06.11.09, 01:23
Bill W- wedlug ostatnio wydanej ksiazki- ponioc na lozu smierci blagal o
whiskey (ktorej mu odmowiono). Podobno tez palil jak smok ( od czego zreszta
umarl) i byl seksoholikiem. Pojawia sie pytanie, na ile byl uleczony?
Nie kwestionuje, ze wiele osob w AA jest wiele lat trzezwych. Pojawiaja sie 2
pytania- 1- na ile jest to trzezwosc, a jezeli jest, to 2- na ile dzieki AA?
Skoro szef tak jakos sie nie doleczyl...
Obserwuj wątek
    • yuraathor Re: Bill W. 06.11.09, 07:54

      > Bill W- wedlug ostatnio wydanej ksiazki
      - jakiej książki???
      pojawiają się 2 pytania
      1. ile jeszcze Addi musi wypić??
      2.kiedy Addi zacznie mysleć o sobie a nie szukać jak to inni mieli???
    • e4ska Re: Bill W. 06.11.09, 09:36
      Czyli - nawrócił się.

      Dzięki temu nie musi, chłopina, mordować się ma czyśćcowych mityngach, tylko
      sobie poszedł prosto do nieba. I dobrze mu tak.

      W moim ateistycznym przypadku, jako że łoże śmierci mnie nie minie, zjawi się
      młody wikary ze stosowną flaszką ulubionego koniaku. Muszę to zastrzec w
      testamencie.

      Jak się nawracać - to w szerokim wachlarzu potrzeb ciała i ducha :-)
    • aaugustw [...] 06.11.09, 10:40
      Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
    • ela_102 Re: Bill W. 06.11.09, 15:23
      To trochę tak jak mieć pretensje do Onkologa, że umarł na raka.
      Lub do kardiologa, że nie przezył zawału ;-)
      Wybitny człowiek, wybitne życie, wybitne zmagania z sobą samym.
      Jedna żona do samej śmierci. Nadzmysłowość itd. itp.
      Seksoholizm nie polega na ciągłym, przypadkowym seksie, lecz na
      ciągłym o nim myśleniu. Taką słyszałam charakterystykę ostatnio.
      Np. Seksoholik wchodzi do banku załawić kredyt, a tam cycata
      blondyna wprowadza go w tajniki odsetek i ich niby opłacalności. lub
      wręcz zerowości, a on JEJ KOMLPETNIE nie słyszy. Oczami wyobraźni,
      rozbiera ją, pieści, konsumuje na biurku, a po pytaniu czy wszystko
      jasne? idzie do kibla. Wraca i prosi o powtórzenie wszystkiego
      jeszcze raz. Kobita nawet się nie domysla, co dzieje się w jego
      głowie i emocjach. Myśli, że to "przygłup"

      To jest dopiero "cierpienie", jeśli taki ma częsty kontakt z
      kobietami, np w pracy. KOSZMAR.
      Nie ma czego zazdrości.
      Bill jako pierwszy pokazał w jakie klopoty można popaść, ale miał
      też inklinacje do stawiania sobie za życia POMNIKÓW ;-)
      Wedlug mnie tylko ludzi wybitnych stać na obnażanie swoich słabości
      po to, aby chronić przed nimi innych.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka