08.04.08, 17:38
-pamiętacie ten dreszcz emocji, nimb bohaterstwa, okropne kary za wagary? Tak
lubię wagarować, że od czasu do czasu robię sobie wagary od codzienności :-)
Obserwuj wątek
    • tamsin Re: wagary 08.04.08, 18:06
      pierwszy kwietnia lub pierwszy dzien wiosny to byl obowiazkowy dzien
      wagarowicza, w liceum w tym dniu zamykali drzwi aby utrudnic
      ucieczke, moja cala klasa wyszla przez okno.
      • ewa9717 Re: wagary 08.04.08, 18:11
        Ale to chyba dopiero pod koniec lat siedemdziesiatych się zaczęło
        albo na poczatku osiemdziesiątych. Wcześniej wagary były naprawdę
        rzadkością, a uzyskanie jakiegoś lewego usprawiedliwienia trudne jak
        diabli.
        • woman-in-love Re: wagary 08.04.08, 18:17
          najfajniejsze były ucieczki człą klasą. Kończyło sie to aferą, szukaniem
          "prowodyrów" hehehe ni w domu szlaban na to i owo się dostawało. Lecz dodawało
          to jeszcze uroku.
    • luccio1 Re: wagary 08.04.08, 21:16
      Na wagarach byłem jeden jedyny raz: w klasie maturalnej, u schyłku zimy (luty
      1973). Wykorzystałem wyjście na rejestrację przedpoborowych, aby już nie wrócić
      do szkoły; zamiast na matematykę, gdzie miała być kartkówka, poszedłem pod
      Kopiec Kościuszki.
      • woman-in-love Re: wagary 09.04.08, 18:38
        Mój Ojciec był zdecydowanie antywagarowy. Kiedy był juz po pięćdziesiatce -
        odwiedził mnie w Rabce, gdzie spędzałam z moimi dziećmi cały rok. One chodziły
        tam do szkoły, a ja ptacowałam. W wyjatkowo piękny zimowy dzień, z pewną taką
        niesmiałością spytałam, czy mógłby zabrac dzieci na spacer, zamiast zeby poszły
        siedzieć w szkole. O dziwo zgodził się, a wieczorem westchnął: "wiesz, pierwszy
        raz w życiu byłem na wagarach" :-)
    • luccio1 Re: wagary 12.04.08, 22:36
      Już na studiach (UJ, historia, lata 70.):
      czekałem wraz ze swoją grupą na asystenta prowadzącego ćwiczenia.
      Zabraliśmy się i poszliśmy po 10 minutach - "Pan" dotarł na miejsce w sam raz,
      gdy kończył się "kwadrans akademicki".

      Potem jedna ze starszych Pań Profesorek zrobiła nam kazanie umoralniające -
      całkiem jak w szkole podstawowej...
      • woman-in-love Re: wagary 13.04.08, 08:44
        Miałam taką samą historię na studiach. Pani spóżniała się ok pół godziny, więc
        pewnego wiosennego przedpołudnia poszlismy sobie. Były kary, ale olaliśmy to.
    • cromwell1 Re: wagary 13.04.08, 15:11
      czesto chodzilem
      nie mialem wyrzutow sumienia
      szczegolnie z nastaniem wiosny
      coz hormony;)

      pzdr.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka