Dodaj do ulubionych

Historie z czytaniem

21.03.09, 10:40
Zdarzają się Wam dziwne zbiegi okoliczności związane z aktualnie
czytanymi książkami, uczestniczycie w zabawnych scenkach?
Mnie się ostatnio przytafiły dwie historie:

Pierwsza:
Wracałam z pracy kolejką podmiejską czytając Tygodnik Powszechny.
Był początek Wielkiego Postu, numer TP był odpowiedni do
okoliczności. Naprzeciwko mnie siedzieli elegancko ubrani państwo,
wyraźnie źle się czujący w kolejce (pewnie zepsuło im sie luksusowe
auto:), kobieta studiowała gazetki-ulotki ze sklepów i informowała
męża, co należy w najbliższym czasie kupic. I nagle poczułam się
nieco groteskowo - w swoim pięcioletnim, ulubionym wyświechtanym
płaszczu, studiując akurat artykuł o wyrzeczeniach, zajadając razową
bułkę:))
Po prostu chciało mi się śmiac.

Druga:
W poczekalni Instytutu Medycyny Morskiej i Tropikalnej wyciągnęłam
dla zabicia czasu książkę Kingi Choszcz "Moja Afryka" i nagle
zobaczyłam na ścianie plakat "Malaria - wystarczy jedno ukłucie" i
zdałam sobie sprawę, że siedzący naprzeciw ludzie czekają na
szczepienie przed wyjazdem w egzotyczne miejsca (dla
niewtajemniczonych - Kinga Choszcz zachorowała na malarię i zmarła).

Usiłuję sobie teraz przypomniec, czy podobne sceny przytrafiły mi
się w udziałem książek dla dzieci:))
Obserwuj wątek
    • uccello Re: Historie z czytaniem 21.03.09, 15:12
      Rozmawiałam z nastolatką, która użalała się ,że musiała
      czytać "Dżumę", a tak źle się czuła- miała katar. Doszłyśmy do
      wniosku,że i tak lepiej niż by miała by dżumę , a musiała
      czytać "Katar".
      • abepe Re: Historie z czytaniem 21.03.09, 15:19
        Pomyślałam, że może uśmiech ":)"w moim pierwszym poście przy
        historii o Kindze Choszcz może się wydac niestosowny, przepraszam za
        takie zestawienie.

        Co do historii z czytaniem - w filmach kilkakrotnie widziałam motyw
        polegający na tym, że ktoś czytał w np. metrze książkę i nagle
        zdawał sobie sprawę z tego, że właśnie patrzy na jej autora, którego
        zdjęcie widnieje na okładce.

        Ciekawa jestm, czy takie rzeczy zdarzają się naprawdę - czytelnikom,
        a może ktoregoś z naszych autorów taka przygoda spotkała?
        • verdana Re: Historie z czytaniem 21.03.09, 17:15
          Mnie zadarzyło sie raz - w bufecie zapyziałej instytucji - że w toku
          dyskusji moj rozmowca, obcy facet, zaczął cos mi udowadniać,
          powołujac się na moja książkę. najgorsze jest to, ze powoływał sie
          na nią, aby mi udowodnić, że nie mam racji:-)
          • abepe Re: Historie z czytaniem 22.03.09, 12:46
            verdana napisała:

            > Mnie zadarzyło sie raz - w bufecie zapyziałej instytucji - że w
            toku
            > dyskusji moj rozmowca, obcy facet, zaczął cos mi udowadniać,
            > powołujac się na moja książkę. najgorsze jest to, ze powoływał sie
            > na nią, aby mi udowodnić, że nie mam racji:-)

            Wyobrażam sobie, że to najgorsze:))))))))))
    • ash3 Re: Historie z czytaniem 22.03.09, 10:50
      Mnie się raz zdarzyło coś takiego. Kilka lat temu w Warszawie jechalam tramwajem
      i czytałam też TP (a mowi się że miał format niewygodny do lektury w czasie
      podrozy - nieprawda!). Czytalam artykuł i slowa "...teatr absurdu", tramwaj
      zatrzymal sie na przystanku, podnioslam wzrok i zobaczylam tabliczke z napisem
      "Teatr Komedia". Niesamowite wrażenie! Fajnie że mogę tu zamieścić tę historyjkę:-)
      • abepe Re: Historie z czytaniem 22.03.09, 12:56
        ash3 napisała:

        > Mnie się raz zdarzyło coś takiego. Kilka lat temu w Warszawie
        jechalam tramwaje
        > m
        > i czytałam też TP (a mowi się że miał format niewygodny do lektury
        w czasie
        > podrozy - nieprawda!).

        Prawda, jeśli obok siedział inny pasażer - wtedy się rozłożyć nie
        dało. W tramwaju są jednoosobowe siedzenia, więc łatwiej:)
    • kaixa Re: Historie z czytaniem 22.03.09, 11:23
      > Pierwsza:
      > Wracałam z pracy kolejką podmiejską czytając Tygodnik Powszechny.
      > Był początek Wielkiego Postu, numer TP był odpowiedni do
      > okoliczności. Naprzeciwko mnie siedzieli elegancko ubrani państwo,
      > wyraźnie źle się czujący w kolejce (pewnie zepsuło im sie luksusowe
      > auto:), kobieta studiowała gazetki-ulotki ze sklepów i informowała
      > męża, co należy w najbliższym czasie kupic. I nagle poczułam się
      > nieco groteskowo - w swoim pięcioletnim, ulubionym wyświechtanym
      > płaszczu, studiując akurat artykuł o wyrzeczeniach, zajadając razową
      > bułkę:))
      > Po prostu chciało mi się śmiac.


      Wiesz, tak mi przyszlo do glowy, ze chyba nie mozna stwierdzic z cala pewnoscia,
      ze dla tych ludzi jazda kolejka, zamiast luksusowym samochodem, nie byla wlasnie
      wielkopostnym wyrzeczeniem...
      • abepe Re: Historie z czytaniem 22.03.09, 12:54
        kaixa napisała:

        >
        > Wiesz, tak mi przyszlo do glowy, ze chyba nie mozna stwierdzic z
        cala pewnoscia
        > ,
        > ze dla tych ludzi jazda kolejka, zamiast luksusowym samochodem,
        nie byla wlasni
        > e
        > wielkopostnym wyrzeczeniem...

        Oj, nie, wyraźnie dawali do zrozumienia, że są tam przypadkiem. To
        widać, gdy ktoś okazuje otoczeniu swoja wyższość:)
        (Gwoli wyjaśnienia - ja także posiadam samochód a jazdę kolejką
        uważam za normalną czynność, wygodną w miarę, tanią i szybką i nie
        wstydliwą:)
    • malinela Re: Historie z czytaniem 23.03.09, 10:53
      abepe napisała:

      (dla
      > niewtajemniczonych - Kinga Choszcz zachorowała na malarię i
      zmarła).


      Dwa lata temu przynajmniej raz dziennie musiałam opowiadać moim
      dziewczynkom o Kindze. O białym wielbłądzie, uratowanym przez nią
      szczeniaku Kani, dziewczynce z plantacji, ba nawet o afrykańskim
      pogrzebie Kingi na brzegu oceanu.

      Tym wpisem przypomniałaś mi o Kindze, o której zapomniałam. To też
      jakiś rodzaj przygody z czytaniem.


    • agisek Re: Historie z czytaniem 27.03.09, 21:10
      Zdarza mi się, że czytana książka stawia przede mną nowe problemy i pytania. A
      kolejna, brana do ręki, odpowiada mi na te pytania, pogłębia widzenie jakiegoś
      problemu, pokazuje co się kryje pod jego poszewką lub wywraca go do góry nogami.
      Chociaż pozornie była z tą pierwszą lekturą niezwiązana i ja tego świadomie nie
      planowałam. Ale akurat z literaturą dziecięcą tak nie mam :-).
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka