steffa
25.07.04, 22:45
Proponuję w tym wątku odreagować ewidentne porażki tłumaczeniowe z książek,
które czytacie dzieciom. Zdania - kwiatki, które powodują, że wywracają wam
się wnętrzności lub po prostu chce wam się śmiać przeokrutnie. Zacznę od
mojego ulubionego, pachnącego Gierkiem 'damy radę' z Boba Budowniczego. I
tak np. z kolorowanki:
- Damy radę? - zapytał podniecony Spychacz.
- Tak, damy radę! - roześmiała się Betoniarka.
{w oryginale jest chyba >Can we fix it?<; no i ten PODNIECONY Spychacz}
i dalej z Bobem ("Liczymy" tłum. Anna Niedźwiecka):
"(...)3,4, Marta wbija gwoździe bez kozery. (...)
11, 12, Bob ma książek pełne garście."
Cała książeczka jest beznadziejna pod względem doboru słownictwa i rymów, ale
te dwa kwiatki są 'najlepsze'.
I jeszcze z Teletubisiów (wydawałoby się, że nie ma nic prostszego).
Tłumaczenie Marek Karpiński:
Przykład "przepięknej" składni.
"Pewnego dnia w Krainie Teletubisiów Po chrupała swoją Tele-grzankę... kiedy
usłyszała dziwny dźwięk."
I dalej:
"Szybko, Po! Pomóż Laa-Laa złapać piłkę."
Widzisz i nie grzmisz...