23.10.06, 14:55
Uwielbialam chodzic na dancingi. Muzyka zywa no i na koniec niezapomniane
koncerty zyczen. Zyczenia dla pani od panow z sasiedniego stolika. Moj
dostawal pasji i przewaznie dncing konczyl sie awantura.Kelnerka czasem
przynosila po kieliszku koniaku od tajemniczych osobnikow z sasiednich
stolikow.Konsumpcja rowniez byla zakazana przez zazdrosnika co uwazam bylo
bardzo niegrzeczne.
To byly czasy niezapomniane.Lezka w oku sie kreci. Na wczasach w Mielnie
slynne dancingi w Meduzie. No i w Grand Hotelu w Sopocie albo w Maximie w
Gdyni-Orlowie. W tym ostatnim grala orkiestra w przerwach miedzy kontraktami
na zagranicznych statkach.Bardzo dobra. No i na koniec Hej, Orly ,Sokoly i
cala sala w tany ruszala do bialego rana.
Uwazam, ze dancingi powinny zostac przywrocone do lask w IVRP.
Obserwuj wątek
    • tamsin Re: Dancingi 24.10.06, 16:06
      pamietam te neony "dancing" w hotelowych restauracjach. Chyba byly polaczone ze
      stripteasem..ale nie jestem pewna....wiedze mam z filmow :-) a mianowicie w
      jednym odcinku Czterdziestolatka zabieraja goscia zza granicy na taki wlasnie
      striptease do paru miejsc i jest ta sama rozbierajaca sie dama. Gosc pyta sie
      czy rozrywka by upadla w Warszawie, gdyby ta babka zachorowala..czy cos w tym
      rodzaju... Tak mnie zastanawia, czy ten dancingi upadly z powodu braku
      alkoholu, czy po prostu ludzie sie przeniesli na Disco?
      • sherman-doberman Re: Dancingi 24.10.06, 19:38
        Owszem, były wieczorowe knajpy ze stripteasem, jedynym w
        ze wszystkich KDLi.
        Osobiście bywałam w Krokodylu. gdzie był dancing i strip. i widziałam
        na własne oczy. Tylko że te babki były strasznie chude.
        Nie przysięgnę, ale możliwe, że był też strip. w rest. hotelu Warszawa
        na pl.Powstańców.
        I pamiętam też lokal z dancingiem na vis a vis KC.Zapomniałam natomiast,
        jak się nazywał, choć odbył się tam bal maturalny mojej klasy.
      • sherman-doberman Re: Dancingi 24.10.06, 19:44
        I a propos upadku dancingów, to chyba tylko w Polsce.
        Gdzie indziej są, ale rzecz jasna, to sprawa starszej generacji. Młodzi zasuwają na dyskteki.
        Tu w pobliżu jest taki kolosalny multilokal nocny, gdzie jest wiele sal, a w każdej inny typ
        muzyki. Tak że można pójść wielopokoleniową rodziną i tylko każdy wyląduje w innej sali.
        A jeżeli coś upadło, to na pewno nie z powodu braku alkoholu.
        W rest. hotelowych można było zamawiać, co się chciało i nikt za to kartek się nie domagał.
        W dobrych hotelach gros gości to byli cudzoziemcy i tam nie brakowało nic.
        Sądzą, że raczej podupadło z powodu stanu wojennego, bo były ograniczenia w podróżowaniu
        i przyjedżdżało mniej cudzoziemców z racji ograniczonych kontaktów i utrudnień
        tegoż stanu wojennego. Przez pierwsze miesiące nie funkcjonowały telefony międzynarodowe, nie
        latały samoloty. Wiem,- bo akurat siedziałam w Kolonii i nie miałam czym wrócić do domu.
        • babiana Re: Dancingi 25.10.06, 14:04
          W rzeczy samej striptease byl tylko elementem tzw. programu artystycznego. Na
          poczatku programu na scenie produkowal sie sztukmistrz chowajacy chustki do
          rekawa, czasem byl golab lub krolik. Na zakonczenie tego programu artystycznego
          wychodzila stripteaserka. Panowie zamierali z wrazenia. Na sali cisza jak makiem
          zasial.Po wystepie artystka szybko pakowala sie i leciala do nastepnego lokalu.
          Mogla tak obleciec w jeden wieczor kilka przybytkow rozrywki. Zarabialy niezle.
          Okolo 800zl za wystep co w tamtych czasach bylo miesieczna pensja pielegniarki.
          Zbocze troche z watku ale ma to zwiazek z tematem. Otoz moj sasiad z naprzeciwka
          wynajmowal dwa pietra swojego domu wlascicielowi Maxima w Gdyni(wlasciciel byl z
          Warszawy).Moze ktos jeszcze pamieta piosenke U Maxima w Gdyni? Jedno pietro bylo
          przeznaczone dla pracownikow zamiejscowych. Zona jednego z zamiejscowych,
          calkiem przecietna, cicha kobitka i nie pierwszej juz mlodosci miala coreczke w
          wieku mojej. Czasem zagadywalam do niej pare slow podczas spacerow w parku nad
          morzem. Pewnego dnia bedac na dansingu(chyba w Marinie) oczom swoim nie moglam
          uwierzyc. W ramach programu artystycznego wlasnie ona robila striptease.W peruce
          i makijazu byla ledwo rozpoznawalna. W ten sposb wyjasnilam tajemnice jej co
          wieczornych wyjazdow taksowka (z duza zaladowana torba).
          Mysle, ze do znikniecia dansingow przyczynily sie rowniez wzgledy czysto
          merkantylne. Taniej jest wynajac DJ niz cala orkiestre.
          Programy artystyczne odbywaly sie z reguly we wszystkich lokalach wyzszej
          kategorii. Mialy miejsce w hotelu Gdynia, Marina, Grandzie, Maximie. Mnie
          osobiscie doprowadzaly do pasji, poniewaz zamiast bawic sie czlowiek tracil
          godzine czasu na ogladanie tego badziewia.
    • mister1 Kongresowa i Adria 25.10.06, 19:49
      Lata 70-te. Bylem pare razy w "Kongresowej" slawnej z fontanny do ktorej
      niekiedy wpadaly podchmielone damy. Raz mnie tam nie chcieli wpuscic bez
      krawata, ale to nie byl problem - wynajelem sobie u szatniarza. Bylem tez raz
      w "Adrii" z jedynym wtedy stripteasem w Stolicy.
    • meduza7 Re: Dancingi 26.10.06, 08:11
      Na wczasach w Mielnie
      > slynne dancingi w Meduzie.

      Kurde, nic nie pamiętam ;)
      • babiana Re: Dancingi 26.10.06, 14:22
        meduza7 napisała:

        > Na wczasach w Mielnie
        > > slynne dancingi w Meduzie.
        >
        > Kurde, nic nie pamiętam ;)
        Moze dlatego, ze w Meduzie nie bylo "programu artystycznego"?
        Ja nigdy nie zapomne. Nie mialam jeszcze 18 lat i mieszkajac z kolezankami w
        domu wczasowym Albatros udawalysmy sie na ten dancing. Moj ojciec zalatwial
        wczasy pelnoplatne na miesiac aby pozbyc sie mnie z domu na czas wakacji(przy
        okazji moim kolezankom rowniez). Sek byl w tym, ze drzwi Albatrosa byly otwarte
        do 22:00. Pozniej trzeba bylo dzwonic i budzic portierke. Jako nieletnie
        chcialysmy tego uniknac wiec przed wyjsciem zostawialysmy niedomkniete okno na
        parterze i pozniej cichcem w nocy przemykalysmy sie. Raz moja kolezanka dosyc
        glosno biegla korytarzem i obudzila portierke. Ta oczywiscie zadzwonila do
        rodzicow informujac o naszym niemoralnym zachowaniu.Tak naprawde to nic zlego
        nie robilysmy oprocz tanczenia. Droga powrotu oknem zostala odcieta. Pozniej
        przenioslysmy sie do Oriona (tam byly tansze dansingi i nawet raz kabaret Elita
        wystepowal. Do tej pory wspominamy te historie i zaplakujemy sie ze smiechu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka