Dodaj do ulubionych

Po co zarzynać te woły

IP: *.MAN.atcom.net.pl 12.09.05, 00:54
Eh, a miało być tak pięknie.. U tu druga w Warszawie premiera i nie tylko
brak wydarzenia, ale nawet do przyzwoitego poziomu daleko. Czas się pakować.
Obserwuj wątek
    • Gość: gosc Re: Po co zarzynać te woły IP: *.abc.com.pl 12.09.05, 13:43
      Nie warto raczej przejmować się tą recenzją. Być może rzeczywiście całość nie
      jest zjadliwą komedią, być może uderza w poważne tony, ale nie znaczy to
      jeszcze, że w takiej konwencji się nie broni. Miałem przyjemność oglądać ten
      spektakl na pokazie przedpremierowym i uważam, że jest bardzo udany. Właściwie
      jedyne z czym zgadzam się w tej recenzji to niezbyt udany pomysł z Beckettem na
      zakończenie. Poza tym przedstawienie zdecydowanie warte obejrzenia. Oczywiście
      nie sądzę, żeby dla kogokolwiek miało to jakiekolwiek znaczenie, ale naprawdę
      polecam.:)
    • Gość: producent tv Re: Po co zarzynać te woły IP: *.crowley.pl 13.09.05, 14:15
      A w Elblągu było i aktualnie i pięknie....
      W Teatrze Dramatycznym w Elblągu jednoaktówkę
      Sławomira Mrożka "Na pełnym morzu" wyreżyserował młody Giovanny Castellanos -
      Kolumbijczyk absolwent Akademii Krakowskiej. Na premierze nie było autora, ale
      jego tekst okazał się bardzo aktualny w przedwyborczych czasach.
      Praktyki wyborcze bohaterów dramatu dziejącego się czterdzieści pięć lat temu
      na tratwie widzowie odebrali jako analogiczne do obecnych machin wyborczych.
      Była świetna zabawa, a nowy sens takich haseł jak "Chcemy Chleba" rodził się na
      scenie i widowni tworząc nowe absurdy rzeczywistości.
      Mam nadzieję, że Mrożek będzie taki zawsze.
      • Gość: gosc Re: Po co zarzynać te woły IP: *.MAN.atcom.net.pl 15.09.05, 00:32
        Swoją drogą chyba zapraszanie autorów na premiery przynosi pecha. Bo i Wrocław
        i Młay nie maja najlepszych recenzji.
        • Gość: Adam Re: Po co zarzynać te woły IP: 217.153.45.* 17.09.05, 16:40
          Widzialem ten spektakl, rowniez na pokazie przedpremierowym, to znaczy
          widzialem do polowy, nie wytrzymalem glupoty rezyserki i kabotynstwa aktorow.
          Zenujaco tani Malajkat (za duzo telewizyjnej prostytucji odbija sie wyraznie,
          niestety nie tylko u niego) nie wspomne o reszcie, najbolesniejsza byla
          szmotaninia glownego bohatera - nie zrozumialem ani jednego zdania
          wypowiadanego przez tego aktora. Mam jednak podstawy do podejzen, ze to nie
          jego wina, zostal przez rezyserke bezwzglednie wpuszczony w maliny. To nie do
          konca usprawiedliwia takia bezmyslnosc scenoczna, bo tak wysmienita gwiazdorska
          obsada, skad inad znana ze swojego kunsztu, powinna zatrzasc wobec tak
          bezdennie pokracznej koncepcji. Mrozek na opak? - no i sie zemscil, kto nie ma
          wyczucia dla inteligencji i humoru takiego autora nie powinien wogole zabierac
          sie za rezyserowanie. Nuda i jeszcze raz nuda.
          • Gość: trans Re: Po co zarzynać te woły IP: *.MAN.atcom.net.pl 17.09.05, 19:39
            Po dzisiejszej wizycie w Narodowym mam nie lepsze wrażenia.. Wprawdzie był to
            stary spektakl, pozbawiony już niestety reżyserskiej opieki (Nie-boska), ale
            mimo wszystko pewien poziom powinien trzymać. A z aktorami działo sie coś
            strasznego. Przelatywali od kwestii do kwestii jak kiepsko zaprogramowane
            kukiełki. Bardzo smutne przezycie, gdy pomysli się jak elektryzujący był ten
            spektakl kiedyś. W Narodowym najwyższy czas coś ruszyć. To przeciez nie jest
            instytucja do zaliczania popołudniówek.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka