Dodaj do ulubionych

PRL szokująco-śmieszny

02.03.06, 00:52
Poniższy tekst pochodzi z książki wydanej w 1966 pod znamiennym tytułem "Dbaj
o siebie - praktyczne rady dla kobiet żyjących na wsi". Polecam wszystkim,
którzy chcą poszerzyć swoją wiedzę na temat higieny, zdrowego odżywiania i
zdrowego seksu. Z góry zaznaczam, że niektóre fragmenty są drastyczne -
Konopielka Redlińskiego przy tym to baśń. Więc zaczynamy:

"Rozpowszechniło się obecnie noszenie butów gumowych - gumiaków. Są one
niedrogie, łatwe do utrzymania w czystości i praktyczne na błoto".

"Regularne oddawanie stolca, częste opróżnianie pęcherza też dodatnio
wpływają na samopoczucie kobiety".
"Trzeba koniecznie i obowiązkowo mieć w domu oddzielną dużą miednicę do mycia
się i mniejszą miedniczkę do podmywania[...] Karmienie w miednicy prosiąt,
cieląt lub kur jest niedopuszczalne".
"Do wycierania nóg powinno się mieć ręcznik lub czystą ściereczkę. Nie można
używać do tego celu ścierek do garnków [...]"

"W zasadzie powinno się chodzić jak najwięcej z gołą głową[...] Jednak do
przyrządzania posiłków i dojenia krów należy zakładać na głowę cienką
chusteczkę".

"Pończochy i skarpety powinny być czyste, aby nie cuchnęły potem. Gdy się
drą, trzeba je wycerować albo wprawić całe pięty, a nawet stopy z cholewki
starej pończochy".

"Częstość zbliżeń małżeńskich jest zależna od wieku, temperamentu,
stanu zdrowia, wykonywanej pracy itp. Nie ma co do tego jakichś szczególnych
zaleceń poza tym, że najodpowiedniejsze są godziny wieczorne przed snem, aby
małżonkowie mogli wypocząć do rana. Stroną kierującą w intymnym życiu
małżeńskim jest mężczyzna, bo tak jest zbudowany i takie już jest prawo
przyrody".

"Do obowiązków małżeńskich kobiety należy współuczestniczenie w zbliżeniu
płciowym, a nawet troska o nadanie mu atrakcyjniejszej, bardziej estetycznej
i higienicznej oprawy".

"Srodki zapobiegające ciąży (srodki antykoncepcyjne) można nabyć w każdej
aptece bez recepty, inne dla mężczyzn, a inne dla kobiet. Dla mężczyzn są
osłonki gumowe czy nylonowe, tak zwane "prezerwatywy" [...] Lecz i ten środek
nie jest całkowicie pewny, bo osłonka może pęknąć".

"Jak może mąż dbać o żonę? Po pierwsze: nie ciągać żony bez nadzwyczajnej
potrzeby do ciężkich prac w polu i w obejściu. Weźmy przykładowo nakładanie
na wóz gnoju lub rozrzucanie go po polu".

"Majtki powinna nosić w zimie i w lecie każda kobieta, młoda czy stara.
Chronią one organy rodne kobiety przed przeziębieniem i przed dostaniem się
do nich kurzu z różnymi zarazkami [...] Można sobie u kupnych majtek podłużyć
nogawki doszywając kawałki ze starych tegoż koloru lub dorobić szydełkiem czy
na drutach [...] Majtki powinny być zawsze czyste. Aby się w kroku szybko nie
zabrudziły i nie cuchnęły moczem, nie trzeba po oddaniu moczu podrywać się za
prędko, ale osuszyć krocze specjalnym papierem higienicznym, ligniną czy
kawałkiem starej, czystej szmatki".

"Podajemy jeszcze jeden prosty i wygodny sposób urządzenia sobie kąpieli,
mianowicie w mocnym plastykowym worku przeciwmolowym. W kąciku do mycia albo
wprost w izbie, a w lecie nawet w jakiejś zamkniętej sieni, drewutni czy
stodole rozebrać się i wejść do tego plastykowego worka ustawionego dnem na
podłodze lub na ziemi i zawiniętego jak do wsypania do worka pierwszego
koszyka ziemniaków".

"Bardzo zalecane jest np. stosowanie zamiast kremu świeżo wytopionego smalcu
(nie solonego!). Podobno w wielu krajach kobiety używają go z powodzeniem".

"Praktyczne mężatki przygotowują sobie czyściutką szmatkę lub specjalny
miękki ręcznik do wytarcia się od dołu zaraz po stosunku z mężem (ruchem w
tył ciała), by nie wycierać się koszulą i nie brudzić pościeli".

"Po umyciu twarzy należy oczy tylko wysuszyć ręcznikiem, przykładając go
lekko do oczu. Nie wolno ich trzeć ręcznikiem czy wgniatać". "[...]

"Podpaski można nabyć gotowe, ale każda kobieta może sobie także je bez
żadnego kosztu sama uszyć [...] Podpaski trzeba często zmieniać - bardzo
niezdrowo i nieprzyjemnie jest nosić zbyt mokre czy zaschnięte. Zdjęte
podpaski moczy się w zimnej wodzie przez kilka godzin, potem płucze, pierze
mydłem w gorącej wodzie i wygotowuje. Idąc w gości lub w drogę, trzeba
wziąć z sobą podpaskę na zmianę. Aby brudnej nie nosić ze sobą, zrobić na
drogę taką, którą można by zakopać lub wyrzucić do ustępu".

"Głowę należy myć przynajmniej co 2-3 tygodnie specjalnym szamponem do włosów
lub delikatnym mydłem [...] Gnidy - bardzo szpecą kobietę, bo są jakby
szyldzikiem z napisem, że we włosach jest albo było robactwo".

"Nie powinno się trzymać w jamie ustnej zepsutych zębów ani korzeni - trzeba
je usunąć [...] Gdy nie ma własnych zębów, powinno się wstawić zęby
sztuczne".

"W lecie dobrze jest zwilżyć piasek czy trociny wrzątkiem odchody drobiu
wnosi się potem do sieni i do izby. W dodatku w lecie ściągają do tych
resztek chmary much z całej okolicy, cisnąc się drzwiami i oknami do kuchni,
gdzie z nogami umazanymi w kurzym pomiocie łażą po naszym jedzeniu i wpadają
w garnki [...] Nie można pozwolić na to, by tuż przed progiem dzieci
załatwiały swoje potrzeby naturalne".

"Ustęp w obejściu potrzebny jest bardzo domownikom, a przede wszystkim
kobietom, które bardziej narażone są na zaziębienie przy załatwianiu swojej
potrzeby na dworze. Brak ustępu źle działa także na samopoczucie kobiety, bo
zamiast wygodnie usiąść w ustępie, musi się rozglądać, aby jej kucającej ktoś
nie naszedł. A i muchy przylatujące wprost z ludzkich, nie zakrytych,
odchodów - najpierw kobiecie przy garnkach dokuczają. Kobieta, czując się
odpowiedzialna za zdrowie rodziny i swoje, powinna być stanowcza w domaganiu
się, żeby przy jej obejściu stał odpowiedni, szczelnie zbudowany ustęp
zamykany, zakryty od dołu, aby wiatr nie podwiewał i muchy nie miały
dostępu".

"Dorosłej, zdrowej osobie można zrobić lewatywę nawet w pozycji zgiętej jak
do kopania ziemniaków. Po mniej więcej 5 minutach chory oddaje stolec".

"Wesz lonowa zwana "mendewesz", oblepia skórę owłosioną w dolnej części
ciała; łatwo ją skądś przywlec do domu, ale i łatwo wytępić, posypując
miejsca przez nią zaatakowan azotoksem lub nacierając octem sabadylowym".

