Dodaj do ulubionych

przychodnie zdrowia w PRL-u

02.04.08, 17:42
mieszkam od wielu lat w USA i szczerze mowiac, system w PRL-u
podobal mi sie bardziej ... tu w USA zanim zobaczy cie lekarz,
musiasz swoje odsiedziec w jakiejs separatce, czasami i dobre pol
godziny ... pielegniarka przyjdzie, wsadzi cos do ucha, zmierzy
cisnienie i potem cisza ... oczywiscie swoje trzeba odczekac w
ogolnej poczekalni ... potem wchodzi jakis ucuny medyk, puknie to tu
to tam, zada jakies nic nie znaczace pytanie i wypisuje recepte ...
W PRL-u caly seans odbywal sie zawsze w tym samym gabinecie lekarza,
bylo przytulniej, bardziej personalnie ... klopot byl z tzw.
numerkami, ale nie oszukujmy sie, tu w USA wiele razy zostalem
odprawiony z kwitkiem ... przez telefon ... kilka razy proponowano
mi wizyte za 2-3 tygodnie ... do tego czasu juz bylem zdrowy ...
Obserwuj wątek
    • cromwell1 Re: przychodnie zdrowia w PRL-u 02.04.08, 19:33
      jeszcze nie jest tak zle
      ale wzystko zmierza w waszym kierunku;)

      pzdr.
    • tamsin Re: przychodnie zdrowia w PRL-u 02.04.08, 22:22
      pamietam moja przychodnie rejonowa, na dole dzieci, na gorze
      dorosli. Dorosli rozpoczynali sie chyba z wiekiem 14 lat. Wiekszosc
      lekarzy przyjmujacych w tej przychodni albo sobie nie radzila z
      prywatna praktyka albo dopiero co byli upieczeni po studiach.
      Pamietam jak jedna lekarka podarla recepte trzy razy bo nie umiala
      poprawnie wypisac nazwy lekarstwa. Nie bylo kolejek bo tam nikt
      praktycznie nie chodzil oprocz matek z dziecmi na szczepienia. Ale
      za to spoldzielnia lekarska w ktorej za kazda wizyte trzeba bylo
      placic, wrecz pekala w szwach i czasami nie dalo sie dopchac do
      lekarza ogolnego nie mowiac juz o specjaliscie.
      • woman-in-love Re: przychodnie zdrowia w PRL-u 03.04.08, 12:35
        a powiedzcie, dlaczego lekarze tak gryzmolili nazwy leków, że za żadne skarby
        normalny człowiek nie mógł ich odczytać, a panie magister w aptece - mogły! A
        przeciez nazwa leku powinna być pisana drukowanymi w osobnych kratkach!
        • hajota Re: przychodnie zdrowia w PRL-u 03.04.08, 14:12
          > a powiedzcie, dlaczego lekarze tak gryzmolili nazwy leków

          "Nieczytelny charakter pisma - recepta pisana w autobusie przez pijanego piórem
          skradzionym na poczcie" (Julian Tuwim)
        • luccio1 Re: przychodnie zdrowia w PRL-u 03.04.08, 14:27
          > a powiedzcie, dlaczego lekarze tak gryzmolili nazwy leków, że za
          > żadne skarby normalny człowiek nie mógł ich odczytać...

          Dzięki temu były możliwe skróty ułatwiające życie codzienne. Pamiętam, że Mama,
          potrzebując pilnie odnowić zapas lekarstwa, które zażywała stale i znała na
          pamięć sposób stosowania, a nie chcąc kolędować w kolejce do lekarza, zwracała
          się do przyjaciółki-farmaceutki. Ta miała bloczek receptowy opieczętowany in
          blanco przez jej z kolei znajomą, lekarkę... a co i jak napisać, wiedziała
          lepiej niż 10 lekarzy razem. Przy nieczytelnym piśmie "farmaceutycznym" gubiły
          się indywidualne cechy charakterystyczne, za podpis wystarczała parafka.
    • luccio1 Re: przychodnie zdrowia w PRL-u 03.04.08, 12:43
      W Polsce jak dotychczas jeszcze nie.
      Natomiast formularz recepty musi mieć nadrukowany fabrycznie kod kreskowy, a
      także cyfrowo-literowy kod regionalny. Nadto lekarz powinien nad nazwiskiem
      pacjenta wpisać jego PESEL (w praktyce pacjent uzupełnia to sam w aptece przy
      zakupie; czasem aptekarka dodatkowo sprawdza, każąc sobie napisać swój PESEL na
      karteczce).
      • luccio1 Re: przychodnie zdrowia w PRL-u 03.04.08, 14:21
        Jeszcze jedna ciekawostka: pieczątka indywidualna lekarza.
        Na początku, jak tylko zacząłem czytać (lata 60.), wystarczało imię, nazwisko,
        tytuł naukowy i numer statystyczny.
        W połowie lat 60. nakazano lekarzom robić nowe pieczątki: z adresem i telefonem
        domowym.
        Te dane zniknęły znów - niedawno, po wejściu w życie nowej ustawy o ochronie
        danych osobowych.
    • hajota Re: przychodnie zdrowia w PRL-u 03.04.08, 14:15
      Moja przychodnia rejonowa w porównaniu z czasami PRL-u bardzo się jednak
      ucywilizowała. Panie w rejestracji są grzeczne i pomocne. A kiedyś normalnie
      bałam się tam wejść.
    • luccio1 Re: przychodnie zdrowia w PRL-u 05.04.08, 23:06
      System ochrony zdrowia w PRL miał jedną ważną przewagę nad obecnym: cała
      dokumentacja była prowadzona na papierze, bez komputerów.
      W takim układzie, jeśli człowiek przeprowadzał się w obrębie tego samego miasta,
      ale do rejonu innej przychodni, zakładał jak najbardziej kartotekę w tej nowej -
      natomiast w dawnej przychodni kartoteka leżała nadal.
      Jeśli w dawnej przychodni był lepszy lekarz (a na pewno - już znany), w razie
      poważniejszej sprawy można było pójść do niego.
      Ten system był nader pomocny, gdy młodzi małżonkowie, przedtem mieszkający u
      rodziców jednej ze stron i tamże zameldowani wraz ze swoimi dziećmi, przenosili
      się w końcu "na swoje" - nie było kłopotów, gdy dziecko czy dzieci były u babci
      i tam zachorowały - babcia rejestrowała się do dawnego pediatry...
      A że adres na recepcie był raz taki, raz inny - tym nikt się nie interesował; w
      młynie pytań o lekarstwa, które miały być w dostawie, ale których nadal nie ma,
      farmaceutki nie miały głowy zwracać uwagę na takie drobiazgi...
    • luccio1 Re: przychodnie zdrowia w PRL-u 05.04.08, 23:22
      Podobnie, dzięki braku komputerów lekarz mógł wypisać dwie albo i trzy
      jednobrzmiące recepty na lekarstwo trudne do dostania - i dwie albo trzy osoby z
      rodziny wyruszały równocześnie na "polowanie".
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka