Dodaj do ulubionych

czwórka, a trójka dzieci

30.01.14, 16:26
witam,
mam czwórkę dzieci, najmłodsze pół roczku i nie ogarniam domu, dzieciaków, tyle spraw niedopilnowanych, bałagan...
przy trójce czułam, że jakoś mam kontrolę nad wszystkim, oczywiście zmęczona, ale dopinałam wszystko na ostatni guzik, a teraz mimo, że siedzę w domu, nie jestem w stanie wszystkiego ogarnąć.. jesteśmy sami z mężem (tzn bez babć i innych pomocników), reszta dzieci też jeszcze dość mała. Jestem okropnie zmęczona. Ciągle coś ktoś ode mnie chce, jakiś wyjazd do lekarza.... itd
Też tak miałyście? Po jakim czasie udało wam się jako tako zapanować nad domem? A jakie metody uporządkowania go się sprawdziły?
Obserwuj wątek
    • pysia56 Re: czwórka, a trójka dzieci 30.01.14, 17:25
      a jeszcze z ciekawości spytam jak jest z ogarnianiem domu i dzieci po urodzeniu piątego (czy jeszcze kolejnego) dziecka? Jeszcze trudniej???
      • afroddytta Re: czwórka, a trójka dzieci 30.01.14, 17:37
        Ja zawsze słyszałam, że najgorsze jest przejście właśnie między 3 a 4. Moja młoda ma 5,5 mies. i jednak jest dość skomplikowanie z czwórką, trochę czasami brakuje rąk. Reszta dzieci też dość mała bo u mnie 7latek, 4latek i 2,5 latek. Ogólnie jak się nic nie wykrzaczy to dajemy spokojnie radę, starszaka odwozimy do szkoły, drugiego do przedszkola, a dwójka maluchów jest ze mną i na co dzień też sami wszystko obrabiamy. Niestety mój mąż często wyjeżdża i właśnie teraz mam sajgon, bo męża nie ma, a cała 4. chora, w takim wypadku mam na szczęście pomoc mamy, a to taka pierwsza taka straszna sytuacja i mam nadzieję, ze się szybko nie powtórzy.
    • lodziazero Re: czwórka, a trójka dzieci 30.01.14, 21:31
      od dwóch tygodni mamy czwart a ratolośl w domu. Jak na razie różnicy miedzy 3 a 4 nie zauwazyłam..... ale pewnie to za wczesnie smile
      • andaba Re: czwórka, a trójka dzieci 30.01.14, 22:52
        Ja urodzenia czwartego dziecka nie zauwazyłam, ale... żadne z dziecinie chodziło jeszcze do szkoły, natomiast wszystkie były samodzielne i samoobsługowe (sikały na nocnik, same jadły, same się ubierały).

        Myslę, że najgorsza jest opcja, gdy dzieci są w młodszych klasach sp, wymagaja zaprowadzania i przypilnowania, a jak jeszcze do tego jest drugie małe dziecko to moze jest ciężko.
        • pysia56 Re: czwórka, a trójka dzieci 31.01.14, 09:09
          właśnie mam taki "zestaw" dzieci, początki sp, zerówka, 4 i pół latek, który będzie musiał iść jako 6-latek do szkoły, więc uczymy ich w domu czytać, angielskiego, ćwiczę logopedię z całą trójką, czytam im i inne takie.., mąż na diecie bezglutenowej, więc muszę mu coś ugotować, bo na mieście ciężko się najeść, latorośle nie chcą jakoś tego jeść, więc dla nich coś innego. Dzieciaki trzeba odwieźć, do przedszkoli, szkoły, potem jeszcze cała masa zajęć dodatkowych i różnych lekarzy, a to ortodonta, a to szczepienia...Nasz niemowlak nie lubi jeździć, wrzeszczy w samochodzie.... Na początku dawałam radę, ale czułam, że tempo jest za szybkie dla mnie, za dużo tego... no a teraz czuje się ciut wypalona. Najfajniej jest jak są ferie i wszyscy w domu.
          • male_gonzo Re: czwórka, a trójka dzieci 31.01.14, 10:18
            Moje dzieciaki w wieku 10 lat, 5 lat, 2 lata, 2 mies. Starszak jest samodzielny i sam już jeździ do szkoły. Sam odgrzewa sobie zupę i sam pilnuje lekcji, więc tu mam duże szczęście smile
            Dzięki temu, że najmłodsza jest bardzo spokojnym dzieckiem mogę dużo zrobić w domu. Ale dziewczyny są alergiczkami, więc Jance muszę gotować posiłki do przedszkola, odebrać ją po obiedzie, sprzątać i prać też jest, co przy takiej gromadzie. Nie mam do pomocy babć ani cioć. Do dwulatki zatrudniamy opiekunkę na 4 godz. dziennie póki nie wrócę do pracy, bo potem będzie dłużej. Dzięki temu też jestem trochę odciążona. Na pewno bez opiekunki i z wymagającym ciągłej uwagi niemowlakiem byłoby mi o wiele trudniej. Nawet nie chcę sobie wyobrażać o ile trudniej.
    • pa-trynka Re: czwórka, a trójka dzieci 31.01.14, 16:35
      mam czwórkę (3 chłopców i 1 dziewczynka) i oczekujemy 5smile. dzieciaki średnio co dwa lata - najstarszy ma 8, najmłodsza ma niecałe 2. nie mamy babć, niań, ciotek, sąsiadek etc do pomocy.
      odczułam różnicę między 3 a 4 (wcześniej nie odczuwałam różnicy) - pojawił się róż w domu i kokieteryjno-urokliwe zachowaniasmile. na poważnie to: początki zawsze są trudne, ten "początek" trwał dłużej niż przy pierwszej trójce, ale te początkowe trudy dostosowania do nowych realiów mijająsmile. co ja zrobiłam?
      1.odpuściłam sobie potrzebę posiadania kontroli nad wszystkimwink
      2. wprowadziłam zasadę (przy trzecim właściwie, ale za systematyczne egzekwowanie tej zasady wzięłam się przy czwartej), że zabawki "mieszkają na górze" tj nie znosimy zabawek na dół domu (dzięki temu na dole jest mniejszy rozgardiasz, i nie ma dla nich miejsca w naszej sypialni (muszę mieć przestrzeń wolna od dzieci by się zresetowaćsmile
      3.wizyty do lekarza umawiam hurtowo (jak się da) i jadę z jak największa ilością za jednym razem
      4. zajęcia dodatkowe w bliskiej okolicy z łatwym dojazdem, nie przesadzam z ilością zajęć dodatkowych - na szczęście chłopcy są fanami piłki nożnej i mają zajęcia w pobliskiej szkole - nie wożę ich na drugi koniec miasta, tylko dlatego, że jest tam modna/sławna itd szkółka piłkarska
      5. chłopcy sami sprzątają swój pokój wieczorem - jeśli zabawki wyszły z pokoju i nie wrócą na miejsce wieczorem są chowane.
      6.konsekwentnie uczę od małego, ze potrzebuję "chwili dla siebie" na reset i w tym czasie zajmują się sobą. o picie/lizaka/zabawkę etc mają poprosić starsze rodzeństwo.

      to tak na szybkosmile
      • pysia56 Re: czwórka, a trójka dzieci 01.02.14, 12:55
        dzięki za odzew smile najbardziej podoba mi się punkt 3 i 5, koniecznie muszę wprowadzić u nas smile, a ja właśnie wpadłam na pomysł, żeby najistotniejsze rzeczy robić tak do 17.00, kiedy jestem jeszcze w miarę na chodzie, przez ostatnie 3 dni udało mi się wszystkiego dopilnować!!, bo wieczorem to już padam...
        Afroddytto, szczerze współczuję chorych dzieciaków, zwłaszcza najmłodszego, zdrówka życzę
        • afroddytta Re: czwórka, a trójka dzieci 01.02.14, 20:17
          Dzięki. Nie wiem jak u Was ale w Warszawie podobno istny pogrom, tak mówią lekarze, na prywatne wizyty domowe jeżdżą całą dobę, jak pytam wśród znajomych to też wszyscy chorzy.
          U mnie już chyba po wszystkim. Starszaki to mieli jakiegoś wirusa, bo jedynie gorączka >39 st, ale jednego dnia, następnego nie i potem znowu. Najmłodszy jeszcze wykańcza antybiotyk po zapaleniu ucha. Najgorsze to jednak z tymi maluchami, bo wystarczy chwila i już lekarz wyśle do szpitala, a w naszych warunkach (w sensie 4 dzieciaków) to znacznie komplikuje życie. Córa już w pełni zdrowa, mam nadzieję, że nic znów nie złapie, bo za 2 tyg. wyjazd na narty, pierwszy raz byśmy nie pojechali.
    • dzieciata.renata Re: czwórka, a trójka dzieci 02.02.14, 15:22
      Kochana, jeśli tak wygląda Twoje życie jak opisałaś w jednym poście wyżej, to nie dziwne, że jesteś okropnie zmęczona. Mąż powinien sobie sam gotować, naprawdę nie jest to takie trudne, w końcu chodzi o posiłek dla JEDNEJ osoby, Ty gotujesz dla pięciu. Po prostu powiedz mężowi, że nie masz siły jeszcze osobno dla niego gotować, bo masz do obkarmienia i opieki czworo małych dzieci. Musi obsłużyć się sam. Czy zajęcia dodatkowe dzieci są naprawdę aż tak potrzebne? Nie dałoby się ich zawiesić na pół roku czy rok, skoro rozwożenie jest tak ciężkie? Nie mogą dzieci mieć zajęć w szkole i przedszkolu? Czy 4,5-latek chodzi do przedszkola? Podzielcie się obowiązkami z mężem, niech on ma swoją stałą działkę, która Tobie niech już nie zaprząta głowy. Zerówkowicz i podstawówkowicz powinni dbać o porządek w swoim pokoju i zbieranie zabawek z części wspólnych, nakrywać do stołu, odnosić talerze, brudne ubrania i przede wszystkim być samoobsługowi w pełni. Moim zdaniem mogą sami wychodzić pobawić się na podwórko. Stwórz sobie plan dnia, kiedy i co każdy członek rodziny robi, kiedy czas na sprzątanie, gotowanie, pranie, zabawę własną dzieci, ćwiczenie z dziećmi, odrabianie lekcji, mycie, kolację, odpoczynek, tv itd. Ty jesteś w domu, więc ty dyrygujesz.
      • corkaswejmamy Re: czwórka, a trójka dzieci 02.02.14, 18:06
        wprawdzie moje trzecie jeszcze w brzuchu, ale uwierz, że są kobiety, które mają takie problemy jak Ty przy dwójce dzieci. Myślę, że to kwestia organizacji. Nie pamiętam, która z dziewczyn napisała o zabawkach na górze, o potrzebie zresetowania, ale to jest właśnie to, co ja preferuję i stosuję u siebie, na razie przy dwójce. Gotuję dla całej rodziny, nie ma wybrzydzania. Jemu to, co jest, z lekkim uwzględnieniem każdego z osobników. Zabawki są na górze, raczej nie pozwalam znosić na dół. Wyjątkiem są kolorowanki. Zdaję sobie sprawę z tego, że jak się urodzi maluch, jego zabawki będą częściowo na dole(w tym przypadku dla ułatwienia). Bajki czytamy od niedawna hurtem. Zebranie w którymś z łóżek. Dla czterolatki i prawie dziewięciolatki można już dobrać wspólny mianownik literaturowy. Ania, starsza córka sama sprząta pokój(łącznie z odkurzaniem, wycieraniem kurzy, sprzątaniem szafy). Oprócz tego chodzi do sklepu po drobne zakupy. Od jakiegoś czasu sama robi sobie śniadania(herbata, kanapki, makaron smażony- uwielbia). Potrafi też zrobić spaghetti, tak więc będzie dla mnie niezła pomocą. Młodsza ma obowiązek sprzątania swojego pokoju. Gdy tego nie robi- rekwiruję zabawki. Od dłuższego czasu uczymy się segragacji zabawek, każda ma swoje miejsce i ona próbuje się do tego stosować. Oprócz tego wieczorem oporządza się praktycznie sama: mycie zębów, rozbieranie, wchodzenie do wanny i mycie. Ja tylko poprawiam to, czego nie jest w stanie zrobić sama(mycie głowy np). Od maleńkowści sama jadła. Nie miała roku i posługiwała się łyżeczką i widelczykiem(początkowo plastikowym). Sama jadła też zupy(w ogromnych ilościach). Dzięki temu ja, będąc przy niej w kuchni, mogłam np podszykować obiad. To naprawdę duże udogodnienia. Co do lekcji starszej: zasada od początku była jedna: sama zaczyna odrabiać lekcje, jak z czymś sobie nie radzi- wkraczam ja. Pierwsze próby musi podjąć sama. Pracuję w zespole szkolno-przedszkolnym, mogę na korytarzu szybko zapytać nauczycielkę czy wszystko w porządku. Nauczycielka zna moje podejście, mamy umowę, że jak coś się będzie działo- od razu dostaję cynk i wkraczam do akcji. I taką mam umowę z córką. Dopóki uczy się dobrze, ja się nie wtrącam. Mniej więcej raz w miesiącu przeglądam wszystkie karty pracy i zeszyty. No i jedna główna zasada: nie tylko dzieci samodzielne są dla nas- rodziców, łatwiejsze w obsłudze. Takie dzieci są po prostu bezpieczniejsze. Naprawdę istnieje mylne pojęcie o uczeniu samodzielności. Ludziom często wydaje się, że równa się to zaniedbaniu. Bzdura. Nie ma nic fajniejszego niż podarowanie dziecku samodzielności. Polecam. Naprawdę nie wszystko musisz robić samasmile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka