Dodaj do ulubionych

Opakowania w PRL-u

19.01.08, 12:25
Jakoś pusto, więc podrzucam kolejny temat.
Zacznę od konserw w blachach pancernych. Pamiątkową bliznę po
pierwszej samodzielnej próbie dorwania się do wnętrza tyrolskiej mam
na dłoni do dziś :-)))
Obserwuj wątek
    • ewajer Re: Opakowania w PRL-u 19.01.08, 14:36
      większość opakowań była szaro-bura.
      Papierowe torebki po cukrze czy mące trzepało się i były wykorzystywane ponownie. Każdy nosił przy sobie siatkę czy jakąś torbę. O foliowych jednorazówkach nikt nie słyszał. Dobrze jak w warzywniaku były papierowe torebki. Ziemniaki warzono w wiaderku i wrzucano luzem do siaty.
      • cereusfoto Re: Opakowania w PRL-u 31.01.08, 11:30
        No właśnie niebawem będzie jak dawniej - słyszałam, że mają
        wprowadzić opłaty za reklamówki foliowe. Będziemy znów pakować do
        toreb papierowych albo eko siatek.
        Ja jestem ZA!
        • ewajer Re: Opakowania w PRL-u 20.02.08, 20:37
          w sumie ja też jestem za. Będzie można miło powspominać dawne czasy.
      • ardal Re: Opakowania w PRL-u 03.03.08, 15:01
        Przepraszam, ale się doczepię: "warzono" = "gotowano". Ważyć = sprawdzać wagę.
    • luccio1 Re: Opakowania w PRL-u 19.01.08, 15:10
      Z drugiej strony były opakowania nadające się do wtórnego użytku:
      pudełka z pasty do butów, z filmów 16 mm do kamery - idealne do
      przechowywania gwoździ, śrubek itp. drobiazgów...
      Z większych: pudełka, w które pakowano herbatę "jubileuszową":
      blaszane, z wieczkiem na zawiasach...
    • horpyna4 Re: Opakowania w PRL-u 19.01.08, 17:13
      Za wczesnego peerelu olej i ocet były w szklanych butelkach, z
      zalakowanym korkiem. Ten zgrzyt przy usuwaniu laku nożem, czy innym
      narzędziem...
      Szampony i płyny do prania też były w szklanych butelkach, ale już
      zakręcanych. Po wielu latach zakazano tego, bo stłuczenie takiej
      butelki w łazience (często w wannie) mogło powodować (i pewnie nieraz
      spowodowało) opłakane skutki.
      A w ogóle poligrafia była na nieciekawym poziomie, często brakowało
      farb drukarskich. I zaistniało coś takiego, jak "opakowanie
      zastępcze", czy "etykieta zastępcza".
      • ewa9717 Re: Opakowania w PRL-u 19.01.08, 17:32
        Te butelki z olejem były ohydne, nie wiem, jak je napełniano, ale
        etykietka zawsze miała tłuste plamy, jakieś to było brudne,
        oblepione kurzem. Z tego pewnie wzgędu mama nigdy nie kupowała oleju
        (poza tym śmierdział okrutnie) i w mojej kuchni olej jest dopiero od
        kilku lat.
        A butelki po occie myłam, zdrapywałam etykietkę, pracowicie
        pozbawiałam laku przy szyjce i sprzedawałam po złotówce, co dawało
        mi w gotowiźnie kwotę na dwa zabronione przez rodziców lizaki.
        • europa130 Re: Opakowania w PRL-u 20.02.08, 12:20
          ewa9717 napisała:

          > Te butelki z olejem były ohydne, nie wiem, jak je napełniano, ale
          > etykietka zawsze miała tłuste plamy, jakieś to było brudne,
          > oblepione kurzem. Z tego pewnie wzgędu mama nigdy nie kupowała
          oleju
          > (poza tym śmierdział okrutnie) i w mojej kuchni olej jest dopiero
          od
          > kilku lat.
          > A butelki po occie myłam, zdrapywałam etykietkę, pracowicie
          > pozbawiałam laku przy szyjce i sprzedawałam po złotówce, co
          dawało
          > mi w gotowiźnie kwotę na dwa zabronione przez rodziców lizaki.
          <zal mi ciebie ale musialas cierpiec przez zakazy rodzicow,a
          dzisiaj co chyba zdychasz z glodu z powodu malej rentki ,nie
          chcialo sie pracowac to i pieniazkow malo .
      • doc.torov Etykieta zastepcza 04.03.08, 19:22
        horpyna4 napisała:

        > I zaistniało coś takiego, jak "opakowanie
        > zastępcze", czy "etykieta zastępcza".

        W czasie "odwilży" 1980-81 widziałem taki dowcip
        rysunkowy - butelka z płynem, a na etykiecie napis:

        "Etykieta prawdziwa - zawartość zastępcza".
    • yanga Re: Opakowania w PRL-u 19.01.08, 18:41
      Pamiętam, z jakim pietyzmem przechowywało się torby foliowe z
      zagranicy. Albo papier "świąteczny" z prezentów, które przychodziły
      w paczkach. Do dziś mam opory z wyrzucaniem co ładniejszych toreb, w
      końcu robię to hurtem. A tymczasem - cichcem, milczkiem - wracają
      stare zwyczaje: napoje w szklanych butelkach, zakupy w eleganckich
      galeriach pakowane w brązowe papierowe torby z sizalowymi
      kokardami... Pamiętam też, jak w 1989 roku przyjechałyśmy z córką do
      Wiednia i mąż czekał na nas z samochodem, żeby zabrać nas w dalszą
      podróż do Włoch. A w tym samochodzie - wałówka na drogę. I napój
      cytrynowy w wielkiej plastikowej butli. To było odkrycie! Bo takie
      lekkie i wygodne. A potem napoje w kartonach, piwo w puszkach, niech
      ci, co mają zdrowie do dźwigania szklanych butli i użerania się o
      zwrot kaucji, użalają się nad środowiskiem.
      • luccio1 Re: Opakowania w PRL-u 19.01.08, 19:02
        Butelki szklane, szklane słoiki ("twisty" i inne) wystarczyło znieść
        pod śmietnik, aby zabrali je biedni. Zniesionych rano nie było już w
        południe.
        Zresztą z mojego śmietnika wszystko znikało niemal natychmiast -
        nawet meble wielkości tapczana czy wersalki.
        • tamsin Re: Opakowania w PRL-u 20.01.08, 01:30
          i z powodu tych biednych zbierajacych sloiki ze smietnikow zakazano
          oddawania moczu w sloikach do badan do laboratorium. Zostalo mi to w
          pamieci bo moj ojciec chorowal na nerki i co rusz do rejonowej
          przychodni zanosil sloik a tam pewnego dnia mu powiedzieli, ze teraz
          tylko moze sikac do buteki po "ludwiku" a i to potem chyba tez bylo
          zabronione.
          • cromwell1 Re: Opakowania w PRL-u 20.02.08, 20:44
            tamsin napisała:

            > i z powodu tych biednych zbierajacych sloiki ze smietnikow zakazano
            > oddawania moczu w sloikach do badan do laboratorium. Zostalo mi to w
            > pamieci bo moj ojciec chorowal na nerki i co rusz do rejonowej
            > przychodni zanosil sloik a tam pewnego dnia mu powiedzieli, ze teraz
            > tylko moze sikac do buteki po "ludwiku" a i to potem chyba tez bylo
            > zabronione.

            nie tylko z powodu biednych
            wujek 3 dni lezal gapiac sie w sufit
            wieczorem zegnal sie z rodzina
            powodem byla niedomyta butelka
            powtorne badanie wykluczylo chorobe
            chyba nawet choroby;)

            pzdr.
      • ewa9717 Re: Opakowania w PRL-u 20.01.08, 11:42
        yanga napisała:

