imagiro
02.04.08, 17:42
mieszkam od wielu lat w USA i szczerze mowiac, system w PRL-u
podobal mi sie bardziej ... tu w USA zanim zobaczy cie lekarz,
musiasz swoje odsiedziec w jakiejs separatce, czasami i dobre pol
godziny ... pielegniarka przyjdzie, wsadzi cos do ucha, zmierzy
cisnienie i potem cisza ... oczywiscie swoje trzeba odczekac w
ogolnej poczekalni ... potem wchodzi jakis ucuny medyk, puknie to tu
to tam, zada jakies nic nie znaczace pytanie i wypisuje recepte ...
W PRL-u caly seans odbywal sie zawsze w tym samym gabinecie lekarza,
bylo przytulniej, bardziej personalnie ... klopot byl z tzw.
numerkami, ale nie oszukujmy sie, tu w USA wiele razy zostalem
odprawiony z kwitkiem ... przez telefon ... kilka razy proponowano
mi wizyte za 2-3 tygodnie ... do tego czasu juz bylem zdrowy ...