Dodaj do ulubionych

czy istnieje skuteczna perswazja?

12.05.11, 22:02
Słuchajcie, mam takie pytanie: czy znacie kogokolwiek, do kogo dotarłoby, że ma problem alkoholowy dzięki perswazjom z zewnątrz? Chodzi mi konkretnie o to czy pijak w jakikolwiek sposób może zacząć przemianę zanim sam nie osiągnie swojego dna. Generalnie jest to pytanie o profilaktykę ale nie tylko. Pytanie jest także takie, czy rzeczywiście nie ma metod otwarcia komuś oczu, bo może są, tylko nic mi o nich nie wiadomo? Jest mi ciężko zrozumieć, mechanizmy totalnych zaprzeczeń i iluzji i te inaczej nazywane mechanizmy, skutkujące jednym- że pijący/a o wszystkim chce słyszeć od innych ale nie o tym że ma problem i że bez pomocy /jakkolwiek by ja nazwać :), pomocą może być i wiedza na temat/ go nie przezwycięży, z nieuchronnie smutnym finałem. Ciężko mi zrozumieć totalne zaprzeczanie
Obserwuj wątek
    • wolnym_krokiem Re: czy istnieje skuteczna perswazja? 13.05.11, 09:21

      Upsi, piszesz, że przez 7 lat byłaś w stanie nałogu czynnego. Były wokół ciebie osoby, którym się twoje picie nie podobało i były takie, które miały interes z tobą pić. Teraz pewnie ci bliżej do tych które ci dawały "cynki", ale wtedy?
      Strategia jest opracowana, i są konkretne wskazówki dla osób chcących pomóc osobie pijącej nałogowo to zrozumieć i jest to proces zmian, a nie jedno "cudowne" przemówienie.
      Jeśli to osoba, której wcześniej pomagało się pić (kumpel, przyjaciel, brat, mąż) to naprawdę wiele trzeba zmienić w sobie, aby być dla kogoś takiego "przebudzeniem", bo on zawsze ma argument - tralala, sama piłaś, nie pamiętasz? - nie jesteś lepsza? lub co najgorsze - odkąd nie pijesz jesteś popieprzona, jak tak nie chcę! w jego świadomości będzie tak dopóki nie zobaczy rzeczywistości inaczej.

      To nie jest proste i dodatkowo bardzo niewdzięczne zajęcie - uświadamiać komuś jego prawdziwe położenie, a gdy się dopiero co samej wyszło z tego tygla, jest bardziej prawdopodobne, że to on przy częstych kontaktach wciągnie cię tam z powrotem.
      • upsididit1 Re: czy istnieje skuteczna perswazja? 13.05.11, 10:08
        wolnym_krokiem napisał:
        > Upsi, piszesz, że przez 7 lat byłaś w stanie nałogu czynnego. Były wokół ciebie
        > osoby, którym się twoje picie nie podobało i były takie, które miały interes z
        > tobą pić. Teraz pewnie ci bliżej do tych które ci dawały "cynki", ale wtedy?
        > Strategia jest opracowana, i są konkretne wskazówki dla osób chcących pomóc oso
        > bie pijącej nałogowo to zrozumieć i jest to proces zmian, a nie jedno "cudowne"
        > przemówienie.
        > To nie jest proste i dodatkowo bardzo niewdzięczne zajęcie - uświadamiać komuś
        > jego prawdziwe położenie, a gdy się dopiero co samej wyszło z tego tygla, jest
        > bardziej prawdopodobne, że to on przy częstych kontaktach wciągnie cię tam z po
        > wrotem.

        Niestety, osób które by mi dawały "cynki" nie miałam, były osoby (bez żadnej znajomości istoty problemu zresztą), które spróbowały mnie "wyleczyć" w tak brutalny sposób, że osiągnęły efekt dokładnie odwrotny do zamierzonego i CUD, że trupów przy tym nie było. Kwintesencja przysłów: "dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane" i "Boże chroń mnie od przyjaciół, z wrogami poradzę sobie sam". I nie jest to koloryzowanie, na co może wyglądać. Po latach te osoby na tyle zrozumiały swój błąd- że już dzięki Bogu nikogo nie "leczą" ale stosunki między nami są co najwyżej uprzejmo-zdawkowe. Po za jedną osobą, która będąc niepijącym alkoholikiem dalej ma się za Boga i posiadacza jedynej prawdy objawionej- ale to zupełnie inny temat:).
        Teraz nie usłyszę, że odkąd nie piję jestem popieprzona- bo 99,9% znanych mi osób nie ma pojęcia że piłam. Dodatkowo śmiem przypuszczać, że popieprzona nie jestem :)). Popadnięcie w fanatyzm antyalkoholowy czy jakikolwiek inny jest sprzeczne z moją naturą.
        I za nic, dobrowolnie nie pakowałabym się teraz w tą niewdzięczną jak piszesz misję- gdybym nie MUSIAŁA. Częściowo jest to bardzo wysoki egoizm- obawa przed tym co piszesz czyli wciągnięciem z powrotem. Ale też zwykły strach o życie i zdrowie delikwenta, który wprawdzie wygląda na okaz sił witalnych (pomijam widoczne dla mnie zmiany w psychice, emocjach i trzęsące się łapy, kiedy poziom krwi w alkoholu niebezpiecznie mu się podnosi), ale takich właśnie dopadają udary czy zawały. Chorujemy zupełnie inaczej. Ja zdychałam długo, straszliwie i na raty cały czas ze świadomością "Huston, mamy problem!". On- obawiam się- może wykitować raz a dobrze, w dodatku bez nijakiej świadomości- czemu. Jeśli nie "nagła cholera" zaś go dorwie- to coś gorszego też jest. Napatrzyłam się przez parę lat pomieszkiwania w patologicznej okolicy na powykręcanych, śliniących się polineuropatów i nie widzę takiej przyszłości dla bliskiej osoby, to dopiero jest horror gorszy niż śmierć. Na mnie ten widok działał mocniej "terapeutyzująco" niż wszelkie słowa, on to kwitował "ten to już bidny nie może pić!". Jakie więc są te "konkretne wskazówki"?
        • lena1952 Re: czy istnieje skuteczna perswazja? 13.05.11, 11:25
          Upsi--jesteś jedną z wielu tu moich sympatii,ujmująca mnie wieloma cechami,między innymi
          pisaniem tego co myślisz z delikatnym dystansem.A już Twoje subtelne poczucie humoru
          i bystrość umysłu,można nazwać tylko klasą.
          Kiedyś jedna z moich sympatii,napisała,że jej pies urżnął kupę pod ZUS-em.Nie wolno psu rżnąć
          kup tu i tam,ale pod ZUS-em-za moją,uważam słabą emeryturę po odpowiedzialnych latach
          pracy,niech rżnie.W taki sposób,nie znając mojego problemu emerytalnego,pies mojej sympatii,
          wszedł na listę "ulubione".
          Upsi,Upsi,ale Ty masz "wadę".Mnie się wydaje,że Ty nie posiadasz cechy"cwaniaka".
          Nie lubię "cwaniaków"-bardzo,ale z moich obserwacji życia,ta cecha się czasami przydaje.
          Dlatego popatrz dobrze,a przy rozglądaniu,włącz tę brzydką cechę.Komu pasuje Twoje
          towarzystwo przy alkoholu i dlaczego?
          Ja teraz właśnie przyglądam się "towarzystwu"mojego syna--szczególnie temu, które nie widzi
          problemu.To mnie przeraża.
          Jadę na wieś,wyślę Ci wirtualnie gałązkę kwitnącego tamaryszku.Lena1952
          • upsididit1 Re: czy istnieje skuteczna perswazja?- do Leny 13.05.11, 14:19
            lena1952 napisała:



            Droga Leno, jesteś osobą tak pełną ciepła, dobroci, sympatii do ludzi i taktu, ze poznawanie Ciebie to wielka przyjemność i przywilej.
            Watek o psie przedni :), mam nadzieję że dobrze go sobie zinterpretowałam :)).
            A co do bycia naiwniakiem i łosiem :)- jestem nim, niestety, walczę niby z tym z łosiemnaście lat- i łośmieszam się tylko sama przed sobą, taka ta walka daremna. Dobrze że chociaż w życiu zawodowym umiem być trochę inna. Nie wiem, czy ta choroba jest uleczalna, obawiam się, że kanarkiem nie umrę ;)....
        • wolnym_krokiem Re: czy istnieje skuteczna perswazja? 13.05.11, 12:48
          No właśnie, brutalnie czy subtelnie nie ma większego znaczenia, chodzi raczej o to, że byli tacy, którzy chcieli ci pomóc. Inni mają pretensje o to, że zostali zostawieni sobie sami.
          Aby wyjść z "nieuzasadnionych" pretensji i zrozumieć zagubienie innych też trzeba czasu.

          Zaskoczyła mnie jedna rzecz:
          Teraz nie usłyszę, że odkąd nie piję jestem popieprzona- bo 99,9% znanych mi osób nie ma pojęcia że piłam. Dodatkowo śmiem przypuszczać, że popieprzona nie jestem :)). Popadnięcie w fanatyzm antyalkoholowy czy jakikolwiek inny jest sprzeczne z moją naturą.

          W nowym miejscu, w którym nikt cię nie zna, zwłaszcza od strony nałogowej, znalazłaś kogoś komu należy pomóc i tyle wiesz o jego piciu? To jakiś bezdomny? sąsiad? śpiący na klatce?
          Bo jeśli tak, to ten fanatyzm antyalkoholowy już się tli ;-)
          Ale też zwykły strach o życie i zdrowie delikwenta, który wprawdzie wygląda na okaz sił witalnych (pomijam widoczne dla mnie zmiany w psychice, emocjach i trzęsące się łapy, kiedy poziom krwi w alkoholu niebezpiecznie mu się podnosi), ale takich właśnie dopadają udary czy zawały. Chorujemy zupełnie inaczej. Ja zdychałam długo, straszliwie i na raty cały czas ze świadomością "Huston, mamy problem!". On- obawiam się- może wykitować raz a dobrze, w dodatku bez nijakiej świadomości- czemu. Jeśli nie "nagła cholera" zaś go dorwie- to coś gorszego też jest.

          Pisząc o tym jak możesz być przez osobę pijącą spostrzegana, miałem na myśli kogoś ci bliskiego. A w tym wypadku wystarczy wpisać w google - "gdy ktoś bliski pije" i przeglądnąć
          linki. Poszukać np. Tutaj

          Uważam, że aby pomóc komuś samemu trzeba mocno stać na nogach.
          • upsididit1 Re: czy istnieje skuteczna perswazja? 13.05.11, 13:58
            wolnym_krokiem napisał:

            > No właśnie, brutalnie czy subtelnie nie ma większego znaczenia, chodzi raczej o
            > to, że byli tacy, którzy chcieli ci pomóc. Inni mają pretensje o to, że zostal
            > i zostawieni sobie sami.
            > Aby wyjść z "nieuzasadnionych" pretensji i zrozumieć zagubienie innych też trze
            > ba czasu.

            Wiesz, moje pretensje nie są nieuzasadnione. Dzięki tej "pomocy" straciłam kilka zębów, omal nie straciłam oka i nie zostałam zgwałacona, nie mówiąc już o takim szoku że bałam się wyjść na ulicę. I nie mówiąc wielu wielu wielu miesiącach poświęconych aby wytłumaczyć sobie, iż należy wybaczyć, bo "nie wiedzieli co czynią".


            > W nowym miejscu, w którym nikt cię nie zna, zwłaszcza od strony nałogowej, znal
            > azłaś kogoś komu należy pomóc i tyle wiesz o jego piciu? To jakiś bezdomny? sąs
            > iad? śpiący na klatce?
            > Bo jeśli tak, to ten fanatyzm antyalkoholowy już się tli ;-)

            Zaskoczyło Cię to, bo myślałam że jest oczywiste iż mówię o mężu, już się nie raz tu żaliłam na jego picie ale może nie tak "donośnie" ;).
            Za link bardzo dziękuję, poczytam.

            > Uważam, że aby pomóc komuś samemu trzeba mocno stać na nogach.

            Jasne, że masz 100% racji, ale jak się samemu słabo stoi na nogach trzeba robić coś aby współtowarzysz podróży cię nie podciął... A także unikać zamartwiania się- o co trudno w takim przypadku. Lepszy czynny brak sukcesów niż bierne zamartwianie, tak uważam.
            • wolnym_krokiem Re: czy istnieje skuteczna perswazja? 13.05.11, 15:02

              Strasznie mi przykro, że spotkało cię takie doświadczenie :-(
              i podziwiam cię, że sobie z tym poradziłaś najlepiej jak potrafiłaś.
              Nie będziemy tu rozważać zachowań tamtych osób, czy osoby. Wystarczy uznać je za skrajnie złe.

              Jednak nie ma to nic wspólnego z pomocą, a wiele, lub wszystko z przemocą.
              Jesteś zatem ofiarą przemocy, a nie pomocy.

              Nie o sprawców przemocy mi chodziło, lecz o takie osoby, które sugerowały ci, że twoje picie jest "dziwne" oraz o takich którzy uspokajali cię, że wszystko jest z tobą ok.
              Myślałem, że chodzi o kogoś ci bliskiego i nie to mnie zaskoczyło. Zdziwiło mnie, że nie spodziewasz się usłyszeć od niego o swoim piciu. Tak przynajmniej zrozumiałem ten wpis.

              Nikt nie mówi o bierności, tylko zmianie postępowania.
              Na jakie, łatwo wyczytasz choćby na forum w podanym przeze mnie linku, prowadzonym przez specjalistów.

              Naprawdę mi przykro, ale wiem, że pod kobiecym alkoholizmem bardzo często ukrywają się sprawy tak ciemne, tak mroczne krzywdy, że trudno było by je sobie nawet wyobrazić.
              Wybaczanie to dobry kierunek, jednak nawet ono bierze swój początek w gniewie i złości.
              Ludzie widzą efekt - ktoś pije i robi z siebie durnia.
              Mało kto myśli - kto i kiedy skrzywdził go tak strasznie.

              Nie gniewaj się na mnie.
              • upsididit1 Re: czy istnieje skuteczna perswazja? 13.05.11, 15:57
                Osób, sugerujących mi, że moje picie jest "dziwne" nie było. Ale dlaczego- dlatego, że właśnie miałam świadomość, jak się sprawy mają i opracowałam sobie precyzyjnie działającą (bardzo czaso i energo i kombinacjochłonną) machinę pijacką regulującą kiedy z kim i jak piję. Kiedy byłam w totalnie tragicznej formie piłam sama lub tylko w towarzystwie ex-męża, którego pochłaniał inny nałóg i moje picie obchodziło go głównie w kontekście pieniędzy, aby ich nie zbrakło na jego pierwszoplanową potrzebę. Jak wypiłam z "Marysią", to następnego dnia z "Kasią" a trzeciego z "Joasią", czwartego z "Basią", na prawdę duuuuże grono bliższych i dalszych znajomych pozwalało mi tak rzadko pić z tą samą osobą i z tego samego grona, że moje picie rozchodziło się niemal (bo nie dla mnie) niezauważalnie. Byli zaś tacy, którzy uspokajali mnie, że wszystko jest ok (ci co pili bez dbałości o PR ;). Z dziecinną łatwością oszukiwałam też /oczywiście także systemem lotto ;) dobieranych/ lekarzy, którzy potulnie wypisywali mi zwolnienia na zmyślone choroby. Czasem wymagało to dwóch wizyt. Najpierw do jednego po relanium (ze łzawą, zawsze skuteczną śpiewką o mężu co ma romans), żeby łapki przestały się telepać, dopiero potem do drugiego po zwolnionko. Ileż to było fatygi, jaka męka! Ile chorób poznałam :)), studiując co by tu przysymulować tak, żeby się nie dało wykryć, że symuluję. No ale skończyły się wyjazdy grupowe, domówki z noclegiem, picie bez zaplecza w postaci nocnego czy CPN-u itd.- jakby ktokolwiek zobaczył mój zespół abstynencyjny to żaden kit by nie pomógł. Po mnie nie było widać że piję jak piłam. Było widać, słychać i czuć jak przestawałam. Dużo by gadać :).

                > Myślałem, że chodzi o kogoś ci bliskiego i nie to mnie zaskoczyło. Zdziwiło mni
                > e, że nie spodziewasz się usłyszeć od niego o swoim piciu. Tak przynajmniej zro
                > zumiałem ten wpis.

                Mój obecny mąż acz sam pije- cieszy się z mojego nie picia i nie robi mi (może na razie) uwag o byłe ekscesy.
                Choćby dlatego- że jest mu tak wygodnie, to proste. Ma trzeźwego "załatwiacza spraw" i na dodatek kierowcę pod ręką. Ale nie tylko dlatego, byłabym niesprawiedliwa, gdybym tak to spłycała. Na poważnie zamartwiał się moim zdychaniem (wyglądało to drastycznie, nie da się ukryć). Teraz może pić spokojnie ;)))...

                Dobrze, poczytam co przesłałeś. I nie myśl, że się gniewam, no CO TY:)??? Bardzo Ci dziękuję za mądre słowa, wrażliwość i chęć pomocy.

                • wolnym_krokiem Re: czy istnieje skuteczna perswazja? 13.05.11, 16:24

                  Odnoszę wrażenie, że jesteście fajną dobraną parą, a takie radzą sobie nie tylko w okresach tłustych. Zależy ci na nim i jego życiu, a to bardzo dobra podstawa do działania. Musisz jednak wiedzieć, że są znaczne różnice w piciu/ nie piciu mężczyzn, a kobiet.
                  Jak spytasz alkoholików - co im pomogło? może okazać się, że każdemu co innego.
                  Co pomoże twojemu mężowi? nikt nie wie. Ja jednak zawsze stawiam na fakty o piciu i zachowywaniu się, oraz miłość, czasami twardą, ale nigdy okrutną.

                  Jak ona jest między wami i tak nie może być lepiej.
                  I tyle mojego, bo gadam tylko dlatego, że inni nieobecni, a ty dotykasz bardzo trudnych spraw.
                  • upsididit1 Re: czy istnieje skuteczna perswazja? 13.05.11, 20:25
                    wolnym_krokiem napisał:

                    > Co pomoże twojemu mężowi? nikt nie wie. Ja jednak zawsze stawiam na fakty o pic
                    > iu i zachowywaniu się, oraz miłość, czasami twardą, ale nigdy okrutną.
                    >
                    > Jak ona jest między wami i tak nie może być lepiej.
                    > I tyle mojego, bo gadam tylko dlatego, że inni nieobecni, a ty dotykasz bardzo
                    > trudnych spraw.

                    Gadaj gadaj, bardzo miło mi czytać Twoje wyważone i ciepłe słowa. Fakty spływają po moim mężu jak stłuczone jajo po blacie :)... Do okrutnej miłości czy przyjaźni nie jestem zdolna- choćby dlatego, że jej skutków doświadczyłam jak już pisałam- i pewno z tegoż powodu jestem za miękka. Psa rozpuściłam do granic możliwości, cóż więc się dziwić, że osobnik bystrzejszy sobie robi co chce ;)))...
                    pozdrawiam :)
                    • wolnym_krokiem Re: czy istnieje skuteczna perswazja? 15.05.11, 15:51
                      Psa rozpuściłam do granic możliwości, cóż więc się dziwić, że osobnik bystrzejszy sobie robi co chce ;)))...

                      Dziwić się trudno ;-)
                      Ale w tym rzecz, aby chcieć to zmieniać! ku twojemu i męża dobru.
    • bananarama-live Re: 13.05.11, 15:08
      Idź na grupę wstępną AA Mnie olśniło. To są naprawdę wartościowi ludzie, uwikłani w problem alkoholowy. Żaden lekarz, terapeuta ,nie da ci tego, co tacy jak ty. Ja po pierwszej wizycie na grupie, zrozumiałem o co tu chodzi.
      • boja55 Re: 13.05.11, 15:37
        bananarama-live napisał:

        > Idź na grupę wstępną AA Mnie olśniło. To są naprawdę wartościowi ludzie, uwikła
        > ni w problem alkoholowy. Żaden lekarz, terapeuta ,nie da ci tego, co tacy jak t
        > y. Ja po pierwszej wizycie na grupie, zrozumiałem o co tu chodzi.
        Sprostowanie.W AA nie ma grup wstępnych,bo Wspólnota AA nie prowadzi terapii.
        • upsididit1 Re: 13.05.11, 16:12
          No niestety, moje kontakty z AA nic nie dały, mi przynajmniej. Książka -tak, ale spotkania- nie.
          Wiem, ze to była specyficzna grupa (głównie kryminaliści i ludzie wysłani tam "na siłę") ale nie przypadło mi to wszystko do mojego typu odbioru.
          Nie neguję, iż AA bardzo wielu ludziom pomogło i pomaga. Ale ja czułam się tam trochę, mówiąc żartobliwie, bardzo proszę się nie obrażać, jak porcelana w składzie słoni ;)...
          • bananarama-live Re: 13.05.11, 17:30
            Moze nie potrafisz słuchać i wyciągać wniosków. Moze brak ci pokory.
          • boja55 Re: 13.05.11, 19:12
            upsididit1 napisała:

            > No niestety, moje kontakty z AA nic nie dały, mi przynajmniej. Książka -tak, al
            > e spotkania- nie.
            > Wiem, ze to była specyficzna grupa (głównie kryminaliści i ludzie wysłani tam "
            > na siłę") ale nie przypadło mi to wszystko do mojego typu odbioru.
            > Nie neguję, iż AA bardzo wielu ludziom pomogło i pomaga. Ale ja czułam się tam
            > trochę, mówiąc żartobliwie, bardzo proszę się nie obrażać, jak porcelana w skła
            > dzie słoni ;)...
            Upsi lubię czytać co piszesz,najczęściej zgadzam się z Tobą,ale to co teraz napisałaś nie pasuje mi do Ciebie.Zgadzam się że towarzystwo ludzi z więzienia Ci nie pasowało z wielu powodów, ale spowodowało to w Tobie niechęć do AA.Mogłaś pójść na inne grupy i być może znalazła byś tą która Tobie by pasowała.Kiedyś założyłem taki wątek "lepszy-gorszy alkoholik" i muszę Ci powiedzieć że nadal spotykam się z wypowiedziami alkoholików którzy twierdzą że są lepsi niż Ci "z dołów".Nie namawiam Cię do Wspólnoty AA bo każdy sam decyduje za siebie.Ja przez piętnaście lat jak przestałem pić byłem poza AA i nie piłem.Teraz jestem trzeci rok we Wspólnocie i twierdze z pełną świadomością że był to mój bardzo dobry wybór,ale to ja tak mam.Ciepło Cię pozdrawiam i kibicuję Tobie i Mężowi
            • upsididit1 Re: 13.05.11, 19:45
              Boja, na prawdę nie chciałam nikogo urazić. Powiedz mi, mówiąc tak kolokwialnie, czy jeśli nie lubisz opery, to szukasz innego gmachu gdzie ją wystawiają? Nie spodziewam się, że moje poglądy zawsze i wszędzie będą się podobały, to byłoby dziecięco naiwne. Jest sporo rzeczy w AA, które do mnie nie trafiają, nie chcę ich wymieniać aby znowu kogoś nie urazić. Na podobnej zasadzie nigdy nie lubiłam sylwestrów i wesel: "na 3-4 wszyscy pięknie się bawimy!". Już same słowa typu stowarzyszenie czy wspólnota powodują mój odruch ucieczki i nic na to nie poradzę, nie wszyscy są tak samo rozwinięci społecznie, ja jestem wybitnie niedorozwinięta :) w tej materii, choć ludzi kocham. Ale ok, skoro tak z bananaramą chwalicie to rozwiązanie to może podejmę jeszcze jedną próbę, mimo tego, ze się zraziłam. Ale powiedzcie mi, czy wszędzie obowiązkowo trzeba całować wszystkich obecnych i zaczynać każdą wypowiedź od "jestem alkoholikiem"??? To są dla mnie niuanse nie do przełknięcia...
              Ani spotkania plastyków nie zaczynają się od "ja Ariel, jestem plastykiem" ani spotkania reumatyków nie zaczynają się od "ja Zenobia jestem reumatyczką".... ani na nich , O MATKO (!!!), nikt nie każe nikomu nazywać starszego stażem uczestnika SPONSOREM. Może Was zdziwić, ale kwestia doboru słów ma dla mnie ogromne znaczenie w odbiorze idei.
              Jeszcze raz Was przepraszam, za niezręczności, które mogą urazić. Staram się napisać tak, jak to czuję a nie tak, aby to zostało odebrane z poklaskiem. Bez szczerego powiedzenia, jak się pewne sprawy odbiera chyba nie ma co liczyć na trafną poradę, tak mi się wydaje. Bardzo Wam dziękuję, że jesteście i chce Wam się ze mną gadać :), nawet jeśli coś palnę....
              • boja55 Re: 13.05.11, 20:34
                upsididit1 napisała:

                > Boja, na prawdę nie chciałam nikogo urazić. Jest sporo rzeczy w AA, które do mnie nie trafiają, nie chcę
                > ich wymieniać aby znowu kogoś nie urazić. Na podobnej zasadzie nigdy nie lubił
                > am sylwestrów i wesel: "na 3-4 wszyscy pięknie się bawimy!". Już same słowa typ
                > u stowarzyszenie czy wspólnota powodują mój odruch ucieczki i nic na to nie por
                > adzę, nie wszyscy są tak samo rozwinięci społecznie, ja jestem wybitnie niedoro
                > zwinięta :) w tej materii, choć ludzi kocham. Ale ok, skoro tak z bananaramą ch
                > walicie to rozwiązanie to może podejmę jeszcze jedną próbę, mimo tego, ze się z
                > raziłam. Ale powiedzcie mi, czy wszędzie obowiązkowo trzeba całować wszystkich
                > obecnych i zaczynać każdą wypowiedź od "jestem alkoholikiem"??? To są dla mnie
                > niuanse nie do przełknięcia...
                > Ani spotkania plastyków nie zaczynają się od "ja Ariel, jestem plastykiem" ani
                > spotkania reumatyków nie zaczynają się od "ja Zenobia jestem reumatyczką".... a
                > ni na nich , O MATKO (!!!), nikt nie każe nikomu nazywać starszego stażem uczes
                > tnika SPONSOREM. Może Was zdziwić, ale kwestia doboru słów ma dla mnie ogromne
                > znaczenie w odbiorze idei.

                Upsi ja Ciebie rozumiem,bo każdy ma prawo do swoich poglądów i decyzji.Sam twierdzę że każdy sposób wyjścia z uzależnienia jest dobry,jeśli jest skuteczny.Z sympatią i podziwem czytam Eskę która po swojemu wyszła z nałogu.Mnie samemu określenie Wspólnota źle się kojarzy,ale w niej jestem.Uśmiechnąłem się czytając "czy wszędzie obowiązkowo trzeba całować wszystkich obecnych"Nie,obowiązku takiego nie ma.Wystarczy zwykłe "dzień dobry", a reszta jak w życiu,jeśli darzysz kogoś dużą sympatią to w policzek możesz pocałować.Prawdą jest że zabierając głos przedstawiasz się najczęściej z imienia ( pseudonim jest dozwolony ) i mówisz jak ja mówię: mam na imię Janusz i jestem alkoholikiem.Sponsor to nie jest każdy z większym stażem w niepiciu.Sponsora każdy może sobie wybrać sam,jest to przewodnik, człowiek który pomoże w pracy nad programem 12 Kroków AA.Sponsora w każdej chwili można zmienić jeśli coś nam się w nim nie podoba.Byłem teraz na Ogólnopolskim Zlocie AA, było tam ponad 1000 osób i choć pomagałem z ramienia organizatorów w jego przeprowadzeniu to jednak znalazłem czas na Mitingi AA i luźne rozmowy.Ja osobiście "spędów" nie lubię,a jednak tam czułem się dobrze,wśród swoich.
                • upsididit1 Re: 13.05.11, 20:49
                  Cieszę się Boja, że się nie obraziłeś :), przemyślę wszystko co napisałeś, serdecznie pozdrawiam :)!
                • pierzchnia Re: 13.05.11, 21:11
                  boja55 napisał:
                  " Z sympatią i podziwem czytam Eskę która po swojemu wyszła z nałogu"

                  Zgadzam się z Panem całkowicie - to bardzo sympatyczna osóbka.
                  Tylko dlaczego, kiedy przyśni mi się w nocy, budzę się - cały zlany potem?
                  • upsididit1 Re: 13.05.11, 21:22
                    pierzchnia napisał:

                    > boja55 napisał:
                    > " Z sympatią i podziwem czytam Eskę która po swojemu wyszła z nałogu"
                    >
                    > Zgadzam się z Panem całkowicie - to bardzo sympatyczna osóbka.
                    > Tylko dlaczego, kiedy przyśni mi się w nocy, budzę się - cały zlany potem?

                    może to kwestia temperatury snu;)? www.youtube.com/watch?v=fhZYEuIKICw
                  • wolnym_krokiem Re: 15.05.11, 16:06
                    Tylko dlaczego, kiedy przyśni mi się w nocy, budzę się - cały zlany potem?

                    To wskazówka jaka kobieta nigdy nie powinna być twoją wybranką ;-)
                    Szukaj jej przeciwieństwa.
                • e4ska Re: 14.05.11, 09:46
                  Sympatię we wzajemnym czytaniu odwzajemniam :-)

                  Z młodszej generacji forumowych pisarzy polubiłam Boję i brodatą Elfkę. Wiesj rzadziej pisze. O Auguście nie muszę wspominać, bo chyba wszystkim wiadomo? Poza forumowymi jazdami kryje się bardzo miły i mądry życiowo, doświadczony, żywy człowiek, który nigdy nie splamił się żadną nieszlachetnością - a o tę na forach nietrudno. I ma niesamowitą intuicję w rozumieniu niektórych problemów, o jakich tu piszą ludzie z autentycznymi problemami. Autentyczny problem nie polega na wymyślaniu sobie dolegliwości, żeby było z czym iść do psychiatry, psychologa czy terapeuty.

                  Boja... dla mnie fakt, że ktoś przestał pić, czyli wyszedł z nałogu, jest sprawą drugorzędną, gdyż w moim życiu pożegnanie z ciągami nie jest wydarzeniem, o którym warto byłoby wspominać czy poświęcać temu więcej uwagi. Pisanie tutaj traktuję trochę jako obowiązek informatora: są inne - poza propagowanymi oficjalnie - możliwości w podejściu do fizycznych niedyspozycji. Za taką niedyspozycję fizyczną uważam alkoholizm. Dla ciebie to niedyspozycja duchowa, więc pędzisz zgrabnie drugim pasem, ale oboje gnamy tą samą cud autostradą do... ;-)

                  Zdrufki!
                  • upsididit1 Re: 14.05.11, 12:01
                    e4ska napisała:
                    > Boja... dla mnie fakt, że ktoś przestał pić, czyli wyszedł z nałogu, jest spraw
                    > ą drugorzędną, gdyż w moim życiu pożegnanie z ciągami nie jest wydarzeniem, o k
                    > tórym warto byłoby wspominać czy poświęcać temu więcej uwagi. Pisanie tutaj tr
                    > aktuję trochę jako obowiązek informatora: są inne - poza propagowanymi oficjaln
                    > ie - możliwości w podejściu do fizycznych niedyspozycji. Za taką niedyspozycję
                    > fizyczną uważam alkoholizm. Dla ciebie to niedyspozycja duchowa, więc pędzisz
                    > zgrabnie drugim pasem, ale oboje gnamy tą samą cud autostradą do... ;-)

                    Esko, porównanie z autostradą zgrabne ale po mojemu nie do końca trafne. Oddzielanie ciała od ducha nie jednemu już nie wyszło na zdrowie, zwłaszcza zaś alkoholikom ;). Nie sądzę, aby Boja cierpiał wyłącznie na "ból istnienia" a (sorki:) nie rzygał nigdy jak kot. I vice versa.
                    Podstawą większości filozofii i nurtów światopoglądowych jest osiągnięcie jedności obu pierwiastków a nie ich wyścig. Równolegle to nie to samo co razem. Myślę, że każdy z nas pijąc bagatelizował uszczerbki na jednej z tych płaszczyzn bardziej. I od tej zaczął proces naprawczy, która mu bardziej "siadając" otruta dała się we znaki. Jednak traktowanie po macoszemu istnienia drugiej płaszczyzny to nie jest moim zdaniem ani rozwiązanie szczęśliwe ani wiodące ku szczęściu...
                    pozdrowionka :)
                    > Zdrufki!
                  • pierzchnia Re: 14.05.11, 15:53
                    e4ska napisała:
                    O Auguście nie muszę wspominać, bo chyba wszystkim wiadomo? Poza
                    > forumowymi jazdami kryje się bardzo miły i mądry życiowo, doświadczony, żywy c
                    > złowiek, który nigdy nie splamił się żadną nieszlachetnością

                    A to akurat się zgadza.

                    O duchowości inaczej...
                    Głodów fizjologicznych nie mam - dużo uwagi poświęciłem temu zagadnieniu, a w szczególności nawrotom.
                    Są jednak stany, które z fizjologią nie mają nic wspólnego...
                    Wołają gdzieś z głębin i są niezwykle groźne dla kogoś, kto odnajdywał ukojenie w alkoholu.
                    Właśnie dlatego sama abstynencja nie wystarczy - potrzeba duchowości, która tę lukę wypełni.

            • upsididit1 Re: 13.05.11, 20:06
              boja55 napisał:
              Kiedyś za
              > łożyłem taki wątek "lepszy-gorszy alkoholik" i muszę Ci powiedzieć że nadal spo
              > tykam się z wypowiedziami alkoholików którzy twierdzą że są lepsi niż Ci "z doł
              > ów".
              Jeszcze jedno wyjaśnienie. Nie dzielę alkoholików na lepszych i gorszych. Ale ludzie lepsi i gorsi są przecież. Znam abstynentów - potwory i alkoholików o sercach niewinnych jak u dziecka. Czystą obłudą byłoby jednak twierdzenie, że zażeranie się pralinkami w towarzystwie złodzieja czy gwałciciela jest dla mnie frajdą, bo osiągnęłam wielką pokorę. Min. dlatego też nie lubię "gotowych" stowarzyszeń, bo jest tam "gotowy" zestaw ludzi- i są też w każdym tacy, z którymi nie chcę mieć nic wspólnego. Poszukam Twojego wątku w archiwum, bo ciekawa jestem innych opinii, pozdrowionka :)!
            • wolnym_krokiem Prośba do boi. 15.05.11, 15:50
              Ja przez piętnaście lat jak przestałem pić byłem poza AA i nie piłem.Teraz jestem trzeci rok we Wspólnocie i twierdze z pełną świadomością że był to mój bardzo dobry wybór,ale to ja tak mam.

              Bardzo mnie ten wątek zainteresował.
              Czy mógłbyś go rozwinąć?
              Konkretnie interesuje mnie, jaka jest różnica między tym okresem samodzielności 15 letniej, a obecną we Wspólnocie trójeczką, odczuwana przez Ciebie.
              Będę wdzięczny :-)
              • boja55 Re: Prośba do boi. 15.05.11, 19:45
                wolnym_krokiem napisał:


                > Bardzo mnie ten wątek zainteresował.
                > Czy mógłbyś go rozwinąć?
                > Konkretnie interesuje mnie, jaka jest różnica między tym okresem samodzielności
                > 15 letniej, a obecną we Wspólnocie trójeczką, odczuwana przez Ciebie.
                > Będę wdzięczny :-)
                Dobrze odpowiem Ci,choć nie będzie to zbyt miłe dla mnie.Muszę cofnąć się do okresu kiedy piłem.Piłem ponad dwadzieścia lat,jak patrzę na to teraz to byłem uzależniony już w średniej szkole.Dość szybko okazało się że piję inaczej niż inni,bo ja zazwyczaj piłem do utraty przytomności,aż padłem,"urwał mi się film".Moralniaki,straszliwe poczucie winy,stawały się coraz gorsze i aby nie wpaść w obłęd,nie zwariować kiedy dochodziłem do siebie czytałem książki.Książki towarzyszyły mi' od zawsze",miałem ich bardzo dużo i teraz myślę że to właśnie one są jakąś cegiełką w mojej przemianie,że gdzieś w głębi mego umysłu tliło jeszcze się dobro jakie z nich wyniosłem.Mój egoizm osiągną mistrzostwo świata,nie liczył się nikt i nic,ważny byłem tylko ja i alkohol.Ostatnie dwa lata mojego picia to jeden wielki ciąg alkoholowy kiedy przepiłem ostatnie cechy człowieczeństwa.Kradłem,wymuszałem,żebrałem pieniądze aby móc pić.Próbowałem odebrać sobie życie,chciałem zapić się na śmierć,ale mi się nie udało i wtedy się znienawidziłem.Przyszedł dzień w którym organizm odmówił alkoholu,kiedy nie mogłem wstać z łóżka i trafiłem do szpitala na oddział odwykowy.Terapii początkowej nie ukończyłem bo przenieśli mnie na nawroty i tylko tyle miałem wiedzy terapeutycznej i pełen lęków,niewiary że może mi się uda nie pić wyszedłem ze szpitala.W szpitalu poznałem trzech facetów,połączył nas brydż i często po wyjściu spotykaliśmy się u jednego z nich na kartach.Dziś widzę to że stworzyliśmy sobie taką grupę samopomocową i to zapewne dzięki nim utrzymywałem abstynencje.Rzuciłem się w wir pracy bo myślałem że dzięki zarobionym pieniądzom zadośćuczynię rodzinie wyrządzone krzywdy. Bywały miesiące że miałem więcej godzin nadliczbowych niż normalnych,ale pieniądze szczęścia nie przyniosły.Mijały lata,poczucie winy we mnie siedziało,było mi źle,nie cieszyła mnie ta moja abstynencja.Świadomie uciekłem w samotność,drażnili mnie ludzie,siedziała we mnie złość,beznadzieja,apatia.Wiedziałem że zmarnowałem sobie życie,przepiłem młodość,ale nie potrafiłem sobie poradzić.Nie chciało mi się już żyć i przypadkowo trafiłem na miting AA.Wtedy coś we mnie pękło,zacząłem mówić o sobie,głos mi się łamał,w oczach łzy.Ja facet po pięćdziesiątce,myślący że jestem twardy,a tu mówię i płaczę.Właśnie wtedy zaczęło się moje nowe życie.Nie wiem kto mi to dał:los,Bóg,Siła Wyższa,ale dostałem szanse i ją wykorzystuje. Pierwsze to nauczyłem się słuchać innych,dawać a nie brać.Dla mnie było to dziwne uczucie,ale mi się spodobało,dobrze się z tym czułem.Cały czas uczę się tego nowego życia i dziś już wiem co to jest miłość,wiem jak pachną kwiatki,słyszę śpiew ptaków.Dla mnie duchowość to nie wiara w Boga,choć powoli swojego Boga odnajduje.Dla mnie moja duchowość to wszystko to co tkwi w moim sercu,nie potrafię tego opisać,a jednak czuję to.To dała mi Wspólnota AA.Wystarczy tego bo i tak za bardzo się rozpisałem.
                • wolnym_krokiem Re: Prośba do boi. 15.05.11, 20:55
                  Bardzo ci dziękuję boja. Przyznam, że czekałem dziś na twój list :-)
                  Doczekałem się!
                  Przepraszam też, że naraziłem cię na trudne emocje.
                  Może wiadomość, że POMOGŁEŚ mi, złagodzi ich skutki.

                  Serdeczne pozdrowienia!
                • upsididit1 Re: Prośba do boi. 15.05.11, 21:19
                  Dzięki Boja za ten wpis, umknął mi po środku drzewka- ale nie ma tego złego- bo najciekawszy dzisiejszy wpis- czyli Twój- dostałam na wieczorne przekontemplowanie.
                  pozdrawiam serdecznie:)
                • lena1952 Re: Prośba do boi. 16.05.11, 08:22
                  A ja życzę mojemu synowi,aby spotkał na swojej drodze,takiego człowieka jak Boja.
                  Boja dziękuję Ci za nadzieję.We wszystkich Twoich wpisach, jawisz mi się,jako dobry człowiek.
                  Takim ludziom zdarzają się "cuda".Tacy ludzie potrafią z takiego"cudu"korzystać.
                  A Twoja pokora i spokój będzie tylko ten "cud" umacniała.
                  Życzę Ci samych pogodnych dni.Lena1952.
                  • upsididit1 Re: Prośba do boi. 16.05.11, 08:39
                    lena1952 napisała:

                    A ja życzę mojemu synowi,aby spotkał na swojej drodze,takiego człowieka jak Boja.
                    Boja dziękuję Ci za nadzieję.We wszystkich Twoich wpisach, jawisz mi się,jako dobry człowiek. Takim ludziom zdarzają się "cuda".Tacy ludzie potrafią z takiego"cudu"korzystać. A Twoja pokora i spokój będzie tylko ten "cud" umacniała.Życzę Ci samych pogodnych dni.Lena1952.

                    Witaj Leno:), widzę że weekend na działce upłynął pogodnie. Podzielam Twoje zdanie o Boi, od siebie dodam, że ma dar przekazywania swojej wiedzy w sposób nienatarczywy, ciepły, bez dyskredytowania rozmówców, bez udowadniania iż jest wszechwiedzącym wśród matołów a to piękne cechy. Boja nie "walczy o pokój", nie wylewa dziecka z kąpielą i to jest bardzo cenne. Miejmy nadzieję, że będzie pisać jak najwięcej. A Tobie Leno życzę aby Twój syn spotkał kogoś takiego, sobie też tego życzę, bo to dar mieć mądrych i dobrych ludzi w swoim otoczeniu. Pozdrowienia :)
                    p.s. Leno, a gdzie mój tamaryszek ;)?
                    • lena1952 Re: Prośba do boi. 16.05.11, 09:18
                      Upsi,zamknij oczy,a zobaczysz tamaryszek.
                      Uśmiecham się do Ciebie.
                      To co napisał Boja to perswazja.To przemawia.
                      Dzisiaj będę b.zajęta,ale znajdę czas i pomyślę o Tobie.Lena1952
                      • upsididit1 Re: Prośba do boi. 16.05.11, 09:54
                        Dzięki :).
                        Oczywiście perswazja jest lepsza niż inkwizycja ;), i osobnik poddawany tejże- żyje i idea się nie błaźni ani nie zatraca...
                    • aaugustw do Boi... 16.05.11, 16:45
                      Boja, czy one wiedza, ze Ty "z AA"...!? :-o
                      A...
                      Ps. Ze po Zlocie AA, na Twojej piersi, tam gdzie znajduje sie serce, moj slad widnieje...!?
                      _________________________________________________________________________.
                      upsididit1 napisała:

                      > lena1952 napisała:
                      > A ja życzę mojemu synowi,aby spotkał na swojej drodze,takiego człowieka jak Boja.
                      > Boja dziękuję Ci za nadzieję...

                      > Witaj Leno:), ...Podzielam Twoje zdanie o Boi, od siebie dodam, że...
                      • upsididit1 Re: do Boi... 16.05.11, 17:25
                        aaugustw napisał:

                        > Boja, czy one wiedza, ze Ty "z AA"...!? :-o
                        > A...
                        > Ps. Ze po Zlocie AA, na Twojej piersi, tam gdzie znajduje sie serce, moj slad w
                        > idnieje...!?
                        -----------------------------------------------------------------------------------------
                        Oczywiście że wiedzą że z AA, gdyż czytają to, co się do nich MĄDRZE i TAKTOWNIE pisze- uważnie :), a także umieją to docenić.
                        August- czy myślisz, że Boja za Twą Przyczyną dostąpił stygmatyzacji, czy też- że się nie umył od zlotu? Jedno i drugie- chyba lekka przesada ;)))
                        • aaugustw do upsididit1... 16.05.11, 21:20
                          upsididit1 napisała:
                          > ... August- czy myślisz, że Boja za Twą Przyczyną dostąpił stygmatyzacji, czy też-
                          > że się nie umył od zlotu? Jedno i drugie- chyba lekka przesada ;)))
                          ____________________________________________________________________.
                          Tak odbieraja (i mysla) ludzie spoza Wspolnoty AA, Boja wie o co chodzi, bo nie ma
                          takich pijanych juz skojarzen...!
                          A...
                          • upsididit1 Re: do upsididit1... 16.05.11, 22:04
                            aaugustw napisał:
                            > Tak odbieraja (i mysla) ludzie spoza Wspolnoty AA, Boja wie o co chodzi, bo nie
                            > ma
                            > takich pijanych juz skojarzen...!
                            > A...
                            -----------------------------------------------------------------------------------------------
                            Jeśli uśmiech kojarzy Ci się wyłącznie z pijaństwem, to pozostaje mi tylko współczuć....
                            U.
                            p.s. skąd wiesz jakie skojarzenia ma Boja? W związku z jego ostatnimi wypowiedziami i moją na nie reakcją wypada mi przytoczyć cytat: ""Widziałam już koty bez uśmiechu - pomyślała Alicja - ale uśmiech bez kota widzę po raz pierwszy w życiu." :)
                            • aaugustw Re: do upsididit1... 16.05.11, 22:40
                              upsididit1 napisała:
                              ""Widziałam już koty bez uśmiechu - pomyślała Alicja - ale uśmiech bez kota widzę po raz pierwszy w życiu." :)
                              ________________________________.
                              Ta kraina czarow nie interesuje mnie...!
                              Autorka tych slow powinna wiecej uwagi zwracac na smiejace sie psy...!
                              A...
                              • upsididit1 Re: do upsididit1... 17.05.11, 09:16
                                aaugustw napisał:

                                upsididit1 napisała:
                                ""Widziałam już koty bez uśmiechu - pomyślała Alicja - ale uśmiech bez kota widzę po raz pierwszy w życiu." :)
                                > ________________________________.
                                Ta kraina czarow nie interesuje mnie...!
                                Autorka tych slow powinna wiecej uwagi zwracac na smiejace sie psy...!
                                > A...

                                Auguście, MNIE interesuje. I wyrażam swoją aprobatę, dla tego, co napisał Boja tak- jak ja uważam za stosowne i takim cytatem, który ja uważam za stosowny.
                                Autor słów, jeśli już a nie autorka a Twoja parafraza- chybiona i nie wyraża nic sensownego po za tendencją do dziecinnego odszczekiwania.
        • bananarama-live Re: 13.05.11, 17:28
          Zgadza się . Na grupie wstepnej, sporo osób nie wie jeszcze ze jest alkoholikami. AA =błąd
          Chodziło mi o osoby z problemem.
    • pierzchnia Re: czy istnieje skuteczna perswazja? 13.05.11, 16:27
      Pozostawmy to dno, a zajmijmy się refleksją.
      Nikt z własnej woli nie przerywa ulubionego zajęcia - dopiero jakiś bodziec potrafi skłonić go do refleksji.
      Czy będzie on na tyle silny, by przerwać picie, to już zupełnie inna sprawa.
      Osobiście wierzę, w Łaskę, która działa poprzez odpowiednich ludzi i miejsca - powierzam moje sprawy Bogu.
      Istnieją, w człowieku głębie, do których dotrzeć nie sposób...





      • bananarama-live Re: czy istnieje skuteczna perswazja? 13.05.11, 17:32
        Jeżeli Bóg ci pomaga, to wszystko ok, ale co maja zrobić ludzie, którzy wierzą w Misia Koralgola?
        • pierzchnia Re: czy istnieje skuteczna perswazja? 13.05.11, 18:19
          Myślę, że powinni zacząć wierzyć, w Boga Żywego.
          • upsididit1 Re: czy istnieje skuteczna perswazja? 13.05.11, 19:13
            pierzchnia napisał:

            > Myślę, że powinni zacząć wierzyć, w Boga Żywego.

            Pierzchnia, nie da się nakłonić kogoś, aby zaczął wierzyć. Lub aby pogłębił te gdzieś na dnie duszy zakopane resztki wiary, które gdzieś tam zostały. Ciąganie męża na rekolekcje nic nie dało. Głęboka wiara jest łaską i rozwiązaniem, odpowiedzią na każde pytanie. Żałuję, że moja nie jest tak głęboka jak niektórych, byłoby mi łatwiej. Jego zaś jest na takim etapie że owszem, chętnie pójdzie na pasterkę, po kielichu, popłakać sobie i powzruszać się...
            • pierzchnia Re: czy istnieje skuteczna perswazja? 13.05.11, 19:36
              Wielu ludzi, którzy np. przeżyli śmierć kliniczną zmieniło swoje zapatrywania.
              To jest właśnie spotkanie z czymś żywym.
              Są też i inne doświadczenia...
              • upsididit1 Re: czy istnieje skuteczna perswazja? 13.05.11, 19:48
                pierzchnia napisał:

                > Wielu ludzi, którzy np. przeżyli śmierć kliniczną zmieniło swoje zapatrywania.
                > To jest właśnie spotkanie z czymś żywym.
                > Są też i inne doświadczenia...

                Oj Pierzchnia, mam nakłonić męża aby przeszedł śmierć kliniczną? No błagam Cię :)....
                • pierzchnia Re: czy istnieje skuteczna perswazja? 13.05.11, 19:56
                  Tylko nie próbuj ją na siłę przywołać.
                  • upsididit1 Re: czy istnieje skuteczna perswazja? 13.05.11, 20:08
                    Nie nie, choć czasem mam ochotę ubić ;)))...
                    • pierzchnia Re: czy istnieje skuteczna perswazja? 13.05.11, 20:38
                      To by była
                      SŁABOŚĆ
                      • upsididit1 Re: czy istnieje skuteczna perswazja? 13.05.11, 21:03
                        słabo słabość się otwiera, do połowy ;)
                        • pierzchnia Re: czy istnieje skuteczna perswazja? 13.05.11, 21:17
                          Trwoga mnie trwoży...
                          • upsididit1 Re: czy istnieje skuteczna perswazja? 13.05.11, 21:27
                            pierzchnia napisał:

                            > Trwoga mnie trwoży...

                            nie boj sia, Kaźmirz:)!
                            • deoand Re: czy istnieje skuteczna perswazja? 14.05.11, 12:14
                              Mądrze prawicie ale Cudów nie ma -Wars wita was i detoks czeka na was ... Ostatnio jeden natchniony po 10 latach powrócił na swoje miejsce w szeregu ... i ty eska tez przyjdziesz jak koza do woza - szczególnie po tej lampce wina ..a potem drugiej itd itp

                              Upsi sobie darujemy chwilowo -niech sie nacieszy abstynencją
                              • pierzchnia Re: czy istnieje skuteczna perswazja? 14.05.11, 12:42
                                Ty nawet straszyć nie potrafisz...
                                O mnie też tak gadałeś i Twoje prognozy się nie sprawdziły.
                                "Pierzchnia, wystarczy jeden kieliszek i powrócisz."
                                To właśnie ten lęk powoduje te całe nakręcanie - dające upust, w zapiciu.
                                Nie dajcie się na to nabrać !


                                • deoand Re: czy istnieje skuteczna perswazja? 14.05.11, 12:54
                                  Więc pijcie spokojnie - jeden , dwa , może trzy a może unijkę - pij pierzchnia - tamten gość pił pół roku i dopiero teraz go z roboty wywalili . Trzymał sie dzielnie - walczył jak lew ale padł jak mucha !
                                  • pierzchnia Re: czy istnieje skuteczna perswazja? 14.05.11, 13:00
                                    Rzecz, w tym, że ja nie piję...
                                • upsididit1 Re: czy istnieje skuteczna perswazja? 14.05.11, 13:05
                                  pierzchnia napisał:

                                  > Ty nawet straszyć nie potrafisz...
                                  > O mnie też tak gadałeś i Twoje prognozy się nie sprawdziły.
                                  > "Pierzchnia, wystarczy jeden kieliszek i powrócisz."
                                  > To właśnie ten lęk powoduje te całe nakręcanie - dające upust, w zapiciu.
                                  > Nie dajcie się na to nabrać !
                                  >
                                  Wiesz Pierzchnia :), czasem ludziom o wysokim poziomie lęku pomaga wprowadzenie w życie powiedzenia "jeśli nie potrafisz sprawić, aby cię pokochali - niech zaczną się ciebie bać", ale- nie taki diabeł straszny, jak się umaluje, nawet w boskie barwy ;)..
                                  • pierzchnia Re: czy istnieje skuteczna perswazja? 14.05.11, 13:32
                                    Mój znajomy prowadzi zakład rzemieślniczy - oprawę obrazów.
                                    Pewnego dnia, przed laty, zjawił się u niego Tadeusz Łomnicki.
                                    - Czy Pan mnie poznaje ?
                                    - Pan Wołodyjowski !
                                    • upsididit1 Re: czy istnieje skuteczna perswazja? 14.05.11, 14:40
                                      pierzchnia napisał:

                                      > Mój znajomy prowadzi zakład rzemieślniczy - oprawę obrazów.
                                      > Pewnego dnia, przed laty, zjawił się u niego Tadeusz Łomnicki.
                                      > - Czy Pan mnie poznaje ?
                                      > - Pan Wołodyjowski !

                                      Przed laty, wypożyczalnia kaset wideo.
                                      Wpada klient, jak po pożar, niemal z drzwiami i od progu woła: Jest "Nieuchwytny"??? Po całym mieście za nim biegam!
                                      Właściciel, pogardliwie wydymając usta pokręcił głową przecząco: "No coś Pan!!!"
                              • e4ska koloraturka taka 15.05.11, 09:22
                                ty eska tez przyjdziesz jak koza do woza - szczególnie po tej lampce wina ..a potem drugiej itd itp

                                - Więc kiedy, pani?
                                - Nigdy, panie...
                                - Zostaw mi choć nadzieję! - złamaną koloraturą zakląskał Deo.
                                - Tej ci też zostawić nie mogę - rzekła z godnością Eska i wyszła wolnym krokiem bez wolnego kroku, ten jednakowoż przyszpilił się ssawką do jej ogona, sorki, do trenu sukni galowej, którą - jak zwykle pijana!!!- odziała się w celach niecnych, a nawet bezecnych, pokazując duchowości, że ma ją w głębokim rewersie.

                                To ile jeszcze do emeryturki, Deo? żebym zdążyła :-)
                                • upsididit1 Re: koloraturka taka 15.05.11, 10:56
                                  e4ska napisała:

                                  > ty eska tez przyjdziesz jak koza do woza - szczególnie po tej lampce wina ..
                                  > a potem drugiej itd itp

                                  >
                                  > - Więc kiedy, pani?
                                  > - Nigdy, panie...
                                  > - Zostaw mi choć nadzieję! - złamaną koloraturą zakląskał Deo.
                                  > - Tej ci też zostawić nie mogę - rzekła z godnością Eska i wyszła wolnym krokie
                                  > m bez wolnego kroku, ten jednakowoż przyszpilił się ssawką do jej ogona, sorki,
                                  > do trenu sukni galowej, którą - jak zwykle pijana!!!- odziała się w celach nie
                                  > cnych, a nawet bezecnych, pokazując duchowości, że ma ją w głębokim rewersie.
                                  >
                                  > To ile jeszcze do emeryturki, Deo? żebym zdążyła :-)

                                  Twoje poczucie humoru Esko jest niezrównane :))), ino nie bardzo wiem z jakiej racji Deo miałby kląskać, skoro to przywilej słowiczy ;))...
                                  • e4ska Re: koloraturka taka 15.05.11, 11:34
                                    Moje poczucie humoru dowodzi jedynie, żem jest nieszczęśliwa i jeszcze cierpiąca, jako że nie wyobracał mnie duchowo żaden terapeuta ani psychiatra. Na domiar złego wspólnota aowska obraca mnie tylko wirtualnie, co wszakże nie ma mocy właściwej interakcjom realnym.

                                    Myślę też, żeDeo w chórach pijackich, które zawodzą ("zawodzą" to słowo właściwe, żeby nie powiedzieć: "przednie") w zegrzańskich rewirach, pełni rolę słowika grasującego wśród much. Mogą to być owocówki, czyli obrzydlistwa zlatujące się do statecznie fermentującego gąsiora.

                                    Też miłe zdrufka dla ciebie :-)
                                    • upsididit1 Re: koloraturka taka 15.05.11, 11:47
                                      e4ska napisała:

                                      > Moje poczucie humoru dowodzi jedynie, żem jest nieszczęśliwa i jeszcze cierpiąc
                                      > a, jako że nie wyobracał mnie duchowo żaden terapeuta ani psychiatra. Na domiar
                                      > złego wspólnota aowska obraca mnie tylko wirtualnie, co wszakże nie ma mocy wł
                                      > aściwej interakcjom realnym.
                                      >
                                      > Myślę też, żeDeo w chórach pijackich, które zawodzą ("zawodzą" to słowo właściw
                                      > e, żeby nie powiedzieć: "przednie") w zegrzańskich rewirach, pełni rolę słowika
                                      > grasującego wśród much. Mogą to być owocówki, czyli obrzydlistwa zlatujące się
                                      > do statecznie fermentującego gąsiora.
                                      >
                                      > Też miłe zdrufka dla ciebie :-)

                                      "Grasujący z muchami", toż to życiowa rola na miarę Oskara (tego od kanapek ;).
                                      pozdr :)

                                • deoand Re: koloraturka taka 15.05.11, 10:58
                                  Spiesz sie jednak , spiesz- bo juz niedługo - pierwsza grupa zatrudnienia a teraz to takie laski poddaja się ochoczo terapii , że cho cho .

                                  Ale juz dla ciebie to te magnetyczne paski abyś sobie rączuniek nie uszkodziła ,jakby co, to jakoś się znajdą.

                                  A twoi przyjaciele janu i beka to co - ambitnie trzeźwieją i nie piją czy wręcz odwrotnie , a wilk -ten to chyba nie pije bo pewno w klatce ????
                                  • e4ska Re: koloraturka taka 15.05.11, 11:44
                                    Nie wiem ci ja o dwóch pierwszych nic - co mi odpowiada, bo czasami lepsza niewiedza niż wiedza, która jest jedynie pozorem, takim lakierem, co zamienia gó... w kiełbasę, ale spróbuj skosztować ;-) Fe!

                                    Natomiast o Wilku chętnie bym co przeczytała, ponieważ jest to - cokolwiek powiedzielibyśmy lub wybaczyli - bardzo ciekawa biografia...

                                    Martwię się, aby teraz, na nowej drodze życia, nie popsuł mu szyków jego ciężki bezwzględny nałóg. To zmartwienie nie jest jakimś bolesnym rwaniem zęba, ale jednak czasem ćmi.

                                    Ach, te laski... Jedną niedawno wypuściłeś, a już sobie zęby przednie powybijała, do tego gębę ma spuchniętą jak gotowany kalafior w buraczkach.

                                    .................................................................
                                    W każdym razie miłe pozdrowionka i wracam do pracy.
                                    :-)))
                                  • upsididit1 Re: koloraturka taka 15.05.11, 11:53
                                    deoand napisał:

                                    > Spiesz sie jednak , spiesz- bo juz niedługo - pierwsza grupa zatrudnienia a ter
                                    > az to takie laski poddaja się ochoczo terapii , że cho cho .


                                    LASKI CHO CHO
                                    • deoand Re: koloraturka taka 15.05.11, 12:46
                                      E.. no moje trochę starsze ale nie za wiele - te to chyba jeszcze dziewicze względem szlachetnego alkoholizmu przewlekłego !!!

                                      Nie każda dama esko umie zachować pion i zręcznie omijać niepotrzebne przeszkody w drodze po kolejna flaszkę - to raczej wrodzona umiejetnośc męska .

                                      Może to ta sama , którą wysiłkiem własnym podnosiłem gdy zaryła facjatą w glebę ... na straty .
                                • pierzchnia Re: koloraturka taka 15.05.11, 13:43
                                  Trzeba przyznać, że ,wolnym_krokiem, wykonał kawał dobrej roboty - wygrzebał z forumowych annałów bardzo interesujące świadectwa, a tego nie da się już wymydlić.
                                  Niektórzy, co prawda, starają się je zamalować olejną, ale farba łuszczy się i po chwili odpada - ukazując całą gołą prawdę.
                                  • e4ska Re: koloraturka taka 15.05.11, 14:33
                                    Dowcip polega na tym, że wolna wygrzebała początek, a nie dogrzebała się zakończenia.
                                    A mu jej tego nie ułatwimy - przynajmniej na razie ;-) zresztą towarzyszyła mi już wcześniej, więc temat zna.

                                    Z drugiej stron: cóż to "kompromitującego" było w moim starym wpisie? Dla mnie kompromitującego? Gdybym pobiła ojca po pijanemu - to i owszem, czemu nie.

                                    Nijakiej kompromitacji doszukać się nie mogę, wspominam też często temat mojego zauroczenia psychoanalitycznymi bebechami. Ale może z perspektywy demonologii ludowej jest jakisiś szczegół przeoczony?

                                    Więc, Pierzchnio: co - według ciebie - należało zamalować farbą? Po co i dlaczego?
                                    (o moim poczuciu bycia dysfunktem rodzinnym świadczy wiele innych wpisów, nie tylko ten... na pewno kilkanaście).
                                    • e4ska Re: koloraturka taka 15.05.11, 14:34
                                      Mu znaczy my. My ułatwimy, znaczy się - nie.
                                      ;-)
                                    • pierzchnia Re: koloraturka taka 15.05.11, 14:45
                                      e4ska napisała:

                                      Więc, Pierzchnio: co - według ciebie - należało zamalować farbą?

                                      Ja się na tym nie znam - używam farby do upiększania, a nie do zamalowywania...
                                      • e4ska Re: koloraturka taka 15.05.11, 15:31
                                        Jak zwykle, Pierzchnia - odpowiedź w twoim stylu, czyli zejście w krzaki. Jednak post wcześniej jakoś ci się napisało o "zalakierowaniu".

                                        Ucz się, chłopie: stary koń czy stara szkapa, którym siwizna bokami po skroniach się kręci, niech tacy i takie nie robią z siebie ofiar w stylu DDA czy DDD-owym, bo na durnych i na durne wychodzą. A jak się problem pojawi, należy go rozwiązać zgodnie z posiadaną wiedzą życiową, doświadczeniem i energią.

                                        Czas na rozrachunki z tatusiem i mamusia to jest czas nastoletni. Potem mamy troszkę inne zmartwienia, no chyba że kto psychicznie chory i to nie na alkoholizm. Dewiacje i zboczenia trzeba leczyć. Od tego jest psychiatria.

                                        A co najgorsze:
                                        Idzie stary koń czy idzie stara szkapa na terapie, warsztaty odbywa. Pieniądze jeśli własne traci, to już ich strata. Niech tam - ludzie na gorsze głupoty czas marnują. ale jak stary koń i stara szkapa terapeutyzuja się za pieniądze NFZ i nic z tego nie wychodzi oprócz totalnego zdziwaczenia...

                                        Tutaj to już złodziejstwo w wielkiej bezczelności: Należy mi się i dlaczego tak mało?

                                        Wolna w kroku otwarcie podaje link do terapii. I w dodatku posługuje się Eską. Takie alfonstwo forumowe to jest, drogi pierzchnia... czerpanie zysków z cudzego nierządu w zakresie freudowszczyzny.
                                        • pierzchnia Re: koloraturka taka 15.05.11, 16:14
                                          > Jak zwykle, Pierzchnia - odpowiedź w twoim stylu, czyli zejście w krzaki. Jedna
                                          > k post wcześniej jakoś ci się napisało o "zalakierowaniu".

                                          To, że postrzegam czyjś proceder, jeszcze nie oznacza, że się nim trudnię.

                                          > Czas na rozrachunki z tatusiem i mamusia to jest czas nastoletni. Potem mamy tr
                                          > oszkę inne zmartwienia, no chyba że kto psychicznie chory i to nie na alkoholiz
                                          > m. Dewiacje i zboczenia trzeba leczyć. Od tego jest psychiatria.

                                          Teraz już i zboczenia jakoweś się pojawiają - jak zwykle, w formach niedopowiedzianych...
                                          Twoje wpisy, Eska, trącą nie tyle manieryzmem co zjadliwością i, w tym miejscu zgodzę się się z Tobą, że nic z tego nie wychodzi oprócz totalnego zdziwaczenia...
                                          • e4ska Re: koloraturka taka 15.05.11, 16:22
                                            Są ludzie, którzy są chorzy psychicznie tym kierunku, Pierzchnio. Psychopaci... ot, jakieś austriackie przykłady zdziczenia totalnego, w tym przypadku ojca... Dziwisz się? A podobno ja kwestionuję psychiatrię i psychologię! Nie. Nic podobnego.

                                            Pytanie konkretne brzmi: co kompromitującego i wymagającego lakieru oraz pozłoty zauważyłeś w moim dawnym wpisie i obecnych wpisach? Czemu miałabym się wstydzić? Czego?

                                            Możesz napisać jasno?
                                            Pytam bez zjadliwości ;-)
                                            • wolnym_krokiem Re: koloraturka taka 15.05.11, 16:28
                                              Trzeba przyznać, że ,wolnym_krokiem, wykonał kawał dobrej roboty - wygrzebał z forumowych annałów bardzo interesujące świadectwa, a tego nie da się już wymydlić.

                                              Gdzie tu mowa o wstydzie? czy kompromitacji?
                                              Świadectwo nie ma z tym nic wspólnego przecież!

                                            • pierzchnia Re: koloraturka taka 15.05.11, 17:26
                                              "Tej ci też zostawić nie mogę - rzekła z godnością Eska i wyszła wolnym krokiem bez wolnego kroku, ten jednakowoż przyszpilił się ssawką do jej ogona..."

                                              Taka ironiczna forma potrafi umniejszyć wartość wcześniejszego wpisu.
                                    • wolnym_krokiem Re: koloraturka taka 15.05.11, 15:43
                                      Dowcip polega na tym, że wolna wygrzebała początek, a nie dogrzebała się zakończenia.
                                      A mu jej tego nie ułatwimy - przynajmniej na razie ;-) zresztą towarzyszyła mi już wcześniej, więc temat zna.
                                      Z drugiej stron: cóż to "kompromitującego" było w moim starym wpisie? Dla mnie kompromitującego? Gdybym pobiła ojca po pijanemu - to i owszem, czemu nie.


                                      Przecież tutaj o coś zupełnie innego niż kompromitację chodziło.
                                      Ci co mieli zrozumieli to właściwie.
                                      Koniec, czyli twoje ostatnie wpisy, stały się powodem mojego zajrzenia do początku.
                                      Nie odwrotnie, choć tak właśnie chciałabyś to widzieć.
                                      Tak samo pisanie o mnie jako o kobiecie, wskazuje na twoje zafiksowanie w każdym temacie.

                                      Powrót do początku miał na celu pokazanie, że ty również byłaś mocno autorefleksyjna oraz empatyczna w początkach trzeźwienia. Miałaś to coś, co inni wykorzystują dla własnego dobra.
                                      Z czasem zupełnie zatracone, po czym nawet wspomnienia nie ma, bo prowokowanie do wspomnień wywołuje podejrzliwość, absurdalność i całą masę co najmniej głupich zachowań. I to jest smutne.

                                      Wyczytałem gdzieś, że pracowałaś jako pedagog szkolny.
                                      Czy jeśli młodociani przychodzili do ciebie po pomoc, mówiłaś im to wszystko o swojej pracy, co masz do powiedzenia na temat pracy psychologów, terapeutów? Czy zachęcałaś ich do samodzielnego wychodzenia z kłopotów? brzydziłaś się swoją profesją?
                              • wolnym_krokiem Re: czy istnieje skuteczna perswazja? 15.05.11, 16:16
                                Ostatnio jeden natchniony po 10 latach powrócił na swoje miejsce w szeregu ... i ty eska tez przyjdziesz jak koza do woza - szczególnie po tej lampce wina ..a potem drugiej itd itp

                                Ja też tak sądzę, a często odnoszę wrażenie, po lekturze jej wpisów, że to już ma miejsce.
                                Rzecz w tym, że tego wprost tutaj nie oznajmi, bo, wiadomo ...
                                • pierzchnia Re: czy istnieje skuteczna perswazja? 15.05.11, 16:34
                                  wolnym_krokiem napisał:

                                  > Ja też tak sądzę, a często odnoszę wrażenie, po lekturze jej wpisów, że to już
                                  > ma miejsce.
                                  > Rzecz w tym, że tego wprost tutaj nie oznajmi, bo, wiadomo

                                  Nie ma podstawy do oskarżeń - są to wyłącznie Twoje domniemania.
                                  Zresztą mnie te, eskowe wino, wcale ością, w gardle nie stoi - dla mnie to nie jest żaden sukces.
                                  Natomiast ma to znaczenie psychologiczne - w zaufaniu do samego siebie.
                                  Dla mnie, jedną z najistotniejszych kwestii, jest sprawa lęku, którego należy się bezwzględnie pozbyć.
                                  • wolnym_krokiem Re: czy istnieje skuteczna perswazja? 15.05.11, 16:46
                                    Masz rację pierzchnia.
                                    Jednak przyznasz, że w temacie" pijąca z kontrolą alkoholiczka" to domniemanie bardziej prawdopodobne, niż moje inwalidztwo fizyczne, kobiecość lub transwestytyzm (do końca tego nie rozumiem) alfonsizm forumowy i sam już nie wiem, co tam jeszcze?
                                    Rozumiesz, że dla mnie to brzmi raczej jednoznacznie?

                                    To, że nie pijesz (jako alkoholik) ma ogromne znaczenie w spostrzeganiu rzeczywistości.
                                    I raczej nie dogadacie się ze sobą ;-)

                                    • e4ska Re: czy istnieje skuteczna perswazja? 15.05.11, 17:00
                                      pijąca z kontrolą alkoholiczka

                                      Nie stosuję picia kontrolowanego.
                                      Poczytaj sobie artykuły przywołane przez stodwójkę, może coś zrozumiesz.

                                      co do dyskusji... hm, powiedzmy - dyskusji.

                                      A nie róbże hałasu!
                                      Nie mam teraz czasu.
                                    • pierzchnia Re: czy istnieje skuteczna perswazja? 15.05.11, 17:03
                                      Myślę, że najistotniejszy jest właściwy stosunek do drugiego człowieka / również tego trudnego/.
                                      Kwestia tzw. picia kontrolowanego ma ogromne znaczenie dla tych, którzy szukają pomocy i przez ten dysonans tracą orientację.
                                      • wolnym_krokiem Re: czy istnieje skuteczna perswazja? 15.05.11, 21:03
                                        Myślę, że najistotniejszy jest właściwy stosunek do drugiego człowieka / również tego trudnego/.

                                        tak! trudnego zwłaszcza, bo z łatwym jest łatwo ;-)
                                    • upsididit1 Re: czy istnieje skuteczna perswazja? 15.05.11, 19:57
                                      wolnym_krokiem napisał:

                                      > Masz rację pierzchnia.
                                      > Jednak przyznasz, że w temacie" pijąca z kontrolą alkoholiczka" to domniemanie
                                      > bardziej prawdopodobne, niż moje inwalidztwo fizyczne, kobiecość lub transwesty
                                      > tyzm (do końca tego nie rozumiem) alfonsizm forumowy i sam już nie wiem, co ta
                                      > m jeszcze?
                                      > Rozumiesz, że dla mnie to brzmi raczej jednoznacznie?
                                      >
                                      Pozwolę sobie się wtrącić w żarliwą dyskusję na temat, który zapisałam w wątku ;)).
                                      I Pierzchnia ma rację broniąc trzeźwości Eski podważanej domniemaniami i Wolny może czuć się dotknięty epitetami, którymi został przywalony. To, że Eska go podejrzewa o bycie konkretną osobą, której nie lubi, to czyste domniemanie. Tak domniemywać można długo a ja czekam na konstruktywne porady, najlepiej w pigułce ;)....
                                      > To, że nie pijesz (jako alkoholik) ma ogromne znaczenie w spostrzeganiu rzeczyw
                                      > istości.
                                      > I raczej nie dogadacie się ze sobą ;-)
                                      >
                                      • upsididit1 Re: czy istnieje skuteczna perswazja? 15.05.11, 20:00
                                        nie usunęłam końca cytowanej wypowiedzi i nie powinno tam jej być, sorki:)
                                        • pierzchnia Re: czy istnieje skuteczna perswazja? 15.05.11, 20:20
                                          W zasadzie to wszystko, co uważam za najistotniejsze, opisał Boja - odpowiadając na prośbę wolnym_krokiem / Prośba do boi./

    • 7zahir NIE istnieje skuteczna perswazja. 15.05.11, 21:25
      Sama widzisz z przebiegu dyskusji w tym watku.
      • pierzchnia Re: NIE istnieje skuteczna perswazja. 15.05.11, 21:39
        Amen
        • upsididit1 Re: NIE istnieje skuteczna perswazja. 15.05.11, 21:50
          amen to jest życzenie, wolałabym abyś życzył, żeby ktoś skuteczną perswazję wynalazł :)
        • wolnym_krokiem Re: NIE istnieje skuteczna perswazja. 15.05.11, 21:58
          To nie brzmi optymistycznie, a nawet ( myślę*) może odbierać nadzieję lub wiarę, w to, że bliska osoba może przestać pić. Może to tylko stylistyka, która czyni to stwierdzenie nieprawdziwym, a może coś innego? ale gdyby skuteczna perswazja NIE ISTNIAŁA, nie byłoby też ozdrowiałego alkoholika. Skuteczna jest ta która doprowadza do trzeźwienia. I dopiero po otrzeźwieniu alkoholika, wiemy co konkretnie mu pomogło. Dlatego uważam warto pytać, chociażby po to, aby nie czuć się z problemem samotnie, i żeby spoglądać w przyszłość z nadzieją.
          • upsididit1 Re: NIE istnieje skuteczna perswazja. 15.05.11, 22:16
            no, bo bez nadziei jest beznadziejnie :)
    • kurtho Spam? - Alkoholik, 12 kroków od dna 15.05.11, 22:41
      Wydawnictwo WAM zapowiada dwie nowe ksiazki, legendarenego juz niemal (przynajmniej w pewnych kregach) Meszuge. Jego pierwsza ksiazka "Z piekła do trzeźwości" jest juz od dawna niedostepna. Mam nadziej, ze nastepne nie beda gorsze, a dzieki powaznemu tym razem wydawnictwu, moze nie bedzie takich problemow z dystrybucja, jak w przypadku premiery :-)

      ALKOHOLIK
      www.wydawnictwowam.pl/zapowiedzi/?Page=info&Id=41
      12 KROKÓW OD DNA
      www.wydawnictwowam.pl/zapowiedzi/?Page=info&Id=40
      • b.u.r.a.t.i.n.o Re: Spam? - Alkoholik, 12 kroków od dna 15.05.11, 23:47
        kurtho napisał:

        > Wydawnictwo WAM zapowiada dwie nowe ksiazki, legendarenego juz niemal (przynajm
        > niej w pewnych kregach) Meszuge. Jego pierwsza ksiazka "Z piekła do trzeźwości"
        > jest juz od dawna niedostepna. Mam nadziej, ze nastepne nie beda gorsze, a dzi
        > eki powaznemu tym razem wydawnictwu, moze nie bedzie takich problemow z dystryb
        > ucja, jak w przypadku premiery :-)
        >
        > ALKOHOLIK
        > www.wydawnictwowam.pl/zapowiedzi/?Page=info&Id=41
        > 12 KROKÓW OD DNA
        > www.wydawnictwowam.pl/zapowiedzi/?Page=info&Id=40
        ---------------------------------------------------------
        Pozdrów tego "legendarnego" Meszuge, od nie mniej legendarnego w "pewnych kręgach" Pinokia. ;-))

        A mówiąc poważnie, dzięki za tę informację. Dzięki niej zajrzałem na stronę tego wydawnictwa WAM i znalazłem tam kilka ciekawych pozycji, które kupię!
        :-)
        • upsididit1 Re: Spam? - Alkoholik, 12 kroków od dna 16.05.11, 00:28

          > A mówiąc poważnie, dzięki za tę informację. Dzięki niej zajrzałem na stronę teg
          > o wydawnictwa WAM i znalazłem tam kilka ciekawych pozycji, które kupię!
          > :-)

          Tylko nie wykup wszystkiego, ja się czaję na "PORTRET SMOKA + TAJEMNICE WRÓŻKI LILIANY" :)
      • pierzchnia Re: Spam? - Alkoholik, 12 kroków od dna 16.05.11, 00:11
        Ja też nabyłem
        Książkę
        • upsididit1 Re: Spam? - Alkoholik, 12 kroków od dna 16.05.11, 00:30
          pierzchnia napisał:

          > Ja też nabyłem
          > [url=http://fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/2729246,2,1,alkoholizm.html]Książkę[/ur
          > l]
          toż to biały kruk! :)
    • b.u.r.a.t.i.n.o Re: czy istnieje skuteczna perswazja? 15.05.11, 23:42
      upsididit1 napisała:

      > Słuchajcie, mam takie pytanie: czy znacie kogokolwiek, do kogo dotarłoby, że ma
      > problem alkoholowy dzięki perswazjom z zewnątrz?
      -----------------------------------------------------
      Oczywiście. Powiedziałbym wręcz, że te impulsy z zewnątrz są koniecznym warunkiem uświadomienia sobie, że problem jest problemem.
      Inną sprawą jest, co z tego. To znaczy, co z wiedzą, że mam problem, zrobię.


      upsididit1 napisała:
      Chodzi mi konkretnie o to czypijak w jakikolwiek sposób może zacząć przemianę zanim sam nie osiągnie swojego dna. Generalnie jest to pytanie o profilaktykę ale nie tylko.
      -----------------------------------------------
      Oczywiście, że pijak może zacząć przemianę zanim osiągnie "dno". Może zacząć to robić w każdej chwili swojego życia. "Dno" to już jest powiedziałbym "ostatni dzwonek", żeby się wziąć za siebie.


      upsididit1 napisała:
      Pytanie jest także takie, czy rzeczywiście nie ma metod otwarcia komuś oczu, bo może są, tylko nic mi o nich nie wiadomo?
      ---------------------------------------------------
      Metod jest wiele.
      Napiszę w tej chwili tylko o jednej: dawanie dobrego przykładu.
      To znaczy jeśli zmieniłem swoje postępowanie na lepsze i inni widzą tego dobre efekty, to jest prawdopodobne, że da to do myślenia innym ludziom; że to zmieni coś również w nich.

      hej,
      :-)
      • upsididit1 Re: czy istnieje skuteczna perswazja? 16.05.11, 00:32
        b.u.r.a.t.i.n.o napisał:

        > Metod jest wiele.
        > Napiszę w tej chwili tylko o jednej: dawanie dobrego przykładu.
        > To znaczy jeśli zmieniłem swoje postępowanie na lepsze i inni widzą tego dobre
        > efekty, to jest prawdopodobne, że da to do myślenia innym ludziom; że to zmieni
        > coś również w nich.
        >
        > hej,
        > :-)

        Dzięki, iskierka nadziei wróciła, może mój przykład coś z czasem da :)...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka