Dodaj do ulubionych

Otwarte granice z NRD

06.02.07, 07:46
Z NRD

Mieszkalam w Szczecinie, jako dzieciak pamietam te czerwone wyciagniete dresy
Niemek eleganckich, ktore cos widzac interesujacego w wystawie sklepowej, po
prostu GWIZDALY NA PALCACH.............by jedna z druga przeszly na druga
srtone ulicy...........
Balam sie ze ze zobacze cos takigo na zachodzie Niemiec, dzieki Bogu, nigdy
cos takiego sie nie powtorzylo, bekania nie,gwizdania nie, chamstwa tez nie
choc Polacy mowili ze to normalne u Niemcow.

Co za kretynstwo.
Obserwuj wątek
    • tamsin Re: Otwarte granice z NRD 06.02.07, 16:39
      Chyba mialam szczescie do miedzynarodowego srodowiska, bo moje dwie sasiadki
      byly Niemkami ktore wyszly za maz za Polakow, inna byla z Jugoslawii, a mojej
      przyjaciolki macocha byla z Rumunii..Roznice mozna bylo zobaczyc w
      mieszkaniach, np. kafelki w lazience mieli super, lub niesamowity wybor
      korzuchow w zimie. Niemki troche inaczej gotowaly, ale bylo to dobre. A w
      Olsztynie gdzie reszta mojej rodziny mieszkala, co drugi dom to "autochtoni"
      czyli tak naprawde Niemcy. Czesto rodzice miedzy soba mowili po niemiecku
      jezeli chcieli aby dzieci nie rozumialy co mowia, ale co pamietam zadne z
      dzieci po niemiecku nie umialo mowic. W latach 70tych wiele rodzin wyjechalo na
      stale do zachodnich Niemiec, ale czesto przyjezdzali w odwiedziny i odwiedzali
      moje ciotki.
    • luccio1 Re: Otwarte granice z NRD 07.02.07, 21:14
      Pamiętam - w ramach wakacji w r. 1974 - wypad z Mamą na jeden dzień do Berlina
      Wschodniego - w tym zwłaszcza dojazd do dworca Lichtenberg w "tunelu" między
      terytorium Berlina Zachodniego: ciasno spleciona siatka w ramach z kątownika po
      prawej i po lewej, na górze naelektryzowany drut na izolatorach; Berlinem
      Zachodnim było wtedy także kilka wiaduktów drogowych, pod którymi jechaliśmy.
      • tamsin Re: Otwarte granice z NRD 08.02.07, 17:20
        no a ja mialam okazje w 1978 roku zobaczyc z "bliska" brame brandenbuska.
        Pamietam jak dzisiaj swoje drutu kolczastego niepozwalajce nawet blizej
        przygladnac sie temu zabytkowi. Oczywiscie nie brakowalo
        zolnierzy "pilnujacych" dostepu do bramy, a wlasciwie do muru za nia.
        A co najbardziej pamietam z moich wizyt w NRD to niesamowite ilosci zolnierzy
        sowieckich. Aby sobie popatrzyc na takie ilosci w Polsce, trzeba bylo jechac do
        Legnicy.
    • luccio1 Re: Otwarte granice z NRD 08.02.07, 21:37
      Rok 1976. Byłem wtedy na obozie kół naukowych historyków sztuki w Chojnowie k.
      Legnicy. Nagły pomysł: pojechać do Drezna i zobaczyć jeszcze raz Galerię, i w
      ogóle miasto (poprzednio, i jak dotychczas po raz ostatni, byłem tam w r.
      1973). Rzeczywistość zaskrzeczała natychmiast: nie miałem przy sobie książeczki
      walutowej - trzeba by jechać do Krakowa do domu i zpowrotem, żeby ją przywieźć,
      a na to jakoś nie mogłem się zdecydować.
    • babiana Re: Otwarte granice z NRD 12.02.07, 11:22
      Jezdzilam po buty Salamander do Berlina. Cala noc kuszetka sie tluklam i powrot
      tego samego dnia wieczorem. Nakladalo sie przed wyjazdem jakies stare buty do
      wyrzucenia i wracalo w nowych. Poza tym ze dwie pary przemycane w bagazu co bylo
      wielkim przestepstwem. W koszach na smieci pelno bylo polskich trampek. Jak
      jechalam samochodem tez przydrozne kosze na smieci pelne byly starych polskich
      butow.Raz przemycilam marki niemieckie(zakupione u cinkciarza) w walkach na
      wlosy.Pieniedzy tez nie mozna bylo wwozic. Totalna paranoja.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka