantycznej miłości legły w gruzach. Chłopak starał się jak mógł (kupił mi jeszcze okropnie tandetnego i odpustowego pieska), ale tylko się pogrążył bardziej w moich oczach.
      Aha - a propos braku komórek w tamtych czasach: miałam już takiego dość "stałego" chłopaka, spotykaliśmy się prawie codziennie, któregoś dnia, jak zwykle rozstając się zaplanowaliśmy spotkanie na następny dzień, ale o której i gdzie "to się rano zdzwonimy"... A nazajutrz był 13 grudnia 1981... I w ten sposób dla mnie najintensywniejszym wspomnieniem z tego dnia jest wspomnienie owego zamartwiania się "no i jak my się dzisiaj spotkamy w tej sytuacji" :)
    • mamalgosia Re: Pierwsze miłości 24.11.11, 12:32
      Pierwszego narzeczonego miałam we wczesnej podstawówce. Tomek był najfajniejszym chłopakiem w naszej klasie i dziwne, ale wybrał mnie jako obiekt westchnień. Razem siedzieliśmy w ławce i tylko mi powierzył sekret, że ukradł kolezance naklejki
      • ewa9717 Re: Pierwsze miłości 24.11.11, 14:20
        Chyba jakaś niedorozwinięta jestem ;( Żadnych przedszkolnych ani wczesnopodstawówkowych miłości, chłopak to było po prostu dziecko jak ja i koleżanka, razem lataliśmy, razem bawiliśmy się w Indian (tak, tak, bardzo popularna za mezozoicznych czasów zabawa), razem graliśmy w piłkę czy jakieś tam gry scyzorykowe, czasem się praliśmy, nie przejmując się za bardzo różnicami płci.
        Po raz pierwszy naprawdę spojrzałam na chłopaka jak na chłopaka gdzieś na początku ósmej klasy (1967). On - licealista, klasa dziesiąta, blondyn oczywiscie, jasnoszare spodnie, granatowa marynarka, no normalnie życie wyższych sfer w tropiku! Na pierwszej randce byłam w czasie wakacji po ósmej klasie. No i nie muszę dodawać, że za sprawą owego szałowego blondyna wzgardziłam szkołą średnią w pipidówku i aż do samego powiatu dojeżdżałam ;)
        • mamalgosia Re: Pierwsze miłości 24.11.11, 14:31
          Pierwszego chłopaka też miałam później, a to był NARZECZONY;)
          • jarkoni Re: Pierwsze miłości 24.11.11, 18:46
            To oczywiście aż nieprawdopodobne, ale całowałem się po raz pierwszy w wieku 19 lat.
            O seksie nie wspomnę bo wstyd...
            Chyba jakiś z XIX wieku jestem :-(
            • jasminowo Re: Pierwsze miłości 24.11.11, 18:58
              Ja całowałam się po raz pierwszy mając 16 lat, więc chyba jako ostatnia z otoczenia. A do łózka poszłam w noc poślubną :) takie to były głupie czasy :)))
          • tamsin Re: Pierwsze miłości 24.11.11, 18:56
            "narzeczony, narzeczona" to byly strasze slowa na podworku, nikt tak nie chcial sie nazywac bo to byl okropny wstyd ;-)
            zaden chlopak w przedszkolu nie przypadl mi do gustu, wiekszosc byla w strupach i z poobijanymi kolanami. W podstawowce jeden sie uparl i mnie ciagnal za moje dlugie wlosy jak sie mijalismy na schodach, nie mocno, tylko tak zebym sie odwrocila za nim. Ja bylam w siodmej klasie on rok starszy i nie moglam sie doczekac nastepnego roku jak zniknie z korytarza. Tak naprawde to dopiero w liceum rozwazalam troche powazniej "chodzenie" ze soba.
            • voxave Re: Pierwsze miłości 16.01.12, 00:04
              Mój pierwszy chłopak chodzil ze mna do podstawówki od 5-tej klasy---ale zaczęliśmy sie spotykac dopiero jak mialam 16 lat------jak sie przyczepił tak jest do dnia dzisiejszego....:) Znamy sie razem w tym roku bedzie 50 lat ale małżeństwwo 44 lata :)
              • kizuk Re: Pierwsze miłości 16.01.12, 17:40
                Jeden taki w przedszkolu powiedział wszystkim,że jestem jego narzeczona i nabił chłopaka,który zabrał mi jakąś zabawkę.Naprzód byłam dumna,a potem zła, bo krzyczeli za nami:"zakochana para"a on znów miał okazję do bójki.
                A prawdziwa pierwsza miłość to były czasy liceum.Ciągnęła się,jak guma do żucia przez 5 lat,póki nie dojrzeliśmy na tyle,żeby zrozumieć,że to nie to...
                • voxave Re: Pierwsze miłości 16.01.12, 19:32
                  Lał--guma do żucia --fajnie mnie sie dalej ciagnie--kazda po pewnym czasie traci smak:)
              • kizuk Re: Pierwsze miłości 17.01.12, 21:33
                Voxave,to Ci sie trafiło,jak milion w totka,tak od pierwszego razu i już na amen,bez zawodów,złamanych serc i tych tam różnych cierpień...
                • voxave Re: Pierwsze miłości 18.01.12, 09:07
                  Kziuk----e tam,wszystko mialam w jednym----zdradę,przemoc, alkoholizm, oraz wiele innych rzeczy
                  nie ma tak lekko
                  Teraz jest spokój bo juz stary i potrzebuje przemocy--kawal zycia mi zmarnowal,nie ma czego zazdrościć.:))))
                  • ewa9717 Re: Pierwsze miłości 18.01.12, 13:15
                    voxave napisała:

                    juz stary i potrzebuje przemocy-
                    Masochistek taki? ;)
                    • voxave Re: Pierwsze miłości 18.01.12, 15:54
                      Ewa----e tam, porywczy gupek i prostak :)))))))))
                      • kizuk Re: Pierwsze miłości 18.01.12, 20:47
                        To też znak czasu.Dzisiejsze dziewczyny w takiej sytuacji nie zastanawiałyby się ani minuty.Machnęłyby ręką na wszystkie przysięgi małżeńskie,sakramenty.itd.
                        Chyba mojemu ślubnemu upiekę drożdżowe z kruszonką za całokształt.:)
                        • voxave Re: Pierwsze miłości 19.01.12, 02:43
                          Kizuk----ja mojemu tez upiekę----ze mna nie tak łatwo wytrzymać.....:)
                          • artjomka Re: Pierwsze miłości 19.01.12, 06:06
                            Oj szczesliwe te wasze towarzysze zycia!
                            Bo mnie to nikt nie upiecze!
                            Bo to niezdrowe, to za wysokokaloryczne, tamto ma za duzo cholesteryny!
                            Chyba zejde kiedys z tego swiata, jako bardzo zdrowy czlowiek!
                            Pozdrowienia
                            • ewa9717 Re: Pierwsze miłości 19.01.12, 07:09
                              Bidulek ;) Upiec nie upiekę, ale na niezdrowe i pyszne karminadle zapraszam ;)
    • kusama Re: Pierwsze miłości 16.01.12, 21:49
      A mój pierwszy narzeczony nazywał się Paweł. O tym, że jestem jego narzeczoną dowiedziałam się od innych dzieciaków, które za nami wołały "Narzeczeni! Narzeczeni!" Chodziliśmy razem na religię.
      Hm...z dzisiejszego punktu widzenia ...to było trochę jak wczesne nauki przedmałżeńskie, co?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka