Dodaj do ulubionych

wczasy zakładowe albo FWP

04.08.05, 14:47
Najeździłam się w dziecięctwie z rodzicami, oj najeździłam - najwięcej do
Łeby, bo tam ojca firma miała swój zakładowy ośrodek. Paskudne kartonowe
domki kemingowe, bez wody (hydrant przed domkiem) i WC (pawilonik ze
wspólnymi sraczykami i prysznicami). Na początku był obowiązkowo wieczorek
rozpoznawczy, a potem bal dla dzieci z konkursami, loteriami itp. Oczywiście
zajmował się tym pan Kaowiec. Posiłki o sztywnych porach - śniadanie 8.00
(Boże , o ósmej wstawać w wakacje!), obiad - 13.00 (akurat kiedy najlepsze
słońce na plaży, trzeba zwijać manatki i gnać do stołówki), kolacja - 18.00
(a wieczorem i tak szło się na rybkę czy gofry, bo człowiek zdążył
zgłodnieć). Na śniadanie obowiązkowo zupa mleczna i kawa zbożowa z mlekiem -
myśmy zawsze prosili o herbatę i to niesłodzoną, co wywoływało konsternację w
kuchni, bo zwyczajowo podawano i kawę i herbatę już posłodzoną w wielkim
dzbanie. Porannym rytuałem było uważne odczytywanie i komentowanie przez
wszystkich wczasowiczów menu na dziś. Obok stołówki była sala telewizyjna,
gdzie wieczorami gromadzono się na wspólne oglądanie dziennika TV oraz filmu -
ponieważ nie było wyboru, więc nie było też sporów co do tego co kto chce
oglądać.
Obserwuj wątek
    • kopytko55 Re: wczasy zakładowe albo FWP 04.08.05, 17:48
      Biedactwo. To cie ta komuna niszczyła. A jak perfidnie. Niby wczasy, luz i
      balanga a tu zupa mleczna i kawa zbozowa z mlekiem. Wyjatkowa komunistyczna
      szykana były te sztywne pory posiłków. A te wspólne oglądanie dziennika -
      jak sadzę obowiązkowe. Dobrze że zapamietałas wyjatkowo wredna postac K-owca.
      To napewno był ubek. Słuchał, podsłuchiwał i donosił. Ponoć z jednego turnusu
      taki ubol wszystkim potrafił załozyc teczki. Niby robił zdjecia na wieczorku
      a okazuje się dokumentacje ubowską tworzył. Myslę że po tym co przeszłas
      nalezy ci sie odszkodowanie. A co, niech płaca za stracone dzieciństwo.
      • wirusx Re: wczasy zakładowe albo FWP 04.08.05, 23:57
        Kopyto jesteś sierotą po komunie, ale wcale mi ciebie nie żal. Puknij się
        kopytkiem w socjalistyczną główkę. Słyszysz echo?
      • jacklosi Re: wczasy zakładowe albo FWP 28.09.05, 10:53
        Za dużo czytasz między wierszami. To już na temat PRL-u nic złego nie można
        powiedzieć? Nawet prawdy?
    • wpatka Re: wczasy zakładowe albo FWP 05.08.05, 16:03
      DEFAULT: taaak wczasy z przydzialu :) I nie zapomnijmy gwozdzia programu, czyli
      instytucji KOwca!!!!!
      • dupekzoledny Re: wczasy zakładowe albo FWP 05.08.05, 19:29
        ten wirus to ma wszystkich w domu?
    • luccio1 Re: wczasy zakładowe albo FWP 21.08.05, 21:10
      Moi Rodzice woleli zapożyczyć się i dopłacić - byle tylko nie jechać na wczasy
      FWP (za całe dzieciństwo byliśmy na wakacjach tą drogą bodaj dwa razy - i to
      nie w domu wczasowym, lecz na kwaterach prywatnych u ludzi mających umowy z
      FWP).
      • dorrit Re: wczasy zakładowe albo FWP 27.09.05, 12:00
        My jezdzilismy na wczasy zakladowe - dzieki temu bylam pare razy nad morzem (do
        ktorego zreszta trzeba bylo isc spory kawal) i pierwszy raz w Zakopanem oraz w
        Pieninach. Bylam mala, nie odczuwalam, zeby pory posilkow byly "sztywne",
        pojscie do stolowki to byla dla mnie niemal rozrywka. A miedzy "porami
        posilkow" - hulaj dusza! Zostaly piekne wspomnienia i zdjecia.
    • plater-2 PKP 02.08.13, 20:32
      Wczasy dla pracownikow PKP w starych wagonach kolejowych na bocznicy w jakims znanym kurorcie - np. Międzyzdroje albo Świnoujscie. To byla balanga!
      • matylda1001 Re: PKP 04.08.13, 00:10
        Pamiętam takie wczasy w wagonach, w Tolkmicku nad Zalewem Wiślanym. My byliśmy na wczasach FWP, mieszkaliśmy w prywatnej kwaterze, ale jak się szło na plażę, to się przechodziło obok tych wagonów. Nie wiem jak tam było w środku, ale z zewnątrz sprawiały wrażenie mocno przygnębiające. Stare wagony na bocznym torze, wokół klepisko, na którym zawsze bawiła się chmara dzieciaków. Teren nieogrodzony, a jakieś 15-20 metrów od wagonów tory kolejowe, na których odbywał się normalny ruch. Wprawdzie pociągi przejeżdzały tamtędy najwyżej kilka razy dziennie, ale i tak ci rodzice musieli mieć mocne nerwy. Ciekawe co ćpał ten, kto to wymyślił :)
        • beata_ Re: PKP 04.08.13, 00:30
          matylda1001 napisała:

          ?
          > Ciekawe co ćpał ten, kto to wymyślił :)

          Spoko - nie ćpał... NIE myślał po prostu!
      • niebieskie.oko Re: PKP 11.08.13, 16:25
        Oj, lza sie w oku kreci! Ja sie dopisuje, bo po pierwsze primo co roku "zaliczalam" z rodzicami wczasy PKP, a po drugie primo byla to LEBA!!! Mysmy z tych biedniejszych wypoczywalismy w domkach z plyt, ale za siatka byli Ci co spali w starych wagonach kolejowych. Za to domki nazywaly sie bardzo morsko np: Delfin, Halibut, Posejdon albo Wieloryb. W kazdym domku byly lozka pietrowe ( dla mnie wielka atrakcja to byla), miska do mycia sie no I butla z gazem na ktorej mama smazyla ryby na kolacje. Ryby kupowalo sie reczywiscie swieze od rybakow z kutrow w porcie. Kibelki byly koedukacyjne a woda w hydrancie. Oczywiscie byla swietlica do ktorej sie chodzilo z wlasnym krzeselkiem z domku, aby obejrzec " Dobranocke" I "Dziennik" a pozniej czasami mi pozwalano zostac na "Swietego". Zywienia zbiorowego nie bylo w zwiazku z czym mama zabierala na plaze termosy, kanapki I owoce I siedzialo sie na plazy do poznych godzin popoludnowych. Ze starych zdjec czarno-bialych widze pusta plaze z koszami wiklinowymi I majaczacym w tle domem FWP "Neptun". Tlumow brak. Z dzisiejszej perspektywy wyjazdow All inclusive to byla bida z nedza te wczasy PKP w Lebie, ale jak sie je milo wspomina....
    • beata_ Re: wczasy zakładowe albo FWP 04.08.13, 00:49
      default napisała:

      > [...] śniadanie 8.00 (Boże , o ósmej wstawać w wakacje!)

      Fakt - środek nocy, jak dla mnie - nie tylko w wakacje:-)
      Pominę już to, że rano i tak nic zjeść nie mogę/nie umiem, bo to przypadłość osobnicza...

      > obiad - 13.00 (akurat kiedy najlepsze słońce na plaży, trzeba zwijać manatki i gnać do stołówki)

      Okolice południa, to tak na prawdę najgorsza pora na plażowanie - każdy rozsądny człowiek zmyka wtedy, gdzie może... Obiad o tej porze, to wcale nie było takie głupie :-)

      > kolacja - 18.00

      To niestety też przegięcie, chociaż podobno zdrowe...
      Zawsze mi to wadziło - na tzw. zorganizowanych wyjazdach i w szpitalach. Na szczęście w szpitalu byłam jeno dwa razy, a na wyjazdach była zwykle możliwość "dojedzenia" później :-)

      Reszta była do zniesienia - nie przesadzajmy :-)
      No i "wywczasy" były duuużo tańsze niż teraz - nie zaprzeczysz chyba?
      • ewa9717 Re: wczasy zakładowe albo FWP 04.08.13, 08:41
        Wczasy FWP wcale nie musiały oznaczać dyktowych domków i zdezelowanych pociągów.
        Zarówno od mamy, jak i od tatki spędzaliśmy wczasy w bardzo przyzwoitych warunkach (od razu powiem, ze rodzice pracowali w całkiem zwyczajnym PSS i Ceramice, nie zaś w słuzbach specjalnych), a ja dodatkowo w równie przyzwoitych warunkach spędzałam co roku 2 turnusy kolonijne. Powtarzam: w naprawdę przyzwoitych warunkach, choć kudy im było do osrodków nie tylko wiadomoresortowych, ale i np. górniczych czy innych bogatoprzemysłowych.
        • tymon99 Re: wczasy zakładowe albo FWP 04.08.13, 09:54
          spora część obiektów fwp była przejęta po kdf.
        • matylda1001 Re: wczasy zakładowe albo FWP 04.08.13, 22:32
          ewa9717 napisała:

          > Wczasy FWP wcale nie musiały oznaczać dyktowych domków i zdezelowanych pociągów<

          No i nie oznaczały. Wczasy w wagonach to był wymysł PKP dla rodzin kolejarzy, a dyktowe domki najczęściej były w ośrodkach zakładowych, tych biedniejszych. Domy wczasowe FWP mieściły sie przeważnie w przedwojennych pensjonatach i hotelach, często poniemieckich. Były to budynki ładne i solidne, większość służy do dziś. W takim budynku była stołówka, świetlica i inne atrakcje. Mieszkali w nich najczęściej wczasowicze bez dzieci. Rodziny z dziećmi kierowano przeważnie do kwater prywatnych, a tam to już bywało różnie. Czasami był to pokój w jakiejś pięknej willi, innym razem najmniejszy pokoik w prywatnym mieszkaniu w bloku na 4 piętrze, jak się zdarzyło mojej koleżance w Kołobrzegu.
          • iryska2604 Re: wczasy zakładowe albo FWP 06.08.13, 20:01
            Nie przesadzajmy, ludzie jeżdzili a czasem nawet chwalili sobie. Moje dzieciaki za komuny jeszcze jeżdziły na obozy żeglarskie, kopalnia miała osrodek nad jeziorem - porobili patenty i wcale mnie to dużo nie kosztowało - czyli czasem były i dobre strony.
            • tamsin Re: wczasy zakładowe albo FWP 06.08.13, 22:23
              w lecie do Leby, w zimie do Karpacza. Pokoik maly ale czasami nawet mial umywalke. W ramach oszczednosci albo rozrywki, moja mama zapraszala ciotke z dwojka dzieci. Wujek sie nie pisal. Czesc spala na podlodze, mniejsze dzieci na fotelu z krzeslem dostawionym na nogi. Plaza w Lebie przypominala mrowisko, ale wszyscy wracali "wypoczeci", czego znakiem byla skora spalona na mahon.
          • default Re: wczasy zakładowe albo FWP 09.09.13, 14:32
            matylda1001 napisała:
            > Wczasy w wagonach to był wymysł PKP dla rodzin kolejarzy, a
            > dyktowe domki najczęściej były w ośrodkach zakładowych, tych biedniejszych

            No i takie dyktowe domki pamiętam z wczasów zakładowych z firmy mojego ojca, nie będącej żadnym wielkim kombinatem. Ośrodki należące np. do kopalń czy hut były zdecydowanie bardziej okazałe.
            A już całkowitym luksusem były wczasy "rządowe" - 2 razy moja mama jakimś sposobem dostała skierowanie na wczasy w ośrodkach URM : raz w pałacyku w Wiśle, a raz w pałacu książąt Lubomirskich w Małej Wsi (koło Grójca). Były to ośrodki zamknięte i "pospólstwu" niedostępne, a warunki - jak na tamte czasy i standardy - po prostu kosmos....
            • plater-2 Re: wczasy zakładowe albo FWP 09.09.13, 15:21
              Jasne, osrodki URM były super !
    • sammler Nie FWP, ale coś koło tego 08.08.13, 00:24
      Jak żyć? :)

      www.iplex.pl/filmy/jak-zyc,7717

      S.
    • seomonster Re: wczasy zakładowe albo FWP 02.09.13, 14:14
      Nie przesadzajcie, że było tak źle przynajmniej było łatwiej wyjechać z dziećmi na wczasy - a przynajmniej taniej, z czym wszyscy się raczej zgodzą. Jak my jeździliśmy z rodzicami na wczasy to nie było, aż tak sztywnych godzin lecz przedziały - dla śniadania od 8 do np. 10, obiad od 13 do 15, kolacja od 18 do 20. Nie jestem już dzisiaj pewien czy były aż dwie godziny czy przedział jednej, w której trzeba było się zjawić na stołówce (tak, tak nie było restauracji tylko stołówki). Zresztą dzisiaj jest podobnie i to nie tylko w FWP lecz we wszystkich hotelach - śniadania od 8 do 10 itp. Nie pamiętam też "tekturowych domków" lecz normalne jak na owe czasy budynki, które funkcjonują do dzisiaj. Ostatnio będąc na wczasach w Międzyzdrojach, aż się zdziwiłem, że pomimo tylu lat FWP nadal cieszy się aż taką popularnością, choć patrząc po ludziach jacy się kręcili były to osoby starsze. Z ciekawości wszedłem do głównego budynku i ku zaskoczeniu (pozytywnemu) już nie ma nic po dawnym wystroju i aranżacji - teraz ośrodek/dom wczasowy FWP naprawdę przypomina dobrej klasy hotel - no dobra może nie jest to najwyższa półka, ale wszystko schludnie, czysto i całkiem przyjemnie. Nie udało mi się zobaczyć pokojów, ale znalazłem ich stronę internetową (tego oddziału w Międzyzdrojach) i na zdjęciach wygląda wszystko w porządku. Cenowo też wydaje się być konkurencyjnie zwłaszcza jak porównamy inne pokoje w Międzyzdrojach np. w hotelach, choć na kwaterze prywatnej wyjdzie trochę taniej, jednak jak porównamy całościowo nocleg i wyżywienie to wydaje się być już oferta naprawdę konkurencyjna, pod warunkiem, że kuchnia dobrze gotuje :).
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka