hedonka
15.10.08, 12:24
Dziś po raz kolejny przeżyłam wstrząs wchodząc do pokoju mojej dziewięciolatki
po jej wyjściu do szkoły. Rozwalone wyrko, wszędzie tony papierków, karteczek
i zmiętolone ubranie z wczoraj (jak z niego wyszła, tak zostawiła). Gadanie
nic nie daje. Przykład ma może nie najlepszy, ale przyzwoity (w domu
generalnie rozgardiasz, ale w normie, zapyziałości raczej brak). Wprowadzanie
zasad typu najpierw obowiązki, potem przyjemności (czyli najpierw porządek w
pokoju, potem spotkanie z koleżanką)kończy się tym, że moje dziecko z
nieszczęśliwą miną schrzania sobie sobotę, tzn. porządku nie robi i do
koleżanki nie idzie, choć jej bardzo przykro. No i nie wiem, co robić, dziś
jestem blisko olania sprawy, tzn. zostawienia jej pokoju jej, najwyżej się w
nim zakopie, ale nie wiem, czy to dobry pomysł. Macie inne? Co robić?
Dodam, że laska nie jest ogólnie nierobotna- świetna uczennica bez
jakichkolwiek moich zachęt i w kuchni też chętnie pomaga, rzeczywiście trochę
z niej szaławiła, ciągle coś gdzieś zostawia, zapomina itd.