Obserwuj wątek
    • tamsin Re: PRL szokująco-śmieszny 02.03.06, 02:35
      tez sie zgadzam z tym rozrzucaniem gnojowki po polu, zdecydowanie praca nie dla
      kobiet :-)
      • horpyna4 Re: PRL szokująco-śmieszny 14.03.06, 21:13
        A pamiętacie, jak w początkowym okresie PRL kazano babom jeździć na traktorach?
        Że to niby takie postępowe.
    • negevmc no to chyba lepiej niz w IV RP 14.03.06, 13:08
      deltalima napisał:

      > Poniższy tekst pochodzi z książki wydanej w 1966 pod znamiennym tytułem "Dbaj
      > o siebie - praktyczne rady dla kobiet żyjących na wsi".

      "Srodki zapobiegające ciąży (srodki antykoncepcyjne) można nabyć w każdej
      aptece bez recepty, inne dla mężczyzn, a inne dla kobiet. Dla mężczyzn są
      osłonki gumowe czy nylonowe, tak zwane "prezerwatywy" [...] Lecz i ten środek
      nie jest całkowicie pewny, bo osłonka może pęknąć".

      Wybaczcie lekka kpine, jesli sie myle to mnie oswieccie ale czyz powyzsze slowa
      nie sa wrecz postepowe w stosunku do dzisijszej Polski ?
      Gwoli wyjasnienia: nie mieszkam w Polsce juz od kilkunastu lat, swoja opinie
      stworzylem na podstawie relacji znajomych i rodziny wciaz tam mieszkajacych
      (duze wojewdzkie miasto, srodowisko tzw inteligencji technicznej)
      • tamsin Re: no to chyba lepiej niz w IV RP 14.03.06, 16:38
        OK, moze to kolejna plotka PRL-u, ale czy nie slyszalo sie na okraglo, ze w
        kioskach "ruchu" gdzie prezerwatywy mozna bylo nabyc w czasach PRL-u, siedzialy
        zdewociale panie ktore niby przebijaly je szpilkami, zeby bylo po "bozemu"?
        • negevmc po bozemu ... 14.03.06, 17:07
          tamsin napisała:

          > OK, moze to kolejna plotka PRL-u, ale czy nie slyszalo sie na okraglo, ze w
          > kioskach "ruchu" gdzie prezerwatywy mozna bylo nabyc w czasach PRL-u,
          siedzialy
          >
          > zdewociale panie ktore niby przebijaly je szpilkami, zeby bylo po "bozemu"?


          haha, no masz racje - pamietam, pamietam ;-))))
          Przy okzaji: coraz wiecej plotek PRL-u powoli sie przypmina co ?
      • a_weasley Re: no to chyba lepiej niz w IV RP 19.03.07, 11:28
        negevmc napisał:

        > Wybaczcie lekka kpine, jesli sie myle to mnie oswieccie

        Czuj się oświecony.

        > ale czyz powyzsze slowa nie sa wrecz postepowe w stosunku do dzisijszej Polski
        > Gwoli wyjasnienia: nie mieszkam w Polsce juz od kilkunastu lat, swoja opinie
        > stworzylem na podstawie relacji znajomych i rodziny wciaz tam mieszkajacych
        > (duze wojewdzkie miasto, srodowisko tzw inteligencji technicznej)

        Nie wiedziałem, że środowisko inteligencji technicznej w dużym wojewódzkim
        mieście jest sfrustrowane w stopniu wyłączającym kontakt z rzeczywistością.
        Korzystając z okazji, uprzejmie Cię informuję, że w Polsce większość dróg ma
        twardą nawierzchnię, kanalizacja i oświetlenie ulic w miastach jest zjawiskiem
        powszechnym, a na wsi nie należy do rzadkości. Nikt też nie chodzi boso.
        Jeżeli masz jeszcze jakieś pytania na temat zacofanego, dzikiego kraju leżącego
        w bezpiecznej odległości od Twojej nowej ojczyzny, to jestem do dyspozycji.

        -
        Wigilia w Norze
        Fanfikty potterowskie mrowie a mrowie
    • luccio1 Już nie książka 28.04.06, 23:10
      ale zapamiętane żywe słowa naszej Pani Wychowawczyni do dziewczęcej połowy
      klasy - mniej więcej tak:
      Kiedy już będziecie w szkole średniej, Wasza droga do i ze szkoły będzie z
      pewnością dłuższa, niż teraz. Chciałabym więc powiedzieć teraz jedną rzecz,
      każdej z osobna, jak matka: jeśli złapie Cię z dala od domu i z dala od szkoły
      gwałtowna potrzeba, wtedy poszukaj jakiegoś kącika albo po prostu odejdź na
      bok, podnieś spódnicę, kucnij i zrób, co masz zrobić. Wstyd i skrępowanie
      powieś na ten czas na kołku - lepiej zdjąć majtki na ulicy i zostać zdrową, niż
      korzystać z toalety publicznej i w ogóle jakiejkolwiek toalety obcej! Nie
      wiesz, kto w obcej toalecie był przed Tobą, kto przedtem chociażby dotykał tam
      klamki w drzwiach! Dotkniesz klamki, złapiesz jakąś zarazę, której się nie
      pozbędziesz, choćbyś dziesięć razy pod rząd dezynfekowała ręce - potem
      bezwiednie przeniesiesz ją na żywotne miejsca Twego ciała...
      Rada była wypowiedziana w dobrej wierze podczas jednej z ostatnich "lekcji
      wychowawczych" na sam koniec VIII klasy. Był to rok 1969.
      • horpyna4 Re: Już nie książka 29.04.06, 10:42
        Niezłe. Ale toalety publiczne w PRL-u to byłoby na osobny wątek, tym bardziej,
        że obecne młode pokolenie nie ma pojęcia o tamtym horrorze. Pamiętacie akcję
        Marka Kotańskiego "kupą, mości panowie"?
      • tamsin Re: Już nie książka 02.05.06, 15:57
        to chyba to sie wzielo, ze wiele osob z PRL-u nie mialo problemow z
        wystawieniem tylko i zalatwieniem swojej potrzeby pod blokiem, czy pod
        balkonem. Pamietam wycieczka z Polski w NRD i co poniektore panie sikajace pod
        balkonami a Niemcy patrza sie na to...
        • tamsin Re: Już nie książka 02.05.06, 15:57
          zreszta tzw. "wysranie sie w krzakach" to byla norma..
    • luccio1 Re: PRL szokująco-śmieszny 29.04.06, 15:56
      Akcji Marka Kotańskiego nie pamiętam. Pamiętam natomiast - jako jeden z
      pierwszych obrazów zapamiętanych z dzieciństwa - podwiązki mojej Mamy na tle
      jakiegoś muru, z którego obłazi tynk, widziane z poziomu wózka spacerowego; w
      pamięci słuchowej jako tło ruch uliczny - głównie tupot nóg przechodzących
      ludzi.
    • luccio1 Wesele i stypa 16.03.07, 21:25
      Pamiętam wesele, na którym musiałem korzystać z toalety "na wyczucie" -
      wewnątrz było ciemno - pokradziono wszystkie żarówki.

      I stypę, na której dostojne matrony lat 60-70+, w czerni od stóp do głów
      (nakrytych kapeluszami lub toczkami z welonami ocieniającymi twarz), po dwóch
      zaledwie godzinach trwania imprezy, czyli siedzenia za stołem i konsumpcji do
      upadłego, załatwiały się wprost na podłogę, kucając pod ścianami sali (i to
      niemal od początku załatwiały obie sprawy razem!)- po czym spokojnie wracały do
      przerwanej konwersacji (=jedzenia i picia na potęgę) przy stole. Już wówczas
      nie były w stanie pokonać drogi z sali do toalety i z powrotem, nawet z pomocą -
      dojście było długie i trudne, kawał korytarza, do tego jeszcze schodami o
      całą kondygnację w dół - rzecz istotnie niewykonalna zwłaszcza gdy się miało na
      nogach pantofle na szpilkach, a już samo wstanie od stołu zaburzało kompletnie
      poczucie równowagi i świadomość, gdzie się właściwie jest...

      Obie rzeczy to połowa lat 80.
      • meduza7 Re: Wesele i stypa 16.03.07, 22:25
        Niektóre rzeczy nie przemijają...
        Szłam sobie z mężem na przystanek autobusowy, rzecz działa się jak najbardziej
        w mieście. Szliśmy chodnikiem, obok był skarpa porośnięta rzadkimi krzakami...
        i nagle wśród tych krzaków zobaczyliśmy wielkie, wypięte, gołe dupsko i
        niebieskie barchany spusszczone do kolan...
        A było to nie za PRLu tylko w zeszłym roku.
      • luccio1 Re: Wesele i stypa - dopowiedzenie 17.03.07, 19:22
        Oczywiście "matrony", o których mowa, były bez wyjątku "pańciami" mającymi
        zawsze wszystkim wszystko za złe, domagającymi się od wszystkich, by je
        nieustannie obsługiwać, usuwać im kamienie spod nóg...
        Tutaj - chodziło im tylko o to, by "zrobić sobie ulgę" jak najmniejszym
        wysiłkiem.
    • luccio1 To już III RP 18.03.07, 17:37
      Środek lat 90.

      Popołudnie dnia Wszystkich Świętych przed Cmentarzem Rakowickim w Krakowie.
      Na chodniku ul. Rakowickiej, niedaleko bramy głównej, tam gdzie są początkowe
      przystanki tramwajowe, przy krawędzi pełnego ludzi chodnika szereg wózków
      inwalidzkich z kalekimi dziećmi - z tyłu krawężnik, wąski skwerek z rachityczną
      trawką, jakiś metr dalej mur cmentarza.
      Obok wózków stoją matki(?) - każda w żałobie. Są i tabliczki z przyczyną, dla
      której stoi się na ulicy (najczęściej coś w rodzaju: "Po śmierci Rodziców sama
      z chorym dzieckiem"), są i pudełka na datki...

      Teraz, stojąc po prośbie, wolno w tym czasie i jeść, i pić; nie trzeba ukrywać
      się wstydliwie z paleniem papierosów... - więc z tyłu na trawniku narosło od
      rana mnóstwo śmieci. Widać porozrzucane kartony po napojach, tu i ówdzie
      opakowania po jakichś chipsach, pudełka po papierosach, mnóstwo niedopałków...

      - przede wszystkim jednak widać pod murem cmentarnym rząd kup, idealnie po
      jednej za każdym wózkiem; koło każdej kupy porozrzucane zużyte chusteczki
      higieniczne, serwetki... - namacalny ślad tego, że każda z matek od rana
      przykucnęła za wózkiem swego dziecka już kilka razy. Jedna właśnie kuca i robi
      nową kupę - dokładnie na starą...
      • letalin Re: To już III RP 20.03.07, 13:26
        namacalny ślad tego, że każda z matek od rana
        > przykucnęła za wózkiem swego dziecka już kilka razy. Jedna właśnie kuca i
        robi
        > nową kupę - dokładnie na starą...

        Żyję 40 lat...i nigdy nie widziałem podobnej sceny, poza sytuacją gdy
        zatrzymaliśmy się w trasie i "panie na lewo, panowie na prawo"...
        Luccio masz z mojego punktu widzenia olbrzymie "szczęście" w trafianiu na ludzi
        załatwiających się publicznie. Może to jakaś regionalna przypadłośc? Albo wada
        wzroku?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka