Dodaj do ulubionych

Tetrowych mi żal

17.10.12, 18:20
Nasze dzieci zdrowo chowały się w tetrowych pieluchach. Bardzo lubiłam patrzyć na suszące się na sznurach białe kwadraty miękkiej tkaniny w słońcu poruszane przez wiatr. Dzieci musiały szybko nauczyć się korzystania z nocnika i to takiego jak emaliowany garnek z uchem .
Kiedy biorę teraz maluszka na ręce to w dłoni trzymam jakiś pakunek, dziwny, martwy bez uczucia. Nawet ciepłego siusiania na odświętną spódnicę nie uświadczysz.
Moje dziewczyny dawały mi do potrzymania nasze wnuki w tetrowych pieluchach, które miały najprawdopodobniej tylko po to by mi zrobić przyjemność.
Z tetry szyłam spódnice, sukienki i barwiłam je w łuskach cebuli, w nadmangamianie potasu, korze dębu. Do sprzątaniu w domu też były idealne. aga
Obserwuj wątek
    • matylda1001 Re: Tetrowych mi żal 18.10.12, 11:23
      Moje, wychowane w tetrze, córki miały już plastikowe nocniki, ale ja miałam taki emaliowany. Wyglądał jak wielka, malowana w kwiaty filiżanka :) Siedzącą na takim pięknym tronie, zastał mnie pewnego razu Święty Mikołaj, który przyniósł mi prezenty. Musiałam wtedy miec już kilka lat, bo pamietam, że bardzo się wstydziłam i przez cały czas wizyty miałam nadzieję, że on jednak nie zauważy na czym ja siedzę ;)
      Tetrowych pieluszek nie darzę sentymentem. Między moimi córkami jest niecałe dwa lata różnicy, więc bywało, że dziennie prałam po 60 pieluch! Całe szczęście, że miałam już wtedy automat, ale z suszeniem wcale nie było tak fajnie. Zimą suszyły się po 20 sztuk na jednym kaloryferze. Do tego zgłupiałam na tle prasowania. Jak nienawidzę prasować, tak pieluszki prasowałam do samego końca. Żeby nie wiem co, romantyzmu się w tym nie doszukasz :)


      • balamuk Re: Tetrowych mi żal 18.10.12, 12:35
        Po moim trupie! Przy pierwszym dziecku dałam się skołować Szacownej Rodzicielce (bo akurat w domu rodzinnym połóg odpracowywałam) - że tetrowe zdrowsze, że pampersy to później (???), że... już nie pamiętam, ale argumentów było multum. No i uległam, bo mi się nie chciało dyskutować. ;) Potem przeżyłam dwa tygodnie gotowania pieluch w kotle, suszenia, prasowania po wszystkich możliwych stronach, potem stwierdziłam, że dziecko już duże i że pieluchy można prać w pralce, a prasować po stronie "używalnej" i chwatit, a przy okazji chyłkiem przeszłam na jednorazówki. Przy drugim dziecku nawet mi do głowy nie przyszło, żeby ten horror powtarzać...
        • aga-kosa Re: Tetrowych mi żal 18.10.12, 13:44
          Bo przy pierwszym dziecku prasuje się pieluchy z obydwu stron, przy drugim z jednej, przy trzecim bez prasowania, przy czwartym odwraca się na drugą stronę.
          Przy pierwszym smoczek się wygotowuje, przy drugim płucze gorącą wodą, przy trzecim oblizuje a przy czwartym wystarczy o fartuch otrzepać. aga
          • matylda1001 Re: Tetrowych mi żal 18.10.12, 17:20
            aga-kosa napisała:

            > Przy pierwszym smoczek się wygotowuje, przy drugim płucze gorącą wodą, przy trzecim oblizuje a przy czwartym wystarczy o fartuch otrzepać.<

            No to całe szczęście, że nie zdecydowałam się na trzecie dziecko :)))
            • lidka449 Re: Tetrowych mi żal 18.10.12, 18:21
              używałam do przewijania swojej już dorosłej pociechy i kilka mi nawet zostało - świetne ściereczki do
              mycia,wycierania itp :)
              • balamuk Re: Tetrowych mi żal 18.10.12, 19:03
                A to tak, tetra jest rewelacyjna. Na ciuchy w dawnych czasach też. :)
          • a_weasley Re: Tetrowych mi żal 18.10.12, 19:11
            Gdy pierwsze dziecko połknie monetę, woła się pogotowie, gdy drugie - bierze się za nogi i wytrząsa, gdy trzecie - potrąca się z kieszonkowego.
          • beata_ Re: Tetrowych mi żal 18.10.12, 23:45
            aga-kosa napisała:

            > Bo przy pierwszym dziecku prasuje się pieluchy z obydwu stron, przy drugim z
            > jednej, przy trzecim bez prasowania, przy czwartym odwraca się na drugą stronę.

            To ja jednak wyrodna matka byłam :-)
            Pieluchy od razu prałam w pralce (z gotowaniem) i prasowałam chyba do trzeciego miesiąca... potem bez prasowania, bo i tak bezpośrednio na pupie nie były. Miałam taki wynalazek Chico - trójkątna tzw. sucha pielucha - puszczała płyn tylko w jedną stronę... Po nocy tetrowa pielucha była ciężka, a dupencja suchutka :-) Cudowna rzecz! I dziecko mi całe noce przesypiało od samego początku.
            Jednorazowe kupowałam na sztuki i zakładałm tylko, gdy szliśmy gdzieś z wizytą, a potem to już tylko na noc, kiedy córcia używała sprawnie nocnika. Bywało, że trzy noce w jednej spała i wyrzucałam suchą :-)

            A nocnik, to dziecko miało pięęęęękny - soczysto czerwony, plastikowy, kupiony "u ruskich" na stadionie X-Lecia. Był w kształcie regularnego kibelka, z deską, klapą i wyjmowaną miseczką pod spodem. Bardzo wygodne i stabilne urządzenie. Kupiłam je zaraz po tym, jak mi się dziecko gibnęło w przód na zwykłym nocniku i nabiło sobie na czole ogromną śliwę...

            > Przy pierwszym smoczek się wygotowuje, przy drugim płucze gorącą wodą, przy
            > trzecim oblizuje a przy czwartym wystarczy o fartuch otrzepać.

            Parzyłam na początku - też chyba tak do trzeciego miesiąca, a potem kilka miesięcy tylko płukałam, a zaraz potem córcia przestała używać :-)
    • a_weasley Re: Tetrowych mi żal 18.10.12, 19:14
      A toż są ludzie, którzy z założenia używają tetry, a nie jednorazówek, zdaje się głównie po to, żeby nie generować całkiem porządnej góry niereformowalnych odpadów. Ba, sprzedaje się takie pampersopodobne uchwyty, żeby się pielucha lepiej na dziecięciu trzymała i ubranko żeby się nie paprało.
      Całkiem sporo jest zaś takich, którzy używają tetry do odpieluchowania, sam tak robiłem.
      • beata_ Re: Tetrowych mi żal 18.10.12, 23:46
        Co to jest "odpieluchowanie", jeśli wolno spytać...?
        • goskaa.l Odpieluchowanie 19.10.12, 07:28
          to jest nauczenie dziecka sygnalizowania i załatwiania potrzeb fizjologicznych do nocnika/toalety.
          • beata_ Re: Odpieluchowanie 19.10.12, 14:56
            goskaa.l napisała:

            > to jest nauczenie dziecka sygnalizowania i załatwiania potrzeb fizjologicznych
            > do nocnika/toalety.

            Dzięki:-)
            Nie spotkałam się nigdy z takim określeniem i mnie zaciekawiło.
            • voxave Re: Odpieluchowanie 21.10.12, 06:14
              Zazdroszczę dzisiejszym matkom tych pieluch jednorazowych,soczkow gotowych,posiłków w słoikach.....

              Maja więcej czasu na czytanie książek.
              • aqua48 Re: Odpieluchowanie 21.10.12, 14:43
                Wcale miło nie wspominam tych tetrowych pieluch kupowanych na książeczkę zdrowia i pranych w Cypisku. Zwłaszcza latem to było straszne - odparzały dzieciom pupy, a zimą z kolei nie chciały schnąć.
                • beata_ Re: Odpieluchowanie 21.10.12, 21:36
                  aqua48 napisała:

                  > Wcale miło nie wspominam tych tetrowych pieluch kupowanych na książeczkę zdrowia
                  > i pranych w Cypisku. Zwłaszcza latem to było straszne - odparzały dzieciom pupy,
                  > a zimą z kolei nie chciały schnąć.

                  Pomijam resztę, ale Cypisek to była jakaś porażka - stałam się szczęśliwą nabywczynią tegoż, całej zgrzewki! I co? Ano wywaliłam wszystko po jednokrotnym użyciu do prania ręcznego... swędziączkę na dłoniach miałam chyba przez dwa tygodnie. Wolałam nie fundować tego dziecku. Dla ułatwienia dodam, że nie jestem alergikiem - nic mnie nie brało i nie bierze :-)
                  • horpyna4 Re: Odpieluchowanie 22.10.12, 07:23
                    Niemowlaki miewały alergię na Cypisek, dlatego w tamtych czasach pralki były używane do "gotowania". Spłukiwało się kupę i prało pieluchy tetrowe bez proszku w temperaturze 90 stopni, niektóre typy pralek to podobno osiągały nawet 95.
                    • matylda1001 Re: Odpieluchowanie 22.10.12, 11:37
                      Tak gdzies do trzeciego miesiąca pralam pieluszki ręcznie, w płatkach mydlanych, a w pralce tylko gotowałam i płukałam, tak, jak napisałaś. Potem prałam już w cypisku, program gotowanie i dwa razy program płukania. Jakoś na szczęście nic złego sie nie działo.
                      • beata_ Re: Odpieluchowanie 23.10.12, 15:03
                        Ręcznie pieluch nie prałam - od razu w pralce z gotowaniem (95 stopni). A po moim doświadczeniu z Cypiskiem (prałam ręcznie jakiś ciuszek) przestałam go w ogóle używać, mimo że żadnych złych jego skutków na małej nie zaobserwowałam :-) No, ale strzeżonego... Od wywalenia Cypiska prałam w Arielu - nic się złego nie działo ani dziecku, ani mnie.
                        • matylda1001 Re: Odpieluchowanie 23.10.12, 18:40
                          W moich "pieluchowych" czasach Ariel kojarzył mi się chyba tylko z aniołem :) a dostępne proszki, oczywiście na kartki, to były ixi, Pollena, Radion, Bis no i Cypisek, innych sobie nie przypominam. Różniły sie chyba tylko opakowaniem, no i może ceną, ale tego też nie pamiętam. Kiedyś mąż szarpnął się na "Omo" z Pewex-u. Co to była za radość! wystarczyło posypać plamę (np. z marchewki) odrobiną proszku, wetrzeć, pozostawić na pół godziny i plama znikała. Oszczędzałam ten skarb bardzo, a jak potem zacząl być dostępny w normalnych sklepach, to już nie był taki sam.
                          • beata_ Re: Odpieluchowanie 24.10.12, 01:50
                            To był 89 rok - zaczęło się pojawiać na bazarkach to i owo... Stąd ten Ariel.
                            Oczywiście potem ze sklepu, to już nie był ten sam Ariel :-)

                            ps
                            Cypisek był z przełomu 88/89
                            • horpyna4 Re: Odpieluchowanie 24.10.12, 16:07
                              Był trochę wcześniej, na pewno już był na przełomie 86/87. Co nie zmienia faktu, że pojawił się za późnego peerelu.
                              • matylda1001 Re: Odpieluchowanie 24.10.12, 19:40
                                horpyna4 napisała:

                                > Był trochę wcześniej, na pewno już był na przełomie 86/87. Co nie zmienia fakt, że pojawił się za późnego peerelu.<

                                "Cypisek" z całą pewnością był już w 1981 roku. Moja mama go kupowała dla kuzynki z Radomia. Kupiła wtedy też soczki "Bobo Frut" i "Bebiko". W Warszawie było to jeszcze jakoś tam dostępne. Mieli to odebrać przy okazji bożonarodzeniowych zakupów, ale stan wojenny spowodował, że przeleżało u nas do lutego :)
                              • beata_ Ale ja nie mówię o datowaniu... 26.10.12, 01:02
                                ... samego Cypiska, tylko o MOIM Cypisku! :D:D:D
                                Wcześniej nie był mi do niczego potrzebny - nabyłam albo na przełomie lat 88/89 albo w samym 89 roku - córka urodziła się w lipcu 89 i dopiero wtedy go wypróbowałam :-))) Do tego czasu cały ofoliowany fabrycznie pakunek leżakował pod wanną w łazience. Po mojej próbie ręcznej wylądował albo na śmietniku, albo raczej u kogoś mniej wrażliwego - nie pamiętam już. Chyba jednak szkoda byłoby mi wywalić takie dobro na śmietnik, ale kto mnie tam wie - bywałam (i nadal czasem bywam) porywcza :-)

