IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.02.04, 22:11
No i ma spokój, ten upragniony. Dostał rozwód, wywalczony wyrok „bez
orzekania o winie”. Tak, tak wywalczony...Gdyż druga strona upierała się przy
obarczeniu go całkowitą odpowiedzialnością za rozpad małżeństwa.
Jego alkoholizm zapewne był tego praprzyczyną, ale jej bytności w hotelach
(udowodnione na sali rozpraw) nie były bez znaczenia. Podniosły kąt
nachylenia równi pochyłej, na której stał.
Bardzo lubił te popołudniowe, po pracy spotkania z kolegami. Wesołe,
beztroskie męskie towarzystwo. Potem wieczorem zawsze pragnął złożyć umęczoną
alkoholem głowę na ramieniu, ukochanej jednak, kobiety. Pewnie nie godziła
się z tym. Były awantury, a jakże, ale to nie była jego wina, bo...Przecież
nie przepijał zarobionych pieniędzy. Nie, co dzień też te spotkania
koleżeńsko-towarzyskie miały miejsce. No powiedzmy trzy razy na tydzień. Jak
takie postępowanie można było nazwać? To egoizm alkoholika. Krótkowzroczność
spotęgowana przez alkohol. Jednak na tamten czas skąd mógł o tym
wiedzieć...Nic sobie nie miał do zarzucenia, a ona, co? Szmata i dziwka. Czy
miała prawo tak postępować?
Ogromne poczucie krzywdy, urażona męska ambicja otworzyły wrota alkoholizmu.
Już było za późno na jakiekolwiek inne spojrzenie na ten związek. Z każdym
dniem wszystko się waliło. Wtedy daleki był od wzięcia na siebie choćby
najmniejszej części winy, nie zastanawiał się czy on miał prawo do
zakrapianych spotkań z kolegami. To egoizm rozwinięty do niebotycznych
rozmiarów z powodu jego alkoholizmu zniszczył to, co najpiękniejsze. Żeby to
zrozumieć potrzeba było kilku lat rynsztoka. No i teraz ma wreszcie spokój,
ten upragniony...(?)
Obserwuj wątek
    • hepik1 Re: egoizm... 23.02.04, 05:14
      "Alkoholika można przyrównać do huraganu, niszczącego życie innych ludzi. Łamie
      serca, burzy stosunki rodzinne,rujnuje uczucia. Jego bezwzględne samolubne
      nawyki niszczą ognisko domowe.
      Dlatego sądzimy, że człowiek,który uważa,iż tylko wystarczy nie pić nie
      przemyślał wszystkiego. Zachowuje się jak farmer,który po zniszczeniu domu przez
      tornado, mówi do swojej żony " Nie wiem czego babo lamentujesz! Przecież wiać
      przestało""

      Anonimowi Alkoholicy

      "Warto też zastanowić się,co to znaczy,kiedy mówimy,że skrzywdziliśmy kogoś.
      Jakiego rodzaju "krzywdy"ludzie wyrządzają sobie nawzajem?
      Pojęcie"krzywda"możemy praktycznie określić,jako takie zderzenie instynktów,
      którego rezultat kaleczy ludzi fizycznie, umysłowo, emocjonalnie lub duchowo."

      Dwanaście na dwanaście
    • Gość: gb Re: egoizm... IP: *.toya.net.pl / *.toya.net.pl 23.02.04, 08:28
      Czy tylko egoizm? A może chęć odwetu, zemsty?
    • Gość: gb Re: egoizm... IP: *.toya.net.pl / *.toya.net.pl 23.02.04, 08:30
      I jeszcze jedno......bardzo mi żal tych, którzy zaczynają walczyć orężem,
      którego nie akceptują. Nic nie zyskają a stracą na pewno......czyżby tego nie
      wiedzieli?
    • lulla-j Re: egoizm... 23.02.04, 09:03
      Witam :)
      nie moge pozwolic sobie egoistycznej przyjemności wypowiedzienia się w tym
      temacie .
      Inna wersja :)
      Rozwód doprowadza go do jako takiej przytomności umysłu , zaczyna się leczyc ,
      korzystac z uroków odzyskanej trzeźwości , nadrabiać stracone lata .
      Małżeństwo traktuje jak sprawę byłą , kompletnie zamkniętą .
      Nie ma ochoty rozliczyc się z przeszłościa , powiedzieć - przepraszam , choc
      wie , że to jedno słowo wystarczyłoby , żeby mieć gdzie wpaść na kawę ,
      spokojnie porozmawiac z dziećmi . Odcina się i zdobywa świat ( tak sądzi ) ...

      Po latach radosnego życia obudzi się w wigilijny poranek i wysyła do byłej żony
      sms : nie rozumiem , dlaczego po tylu wspólnie przyżytych latach , nie ma
      miedzy nami zadnych kontaktów , panuje taka lodowata obojetność .

      Ma żal ...
      do niej ...

      a ona od lat ma swięty spokój i z obawą myśli , że mógłby zacząć wracać , więc
      nie odpisuje mu na tego sms-a , hmmmmmm .... a w sercu kołacze się jakaś
      wątpliwość ... ehhh , to resztki współuzależnienia .

      pozdrawiam

      lulla
      • Gość: gb Re: egoizm... IP: *.toya.net.pl / *.toya.net.pl 23.02.04, 09:15
        Dla mnie to ta sama wersja.
        • Gość: jerzy Re: egoizm... IP: 195.187.99.* 23.02.04, 09:21
          A co dalej.?!!
          Sam rozwód z alkoholikiem to tak jak samo odstawienie gorzały przez alkoholika.
          To zrujnowane życie trzeba uzdrowić jakoś.
          • lulla-j Re: egoizm... 23.02.04, 09:30
            Jerzy , podobno alkoholik trzeźwieje tak długo , jak pił ... ze
            współuzależnieniem jest chyba jeszcze gorzej .
            To nie jest sprawa zruinowanego zycia , ale zniszczonej psychiki , chorych
            emocji .
            Mineło , ale było ... w podświadomości lęk , żeby juz w żadnej postaci nie
            wróciło .Każdy sygnał z " tamtej strony drzwi " budzi niepokój .

            Bo jest dobrze i niech tak zostanie ... a on jak sobie pościelil ... tak ma .

            :)
            pozdrawiam

            lulla
            • hepik1 Re: egoizm... 23.02.04, 09:51
              Czy akurat na pewno Stachu został zrozumiany? Przecież on sie nie skarży choc
              odczuwa żal że pewne rzeczy są nie do naprawienia,Ale dla mnie nie jest to
              obwinianie tej drugiej osoby a raczej ciagle siebie.Bo to nie są dywagacje
              czysto teoretyczne przecież...
              • lulla-j Re: egoizm... 23.02.04, 10:05
                to są dwie strony medalu ...
                a dywagacje teoretyczne to nie są na pewno ...

                i zadnego oskarzania , tylko zal , ze moglo byc inaczej

                • Gość: stachu34 ...do gb IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.02.04, 10:34
                  Niestety nadal niewiele z tego rozumiesz.Przykro mi.
                  • Gość: stachu34 część 2 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.02.04, 11:27
                    Swój post zakończyłem znakiem zapytania. Symbolizuje on wątpliwość. Czy aby do
                    końca ma spokój?
                    Według wszelkich zasad powinien zadośćuczynić, ponieważ jego zdaniem jest to
                    niezbędne dla jego trzeźwości. Ale czy ma to zrobić wobec całej rodziny, a więc
                    żony i dzieci, czy tylko dzieci?
                    „Rzutem na taśmę” dźwiga się z rynsztoka. Wszywa esperal, próbuje wszystko
                    budować na nowo. Przez okres dwóch lat wszystkie weekendy spędza z dziećmi w
                    swoim mieszkaniu.
                    Ona w tym czasie wchodzi w różne związki i nęka go podwyżkami alimentów. Sąd
                    zauważa jego starania i symbolicznie podnosi kwoty o 20 - 50 zł. Jeszcze łudzi
                    się nadzieją, że jeszcze może wszystko uratować. Lecz pewnego pięknego,
                    grudniowego popołudnia tuż przed świętami czekając na dzieci urzeka go
                    roznoszący się w powietrzu aromat grzanego piwa.
                    Upada na powrót do rynsztoka, daleko głębiej niż był. Popełnił kardynalny błąd,
                    nie pił dla rodziny. I tu jest potrzebny konstruktywny egoizm, powinien
                    zaprzestać picia tylko i wyłącznie dla siebie. Natomiast korzyść byłaby dla
                    wszystkich.
                    Po raz drugi podniósł się. Przestał pić dla siebie, rozumie ten rodzaj egoizmu.
                    Dzieci podrosły są samodzielne, same przychodzą. Stworzył dla nich drugi dom.
                    Chyba w tej materii już zadośćuczynił... A wobec niej? Myślę, że jest
                    rozgrzeszony.
                    • Gość: hepik Egoizm IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.04, 12:16
                      "Gdy tylko zaczynamy myśleć o zerwanym lub zachwianym związku z drugą osobą
                      nasze emocje przyjmują postawę samoobronną.Aby uniknąć spojrzenia na wyrządzoną
                      komuś krzywdę,koncentrujemy sie z urazą na złych uczynkach popełnionych przez tę
                      osobę wobec nas.Z tryumfem wytykamy jej,czy jemu,błędy po to,by pomniejszyć
                      własne lub w ogóle o nich zapomnieć.
                      Pamiętajmy,że alkoholicy wcale nie maja monopolu na chore emocje.W wielu
                      przypadkach mamy do czynienia z towarzyszami niedoli,których cierpienia
                      pogłębialiśmy naszym zachowaniem.
                      Jeśli teraz zamierzamy zwrócić sie o wybaczenie cemu nie zacząć od wybaczenia
                      innym-wszystkim razem i każdemu z osobna."

                      Dwanaście na dwanaście
                      • Gość: gb Re: Egoizm IP: *.toya.net.pl 23.02.04, 14:16
                        Dokładnie to, co zawarł Hepik w cytowanym fragmencie, napisałam powyżej. Nie
                        chcecie czy nie możecie zrozumieć tego, co piszę?
                  • Gość: gb Re: ...do gb IP: *.toya.net.pl 23.02.04, 13:23
                    To zależy jak na to patrzysz. Jeżeli przyjmiesz, że jestem osobą nie mającą z
                    alkoholem ani z tematem współuzależnienia nic wspólnego to.....może jednak Ty
                    nic nie rozumiesz?
                    Sprawa wyglądałaby inaczej, gdyby problem mnie osobiście dotyczył. Zakładam
                    oczywiście, że Ty masz z nim coś wspólnego.
                    • Gość: jaga Re: ...do gb IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.04, 13:45
                      Miła, urocza gb - czy masz zamiar rozwalić po swojemu kolejny wątek?
                      Po Twoich wpisach odchodzi jakakolwiek chęć wypowiedzenia własnych myśli.
                      • Gość: gb Re: ...do gb IP: *.toya.net.pl 23.02.04, 14:05
                        Na mnie Twoje wpisy nie działają w taki sposób....czy to nie dziwne? Czy
                        spodziewasz się uzyskać zrozumienie tylko wśród podobnych sobie? Z Twojego
                        wpisu to, przede wszystkim, wyczytałam.
    • Gość: ja7 gdzie zaczyna sie wspoluzaleznienie? IP: 217.153.24.* 23.02.04, 14:34
      w 'kryciu" jego zapic przed dziecmi? rodzina?
      w snuciach planow 'my' a nie 'ja i moze on'?
      w dawaniu mu szansy tej znow ostatniej?
      w trosce wpierw o jego zycie zapominajac o swoim?
      w niemej zgodzie na jego powroty, mimo ze powinno sie go wykarczowac z
      zyciorysu?
      w awanturach o skutki a nie praprzyczyne?

      czy wspoluzaleznienie to nie po prostu spotkanie egoisty z altruistyczna
      idealistka?
      • lulla-j Re: gdzie zaczyna sie wspoluzaleznienie? 23.02.04, 15:13
        Gość portalu: ja7 napisał(a):

        > w 'kryciu" jego zapic przed dziecmi? rodzina?
        > w snuciach planow 'my' a nie 'ja i moze on'?
        > w dawaniu mu szansy tej znow ostatniej?
        > w trosce wpierw o jego zycie zapominajac o swoim?
        > w niemej zgodzie na jego powroty, mimo ze powinno sie go wykarczowac z
        > zyciorysu?
        > w awanturach o skutki a nie praprzyczyne?
        >
        > czy wspoluzaleznienie to nie po prostu spotkanie egoisty z altruistyczna
        > idealistka?


        Piszesz o pełnoobjawowym współuzależnieniu .

        a kiedy sie zaczyna ? chyba , gdy brakuje granic własnego ja , gdy jest zbyt
        mocna miłość , albo brak innych wzorców życia ... to różnie bywa ...
        Nieodpowiedzialność w postaci odpowiedzialności za wszystko , za każdego ...

        Sama często zastanawiam się jak w to wpadłam ...
        A najbardziej zastanawia mnie , w jaki sposób udało mi się kryć go przed całym
        światem ? Nikt nie wiedział , bo ja bym takiego wstydu nie przeżyła .
        Zreszta bardzo , bardzo długo nie zauważałam , że jest problem .
        Gdy zauważyłam , to już właściwie było po zawodach - pił przeze mnie ...
        Zapewne , gdybym była z nim dłużej , uwierzyłabym w to .

        slowa alkoholik uzylam w kilka lat po rozwodzie ...wcześniej nie przechodziło
        mi przez gardło .
        • hepik1 Re: gdzie zaczyna sie wspoluzaleznienie? 26.02.04, 10:23
          "Niektórzy ludzie usilnie oponują przeciw temu,że alkoholizm traktowany jest
          jako choroba.Ich zdaniem takie podejście zdejmuje z alkoholików ciężar
          odpowiedzialności moralnej.
          W początkowym stadium picia alkoholik często zachowuje sie
          nieodpowiedzialnie.Kiedy jednak wkracza w fazę picia kompulsywnego(przymus
          picia)trudno od niego żądać pełnej odpowiedzialności za własne
          postępowanie.Podlega on bowiem obsesji psychicznej,która skazuje go na
          picie,czmu towarzyszy fizyczna alergia na alkohol-co prowadzi wprost ku
          szaleństwu i śmierci"

          Jak to widzi Bill
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka