heath2
23.05.05, 13:09
Pozwólcie, że napiszę tu o chłopczyku, ktory nie jest chory...Pieć lat temu,
23.05.2000 o 21:10 urodzil się wcześniaczek w 35tc, podduszony, słabiutki, w
zamartwicy, z 5p Apgar. W 2 dni pożniej dostał odmy i silnej zółtaczki, przez
tydzień walczył o zycie, przez tydzien moje zycie wisiało na włosku, bo bez
Niego nie wyobrażalam sobie dalszego istnienia. Dziś ten chłopczyk ma urodziny
i jest już zdrowy, kochany, nieokielznany. Mój syn, Maciek. Jego braciszek
Aniołek-Maksio swiętuje dzis razem z nami. Moje dwa szczęścia, choc jedno tak
odległe...