                                Hehe - pamiętam, jak siedziałam z brzuchem na dwóch zgrzewkach Bobofruta i czekałam na męża, coby mnie z tym nabojem zabrał do domu :-))) Na Placu Zbawiciela to było - soczki trafiłam w Delikatesach na rogu Marszałkowskiej/Pl. Zbawiciela w stronę Centrum... Termin przydatności był na tyle długi, że zostały zużyte - swoją drogą chyba samo zdrowie! :D
                                Ale córcia żyje do dziś i ma się dobrze... czasem aż za dobrze na mój gust ;-)
                                • matylda1001 Re: Ale ja nie mówię o datowaniu... 26.10.12, 12:28
                                  A mnie pewnego razu trafiła się przypadkiem piękna tapeta :) Kupiłam dzięki wielkiemu brzuchowi, w "lewej" kolejce. Siedem rolek, takich pękatych, bo tapeta była głęboko tłoczona. Wszystko byłoby dobrze, ale żadna rolka nie miała opaski, takie luźne rolki, a ja nie miałam ani sznurka, ani żadnej torby, ani możliwości dojścia do postoju, ani do przystanku, ani do automatu telefonicznego, ani wzięcia tego w ramiona :) Nie pamiętam jak się znalazłam w domu, w każdym razie tapeta zawisła na ścianie. Czasy sprzyjały dokonywaniu cudów, a młody człowiek był silny jak "kuń"!
              • matylda1001 Re: Odpieluchowanie 21.10.12, 15:07
                voxave napisała:

                > Maja więcej czasu na czytanie książek.<

                No właśnie... a czytelnictwo spada...
                • balamuk Re: Odpieluchowanie 21.10.12, 16:34
                  Teraz się powaznie zastanowiłam. Kto czyta - czyta, kto nie czyta - nie czyta, nie ma zmiłuj się, w wolnym (w wyniku pampersów) czasie można na przykład szydełkować albo puzle układać, jeśli to odpręża, bardzo dobrze. Niemniej teraz przecież są komputery i niewykluczone, że zamiast czytać książki, rodzicielka siedzi na forach dzieciowych i Facebooku? Ja sie tego nie czepiam, w końcu to też czytanie. Ale wskaźniki spadają.
                  • aqua48 A propos pieluch 23.10.12, 22:08
                    Moja koleżanka lata temu zrobiła na prośbę innej koleżanki w ciąży listę rzeczy koniecznych i przydatnych dla noworodka. Była tam wyszczególniona ilość pieluch tetrowych oraz flanelowych w zależności od tego czy dziecko rodziło się latem czy "na zimę". Konkretne ilości koszulek i kaftaników w różnych rozmiarach, śpioszków, pajacyków, poszewek i prześcieradełek, szczoteczek, linomagów i paczek waty. Lista - rodzaj almanachu, była tak kompletna, że służyła też mnie i wielu innym znajomym młodym matkom zmuszonym w owych czasach do zapobiegliwości i dużo wcześniejszego załatwiania, pożyczania, kupowania i gromadzenia wszelkich dóbr. A teraz? wystarczy zapewne poświęcić parę popołudni na zakupy.
                    • beata_ Re: A propos pieluch 26.10.12, 01:15
                      Może w czasach mojej córci pieluchy flanelowe były już niemodne, bo nie miałam takowych... nie wiem czy przypadkiem nie ze względu na to, że była "latowa"... ale na pewno nie miałam ani jednej sztuki. Za to pamiętam, że tetrowych miałam 60 - 20 w użyciu (poskładane gotowe przy łóżeczku), 20 w suszeniu i 20 w praniu (spłukanych i włożonych do miski z wodą).

                      Acha! I jeszcze do dziś mam w oczach rozwieszone po podwórkach i balkonach pieluchy w sposób "na ośle uszy" :D Ja tam zawsze wieszałam równiutko, żeby mieć łatwiej przy prasowaniu i składaniu, a potem (kiedy już nie prasowałam) przy samym składaniu - 3/4 roboty z głowy! :-)

                      ps
                      mąż rozwiesił pieluchy raz, a właściwie dwa razy - pierwszy i ostatni :-) Teściowa mu pokazała właśnie te "ośle uszy" - nie dał się przekonać, że można inaczej i miał w ten sposób pieluchy z głowy! Ale prasowania mu nie odpuściłam :-)
                      • matylda1001 Re: A propos pieluch 26.10.12, 13:09
                        Miałam kilka flanelowych pieluch ale nie bardzo pamiętam do czego były używane, bo do przewijania służyły dwie tetrowe. Jedna podstawowa - między nóżki, a z drugiej robiło się coś w rodzaju majteczek. To do czasu aż dziecko zaczynało nosić śpioszki. Potem już tylko jedna. Może te flanelowe były używane przy kąpieli? Jak to się szybko zapomina ;)
                        O! coś mi się przypomniało, były jeszcze takie ceratki, w kształcie zbliżonym do pampersa, wiązane po bokach. Zakładało sie na pieluchę. Pamiętasz?
                        • beata_ Re: A propos pieluch 26.10.12, 18:10
                          matylda1001 napisała:

                          > [...]
                          > O! coś mi się przypomniało, były jeszcze takie ceratki, w kształcie zbliżonym
                          > do pampersa, wiązane po bokach. Zakładało sie na pieluchę. Pamiętasz?

                          Pamiętam i używałam :-) Używałam też ceratkowych galotków na zatrzaski po bokach - lepsze były i trwalsze, bo się "wiązania" nie rwały. A jedne to miałam w ogóle super!!! Wewnątrz ceratka, a na zewnątrz cienki materiał w niebieściutką kratkę - cudo! :-)
              • minerwamcg Re: Odpieluchowanie 26.10.12, 12:00
                Wieki, wieki temu na obozie w Tatrach jedna moja koleżanka wygłosiła sentencję, którą powtarzam do dziś: jak się musi, to się może.
                I jakby tych wszystkich cudów techniki nie było, też bym dała radę, bo w końcu ludność Polski jakoś nie wymarła. Ale wiesz co? Strasznie się cieszę, że mogłam nie musieć :D
    • syswia Re: Tetrowych mi żal 29.10.12, 18:41
      Pomiedzy tetra a jednorazowkami sa obecnie dostepne na rynku pieluchy wielorazowe, materialowe, ktore sa znacznie mniej pracochlonne od tertry ;) Wygladaja podobnie do jednorazowek i wykonane sa w srodku z roznych materialow np szerpy (rodzaju bawelny), bambusa, itd. a z zewnatrz maja warstwe przepuszczalnego powietrze, ale nie siuski materialu PUL (dzianiny laminowanej od wewnatrz).
      Sa przeurocze ;) i super praktyczne, a przy tym ekologiczne.
      • aga-kosa Re: Tetrowych mi żal 29.10.12, 21:42
        Ekologiczne to znaczy, że już teraz nie spotkam niebieskich worów wypakowanych pampersami w przydrożnym rowie? Bo takie spotykam i dostaję białej gorączki, że nie dorośliśmy do nowoczesności. Te z bambusa dadzą się zutylizować? aga
        • syswia Re: Tetrowych mi żal 30.10.12, 14:12
          Te z bambusa sie po prostu pierze ;) Sa bardzo mieciutkie i delikatne w dotyku. Nigdy nie mialas skarpetek z dodatkiem wlokna z bambusa? Polecam ;)
          Podejrzewam, ze wory spotkasz i to jeszcze dlugo. Poki co, wydaje mi sie (z dyskusji na Niemowlaku), ze materialowe pieluchy sa niezwykle awangardowe i w stylu Reni Jusis, wiec wiekszosc pan sie z nich nasmiewa... A sterty worow rosna...
    • belfegorek Re: Tetrowych mi żal 25.11.12, 22:56
      Ja mając półtora rocznego synka używam tetrówek:)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka