Dodaj do ulubionych

No to cyk! Alkohol w PRL-u

04.05.13, 22:49
[b]Gdzie były najlepsze meliny? Jaki był najlepszy "drink"? A po co sięgali jedynie desperaci? Alkohol w PRL-u[/b]
www.plotek.pl/plotek/56,79592,13486963,Gdzie_byly_najlepsze_meliny__Jaki_byl_najlepszy__drink__.html
Pamiętacie naklejki? A artykuł ciekawy, poczytajcie.
Obserwuj wątek
    • izabella1991 Re: No to cyk! Alkohol w PRL-u 06.05.13, 12:08
      Ja tam na alkohol nie załapałam się w PRL-u,najwyżej jakiś szampan na sylwestra czy kieliszek wina-najczęściej to był Tokaj!
      Pamiętam,że był zakaz zakupu napojów rozrywkowych przed godz.13-tą ,ale co tam,kto miał się urżnąć,to się urżnął i tak...robotnicy na budowie i tak mieli co pić...Meliny owszem działały,a najlepiej miały te przy jednostkach wojskowych.
    • aankaa Re: No to cyk! Alkohol w PRL-u 06.05.13, 14:39
      na (nomen omen) placu Zbawiciela był całonocny alkoholowy. Szybko taksówkarze przechwycili część klientów i zamiast wieźć do sklepu proponowali bezpośredni zakup z bagażnika :) Mimo, że droższy i tak było taniej (kurs w dwie strony + kolejka na miejscu)
      pamiętam, że nasz dozorca miewał (pewnie niejedną) butelczynę dla poratowania potrzebującego
    • horpyna4 Re: No to cyk! Alkohol w PRL-u 06.05.13, 16:36
      Warto też pamiętać, że pod względem handlowym (nie tylko zresztą) zmieniało się w PRL-u z biegiem lat. Pominąwszy okres kartkowy u schyłku komuny, wóda była towarem, który musiał być łatwo dostępny. A i wina bywały czasem nienajgorsze, oczywiście nie mam tu na myśli jaboli zaprawionych kwasem siarkawym.

      W czasach gomułkowskich były niezłe wina wytrawne, np. z Jugosławii; z innych demoludów też. Za to lepiej było unikać win z krajów zachodnich, jeżeli sprzedawano je za złotówki - po prostu przelicznik był taki, że jeżeli już coś sprowadzano, to najgorsze sikacze.

      Wracając do wódy - ta najchętniej kupowana przez klasę robotniczą miała etykietę w kolorze czerwonym, więc od razu zaczęto nazywać ją "partyjna". Normalna odzywka do ekspedientki to było: "królowo, pół litra partyjnej". Czasem mówiono też "wódka z czerwoną kartką", ale to długie określenie, lepsze "partyjna".
    • minerwamcg Re: No to cyk! Alkohol w PRL-u 07.05.13, 13:07
      Zaczęłam używać alkoholu, bo pić to za dużo powiedziane, za schyłkowego PRL-u, na studiach. Piłyśmy (bo chłopaki wiadomo, woleli mocniejsze) głównie sangrię i bułgarskie wina.
      • minerwamcg P.S. 07.05.13, 22:37
        Z tego, co jako dziecko i młodzież patrzyłam na pijących dorosłych (doświadczeń miałam sporo, bo rodzina była szeroko rozgałęziona i solennie obchodząca wszystkie imieniny i rocznice, aczkolwiek alkoholika w niej jak na złość nie było ani pół sztuki), to wychodzi mi, że piło się głównie żytnią z kłosem, żubrówkę, jarzębiak, panie jakieś bardziej kolorowe wódencje i tyle. Koniak dziadek przechowywał w kredensie jako lekarstwo na serce, piwa nie szło dostać albo było plugawe (patrz krakowski Barbakan, zwany Barbapapą), wino... właściwie nieznane, czasem ciotka częstowała jakimś domowym sikaczem, przypominającym ponoć żywo ocet siedmiu złodziei. Generalnie wino piła młodzież, starsze pokolenie wolało więcej procentów.
        Drinki zaczęły wchodzić w modę dużo później, wraz z upowszechnieniem się przyzwoitszej jakości napojów chłodzących - toników, soków, pepsi-coli. Na zapamiętanych przeze mnie rodzinnych imieninach wszyscy bez względu na płeć pili z małych kieliszków, tyle, że panie właśnie jakieś bardziej "kolorowe", a mężczyźni czyściochę.

        Pierwszy raz w życiu wstawiłam się poważnie gdzieś pod koniec lat 80., opróżniwszy z bratem pozostałe po jego imieninach dwie butelki Egri Bikaver. Rzecz ciekawa, że drinków nie lubię do tej pory, uznaję najwyżej dżin z tonikiem - wódkę piję w śladowych ilościach, ale tak właśnie jak moi przodkowie, nierozcieńczaną, małymi kieliszkami.
        • tymon99 Re: P.S. 07.05.13, 23:33
          minerwamcg napisała:

          > patrz krakowski Barbakan, zwany Barbapapą

          latem 1987 byłem przez 4 tygodnie robotnikiem w browarze przy ul. lubicz, gdzie ta trucizna powstawała.
          prosto z leżakowni - smakowało całkiem nieźle, te dziwaczne nuty w smaku i bukiecie, przywodzące na myśl zakażenia dróg moczowych u wielbłąda, pojawiały się gdzieś w drodze do sklepu.
      • tymon99 Re: No to cyk! Alkohol w PRL-u 07.05.13, 23:39
        minerwamcg napisała:

        > bułgarskie wina.

        w małym sklepie spożywczym (chyba przy ul. gramatyka, a może przy lea? - po ćwierć wieku pamięć się zaciera) kupowaliśmy mehandżijsko. całkiem niezłe, a i cena za karton (12 butelek) dla studenta strawna.
        a kto zgadnie, jaki związek z piciem alkoholu miała opornica dekadowa?
        • izabella1991 Re: No to cyk! Alkohol w PRL-u 08.05.13, 13:19
          Opornica dekadowa...?- Ki diabeł?
          A co to było owe mehandżijsko? To wino jakoweś?
          Ja tam do matury nic a nic nie piłam( bo flaszka wina podłej marki) gdzieś na wycieczce szkolnej rozpita solidarnie przez 6-8 osób to cóż to jest...Ale nic po...
          Na studniówce pijało się wino i wódkę( oczywiście zacne te napije stały pod stołem,nie na stole),co nie przeszkadzało w konsumpcji...Potem już w 1991 roku wyjechałam za granicę i tam dane mi było posmakować ginu czy whisky..
          Pozdrawiam Was-Iza
          • tymon99 Re: No to cyk! Alkohol w PRL-u 08.05.13, 17:00
            ludmiljazz.files.wordpress.com/2011/12/mehandj.jpg
            www.introl.pl/bindata/catalog/images/zrodlo/CATIMG9A1F4E20B4D8AE6DDAFB82337FFF8EE6.jpg
            • balamuk Re: No to cyk! Alkohol w PRL-u 08.05.13, 17:23
              Prześliczna. ;)
              A ten związek?
              • tymon99 Re: No to cyk! Alkohol w PRL-u 08.05.13, 17:33
                używaliśmy dekad do odmierzania wypijanych przez każdego z 4 współbiesiadników kolejek.
                • izabella1991 Re: No to cyk! Alkohol w PRL-u 09.05.13, 10:41
                  Dzięki Tymon za wklejenie linków-etykietka prześliczna...A jaki to-to miało smak?
                  Przeczytać umiem,ale chodzi mi o to,czy było to wino marki wino czy cosik lepszego???
                  • tymon99 Re: No to cyk! Alkohol w PRL-u 09.05.13, 12:20
                    nie było złe. trochę mało wytrawne, ale nawet mi smakowało.
                • balamuk Re: No to cyk! Alkohol w PRL-u 09.05.13, 12:25
                  To się nazywa właściwe zastosowanie techniki! :)
                  • aqua48 Re: No to cyk! Alkohol w PRL-u 11.05.13, 17:49
                    W Peweksie można było dostać bardzo przyzwoity gin, świetny z tonikiem, albo i bez, natomiast jako paskudny wynalazek pamiętam tzw. "przepalankę" robioną z upodobaniem zazwyczaj przez jakiegoś zręcznego wujaszka i podawaną na przykład na weselach. Chyba przepuszczało się ordynarny bimber przez karmel, aby poprawić jego smak na tyle, żeby mogły go pić kobiety. Było to niestety nadal wstrętne.
                    • asdaa Re: No to cyk! Alkohol w PRL-u 11.05.13, 21:28
                      dobrze zrobiona przepalanka (nie przypalić karmelu!) z goździkiem i cukrem waniliowym jest pyszna!
                      • tymon99 Re: No to cyk! Alkohol w PRL-u 11.05.13, 23:07
                        śląski odpowiednik przepalanki, warzonkę, piło się na gorąco. hardkor.
                    • tymon99 Re: No to cyk! Alkohol w PRL-u 11.05.13, 23:05
                      tonik pojawił się dopiero w 1976.
                    • horpyna4 Re: No to cyk! Alkohol w PRL-u 12.05.13, 10:40
                      W uprzywilejowanej sytuacji były osoby używające w pracy (chemia, elektronika) alkoholu etylowego cz.d.a.

                      Był on wprawdzie dokładnie rozliczany, przechowywany pod kluczem i plombowany, ale nie z nami takie numery. Najpierw tylko trzeba było uzasadnienia, że z powodów technologicznych nie może być to alkohol skażony, ani bezwodny (tzw. benzynówa).

                      Pamiętam też gościa, który kupił na swoje wesele sporą ilość spirytusu salicylowego i przedestylował u siebie w pracowni.
                      • tymon99 Re: No to cyk! Alkohol w PRL-u 12.05.13, 22:58
                        w uczelnianym centrum informatyki agh pracownicy robili składkę na zakup propanolu, żeby mieć do celów technologicznych, a przydziałowy etanol spożywali.
                        • horpyna4 Re: No to cyk! Alkohol w PRL-u 13.05.13, 09:01
                          A ja pamiętam, jak kiedyś nie było akurat w hurtowni tego etanolu, który był potrzebny w pracowni. Wtedy zaopatrzenie załatwiło nam taki spożywczy rektyfikowany. W sporej ilości sztuk zresztą, bo on chyba w półlitrówkach był.
                        • dolna-pa Re: No to cyk! Alkohol w PRL-u 21.07.13, 17:52
                          Ale ten przydziałowy powodował okropne suszenie...
                          • iryska2604 Re: No to cyk! Alkohol w PRL-u 24.07.13, 20:00
                            Było o winach - pijało sie ( o ile było za co) Istrę, Corę lub Bachusa. Kto pamieta te nawet niezłe wermuty ?
                          • tymon99 Re: No to cyk! Alkohol w PRL-u 31.07.13, 11:41
                            spirytus zawsze powoduje okropne suszenie.
    • toxicwaltz Najlepsza była Żytnia. 27.05.13, 16:20
      Żytnia 38.
      • referee Re: Najlepsza była Żytnia. 28.05.13, 23:05
        Polonez cieszył się także powodzeniem. Zytnia, Wyborowa i Zubrówka również były popularne.
        Bardzo złą opnię miały Bałtyk i Vistula.
        • tymon99 Re: Najlepsza była Żytnia. 29.05.13, 00:28
          krążyły nawet pogłoski, że vistula powstaje drogą syntezy, nie fermentacji.
          • referee Re: Najlepsza była Żytnia. 02.06.13, 03:23
            tymon99 napisał:

            > krążyły nawet pogłoski, że vistula powstaje drogą syntezy, nie fermentacji.
            >

            No właśnie. :)))
        • minerwamcg Baltic Vodka 18.07.13, 21:29
          Baltic Vodka miała przydomek "śmierć marynarza".

          Pamiętam z "Karuzeli" (była taka gazetka satyryczna, raczej niewysokich lotów, ale publikowali tam Wolski i Kaczmarek i jeszcze inni) przeróbkę "Pana Tadeusza", gdzie Telimena wspomina księcia Zubowa

          "...że na zaręczynach
          Hrabiego Piesuczkina z księżniczką Kocicką
          Pił zdrowie młodej pary zwyczajną "Bałtycką".
          Głośno było o sprawie w całym Peterburku,
          A nekrolog Zubowa mam do dzisiaj w biurku".
    • dolna-pa Re: No to cyk! Alkohol w PRL-u 21.07.13, 17:50
      No to cyk... po 10 kufli piwka prosto z kija.
      Wtedy nie używało się określenia 'kij'.
      Po prostu szło się na piwo, lub po piwo.
      Nawet nie mówiło się, że siki bo nic lepszego nie było. Jedynie picie z kanki lub butelki
      po mleku następnego dnia nie było miłe, ale i tak na kaca, jak znalazł.;)

      P.S. Kufel wypijałem w 4s.:)
    • wynick Re: No to cyk! Alkohol w PRL-u 31.07.13, 07:45
      Nie wszyscy pili tylko dla przyjemnosci. Wielu bohaterow walki z paskudnym systemem poswiecalo swoje zdrowie a czasami kariere zawodowa na walkę z ustrojem, pijąc gorzale w t.zw. godzinach i miejscu pracy. Oslabialo to ewidentnie i tak ledwo juz dyszaca gospodarke i walnie przyczynilo sie do zmian ustrojowych.
      Ze wzruszeniem przeczytalem niedawno, ze jacys poslowie chcą doprowadzic do zrownania emerytur weteranow opozycji z emeryturami ubekow. Piekna idea pod warunkiem, ze weterani walczacy w opisany wyżej sposob dostana jeszcze rekompensate za środki wydane na zakup alkoholu oraz zniszczone zdrowie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka