szacki
17.06.12, 11:33
po kazdej imprezie mówie- wiecej nie idę. to był ostatani raz, chrzanie to. Jeszcze tylko 3 miesiace i zaczne porzadna terapię. Wezme sie za siebie. Rzucę nawet fajki. Często sobie wyobrażam jak to będzie fajnie. To będzie piekna jesień. taka świadoma. Będę zbierać kasztany, robic bukiety z liści, kupię pastele i zacznę malować. jeszcze tylko 3 miesiące. Wytrzymam. W sumie mógłbym zacząć od dziś ale zbliżają się wakacje. Głupio tak być trzeźwym na wakacjach.
Wydaje coraz wiecej kasy. oszczedzam na zarciu. Przestałem kupowac ubrania, wyszstko pochlaniają cluby i alk. W sumie nie wiem po co tyle płace jak i tak potem niewiele pamietam.
Coraz czesciej chodze tam sam. Z uwagi na dziwne rzeczy które mi sie przydazają nie chce miec nikogo na sumieniu. Średnio 2 razy w tygodniu trzeba po mnie przyjechac i zabrac do domu bo sie zawieszam i tak potrafie przesiedziec w jednym miejscu kilka godzin.
Nie lubie wychodzic z domu trzezwy bo sie wszyscy wtedy na mnie dziwnie patrzą a to jest trudne do zniesienia. W pracy przeżywam istne katusze. Ciekawe do jakich clubów chodzi mój szef? mam nadzieje ze nie do tych samych co ja. .
W sumie ciag ma tez swoje dobre strony. teraz wszystko musze ogarniac podwójnie, 3 razy tyle energii wkladam zeby było czysto zebym wygladem nie odbiegal od ogólu i zeby ktos sie przypadkiem nie domyslił jaka to u mnie lipa jest. W sumie nie wiem czemu tak bardzo mi na tym zalezy. Kiedys mialem to gdzies. a teraz piekielnie sie pilnuje. Patrzac z boku trudno sie domyślić ze ja juz tego nie ogarniam. Chociaz mysle ze lada moment fasada pierdyknie bo coraz czesciej zawalam.
Taki sie bardzo towarzyski zrobiłem ostatnio, wrecz miedzynarodowy. Poznaje tabuny ludzi. W sumie chyba zawsze mi o to chodziło. Ale mimo wszystko Męczy mnie podwójne życie. Czuję ze juz sam nie wiem kim naprawde jestem. Chcialbym zeby była juz jesień.