imagiro 07.03.07, 22:13 w komunie bylo troche wolnosci ... w takim USA prostytucja jest niedozwolona, za wyjatkiem Nevady, ale tez chyba niecalej ... Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
tamsin Re: prostytutki ... 07.03.07, 22:51 Kazdy porzadniejszy hotel w duzym miescie mial stala gwardie prostytutek. Z tego co pamietam, byly to czesto naprawde piekne dziewczyny, i w dodatku jak na PRL wspaniale ubrane. Mysle, ze zadawaly sie wylacznie z "dewizowymi" klientami z zachodu i bliskiego wschodu. Pamietam jakis tygodnik opublikowal "przygody polskiej prostytutki" opisujac jej poczatki we Francji i jak potem przeniosla swoj biznes do Polski. Ten artykul byl niemal gloryfikacja jej sukcesu, bo od klienta brala $500-$1000 i miala niesamowicie urzadzana wille (chyba) w Podkowie Lesnej lub w Milanowku. Odpowiedz Link
letalin Re: prostytutki ... 08.03.07, 12:51 Prostytucja w takim wykonaniu jak piszesz Tamsin, to pewnie ułamek procenta. Mi z czasów komuny przypomina się piosenka :"Jolka, Jolka" gdzie to jedna pani z autobusem Arabów, a w piosence Lady Pank mahonowy gośc sypiący dolarami, czy wreszcie w parodii Drupiego , gdzie dziewczyna marzy o torbie z Pewexu za 10 centów. Pieniądze rządzą w tej branży, ale było mi jakoś tak smutno i przykro, kiedy obserwowałem arabskich studentów (połowa lat 80-tych), którzy za 20 dolarów kupowali seks od sprzątaczki ( młodej, ładnej i na dodatek zamężnej dziewczyny ) i potem wymieniali swoje doświadczenia wyzywając ją od kurew. Ta pani zarabiała pewnie wtedy ok. 15 dolarów na miesiąc, więc pokusa była oczywista. Ciekaw jestem ile dzisiaj porządnych w swoim mniemaniu kobiet uległoby przy tej sumie? Myślę, że polskim kobietom łatwiej życ dzisiaj w cnocie...bo facetów chcących płacic za seks równowartośc miesięcznej pensji , chyba nie ma wielu:) Odpowiedz Link
babiana Re: prostytutki ... 10.03.07, 13:12 Pamietam dwie znane i wysluzone siostry w Sopcie. Jedna byla kulawa. Mialy okolo szescdziesiatki i nie moglam sie nadziwic, ze jeszcze jakichs klientow mialy.Kiedys wracalam z wczasow z Rumunii z moja mama i zatrzymalysmy sie w Warszawie. Poszlam odwiedzic moja znajoma, ktora pracowala w barze dla gosci hotelowych w Victorii. Kiedy wracajac, szlam na postoj taksowek zatrzymal sie kolo mnie duzy fiat i wysiadly z niego 3 prostytutki(profesje ich mozna bylo rozpoznac na odleglosc). Powiedzialy, ze spodobalam sie jakiemus gosciowi i obiecal im dac 50US jesli mnie sprowadza. Grzecznie odmowilam. Te nie dawaly za wygrana i proponowaly uklad, ze ja z nimi pojde one zgarna te 50dol i pozniej moge uciec. Mowily, ze za nic dostana te 50dol i zebym je zrozumiala a ten klient zaplacilby mi nawet 300dol. Byl to koniec lat 70.Zalosny byl fakt, ze hotele za komuny byly domami publicznymi.Mojej mamy znajoma. ktorej maz byl przedstawicielem Bayera na Polske czesto chodzila z mezem na kolacje z Niemcami przyjezdzajacymi do Polski. Przewaznie byla tylko jedna kobieta (ponadto atrakcyjna)w towarzystwie meza i Niemcow. Kiedys przydarzylo jej sie, ze prostytutki z sasiedniego stolika wygrazaly jej piescia. Dawaly jej taki znak, przyciskajac piesc do policzka. Ta nie wiedziala o co chodzi. Maz od razu zorientowal sie i musial interweniowac u kierownika lokalu. Nie wiem czy nadal w Polsce tak sie dzieje. Mnie te zwyczaje do pasji doprowadzaly i nie potrafie pojac dlaczego nie otworza domow publicznych. Odpowiedz Link
luccio1 Re: prostytutki ... 10.03.07, 15:38 babiana napisała: > nie potrafie pojac dlaczego nie otworza domow publicznych. Ależ jak najbardziej są! Nazywają się: "agencje towarzyskie". Odpowiedz Link
croyance Re: prostytutki ... 31.05.07, 18:12 Chyba podobnie jest obecnie w Rosji. Kiedy moj facet, Anglik, zatrzymal sie tam w hotelu, musial odlaczyc telefon, bo dzwonily do niego do pokoju w nocy rozne panie i pytaly, cyt. "do you want to rest with Russian woman?". Odpowiedz Link
luccio1 Re: prostytutki ... 10.03.07, 15:40 Przez lata 60. i 70. takie już bardziej "przechodzone" trzymały się w Krakowie dwóch lokali: restauracji "Cyganeria" i baru "Tempo" - oba lokale na Szpitalnej naprzeciw Teatru Słowackiego. Odpowiedz Link
czekolada72 Re: prostytutki ... 27.02.08, 13:03 Paniami lekkichobyczajów nafaszerowany był rejon dworca, pl. Słowiański, pl. Biskupi i Warszwska. Ta ostatnia aż do jej rozpirzenia w zwiazku z Nowym Miastem i wtedy rzeniosły sie dopiero w okolicu Zacisza i Szlaku, ale juz nie w takich ilosciach. Zas smaczku na Warszawskiej i pl Biskupim dodawał fakt, ze wystawały tuż obok kosciołów i domów zakonnych. Zrestą w kamienicach na Warszawskiej misciły się "domy publiczne" tuż obok klasztoru. Odpowiedz Link
luccio1 Czego nie nazywano prostytucją 11.03.07, 16:20 To znam tylko z opowiadań - sam nigdy w czymś takim nie uczestniczyłem. Bywały - robione jako nieoficjalne zamknięcie różnych "kursokonferencji" odbywanych w terenie, w rozmaitych ośrodkach - "wieczorki" dla pań kucharek i pań sprzątaczek. Oficjalnie impreza była już zamknięta, więc panie pojawiały się dopiero w porze kolacji, "odstawione" jak potrafiły najlepiej - rolą panów, którzy chcieli "odwdzięczyć się" paniom za ich ciężką pracę, było zastawienie stołu - z jak największą ilością szkła. Zależnie od ilości uczestników impreza zaczynała się w jadalni, albo od razu w największym pokoju, skąd się stopniowo rozpraszała. Jeśli początek był w jadalni, to bywały i świece - a panowie na początku występowali w garniturach i pod krawatami. Potem zaczynało robić się ciepło, panowie zdejmowali marynarki i rozluźniali krawaty, panie zdejmowały sukienki i zostawały w samych halkach... jeszcze trochę, i dobierały się pary, które wędrowały do pokojów - przy czym pani powinna pamiętać zabrać ze sobą torebkę i postawić ją na stoliku nocnym z opuszczoną klapą, ale nie zamkniętą na zamek... Nazajutrz, gdy panowie już się ulotnili, każda z pań powinna była znaleźć w torebce pieniądze, których tam jako żywo nie wkładała; kwoty bywały różne, waluta też - ile który z panów uważał... Odpowiedz Link
horpyna4 Re: Czego nie nazywano prostytucją 11.03.07, 17:45 Oficjalnie w PRL-u udawano, że prostytucja nie istnieje. Obowiązująca w tamtym ustroju oficjalna ideologia głosiła, że prostytucja jest wynikiem nędzy, a ponieważ w socjaliźmie nie ma nędzy, nie ma również i prostytucji. Odpowiedz Link
luccio1 Re: Czego nie nazywano prostytucją 15.03.07, 00:09 > To znam tylko z opowiadań - sam nigdy w czymś takim nie uczestniczyłem. Ściślej: uczestniczyłem w r. 1976 w balandze na zakończenie studenckiego obozu naukowego - przez pierwsze 2-3 godziny, gdy jeszcze oficjalnie siedzono przy stole jedząc, pijąc i usiłując prowadzić sensownie coraz bardziej plączące się rozmowy. Potem dyskretnie się wycofałem. Ciąg dalszy znam już tylko z relacji. W każdym razie byłem jeszcze przy tym, jak kierowniczka stołówki, miła i ciepła starsza pulchna pani z siwymi włosami, w typie matrony, nosząca żałobę po zmarłym synu, o którym na początku bardzo wzruszająco opowiadała, w pewnym momencie wstała z honorowego miejsca u szczytu stołu, odstawiwszy krzesło odeszła parę kroków w bok, na środku sali podniosła swoją czarną sukienkę w białe grochy, pokazując wszem wobec pończochy wraz z podwiązkami, i kucnąwszy, na ile pozwalała jej tusza, zaczęła szczać na podłogę (z płytek PCV) - co przy stole wywołało długi aplauz... Odpowiedz Link
luccio1 Na wyjściu z PRL... 12.03.07, 18:34 Koniec lat 80. - gablotki Biura Ogłoszeń "Merkury", porozwieszane w najbardziej ruchliwych miejscach Krakowa; w gablotkach za szkłem drewniane ramki, w nie wsunięte kartoniki z ogłoszeniami, pisanymi jeszcze na maszynie (mechanicznej). W dziale MATRYMONIALNE - TOWARZYSKIE można było przeczytać np.: "Pan lat..., bez zobowiązań, posiadający mieszkanie, dobrze sytuowany, pozna Panią w wieku około... (stan cywilny i rodzinny bez znaczenia) - możliwa pomoc materialna. Dyskrecja zapewniona". Później, już w początku lat 90., było inaczej: "Pan... zasponsoruje studentce 18-25 lat - bez zobowiązań na przyszłość. Dyskrecja". I oczywiście w jednym i drugim przypadku u dołu numer oferty. To był czas, gdy komórki dopiero się zaczynały. Dziś biura "Merkury" od dobrzych 10 lat już nie ma. Zamiast tego w gazecie w rubryce "Towarzyskie" są same numery komórek. Odpowiedz Link
horpyna4 Re: Na wyjściu z PRL... 12.03.07, 18:47 Najbardziej podobało mi się, jak już w latach 90-tych w jakiejś gazetce ogłoszenia "towarzyskie" znalazły się przez pomyłkę (?) w dziale "Rzeczy używane"... Odpowiedz Link
tamsin Re: Na wyjściu z PRL...prostytucja meska ;-) 12.03.07, 19:36 w zwiazku z tymi ogloszeniami.. chyba w 1999 lub 2000 mialam aol, ktorego latwo mozna bylo czytac polskie grupy z usenet. Niestety wiekszosc grup byla zapelniona wlasnie takimi anonsami, ze mlody, wysportowany, etc...zapewni wspaniale chwile samotnej kobiecie, dobry sponsoring mile widziany..itp. Wiekszosc korzystajacych z tych grup to byli studenci informatyki ;-) Odpowiedz Link
man_sapiens Re: prostytutki ... 12.03.07, 22:03 Według powszechnego przekonania prostytutki - tak jak cinkciarze - były w PRL pod ścisłą kontrolą SB. Może w związku tym doczekamy się niedługo oświadczeń lustracyjnych k...w starszych niż 30 lat? Odpowiedz Link
luccio1 Zawody w sikaniu na czas 12.03.07, 23:06 Słyszałem, że było coś takiego w latach 50.-60. Jeśli kilku panów spędzających wieczór wspólnie w lokalu zorganizowało sobie kilka pań, to wychodząc z lokalu - już "pod dobrą datą" - przykazywali paniom, żeby nie szły do toalety. Dopiero kiedy całe towarzystwo uszło kawałek, zatrzymywało się w cichej bocznej ulicy; panie najpierw pokazywały, jak wysoko sięgają im pończochy, potem kucały rzędem - panowie mierzyli czas na zegarkach. Dwie zwyciężczynie "zawodów": jedna, która najdłużej sikała, druga - która w najkrótszym czasie zrobiła kupę, dostawały ekstra gratyfikację. Odpowiedz Link
poliglo Re: Zawody w sikaniu na czas 02.04.07, 15:58 ma pan chorobliwą obsesję na punkcie sikających kobiet. w prawie każdym z pana liiicznych postów musi wystąpić sikająca kobieta. czy to jakaś fobia, mania prześladowcza, afrodyzjak, śnią się panu po nocach??? w jakim środowisku pan przebywa? siedzi pan godzinami na forum i pisze o sikających na potęgę kobietach, opowiadając o każdym etapie swojego życia. serdecznie współczuję, że tylko to ma pan do opowiedzenia:(( Odpowiedz Link
maglara Re: Zawody w sikaniu na czas 03.04.07, 11:56 poliglo napisała: > ma pan chorobliwą obsesję na punkcie sikających kobiet. w prawie każdym z pana > liiicznych postów musi wystąpić sikająca kobieta. czy to jakaś fobia, mania > prześladowcza, afrodyzjak, śnią się panu po nocach??? w jakim środowisku pan > przebywa? siedzi pan godzinami na forum i pisze o sikających na potęgę > kobietach, opowiadając o każdym etapie swojego życia. serdecznie współczuję, że > tylko to ma pan do opowiedzenia:(( Faktycznie cos w tym jest ... :O Odpowiedz Link
mister1 Re: Zawody w sikaniu na czas 04.04.07, 13:05 moze Luccio pracowal jako kiblowy i wspomina stary, przyjemny szum muszli klozetowej ? Odpowiedz Link
luccio1 Szok ostatnich dni 28.02.08, 13:30 Pani lat 50-60, z wyglądu osoba kulturalna i wykształcona, w płaszczu i z torebką pamiętającymi lepsze czasy, w okularach i kapeluszu, kiedyś bardzo eleganckim - zatrzymuje mnie na ulicy i prosi o wsparcie. Z rozmowy wynika, że mąż 15 lat temu umarł, została sama z własną kiepską emeryturą, której nie starcza; słabo widząc, nie bardzo może pracować - dzieci nie chce prosić o pomoc, bo i tam ciężko... nie chce nawet, aby dzieci i wnuki wiedziały, że mama i babcia prosi obcych na ulicy... Nie miałem drobnych - dałem całe 50 zł, wszystko co miałem przy sobie w danej chwili. I tu szok: Pani dziękuje - a po chwili pyta: czy chcę, aby zrewanżowała mi się fizycznie? Zaprzeczyłem najgoręcej jak mogłem, że mi nawet taka myśl w głowie nie postała - i pożegnałem się. Szok pozostał. Odpowiedz Link
horpyna4 Re: Szok ostatnich dni 28.02.08, 20:01 Wiesz, ta pani mogła być chora psychicznie. Słyszałam o przypadku pani w wieku 70 lat, która rozbierała się do naga, stawała przed lustrem i zastanawiała się, czy jest pociągająca. Wcześniej była zupełnie normalną, kulturalną i elegancką kobietą. No cóż, wszystko jeszcze przed nami... Odpowiedz Link
syswia Re: Szok ostatnich dni 29.02.08, 01:13 Ja mialam kiedys taka sasiadke. Miala postepujaca miazdzyce i calymi dniami przesiadywala na klatce schodowej w oczekiwaniu na syneczka. Kiedys moj tato przezyl szok - osiemdziesiecioletnia pani miotala sie po klatce nago. Byla werbalnie agresywna... :( Odpowiedz Link