babiana
23.10.06, 14:55
Uwielbialam chodzic na dancingi. Muzyka zywa no i na koniec niezapomniane
koncerty zyczen. Zyczenia dla pani od panow z sasiedniego stolika. Moj
dostawal pasji i przewaznie dncing konczyl sie awantura.Kelnerka czasem
przynosila po kieliszku koniaku od tajemniczych osobnikow z sasiednich
stolikow.Konsumpcja rowniez byla zakazana przez zazdrosnika co uwazam bylo
bardzo niegrzeczne.
To byly czasy niezapomniane.Lezka w oku sie kreci. Na wczasach w Mielnie
slynne dancingi w Meduzie. No i w Grand Hotelu w Sopocie albo w Maximie w
Gdyni-Orlowie. W tym ostatnim grala orkiestra w przerwach miedzy kontraktami
na zagranicznych statkach.Bardzo dobra. No i na koniec Hej, Orly ,Sokoly i
cala sala w tany ruszala do bialego rana.
Uwazam, ze dancingi powinny zostac przywrocone do lask w IVRP.