        > Pamiętam, z jakim pietyzmem przechowywało się torby foliowe z
        zagranicy.
        Ba, nawet się szpanowało takimi torbami! Ważne, zeby miały
        zagraniczny napis. Tata koleżanki gdzieś tak koło 1976 roku był na
        kontrakcie w Szwecji i przysłał nam całą pakę takich różnobarwnych
        cudów. Ależ był szpan! I wcale nie byłyśmy w wieku przedszkolnym,
        już studiowałyśmy :-)))
        • yanga Re: Opakowania w PRL-u 20.01.08, 21:51
          No, i jeszcze w latach osiemdziesiątych stały przy przejściu
          podziemnym przy Rotundzie (Warszawa) starsze panie, które nimi
          handlowały...
          • ewa9717 Re: Opakowania w PRL-u 20.01.08, 23:51
            To chyba w każdym większym mieście na lokaknych ciuchach, pamiętam,
            ze takie kolorowe zagraniczne torby można było kupić i na różnych
            bazarach w Katowicach, i w Szczecinie, i we Wrocławiu.
            • germanio Re: Opakowania w PRL-u 24.01.08, 17:23
              Ja pamietam taka scene we Wloclawku z poznych lat 70-tych. Na srodku rynku stoi
              babka i w rekach trzyma chyba ze 100 reklamowek z "gola baba". Przez pol
              godziny wszystko sie rozeszlo. Potem widzialam ludzi jak przychodzili z tymi
              torbami na niedzielny spacer, ze niby tak szpanersko i elegancko jest...
              • dzik0 Re: Opakowania w PRL-u 30.01.08, 00:29
                Były też piękne aluminiowe tubki do pasty do zębów
                • ewa9717 Re: Opakowania w PRL-u 30.01.08, 07:59
                  Na początku lat osiemdziesiątych w zastępstwie rodziców poszłam na
                  wywiadówkę do klasy mojej młodszej siostry. Rzecz cała miała miejsce
                  w tzw.gabinecie geograficznym, w którym rzeczywiście był stojak,
                  kilka map i globusów, ale w najgłówniejszym meblu, za
                  szkłem "wystawka" czyli kolorowe opakowania zagranicznych produktów,
                  puszki po napojach i takie tam przybliżające dzieciakom ŚWIAT...
                  • horpyna4 Re: Opakowania w PRL-u 30.01.08, 18:46
                    Takie opakowania były dekoracją w wielu mieszkaniach, zwłaszcza na
                    prowincji. Przyszła moda na regały - meblościanki z płyty wiórowej
                    w drewnopodobnej okleinie, to się takie regały kupowało i trzeba
                    było czymś wypełnić te odkryte miejsca w nich. Czasem stał jakiś
                    serwis do kawy otrzymany w prezencie, a nigdy nie używany, a resztę
                    zajmowały kolorowe kartoniki po sokach, cóś pięknego...
                    • dzik0 Re: Opakowania w PRL-u 31.01.08, 00:48
                      Ustawienie kilku puszek po piwie na meblościance było w dobrym
                      guście.Butelek po zagranicznych trunkach nikt nie wyżucał na
                      śmietnik.
                      • ewa9717 Re: Opakowania w PRL-u 31.01.08, 14:00
                        Co do gustu to zmilczmy, ale na pewno puszki po napojach nie były
                        ozdobą meblościanek tylko na prowincji, w miastach, tych
                        największych nawet też.
                        • tamsin Re: Opakowania w PRL-u 31.01.08, 16:20
                          posiadanie puszek po coca coli czy jakims soku z egzotycznych owocow
                          bylo praktycznie pokazaniem, ze kogos stac na zakupy w Pewexie lub
                          ma rodzine, ktora regularnie podsyla cos z 'zachodu". Duzo mlodych
                          osob tak dekorowalo swoje pokoje: na polkach mebloscianek kolorowe
                          opakowania, na scianach kolorowe plakaty, lub poprzypinane kolorowe
                          pocztowki do slomianki na scianie. "na salonach" rodzice z kolei
                          pokazywali swoje bogactwo poprzez wystawienie na polkach segmentow,
                          lub elegancko podswietlonym barkiem w tym segmencie, butelek po
                          zagranicznych alkoholach. Nawet jak te alkohole byly juz wypite, to
                          nalewalo sie do nich wode (czasami zabarwiona esencja z herbaty).
                          Szczytem elegancji rowniez byly foto-tapety.
                          • szaruczek Re: Opakowania w PRL-u 22.02.08, 15:58
                            Paru moich kolegów od czasu do czasu wyprawiało się na niedalekie
                            śmietnisko, żeby poszukać rzadkich okazów puszek po napojach,
                            których nikt inny nie miał. Coca-cola, Fanta czy Heineken zadowalały
                            jedynie początkujących kolekcjonerów, a wybredniejsi starali się
                            zdobyć prawdziwe rarytasy. Jedna taka znaleziona lub wygrzebana
                            gdzieś atrakcyjna puszka mogła poprawić znalazcy humor na długo :)
    • luccio1 Re: Opakowania w PRL-u 06.02.08, 20:53
      Mam pudełko z tworzywa sztucznego (bakelit?), z wieczkiem zakręcanym na gwint:
      "Pasta Luksusowa do Obuwia - Spółdzielnia Pracy BARWA Kraków -
      - 406.- 5.50 zł".
      Dziś trzymam tam pineski.
      • ewa9717 Re: Opakowania w PRL-u 07.02.08, 09:11
        Szarawe, chyba plastik jakiś, ale taki fest solidny, okrągłe, z
        zakrętką na gwint, chyba po jakiejś paście do prania(tak mi coś
        swita, bo etykiety daaaaawno nie ma) świetnie służą jako mieszkanko
        dla różnych gwoździ, srubek i takich tam dupereli.
        O, już wiem! To była pasta "Komfort" do prania. Ceny nie pamietam...
    • europa130 Re: Opakowania w PRL-u 20.02.08, 12:16
      ale musialas byc cholernie glodna ,to trzeba bylo zezrec razem z
      blacha durna palo.
    • trusia29 Re: Opakowania w PRL-u 24.02.08, 20:31
      Ja pamiętam pakowanie prezentów (kawy, czekolady, rajstop) w papier
      sniadaniowy i przewiązywanie tego wstązeczką od kwiatów....
      • luccio1 Re: Opakowania w PRL-u 24.02.08, 22:49
        Papier śniadaniowy miał dwa (co najmniej) inne zastosowania:
        1) oprawianie (obkładanie papierem) książek i zeszytów;
        2) niekiedy zastępował papier przebitkowy (zarówno kalkę techniczną, jak i
        przebitkę maszynową formatu A 4).
    • e.qba Re: Opakowania w PRL-u 25.02.08, 20:57
      Hej!
      Polecam Waszej życzliwej uwadze moją kolekcję etykiet z serów
      topionych - republika.pl/etykiety/ (na początek
      rozdział "ciekawostki") - jest wśród nich sporo z czasów PRL'u. Są i
      etykiety zastępcze, są też zaskakująco kolorowe.
      Pozdrawiam serdecznie!
      Kuba Terakowski :)
      • havana06 Re: Opakowania w PRL-u 01.03.08, 21:14
        A z czego się śmiejecie??
        Sami z siebie się śmiejecie
        • czysty_jogurt Re: Opakowania w PRL-u 01.03.08, 21:32
          Moze moja sygnaturka cos da do myslenie, szczegolnie 2 osobom z tego watku.
          Mam wymieniac?
          Mooze SAME zrozumieja.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka