Dodaj do ulubionych

W gąszczu win cara Michnika

    • Gość: LIWIA W gąszczu win cara Michnika IP: *.chello.pl 09.01.07, 21:33
      "Polacy nie byli w stanie się oprzeć..." - nie byli, ale już są! Więcej takich
      Ziemkiewiczów! Oby sie na kamieniu rodzili! A "Gazeta" niech pomyśli o
      odejściu z honorem...
    • irma_reczel W gąszczu win cara Michnika 09.01.07, 21:34
      próbuje przebrnąć przez te książke, ale ciężko ciężko. Nie lubię fantastyki
      pewnie dlatego.
      Może kiedyś się uda, to wtedy będę na pewno wiedziała co myśleć.

      Póki co pan Ziemkiewicz jest u mnie na minusie, przede wszystkim za swoją
      obsesje na punkcie własnej książki, co jest dla mnie oznaką kompletnego
      szaleństwa. Nie wyobrażam sobie, co by się działo gdyby każdy twórca sprawdzał
      po księgarniach czy jego dzieło nie jest wrzucone za regał lub czy przypadkiem
      nie znika z list bestsellerów.
      To tropienie spisków w związku z dystrybucją "michnikowszczyzny" było chyba
      najbardziej zaskakującą rzeczą jaką zobaczyłam u Ziemkiewicza.
      Chyba powinien zrobić nowy "zapis choroby".tym razem swojej choroby.
    • Gość: ddr Szczerze współczuję fanom książki Rafała IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.07, 21:59
      jesteście nieodporni na propagandę. gebbels miałby używanie. a Ziemkiewicz
      stracił u mnie resztki szacunku. zrównał sie poziomem z bratnym z ostatnich lat
    • Gość: sewer W gąszczu win cara Michnika IP: *.pai.net.pl 09.01.07, 22:18
      Gdyby nie działalnosc MICHNIKA z poczatku lat 90-tych XX wieku nie byłoby
      dzisiejszych jaj z kapusiami pokroju Wielgusa. Postulowana przez Gazetę
      powszechna abolicja win komunistycznych wychodzi nam do dzis bokiem.
      Niezaleznie od wszystkiego, Michnik startował z pozycji, ktore trudno rozumiec
      jako "patriotyczne". Jego poglady były tak naprawdę ekstremalnym przejawem
      wewnątrzkomunistycznej "rabinicznej" dyskusji.
      Pytanie zasadnicze nalezy postawic w taki sposob, Kto był BOHATEREM, Emil
      Fieldorf, zampordowany przez komuchów, czy młody Adaś Michnik, który wierzył w
      ideały papcia Lenina (patrz: Dzienniki Kisiela), ktorego cała rodzina
      zamieszana była w plan sowietyzacji Polski.
      Do tego dochodzi obsesyjnie prezentowana przez Gazetę maniera ekspiacyjna,
      poszukiwania (czesto domniemanych) win u Polaków, za niemal wszelkie zło
      ostatnich stu lat. Musze powiedziec z przykroscia, ze to wlasnie
      publiokacje "Gazety" uczyniły ze mnie łagodnego antysemitę. Wczesniej miałem
      Żydzi byli mi doskonale obojetni, ale czesto pojawiajaca sie postawa
      roszczeniowa w polaczeniu z ewidentnymi klamstwami powoduje, ze szlag czlowieka
      trafia.
      Podsumowujac, GAZETO, nie dziw sie, ze wielu okresla Cie nie inaczej
      jak "Szabasówa".
    • Gość: Qba Wspaniała książka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.07, 22:26
      Jedna z najlepszych książek analizujących III RP i środowisko GW jakie
      spotkałem.
    • Gość: arturo2473 Chłodny Realisto! IP: *.gprspla.plusgsm.pl 09.01.07, 22:35
      Szanowny Chłodny Realisto!
      Uprzejmie donoszę,że książkę RAZ-a przeczytałem.
      Analogia upadku Wielgusa z upadkiem "michnikowszczyzny" wydała mi się
      oczywista,ale nie dlatego,że ktoś grał teczkami,ale dlatego,że kłamstwo i
      matactwo nie ma prawa zwyciężyć w dłuższym horyzoncie czasowym .
      To co red.Michnik zaproponował to właśnie gigantyczną relatywizację
      rzeczywistości (patrz.książka Ziemkiewicza,która mogłaby być jeszcze bardziej
      analityczna,ale wtedy trzeba cytować całość radosnej twórczości "cara")i to co
      skończyło się boleśnie dla arb.Wielgusa ,tak samo skończyło sie żałośnie dla
      red.Michnika w całym wymiarze etycznym i historycznym.Po prostu ochrona UBECJI
      świadczyła albo (w co chcę wierzyć)o ogromnej naiwności"cara" albo(co bardziej
      realne) o kunktatorstwie i strategii promującej "zło" w imię mniejszych strat...
      Przez chwilę miałem ochotę o zgrozo bronić red.M,ale tego się zrobić nie da i
      nie powinno.Powinien przyznać,że się pomylił,że okazał się zwykłym
      frajerem,którego czerwoni rozegrali jak chcieli!!!
      Tak jak boleśnie upadł Wielgus(ale oczywiście nie jest to upadek całego życia)
      tak samo Michnik skończył(gdyż nie tylko Kościół zobaczył do czego doprowadził
      kamuflaż oczywistych zjawisk,ale cała Polska,Europa ,po prostu cały SWIAT)...
      Nie zazdroszczę red.Michnikowi tych refleksji,może Urban bądź Kiszczak go
      przytulą...
      Serdecznie pozdrawiam!!!
    • aglowa01 W gąszczu win cara Michnika 09.01.07, 22:36
      ODWRÓĆ TABELE ZIEMKIEWICZ BĘDZIE LIDEREM. Jestem niezmiernie wdzięczny p. R.
      Ziemkiewiczowi za ulżenie mi w intelektualnym trudzie jaki towarzyszył mi w
      próbach "rozczytania" owego pana. O ile miałem jeszcze wątpliwości po
      przeczytaniu samego tytułu jego poprzedniej książki ("Polactwo") o tyle teraz
      już nie mam. Pan o aspiracjach intelektualisty z mentalnością specjalisty od
      dezynfekcji i deratyzacji najchętniej "zachlorowałby i spuścił w kanał całe
      to "robactwo, polactwo"(z wyjatkiem Krzyżaków) pod transparentem "Michnik musi
      odejść". A potem będziej już tylko Leppiej.
      Poza tym wiem co stoi za tym, że nie dostałem jeszcze awansu pomimo tego, że
      jestem młody , inteligentny i wykształcony. Wszystkiemu winna klika Michnika.
    • Gość: elka1021 sewer - najlepszy wpis,ubawiles mnie !!!! IP: *.teledisnet.be 09.01.07, 22:39
      Musze powiedziec z przykroscia, ze to wlasnie
      publiokacje "Gazety" uczyniły ze mnie łagodnego antysemitę
      -----------------------------------------

      to jest najlepszy wpis z tego forum, usmialam sie co nie miara. Adam Michnik,
      najbardziej atakowany nawet jak nie ma nic, powtarzam N I C wspolnego z
      jakimkolwiek artykulem, wyzywany od masonow, zydow, gnid zydo-ubeckich - ten
      sam Adam uczynil z ciebie antysemite.
      Moj drogi "sewer" jezeli jakakolwiek osoba publiczna moze ksztaltowac twoj
      charakter i poglady, to jestes pan osobnikiem ubeswlasnowolnionym, dla mnie
      Michnik, Semkaoid, czy inny Ziemkiewicz nie moze ksztaltowac mojego
      swiatopogladu. Patrze, slucham, widze,mysle - wiec jestem.Czytam "miedzy
      wierszami" i nikt tego nie jest w stanie zmienic. A nie ma ludzi bez ich
      slabostek, jak Wielgus, Jaruzelski, Michnik czy Ziemkiewiczowszczyzna, ale
      oni "moga" pomagac w ksztaltowaniu twojego swiatopogladu a nie kierowac twoim
      zyciem.
    • wimwim W gąszczu win cara Michnika 09.01.07, 22:41
      No proszę - nie minęło 12 godzin, a media informują o jednym z tych(...):
      >>>wiadomosci.onet.pl/1461925,11,1,0,120,686,item.html
      PS
      Zaczynam podejrzewać siebie, że obok mam "ducha Hopkirka"(...).
    • wimwim W gąszczu win cara Michnika 09.01.07, 22:50
      O 22,58 minełoby równe 12 godzin.
      Prosżę przeczytać moją opinię z godz. 10,58 .
      Baj- noc sie zbliża czas by złozyc swoje kosci w poziomie(...).
      O Hopkirku -zapominam, do jutra-do 5,45 !
    • Gość: Jacek 70 Milewicz vs Ziemkiewicz - remis ze wskazaniem IP: *.lodz.dialog.net.pl 09.01.07, 22:57
      Czytałem książkę. W niektórych punktach zgadzam się z Panią Milewicz:
      gdzieniegdzie argumentacja Ziemkiewicza jest naciągana. Gdy pisze się
      książkę... hm... o zacięciu "śledczo-demaskującym" nie można sobie na takie
      chwyty pozwalać. Z drugiej strony Ziemkiewicz przytacza masę faktów (FAKTÓW!),
      do których Pani Milewicz zupełnie się nie odnosi. Można przypuszczać, że nie
      odnosi się - bo nie ma kontrargumentów. I o tych faktach należy pamiętać - ja w
      każdym razie będę.
      I jeszcze jedno: kilka osób stawia tutaj tezę, że Ziemkiewicz to niespełniony
      grafoman zazdroszczący pióra Michnikowi. Tym polecam zajrzeć do statystyk
      sprzedaży Empiku, Merlina, czy innych księgarń internetowych - hipoteza o
      kiepskim piórze autora upada; myślę że przez jakiś czas Ziemkiewicz będzie mógł
      zdrowo poleniuchować - kasa za "Michnikowszczyznę" da Mu trochę pożyć. Czego
      nie można powiedzieć o książkach Adama Michnika. Jednym słowem: Ziemkiewicz nie
      ustrzegł sie błędów, jednak książkę z czystym sumieniem polecam.
    • Gość: wojtekh Recenzja pani Milewicz jest pobiezna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.07, 23:10
      Ja przez dlugi czas bylem zakochany w "GW" i wyobrazam sobie, ze kilka lat temu
      przeczytalbym te recenzje i pomyslal "gluptas Ziemkiewicz". Problem polega na
      tym, ze przeczytalem "Michnikowszczyzne". Uwazam, ze pani Milewicz pominela w
      swojej recenzji najpowazniejsze watki i zarzuty Ziemkiewicza. Mozna go
      (Ziemkiewicza) nie lubic, ale ta recenzja wydaje mi sie niesprawiedliwa.
      Oczekiwalbym odniesienia sie do jego zarzutow a nie karykaturalnego
      przedstawienia ich wycinka.

      Jesli ktos nie czytal "Michnikowszczyzny", niech nie wyrabia sobie zbyt daleko
      idacej opinii na podstawie tego artykulu.
    • Gość: jan W gąszczu win cara Michnika IP: *.as.kn.pl 09.01.07, 23:24
      skoro : "psy szczekają a karawana jedzie dalej" to po co zajmować się tą
      książką, trochę dziwne - zaprzeczyć tytułem artykułu temu co się w nim pisze,
      chyba, że chodziło wam o reklamę dobrej książki,

      jeżeli tak to się udało :)
    • niemiec.niemiec Bez komentarza 09.01.07, 23:34
      "Koniec Polski Kiszczaka i Michnika"

      W niedzielę 7 stycznia 2007 roku skończyła się III Rzeczpospolita. Skończyła się
      Polska postkomunistyczna. Jednym dekretem Polskę opartą na równouprawnieniu
      ofiar i katów, zburzył z dalekiego Watykanu Ojciec Święty Benedykt XVI,
      orzekając, że agent SB nie może być metropolitą warszawskim - pisze w DZIENNIKU
      publicysta Maciej Rybiński. Pełny tekst w środowym wydaniu.

      W niedzielę 7 stycznia 2007 roku skończyła się III Rzeczpospolita. Skończyła się
      Polska postkomunistyczna. Tymczasowe rusztowanie zbudowane przy Okrągłym Stole,
      a może w Magdalence, a może jeszcze gdzie indziej. Twór tymczasowy, przejściowy
      i pokraczny, trwający nad miarę długo, urągający swym istnieniem logice,
      poczuciu moralnemu i zwykłej przyzwoitości. Pozorna demokracja, w której jednym
      z najważniejszych instrumentów nacisku i władzy były informacje ukryte przed
      obywatelami dokonującymi pozornie demokratycznych wyborów. Informacje na temat
      nieodległej przeszłości naszych biskupów, polityków, sędziów... Ludzie, którzy
      dysponowali kompromitującymi informacjami, mogli mieć na naszych reprezentantów
      większy wpływ niż my, którzyśmy ich wybierali, albo którzy traktowaliśmy ich
      jako nasze duchowe autorytety - jeśli byli np. hierarchami polskiego Kościoła.

      Wstyd przyznać, ale nie zburzyliśmy tej konstrukcji sami. Może byliśmy zbyt
      bojaźliwi, zbyt słabi, a na pewno omamieni. Jednym dekretem Polskę opartą na
      zrównaniu komunistów i antykomunistów, równouprawnieniu ofiar i katów, moralnej
      równości zdrajców i niezłomnych zburzył z dalekiego Watykanu Ojciec Święty
      Benedykt XVI, orzekając, że agent SB nie może być arcybiskupem metropolitą
      warszawskim.

      Mamy za sobą 17 lat kłamstwa, przeciw którym wystarczyła jedna noc papieża
      studiującego dokumenty Stanisława Wielgusa zachowane w Instytucie Pamięci
      Narodowej i wydającego natychmiastowy werdykt moralny: agent bezpieki nie może
      być następcą Wyszyńskiego na tronie metropolitalnym stolicy kraju, który wydał
      Karola Wojtyłę i Jerzego Popiełuszkę. Kraju, który był ojczyzną "Solidarności",
      nadzieją wolnego świata, a który po 17 latach III RP zdegenerował się w ubecki
      skansen, gdzie życie moralne i intelektualne zastąpiła świecka kazuistyka
      politycznych krętaczy.

      Niedobitki inteligencji polskiej, tej rozstrzelanej w Katyniu, poległej w
      Powstaniu Warszawskim, puszczonej z dymem w kacetach i zamęczonej w piwnicach UB
      i Informacji Wojskowej nie znalazły w sobie dość siły, aby przeprowadzić po 1989
      roku operację najprostszą i najbardziej konieczną przy tworzeniu zrębów
      wolnościowej demokracji - operację "Prawda". Kto się wyłamywał ze zmowy i ugody
      z kłamstwem, był stygmatyzowany jako wróg pokoju społecznego, postępu,
      cywilizacji i kultury.

      Od ostatniej niedzieli powrotu do tej sytuacji już nie ma. Polska stoi w przede
      dniu rewolucji. Nie rewolucji szubienic, krwi, odwetu, niewinnych ofiar
      rozszalałych szwadronów śmierci, jak nam to wmawiano, tylko rewolucji moralnej
      polegającej na odkrywaniu prawdy, przywracaniu właściwej hierarchii wartościom i
      prawdziwego znaczenia słowom. Tylko tyle i aż tyle. Polska, jaka się z tej
      rewolucji wyłoni, nie musi być IV Rzeczpospolitą, ale na pewno nie będzie już
      PRL i pół. Starajmy się i wierzmy, aby była po prostu Rzeczpospolitą, prawowitym
      dzieckiem naszej tysiącletniej historii.

      Młodzi ludzie patrzą na nasze pokolenie, pokolenie ich rodziców i dziadków,
      którzy przeżywszy świadomie PRL, współkształtowali ostatnie 17 lat. Patrzą na
      nas i pytają coraz głośniej: jak to się stało, że niedawna przeszłość, nasz
      ciągle żywy fragment historii Polski została przed nimi utajniona tak głęboko?
      Że zepchnięto ją w podświadomość do tego stopnia, iż uchylenie małego rąbka
      wiedzy tajemnej otwiera dzisiaj czeluście piekielne. Wywołuje skandal na skalę
      nie tylko Polski, ale na skalę Kościoła powszechnego. Jak to się stało, że
      podstawowa wiedza o komunistycznej przeszłości, działalności bezpieki, dziejach
      zdrad i upodlenia została zrównana z pornografią. Zohydzona i zakazana.

      Boję się, że młodzi ludzie niczego z tej sytuacji nie rozumieją. A należy im się
      prawdziwa i rzetelna odpowiedź. Do jej udzielenia nie potrzeba, jak do
      lustracji, ani ustawy, ani instytutu naukowego, ani podpisu prezydenta. Potrzeba
      autorefleksji, uczciwości i nazwania osobiście odpowiedzialnych za zbudowanie
      chorej, wypaczonej atmosfery moralnej. Ludzi, którzy nie są na szczęście
      chronieni jak dawni TW przepisami prawa.

      Nie mam zamiaru, dłużej już nie można, jeśli Polska ma być normalnym krajem,
      stosować wykrętów - głównym udziałowcem budowy tego gmachu zakłamania jest
      redaktor naczelny "Gazety Wyborczej" Adam Michnik. Autor napisanej w więzieniu i
      wydanej w PRL-owskim podziemiu książki "Z dziejów honoru w Polsce", który w
      wolnej Rzeczpospolitej uznał za ludzi honoru swoich oprawców. Niestety, nie
      tylko swoich. Oprawców nas wszystkich. Uznał ich za takich, bo postanowił
      podzielić się z nimi władzą nad III RP.

      Po tym, jak ludzie generała Kiszczaka zniszczyli część archiwów - przy tym je
      kopiując dla własnego użytku, to właśnie Adam Michnik zamykał usta wszystkim,
      którzy domagali się prawdy o przeszłości swoich politycznych i duchowych
      autorytetów. To on wbijał w głowy Polaków kilka lustracyjnych kłamstw: że teczki
      nie są ważne, że materiały, które mogą zniszczyć i skompromitować najważniejsze
      autorytety nowej Polski - w ogóle nie istnieją. Że przeszłość w żaden sposób
      nie oddziałuje na polityczne i etyczne wybory współczesnych polskich elit.

      Powtarzał tezy, o których wiedział, że są fałszywe. Ale powtarzał je, bo w ten
      sposób mógł uczestniczyć w sprawowaniu władzy nad III RP. I wszystkie te dogmaty
      fanatycznej, antylustracyjnej wiary zostały obalone jedną decyzją. Decyzją
      Benedykta XVI w sprawie abp. Wielgusa. Prawda o przeszłości powróciła i obaliła
      fałszywe autorytety.

      Maciej Rybinski
      Der Dziennik
    • scrivener W gąszczu win cara Michnika 10.01.07, 00:01
      A ja zdecydowanie ufam raczej Michnikowi niż Rafaello Ziemkiewiczowi -
      przekartkowałem w Empiku i nie kupię tej książki - tendencyjne i
      nieprofesjonalne - szkoda czasu nawet 'mocherowych beretów'
    • Gość: Myśląca W gąszczu win cara Michnika IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.07, 00:42
      I tacy kretyni jak Ziemkiewicz rodzą się w Polsce. Trzeba ich ignorowac, nie
      słuchac ich kretynizmów i nie przejmowac się ich głupotami.
    • advancem W gąszczu win cara Michnika 10.01.07, 01:10
    • warszawiak_35 W gąszczu win cara Michnika 10.01.07, 01:29
      To ciekawe, ze kazda wladza ma dziennikarzy,ktorzy beda ja wychwalac, a
      przeciwników opluwac i wymyslac rozne bzdury.To nie przypadek ze teraz tacy jak
      Ziemkiewicz, Semka,Isakiewicz,Michalkiewicz bryluja w radio i telewizji
      publicznej.To, co ten facio pisze o Michniku to stek bzdur pisanych na
      zamowienie.Kogo, nie trudno sie domyslec.
    • advancem W gąszczu win cara Michnika 10.01.07, 01:33
      Pani Ewo!
      Cos sie z Pania stalo. Element logiki w Pani wyksztalceniu zostal calkowicie
      pominiety, wystarczy przeczytac kilka komentarzy/ szcz. Czytelnik 09.15.43 i
      Rybinski 09. 23.34/ aby znalezc potwierdzenie. Kazdy czs ma swoich bohaterow ,
      ale gdy ich " 5 min." uplynie powinni znikac gdyz doprowadzaja do strasznych
      katastrof, zmieniajacych cale narody. Dam dwa skrajne przypadki.
      Hitler do momentu aneksu Austrii byl doskonalym Kanclerzem- gdyby na tym
      skonczyl- Tylko pomniki
      Walesa,do momentu wyboru na prezydenta, swietlana postac -dzis tylko zalosna,
      moralista uczacy Polakow a nie potrafiacy wychiwac wlasnych dzieci i zbijajacy
      majatek na oczernianiu Polski i Polakow np. w prasie niemieckiej.
      Michnk i jeszcze kilku innych jego wielbicieli cofneli Polske o 17 lat. I to
      jest wilka tragedia. Smutne ale nie dla Pani.
    • Gość: fafik_wielki Nie jest źle! IP: *.kt.agh.edu.pl 10.01.07, 01:33
      Mimo wszystko miło, że książkę pana Ziemkiewicza komentuje pani Milewicz, a nie
      na przykład ktoś pokorju pana Czuchnowskiego.

      Recenzję przyjąłbym oczywiście za dobrą monetę, gdybym wczoraj spadł z księżyca,
      a nie przeżył w Polsce ostatnich siedemnastu latek. Poza tym, książkę czytałem.
      Autor faktycznie czasem przegina. Ale gdyby ktoś pytał, czy warto czytać, to
      niech się zastanowi, czy czemuś bezwartościowemu Gazeta poświęciłaby aż trzy
      stronki w Internecie i pióro pani Milewicz?
    • marianwas W gąszczu win cara Michnika 10.01.07, 01:52
      Nie miałem jeszcze okazji zapoznać się z książką Ziemkiewicza, ale poznałem
      podobną, ideowo korespondującą, twórczość Waldemara Łysiaka. Dlatego chciałbym
      zabrać głos w tej materii w aspekcie bardziej ogólnym, przedstawiając poniższą
      wypowiedź, chociaż wiem, że może ona wydać się trochę nudna i nie na temat,
      szczególnie w pierwszej części.

      MEANDRY ŻYCIA

      Ktoś kogoś przeklinał słowami: obyś żył w ciekawych czasach. Chyba
      właśnie teraz żyjemy w ciekawych czasach, a dla wielu są naprawdę ciekawe. Nie
      znaczy to, że są nieczuli na cierpienie, którego wydaje się być coraz więcej,
      szczególnie w ostatnim półwieczu. Proszę wybaczyć, że pisząc ten tekst dość
      mocno zahaczę o niektóre sprawy polityczne w Polsce, aby jego treść związać z
      bieżącym życiem.

      Mówi się, że Stwórca nie poskąpił darów dla swego dzieła. Człowieka
      obdarzył przecież osobowością, wolą, sprawnym ciałem, bogactwem uczuć i emocji,
      inteligencją, wyobraźnią, zasobami Planety i Bóg wie czym jeszcze. „Poskąpił”
      jednak prawdy, wiedzy o sobie. Ten skarb nakazał zdobywać samemu. Widocznie
      taki jest Jego Plan Stworzenia.

      Jak widać, aby zdobyć wiedzę o sobie, człowiek musi być „przeszkolony”.
      Nasza Planeta jest gigantyczną szkołą. Metoda nauczania jest poglądowa. Gdy
      człowiek błądzi – cierpi. Wszak Jezus powiedział: ... poznacie prawdę, a
      prawda was wyzwoli. (Jan 8/32).

      Chyba głównym kierunkiem w poszukiwaniu prawdy jest opanowanie pragnień
      związanych z osobowością, jest zrozumienie siebie jako „Jedność w Wielości i
      Wielość w Jedności” (słowa W. Witkowskiego), a narzędziem do tego jest
      jednocząca miłość. Słowa te można by chyba uznać za motto do ostatniej
      corocznej medytacji organizowanej przez miesięcznik Nieznany Świat pod hasłem:
      UWOLNIĆ PRAWDĘ.

      Tyle wymądrzania (na wstępie), które dla wielu nie jest niczym nowym.
      Zastanówmy się jednak nad osobą ludzką. Zarówno ciało fizyczne jak psychika i
      umysł są genetycznie zorientowane na przetrwanie. Ciało instynktownie unika
      zagrożeń. Psychika reaguje podobnie, walczy lub ucieka. Jedynie umysł, władając
      myślą i wolą, zachowuje się nieco inaczej. Ale i w tym przypadku sprawą
      nadrzędną jest ochrona „ja”, ego. Na naszym szczeblu rozwoju - myśleniem włada
      głównie język. I właśnie językiem posługuje się umysł do ochrony ego.

      Słowa, zwłaszcza rzeczowniki abstrakcyjne dotyczące przeżyć
      wewnętrznych, tworzą się tak, aby zamaskować binarną polaryzację pojęć i tym
      samym ułatwić racjonalizację psychiczną nieetycznego, egoistycznego
      postępowania.

      Gdzieś już pisano o dwubiegunowości pojęcia, któremu przyporządkowano
      słowo „sprawiedliwość”. Biegun pozytywny jest nacechowany ufnością, ofiarnością
      i wybaczaniem, a biegun negatywny – odwetem, zemstą i zachłannością. Tym dwóm
      biegunom nie przyporządkowano jednak oddzielnych, operatywnych słów, gdyż
      utrudniałyby życie przeciętnemu człowiekowi. Nie są mu potrzebne. Podobnie jest
      z pojęciem „miłość”. Nie ma słów odróżniających miłość ofiarną, jednoczącą - od
      miłości egoistycznej, która łatwo przemienia się w nienawiść.

      Ta nieuświadamiana zazwyczaj dwoistość znaczenia słów
      tworzy „przestrzeń” w której zdobywa się wiedzę o sobie. Pozwala dokonywać
      racjonalizacji psychicznej która, obok innego, nieuświadamianego procesu,
      projekcji psychicznej, stanowi „chleb powszedni” dzisiejszego człowieka.

      Wydaje się, że nie ma w tym nic szczególnego i że świat powinien stale
      poprawiać się. Może by tak było, gdyby pod tym kotłem piekielnym nie palił
      diabeł. Duch wytapia się jak szlachetny kruszec z rudy w piecu hutniczym, w
      którym paliwem jest cierpienie. Jest ono podtrzymywane przez niewielki odsetek
      ludzi dotkniętych określonymi dewiacjami psychicznymi. Nie są oni zdolni
      oderwać się od wspomnianych, negatywnych biegunów. Mają wyredukowany rezonans
      uczuć wyższych i sugestywnie oddziałują na innych. Gdy to nie wystarcza –
      jesteśmy „dosmucani” wojnami i klęskami żywiołowymi.

      Warto zatrzymać się nad tymi dewiacjami psychicznymi. Badania naukowe w
      tej dziedzinie nie są popularne. W czasie drugiej wojny światowej i krótko po
      wojnie prowadziła je utajniona grupa psychologów i psychiatrów w krajach obozu
      sowieckiego. Szybko jednak została wytropiona i zlikwidowana przez władze
      komunistyczne. Pozostał przy życiu najmłodszy adherent tych prac, Andrzej
      Łobaczewski, który przekroczył już osiemdziesiątkę. Badaniom nadał nazwę
      PONEROLOGIA – nauka o złu. Dotychczas jednak nie zdołał ich opublikować w
      żadnym znaczącym wydawnictwie naukowym. Mam egzemplarz części jego pracy
      wydanej prywatnie i próbuję nakłonić autora, by zamieścił ją w internecie.
      Teraz wspomnę o jednej z owych dewiacji:

      Uszkodzenia międzymózgowia, które stanowi ośrodek regulacyjny pracy
      mózgu, a także utrzymuje tonus hamowania w korze mózgowej, bywają przyczyną
      jednego z rodzajów charakteropatii. Ośrodek ten jest wrażliwy na agresje
      bakteriologiczne. Łobaczewski tak charakteryzuje tę dewiację:

      (U takich ludzi) ... proces myślenia przebiega szybko, ale z obniżoną
      dokładnością. Bardzo łatwo spychają z pola świadomości skojarzenia niewygodne i
      przechodzą do wypowiedzi para-logicznych. Bywają skłonni do wyznawania różnych,
      niezbyt dojrzałych ideologii. Co obmyślą w ciągu bezsennych nocy, rano rzucają
      na papier z paranoidalnym poczuciem genialności. Są asteniczni i na co dzień
      bywają łagodni, ale rzeczową krytykę przyjmują z urazą, czasem reagując
      epitetami pod adresem krytyka. O jednym z cięższych przypadków tego typu tak
      pisał Wasylij Grossman: ” ... był zawsze delikatny i miękki, uprzejmy. A
      jednocześnie cechowała go niezmącona ostrość, bezwzględność i brutalność wobec
      przeciwników politycznych. Nigdy nie dopuszczał możliwości, że mogą oni mieć
      minimalną słuszność, lub że on sam może choć trochę nie mieć racji”.

      Wiele wskazuje na to, że nosicielem opisanej tu charakteropatii był
      Lenin. Osoby takie znajdują rozległe pole działania gdy warunki życia, jak w
      ówczesnej Rosji, są trudne.

      Innym przykładem może być dzisiejsza sytuacja w Polsce, gdzie po upadku
      władzy komunistycznej szerzy się korupcja, słabną uczucia patriotyczne i w
      ogóle jest dużo powodów do narzekania. Pisze o tym Waldemar Łysiak. Człowiek
      ten, w okresie dwóch ostatnich dekad, wydał około czterdziestu książek. W
      ostatnich latach dysponuje środkami na profesjonalne, luksusowe wydania.
      Powołuje się na liczne wydarzenia historyczne oraz z dziedziny kultury i sztuki
      (najczęściej bez szczegółowych odnośników). A jednak w treści jego pisarstwa
      przeważa generalna krytyka wszystkiego. Ściąga do swego poziomu wszystko co go
      przerasta. Zwykle stawia osoby godne najwyższego uznania między łajdaków
      (stary, propagandowy chwyt ubecki). Na przykład pisze:

      Kościół polski przetrwa ... (Różne na niego) ataki są bowiem „tylko”
      zagrożeniami zewnętrznymi. Dużo groźniejsza jest „piąta kolumna” w
      nadwiślańskim Gmachu Bożym – silna frakcja dywersantów („liberałów”
      vel „reformatorów”) wśród książąt Kościoła, torpedująca hierarchię patriotyczną
      i mająca wielkie nagłośnienie medialne. Wszystkie te Tichnery i Pieronki
      gadające językiem masonów i libertynów ... („Stulecie kłamców”str. 215).

      Są stawiane liczne zarzuty o defraudację międzynarodowej pomocy
      finansowej – kierowane m. in. wobec takich sław jak Bujak, Kuroń czy Janas.
      (j.w. str.230. Nie widziałem natomiast wzmianki o defraudacji, przez osoby
      podległe o. Rydzykowi, pieniędzy pochodzących ze zbiórki na ratowanie Stoczni
      Gdańskiej. MW).

      Powie ktoś: przecież Chopin i Wojtyła (a nawet Wałęsa) są znani całemu
      światu! Tak,
    • Gość: axa W gąszczu win cara Michnika IP: *.tor.pppoe.execulink.com 10.01.07, 02:12

      Na takiego dupowlaza jak Ziemkiewicz nie warto nawet
      splunac.Zakladaj Ziemkiewicz moherowy berecik i pisz
      dalej swoje wypociny moze IV RP to doceni i przejdziesz
      do historii jako jeden z blaznow tej holubionej przez
      Ciebie ekipy.
    • marianwas W gąszczu win cara Michnika 10.01.07, 02:14
      Próbowałem wypowiedzieć się w ramach dyskusji, ale moja wypowiedź "nie
      zmiesciła się". Dlatego podaję jej dalszą część.

      Innym przykładem może być dzisiejsza sytuacja w Polsce, gdzie po upadku
      władzy komunistycznej szerzy się korupcja, słabną uczucia patriotyczne i w
      ogóle jest dużo powodów do narzekania. Pisze o tym Waldemar Łysiak. Człowiek
      ten, w okresie dwóch ostatnich dekad, wydał około czterdziestu książek. W
      ostatnich latach dysponuje środkami na profesjonalne, luksusowe wydania.
      Powołuje się na liczne wydarzenia historyczne oraz z dziedziny kultury i sztuki
      (najczęściej bez szczegółowych odnośników). A jednak w treści jego pisarstwa
      przeważa generalna krytyka wszystkiego. Ściąga do swego poziomu wszystko co go
      przerasta. Zwykle stawia osoby godne najwyższego uznania między łajdaków
      (stary, propagandowy chwyt ubecki). Na przykład pisze:

      Kościół polski przetrwa ... (Różne na niego) ataki są bowiem „tylko”
      zagrożeniami zewnętrznymi. Dużo groźniejsza jest „piąta kolumna” w
      nadwiślańskim Gmachu Bożym – silna frakcja dywersantów („liberałów”
      vel „reformatorów”) wśród książąt Kościoła, torpedująca hierarchię patriotyczną
      i mająca wielkie nagłośnienie medialne. Wszystkie te Tichnery i Pieronki
      gadające językiem masonów i libertynów ... („Stulecie kłamców”str. 215).

      Są stawiane liczne zarzuty o defraudację międzynarodowej pomocy
      finansowej – kierowane m. in. wobec takich sław jak Bujak, Kuroń czy Janas.
      (j.w. str.230. Nie widziałem natomiast wzmianki o defraudacji, przez osoby
      podległe o. Rydzykowi, pieniędzy pochodzących ze zbiórki na ratowanie Stoczni
      Gdańskiej. MW).

      Powie ktoś: przecież Chopin i Wojtyła (a nawet Wałęsa) są znani całemu
      światu! Tak, lecz jest bardzo wątpliwe czy Chopin zyskałby światowy rozgłos,
      gdyby nie był dzieckiem francuskiej krwi i francuskiej kultury; Jana Pawła II
      nienawidzi dużo większa część ludzkości (Żydzi, muzułmanie, hinduiści,
      protestanci, prawosławni, wszelcy sekciarze) niż ta która go kocha i szanuje;
      Wałęsa jest symbolem buntu antykomunistycznego tylko dla nieświadomych
      cudzoziemców ... (j.w. str. 233).

      Antykomuna uczyniła dużo, aby zmitologizować płk. R. Kuklińskiego (który
      jako agent CIA zadał komunie ciężki prestiżowy cios), tymczasem okazało się, że
      jego przyjaciel i pełnomocnik nad Wisłą, J. Szaniawski, to wieloletni kapuś,
      który od czasów studenckich pracował dla SB i WSW ... (j.w. str. 234).

      Popiełuszkę zamordował KGB, rękoma swoich zbirów. Rozkazy zdążył wydać
      jeszcze Andropow. Czyli Kreml i Łubianka. Czyli Moskwa. Czyli Rosja. A
      największym marzeniem wielkiego aktora i turysty, papieża globtrottera, było
      odwiedzić Rosję. Starał się o to uporczywie przez cały swój pontyfikat, pilnie
      bacząc, by czymkolwiek nie wkurzyć Rosji. Choćby kanonizacją zamordowanego
      przez Rosję księdza. („Najgorszy”, str. 170). W innym miejscu zarzuca Janowi
      Pawłowi II, że opóźniał kanonizację ks. Popiełuszki z zawiści, by rodak nie
      okazał się lepszy od niego.

      Wyznaję, że nie mogłem więcej tego czytać, a przedstawione tu cytaty,
      którymi brzydzę się, podaję ze względu na ludzi młodych, dla których te
      wydarzenia są już historią, którą, jak widać, można aż tak, po orwellowsku
      zakłamywać.

      Warto tu wspomnieć także o psychopatach. Psychopaci, inaczej niż
      charakteropaci, wolą działać z ukrycia. Idealnym miejscem dla nich są tajne
      służby. Wprost humorystyczne było szumne rozwiązanie w Polsce Wojskowych Służb
      Informacyjnych, przy czym okazało się, że nie kompletowano tam ewidencji
      zatrudnienia, a więc nie było kogo rozwiązywać. Można przypuszczać, że praca
      tych służb w dużym stopniu polegała na gromadzeniu tzw. „haków” w celu
      szantażowania ludzi, głównie pełniących funkcje państwowe i społeczne. A więc
      nadal mogą sprawowć „ukrytą władzę” posługując się strachem.

      Godna szczególnej uwagi jest inna sprawa. Normalnie człowiek,
      przechodząc przez szkołę życia, rozwija swoją świadomość, zaczyna mocniej
      dostrzegać owe pozytywne bieguny pojęć. Wiem co mówię, bo doświadczyłem tego na
      sobie.

      Michnik czy Kuroń przeżyli wewnętrzną przemianę. W związku z tym byli
      prześladowani. A ilu obecnych luminarzy politycznych uaktywniło się dopiero
      wtedy, gdy stało się jasne kto zwycięży i że nie ryzykują? Także Jaruzelski i
      Kiszczak nie są tymi samymi ludźmi co dawniej. A w Ewangelii – nawet św. Paweł
      był kiedyś prokuratorem ścigającym chrześcijan (pomijając już przypowieść o
      synu marnotrawnym, którego ojciec umiłował nade wszystko, bo chyba właśnie dla
      takich jak on ustanowiono tę ziemską szkołę życia).

      Jeszcze inną sprawą jest taktyka działania politycznego. Na przykład
      niekwestionowany w Polsce autorytet, Józef Piłsudski, był posądzany o
      współpracę z wywiadem austriackim. Później należał do socjalistów, głoszących
      ideologię komunistyczną. Wreszcie, po zwycięstwie, wiarygodnie oświadczył,
      że „jechał czerwonym tramwajem jedynie do stacji Niepodległość”.

      Organizując Okrągły Stół działacze Solidarności zrozumieli, że warunkiem
      sukcesu jest oddzielenie ludzi omamionych ideologią od psychopatów i
      zwyrodnialców. To nie było łatwe, ale okazało sie skuteczne.

      Kościołowi Katolickiemu po II Soborze zarzucano, że zmienił swój
      stosunek do Sowietów, że potępia ich mniej niż przed Soborem. A przecież
      chodziło o to, żeby Kościół zaczął lepiej dostrzegać w ludziach Jaźń, Iskrę
      Bożą, a nie tylko zaślepienie ideowe. Przypomnijmy także słowa ks. Jerzego
      Popiełuszki: „Ja walczę ze złem, a nie z jego ofiarami”.

      Na zakończenie chciałbym zachęcić osoby, które nie miały okazji zapoznać
      się z dziełami Rudolfa Steinera, aby przeczytały jego „Kronikę akaszy”. Ten
      genialny austriacki jasnowidz, aktywny i wszechstronny działacz społeczny,
      przedstawia proces tworzenia i rozwoju życia we Wszechświecie. Mówi w jaki
      sposób Duch kształtuje materię. W procesie rozwojowym część nienadążająca
      zostaje oddzielona, aby część postępowa mogła nadal rozwijać się. Wynika to z
      binarnej polaryzacji bytu, jako podstawowego prawa rozwoju. Materia nieożywiona
      wyłoniła świat roślinny, a sama, w swej przeważającej masie,
      niejako „stwardniała”. Podobnie ze świata roślinnego wyłonił się świat
      zwierzęcy, a następnie pojawił się człowiek. Człowieka czeka z kolei dalszy
      rozwój, do którego nieuchronnie prowadzi globalizacja na naszej
      Planecie.




      2006-12-31 Marian Wasilewski
      www. Innym przykładem może być dzisiejsza
      sytuacja w Polsce, gdzie po upadku władzy komunistycznej szerzy się korupcja,
      słabną uczucia patriotyczne i w ogóle jest dużo powodów do narzekania. Pisze o
      tym Waldemar Łysiak. Człowiek ten, w okresie dwóch ostatnich dekad, wydał około
      czterdziestu książek. W ostatnich latach dysponuje środkami na profesjonalne,
      luksusowe wydania. Powołuje się na liczne wydarzenia historyczne oraz z
      dziedziny kultury i sztuki (najczęściej bez szczegółowych odnośników). A jednak
      w treści jego pisarstwa przeważa generalna krytyka wszystkiego. Ściąga do swego
      poziomu wszystko co go przerasta. Zwykle stawia osoby godne najwyższego uznania
      między łajdaków (stary, propagandowy chwyt ubecki). Na przykład pisze:

      Kościół polski przetrwa ... (Różne na niego) ataki są bowiem „tylko”
      zagrożeniami zewnętrznymi. Dużo groźniejsza jest „piąta kolumna” w
      nadwiślańskim Gmachu Bożym – silna frakcja dy
    • Gość: jan W gąszczu win cara Michnika IP: *.icpnet.pl 10.01.07, 02:17
      Pozostaje żywić nadzieję,że Michnik wciąż jest jeszcze wystarczająco
      inteligentnym i uczciwym (już tylko wobec siebie)człowiekiem, by wiedzieć iż
      Ziemkiewicz w swej diagnozie,niezależnie od formy jaką jej nadał,ma po prostu
      rację.Zapewne nie całkowitą,ale to nie znaczy aby czepiając się marginaliów
      uważać że nic się nie stało.W tej książce wyartykułowano to, co podejrzewałem od
      dawna a konkretnie od momentu powstania dziwnej i poniżającej amicycji Michnika
      i "Wyborczej" z największymi szubrawcami komunistycznej a potem i wolnej
      Polski.Jest to równie plugawe jak obecne układy Kaczyńskich z ostatnią chołotą
      Rzeczypospolitej.
    • marianwas W gąszczu win cara Michnika 10.01.07, 02:29
      Przepraszam, ale po raz trzeci włączam się, gdyż ostatnio, na zakończenie,
      niepotrzebnie dodrukowała się część poprzedniego tekstu, ale zaniknął adres
      mojej strony internetowej: www.marian-wasilewski.pl

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka