miskolaj
12.03.13, 23:59
zacelam trening konstruktywnych zachowan - to kontynuacja terapii podstawowej, dzis mialam duzo wrazen na zajeciach wiec sie z wami podziele...na grupie jakies 12 osob w roznym wieku, wszyscy swiezo uiecczeni abstynencji - w sensie krotko i jeden co nie poje prawie 2 lata...przezylam tam szok, teoria o tym, ze jak czlowiek nie pracuje na programie to stoi w miejscu dla mnie jest po dzisiejszym dniu bankowa...i jak ktos nie wierzy nie musi, nie moja sorawa, sluchalam tych ludzi, cos byla mowa o mitingach wiec sie dowiedzialam ze poza jednym kolesiem nikt nie chodzi,,co Ci ludzie wygadywali to byl szary dym,,,nie sadze by ktos z nich do rocznicy dociagnął...tylko ten co ma 2 lata chodzi na mitingi..i dzis to widzialam jak na tacy,,, ja mam kontakt na codzien z ludzmi ktorzy cos ze soba robia, a tam byli tacy co wlasnie nic nie robia (troche jak moj maz) to jest dramat, nie chodzi o to ze oceniam, bo szczerze mowiac mnie to nie rusza, kazdy robi co lubi, ale to bylo jak na imprezie pijackiej, smiech impreza, nawet nie zaisteresowani tematem w wiekszosci, gadanie głupot i jak sie zaczeło o uczuciach to ja byłam w szoku, wylewali te pretensjie, ze nikt ich nie chwali nie wpsiera, ze ciezko, ze zony nie doceniaja, ze w ogole musza pracowac tyle, ze ludzie sa wstretni to jakis koszmar przezylam, jak zawsze mam gadulca to wstydzilam sie odezwac bo myslam ze mnie zasztyletuja:) wiec tylko sluchalam i sie za łeb trzymałam, przysiegam ze jakbym sie miala tak meczyc to bym pila, podziwiam tych ludzi ze po pol roku nie pija....jesli nie klamia, bo ostatnio laska przyszla pijana na tkzety:) ale wszyscy na pewno nie klamia wiec ja ich podziwiam, jak przestalam pic i poszlam po pomoc to na kolanach...a tam cała plejada gwiazd, wszyscy juz prawie wyzdrowieli, luz, smiechy chichy...i cały wachlarz oczekiwan, terputke wychowywac:)
to w kazdym razie czeski film, ja sie wstydzilam, jakas mi sie wlaczyla identyfikacj i sie wstydzilam i widzialam ze teraputka - znałam ja tylko na mnie spogladała hahah
raz mnie spytala czy ja chodze na mitingi powiedzialam ze regularnie to na mnie spojrzano i smiech, ze co ja tam robie i czy mnie nie zjedli:) no rece opadaja, oni jeszcze nie wiedza ze jak tak beda robic to beda jedli gowno spod siebie i moczem beda zalatywac:(
szkoda slow, na szczescie mi sie nie wlaczyl zaden moralizatorski nastroj w sensie "ludzie obudzcie sie" ale naprawde///mitingi mitingi mitingi....jak nie to żal, żółć i kompiele błotne - takie moje zdanie - nie z dupy a z obserwacji...pozdrawiam