Dodaj do ulubionych

W Modelu Minnesota ...

27.03.11, 00:04
... przyjmuje się , że skoro osoby uzależnione zaprzeczają swojemu uzależnieniu to zaprzeczanie to jest symptomem uzależnienia. Jest więc możliwy udział osoby uzależnionej w terapiach , pomimo braku własnej motywacji. Rozumieją to zazwyczaj terapeuci, powinni też rozumieć sami uzależnieni i bliscy uzależnionych . Nowością w przełamywaniu tych trudności mogą być i są e-porady ... Zapraszam do dyskusji i pytań!
Obserwuj wątek
    • aaugustw Re: W Modelu Minnesota ... 27.03.11, 17:55
      w.m.wiktor napisał:
      > ... przyjmuje się , że skoro osoby uzależnione zaprzeczają swojemu uzależnieniu
      > to zaprzeczanie to jest symptomem uzależnienia...
      - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
      Za madre to to zdanie nie jest...!
      _____________________.
      w.m.wiktor napisał dalej:
      > ... Jest więc możliwy udział osoby uzależnionej w terapiach , pomimo braku własnej motywacji. Rozumieją to zazwyczaj terapeuci...
      - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
      Zakladajac jednak, ze ten zaprzeczajacy swojej chorobie naprawde jest uzalezniony, wtedy Ci terapeuci, ktorzy problem ten w taki "zazywczaj" sposob rozumieja, powinni zmienic zawod, gdyz wiadomo, zeby terapia mogla odniesc sukces trzeba chciec sie leczyc...
      A...
      • w.m.wiktor Re: W Modelu Minnesota ... 27.03.11, 22:09
        " ... gdyz wiadomo, zeby terapia mogla odniesc sukces trzeba chciec sie leczyc... " ... no właśnie - wcale tego nie wiadomo!

        PS - forum to duża dowolność, ale szanujmy wypowiedzi innych - raczej nie ma tu miejsca na ironiczne epitety , tak sądzę ...


        • aaugustw Re: W Modelu Minnesota ... 28.03.11, 12:02
          w.m.wiktor napisał:

          > (A...): " ... gdyz wiadomo, zeby terapia mogla odniesc sukces trzeba chciec sie leczyc.
          > .. " ... no właśnie - wcale tego nie wiadomo!
          - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
          Czego nie wiadomo...? - O gotowosci do leczenia, czy odniesienia sukcesu...?
          Wiadomo przeciez, ze ten ktory nie chce, bedzie pil dalej... - Czyli "0" szans...
          Ten z kolei, ktory chce ma przynajmniej o wiele wieksze szanse na ozdrowienie.
          ________________________.
          w.m.wiktor napisał dalej:
          > PS - forum to duża dowolność, ale szanujmy wypowiedzi innych - raczej nie ma tu
          > miejsca na ironiczne epitety , tak sądzę ...
          - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
          Znaczy sie mam przymruzyc oczy na wypowiedzi bzdurne...!?
          Mam szkodzic innym...!?
          "Przyjacielu" ja jestem odpowiedzialny takze za to czego nie robie...!
          A...
    • wolfigen Re: W Modelu Minnesota ... 27.03.11, 20:17
      w.m.wiktor napisał:

      > ... przyjmuje się , że skoro osoby uzależnione zaprzeczają swojemu uzależnieniu
      > to zaprzeczanie to jest symptomem uzależnienia.

      moim zdaniem jest to przejaw resztek zdrowego rozsądku. i tylko tyle. gdy ktoś kiedyś ustali jednolite kryteria uzależnienia, jego dynamike, odchylenia i inne anomalia pogody, wtedy bedzie można mowić o symptomach...póki co , to pitus glajtus jak mówi moja dziewczyna. hey
      • w.m.wiktor Re: W Modelu Minnesota ... 27.03.11, 22:23
        Cytuję " ... gdy ktoś kiedyś ustali jednolite kryteria uzależnienia, jego dynamike, odchylenia i inne ... , wtedy bedzie można mowić o symptomach..." W ramach dyskusji powiem - jestem pewien , że taka praca została już wykonana i jest aktualizowana. Symtomy uzależnienia są sklasyfikowane i dość powszechnie dostępne - jeśli trzeba służę źródłami , pozdrawiam :>)
        • pierzchnia Re: W Modelu Minnesota ... 28.03.11, 00:40
          SYMPTOMY są widoczne gołym okiem...
          • w.m.wiktor Re: W Modelu Minnesota ... 28.03.11, 06:45
            SYMPTOMY są widoczne gołym okiem ... i są oznaką czegoś, objawem, zazwyczaj jakiegoś złego zjawiska, np. symptom choroby - inaczej : symptomaty. Uporządkowane klasyfikacje objawów pomagają w diagnozowaniu - np. choroby ... :>)
      • b.u.r.a.t.i.n.o Re: W Modelu Minnesota ... 28.03.11, 10:03
        w.m.wiktor napisał:
        > ... przyjmuje się , że skoro osoby uzależnione zaprzeczają swojemu uzależnieniu
        > to zaprzeczanie to jest symptomem uzależnienia.

        wolfigen napisał:
        > moim zdaniem jest to przejaw resztek zdrowego rozsądku. i tylko tyle. gdy
        > ktoś kiedyś ustali jednolite kryteria uzależnienia, jego dynamike, odchyleni
        > a i inne anomalia pogody, wtedy bedzie można mowić o symptomach...póki
        > co , to pitus glajtus jak mówi moja dziewczyna. hey
        --------------------------------------------------
        Skoro zaprzeczanie swojemu uzaleznieniu jest jego symptomem, to co z tymi którzy nie zaprzeczają? Czy to, że nie zaprzeczają swojemu uzależnieniu, też jest jakimś symptomem?

        Jeszcze ciekawszą grupę, moim znaniem, stanowią tacy, który nie są uzależnieni od alkoholu, a jednak stanowczo twierdzą iż są i na takim przekonaniu niekórzy z nich budują cała swoją życiową filozofię.
        w.m.wiktor, czy dla takich też znalazła by się odpowiednia terapia?
        ;-))
        • wolfigen Re: W Modelu Minnesota ... 28.03.11, 12:06
          b.u.r.a.t.i.n.o napisał:


          > Skoro zaprzeczanie swojemu uzaleznieniu jest jego symptomem, to co z tymi którz
          > y nie zaprzeczają? Czy to, że nie zaprzeczają swojemu uzależnieniu, też jest ja
          > kimś symptomem?
          >

          siema Pinokio.....dawnośmy sie nie czytali. hey. ja jak pamiętam prawie 20 lat nie zaprzeczalem swemu alkoholizmowi / pijańsstwu, dewiacji, demoralizacji-jak zwał tak zwał / znałem i odczuwałem konsekwencje, motywy i co ?....jedyny symptom mi znany to cena za flaszke przeliczona na lustrogodziny. byłem na terapii, na mityngach no i guzik. okazało sie to co banalne. chamem moge być tak samo łatwo po pijanemu jak i po trzeźwemu. to kwestia moich potrzeb własnych, a nie czynników symptomatycznych. nie kwestionuje przydatności terapii, wspólnoty AA......kwestionuje tylko ich przydatność dla mnie na dłuższą metę. owszem to i owo się przydaje, to nieco jak w sklepie ze sprzętem sportowym. moge kupić średni i łazić do końca życia w jednej parze bucików po pagórkach. ale mnie pagórki nie interesują. moje symptomy są moje. i sam je definiuje, a nie jakaś mitologiczna konwencja trzeżwych trzeźwiejących w trzeźwości wwieczystej. ktoś gdzieś napisał : trzymam się zwyciężców...i to jest git. ino ,że nie wszyscy gramy w to samo i o to samo, więc zwyciężamy , lub przegrywamy odmiennie....hej Pinokio i pozdrowienia dla Ciebie i reszty Twego stadka. haaj darek
          • b.u.r.a.t.i.n.o Re: W Modelu Minnesota ... 28.03.11, 14:44
            Równiez witam i pozdrawiam! :-))
            Faktycznie czas szybko leci.
            U mnie wręcz gna.

            Nawiązując do tytułu wątku, to tęsknię do takiego modelu Minnesota:
            bezkresne prerie
            tysiące rybnych jezior
            wspaniałe lasy liściaste
            - czysta, piękna przyroda. Spokój, brak pośpiechu.
            Miejscowa ludność głównie biała, dobrze wykształcona, stosunkowo zamożna, pochodzenia zachodnio-europejskiego w większości.

            Chętnie bym tam odpoczął jakiś czas. Połowił ryby. Pojeździł konno. Zapolował na dzikiego zwierza (z aparatem fotograficznym, rzecz jasna). Wieczorami paliłbym w kominku drewnianej chaty.
            Taki byłby moj model Minnesota.
            :-))
            • wolfigen Re: W Modelu Minnesota ... 28.03.11, 14:50
              b.u.r.a.t.i.n.o napisał:

              >
              >
              > Nawiązując do tytułu wątku, to tęsknię do takiego modelu Minnesota:
              > bezkresne prerie
              >itd itd
              > Taki byłby moj model Minnesota.
              > :-))


              zapomniałeś o kobiecie .....bez tego minnesota zamienia się w mizofobie , lub exlibididzizm
              • wolfigen Re: W Modelu Minnesota ... 28.03.11, 14:56
                znalazłem wreszcie swoja minnesote Pinio.... nie tam gdzie szukałem, indianie są zupełnie inni, bizony głupie jak zwykle, szeryf na emeryturze, kominek moze dopiero wystrugam na jesieni, póki co wiosna.....i można spać w wigwamie jakiś czas, byle nie samemu, bo to porażka dla wilka i strata dla jakiejś wilczycy ...hey
                • aaugustw Re: W Modelu Minnesota ... 28.03.11, 16:05
                  wolfigen napisał:
                  > znalazłem wreszcie swoja minnesote Pinio.... nie tam gdzie szukałem, indianie s
                  > ą zupełnie inni, bizony głupie jak zwykle, szeryf na emeryturze, kominek moze d
                  > opiero wystrugam na jesieni, póki co wiosna.....i można spać w wigwamie jakiś
                  > czas, byle nie samemu, bo to porażka dla wilka i strata dla jakiejś wilczycy .
                  > ..hey
                  __________________________________________________.
                  Obudz sie... - Wstawaj i rob cos... - To prawie juz wieczor...!
                  A...
                • b.u.r.a.t.i.n.o Re: W Modelu Minnesota ... 28.03.11, 16:14
                  wolfigen napisał:

                  > znalazłem wreszcie swoja minnesote Pinio.... nie tam gdzie szukałem, indianie s
                  > ą zupełnie inni, bizony głupie jak zwykle, szeryf na emeryturze, kominek moze d
                  > opiero wystrugam na jesieni, póki co wiosna.....i można spać w wigwamie jakiś
                  > czas, byle nie samemu, bo to porażka dla wilka i strata dla jakiejś wilczycy .
                  > ..hey
                  -----------------------------------------------------
                  Bardzo dobrze! :-))
                  Czytałem już wcześniej, że wilki upodobały sobie Minessotę. Dobrze im się tam powodzi.

                  Podobno ze wszystkich stanów, tylko na Alasce jest ich jeszcze więcej...
                  ale w odróżnieniu od tych minnesockich, narzekają na paskudną pogodę i kiepskie warunki bytowe...
                  i bez przerwy ślą petycje do władz w sprawie podniesienia im socjalu. ;-))
                  • wolfigen Re: W Modelu Minnesota ... 28.03.11, 18:29
                    b.u.r.a.t.i.n.o napisał:


                    >
                    > Czytałem już wcześniej, że wilki upodobały sobie Minessotę. Dobrze im się tam p
                    > owodzi.

                    ta moja minesota to zaledwie początek.....czeka mnie długa podróż po innych stanach. w tym i świadomości. a co do socjalu?.....socjalizm kojarzy mi się z dzieciństwem , choinką, praca dla każdego, wielkanocą pastowaną pastą do podłogi Buwi itdd etc.....dzzieckiem już dawno nie jestem ---hey

                    ps- Guciek....znajdź se w końcu wigwam i zawieś w nim wilczą skórę, bo póki co masz w ręku pudełko po PIZZA i siem nim chwalisz jak klaserem z pokancerowanymi znaczkami
                    • aaugustw Re: W Modelu Minnesota ... 28.03.11, 18:50
                      wolfigen napisał:
                      > ps- Guciek....znajdź se w końcu wigwam i zawieś w nim wilczą skórę, bo pók
                      > i co masz w ręku pudełko po PIZZA i siem nim chwalisz jak klaserem z pok
                      > ancerowanymi znaczkami
                      _____________________.
                      Mowisz o czyms takim...!?
                      (to bylo w czesci wschodniej tego swiata)
                      Wole dziczyzne od pizzy
                      tinypic.com/r/2r38jv9/7
                      • wolfigen Re: W Modelu Minnesota ... 28.03.11, 20:09
                        aaugustw napisał:

                        >
                        > Mowisz o czyms takim...!?
                        >

                        fajna skóra....ale czemu takie ma wielkie czerwone oczy?.....to skóra z jakiegoś trzeźwego alkoholika?
                        • aaugustw Re: W Modelu Minnesota ... 28.03.11, 20:20
                          wolfigen napisał:
                          > fajna skóra....ale czemu takie ma wielkie czerwone oczy?.....to skóra z jaki
                          > egoś trzeźwego alkoholika?
                          ______________________________________.
                          To tylko krzyzowka pijanego wilka ze swinia...!
                          A... ;-)
                          • wolfigen Re: W Modelu Minnesota ... 28.03.11, 20:27
                            aaugustw napisał:

                            >
                            > ______________________________________.
                            > To tylko krzyzowka pijanego wilka ze swinia...!
                            > A... ;-)

                            a te rogi łosia nad głową też coś symbolizują Guciu?......może to nagroda za przepracowanie 12 kroków w kniei abstynencji
                            • aaugustw Re: W Modelu Minnesota ... 28.03.11, 20:38
                              wolfigen napisał:
                              > a te rogi łosia nad głową też coś symbolizują Guciu?......może to nagro
                              > da za przepracowanie 12 kroków w kniei abstynencji
                              ________________.
                              To tylko rogi łosia...
                              (o tych jelenich twoich tutaj nie wspomne... -
                              Nie martw sie...!) ;-) #
                              A...
              • b.u.r.a.t.i.n.o Re: W Modelu Minnesota ... 28.03.11, 16:03
                wolfigen napisał:
                > zapomniałeś o kobiecie .....bez tego minnesota zamienia się w mizofobie ,
                > lub exlibididzizm
                -----------------------------------------------------
                mówi sie, że kobiety z plemienia Sioux, rdzennie zamieszkującego równiny Minnesoty, są pełne uroku i zagadkowe...
                i podobno nie przesiadują calymi dniami na alkoforach...
                ;-))
    • b.u.r.a.t.i.n.o Re: W Modelu Minnesota ... 28.03.11, 09:47
      w.m.wiktor napisał:
      > . Nowością w przełamywaniu tych trudności mogą być i są e-porady ... Zapraszam
      > do dyskusji i pytań!
      ----------------------------------------------------------------------
      Na zasadzie e-porad działa w necie kilka (a może kilkanaście) portali z forami o tematyce związanej z uzaleznieniem od alkoholu).
      Każdy kto ma ochote może tak znaleźć kopalnię różnych informacji na interesujący go temat.
      Może też napisać coś o sobie, by zostać zasypanym poradami.
      Odbywa się to bezpłatnie, na zasadzie wzajemnej pomocy i wsparcia.
      Czym wyróżnia się to co Ty proponujesz, aby warto było za to płacić?

    • e4ska Re: W Modelu Minnesota ... 28.03.11, 23:48
      Nowością w przełamywaniu tych trudności mogą być i są e-porady ..

      Chociaż sama nie skorzystam, przecież nie mam nic przeciwko temu, żeby z takiej formy internetowego terapeutyzowania skorzystali ci, którzy potrzebują rozmów, wsparcia czy oparcia, opinii traktowanej jako wiedza naukowa, wzorców, podpuszczeń, wskazówek, nakazów i zakazów.

      I lepiej, żeby naprawdę zapłacili potrzebujący pomocy na kształt terapii , ale otrzymali w zamian coś innego niż steki forumowych bełkotliwców, ludzi bez żadnego przygotowania teoretycznego i praktycznego, uzurpujących sobie prawo do pouczania, do kierowania, do nakłaniania, itd.

      Chodzi mi o nieuków, którym z racji ukończenia odwyku zamkniętego zaczyna wydawać się, że ukończyli co najmniej psychologię na trzech światowych uniwersytetach.

      Siedzą potem samotne niewyżyte (w sensie społecznym) baby w necie i klepią, klepią, klepią... a w wyniku ich rad i porad pogarsza się naiwnym, bieda w naiwne oczy zagląda, bo robotę tracą, małżeństwa czy związki partnerskie naiwnym rozsypują się... tabletki łykają, po psychiatrykach leżą...

      Bezpieczniej zapłacić za e-poradę, jeśli jest potrzebna natychmiast, niż pisać gdzie u jakiej baby cudnie wytrzeźwiałej.

      Chce kto za darmo netować, ma do dyspozycji mityngi wirtualne, a jeśli chce netowej terapii, wtedy zgłosi się do Wiktora, człowieka mocno opanowanego. Z dyplomatycznym zacięciem ten Wiktor - nie daje się sprowokować do "dyskusji". Może i szkoda, bo jednak coś traci ;-)))
      • pierzchnia Re: W Modelu Minnesota ... 29.03.11, 00:09
        POTWIERDZAM
      • 2-lena Re: W Modelu Minnesota ... 30.03.11, 10:17
        A mnie zawsze na tych naszych alkoforach brakowało profesjonalnego psychologa.
        Takie bywały te „podpuszczenia, nakazy, zakazy, wskazówki” wyteapeutyzowanych diametralnie różne, że zwariować można było ;-)
        Jeden Deo to za mało, jak sfora napadnie, co załatwia swoje prywatne sprawy, typu kompleksy lub wyrzuty sumienia za złe decyzje ;-)

        Tylko że przebywać w takim towarzystwie normalny, nieuzależniony człowiek zbyt długo nie może ;-)
        Dlatego Wiktor niech lepiej trzyma ten dystans.
        Może i szkoda, bo jednak coś traci ;-)))
        Wystarczy, że poczyta. ;-)
        (podobno ludzie opiekujący się np. chorymi na schizofrenię mogą po latach zapadać na podobne dolegliwości psychiczne… o syndromie współuzależnienia nie wspominając przecież).
        No i rzecz ważna, czy Wiktor korzysta z superwizora?

        A co do e-porad…
        Wiem ze znajomych źródeł terapeutycznych, że zaczynają być praktykowane porady psychologiczne przez Skype. Podobno nie całkiem to zgodne z etyką zawodu, ale…
        XXI wiek, technika poszła do przodu. Czy ja wiem, czy to źle? W dobie e-booków i książek na CD? Osobiście wolę książki i tygodniki drukowane, ale gazet codziennych już nie kupuję.
        Korzystający z tych porad to Polacy pracujący i mieszkający za granicą, może za słabo znający język, aby korzystać z miejscowych fachowców?
        Właściwie należałoby się zastanowić, czy taka forma nawet bardziej nie sprzyja otwartości i szczerości.
        W końcu księdzu w konfesjonale też się nie patrzy w oczy. :-)

        Spróbuj Wiktorze na jakimś portalu zagranicznym dla Polaków. Niekoniecznie alkoholowym.

        Pozdrawiam


        • aaugustw Re: W Modelu Minnesota ... 30.03.11, 10:40
          2-lena napisała:
          > A mnie zawsze na tych naszych alkoforach brakowało profesjonalnego psychologa.
          - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
          Widac wazniejsza im mamona, anizeli pomoc choremu...(!?).
          __________________.
          2-lena napisała dalej:
          > Takie bywały te „podpuszczenia, nakazy, zakazy, wskazówki” wyteapeu
          > tyzowanych diametralnie różne, że zwariować można było ;-)
          - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
          Trzezwosc polega na odroznieniu jednego, od drugiego...!
          (... odrozniac pijanego od trzezwego...!).
          _________________.
          2-lena napisała dalej:
          > ... przebywać w takim towarzystwie normalny, nieuzależniony człowiek zbyt
          > długo nie może ;-)
          - - - - - - - - - - - - - - - - - - - --
          Zawsze twierdzilem: Fora nie sa miejscem do trzezwienia, (dot. takze nieuzaleznionych)!
          __________________.
          2-lena napisała dalej:
          > ... Korzystający z tych porad to Polacy pracujący i mieszkający za granicą, może za
          > słabo znający język, aby korzystać z miejscowych fachowców?
          > Właściwie należałoby się zastanowić, czy taka forma nawet bardziej nie sprzyja
          > otwartości i szczerości.
          > Spróbuj Wiktorze na jakimś portalu zagranicznym dla Polaków. Niekoniecznie alko
          > holowym.
          - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
          Taka forma jest dobra, jezeli polaczona jest z innymi w realu...!
          A...
          Ps. Wiktor, Polacy za granica nie maja czasu, oni musza pracowac...
          • 2-lena Re: W Modelu Minnesota ... 30.03.11, 10:59
            August napisał:
            "Trzezwosc polega na odroznieniu jednego, od drugiego...!
            (... odrozniac pijanego od trzezwego...!)."


            Nie wymagaj tego od zagubionego nowicjusza.
            August:
            "Zawsze twierdzilem: Fora nie sa miejscem do trzezwienia, (dot. takze nieuzaleznionych)!"

            I dlatego nieustannie robisz nagonkę do AA. ;-)
            Skoro już te fora istnieją i mają się dobrze od ładnych paru lat, postarajmy się lepiej o to, aby stały się miejscem, jeśli nie „do trzeźwienia”, to chociaż nie „niebezpiecznym” dla trzeźwienia, czy w ogóle zdrowia, psychicznego ;)
            Najlepiej, żeby były nie „pomocowe”, jak się większość deklaruje, ale „dyskusyjne”. Wtedy może sobie trzeźwiejący odróżniać jedno od drugiego.
            Najlepiej pod opieką profesjonalnego psychologa i to nie jednego.

            August:
            "Widac wazniejsza im mamona, anizeli pomoc choremu...(!?)."

            Niektóre fora zarabiają na reklamach, mogłyby płacić psychologowi za fachową opiekę nad forum.
            Jedno nawet z dumą głosi, że rezygnuje z intratnych reklam, bo jest pomocowe!, a nie zarobkowe!
            Na psychologa by było jak znalazł. ;-)

            August:
            "Widac wazniejsza im mamona, anizeli pomoc choremu...(!?)."

            Trzeba Auguście pracować i zarabiać, żeby nie wylądować na socjalu, jak się siedzi i całymi dniami „pomaga choremu” na forum za friko. Pracować i zarabiać uczciwie i jawnie to nie wstyd.




            • aaugustw Re: W Modelu Minnesota ... 30.03.11, 11:55
              2-lena napisała:
              > Nie wymagaj tego od zagubionego nowicjusza.
              - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
              Jezeli nowicjusz o tym wie i dalej pcha palce miedzy drzwi, musi cierpiec
              zamiast pojsc w odpowiednie miejsce tam, gdzie wszyscy sa juz trzezwi!
              __________________.
              2-lena napisała dalej:
              > I dlatego nieustannie robisz nagonkę do AA. ;-)
              - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
              Tak mnie odbierasz, czy prowokujesz...!? ;-)
              Nigdy jeszcze nie robilem nagonki do AA,
              wrecz przeciwnie byli i tacy, ktorzy mowili tu, ze odpycham ludzi od AA...!
              _________________________.
              2-lena napisała dalej:
              > Skoro już te fora istnieją i mają się dobrze od ładnych paru lat, postarajmy si
              > ę lepiej o to, aby stały się miejscem, jeśli nie „do trzeźwienia”,
              > to chociaż nie „niebezpiecznym” dla trzeźwienia, czy w ogóle zdrowi
              > a, psychicznego ;)
              - - - - - - - - - - - - -
              • 2-lena Re: W Modelu Minnesota ... 30.03.11, 12:15
                August napisał:
                Skad Ty mozesz wiedziec o tym, co komu pomaga...(!?).

                Mówiłam o szkodzeniu, Auguście. Fora mogą zaszkodzić, a Primum non nocere!!
                Lepiej nie pisać nic, niż pisać, aby pisać, bo a nuż pomoże ;-)
                I o tym to ja akurat bardzo dobrze wiem.

                August napisał:
                - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                Najwiekszym profesjonalista jest sam trzezwy alkoholik, ktory jest zywym
                swiadectwem tego, jak mozna z tego bagna wyjsc... - Psycholog powie ci
                tylko niejasno, skad bierze sie ta choroba, a po co mi to wiedziec, skoro mi
                wystarcza swiadomosc ze ja ja mam. W ten sposob zaoszczedzam sobie
                grzebania w zwlokach dziadkow...


                Tym sposobem alkoholik może nigdy w życiu nie ujrzeć normalnego, zdrowego, zdrowomyślącego i działającego człowieka. :-(

                Bo może trafić tam, gdzie wszyscy dopiero „trzeźwiejący”, co od chol**y jeszcze mają wad charakteru do przepracowania, a nikt nie wytrzeźwiały do końca :-(
                A tak to chociaż psychologa by zobaczył, z dystansem, jak Wiktor ;-)
                W podejściu behawioralno-poznawczym w zwłokach dziadków się nie grzebie. To nie Freud.
                Mało wiesz o psychologii, cyt. z Ciebie: "trzeba doświadczyć, żeby zrozumieć" ;-) jak z AA ;-)

                • aaugustw Re: W Modelu Minnesota ... 30.03.11, 13:10
                  2-lena napisała:
                  > Mówiłam o szkodzeniu, Auguście. Fora mogą zaszkodzić, a Primum non nocere!!
                  > Lepiej nie pisać nic, niż pisać, aby pisać, bo a nuż pomoże ;-)
                  > I o tym to ja akurat bardzo dobrze wiem.
                  - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                  Nie neguje...! (choc na bledach takze mozna sie uczyc...!) ;-)
                  __________________.
                  2-lena napisała dalej:
                  > Tym sposobem alkoholik może nigdy w życiu nie ujrzeć normalnego, zdrowego, zdro
                  > womyślącego i działającego człowieka. :-(
                  - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                  O Boze, jakie Ty masz wyobrazenie o trzezwych alkoholikach...!? :-(
                  Moze gdyby ci nieuzaleznieni wiedzieli, ze ci spotkani na ulicy normalni,
                  zdrowi, zdrowomyślący i działający ludzie to wlasnie ci, ktorzy nie spia
                  uczac sie, pracujac, rodzac dzieci, etc... - tylko to sa ci, ktorzy cos robia ze soba...! ;-)
                  _______________________.
                  2-lena napisała dalej:
                  > ... A tak to chociaż psychologa by zobaczył, z dystansem, jak Wiktor ;-)
                  > W podejściu behawioralno-poznawczym w zwłokach dziadków się nie grzebie. To nie
                  > Freud.
                  > Mało wiesz o psychologii, cyt. z Ciebie: "trzeba doświadczyć, żeby zrozumieć" ;
                  > -) jak z AA ;-)
                  - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
          • wolfigen Re: W Modelu Minnesota ... 30.03.11, 11:00
            a co można innego robić w necie na zadany konkretny temat?:
            -można prowadzic e-buisness
            -można prowadzić e-poradnik
            -można gadać na e-forum
            -można pisywać e-dzienniki / lub jakoweś blogi /
            itd etc

            a czy kto jest bardziej, lub mniej w tym wprawny i uczciwy?......to już sprawa tego kto czyta i wyciąga wnioski takie, a nie inne. gdybym dajmy na to uwierzył kilka lat temu po poczytaniu strony polskiego AA w to , że są kobiety i mężczyźni niezdolni do tego , lub owego, od razu bym odpuścił jakiekolwiek sposoby niepicia itd etc. kiedyś niemal kupiłem auto na allegro- pojechałem samochód obejrzeć i na miejscu okazał się ruiną.....a na fotografii i w opisie wyglądał tak pięknie-hey
            • 2-lena Re: W Modelu Minnesota ... 30.03.11, 11:08

              No tak Wolfie, ale np. … „Braci Karamazow” wystarczyło mi przeczytać, nie musiałam jechać na wycieczkę śladami Dostojewskiego i sprawdzać, czy on mnie nie oszukał aby.
              Przeczytać i pomyśleć, samodzielnie.
              „Trzeźwienie” to nie samochód ;), to życie, no nie?
              • 2-lena Re: W Modelu Minnesota ... 30.03.11, 11:10
                Chyba jakieś posty wycięło?
              • wolfigen Re: W Modelu Minnesota ... 30.03.11, 13:33
                2-lena napisała:

                >
                > No tak Wolfie, ale np. … „Braci Karamazow” wystarczyło mi prz
                > eczytać, nie musiałam jechać na wycieczkę śladami Dostojewskiego i sprawdzać, c
                > zy on mnie nie oszukał aby.

                dopiero po przeczytaniu Biesów przeczytałem wnikliwą biografie Dostojewskiego. dowiedziałem się z niej , że Fiodor stał już na szafocie z pętlą na szyi skazany za carobusrstwo i inne takie.....a wredny komendant więzienia nie odczytał jego ułaskawienia. odczekal aż powieszono przed Fiodorem 4 /zdaje się ?? / skazańcow i gdy Fiodor już był pewny śmierci / bo ułaskawienie obowiązkowo ogłaszano do 5 rano dnia egzekucji/ komendant wstrzymał egzekucje Fiodra ......potem skrócono mu katorge i inne perypetie losu go dopadły.....wot i żyźń
                • aaugustw Re: W Modelu Minnesota ... 30.03.11, 14:10
                  wolfigen napisał:

                  > 2-lena napisała:
                  > > ... nie musiałam jechać na wycieczkę śladami Dostojewskiego i sprawdzać, czy on mnie nie oszukał aby.
                  - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                  > ... do 5 rano dnia egzekucji/ komendant wstrzymał egzekucje Fiodra ......potem skrócono mu katorge i inne perypetie losu go dopadły.....wot i żyźń
                  _________________________________________.
                  Mikolaj I go ulaskawil, skazujac na 4 lata Syberii...
                  Mowicie o Dostojewskim, ale zadno z was nie mowi
                  o jego geniuszu i o tym, ze to on byl prekursorem szkoly psycho-terapeutycznej
                  na dlugo zanim one zaczely powstawac... - Szkolki te potem oprosily sie
                  na tyle roznych szkolek, ze jedna rzecz udowodnily na pewniaka, mianowicie;
                  Zadna z nich nie umie byc prawdziwa, skoro ich tyle...!
                  A...
                  • wolfigen Re: W Modelu Minnesota ... 30.03.11, 15:37
                    aaugustw napisał:

                    >
                    > Mowicie o Dostojewskim, ale zadno z was nie mowi
                    > o jego geniuszu i o tym, ze to on byl prekursorem szkoly psycho-terapeutycznej
                    > na dlugo zanim one zaczely powstawac... - Szkolki te potem oprosily sie
                    > na tyle roznych szkolek, ze jedna rzecz udowodnily na pewniaka, mianowicie;
                    > Zadna z nich nie umie byc prawdziwa, skoro ich tyle...!
                    > A...

                    idąc Twoim tokiem myślenia Miszczu i będąc w zgodzie z historią/Bill W. wielokrotnie odnosil sie do dostojewskiego/ AA jest jedną z wielu szkółek " podostojewskich" , która się oprosiła jak sam piszesz i jest prawdziwa o tyle , że udowodniła ,iż sumienie członka grupy AA objawia się jako sumienie całej grupy / lub na odwrot jak kto woli / co logicznie jest do d***

                    pa słoneczny Miszczu
                    • aaugustw Re: W Modelu Minnesota ... 30.03.11, 15:45
                      wolfigen napisał:
                      > idąc Twoim tokiem myślenia Miszczu i będąc w zgodzie z historią/Bill W. wielo
                      > krotnie odnosil sie do dostojewskiego/ AA jest jedną z wielu szkółek " p
                      > odostojewskich"...
                      _______________________.
                      Ile dzisiaj wypiles zuczku...!?
                      A moze ty snisz w tej chwili?
                      A...
                      • wolfigen Re: W Modelu Minnesota ... 30.03.11, 15:47
                        aaugustw napisał:


                        > Ile dzisiaj wypiles zuczku...!?
                        > A moze ty snisz w tej chwili?
                        > A...


                        stosuj logike w tym co piszesz i nie udawaj mistrzaciemnośc.....bo o dostojewskim i do jego twórczości Bill się sam wypowiadał-odnosil kilka razy

                        hey 15:47
                        • aaugustw Re: W Modelu Minnesota ... 30.03.11, 15:53
                          wolfigen napisał:
                          .....bo o dostojewskim i do jego twórczości Bill się sam wypowiadał-odnosil kilka razy
                          _____________________.
                          Jeden przyklad, prosze...!
                          A...
                        • aaugustw Re: W Modelu Minnesota ... 30.03.11, 15:56
                          wolfigen napisał:
                          .....bo o dostojewskim i do jego twórczości Bill się sam wypowiadał...
                          _______________________________________________________.
                          Ty mylisz nie tylko juz czas, ale takze dostojewskiego z Freudem...! ;-)
                          A...
            • b.u.r.a.t.i.n.o Re: W Modelu Minnesota ... 30.03.11, 13:18
              wolfigen napisał:
              > a co można innego robić w necie na zadany konkretny temat?:
              > -można prowadzic e-buisness
              > -można prowadzić e-poradnik
              > -można gadać na e-forum
              > -można pisywać e-dzienniki / lub jakoweś blogi /
              > itd etc
              >
              > a czy kto jest bardziej, lub mniej w tym wprawny i uczciwy?......to już spra
              > wa tego kto czyta i wyciąga wnioski takie, a nie inne. gdybym dajmy na to
              > uwierzył kilka lat temu po poczytaniu strony polskiego AA w to , że są ko
              > biety i mężczyźni niezdolni do tego , lub owego, od razu bym odpuścił
              > jakiekolwiek sposoby niepicia
              ---------------------------------------------------------
              Dokładnie się z tym zgadzam. :-)
              To tak jak z dyskusją swego czasu, czy jest do pomyślenia w Kościele Katolickim spowiedź za pomocą SMSa albo E-maila. Dla niektórych to był skandal, tak pomysł...
              Ale ja uważałem, że dlaczego nie?
              Przecież spowiedź nie jest potrzebna ani księdzu, ani Bogu, tylko grzesznikowi. Więc lepiej dla czlowieka, żeby się otworzył choćby za pomocną takiego e-mailowego listu, niż miałby nadal kisić, to co go dręczy, w sobie.

              Internet łączy ludzi, daje taką możliwość zbliżenia do siebie mimo fizycznej odległosci, jak nic wcześniej.
              Więc oczywiście nie ma powodu, żeby to miało nie dotyczyć psycho-poradnictwa.

              Czy Wiktor to człowiek z jakimiś papierami, z referencjami, certyfikatami czy może "szarlatan", domorosły pomagacz?
              Nie wiadomo. Ze strony internetowej, którą tu promuje nie dowiemy się tego, bo nie podaje tam konkretów na swój temat.
              Ale to nie ma większego znaczenia, moim zdaniem.
              Bo tak jak piszesz, decyzja czy ktoś skorzysta, czy zapłaci jakieś pieniądze Wiktorowi za jego usługi, to sprawa czytającego. Czy mu to w czymkolwiek pomoże, tak jeden Pan Bóg wie.

              Tak został ten świat wymyślony. Skoro rośnie na owcy wełna, to są chętni, żeby ją ostrzyc i zrobi z jej runa jakiś pożytek. No oczywiście, przy okazji tłumacząc baranowi, że mu z krótszym owłosieniem lepiej będzie.
              ;-))
              • aaugustw Re: W Modelu Minnesota ... 30.03.11, 13:51
                b.u.r.a.t.i.n.o napisał:
                > ... Skoro rośnie na owcy wełna, to są chętni, żeby ją ostrzyc...
                ____________________________________________________.
                A jak rosnie welna na aowcy, to sa chetni, zeby sie nia ogrzac...!
                A... ;-)
              • wolfigen Re: W Modelu Minnesota ... 30.03.11, 14:01
                b.u.r.a.t.i.n.o napisał:


                > Czy Wiktor to człowiek z jakimiś papierami, z referencjami, certyfikatami czy m
                > oże "szarlatan", domorosły pomagacz?
                > Nie wiadomo. Ze strony internetowej, którą tu promuje nie dowiemy się tego, bo
                > nie podaje tam konkretów na swój temat.

                jaki konkret można podać Pinokio w necie poza: wlasnym sposobem budowania zdania, czytania ze zrozumieniem, prowadzenia dialogu, kojarzeniem cudzych skojarzeń i "międzywierszy"? w necie jesteśmy tym co piszemy :-))). a ocena tego i nasz aktualny ranking nie zależy ostatecznie od nas. laurki , lub nagany wystawią nam wedle swego widzimisięwidziwamsię . ja co prawda znalazłem prostą metodę na weryfikację konkretu z netu i konkretu realnego.....ale to tylko dlatego , że mi się chciało i konkret wydał mi się niezwykle pociągający literacko :_))). a okazal się znacznie bardziej excytujący realnie ..hey
                • ela_102 Re: W Modelu Minnesota ... 30.03.11, 19:01
                  w necie jesteśmy tym co piszemy :-)))

                  Nie zgadzam się, tak można myśleć, na samy początku tylko. Potem szybko następuje refleksja, że w necie jesteśmy tym co w naszym pisaniu wyczytają inni. I tu następuje pewien szok, z którym wielu sobie nie radzi, znika, zmienia nicki, stosuje agresję lub wyjeżdża na Safari, zajmuje się życiem wyłącznie realnym. Jest jeszcze jedna opcja, moja ulubiona, przemyśleć, co tu jest grane? Przecież, nie można być jednocześnie pięknym i brzydkim, mądrym i głupim, ciepłym i zimnym, oddanym i zdradliwym, prawdomównym i kłamcą, nikim znaczącym i kimś wyjątkowym, a takie przecież listy każdy z nas ma bez sprzecznie zaadresowane do siebie. Gdy się to pozbiera do kupy, pomyśli to można mieć tylko jeden wniosek - w necie jesteśmy tym co piszemy o innych ;-) i spokojnie robić swoje.
        • aaugustw Re: W Modelu Minnesota ... 30.03.11, 12:00
          2-lena napisała:
          > Jeden Deo to za mało, jak sfora napadnie, co załatwia swoje prywatne sprawy...
          _____________________________________________________.
          Nie rozczulaj sie tak nad tym Wiktorkiem... - Tu wytrzymuja tylko
          dobrzy, ktorzy maja swoje argumenty i doswiadczenie, a nie wodolejstwo...!
          Tu jest wiecej takich indywidualistow, ktorych napada sfora psow,
          a oni dalej pisuja...!
          A...
    • boja55 Re: W Modelu Minnesota ... 29.03.11, 09:56
      Wiktor jest to sposób na lekkie zarabianie pieniędzy.Rejestrujesz działalność gospodarczą, zakładasz stronę i czekasz na jelenia.Myślę że za dużo ich nie masz.Ta metoda nie ma szans powodzenia,jednak pieniądze nie śmierdzą i dla Ciebie nie ma znaczenia czy to pomoże,liczy się tylko kasa
      • wolfigen Re: W Modelu Minnesota ... 29.03.11, 10:27
        mamy wiek 21....zmieniaja sie srodki komunikacji, metody pomocy itp....mnie osobiscie pewne rzeczy mogą się nawet wydawac nieetyczne jak reklama w TV, ale przeciez nikt nikogo nie zmusza. nawet do tego by byc trzeżwym lub chciec żyć trzeba mieć farta i kilka innych zbiegów okoliczności......zna tutaj ktoś sposob na jedyna słuszną drogę do sukcesu? /cokolwiek mam na myśli /.....dajmy ludziom żyć tak jak im się podoba i umierać
        • aaugustw Re: W Modelu Minnesota ... 29.03.11, 11:05
          wolfigen napisał:
          > ......zna tutaj ktoś sposob na jedyna słuszną drogę do sukcesu? /cokolwiek mam na myśli /.....dajmy ludziom żyć tak jak im się podoba i umierać
          _________________________________________________________________.
          Tym jedynym sposobem jest spojrzec na siebie, do siebie i tam juz pozostac...!
          Miszcz:
          A...
          • wolfigen Re: W Modelu Minnesota ... 29.03.11, 11:10
            aaugustw napisał:

            >
            > _________________________________________________________________.
            > Tym jedynym sposobem jest spojrzec na siebie, do siebie i tam juz pozostac...!
            > Miszcz:
            > A...

            takiej odpowiedzi mozna sie spodziewac po: misjonarzu, egocentryku, joginie,świętym,paranoiku i kilku innych przypadkach,ale jak dla mnie , nic z niej nie wynika poza gloszeniem banalu
            • wolfigen Re: W Modelu Minnesota ... 29.03.11, 11:19
              taki mi sie banał znalazł w necie :

              Paulo Coelho — Czarownica z Portobello
              "Jesteś tym, czym wierzysz, że jesteś."

              Paulo Coelho — Alchemik
              "I tylko jedno może unicestwić marzenie - strach przed porażką."

              Paulo Coelho — Czarownica z Portobello
              "[...] samotność nie jest naszym przeznaczeniem, a samych siebie poznajemy tylko wtedy, kiedy możemy się przejrzeć w oczach innych ludzi."

              czyli mistrzostwo banału i oczywistości.....ale fajne pieniądze się na tym zarabia
              • aaugustw Re: W Modelu Minnesota ... 29.03.11, 11:35
                wolfigen napisał:
                > taki mi sie banał znalazł w necie :
                > Paulo Coelho — Czarownica z Portobello
                > "Jesteś tym, czym wierzysz, że jesteś."
                >
                > Paulo Coelho — Alchemik
                > "I tylko jedno może unicestwić marzenie - strach przed porażką."
                _______________________________________________________.
                Paulek daje ci gotowy przepis, ale ty wen nie wierzysz, wiec musisz
                cierpiec... - Ci, ktory uwierzyli nie napisza tego co ty o tym myslisz..!
                Miszcz:
                A... ;-)
            • aaugustw Re: W Modelu Minnesota ... 29.03.11, 11:25
              wolfigen napisał:

              > aaugustw napisał:
              > Tym jedynym sposobem jest spojrzec na siebie, do siebie i tam juz pozostac...!
              - - -
              • wolfigen Re: W Modelu Minnesota ... 29.03.11, 11:31
                aaugustw napisał:

                >
                > Pytales o (cyt.): "drogę do sukcesu", wiec masz gotowa odpowiedz...!
                > (dotyczy ona zarowno BYC i MIEC...!)
                > Miszcz:
                > A... ;-)

                widać dl Ciebie sukcesem jest się rano ogolić bez zadrapań. ja jak się gapię w lustro na siebie i do siebie, to zbyt długo w takiej postawie nie zostaje, bo to strata czasu dla mnie. kiedys była żona, patrząc jak się na siebie gapie w nowym ciuchu, nawet mi powiedziała coś takiego : próżny jesteś bardziej ode mnie...:-))
                • aaugustw Re: W Modelu Minnesota ... 29.03.11, 11:40
                  wolfigen napisał:
                  > ... kiedys była żona, patrząc jak się na siebie gapie w nowym ciuchu, nawet mi powiedziała coś takiego :
                  > próżny jesteś bardziej ode mnie...:-))
                  _________________________________.
                  Zony dobrymi sa obserwatorami, wiec skoro ty jestes wewnatrz próżny, czyli;
                  pusty jak bęben, to nic nie da sie zrobic... - Z pustego i Salomon nie naleje...! :-(
                  Miszcz:
                  A... ;-)
                  • wolfigen Re: W Modelu Minnesota ... 29.03.11, 13:36
                    aaugustw napisał:

                    >
                    > _________________________________.
                    > Zony dobrymi sa obserwatorami, wiec skoro ty jestes wewnatrz próżny, czyli;
                    > pusty jak bęben, to nic nie da sie zrobic... - Z pustego i Salomon nie naleje..
                    > .! :-(
                    > Miszcz:

                    przeciez to wlasnie sam napisalem Miszczu :-)) w dodatku zgadzam sie żoną..
                    .masz więcej taki objawień do wygłoszenia?.....bo coś mi się zdaję , ze naprawde uwierzyłeś w to ,że jesteś tym w co wierzysz , ze jestes. aale to sie podobno daje leczyć, kilku napoleonow już z tego wyleczyli, teraz wierzą , ze są miszczami.....trzeźwiariuszy

                    ps - siema Deo.....zgadzam sie z Tobą w calości

                    • aaugustw Re: W Modelu Minnesota ... 29.03.11, 19:55
                      wolfigen napisał:
                      > ... kilku napoleonow już z tego wyleczyli, teraz wierzą , ze są miszczami.....trzeźwiariuszy
                      >
                      > ps - siema Deo.....zgadzam sie z Tobą w calości
                      __________________________________________.
                      Z czym sie zgadzasz z Deo...!? - Z tym co oboje piszecie...!?
                      Ty o wierze, on o wyjatkowo silnej woli, ale nie wie skad ona
                      sie bierze...(!?). A na koniec podsumowuje podswiadomie, (cyt):
                      "Daj wam Boże zdrowie !"
                      A...
                      Ps. Miales pracowac a ty juz znowo przy kompie - nietrzezwico jedna...!
      • w.m.wiktor Re: W Modelu Minnesota ... 29.03.11, 11:15
        Forum - to swoboda wypowiedzi , Twoja wypowiedź więc nie może mnie dziwić. Nie podzielam Twojego przekonania i pewności wyrażonych w zdaniu : "Ta metoda nie ma szans powodzenia" Skąd ta wiedza ! Podziel się ! Co do użytych niegrzecznych epitetów - jestem przeciwny a reszta forumowiczów oceni sama ...
        Pozdrawiam :>)
        boja55 napisał:

        > Wiktor jest to sposób na lekkie zarabianie pieniędzy.Rejestrujesz działalność g
        > ospodarczą, zakładasz stronę i czekasz na jelenia.Myślę że za dużo ich nie masz
        > .Ta metoda nie ma szans powodzenia,jednak pieniądze nie śmierdzą i dla Ciebie n
        > ie ma znaczenia czy to pomoże,liczy się tylko kasa
        • deoand Re: W Modelu Minnesota ... 29.03.11, 13:13
          Ogólnie wybijcie sobie z głowy , że jest jakakolwiek metoda leczenia alkoholizmu oprócz slinej woli nie picia , która rzeczywiście licho wie skąd przychodzi - może i od tej siły wyższej czyli od Boga - może .
          Ale trzeba jednak cos robic czyli kazdy sposób dobry jak komus tam przypadkiem pomoże

          Daj wam Boże zdrowie !
          • pierzchnia Re: W Modelu Minnesota ... 29.03.11, 16:12
            > Ogólnie wybijcie sobie z głowy , że jest jakakolwiek metoda leczenia alkoholizm
            > u oprócz slinej woli nie picia , która rzeczywiście licho wie skąd przychodzi

            Tak po ośmiu latach abstynencji cały czas na silnej woli ?
            Tutaj nie chodzi o metodę, ale o zasadę:
            Masz pragnienie to się męcz albo je zaspokój...
            Jeżeli nie pozbyłeś się pragnienia to znaczy, że nic nie zrobiłeś.
            • ela_102 Re: W Modelu Minnesota ... 29.03.11, 17:24
              Tak po ośmiu latach abstynencji cały czas na silnej woli ?

              Jedyna i skuteczna metoda leczenia alkoholizmu, zawiera się w zdaniu - mam alkoholu tak dość, że w jego piciu nie widzę już kompletnie żadnej dla siebie atrakcji.
              Gdy się to poczuje znajdzie się wyjście z sytuacji.
              Do mnie doszło też z czasem, że tak naprawdę żadnej atrakcji w tym piciu, nigdy nie było.
              Dostrzec jednak to można dopiero po rozsmakowaniu się rzeczywiście atrakcyjnym, trzeźwym światem. Gdy się go nie zasmakuje, cały czas atrakcji poszukuje się w starych systemach.

              W końcu alkoholików, ja akurat dzielę tylko na dwie grupy - pijących i nie pijących.
              Co dla kogo wynika z tych faktów, to już inna bajka.
              Po ośmiu latach nie picia, mogę się tylko dziwić, że w ogóle piłam :-)
              • pierzchnia Re: W Modelu Minnesota ... 29.03.11, 17:47
                Dokładnie tak jak napisałaś - wtedy nie ma udawania tylko jest Nowe Życie.
                Trzeba jednak pamiętać o tym, że z alkoholizmem powiązane są niekiedy psychopatie i może właśnie dlatego takim osobom jest o wiele trudniej zerwać z nałogiem - w takich przypadkach alkohol może pełnić dodatkowe funkcje.
                • ela_102 Re: W Modelu Minnesota ... 29.03.11, 18:01
                  Masz rację, dość często alkohol jest przykrywką do naprawdę poważnych schorzeń psychiatrycznych i wtedy nic już nie jest tak oczywiste.
                  Spotkałam sporo takich osób, u których abstynencja zaowocowała dodatkową diagnozą psychiatryczną. Spotkałam też jednego chłopaka, który sam stwierdził, że gdyby nie pił w czasach młodości, to z pewnością próbowałby popełniać samobójstwa z powodu silnych depresji, a potem jak już miał rodzinę, jego picie ratowało ich przed znacznie gorszymi zapędami, mniejsza z tym jakimi. Rzeczywiście są ludzie, którzy lepiej gdy piją. Niektórych sama z chęcią bym upiła, bo tylko wtedy stają się znośni ;-)
                  • e4ska Re: W Modelu Minnesota ... 30.03.11, 08:54
                    Rzeczywiście są ludzie, którzy lepiej gdy piją. Niektórych sama z chęcią bym upiła, bo tylko wtedy stają się znośni ;-)

                    To może strzel sobie brudzia z autorem trojga dzieci, mężem moim, co go sobie wynalazłaś w czeluściach netowych! Zaiste, trzeźwość przeogromna sprawiła, że szukasz obcych chłopów po wirtualu.

                    Ciekawe, co mogliby pomyśleć sobie przyzwoici ludzie, którzy razem wychowali trójkę dzieci i dorobili się sporego majątku - bez pomocy socjalu państwowego i kościelnego - gdyby im wpakowała się na stronę doskonalczyni z AA? Zapewne stwierdziliby, że w AA znalazły schronienie wyjątkowo przyzwoite osoby, tyle że z wyraźnymi "obciążeniami psychiatrycznymi" :-)))

                    Co do mojej imienniczki: ładna kobieta nawet w jej wieku... Zdaje się, że w młodości musiała być bardzo bardzo ho ho. I "mój mąż" też niezły z urody młodzieńczej. Przystojna para... Są razem, więc kochali się i daj im Boże - kochają się do tej pory. Czytaj i ucz się, Stodwójo: tak żyją normalni ludzie, bez potrzeby doskonalenia się i zawodowstwa alkoholowego.

                    A podobno "zaprosiłam" Setkę na tę właśnie stronę...
                    :-)))

                    Miejmy nadzieję, że z internetowych terapii Wiktora nie wyjdą podobnie doskonali zawodowcy... załamka po prostu!
                    ;-)
                    • ela_102 Wiktor ? 30.03.11, 12:57
                      A jaką e-poradę wystosowałabyś w przypadku Trole4ski?
                      Nie ma co czekać na podpowiedzi, zademonstruj swoje możliwości, bo tylko do człowieka wiarygodnego inni zwrócą się z pomoc.

                      Ja mogę tylko współczuć, i cieszyć się, że nikogo tak durnego nie znam realnie ;-)

                      Hej wilku :-)
                    • ela_102 Re: W Modelu Minnesota ... 30.03.11, 13:03
                      Czytaj i ucz się, Stodwójo: tak żyją normalni ludzie,

                      Dawno się tak nie ubawiłam, dzięki :-)))))))))))))
                      Wszak są normy i normy ;-)
                      Zapis Twoich norm w mej skrzynce może jedynie zmuszać do tzw. "pawia".

                      Dziekuję poczytam coś innego.
                      Wszystko inne jest lepsze, nawet Pan Tadeusz ;-) nie koniecznie Mickiewicz.
                    • ela_102 Re: W Modelu Minnesota ... 30.03.11, 13:19
                      A podobno "zaprosiłam" Setkę na tę właśnie stronę...

                      Gdybym nie doświadczyła komuny, tego jak potem każdy z "nich" urządził się w nowych warunkach, i jak w końcu kłamie dziś mrużąc ślepka przed kamerami, nie uwierzyłabym, że można iść, aż w takie zaparte.

                      Jednak doświadczając tego wszystkiego daleka jestem od nie wiary w istnienie takich mistrzów ;-)
                      Korzenie, korzenie i to wcale nie Afrykańskie...
                      Geny w kwestii ochoty niszczenia innych...

                      ale mi to lata.... norma ha ha ha
              • wolfigen Re: W Modelu Minnesota ... 30.03.11, 08:47
                ela_102 napisała:

                > mogę się tylko dziwić, że w ogóle piłam :-)

                ja mam na odwrót, byłbym zdziwiony, że nie piłbym. w mojej rodzinie pito alkohol okazjonalnie, od "wielkiego dzwonu" w śmiesznie małych ilościach, znajomi rodziców też nie należeli do pijących, w szkole też jakoś nie było klimatu. więc alkohol był gdzieś w dalekim tle. czemu miałbym nie pić? no właśnie....no i zacząłem pić. tyle ,że niemal od początku piłem inaczej niż moje otoczenie, a w końcu znalazłem sobie nowe. takie w , którym moje picie było ok, a nawet niekiedy mnie "nobilitowało" , bo piłem bardzo duże ilości, wszystko pamiętałem i dodatkowo pod wpływem alkoholu dosstarczałem niezłe "atrakcje". potem to już nieco inna historia, ale zaczęła się dość niewinnie w wieku 16 lat. takie jest życie-teoria tego co się stało jest mi zasadniczo znana z terapii, ale okazała się w praktyce mało przydatna na codzień. dopiero konsekwencjepicia alkoholu i osobiste motywacje były w stanie cokolwiek zmienić w moim nastawieniu do życia i jego priorytetach.
                • aaugustw Re: W Modelu Minnesota ... 30.03.11, 09:01
                  wolfigen napisał:
                  > ... w mojej rodzinie pito alkohol okazjonalnie, od "wielkiego dzwonu" w śmiesznie małych ilościach, znajomi rodziców też nie należeli do pijących, w szkole też jakoś nie było klimatu. więc alkohol był gdzieś w dalekim tle. czemu miałbym nie pić? no właśnie....no i zacząłem pić. tyle ,że niemal od początku piłem inaczej...
                  _______________________.
                  Alkoholik od urodzenie...(!?).
                  A...
                  Ps. Bardzo podobnie bylo ze mna...!
        • boja55 Re: W Modelu Minnesota ... 30.03.11, 11:23
          w.m.wiktor napisał:

          > Forum - to swoboda wypowiedzi , Twoja wypowiedź więc nie może mnie dziwić. Nie
          > podzielam Twojego przekonania i pewności wyrażonych w zdaniu : "Ta metoda nie m
          > a szans powodzenia" Skąd ta wiedza ! Podziel się ! Co do użytych niegrzecznych
          > epitetów - jestem przeciwny a reszta forumowiczów oceni sama ...
          > Pozdrawiam :>)
          > boja55 napisał:
          Przepraszam jeśli czujesz się dotknięty,nie to było moim celem.To co proponujesz kosztuje i to dość dużo.Terapia,po terapii rozmowy motywacyjne i terapeutyczne,autopsychoterapia daje to sumę idącą w tysiące złotych.Musisz przyznać że jest to usługa dla wybranych mających gruby portfel.Owszem są ludzie uzależnieni których stać jest na wyłożenie kilkunastu tysięcy złotych za miesięczny pobyt na prywatnym odwyku,więc pewnie jednostki trafią do Ciebie.Jedno mi się nie podoba podajecie linki do stron,a zarazem piszecie że nie bierzecie odpowiedzialności za treść tych stron.Pozdrawiam
          • 2-lena Re: W Modelu Minnesota ... 30.03.11, 11:30
            Sorki, że się wtrącam, tylko mała dygresja i już zmykam:

            boja55 napisał:

            > To co proponujes
            > z kosztuje i to dość dużo.Terapia,po terapii rozmowy motywacyjne i terapeutyczn
            > e,autopsychoterapia daje to sumę idącą w tysiące złotych.Musisz przyznać że jes
            > t to usługa dla wybranych mających gruby portfel.Owszem są ludzie uzależnieni k
            > tórych stać jest na wyłożenie kilkunastu tysięcy złotych za miesięczny pobyt na
            > prywatnym odwyku,więc pewnie jednostki trafią do Ciebie.

            Niech Wiktor załatwi sobie kontrakt z NFZ-em.
            Chyba nie taka wielka różnica w cenie za godzinę pracy psychologa.
            I nie będzie nikogo raziło na forum ;-) (może oprócz Eski;-)

    • e4ska Re: W Modelu Minnesota ... 29.03.11, 19:11
      Założenie: Kto bierze pieniądze za pracę świadczoną drogą internetową, jest oszustem czy cwaniakiem - nie, to jest założenie błędne. Teraz ten sposób zarobkowania traktuje się tak, jak każde inne zarobkowanie.

      Dość przykre i odpychające jest podczepianie się osób postronnych pod oferowane usługi z cennikiem i wyjaśnieniem: kto, co i jak. Chodzi o to, żeby tacy jak Wiktor i jego współpracownicy nie musieli płacić pośrednikom. Jednak - żeby znaleźć klientów, Wiktor (być może) chętnie zaczepiłby się nie tylko o to forum alkoholowe... A wtedy walka o userów, grabienie forumowiczów na swoje poletko nabiera całkiem innego wymiaru, wręcz smaczku.

      To, poniekąd, tylko teoria... ;-) Oby.
      • deoand Re: W Modelu Minnesota ... 30.03.11, 13:12
        Pierzchnia - czym ty sie chwalisz raptem 8 lat nie pijesz -a wystarczy tylko jeden ruch do ust i po tobie - koniec trzeźwości . Ja ni pale 16 lat i takie tam 8 latki to dzieciuszki co to co tam moga wiedzieć .

        własna silna wola , odpowiedzialność , dojrzałość , świadomość konsekwencji picia i TWARDE
        NIE NIE PIJĘ lub NIE PALĘ ... i to tyle .
        A jak ktos ma inne motywy to niech mu tam

        Wszelkie modele psychoterapeutyczne są oczywiście dobre na początku drogi aby po wytrzeźwieniu co zwykle trwa ok 2 tygodni / mówie o czasie gdy cos zaczyna docierać do pustej głowy alkoholika / przez kolejny miesiąc albo dwa wtłacza mu sie do głowy , ze chce nie pic ale musi chodzic na mitingi albo do poradni czyli ogólnie wprowadza sie go w inne uzależnienie -najlepszym przykładem jest tu august , który jest całkowicie uzależniony od mitingów i nie pije ... i dobrze ale niech no tylko ten sam august przestanie chodzic na mitingi i ..po auguscie .. pije na bank !!!

        Ano zawsze coś za coś - jak w życiu !!!
        • pierzchnia Re: W Modelu Minnesota ... 30.03.11, 13:38
          Pierzchnia - czym ty sie chwalisz raptem 8 lat nie pijesz -a wystarczy tylko je
          > den ruch do ust i po tobie.

          Raptem dwa...
          Najlepszym dowodem jest Twoja arytmetyka - jaką wartość ma staż skoro zapijają po wieloletniej abstynencji ?
          Wypicie przeze mnie alkoholu nie spowodowałoby wtórnego nałogu tylko, że wtedy byś stwierdził brak tzw. choroby alkoholowej.
          Te stany już mi nie leżą - inaczej starałbym się te picie kontrolować.
          Ja po prostu już nie chcę pić i nie piję.
          • wolfigen Re: W Modelu Minnesota ... 30.03.11, 13:55
            pierzchnia napisał:

            >
            > Ja po prostu już nie chcę pić i nie piję.

            no i git. o to wlasnie chodzi, a nie zadne tam teorie, dywagacje na kolacje i inne netowe sympozja o wyższości duszy na cialem i ciala nad prochem marnym.
            nie chcesz nie pijesz
            zechcesz wypijesz
            proste jak 12 krokow czytane wspak
            • aaugustw Re: W Modelu Minnesota ... 30.03.11, 14:13
              wolfigen napisał:
              > nie chcesz nie pijesz
              > zechcesz wypijesz
              > proste jak 12 krokow czytane wspak
              ________________________________________________________.
              Powiedz to choremu alkoholikowi, bedziesz mial wraz z nim ubaw...! ;-)
              A...
            • pierzchnia Re: W Modelu Minnesota ... 30.03.11, 14:19
              Teraz jest proste, ale zanim to zrozumiałem musiałem łyknąć tego forum i kilku iluminacji...
              Można rozumieć i nie wnikać, ale jak ktoś chce te kwestie omawiać to sięga po odpowiednie odniesienia, co nie zawsze jest zbyt trafne...
              Alkohol ma niestety to do siebie, że tłumi tzw. ból egzystencjalny i wcale nie trzeba być uzależnionym żeby zasmakować, w tym trunku.
              • aaugustw Re: W Modelu Minnesota ... 30.03.11, 14:22
                pierzchnia napisał:
                > Teraz jest proste, ale zanim to zrozumiałem musiałem łyknąć tego forum i kilku
                > iluminacji...
                ______________________________________________________.
                I tu dales odpowiedz, dlaczego np. taka nasza szanowna p. Lena
                nie moze nas zrozumiec...!
                A...
                • pierzchnia Re: W Modelu Minnesota ... 30.03.11, 14:47
                  Ludzie nie zdają sobie sprawy jak bardzo alkohol wpływa na procesy myślowe i wcale nie trzeba być wypitym - wystarczy regularnie go spożywać.
                  • ela_102 Re: W Modelu Minnesota ... 30.03.11, 15:07
                    No tak wtedy można uwierzyć dosłownie we wszystko, oprócz tego, jak bardzo alkohol wykrzywia myślenie, spostrzeganie rzeczywistości, pomaga w pielęgnowaniu urojeń...

                    Mamy tu na tym forum idealne tego przykłady :-)
                    Myślę, że leki brane latami robią podobne spustoszenie, tyle, że delikwent nie czuje tak silnego jak "denny" alkoholik parcia do zmian. W końcu nie pije nałogowo alkoholu.
                    To też niezła iluzja, aby czuć się lepszym i nie wymagać od siebie.
                    Bo niby w jakim celu nie alkoholik rozpisuje się na temat alkoholików?
                    Co by obchodzili mnie alkoholicy, gdybym nie była jedną z nich?
                    Nawet z ramienia DDA czy współ, omijałabym to środowisko szerokim łukiem.
                    • wolfigen Re: W Modelu Minnesota ... 30.03.11, 15:23
                      jednym potrzebna iluminacja, innym odrodzenia duchowe, jeszcze innym wyrok dożywocia, kolejnym znów potrzebny jest alkohol jako czynnik chorobowy itd etc.....mnie wystarcza świadomość , że pić to ja nie umiem....więc nie piję. w zamian robie to co umiem i lubie. czasami tylko odzywa się z tyłu głowy diabełek i kusi: jak wypijesz jednego nic się nie stanie. no to diabła w łeb, egzorcyzm a'la raskolnikowa nawrócenie po rozwaleniu babci głowy siekiera i jakaś Sonia pod ręką coby ze mną na katorge poszła i fertig.....a potem grabki do ręki, albo smycz i czas wracać do realnego świata...hey robaczki
                      • wolfigen Re:DO ELI 102 30.03.11, 15:31
                        o ile zrozumiałem Elu....Pierzchnia radzi sobie dobrze.....no i git. coś w tym nadzwyczajnego? lub godnego pochwały? moim zdaniem nie. to powrót do normalności , albo normalność pierwszy raz w życiu. mojego otoczeni nie interesuje czy ja alkoholik, cukrzyk, świr, diabetyk....ich interesuje jaki jestem dla nich jako człowiek. reszta to detale. dlatego między innymi jakoś mi nie podchodziło środowisko terapiowoaowe na dluższą metę. kombatanctwo mnie nuży, pomagać alkoholikom nie uważam za coś szczególnie istotnego---są moim zdaniem bardziej potrzebujący pomocy, a ja wbrew pozorom pomogłem sobie sam---w taki lub inny sposób. właściwie to bywam tu od kilku lat nie ze względu na tematyke alkoholową-tylko na swoisty klimat i dobór osobowy. w końcy przejchałem kilka forumów pijackich===a jak sobie nawet ostatnio na kilka wszedłem to wieje tam nudą, rutyną i naftaliną
                        • ela_102 Re:DO ELI 102 30.03.11, 18:34
                          o ile zrozumiałem Elu....Pierzchnia radzi sobie dobrze.....no i git. coś w
                          > tym nadzwyczajnego? lub godnego pochwały? moim zdaniem nie.


                          Właśnie, właśnie, łachy nie robi, po co więc udowadniać komuś kto sobie radzi, że jest inaczej?
                          Lub coś może się zmienić? w kwestii zaradności. Lepiej zająć się tymi, którzy twory swojej wyobraźni, nazywają rzeczywistością. A co może wymyślić taka stwora, w normalnej głowie się nie urodzi. Nuda , rutyna, naftalina, nie jedno ma imię. Dla mnie osoba która w koło Macieju od lat eksploduje podobnymi uniesieniami - urojeniami tylko uporczywie zmienia ich adresatów, to, nie przyjemną w miarę dla nosa nie naftaliną zalatuje, tylko jakaś "kupą".
                          Zmiany (!) w zmianach jest adrenalina, choćby postawy na forum, odkryciach, nowych tematach, nowinach, zachwytach światem i kształtującymi go zjawiskami itd. itp.
                          Jeżeli jedyną zmianą na przestrzeni lat jest skrajana zmiana opinii o dowolnie wybranym piszącym, to ja bardzo dziękuję, gorszej nudy nie mogę sobie wyobrazić.
                          Być może miałoby to sens, przy nieustannie i często zmieniających się piszących, przynajmniej dla nich. Doświadczyli by przez czas jakiś tego zadziwienia - co jest grane? właziła w dupę, a teraz z kopa??? A jak jeszcze poleciałaby do Sądu lub Prokuratora, to przeżyli by chociaż strach, bez wydawania kasy na skok z bandżi, choć równie sekundowy.

                          Jeden przypadek wystarczy, aby traktować taką jak trzeba.
                          W końcu odrzucona baba, musi się stawiać, huczeć, nakręcać i strzał we własne kolano tłumaczyć udziałem w wojnie ;-)

                          Być może po dłuższym czasie można i w tym znaleźć atrakcję, ja jej nie widzę i nigdy nie widziałam. Jednak jestem sobie wdzięczna za czujność i świadomość tego co w trawie może piszczeć. W końcu "jedna baba drugiej babie zasadziła w dupę grabie" zawsze śpiewali faceci ;-)
                          • e4ska Re:DO ELI 102 30.03.11, 19:35
                            deser.pl/deser/1,84842,9274218,Specjal_Full_Light__,,ga,,8.html
                            Oto skutki trzeźwości elbląskiej!
                            Jedno piwo już zostało zniszczone... Szczał elbląskiego miszcza w kolano.
                            Przykrość i szok.
                            :-(((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((

                            Pogrążona psychiatrycznie Eska idzie popłakać na basenach. Do pływania, do pływania...
                            • ela_102 Re:DO ELI 102 30.03.11, 19:39
                              Nie zapomnij zajść do W-C ;-) przed pływaniem :-))))
                            • ela_102 świetnie !!! 30.03.11, 19:49
                              Że przestają produkować takie trucizny :-)
                              Świetnie też, że likwidują takie cuś przy chlewniach w łodzi...
                              Świński interes w Łodzi

                              popieram taką trzeźwość - radość z euforią :-))))))
                              bez pływania :-)
                      • pierzchnia Re: W Modelu Minnesota ... 30.03.11, 20:36
                        Oczywiście, że dostrzegam różnice między ludźmi i ukryte pokłady, które dają o sobie znać.
                        Iluminacja - jako forma pozyskiwania informacji.


                        ...czasami tylko odzywa się z tyłu głowy diabeł
                        > ek i kusi: jak wypijesz jednego nic się nie stanie. no to diabła w łeb,"

                        Podobno, w walce z samym sobą, człowiek nie ma żadnych szans.
                        Właśnie dlatego potrzebna jest Przemiana, o której niestrudzenie opowiada August i za co jest niepotrzebnie wykpiwany.
                        Sprowadzając wszystko do jednego poziomu zaczynamy wchodzić, w subiektywizm, a przecież chodzi o rzecz całkowicie realną.
                        Zresztą najlepiej pogadać z Nawróconymi...
                        • aaugustw Re: W Modelu Minnesota ... 30.03.11, 21:42
                          pierzchnia napisał:
                          > ... Właśnie dlatego potrzebna jest Przemiana, o której niestrudzenie
                          opowiada August i za co jest niepotrzebnie wykpiwany.
                          __________________________________________________________.
                          "W wykpiwaniu zawarty jest najwyższy wyraz wątpliwości" - (Dario Fo)
                          PD: A... ;-)
                          • ela_102 ;-) 31.03.11, 07:58

                            "Tak, niezrozumienie jest często przyczyną nieporozumień. Ale zrozumienie czasem bywa przyczyną zerwania kontaktu..."

                            Można dodać, że zrozumienie pewnych zjawisk, bywa przyczyną nie podjęcia kontaktu ;-)

                            "zna 200 języków ! Trytoński, goblinski, degucki, trolański...
                            - Każdy zna trolański - przerwał mu lekceważąco Fred-wystarczy tylko wskazać palcem i chrząknąć

                            ;-)
                        • b.u.r.a.t.i.n.o Re: W Modelu Minnesota ... 30.03.11, 22:37
                          pierzchnia napisał:

                          > Podobno, w walce z samym sobą, człowiek nie ma żadnych szans.
                          > Właśnie dlatego potrzebna jest Przemiana, o której niestrudzenie opowiada Augus
                          > t i za co jest niepotrzebnie wykpiwany.
                          > Sprowadzając wszystko do jednego poziomu zaczynamy wchodzić, w subiektywizm, a
                          > przecież chodzi o rzecz całkowicie realną.
                          > Zresztą najlepiej pogadać z Nawróconymi...
                          ----------------------------------------------------------------
                          Pierzchnia,
                          przemiana, czy też nawrócenie - są darami od Boga.
                          Jako takie są tajemnicą.
                          Potrafimy rozpoznać, gdy mamy do czynienia z cżlowiekiem odmienionym, jednak natura takiej przemiany umyka naszemu zrozumieniu.
                          Dlatego przywoływany przez Ciebie Aagustaw traci czas "opowiadając niestrudzenie o przemianie".
                          Wystarczyłoby gdyby dawał świadectwo.

                          To trochę jak z Elą_102:
                          Nie odróżnia godnego pochwały dążenia do świętości, od dążenia do uznania siebie przez ludzi za świętą, na podstawie jej własnej autokreacji...
                          Dość nieudolnej autokreacji, niestety.
                          Przyczyn dopartywałbym się w spłaszczonym horyzoncie aksjologicznym...

                          ;-))
                          • aaugustw Re: W Modelu Minnesota ... 30.03.11, 22:46
                            b.u.r.a.t.i.n.o napisał:
                            _____________________________________.
                            A zmierzyles potem swoj nos - buratino...(!?)
                            Dobranoc: A... ;-)
                          • pierzchnia Re: W Modelu Minnesota ... 30.03.11, 23:28
                            > Pierzchnia,
                            > przemiana, czy też nawrócenie - są darami od Boga.
                            > Jako takie są tajemnicą.
                            > Potrafimy rozpoznać, gdy mamy do czynienia z cżlowiekiem odmienionym, jednak na
                            > tura takiej przemiany umyka naszemu zrozumieniu.
                            > Dlatego przywoływany przez Ciebie Aagustaw traci czas "opowiadając niestrudzeni
                            > e o przemianie".
                            > Wystarczyłoby gdyby dawał świadectwo.

                            Przecież, w AA cały czas mówi się o Sile Wyższej czyli o działaniu z zewnątrz...
                            Specjalnie podałem link do Iluminacji Zanussiego / wypowiedź prof. W. Tatarkiewicza/ odnoszący się do wymogu jakim jest czystość serca.
                            Masz przepis na ludzkie zachowanie - po takiej przemianie?
                            • b.u.r.a.t.i.n.o Re: W Modelu Minnesota ... 31.03.11, 17:32
                              pierzchnia napisał:
                              > Przecież, w AA cały czas mówi się o Sile Wyższej czyli o działaniu z zewnątrz..
                              > .
                              > Specjalnie podałem link do Iluminacji Zanussiego / wypowiedź prof. W. Tatarkiew
                              > icza/ odnoszący się do wymogu jakim jest czystość serca.
                              > Masz przepis na ludzkie zachowanie - po takiej przemianie?
                              ----------------------------------------------------------
                              Mam przepis na to aby więcej osób zaglądało do linków jakie wklejasz:
                              - staraj się ich zachęcić wyjaśniając co taki link ma w Twoim zamyśle zilustrować.
                              ;-)
                              • 2-lena Re: W Modelu Minnesota ... 31.03.11, 17:38
                                b.u.r.a.t.i.n.o napisał:

                                > pierzchnia napisał:
                                > > Przecież, w AA cały czas mówi się o Sile Wyższej czyli o działaniu z zewn
                                > ątrz..
                                > > .
                                > > Specjalnie podałem link do Iluminacji Zanussiego / wypowiedź prof. W. Tat
                                > arkiew
                                > > icza/ odnoszący się do wymogu jakim jest czystość serca.
                                > > Masz przepis na ludzkie zachowanie - po takiej przemianie?
                                > ----------------------------------------------------------
                                > Mam przepis na to aby więcej osób zaglądało do linków jakie wklejasz:
                                > - staraj się ich zachęcić wyjaśniając co taki link ma w Twoim zamyśle zilustrow
                                > ać.
                                > ;-)


                                No właśnie, ja jestem bardzo, bardzo ciekawa, jak Pierzchnia rozumie przesłanie tego filmu?
                                Czy bohater doznał iluminacji, czy nie?

                                Bo moim zdaniem w tym tkwi „ przepis na ludzkie zachowanie - po takiej przemianie”. ;)



                              • pierzchnia Re: W Modelu Minnesota ... 31.03.11, 18:16
                                > Mam przepis na to aby więcej osób zaglądało do linków jakie wklejasz:
                                > - staraj się ich zachęcić wyjaśniając co taki link ma w Twoim zamyśle zilustrow
                                > ać.
                                > ;-)

                                Kieślowski nie wyjaśnia zjawiska natomiast tworzy obraz na tyle przekonywujący, że widz zaczyna sobie coś uświadamiać i to wystarczy....
                                Właśnie dlatego nawiązałem do filmu Zanussiego.
                                Bohater, po trudach wielodniowych poszukiwań, powraca - rozumie, że określona droga jest powołaniem i nie można jej wybrać na siłę - nie można być kimś innym niż się jest, w rzeczywistości.
                                Odkrycie jako przejaw iluminacji...

                                • 2-lena Re: W Modelu Minnesota ... 31.03.11, 18:43
                                  Pierchnia:
                                  Bohater, po trudach wielodniowych poszukiwań, powraca - rozumie, że określona droga jest powołaniem i nie można jej wybrać na siłę - nie można być kimś innym niż się jest, w rzeczywistości.
                                  Odkrycie jako przejaw iluminacji...

                                  A nawet jak sam napisałeś „zrozumienie”, że …jako przejaw iluminacji … itd.
                                  Nie pamiętam tego filmu, zajrzałam do jakiejś recenzji i bardziej powiedziałabym, że on kamień filozoficzny odnalazł w zwykłym życiu, on nie wybrał czegoś, by porzucić coś innego (albo porzucił jedno, a wybrał drugie), tylko czegoś szukał i w końcu znalazł (albo samo go znalazło;), może spodziewał się wcześniej czegoś innego, ale zrozumiał, że to właśnie jest to, czego szukał.

                                  Inaczej: do iluminacji (odkrycia) można dojść drogą rozumu ;)
                                  I zdrowego rozsądku ;)
                                  I trzeźwego spojrzenia na świat ;)
                                  A w zwykłym życiu jest tyle cudów i magii...






                                  • pierzchnia Re: W Modelu Minnesota ... 31.03.11, 18:55
                                    > Inaczej: do iluminacji (odkrycia) można dojść drogą rozumu ;)
                                    > I zdrowego rozsądku ;)
                                    > I trzeźwego spojrzenia na świat ;)

                                    On nie mógł porównać ponieważ nie siedział np u Kamedułów przez 10 lat - nie doświadczył takiego życia.
                                    Odkrycie przyszło nagle i stąd zapewne wziął się tytuł filmu.
                        • wolfigen Re: W Modelu Minnesota ... 31.03.11, 07:39
                          pierzchnia napisał:

                          >
                          > Podobno, w walce z samym sobą, człowiek nie ma żadnych szans.
                          > Właśnie dlatego potrzebna jest Przemiana,......
                          > Sprowadzając wszystko do jednego poziomu zaczynamy wchodzić, w subiektywizm, a
                          > przecież chodzi o rzecz całkowicie realną.
                          .

                          juz kiedyś o tym rozmawialismy. ja nie wiem co jaki czlowiek ma z czym szanse o ile to nie ja. natomiast największa moja przemiana to wtedy , gdy nie pije. inne rzeczy wtedy widze, inne slysze, inne mnie bolą. a subiektywizm?....no coż. obiektywnie rzecz ujmując wszystko co mnie dotyczy jest subiektywne i tylko jako takie dla mnie prawdziwe i realne.
                          • wolfigen Re: W Modelu Buratino ... 31.03.11, 07:55
                            Buraatino raczej nie potrzebuje adwokata, ale o ile go zrozumialem mial na mysli to ,ze istotą przemiany jest jej niepoznawalność dla przemienionego. a przemiany są widoczne dla ludzi z zewnatrz. o ile to prawdziwa przemiana.zaś swiadome dążenia do przemian , oświecenia, itd zalatuje bardziej próżnością i pychą niż przemianą. w kulturach wschodu co prawda dążą świadomie do przemiany, ale ich nie obchodzi ani dobro ani zło, ani kuku ani na muniu. to inna bajka niż okołoalkoholowe filozofowania w stylu Durenmata , czy innego Becketa, albo też wszelkie europejskie odnośniki nibychrześcijańskie z takim dziwactwem jak :Siła Wyższa -cokolwiek mamy na myśli. dla mnie siłą wyższą jest kodeks drogowy, walec drogowy i pirat drogowy.....no i moja kobieta , gdy mnie wodzi za nos, by dostać nowe szpilki.

                            ps- Buratino ? nigdy nie pojmowałem co było pierwsze: aksjomat , czy aksjologia , ani skąd taka pewność , że się tą pewność ma.
                            • b.u.r.a.t.i.n.o Re: W Modelu Buratino ... 31.03.11, 17:25
                              wolfigen napisał:
                              > istotą przemiany jest jej niepoznawalność dla przemienionego.
                              > a przemiany są widoczne dla ludzi z zewnatrz. o ile to prawdziwa przemiana.
                              > zaś swiadome dążenia do przemian , oświecenia, itd zalatuje bardziej próżnością i
                              > pychą niż przemianą.
                              --------------------------------------------------------------

                              Przemiana człowieka nie jest jednorazowym aktem, lecz długotrwałym procesem. Nawet jeśli jest jakiś jeden konkretny moment oświecenia, olśnienia, czy innego konkretnego aktu decyzji o zmianie, to on tylko początkuje jakiś proces. Oznacza to jakby zmianę azymutu ludzkiej drogi, ale nie jest jej zwieńczeniem.
                              Świat nie jest czarno-biały. Nie jesteśmy tylko dobrzy, albo tylko źli. Nie jesteśmy tylko mądrzy, albo tylko głupi. Nie jesteśmy tylko zdrowi, albo tylko chorzy. To jest zawsze jakaś skala, kwestia tylko bliżej którego końca tej skali się akurat znajdujemy i ewentualnie w którą stronę porusza się wskazówka…
                              W każdym razie, pozwólmy raczej innym ludziom wypowiedzieć się na temat naszej ewentualnej "przemiany", by nie próbować być najwyższym sędzią we własnej sprawie.
                              A już mianowanie siebie samego przewodniczącym komisji beatyfikacyjnej, mającej na celu udowadnianie mojej własnej świętości, to byłaby mówiąc delikatnie – próżność i pycha.
                              ;-))
                          • aaugustw Re: W Modelu Minnesota ... 31.03.11, 10:11
                            wolfigen napisał:
                            > ... natomiast największa moja przemiana to wtedy , gdy nie pije...
                            ________________________________________________________.
                            I vice versa; największa twoja przemiana jest, gdy zaczynasz pic...!
                            A... ;-)
                            • wolfigen Re: W Modelu Minnesota ... 31.03.11, 11:14
                              aaugustw napisał:

                              >
                              > I vice versa; największa twoja przemiana jest, gdy zaczynasz pic...!
                              > A... ;-)

                              nie moj drogi Miszczu...to nie jest przemiana, to tkwienie w tym co znam doskonale od wielu wielu lat, czyli bez zmian . kiedys jednak udalo mi sie przemieć wino w winiak, sponiewieralo mnie wtedy okrutnie ruskim spirytusem
                        • b.u.r.a.t.i.n.o Re: W Modelu Minnesota ... 31.03.11, 17:36
                          pierzchnia napisał:
                          > Podobno, w walce z samym sobą, człowiek nie ma żadnych szans.
                          ------------------------------------------------------
                          Walka z samym sobą,
                          ze swoimi grzechami,
                          ze swoimi słabościami,
                          ze swoimi brakami...
                          jest jedyną walką, która tak naprawdę ma sens.
                          I czlowiek ma bardzo duże szanse aby taka walkę wygrać.
                          :-))
        • aaugustw Re: W Modelu Minnesota ... 30.03.11, 13:45
          deoand napisał:
          > ... najlepszym przykładem jest tu august , który jest całkowicie uzależniony od mitingów i nie pije ... i dobrze ale niech no tylko ten sam august przestanie chodzic na mitingi i ..po auguscie
          > .. pije na bank !!!
          > Ano zawsze coś za coś - jak w życiu !!!
          ________________________________________.
          W tym miejscu az sie prosi przytoczyc Koheleta:
          „ marność nad marnościami i wszystko marność”.
          A...
          Ps. Czy A... pilby - nie wiem...!? Ale wiem, ze przestalby sie rozwijac duchowo...!
        • ela_102 Deo!!! 30.03.11, 14:07
          zostaw pierzchnie on sobie swietnie radzi...
          zajmij sie troe4ska bo nikt nie chce cos z nia gadac..
          ja czasami trola podkarmie gdy o uwage zebra, takie mam dobre serduszko...
          jednak tutaj trzeba jakiegos konkretniejszego zabiegu, badz czlowiek !!!!!!

    • erazm0 Re: W Modelu Minnesota ... 26.02.12, 14:06
      w.m.wiktor napisał:

      > ... przyjmuje się , że skoro osoby uzależnione zaprzeczają swojemu uzależnieniu
      > to zaprzeczanie to jest symptomem uzależnienia. Jest więc możliwy udział os
      > oby uzależnionej w terapiach , pomimo braku własnej motywacji. Rozumieją to zaz
      > wyczaj terapeuci, powinni też rozumieć sami uzależnieni i bliscy uzależnionych
      > . Nowością w przełamywaniu tych trudności mogą być i są e-porady ... Zapraszam
      > do dyskusji i pytań!
      Pisać można o wszystkim , nawet o modelu Minesota.Pytam się tylko po co skoro ten model leczenia nie przyjoł się w Polsce a to za sprawą naszych rodzimych specjalistów.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka