Dodaj do ulubionych

Beztroskie dzieciństwo

14.12.13, 21:17
Kiedy natknęłam się przypadkiem na ten zbiór starych zdjęć, na których uwieczniono beztroskie zabawy dzieci i ich interakcje z dorosłymi, odniosłam wrażenie, że oto podglądam intymne momenty szczęścia, zatrzymane dla pokoleń. Zachwycił mnie klimat fotografii, ulotność chwili, ten nostalgiczny urok sielskiego dzieciństwa, spędzonego na podwórku i łonie natury. Pochłonęły mnie te obrazy na długo, dlatego postanowiłam podzielić się nimi z wami - może i was zachwycą? Obudzą wspomnienia, zainspirują do przejrzenia rodzinnych albumów?

www.edziecko.pl/rodzice/5,79361,15066599,Lata_50__w_Polsce__beztroskie_dziecinstwo__Moze_wasze_.html#BoxLSTxt
Obserwuj wątek
    • plater-2 Re: Beztroskie dzieciństwo 15.12.13, 00:20
      Ja sobie wszystkie zdjecia rodzinne zeskanowalam po kolei latami wsadzilam w tableta i sobie ogladam i wspominam...

      Ciuchy...

      Dziewczynki obowiazkowo w sukienkach, nawet zima. Pod sukienka grube rajtuzy ! Czy ktos dzis wie, co to rajtuzy ? Mowi sie legginsy - hi-hi. A tamte byly przez babcie na drutach zrobione, z gumka pod bucik...Zimowe palta z futerkowym kolnierzem albo futerko z krolika albo "miś" - takie syntetyczne futerko (żółte, czerwone, białe...)


      Staniczki dla dziewczynek z guziczkami i podwiązkami, do ktorych sie ponczoszki fildekosowe przypinalo na "żabkę" i 20 groszy....


      Latem plywanie na dętce od traktora... Lanie sie wężem na podwórzu koło pompy... Zabawy w kowboji i Indian... A zimą w Eskimosów - psa się do sanek przywiązywało.

    • horpyna4 Re: Beztroskie dzieciństwo 15.12.13, 09:01
      Wiesz, nie zawsze było ono beztroskie, tylko tego na zdjęciach nie ma. Chociaż starano się dzieci izolować od wiadomości, że ktoś z rodziny siedzi w więzieniu; mam na myśli oczywiście czasy za Bieruta. I w tamtych czasach należało nieco uświadamiać nawet małe dzieci, żeby nie chlapnęły czegoś przy obcych. Oczywiście nie dotyczyło to wszystkich rodzin i środowisk, a za Gomułki znacznie się zmieniło.

      A na zdjęciach dzieci przeważnie starano się uchwycić momenty, kiedy dziecko bawi się i jest uśmiechnięte.
      • slawnw Re: Beztroskie dzieciństwo 17.12.13, 13:02
        Ale powiało Syberią... Tylko kupić żyletkę i się pociąć.
        Dzieciństwo zawsze jest fajne (w normalnej rodzinie). A przy dzieciach zawsze trzeba myśleć, co się mówi, niezależnie od epoki. Jeśli ktoś miał kogoś w więzieniu to współczuję, ale nie róbmy z tego reguły.

        A tak przy okazji. Dziś są inne problemy z beztroskim dzieciństwem:
        "Kiedy chciałyśmy ostatnio namalować klasy kredą na asfalcie na jednym z podwórek, okazało się, że potrzebujemy pozwolenia nie tylko dozorcy i zarządcy budynku, ale również administracji. Nawet nasze zapewnienia, że po zabawie wszystko zmyjemy nie wystarczyły".

        kobieta.gazeta.pl/kobieta/1,107881,15066189,Zeby_namalowac_kreda_klasy_na_asfalcie_potrzeba_zgody___.html
        • plater-2 Re: Beztroskie dzieciństwo 17.12.13, 23:49
          U nas to samo. Ludzie sie wsciekaja, ze sie kreda do mieszkania na butach nosi !!!! Albo ze nieladnie wyglada.
          A to, ze ustawiono kolejna linie slupkow dla samochodow w miejscu, gdzie w nocy jest ciemno, choc oko wykol i o te slupki sie ludzie rozbijaja jakos nikomu nie przeszkadza.

          W szkole zrobili orlika i dyrekcja tak sie nad tym orlikiem do tego stopnia trzesie, ze nie pozwala na asfalcie malowac kreda klas.
        • horpyna4 Re: Beztroskie dzieciństwo 18.12.13, 09:06
          Nie chodziło mi o "Syberię", tylko o to, że zdjęcia pokazują przeszłość w sposób wyrywkowy i raczej jednostronny. Nie pokazują chorób, czy kalectwa - kalectwo w tamtych czasach było sprawą wstydliwą, a osoba ułomna nie powinna była pokazywać się publicznie. To z tego powodu jeszcze dziś walczy się z barierami architektonicznymi w miastach.

          W latach 50. wybuchła w Polsce epidemia choroby Heinego-Medina, chyba nawet dwukrotnie. Pamiętam ogrodzone i niedostępne place zabaw i dzieci o mniejszym lub większym stopniu porażenia. Bo dzieci akurat były widoczne, podlegały przecież obowiązkowi szkolnemu i nie siedziały w domach. Ale jakoś nie uwieczniano ich kalectwa na fotografiach, widocznie wstydzono się tego.

          Tak więc dzieciństwo w normalnej rodzinie nie zawsze bywa beztroskie.
          • slawnw Re: Beztroskie dzieciństwo 18.12.13, 10:48
            Ależ zawsze tak będzie, że zdjęcia będą wyrywkowym spojrzeniem. To jest seria zdjęć na jeden konkretny temat. Ktoś podesłał tu te zdjęcia z przesłaniem: popatrzcie, w latach 50. nawet bez klocków Lego pojawiał się uśmiech na ustach dziecka. A jak miał podpisać zdjęcia? - "Rzadkie chwile radości dzieci, których rodzice siedzą w więzieniach" - tak by było lepiej? Uczciwiej? Nie mieszajmy wątków. Trzeba założyć inne: epidemia Heinego-Medina na ziemiach polskich, bariery architektoniczne w miastach - geneza powstania, itp., itd.

            A dzisiaj to - oprócz pogrzebów - to tak ochoczo ludzie fotografują się, gdy są chorzy i przygnębieni, czy bardziej wtedy, gdy są uśmiechnięci i chce im się żyć?

            Trochę więcej optymizmu życzę. Od święta i na co dzień.
    • plater-2 Re: Beztroskie dzieciństwo 06.01.14, 03:20
      Za Stalina w wozeczku mnie wozono. Epidemie Heine pamietam z opowiadan rodzinnych i literatury.
      Mam jeszcze troche nieposkanowanych zdjec.

      "My" na placu zabaw, drewniane, toporne urzadzenia - zjezdzalnia, na ktorej stoi kilkoro dzieci, hustawki, piaskownica... Nad jeziorem - smieszna 'domowej roboty" trampolina.

      Pod pomostem raki - mniam, mniam......

      Mozna by to sprzedac jakiejs agencji reklamowej, pewnie ktos sprytny umialby zrobic z tego reklame dla firmy stawiajacej place zabaw.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka