Dodaj do ulubionych

Pytania zagubionej

31.03.10, 23:06
Piszę tutaj, bo w życiu realnym bardzo trudno jest mi się przyznać do
porażki, otworzyć przed kimś komu dobrze, prowadzi normalne życie, a
ja przed nim mam wyjść na osobę słabą..
Tak, stwierdziłam, że coś jest ze mną nie tak, jestem młodą osobą,
która marnuje sobie życie przez alkohol, szukam drogi wyjścia z tego
pie*ego korytarza, ale światełko gdzieś po drodze zgasło..
Chyba nie poradzę sobie sama, nie chce marnować życia na alkohol,
bezsensowne imprezy, dołując się cały tydzień, że znów się upiłam,
jednocześnie czekając na piątek, żeby znów to zrobić. Upić się,
spotkać znajomych, pobawić, wrócić o 8 do domu i obudzić się z
jeszcze większym bezsensem życia.
Tak więc zdecydowałam się na pomoc, chcę jej, a co ważniejsze,
potrzebuję..
Jenak sama nie wiem jak się za to zabrać, wiem, że są meetingi, wiem
nawet gdzie, ale co..
.. mam po prostu wybrać się pewnego dnia i powiedzieć "cześć..
przyszłam tu do was" ? Wejść sobie do jakiejś grupy i .. co?
Pójść do terapeuty i powiedzieć "chcę tu być" ??
Jak przemóc ten strach i wstyd?
Te spojrzenia innych ludzi kiedy przyznajesz się do słabości ?
I to, że ciężko jest się do tej słabości przyznać z "marszu", wejść i
powiedzieć "mam problem", ba nawet trudno mi o tym pisać, napisać te
słowa, że jestem uzależniona.

Czy ktoś mi może pomóc?
powiedzieć jak to wygląda.. nakierować.. ?



pozdrawiam.
a.
Obserwuj wątek
    • sabinac-0 Re: Pytania zagubionej 31.03.10, 23:53
      Nie jestem pewna, czy w Twoim przypadku alkoholowe imprezy sa przyczyna poczucia
      nudy i bezsensu, czy tez jego skutkiem.

      Zmiana towarzystwa z grupy imprezowej na terapeutyczna pozwoli Ci uniknac
      cotygodniowej popijawy, ale cel w zyciu musisz znalezc sama.
    • czlowieek Re: Pytania zagubionej 01.04.10, 00:17
      Tak. Właśnie tak. Masz po prostu wybrać się tam pewnego dnia i
      powiedzieć "cześć, przyszłam tu do was”. Poznasz normalnych ludzi,
      którzy nie będą patrzyli na Ciebie w żaden szczególny sposób.

      Na mityngach AA poznasz ludzi, którzy mają ten sam problem co Ty, i
      sobie z nim radzą, lepiej lub gorzej. A w poradniach uzależnień
      spotkasz oddanych zawodowców, którzy z alkoholikami spotykają się
      każdego dnia. Często zresztą też są alkoholikami.

      Nie ma powodu, żeby nie czerpać siły z obu tych źródeł. Zacząć
      przygodę. Zacząć się zmieniać. Im wcześniej, tym lepiej. Światełko
      zapali się znowu bardzo szybko.

      Postawiłaś już sobie coś w rodzaju diagnozy, napisałaś ten list, a
      więc właściwie już weszłaś na tę drogę.

      Pozdrawiam Cię
      • 7zahir Nie czekaj, zrób nastepny krok... 01.04.10, 08:40
        7,5 roku wstecz podobnie jak Ty szukałam pomocy w internecie
        z takimi samymi wątpliwościami,
        a potem popełnilam bład zwlekając jeszcze
        bo myslałam, że może nie jest ze mna tak źle i poradze sobie sama.

        Kilka razy podnosiłam słuchawkę telefonu
        i drżącą ręka odkładalam zanim w końcu umówiłam się
        na pierwsza wizytę w Poradni leczenie uzależnień,
        a potem szłam tam podobnie jak na pierwszy mityng " z dusza na ramieniu" bo bałam sie tego co mnie czeka.

        Pamiętam to wspaniałe uczucie ulgi,
        po spotkaniu ludzi, którzy nareszcie mnie rozumieją
        i ciepło akceptacji oraz słowa które usłyszałam:
        dobrze, że jesteś - zostań z nami.

        Nie wiem czy czytałaś to w moim watku HALT:
        www.anonimowi-alkoholicy.org.pl/aa3.htm
        Mysle, że Ci się przyda.

        Zrobiłaś pierwszy krok szukając informacji.
        Koniecznie zrób te następne!

        Chciałabym tyle wiedzieć będąc w Twoim wieku,
        nie stracilabym nastepnych prawie 30-tu lat
        na bezsensowną walkę z samą sobą.

        Nie popełniaj mojego błedu.
        Pozdrawiam serdecznie i trzymam kciuki!
    • aaugustw Re: Pytania zagubionej 01.04.10, 09:55
      aurelia_aux napisała:
      > > Tak więc zdecydowałam się na pomoc, chcę jej, a co ważniejsze,
      > potrzebuję..
      > Jenak sama nie wiem jak się za to zabrać, wiem, że są meetingi,
      wiem nawet gdzie, ale co..
      > .. mam po prostu wybrać się pewnego dnia i powiedzieć "cześć..
      > przyszłam tu do was" ? Wejść sobie do jakiejś grupy i .. co?
      > Pójść do terapeuty i powiedzieć "chcę tu być" ??
      - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
      Tak, jak zasugerowal juz "Czlowiek" pojsc tam i powiedziec,
      ze prosisz o pomoc... - Tam nie ma zadnych terapeutow. Tam
      spotkasz takich samych jak i Ty, z tym ze oni tam juz nie pija
      i poradzili juz sobie z ty problemem i maja wieksze doswiadczenie
      zyciowe.
      Spotkania te sa bezplatne. I prowadzone sa przez jednego z
      tych obecnych na sali... - Nie musisz sie przedstawiac nazwiskiem,
      ani cokolwiek mowic o sobie, chyba ze tego sama zapragniesz...!
      ___________________________________________.
      aurelia_aux napisała dalej:
      > Jak przemóc ten strach i wstyd?
      - - - - - - - - - - - - - - - - -
      Nie przestrasz sie tego, co teraz napisze, ale
      kto w ten sposob pisze jest jeszcze niedopity...!
      Wiec odpowiedz (pol zartem-pol serio)do tego pytania
      brzmi: "Jeszcze pic...!" Czyli: Tak dlugo chodzic z tym
      zebem, ktory boli, az zniknie strach przed dentysta...!
      _____________________________________.
      aurelia_aux napisała dalej:
      > Te spojrzenia innych ludzi kiedy przyznajesz się do słabości ?
      - - - - - - - -
    • pierzchnia Re: Pytania zagubionej 01.04.10, 15:43
      Z tego, co napisałaś, nie wynika, że jesteś uzależniona od alkoholu.
      Być może, jesteś na najlepszej drodze do tego-tutaj wchodzą, w grę jeszcze inne kwestie.
      Życie zabawowe, utrwala pewien rodzaj wibracji, które stanowią dla Ciebie antidotum na nudę i monotonię życia, a to jest bardzo niebezpieczne.
      Jeżeli dołączymy do tego alkohol ,to upadek nastąpi szybciej lub później.
      Zacznij odwiedzać inne miejsca-wypad za miasto do lasu, nad jezioro-zmień środowisko, w którym przebywasz.
      Jak mówi stare porzekadło:
      Z kim przystajesz, taki się stajesz.
      • aaugustw Re: Pytania zagubionej 01.04.10, 18:50
        pierzchnia napisał:
        > Zacznij odwiedzać inne miejsca-wypad za miasto do lasu, nad
        jezioro-zmień środowisko, w którym przebywasz.
        > Jak mówi stare porzekadło:
        > Z kim przystajesz, taki się stajesz.
        ______________________________________________.
        Tak pobalakac moze tylko drobnypijoczek...!
        A...
        • pierzchnia Re: Pytania zagubionej 01.04.10, 19:00
          Przypomniał mi się mój znajomy/większego pijaka nie znajdziecie/, który zawsze, we wszystkim ,musiał być najlepszy.
          Pojechałem z nim kiedyś na pogrzeb mojego kolegi-pijak szedł pierwszy za trumną chociaż to, w ogóle nie był jego krewny.
          • aaugustw Re: Pytania zagubionej 01.04.10, 19:21
            pierzchnia napisał:
            > Przypomniał mi się mój znajomy/większego pijaka nie znajdziecie/,
            który zawsze, we wszystkim ,musiał być najlepszy.
            > Pojechałem z nim kiedyś na pogrzeb mojego kolegi-pijak szedł
            pierwszy za trumną chociaż to, w ogóle nie był jego krewny.
            _______________________________________________________.
            Wielcy pijacy maja b. dobre wyczucie dystansu do zycia...! :-(
            A... ;-)
            Ps. Nie obrazaj sie pierzchnia, ale Ty napisales co wiedziales i
            dobrze chciales, ale nie wiesz o tym, ze zaden chory alkoholik sam
            od siebie nie zmieni ot, tak sobie swego stylu zycia...!
            • pierzchnia Re: Pytania zagubionej 01.04.10, 20:31
              Ależ ja się nie obrażam-dostrzegam jedynie, pielęgnowanie bólu i apoteozę.
              Za drobnopijaczków, uznajesz wielu forumowiczów, a jednocześnie, z autorki tego wątku ,robisz stu procentową alkoholiczkę.
    • aaugustw Re: Pytania zagubionej 01.04.10, 21:15
      pierzchnia napisał:
      > Ależ ja się nie obrażam-dostrzegam jedynie, pielęgnowanie bólu i
      apoteozę.
      > Za drobnopijaczków, uznajesz wielu forumowiczów, a jednocześnie, z
      autorki tego wątku ,robisz stu procentową alkoholiczkę.
      - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
      To dobrze, ze sie nie obrazasz... - Chory alkoholik
      juz dawno by sie na mnie obrazil, (tacy sa wdzieczni
      dopiero po wytrzezwieniu...!).
      Nie pielegnuje takze ani bolu, ani nie idealizuje naszej
      autorki tego watku robiac z niej, (jak piszesz):
      "stu procentową alkoholiczkę"... - Dlaczego...?
      Ano dlatego, bo ona prosi o pomoc, a "Deklaracja AA",
      brzmi jednoznacznie:
      "Gdy ktokolwiek, gdziekolwiek potrzebuje pomocy,
      chce, by napotkal wyciagnieta ku niemu pomocna
      dlon..., I za to jestem odpowiedzialny."
      I nie wazne jest czy ona jest drobnopijaczka, czy
      juz chorym alkoholikiem, czy moze tylko osoba, ktora
      postanowila wiecej w zyciu tego badziewia nie pic...!
      A...
      • labadine Re: Pytania zagubionej 01.04.10, 22:14
        Niech "zagubiona" nareszcie zacznie robic co lubi i co jej sprawia przyjemnosc
        czy radosc.
        Na poczatek np odespac wszystkie nieprzespane zimprezowane noce aby odzyskac
        chec zycia i popatrzec na nie troche trzezwiej.
        • aurelia_aux Re: Pytania zagubionej 02.04.10, 00:12
          Myślisz, że zagubiona nie próbowała?
          Że jest na tyle głupia, że nie wie, że powinna sobie znaleźć jakąś
          pasję w życiu i poświęcić się czemuś ambitnemu ?
          Wie, wie to wszystko.
          Łatwo się mówi, jasne, sama wygłaszam takie rady będąc niepoprawną
          optymistką, jednak tak nie jest, nie jest tak prosto obudzić się rano
          i zmienić całe swoje dotychczasowe życie.

          Ktoś z poprzedników mówił, żebym zmieniła towarzystwo, ale to nie
          jest tak, moje towarzystwo nie jest złe, to nie są ludzie którzy piją
          cały czas, to ja poprostu potrafię sobie tak dobrać układ na cały
          tydzień, żeby w pon. iść na piwo z przyjaciółmi z pracy, w śr.
          wyskoczyć na piwko ze znajomymi z uczelni, w piątek wyjść gdzieś się
          napić z kimś innym, a na sb. umówić się z jeszcze kimś innym na
          całonocną imprezę.

          Może i jestem "niedopita" ale czy mam czekać aż będę "przepita"?
          Kiedy zmarnuje swoje najlepsze lata na alkohol? Czy to ma sens?

          Moje postanowienie jest takie - nie pić.
          Jeśli odetnę się od przyjaciół popadnę w depresję, już i tak jestem
          wystarczająco samotna.

          Wczoraj byłam na herbacie, dziś na wodzie, jeśli nie dam rady sama,
          pójdę, tak postanowiłam.

          Problem pojawia się też w innej kwestii, po świętach dziecko
          koleżanki ma chrzest, jak to na takiej imprezie pojawi się alkohol,
          już dziś mi zapowiedziała, żebym nie przyjeżdżała przypadkiem
          samochodem. Hm, trzeba jakoś wybrnąć.

          Wiem, że może zostanę zjechana za to, że użalam się nad sobą, że
          ludzie mają gorzej, że mój problem nie jest tak na prawdę problemem i
          że nie powinnam tutaj zawracać ludziom głowy..
          • 7zahir Re: Pytania zagubionej 02.04.10, 08:22
            To forum jest własnie po to,
            "żebyś zawracała nam głowę".

            Myślę, że masz dużą wiedzę nt naszej choroby.
            To dobra baza do terapii i dalszej pracy nad sobą.

            Bedąc na Twoim miejscu nie poszłabym na tę impreze.

            Zobacz zalecenia, ktore dostajemy po terapii.

            www.odnowakrasnystaw.neostrada.pl/jakbyc.html
          • labadine Re: Pytania zagubionej 02.04.10, 11:33
            Przeciez bedac w towarzystwie czy uroczystosci mozesz zindywidualizowac jakos i
            ilosc wypitego alkoholu,pij slaby alkohol i mniej bo on juz Ci nie sprawia
            zadnej przyjemnosci,dodatkowo u Ciebie wyczuwa sie osobisty bunt wobec siebie bo
            nie chcesz aby alkohol Toba rzadzil.
            • aaugustw Re: Pytania zagubionej 02.04.10, 13:00
              labadine napisał:
              > Przeciez bedac w towarzystwie czy uroczystosci mozesz
              zindywidualizowac jakos i ilosc wypitego alkoholu,pij slaby alkohol
              i mniej...
              ________________________________________.
              Labadine, Prima Aprilis byl wczoraj...!
              A...
              • beka.smiechu-w.sali.obok Re: Pytania zagubionej 02.04.10, 13:22
                toz ona wczoraj pisala, daty sie naucz czytac tlumoku hahaha
                A.
                :-)))))
          • pierzchnia Re: Pytania zagubionej 02.04.10, 12:02
            Z Twojego pierwszego wpisu nie wynikało, że pijesz, w ten sposób.
            To zrozumiałe, że gdyby nie było problemu ,to nie wchodziłabyś na forum, ale postawienie diagnozy może być niewłaściwe i dlatego trzeba wykluczyć wszelkie błędy.
            Brak celu, motywacji sprzyjają takiemu życiu.
            Moja koleżanka żyła bardzo podobnie do Ciebie, do momentu ,gdy urodziła dziecko-nagle wszystko się zmieniło, całkowita przemiana...

          • sabinac-0 Re: Pytania zagubionej 02.04.10, 12:41
            Obawiam sie, ze nie jest mozliwa zmiana zycia bez zmiany towarzystwa. Nie da sie
            na dluzsza mete chodzic na herbate z ludzmi, z ktorymi chodzilo sie na piwo.

            Po urodzeniu dziecka traci sie kontakt z bezdzietnymi kolezankami, po skonczeniu
            studiow rozchodza sie drogi z mniej ambitnymi kolegami z podstawowki, rowniez po
            podjeciu decyzji o abstynencji trzeba rozstac sie ze znajomymi, z ktorymi
            chodzilo sie do baru.

            Jak mowili starozytni Rzymianie - tertium non datur.

            Po to istnieja AA i grupy wsparcia, by zerwanie starych znajomosci nie
            skutkowalo samotnoscia.

            Sama widzisz - niby wszystko o.k. z woda, ale juz sobie ostrza zabki na ostre
            picie na chrzcinach. Oni sa na innym etapie, byc moze kontroluja swoje picie a
            byc moze juz dawno stracili kontrole ale nie widza w tym problemu.
            Jak sobie masz zamiar poradzic na tych chrzcinach?
            Logiczne byloby powiedzenie wprost "ostatnio mialam problemy z alkoholem i juz
            nie moge pic" - tyle ze reakcja "przyjaciol" moze byc troche przykra - znaczace
            spojrzenia, szepty "ona sie leczy" lub radosne "alez napij sie, jeden
            kieliszeczek ci nie zaszkodzi".

            Oczywiscie mozesz zrobic wolty - przyjechac "przypadkiem" samochodem, wykrecac
            sie od drinkow lekami czy jakas choroba. Byc moze z obawy przed dezaprobata
            poddasz sie, upijesz i potem bedziesz miala zal do samej siebie.
            Cokolwiek zrobisz - na nastepnej imprezie problem i tak powroci.

            Co ci po takiej przyjazni, jesli dla niej musisz klamac, wykrecac sie lub
            szkodzic samej sobie?

            Tylko ten z przyjaciol, kto znajac Twoj problem zrozumie go, uszanuje i zmieni
            formule przyjazni (np. zmieniajac bary na wycieczki), jest godzien by
            kontynuowac znajomosc.
            Reszte i tak stracisz. Zadbaj, bys nie stracila siebie.
          • aaugustw Re: Pytania zagubionej 02.04.10, 12:51
            aurelia_aux napisała:
            > ... to ja poprostu potrafię sobie tak dobrać układ na cały
            > tydzień, żeby w pon. iść na piwo z przyjaciółmi z pracy, w śr.
            > wyskoczyć na piwko ze znajomymi z uczelni, w piątek wyjść gdzieś
            się napić z kimś innym, a na sb. umówić się z jeszcze kimś innym na
            > całonocną imprezę.
            - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
            Znaczy sie: butelka wyznacza Twoj kierunek,
            Twoje zainteresowania i sens w Twoim zyciu...!
            __________________________________________.
            aurelia_aux napisała dalej:
            > Może i jestem "niedopita" ale czy mam czekać aż będę "przepita"?
            - - - - - - - - - - - - - - - -
            Nie... - Nie musisz czekac, az bedziesz "przepita"...
            Mozesz juz teraz przeciwko temu cos zrobic, ale NIE SAMA...!
            Prawie wszyscy ci, ktorzy maja problem z piciem,
            reaguja dopiero wtedy, (w przypadku przezycia), kiedy
            osiagna swoje dno...!
            _________________________________________________.
            aurelia_aux napisała dalej:
            > Kiedy zmarnuje swoje najlepsze lata na alkohol? Czy to ma sens?
            - - - - - - - - - - - - - - -
            Nie ma lat "najlepszych", czy "najgorszych", jezeli
            znajdziesz swoj wlasny sens zycia, wtedy wszystkie
            lata sa piekne i nie zmarnowane...!
            _________________________________________________.
            aurelia_aux napisała dalej:
            > Moje postanowienie jest takie - nie pić.
            - - - - -
            Brawo...! - Postanowienie to juz duzo, ale samo ono
            to jeszcze za malo...!
            _________________________________________________.
            aurelia_aux napisała dalej:
            > Jeśli odetnę się od przyjaciół popadnę w depresję, już i tak
            jestem wystarczająco samotna.
            - - - - - - - - - - - - - - - -
            Ty siebie programujesz naprzod, nie wiedzac o tym, ze za tym
            Twoim murem zycia mozesz (np.) miec wspanialych przyjaciol na
            calym swiecie, jezeli tylko sama zechcesz...!
            Depresje to Ty masz juz teraz, bo co innego robisz, a co innego
            podpowiada Ci serce... - Stoisz w rozkroku, bo nie ma w Tobie tej
            harmonii i rownowagi duchowej niezbednej do wyciszenia sie, do
            szczescia, do trzezwosci i wolnosci...!
            ______________________________________.
            aurelia_aux napisała dalej:
            > Wczoraj byłam na herbacie, dziś na wodzie, jeśli nie dam rady
            sama, pójdę, tak postanowiłam.
            - - - - - - - - - - - - - - - -
            To dobry kierunek, ktory obralas (na tym etapie...!).
            Przekonaj sie sama, czy dasz sobie rade...(!?).
            Ale nie sluchaj zadnych terapeutycznych rad, jak rowniez tych o
            kontrolowanym piciu, z wlasnego doswiadczenia wiem,
            ze u alkoholika okres abstynencji moze trwac nawet do 1 roku.
            _____________________________________________.
            aurelia_aux napisała dalej:
            Problem pojawia się też w innej kwestii, po świętach dziecko
            koleżanki ma chrzest, jak to na takiej imprezie pojawi się
            alkohol... Hm, trzeba jakoś wybrnąć.
            - - - - - - - - - - - - - - - -
            Jaki to problem...!? Jestem trzezwym alkoholikiem i smieje
            sie (dzis) z tego, tzw. "problemu"...! ;-)
            A...
          • beka.smiechu-w.sali.obok Re: Pytania zagubionej 02.04.10, 13:35
            Problem aurelii wyglada mi na klasyczny "problemowy zestaw poczatkowy" osoby,
            ktora przestaje pic. Kwestia, co powiedziec, jak unikac, jak nie pic, co robic
            zamiast itp.
            Dobrze napisala Sabina, z pijacymi sie pije, z niepijacymi sie nie pije, jak
            bedziesz ciagnac pijaka na kawe to i on bedzie cierpial, bo pije cos bez
            procentu, i ty bedziesz cierpiec, bo czujesz ze to wymuszone wszystko. Jako, ze
            lubisz wypic, to podejrzewam ze tak dobierasz tez swoje towarzystwo, i tak sama
            jak boisz sie wykluczenia tak i pewnie Ty wykluczylas ze swego grona podejrzewam
            wiele osob przez picie.
            Ja o tym nigdy tak nie myslalem, bo to oczywiscie nie odbywa sie w klotni, po
            prostu naturalnie sie rozplywa, gdy kiedys zylem tylko dla weekendowych popijaw
            to gdzie mi bylo po drodze z kims, kto w kazda niedziele gra w koszykowke? Ja na
            kacu wiec wspolna niedziela odpada, w sobote ja pije a on nie bo jutro gra, wiec
            tez odpada, a zawsze znajdzie sie ktos, komu blizej- u Ciebie ktos kto pije a
            nie gra a u niego odwrotnie.
            Zastanow sie np, czy moglabys na dluzsza mete zadawac sie z grupa np
            zdeklarowanych filatelistow, jesli ciebie znaczki nie obchodza? Oczywiscie ze nie.

            Inna rzecz ktora widze to kwestia polaczenia picia z poczuciem nudy, smutku,
            bezsensu zycia, taka wieczna niewielkich rozmiarow ale upierdliwa pol-depresja
            pol-nerwica.
            Tu ci nie pomoge, bo sam z tym ciagle walcze:)
            Jedna na pewno lekcje odrobilem- rzeczy materialne tego nie zalatwia, daja
            radosc na krotka mete, to banal ale prawda.

            To jest tez chyba jakies poczucie samotnosci, nawet w otoczeniu wielu osob,
            wieczny niedosyt, poczucie niskiej jakosci zycia, te rzeczy.
            I tu chyba lezy rzecz w chemii mozgu po prostu, ktora mozna podregulowac
            tabletkami, ale chyba lepiej pracowac terapia i dzialaniami.

            Problem takiej niskiej motoryki zyciowej, ktory ja najbardziej nakreca, to jest
            bledne kolo
            --> poczucie nudy i bezsensu---. strach przed podjeciem dzialania---. jeszcze
            wieksze poczucie nudy---.jeszcze wiekszy strach.

            O tym wiele razy przekonalem sie na wlasnej skorze. siedzisz na tylku myslac
            jakie zycie jest denne, zamiast cos zrobic- ale nie ze nie chcesz, po prostu
            jakos nie masz sily.
            Ale gdy uda sie przelamac te biernosc, efekty sa niezwykle owocne!

            Ja mialem tak wiele razy. Pomysl- jechac na wycieczke do innego kraju, albo
            chociaz za miasto, pojsc do kina, na basen- a potem automatyczna reakcja mozgu--
            eee nie mam sily, zmeczony jestem, boje sie.
            Ale gdy sie przelamuje i cos robie potem mysle sobie- przeciez wcale nie jestem
            zmeczony, nic strasznego sie nie dzieje i ogolnie jest tak fajnie, dlaczego ja
            mialem takie trudnosci ze zrobieniem tego kroku?

            Problem kolejny jest niestety taki, ze przy nastepnym dzialaniu znowu trzeba
            toczyc te sama walke. Wydaje mi sie, ze wyjsciem z problemu jest systematycznem,
            zaplanowane dzialanie, najlepiej pod jakims nadzorem (np terapeuty), ja
            osobiscie robie to bardziej "od przypadku do przypadku" dlatego ciagle mam tego
            typu sytuacje, choc jest lepiej niz kiedys, kiedy nie mialem juz sil i ochoty na
            nic i czulem sie jakbym mial 90 lat.
            pozdrawiam.
            • pierzchnia Re: Pytania zagubionej 02.04.10, 14:05
              Wychodzi na to, Beka, że u Ciebie, odstawienie alkoholu nie załatwia sprawy.
              A to może oznaczać jeszcze coś innego.
              Ta depresja, o której piszesz, nie musi być, w ogóle związana z chemią organizmu.
              Nie trzeba być uzależnionym od alkoholu ,żeby czuć się po prostu nieszczęśliwym.
              Pisałem o Judymce Janosikowej, która cierpiała na depresje i pozbyła się ich dopiero wtedy, gdy zajęła się innymi.
              • beka.smiechu-w.sali.obok Re: Pytania zagubionej 02.04.10, 15:24
                Zalatwia i nie zalatwia.
                Na pewno picie nie polepsza, ale nie picie tez na dluzsza mete nic nie
                rozwiazuje, ale tak chyba wiekszosc ma?

                A czy ktos czuje sie szczesliwym, to juz tak zlozona historia. Wchodza tu w gre
                ambicje, poziom oczekiwan, relacje z ludzmi, rytm zycia, a nawet tak trywialne
                rzeczy jak ogrzewany pokoj i pelny zoladek.

                Oczywiscie, jednemu wystarczy stare lozko w starym malutkim pokoju w malym
                mieszkaniu w malym miescie, a inny w Nowym Jorku na Manhattanie bedzie
                niespelniony, i jedna i druga skrajnosc jest patologia, trzeba znalez srodek,
                ale gdzie?

                Tak zeby nie stracic ambicji i powagi a zarazem nie walczyc z wiatrakami?

                Na mityngach spotyka sie roznych ludzi, ale dosyc wielu jest takich
                minimalistow, co im miska pelna starcza, mysle ze to chyba rzecz w tym, ze ci
                ludzie byli w tak zlym stanie ze nie mieli kompletnie nic i nikogo, wiec ciesza
                sie z tego co maja.

                Natomiast jak ktos w tak zlej sytuacji nie byl musi zawiesic poprzeczke gdzies
                wyzej, ale gdzie?
                • pierzchnia Re: Pytania zagubionej 02.04.10, 16:13
                  "Na mityngach spotyka sie roznych ludzi, ale dosyc wielu jest takich
                  minimalistow, co im miska pelna starcza, mysle ze to chyba rzecz w tym, ze ci
                  ludzie byli w tak zlym stanie ze nie mieli kompletnie nic i nikogo, wiec ciesza
                  sie z tego co maja."

                  To samo można powiedzieć o Trędowatych, którym ,Matka Teresa, stworzyła warunki godnej śmierci, w otoczeniu miłości.
                  Tego nie można wytłumaczyć-odnaleźć na drodze dedukcji-to jest zupełnie inny wymiar.
                  Człowiek może być biedny, ale to nie oznacza, że nie jest materialistą.
                • aaugustw Pytania zagubionej beki... 03.04.10, 14:40
                  PYTASZ WIEC ODPOWIEM:
                  __________________________________________.
                  beka.smiechu-w.sali.obok napisała - pyt. 1:
                  > Na pewno picie nie polepsza, ale nie picie tez na dluzsza mete nic
                  nie rozwiazuje, ale tak chyba wiekszosc ma?
                  - - - - - - - - - - - - -
                  Tak... - Picie nie polepsza sytuacji...!
                  A nie picie takze nie polepszy sytuacji tym, ktorzy pija
                  i robia sobie dluzsze przerwy w piciu. Tak maja wszystkie
                  drobnopijoczki, nie tylko ich wiekszosc...! :-(
                  ________________________________________________.
                  beka.smiechu-w.sali.obok napisała dalej - pyt. 2:
                  > ... trzeba znalez srodek, ale gdzie?
                  - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                  Odp.: W sobie...!
                  Kiedy zadbasz o swoja pokore, zamiast pielegnowac swoje nadete
                  EGO... - Kiedy przestaniesz trzymac lustra innym, zeby samemu sie w
                  nich przejrzec... - Kiedy zadbasz o harmonie swego Ducha, Umyslu i
                  Ciala... - Wreszcie kiedy przepedzisz tego A... ze swojej czapy...!
                  ________________________________________________.
                  beka.smiechu-w.sali.obok napisała dalej - pyt. 3:
                  > Tak zeby nie stracic ambicji i powagi a zarazem nie walczyc z
                  wiatrakami?
                  - - - - - - - - - - - - - -
                  Odp.: Zeby nie stracic ambicji i powagi, trzeba
                  te cechy najpierw posiasc...!
                  ________________________________________________.
                  beka.smiechu-w.sali.obok napisała dalej - pyt. 4:
                  > ... jak ktos w tak zlej sytuacji nie byl musi
                  zawiesic poprzeczke gdzies wyzej, ale gdzie?
                  - - - - - - - - - - - - - -
                  Na takiej wysokosci potrzeba zawiesic te poprzeczke,
                  aby podczas przeskakiwania jej tak zaliczyc beton, bys
                  wreszcie poczul swoja bezdennosc...! (a potem, jezeli
                  dojdziesz do siebie, abys poczul swoje dno...!).
                  A... ;-)
                  Ps. Nie dziekuj mi...!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka