Dodaj do ulubionych

poszlam na tkz-ety

12.03.13, 23:59
zacelam trening konstruktywnych zachowan - to kontynuacja terapii podstawowej, dzis mialam duzo wrazen na zajeciach wiec sie z wami podziele...na grupie jakies 12 osob w roznym wieku, wszyscy swiezo uiecczeni abstynencji - w sensie krotko i jeden co nie poje prawie 2 lata...przezylam tam szok, teoria o tym, ze jak czlowiek nie pracuje na programie to stoi w miejscu dla mnie jest po dzisiejszym dniu bankowa...i jak ktos nie wierzy nie musi, nie moja sorawa, sluchalam tych ludzi, cos byla mowa o mitingach wiec sie dowiedzialam ze poza jednym kolesiem nikt nie chodzi,,co Ci ludzie wygadywali to byl szary dym,,,nie sadze by ktos z nich do rocznicy dociagnął...tylko ten co ma 2 lata chodzi na mitingi..i dzis to widzialam jak na tacy,,, ja mam kontakt na codzien z ludzmi ktorzy cos ze soba robia, a tam byli tacy co wlasnie nic nie robia (troche jak moj maz) to jest dramat, nie chodzi o to ze oceniam, bo szczerze mowiac mnie to nie rusza, kazdy robi co lubi, ale to bylo jak na imprezie pijackiej, smiech impreza, nawet nie zaisteresowani tematem w wiekszosci, gadanie głupot i jak sie zaczeło o uczuciach to ja byłam w szoku, wylewali te pretensjie, ze nikt ich nie chwali nie wpsiera, ze ciezko, ze zony nie doceniaja, ze w ogole musza pracowac tyle, ze ludzie sa wstretni to jakis koszmar przezylam, jak zawsze mam gadulca to wstydzilam sie odezwac bo myslam ze mnie zasztyletuja:) wiec tylko sluchalam i sie za łeb trzymałam, przysiegam ze jakbym sie miala tak meczyc to bym pila, podziwiam tych ludzi ze po pol roku nie pija....jesli nie klamia, bo ostatnio laska przyszla pijana na tkzety:) ale wszyscy na pewno nie klamia wiec ja ich podziwiam, jak przestalam pic i poszlam po pomoc to na kolanach...a tam cała plejada gwiazd, wszyscy juz prawie wyzdrowieli, luz, smiechy chichy...i cały wachlarz oczekiwan, terputke wychowywac:)
to w kazdym razie czeski film, ja sie wstydzilam, jakas mi sie wlaczyla identyfikacj i sie wstydzilam i widzialam ze teraputka - znałam ja tylko na mnie spogladała hahah
raz mnie spytala czy ja chodze na mitingi powiedzialam ze regularnie to na mnie spojrzano i smiech, ze co ja tam robie i czy mnie nie zjedli:) no rece opadaja, oni jeszcze nie wiedza ze jak tak beda robic to beda jedli gowno spod siebie i moczem beda zalatywac:(
szkoda slow, na szczescie mi sie nie wlaczyl zaden moralizatorski nastroj w sensie "ludzie obudzcie sie" ale naprawde///mitingi mitingi mitingi....jak nie to żal, żółć i kompiele błotne - takie moje zdanie - nie z dupy a z obserwacji...pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • alkodarek Re: poszlam na tkz-ety 13.03.13, 09:49
      Magdo, oczy przecieram i aż nie wierzę w Twoją przemianę. Treść i forma pełna arogancji, wyższości i pychy. W ogóle nie wiem czemu ma służyć tak lekceważący stosunek i pogarda bliźniego? Duży ładunek ukrytej irytacji i złości w Twoich ostatnich wypowiedziach nie wróży Tobie niczego dobrego.

      ps. Tylko nie pisz , że "gó..." to środek ekspresji i " taka jest brutalna prawda". Swoje uczucia można równie precyzyjnie wyrazić w sposób nie eskalujący negatywnych uczuć.
      • miskolaj do Alkodarka:) 13.03.13, 10:25
        kazdy widzi to co chce:)
        zauwazyłaes wyzszosc?? w porzadku, ja nie mialam poczucia wyzszosci, mnie to przeraziło, ilke ludzie na wlasne zyczenie robi sobie krzywde...
        czy to jest moja ocena??? nie moj drogi to jest moja opinia...znasz roznice miedzy opinia a ocena>>>??otoz ocena mowi jasno i wyraznie ":ten film byl do dupy" natomiast opnia mowi" ten film mi sie nie podobał" to znaczy wtedy ze Tobie moze sie podobac i tyle....
        mam w sobie duzo irytacji kiedy widze jak ludzie na włąsne zyczenie funduja sobie powrot do picia..zawsze za kazdym razem mam ochote delikwenta walnac w łeb:) oczywsice nai tego nie robie, ani mu tego nie mowie, ale tak to rodzi moja irytacje...
        we mnie Alkodarku zadna przemiana nie nastapiła...od zawsze tak miałam i mam, ze nazwyam rzeczy po imieniu:) dla mnie złodziej to złodziej, ham to ham a gó... do gó......dośc czesto uzywam gówna jako środka ekpresji, na przykład na alkoholizm czesto mowie ze to straszne gowno - nie wydaje mi sie by to kogos urazało, ktos owszem moze uznac, ze jestem zle wychowana panienka i uzywam niecenzuralnych słow...ale uzywam, przy dzieciach nie, natomiast na codzien tak - to jest internet jak sam kiedys powiedziales i nie znamy sie w realu wiec moge Ci powiedziec ze w realu czesto tak mowie:) alkoholizm to gowno straszne, przenosnia zjadania gowna spod siebie została uzyta po to, by wyrazic co czeka tych delikwentow jak dalej beda takimi ignorantami - tylko widzisz kolega onie nie sa ignorantami wzgledem mnie, tylko wzgledem własnie alkoholizmu i kto jak kto Ty to akurat powienien najlepiej wiedziec, bo sam pisałes co przeszedłes i ze gdyby nie baclofen to bys pewnie umarł...a oni nawwet baclofenu nie jedza....a szkoda.nie mam pogrady dla tych ludzi, mam przerazenie, bo ta chorba zabija wiele młodych ludzi przedwczesnie, w zeszłym tygodniu zegnalismy alkoholika który na mitingi miał nie po drodze walnłą w końcu kilka piw i się zakręciła na drzewie - to mnie potowrnie złości i irytuje...jak sie o tym dowiedziłam uzyłam słowa duzo brzydzego niz gowno - eh...
        to ze sie ciesze, ze uratowalam sowje zycie i zwiekszam szanse na przezycie podddjac sie leczeniu to nie jest pycha alkodarku - to jest ulga, wdziecznosc, radosc i zawse jak mysle o tym to tez jestem przerazona...
        wiesz dla mnie to jest troche tak jakby ktos chory na raka wstał podziekował za jedyna sznase uratowania zycia wyszedł ze szpitala i poszedł potanczyc....czy to by budziło twoja irytacje??moja tak, bo zycie jest dla mnie najwazniejsze...potwornie mnie wkurza, ze tak niedoceniaja siły alkoholizmu młdzo ludzie - którzy są alkoholikami, mama ochote krzyczec głosno rozumiesz???bo jak ktos sobie z tego jaja robi to predzej czy pozniej polegnie i Ty dobrze o tym wiesz...
        tak przeraziłam sie wczoraj, nie miałam pogardy, za to wiesz mi jak powiedziałam o mitingach otrzymałam wyrazy pogardy, ironii wrecz głosne smiechy:) takze sytacja wygladała dosc odwrotnie niz próbujesz mi tutaj zaimplikowac....gdyby który kolwiek z tych ldzi porpsił mnie o pomoc, pomogłabym mu...problem polega na tym, ze oni pomocy nie chca, wolą wysmiewac się ze strarych pochorowanych alkoholikow i opowiadac dyrdymały jak to na mitingi przychodza syfiarze sie najesc darmowego ciasta - takie wczoraj opowiesci leciały na fajce na przeriwe - to była pogarda....
        nie potrafie gardzic tymi ludzmi, bo oni kompletnie nie maja swiadomosci na co choruja Alkodarku i co im grozi...
        a Tobie dziekuje za lekcje tego jak mozna wyrazac sowje uczucia:) wiem, ze sa ludzie którzy swoje uczucia wyrazaja w przepiekny sposób, i z przyej,nościa przemycaja w nich pogarde, albo krytyke, albo atak, wszystko mozna ubrac w piekne słowa - moja matka jest tego mistrzem:) znam to oj znam....to takie własnie gowno ubrane w złoty papierek...hahaha widzisz dla mnie liczy się intencja, nie opakowanie, tresc a nie forma...tu sie zapewne roznimy...Ty z wielka przyjemnosci dokonałes moejej nalaizy mojej wypowiedzi, używajac strannie dobranych słow, jednkaze przyświecał Ci tylko jeen cel i jedna z tego miałes korzysc - a mianowicie taka, ze udało Ci się (w Twoim mniemnaiu) pokazac, ze ja, taka niby trzezwa, a takiego używam jezyka, pokiwałes pikeni palcem, jak wielki sprawiedliwy i miales z tego wielka radoche sam przed soba:) zreszta Alkodarku do tego sprowadza się twoja rola na forum, wcinasz się watki nie zabierajac głosu w temacie tylko wytykasz innym - ze tacy niby trzezwi a tu prosze...:)
        ja widzisz uzyje słowa gó..., ale moja wypowiedz nie po to jest by komus cos udowodnic - tak jak Ty namietnie czynisz, czasem jest po to by pomoc, czasem po to by wyrazic swoj zal, czasdem lęk, czasem radośc i inne uczucia - ja się na tym forum wyrazam:) a Ty co robisz tutaj??:)nie musisz odpowiadac - otóz było to pytanie retoryczne....
        jak chcesz cos o mnie wiedziec - a zakładam, ze chcesz, bo wyrazasz troskę o mój stan to Ci powiem na co mam alergie - na dulszczyzne!!!!!to wlasnie gó... ubrane w śeicidełka:)
        wybacz to nie moja domena...i zapmaietaj sobie na przyszłosc, ze zadne twoje pseudointelektulane zabiegi tu na forum, ani najpiekniejszy jezyk i najgrzeczniejsze zwroty nie sprawia,ze komus cos udowdnisz, bo masz wstretyme intencjie i nie masz kompletnie pojecia czym jest ta trzezwosc o ktorej sie tu mowi...totez zawsze strzelał będzies kula w płot:) a jedyne co mozesz z tego czerpac to własna przeogromna jak sądze satusfakcje,,,na zasadzie "hahahah przyłapałem tych niby trzezwych, punkt po mojej stronie"
        a do tanga trzeba dwojga:)....
        i nie baw sie we wróżke a juz na pewno nie w stosunku do mojej osoby, jestem wierzaca osoba i zadne gusła i przepowiednie mnie nie obchodzą, szczególnie ludzi pod wpłuwem środkow zmieniajacych świadomosc:)
        pozdrawiam i pieknego słonecznego dnia zycze:)
        • alkodarek Re: do Alkodarka:) 13.03.13, 10:49
          Jak jeszcze raz przeczytasz mojego posta to zauważysz, że to nie była polemika i nie neguje tego co piszesz. Nie mam żadnej z tego radochy bo mógłbym dosr... Ci złośliwie i celnie. Podzielam Twój pogląd nt. beztroski w głupocie takich przestraszonych na maksa sytuacją delikwentów, którzy swój strach maskują właśnie głośnym zachowanie, głupawym śmiechem kpiną, pogardą. Elementy takiego zachowania mają ich zdystansować i odsunąć od tego co w głębi siebie już wiedzą. Wiedzą doskonale , że mają problem ale jeszcze nie chcą się do tego przed sobą i innymi przyznać.Niestety sami muszą do tego dojrzeć.
          Pełna zgoda z Twoimi obserwacjami, jednak nie wtrąciłbym się do Twojej wypowiedzi gdybym nie miał wewnętrznej potrzeby zwrócenia Ci uwagi na zmianę Twojego zachowania w ostatnich dwóch miesiącach. Eskalacja uczuć i ich gwałtowność są sygnałem, że dzieje się coś niedobrego. Tylko i wyłącznie to było przyczyną dla której napisałem posta, nie mam potrzeby dowartościowywać się. Nie bawi mnie zestawianie się z innymi i wytykanie im np. biegania na mitingi jak Ty za każdym razem wytykasz mi baclofen. Mimo tego, że doskonale wiesz o tym, że nie przyjmuje tego leku od półtora miesiąca. Właśnie na tego dotyczyła moja wypowiedź, skierowania swojej uwagi na innych nie na siebie. Nie oceniałem Cię w jednym słowie mojego posty, nie negowałem tego co mówisz. Po prostu obawiam się o to że możesz zbłądzić a bardzo bym tego nie chciał, więc nie mogę cicho siedzieć skoro mam takie obawy.

          To tyle i wprost bez żadnych podtekstów( jak za każdym razem).
      • aaugustw Uderz w stol a alkodarek sie odezwie...! ;-) 13.03.13, 11:30
        alkodarek napisał:
        > Magdo, oczy przecieram i aż nie wierzę w Twoją przemianę. Treść i forma pełna a
        > rogancji, wyższości i pychy. W ogóle nie wiem czemu ma służyć tak lekceważący s
        > tosunek i pogarda bliźniego? Duży ładunek ukrytej irytacji i złości w Twoich [
        > u]ostatnich[/u] wypowiedziach nie wróży Tobie niczego dobrego.
        >
        > ps. Tylko nie pisz , że "gó..." to środek ekspresji i " taka jest brutalna praw
        > da". Swoje uczucia można równie precyzyjnie wyrazić w sposób nie eskalujący neg
        > atywnych uczuć.
        _________________________________________________.
        No i co dupku, trafily te slowa w ciebie, ze tak sie rzucasz...!?
        Ty tego nie wiesz, ale ja wiem, ze nic nie zrozumiales z tego
        listu Madzi, bo po prostu nie jestes na tym etapie rozwoju, a
        wiec nie jestes w stanie to pokumac...!
        Juz Jezus powiedzial, zeby nie rzucac perel wsrod swin, bo je
        zadepcza...! - Taka jest ta prawda, ale to nie jest zadne
        pyszenie sie, czy wywyzszanie... - To gola prawda...! ;-)
        A jezeli tak cie to boli, pomysl dlaczego ale nie zwalaj na innych...!
        A...
        Ps. Przecieraj dalej oczy, moze w koncu cos zobaczysz...! ;-)
        • alkodarek Re: Uderz w stol a alkodarek sie odezwie...! ;-) 13.03.13, 12:11
          Nie podpieraj swojego chamstwa Jezusem.
          • aaugustw Re: Uderz w stol a alkodarek sie odezwie...! ;-) 13.03.13, 13:05
            alkodarek napisał:
            > Nie podpieraj swojego chamstwa Jezusem.
            ____________________________________.
            To jest moj Mistrz duchowy... - Moj Przewodnik
            i Geniusz wsrod geniuszy...!
            Z takimi handlarczykami jak ty, to On robil krotka pilke...!
            (poczytaj sobie; "wypedzenie kupcow ze swiatyni") i jak to zrobil...! ;-)
            A...
    • miskolaj Re: poszlam na tkz-ety 13.03.13, 10:39
      i tak soebie jeszcze pomyslalam, ze płaszczyzna porozumienia miedzy nami jest z jednego powodu wyluczona:( a to dlatego, ze nie jestes w stanie pojac, ze sa ludzie którym dobro innych lezy na sercu..dklatego wlasnie uznales, ze moja historia to wyraz pogardy..czy wywyzszania sie, stara madra prawda mowi "kazdy mierzy swoja miarka...
      a dla mnie to było szokuace przezycie i swiadectwo tego jak niebezpiecznie jest nie leczyc alkoholizmu, czyli nie trzezwiec mimo zachowania abstynencji, gdyby los tych ludzi całkowiecie był mi obojetny, nie zrobiłoby to na mnie zadnego wrazenia...
      pamietaj, ze poza Toba na tym forum sa tez ludzie, którzy swojej drogi szukaj tacy jak Thomi i kilka innych osob i wez pod uwage ze oni to czytaja i wyciagaj wnioski, i sa tez tacy jak zahir i kilka innych osob, które sa tu dla takich ludzi i dla nich piszą udzielaja rad itd...taki jest cel tego forum...a ja jestem po srodeczku, bo sama potrzebuje jeszcze wsparcia i czerpania z cudzego doswiadczenia i samam czasem juz moge podzielic sie swoim i moze komus pomoc..(orzynajmniej mam taka nadzieje)
      tak jest zreszta na mitingu - jeden mowi reszta słucha, a co z tego wezma to juz ich sprawa...
      a Ty jestes taki skrzacik, nie słucha nie mowi, tylko czycha za rogiem i jak jest okazja to wyskoczy i łatke przypnie, albo hałasu narobi i siedzi w domku i łpaki zaciera, "ale im powiedzialem" hahaha
      coz z tego czerpiesz???sam sobie odpowiedz...łatwo tak co?? nic o sobie, tylko przytykac:) oj chłopie....mocno musisz wierzyc w te swoje prawdy absolutne:) i nikt Ciebie tu nie prześwietli bos ty taki zrownowazony, spokojny, wyleczony, doskonaly alkoholik bez skazy - jedyny zreszta chyba
      buziaki lece z psem:)
      • alkodarek Re: poszlam na tkz-ety 13.03.13, 10:51
        Odpowiedź znajdziesz powyżej.
        • miskolaj Re: poszlam na tkz-ety 13.03.13, 11:12
          a czy Ty myslales sobie, ze ja jestem jakas bez emocji?? to ze prauje nad soba i eliminuje rozne rzeczy nie znaczy ze ja nie mam emocji,owszem mam i wyrazam je, czego kiedys nie robilam:( nie tylko alkoholicy się irytują i wkur.....ja ze przeproszeniem, normalni ludzi tez...
          dzis rano siedzialam na łozku - sama w domu, bo dzieciaki juz byly w szkole, siedze sobie w gatkach otwieraja sie drzwi - wchodzi moja mamusia...jej pierwsze słowa "dlaczego Ty nie jestes ubrana" ja na to dzien dorby mamo, co tutaj robisz? a ona "i jeszcze masz resztki wzorajszego makijazu" ja wstaje i wywieszam posciel na balkon (lubie tak przemrozic kołdry zasem) moja mama na to "Ty jestes nienormalna? co Ty robisz" ja mowi ze wieszam kołdry a ona na to "bardzo dziwnie sie zachowujesz" pytam czy chce os do picia "a ona mowi nie dziekuje lepiej pojde stad" i wychodzi...ot cała historia..
          widzisz i teraz jest tak, ze ja wybaczyłam mojej matce przeszłos, to ze mnie lała, ze mnie katowała, ze mi wsłosy z głowy wyrywała bez powodu, wybaczyłam, bo nie chce babras sie w przeszłosci całe zycie, juz nic tego nie zmieni..
          ale dzisiaj jest dzisiaj...ona wchodzi do mnie do domu bez zaproszenia, bez uprzedzienia i uzywa tzz biernej agresji - ktora wedłu mnie jest okropna, i to, ze ja jej wybaczyłam, ze ja trzezwieje, ze okazuje jej nalezny szacunek bo mnie urodziła, to jeszcze nie znaczy ze ja nie jest potowrnie wkur....i mam ochote ja wyrzucic z mieszkania....te emocje mi towarzysza i taka jest prawda, zmieniło sie to, ze juz tego nie robie, czyli sobie z nimi radze inaczej. ale one nie znikneły...
          podałam Tobie ten przykład, bo nie wiem jak Ty pojumuesz ta przemiane...? ja zmieniam swoje zachowania na inne, ale nie przestałam odczuwac łzości irytacji, smutku..mam nadzieje zreszta ze nigdy nie przestane bo to by było chore...
          to prawda na codzien mam duzo cierpliwosci tak jak dzis, kiedy naublizalabym matce, teraz wiem, ze zadne jej zachowanie nie daje mi prawa do darcia na nia geby...ale jestem wsieikla i owszem,....
          mysle ze kazdy czlowiek sie wkurza na rozne rzeczy...poczuje zlosc, tylko pytanie co z ta zloscia zrobi....przeciwko komu ja obroci...to jest branie odpowiedzialnosci za swoje uczucia...
          mnie poniosło na przykald jak poczytalam te obrzydliwe rzeczy które wypisyje do mnie eska i jej napisalam na cisnieniu co o niej mysle - to był akurat przyklad tego, jak nie zapanowałam na swoimi emocjami...kiedys bym sie do tego nie przyznala, bo przeciez "mialam racje" wiec wolno mi było...teraz mysle inaczej, owszem podłosc tej dziewczyny piszacej o chłopaku ktory sie zabil i ze to jest powod by marwtoc sie o mnie - była ogromna, mialam prawo sie wsiec - daje sobie takie prawo, nie jestem robotem, ale wclae nie musialam pisac wsieklego posta - mialam wybor i go dokonalam...i tylko to sie zmieniło Alkodraku, teraz mam swiadomosc tego jak powinno byc i jaka chce byc, ale to nie znaczy wcale, ze mi sie to udaje za kazdym razem i ze nie odczuwam zlosci..
          pamietaj moj dorgi nie ma złych uczuc i emocji, a ni dobrych, sa przyjemne i nie przyjemne i wszystkie one nam towarzysza...pytaniue tylko co znimi zrobimy
          jesli Ty nie odczuwasz zlosci, czy innych takich uczuc to cos jest nie halo....ja i owszem
          i nie dzieje sie ze mna nic nie dobrego:) pomimo tego ze wszystko łacznie ze zdoriwm wali mi sie na łeb to usmiecham sie od rana do wieczora, bo jestem trzezwa i wiem, ze nie ma takich problemow, których nie mozna by było rozwiazac..
          a za posta do eski sama sobie pokiwalam palcem:)
          jesli myslales ze ja jestem jakis chodzacy ideał ze amplituda uczuc constans to byles w bledzie - nie jestem...jak ktos ma to na stale to mu zazdroszcze, u mnie zmienilo sie tylko to, ze nie daje sobie prawa do obrzucania innych odpowiedzialnosci za moje zachowanie i emocje..juz nie mowie "ale mnie wkurzyles" tylko ""ja sie zdenerowałam" o taka roznica...
          • alkodarek Re: poszlam na tkz-ety 13.03.13, 11:46
            Pojaśniłaś mi co i jak :) Ok , pewnie moje obawy wynikają z moich doświadczeń z moimi uczuciami i ich konsekwencjami w przeszłości. Zwierciadło zdaje się być czasami krzywe.
            Dlaczego "wyskoczyłem z za rogu"? Zaglądam tu bo lubię, jednak większość rozterek spowodowanych przyglądaniu się własnym emocjom stała mi się zbyteczna. Z konfliktami jakie rodzą się w relacjach z innymi ludźmi radzę sobie bez większego problemu, bez eskalacji "złych" emocji. Nawet tak bolesne relacje z moim ojcem-oprawcą z dzieciństwa ułożyłem w racjonalny sposób. Pamiętam jak mnie maltretował, pamiętał, że wpędził mnie w chorobę ( padaczkę na tle nerwowym), pamiętam pijackie awantury i zasikane ze strachu majtki kilkulatka. Jednak dzisiaj już go za nic nie obwiniam, wiem, że jego tragedią jest to, że w rodzinnym domu nie dostał miłości, którą mógłby przekazać swojej żonie i dzieciom. Zmieniły go dopiero wnuki i stał się w miarę normalnym człowiekiem. Dzisiaj, mimo tego wszystkiego, kocham go miłością synowską i potrafię utrzymać z nim bliskie relacje. Trochę to trwało ale było warto.
            Najważniejsze, że masz świadomość swoich emocji i nie zwiedzie Cię to na manowce.
    • aaugustw Re: poszlam na tkz-ety 13.03.13, 11:26
      miskolaj napisała:
      > zacelam trening konstruktywnych zachowan... -
      ...przezylam tam szok, teoria o tym, ze jak czlowiek nie pracuje na programie
      to stoi w miejscu...
      __________________________________________________.
      Dziekuje Magda za ten list, to jest to co i ja dzis widze i czuje...
      Az wierzyc mi sie nie chce, ze i ja do takich "trzezwych" kiedys
      nalezalem... - Dzisiaj szczesliwy i wdzieczny jestem dzisiaj tym
      wszystkim trzezwym alkoholikom i ich duchowemu Programowi AA...
      Takze i ja musze uwazac przy kim co mowie o moim rozwoju, o mojej
      trzezwosci, bo kiedy np. odslonie sie otwarcie wsrod abstynentow,
      ktorzy ledwo co przerobili tylko ten pierwszy Krok AA, wtedy od
      razu tacy zarzucaja mi ze sie wywyzszam...! :-(
      A... ;-)
    • miskolaj do alkodarka... 13.03.13, 11:30
      jeszcze Co pwoeim cos czego pewnie nie wiesz...to co robisz, stosujesz, czy nie wiem jak to nazwac, to sie nazywa blokada komunikacyjna w psychologii...
      na przyklad ktos cos mowi na jakies temat, wyraza swoja opinie, czy jakies emocje a druga osoba ni z gruchy ni z pietruchy mowi "kurcze co Ty gadasz, martwie sie o ciebie, cos zlego sie z toba dzieje...itd..to jest dokładny przykład tego co sie nazwya blokada komunikacyjna, mozna ja stosowac na wiele mozliwych sposobow, Ty jestes mistrzem w jej stosowaniu:) do tego dochodzi jeszcze taka wlasnie bierna agresja - to co zrobiles tez jest dokladnie tego przykladem...tak sie to wlasnie odbywa, mowisz komus na okretke, pod oczywiscie sztandarem troski:) ze z tym kims cos jest nie tak....efekt jest taki, ze ten ktos w naturalny sposob sie irytuje, bo jest to ukryta forma krytyki, nie majaca nic wspolnego z rzeczywista troska:)
      ludzie stosuja na codzien bezwiednie mnostwo takich blokad, ja rozniez choc wszystkie je doskonale znam:) ja najczesciej stosuje tzw moraslizatorstwo...na zasadzie "kurcze powinienes..." no to tez jest srodek blokady....
      ten którego T uzyłes wobec mnie nazywa sie dokladnie dezaprobata - ukryta oczywiscie, bo tak wygladaja srodki blokady....
      poprzez bierna agresje ktorej stosujesz, ktorej ja sobiscie nie cierpie bo moj maz ja na mnie testuje od lat, osiaga sie taki efekt, ze agresor niby niec nie zrobil a odbiorca sie irytuje:)
      prowadzilam kiedys zajecia ze studentami na ten temt, swietnie to mozna zapreznetowac robiac tzw scenki, dopiero wtedy widac jak cudnie mozna komus dowalic i uniemozliwic kominikacje..poniewaz zastosowanie takiej blokady zamyka komunikacje,...
      ludzie nie wiedza, ze nawet takie uspokjannie typu "tesknie do sowjej mamy" a ktos mowi"nie mow tak, masz tylu przyjaciol:" to tez jest forma takiej blokady, bo zaprezecza sie wtedy temu co ten ktos faktyvznie czuje...w sposob, ktory nicego nie naprawia a irytuje...no..dlatego ja napislam Tobie co napisalam, teraz sie wysililam i Ci to wyjasnilam...niestety psychologia obnarzyla przede mna mechanizmy jakich uzywamy wzgledem innych dla wlasnych satysfakcji i korzysci, czesto nie uswiadamiajac sobie tego...oczywsicie widze je roznwez u siebie i usilnie stram sie je wyeliminowac, bo sa wstretne:)
      • alkodarek Re: do miskolajki 13.03.13, 11:53
        Więcej wiary w drugiego człowieka, czasami warto czytać i słuchać wprost, nie doszukując się drugiego dna, które nie istnieje. Nadmierna analiza może doprowadzić do fałszywych wniosków przesłaniając intencje przekazu.
        • miskolaj Re: do miskolajki 13.03.13, 13:07
          akurat wiary w drigiego czlowieka to mi kompletnie nie brakuje...(kula w płot - fłaszywy wniosek:) jak juz wszyscy traca nadzieje ja zawsze osostania na polu walki...
          beda psychologiem poprpstu znam doskonale wszystkie mozlwie do zastosowania manipulacje...a dobrymi intencjami to jest piekło wybrukowane:) moja mam jak mnie lała tez miała dobre intencje - chcial mnie boweim wychowac na dobrego czlowieka...dlatego pisalam Ci ze zlodziej to zlodziej - chocby kradł z głodu - to nie zmienia faktu, ze pozostaje złodziejem..
          ja w zyciu nie uzaje półsrodku nie mozna byc troche w ciazy, albo troche złodziejem...to prawda wymagam od ludzi wiele - uczciwosci itd...ale roznie duzo - jeszcze wiecej wymagam od siebie....
          cos Ci powiem, gdyby ludzie stosowali sie z szacunkiem do zasad komunikacji i nie probowali swoba nawzajem mainpulowac - nazywajac złe postepowanie dobrym lub tłumaczas ie dobrymi intencjami to by na swiecie nie było tyle zła i tyle krzywd wyrzadzonych, nietstey o wiele wygodniej jest czerpac korzysci z manipulacji...sama to robilam az pojłęam ze to musi obrozic sie przeciwko mnie - dlatego juz tego nie chce robic...proste...ja sie zmieniam nie tylko po to, by innym bylo lepiej, ja sie zmieniam bo ja chce byc szczesliwa, a manipulowanie innymi i stosowanie beirnej agresji unieszczesliwia w efekcie mnie sama - choc na pierwszy rzut oka wyglada jakby dawało mi korzysc, tylko korzysc ta jest złudna, a satysfakcja chcwilowa, przyjdzie bowiem moment, ze trzeba bedzie za to słono zapłacic....
          ludzie nie chca sie naprawiac i kurczowo trzymaja sie starch przekonan ze strachu.. jednak nie podejmowanie tych zmian w konsekwencji rodzi jeszcze wiekszy strach i tak w kólko macieje...
          znowu mi udzuielasz rady stosujac dokładnie ta sam technike manipulacji:) odworciles sytacje i juz wyszło z tego, ze manipulujesz mna, bo sie o mnie otroszczysz:) naraz mnie tutaj upomniałes,osądziłes, ostrzegłes - czyli 3 naraz blokady komunikacji zatsosowales:)
          zeby powiedziec do kogos "wieej wiary w drigiego czlowieka" trzeba wpierw załozyc ze ten ktos jej nie ma, lub ma jej zbyt mało...jak widzisz jest to osad...a przekazanie tego w formie niby dobrej rady - juz w oparciu o nieprawdziwe założenie to tzw głoszenie kazan, moralizowanie...i na koniec jeszcze wbudoales w swoja wypowiedz pokrętnie grozbe - upominajac mnie, ze jakbede nadmiernie analizowała to.....to jest wlasnie straszneie...
          widzisz...gdybys teraz usiadł i uczciwe przemysła co tak naprawde było celem twojej wypowiedzie - a własiciwe odpowiedzi to był by pierwszy krok na drodze do zmian:) do tzw rozwoju duchowego, lub porpsorytu jak kto woli do pracy nad soba....i nie mnie ta wiedza jest potrzeba dlaczego uzwyasz manipulacji w rozmowei ze mna - ja to wiem, ale Tobie by sie przydała:) bo Ty mozesz czuc sie swietnie w kontaktach z innymi ludzmi - jak to ospiales, ale cała sztuka polega na tym, by inni czuli sie tak samo w kontaktach z Toba!!!!a kiedy manipuljesz rozmowca i w rzeczywistosci ukrywasz pod ta manipulacja cos innego niz troska to nie tylko szkodzisz sobie zakłamaujac siebie, ale i sprawiasz dyskomfort drugiemu czlowiekowi u którego rodzic to musi frustracje!!!i jednoczesniej zamykasz sznase na komunikacje interpesonalna - mowiac po ludzku jestes zamkniety na drugiego czlowieka, jestes nakierowany tylko na odbior siebie samego w te zbaiegi które niby są wyrazem troski sa w rzeczywistosci tylko podtrzymaniem twoiuch mechanizmow, zapewniajacych Ciebie ze wszystko jest w najlepszym porzadku, masz race, nie czynisz nic złego i czujesz sie dzieki temu lepiej...długo by gadac, zrobiłam juz wykład prawdziwy ze sztiku komunikacji zachaczajac o mechanizmy obronne neurotycznej osobowowsci....:)
          Ty nie jestes według mnie jakis zły człowiek Alkodarek, tylko jestes zapiueczony jak stara śruba:) kręcisz się w okól ogona, a ja Ci mowie, ze poczułbys sie swietnie gdybys poszedł dalej...masz potencjał, nie pijesz juz, az sie prosi przestac wierzyc marom sennym na swoj temat:)
          jednakze robiac wiosenne porzadki nalezy zawsze pamietac o swoich mocnych stronach - bo to one pomagaja nam te złe zwalczac, a kazdy ma dobre strony:) kazdy ma tez jakis piekny dar...moja pasja w realu zdradze Ci i moja praca ukochana to pozytywne motywowanie ludzi...mam taki dar, ze potrafie wydobyc z człowieka co najlepsze:)bo wierze w tatak teorie, ze im czesciej uzywamy tych dobrych stron, czyli zalet i zdrowych nawykow, tym bardziej osłabiamy w sobie tez złe, traci sie wtedy potrzebe i konfort kłamania, manipulowania itd..bywa ze w czarnej duszy pogubionego czlowieka zaswieci na sekunde jeden promyk słonka i juz ta dusza jest ze skaza tego promyka...juz jakis kawałek zła musiałm oddac miejsce dla światła:) miłoscia cierpliwoscia i wiara mozna zdziałac cuda...jednak zawsze towarzyszzy temu obnazenie...i to tak boli, dlatego ludzie tak sie boja zmieniac, bo wpierw trzeba sie obnazyc i bez tego nic sie nie zmieni....
          dlaczego program 12 krokow jest tak skuteczny???miedzy innymi dlatego ze jest kopletny i zawiera krok 4...kiedy sie juzczlowiek dowie co go trawi od wewnatrz musi podjac działania by cos z tym poczac....
          heheh powinnam wizac za wizyte teraz:) normalnie 45 minut moich madrosci kosztuje 120 zł:) przeoraszam nie moglam sie powstrzymac, dzis zab mniej boli słonko swieci a madzia ma taka dziecinna głupawke:)
          • miskolaj Re: do miskolajki 13.03.13, 13:22
            kurka wodna moglam to wszystko ujac w jednym przykladzie..
            1.przekazujesz komus jakas informacje...tak jak Ty mi ...i za nim to zrobisz nalezy siebie zapytac "co ja chce osiagnac" albo proscie "po co ja to robie" i jesli cokolwiek komus przekazujesz nalezy wziac pod uwage fakt, nie co ja z tego bede miał, ale co z tego bedzie miała ta druga osoba....
            przyklad z Toba jest swietny...bo musiales odwrocic uwage od tego co ja napisalam o twoich techinikach manipulacji i co zrobiles?? zatsosowałes batrdzie wyrafinowane, bo jakos sie musiałes odniesz do temtu:) wiec odniosłes się dobra rade zyczac mi wiecej wiart z czlowieko, co w konsekwencji zdewaluowało wszystko co napisałam Ci o technikach maniplucji sprowadzajac to do tego, ze mnie brak wiary w ludzi i zbyt duzo analizuje:)widzisz jak pieknie potrafisz alkodarku:) jest to nie waypliwie jakis talent...
            uniknales sprytnie mowy o Tobie i jeszcze masz korzusc - dales sie poznac jako ktos troskliwy:)
            no dobrze koniec,,zeby było jasne ja nie mam zadnych tam pretensji..:)i ja nie musze nadmiernie analizowac wiesz, ja mam to we krwi taki moj zawod, takie moje hobby tym sie zajmuje na codzien...jak cos wiesz w temacie tego jak fukcjonuja ludzie to poprpstu widzisz to - znasz inetencje wiesz kto co robi i po co...nieraz toi bardzo smutny obraz, a nieraz komedia, bo ludzie w kółko sie kreca i mysla ze sa zakamuflowani;;;a tu wszystko o nicj widac jak na dłoni:)
            pozowle sobie na cos batrdzo dla psychologa nie profesjonalnego: Ty jestes Alkodarek poczciwy chlop, co swoje przeszedl, zlych inetncji nie masz wiec wez sie chlopie do roboty, przestan kota ogonem w kólko odrwacac, miej jaja i zajrzyj tam do srodka..wez rekawice zeby sie nie upaprac, wywal stamstad co trzeba - bos inetligentny facet i wiesz o czym ja mowie, potem pozamiataj, wyczysc to co dobre i porzadnie chodzi i zdejmij te swoje okulary i przestan tak sie bac i sroszyc jak ten indor ze strachu pióra....spojrz w lustro i sciemy sam sobie nie wciskaj...a potem to Ty bedziesz mogł nawet z Augustem pogadac o tej uldze o której on tyle tu mowi...:)
            taka moja teroia psychologa-wrozki...mam nadzieje, ze Ciebie nie uraziłam niczym, bo zanim mi dorobisz terorie - to nie taki był moj zamiar,,,i zeby zaraz histrorii nie było o mojej pysznosci, to nauczyłam sie tego na studiach i nie przystoi mi udawac głupszej niz jestem, choc cenie sobie ponad wszystko rozmowe z madrzejszymi od mnie, bo wlasnie wtedy mam sznase cos dla siebie wziac:) znac swoja wartosc to nie znaczy pycha...pycha to znaczy nadmiernie wierzyc we własne mozliwosci..a mnie niestety wiary w siebie wciaz brak:(
            • alkodarek Re: do miskolajki 13.03.13, 15:12
              Wierzysz, nie wierzysz w szczerość moich intencji, Twoja sprawa, nie mam na to wpływu. Spełniłem swoją wewnętrzną potrzebę dzieląc się spostrzeżeniami, co Ty z tym zrobisz to już wyłącznie Twoja sprawa. Nie zawiniłem w napełnianiu Ciebie żalem i obawami, nie było w tym mojego udziału, więc nie poczuwam się do przyjmowania Twoich zarzutów o manipulacje. Być może Twoja profesja rzutuje na takie postrzeganie ludzi, każdy zawód wypacza postrzeganie rzeczywistości. Policjant mimowolnie rejestruje wykroczenia drogowe na spacerze z rodziną, murarz widzi krzywo osadzone okna itp.
              Co do mnie, jest mi dobrze w miejscu w którym się znajduję a o słuszności moich decyzji świadczy radość na twarzy mojej żony i mojego syna. Nie, nie tylko z faktu, że nie piję ale z tych chwil kiedy w rodzinnej intymności znajdujemy dla siebie bezpieczny kawałek świata dający poczucie wzajemnego wsparcia i miłości. Z tego, że w naszym domu nie ma agresji i złości a drobne swary szybko zażegnujemy przytuleniem. Nie analizuję każdego kroku, żeby szukać potwierdzenia swojej wartości. Nie drzemią we mnie zasklepione pokłady zła, krzywdy i strachu, z tym sobie już poradziłem. Nareszcie jestem szczęśliwy i mogę szczęściem dzielić z bliskim. Tyko tyle i aż tyle w zupełności mi wystarczy. Twoje analizy tego nie zmienią z prostego powodu: Przyjęłaś błędne założenia i logika takiego wywodu musiała skończyć się na bezdrożach. To, że zostaniesz przy swoich teoriach, nie dopuszczasz szczerości moich intencji jest Ci do czegoś potrzebne i tylko Ty wiesz do czego a silny akcent profesjonalizmu ma to tylko uwiarygodnić.
        • pierzchnia Bez miłości 13.03.13, 14:06
          Czytam te wasze posty i tak sobie myślę, że te całe uzależnienie ma swoje źródło - jest nim dysfunkcyjna przeszłość.
          Nie będę wchodził, w szczegóły, bo przecież dobrze je znacie, natomiast przypomniała mi się pewna historia, którą przeżyłem przed laty.
          Podczas moich nocnych rajdów po knajpach, polazłem, pewnego dnia, do artystycznej tawerny, gdzie raczyłem się przy barze moim ulubionym piwem.
          Poznałem tam pewną dziewczynę, która przyszła w towarzystwie swojego kolegi - Francuza.
          Dziewczyna była zjawiskowa - tak pięknych kobiet widziałem, w moim życiu, tylko kilka.
          Alkohol mnie wyciszał - wpadałem w rodzaj transu, dzięki któremu widziałem dużo więcej.
          Od razu wyczułem, że coś jest nie tak...
          Spojrzałem na Nią i zapytałem:
          <Kochałaś kogoś, kochasz?>
          Odpowiedziała, w silnej emocji:
          " Nie, nie kochałam i nie kocham..."
          Na drugi dzień się dowiedziałem, że to moje zapytanie, było przyczynkiem do Jej otwarcia się przed moim kolegą - wynajmowali, w kilka osób, wspólne mieszkanie.
          Opowiedziała mu - jak Jej rodzice pastwili się na Nią, ale szczegółów nie znam.


          • miskolaj Re: Bez miłości 13.03.13, 14:23
            usmialam sie jak napisales, ze po alkoholu widziales wiecej:)
            ale do rzeczy, mysle, ze nie ma zadnych reguł, a i doszkukiwanie sie zrodła alkoholizmu w efekcie moze miec zle skutki a juz na pewno jest nie potrzebne..coz za rozniaca dlaczego ja pilam, fakt jest taki ze sie uzaleznilam i musze sie leczyc...szukanie przyczyn - niebezpieczne..po drugie jakies dysfukncie sa w wiekszosci rodzin, kazdy czlowiek ma jakis swoj defizyt..oczywscie dzieci z rodzon alkoholowych juz na starcie maja kopa porzadnego i sa bardzo skrzywdzone..ale nie wszyscy zostaja alkoholikami..mozna tu mowic o prawdopodobienstwie, ale zaden reguły nie ma..wiec wysuwanie tezy ze alkoholizm ma swoje zrodło....tu a tu jest bez sensu...są ludzie, którzy byli uzaleznienie od pierwszego walniecia lufy, sa tacu co pija wiecej niz nie jesden alkoholik i sie nie uzalezniaja, sa tacy ktorych alkohol wycisza, sa tacy ktorym dodaje odwagi, wsrod alkoholikow sa tez dziec i z tzw dobrych domow gdzie bylo wszystko, mama tata jedzonko milosci pieniazki..i co? i dupa, moze oni z koeli za duzo w dupie mieli:) a to tez dysfukcja...w kazdtm razie reguły nie ma..natomiast jest inna reguła..jest wpólny mianownik i podobientwo do do cech jakie kazdy alkoholik z ktorym mialam kontakt posiada - a mianowicie niedojrzalosc, postawa ucieczkowa, egocentryzm,egoizm, cala lista oczekiwan od otoczenia, frustracja, brawura, brak szacunku do zycia i blizniego, przeswiadczenie o zupełnej wyjatkowosci - to moge smialo pwiedziec ze dotyczy tych ktorych znam na rowni ze mna oczywiscie///
            • pierzchnia Re: Bez miłości 13.03.13, 14:37
              Alkohol mnie wyciszał, ale to mnie otwierało na dar, który posiadam.
              Spośród tych cech, które wymieniłaś:
              " niedojrzalosc, postawa ucieczkowa, egocentryzm,egoizm,
              > cala lista oczekiwan od otoczenia, frustracja, brawura, brak szacunku do zycia
              > i blizniego, przeswiadczenie o zupełnej wyjatkowosci"
              Z całą pewnością posiadam te dwie pierwsze, ale ja, te cechy, nie łączę z alkoholem tylko Z DDA.
              Nie wiem, dlaczego moja opowieść wywołała u Ciebie śmiech - w końcu, to, co odczułem, zostało uwierzytelnione.
              • miskolaj Re: Bez miłości 13.03.13, 15:21
                usmiech raczej:) bo ja tez jak byłam pod wpływem..to czulam rozne swoje dary i wyjatkowsci..
                wybacz Pierchnia, ale nie wierzeze alkohol jakies dary nasze odsłania...to jest tak, ze pod wpływem alkoholu nie którzy ludzie łatwiej sie otwoeraja, wyrazaja sowje uczucia - alkohol czesto dla takich zamknietych bywa otwarciem ze tak powiem...jesli czllowiek ma w sobie jakis dar - a ja wierze ze kazdy go ma, to nie potrzebuje alkoholu by ten dar istnial...
                cecha lakoholu jest to ze przenosi nas w swiat bajek, wyobrazen, wiesz czemu ludzie pija? bo uciekaja od rzeczywistosci, zakłdaja wtedy rozowe badz czarne okulary - to zalezy jak lezy i widza siwat przez pryzmat alkoholowego kalejdoskopu - dlatego potem gdy tego nie ma, gdy nie ma juz tych okularow czuj sie nieswoja, czuja sie rozczarowani i czesto czuja ból...ból istnienia...boł swiata rzeczywistego
                alkoholicy maja bardzo obnizony próg bólu - czyli dopornosci na stres, na ból, na przykre uczucia, alkohol pozwala odciac sie od tych uczuc z ktorymi sobie nie radzimy...zamienia je fłaszywie na inne...dlatego potem jest tak ciezko nie pic - wlasnie dlatego...
                widzisz tu nie chodzi wcale o zadne tam głody fizyczne..
                odpowiedzmy sobie my alkoholicy na pytanie dlaczego tak ciezko nie woricic do picia???nie dlatego ze przez cały rok trzesa sie rece, głowa boli itd - to by były objawy organizmu - jak to Alkodarek mowi - w mozgu itd...ale tak nie jest..
                tu swietnie pasuje ksiazka o ktorej uparcie pisal ktos allana carra - generalnie ta ksiazka nie jest głupia..tylko porusza problem jedynie w jednym aspekcie - to znaczy zawieraprawdziwe stwierdzenia tylko rozwiazanie jest nie pełne - czary mary troche..otoz...to nie mozg domaga sie chclania jak przestajemy pic...nasze uczucia i emocje sa dla nas zbyt przykre - trafiamy na sciane i chcemy sie znieczulic...alkoholik bo zaprzestaniu picia musi sie mierzyc z rzeczywistoscia taka jaka ona jest - ale niestety jego odpornosc na ból i stres, na trudne przezyia jest prawie zerowa - totez włącza sie zachowanie ucieczkowe - trzeba sie odciac od tego z czym sobie nie radze, to sa rozne rzeczy dla kazdego, ale schemat jest dokładnie ten sam....u kazdego...to jest cala tajemnica tego głodu alkoholowego i tutaj allan carr ma racje...tylko ze on uwaza ze poznanie tego mechanizmu wystarczy - nie wystarczy - trzeba wyelimminowac to nie dziala, czyli trzeba przy wsprciu innych ludzi, ich oczami poznac ta nowa rzeczywistosc - trzezwa i swtaic jej czoła...rzeczywistosc alkoholika jest przygnebiajaca, przeratsa go, bo ma on swoje przekonania błedne o swiecie i o ludziach, boi sie...wiec kiedy dostanie pomoc z zewnatrz (najlepsz pomoc to drugi alkoholik który juz ta droga poszedl) to wtedy kroczek po kroczku moze pokonywac kolejne przeszkody - dlatego musi zaufac - bo sam sie wywali wczesniej czy pozniej....
                widzisz tak ten program leci po kolei moiw najpierw nie dales rady - upadles - przyznaj sie do tego powiedz nam to przyznaj sie przed soba ze jestes jak szczur na kołowrotku, ze krecisz sie wkólko i nie znajdujesz wyjscia...przyznaj sie...potem dostaje informacje - nie bój sie, nie boj sie poddac, bo nie wszystko od ciebie zalezy, nie ty musisz to udzwignac musisz zaufac...musisz powierzyc sie czemus, co jest wieksze od ciebie...(i tu pole do popisu stad siła wyzsza...) to poddanie sie i pogodzenie i przyznanie i prosba o pomoc wbrew czego nie którzy sie tak obawiaja to rodzi wielka siłe....tylko zeby moc skorzystac z tej siły trzeba sie otworzyc i pozbyc tego co nam stoi na przeszkodzie..a stoja nam na przeszkodzie nasze wady wlasnie, jak ktos kto mysli tylko o sobie i jest skupiony na sobie moze zaufac drigiemu czlowiekowi? nie moze...koeniczny krok 4..i wtedy znika bół....to jest operacja wykonana na naszej duszy, nie na naszym mozgu, czy nodze..
                piszesz pierzchnie ze masz te 2 pierszwe cechy a powiedz mi jak piłes skazujac sie na niebezpieczenstwa wypadkow, utraty zdrowai a nawet zycia to nie uwazasz ze to mozna nazwac brawura?? albo brakiem szacunku do zycia??ja uwazam ze pijany czlowiek moze w kazdej chciwli zagrozic zyciu swojemu lub czyjemus, nawet przewraacaja sie na ulicy i wpadajc pod auto - co stwarza zagrozenie zycia i dla alkoholika i dla kierowcy i dla przechodniow - sumienne wykonanie kroku 4 (polecam) sciaga klapki z oczu a lista wad rosnie jak oszalala...
                kiedy mi piszesz ze alkohol cie wyciszal, ze w ogole jakies dary dzieki niemu sie budziły to Ci powiem, ze sie o Ciebie martwie:( bo to jest mechanizm choroby...jak sie z tym nie ogarniesz to kiedys ten piekny stan ktory wpominasz po alkoholu do Ciebie zapuka i powie no chłopie chodz tutaj i otworz swoj dobry dar:(
                nie smieje sie z Ciebie naprawde, usmiecham sie bo mechanizm zaprzeczen i iluzji u Ciebie działa,,a to znaczy ze jestes w mechanizmach - od których dawno powinienes byc wolny - porzadnie przerobiony na terapii...no
                • pierzchnia Re: Bez miłości 13.03.13, 15:37
                  Dla mnie liczą się,w tym wypadku, wyłącznie fakty - dostrzegłem coś i to zostało potwierdzone - nie staraj się dopasowywać tego do filozofii, którą wyznajesz.
                  Dla ciebie wrażliwość, zmniejszona odporność na stres jest równoznaczna z tzw.alkoholizmem?
                  Ja się na to nie dam nabrać.
                  To mi przypomina sektę, która wykorzystuje czyjąś słabość do wbicia własnego kodu.
                  • miskolaj Re: Bez miłości 13.03.13, 16:02
                    nie wiem co Ty pleciesz Pierzchnia:) do prawdy wybacz, ale gadasz jakby sobie walnał:) a gdzie ja napisałam ze wrazlwiosc jest rowznaczna z alkoholizmem???
                    na co Ty sie nie dasz nabrca??Ty czytaj najpierw ze zrozumieniem...ja nie pisałam tu o zadnych filozfiach, ani nawet Cie do niczego nie nakłaniałam:) zebys Ty sie mial na cos nabierac:) czasem oczom uszom nie wierze jak sprawnie ludzie potrafia wyciagnac wnioski z tego co wymyslili a nie z tego co przeczytali...Ty w ogole byłes na terpii?? bo to co pisałam to jest akurat wiedza z normalnej nauki jaka jest psuchologia uzaleznien..chyba kazdy na terpii zreszta to przeabial...czy to ma cos z sekta wspolnego?? no to juz chyba tylko moze alkoholik wymyslic:)
                    a tak swoja dorga to co Ty dostrzegłes powiedz??i z czego te wnioski czerpiesz o swoim nadprzyrodzonym darze? bo przyznaje sie teraz na powaznie, ze ja nie wiem konkretnie o co Ci chodzi...spytales laski czy była kochana i ona potem sie komus zwierzyla ze nie była...? mozesz mi powiedziec na czym wtedy polega ten dar? bo ja nie łapie? bo tu mi sie jawi jakas dopiero wrozkarsko sekciarska wizja:) chyba ze zle Ciebie zrozumialm to przepraszam najmocniej..ale nie rozumiem musisz doprecyzowac
                    i nie wkładaj mi w usta prosze słow których nie powiedziałam:)
                    jesli tak wzane sa fakty, to zeby na jakies temat rozmawiac dobrze byłoby te fakty znac,dlatego pytam czy Ty byles na terpii...na całym swieci ludzie po 2 lata na terpii ucza sie tego co ja tu pisalam o tzw mechanizmie nałogowego regilowania uczuc...to jest wlasnie Pierchnia zmienjszona odpornosc na stres - mowiac jak krowie na rowie - mam stres nie wyrabiam, mam smutek nie wyrabiam, mam szczescie nie wyrabiam itd musze sie napic...zdrowi ludzie jak maja napiecie to ida na siłowni, alkoholik wali w szyje - z kazdego moziwlego powodu który jak sadzi go przerata - ot i cała tajemnica, zadna filozfia - nauka ścisła:)
                    • aaugustw Re: Bez miłości 13.03.13, 16:46
                      miskolaj napisała:
                      > ... alkoholik wali w szyje - z kazdego moziwlego powodu...
                      _____________________________________.
                      A tych "powodow" ma siedem (7) w tygodniu:
                      poniedzialek, wtorek, sroda, itd...!
                      A... ;-)
                    • pierzchnia Re: Bez miłości 13.03.13, 21:25
                      Chora z Ciebie dziewczyna - a do tego bardzo prymitywna.
                      • miskolaj Re: Bez miłości 14.03.13, 08:28
                        coz.....z pierwszym się zgadzam:) pozdrawiam
                        • thomi73pl Re: Bez miłości 14.03.13, 22:31
                          w wątku"bez miłosci" . :) znow wymiana" uprzejmości"i : :)
                          a ja tylko chciałem pożyczyć wszystkim POGODY DUCHA
                          • aaugustw Re: Bez miłości 15.03.13, 09:10
                            thomi73pl napisał:
                            > w wątku"bez miłosci" . :) znow wymiana" uprzejmości"i : :)
                            > a ja tylko chciałem pożyczyć wszystkim POGODY DUCHA
                            __________________________________.
                            Waw, thomi...!
                            Ja tu czuje innego ducha...! ;-)
                            Dzieki za zyczenia... - Tobie rowniez duzo PD...!
                            A...
                            • miskolaj Re: Bez miłości 15.03.13, 09:52
                              hahah jak fajnie przeczytac cus takiego...budujace..czytalam Thomi ze nie ma żartow, ze zaczynasz walczyc o swoje zycie:) i super zycze wytrwalosci i siły szacun
                              • aaugustw Re: Bez miłości 15.03.13, 11:00
                                miskolaj napisała:
                                > hahah jak fajnie przeczytac cus takiego...budujace..czytalam Thomi ze nie ma ża
                                > rtow, ze zaczynasz walczyc o swoje zycie:) i super zycze wytrwalosci i siły szacun
                                _______________.
                                On juz jest nasz...! ;-)
                                A...
                                Ps. On walczy o swoja wolnosc, jak ten rasowy rumak, ktory straca swego
                                jezdzca z grzbietu i za kazdym razem zostaja mu te cugle wiecej przyciagniete...! ;-) Ha, ha...
                                (nie ma innego wyjscia, jak poddac sie...!) ;-)
                                • miskolaj Re: Bez miłości 15.03.13, 11:26
                                  co by nie mówic, zeby sie poddac tez trzeba miec jaja:)
                                  powodzonka chłopaki:)
                                  • aaugustw Re: Bez miłości 15.03.13, 11:30
                                    miskolaj napisała:
                                    > co by nie mówic, zeby sie poddac tez trzeba miec jaja:)
                                    > powodzonka chłopaki:)
                                    _____________________________________________.
                                    ;-) Wiem... - A on je ma, tylko nie wie jeszcze o tym...!
                                    Pozdrowka: A... ;-)
                        • pierzchnia Re: Bez miłości 15.03.13, 12:36
                          Dobre jest to, że wyuczone mechanizmy zadziałały i nie poszłaś za uderzeniem, ale mimo wszystko nadal uważam, że nie łapiesz i próbujesz wszystko tłumaczyć alkoholem.
                          Sądzisz,że każdy, będąc na moim miejscu, dostrzegł by to, co ja zobaczyłem?
                          Ta dziewczyna doceniła moje odczucie - pamiętam dokładnie jej spojrzenie...
                          Zresztą tutaj nie chodzi o samochwalstwo tylko o opis czegoś, co miało kiedyś miejsce.
                          Wkurza mnie, redukowanie świata wewnętrznego człowieka, do picia lub nie picia - tak jakby poza tym nic więcej nie istniało, a jeżeli nawet się pojawia to przypisuje się temu coś chorego.
                          • miskolaj Re: Bez miłości 15.03.13, 12:45
                            co Cie wkurza Pierzchnia to juz nie moja zasługa ani wina..nie sporwadzam wszystkiego do alkoholu, ale dla mnie czlowiek pijany to czlowiek pijany, i uwazam ze pod wpływem substancji chemicznych zmieniajacych swiadomosc przezywamy wytwory wlasnej wyobrazni, juz pomijajac fakt, ze dopoki alkoholik pije, a czasem i dlugo po zycje w swiecie ułudy, fantazji i marzen...a to ze masz dar empatii - czemu nie przecze to nie ma nic wspolnego z byciem magiem po pijaku, tylko poprpstu moze byc tak, ze widzisz ludzkie uczucia bardziej niz inni i wyczuwasz, ja tez tak mam i nie dopatruje sie w tym daru alkoholowego..zreszta uwazam ze po alkoholu to sie tylko czuje, a na trzezwo to pozwala rozniez na dziłanie...i zawsze sie bede smiala, jak ktos po pijaku sie magivznie bedzie czuł, bo sama w zyiu piłam, cpalałm i ta magie znam - nie z ksiazek a z autopsji, z tego sie smialam, nie z Ciebie, a ze smiech na Ciebie dział tak, ze ublizasz i wyzywasz to juz jest twoj problem nie moj...ja nie musialam pjsc za uderzeniem, jakbys nie zauwazył to Ty mi ublizyles, bo Cie ubodło to co ja mysle...wystarczyło napisac "mam inne zdanie nie zgadzam sie z Twoim" i ciach temat, nie Ty mnie musiales wyzwac od prymitywa??coz poszedles za uderzeniem:) z taka tylko roznica, ze mnie juz słowa ludzi z diagnoza 10 komoletnie nie dotykaja, bo musialabym miec nie po kolei zeby sobie je brac do serca..takze chulaj dusza piekła nie ma wszystkim pitbulom z diagnozom 10.2:)
                            • pierzchnia Re: Bez miłości 16.03.13, 08:52
                              Wytwory własnej wyobraźni są wtedy, gdy nie mają odzwierciedlenia w rzeczywistości - wielu, z nich, nie da się po prostu uwierzytelnić.
                              Mnie alkohol wyciszał i dzięki temu byłem po prostu mniej rozproszony, co nie oznacza, że nie można tego zrobić na trzeźwo.
                              Jestem żywym człowiekiem, a nie posągiem i dlatego bywa, że potrafię się wkurzyć - uważam to za całkowicie zdrowy objaw.
                              W Tobie nie ma już emocji - żaden post nie wywołuje u Ciebie podenerwowania?
                              Nie wierzę!
                              Jacy jesteśmy naprawdę wychodzi dopiero w sytuacjach ekstremalnych, bo opanowania można się zwyczajnie nauczyć.
                              • miskolaj Re: Bez miłości 16.03.13, 09:21
                                naturalnie ze sie denerwuje i złoszcze:) ale jesli ktos ma inne zdanie niz ja, czy sie nie zgadza z moim to nie jest to dla mnie powod by mu ublizac...tylko tyle, juz tłumaczyłam tutaj Alkodrakowi, ze oczywiscie ze sie denerwyje czasem bardzo - niestety - tylko kiedys inaczej dawałam upust swoim nerwow nic dzisiaj - nie denerwuje mnie jak ktos m a inne zdanie itd..jedeny za co mam ochote walic w łeb (w myslach) to potworna podłosc - taka w najgorszym wydaniu - jak u Eski na przykład, ale raczej nie zwracam juz uwagi na takie zjawisk a- bo i po co? jak ktos jest powtorem to potowrem zostanie i nie mam na to zadnego wpływu..
                                kiedys mi córka powiedziała "mamo nie dyskutuje sie z idiota bo sprowadzi Ciebie do swojego poziomu a potem pokona na argumenty" :) i staram sie o tym pamietac...
                                wkurzyc sie jest zdrowym objawem - ale ranic z tego powodu drgiego czlowieka to juz jest bardzo chore;;;;;
                                pozdrawiam..
                                a co do Ciebie - nic nie mam, wiem, ze Cie poniosło i wiem z doswiadczenia ze zawsze gorzej potem czuje sie osoba która poniosło niz tak druga..sama tak mam jak komus bez sensu nawrzucam:(
                                a w moim zyciu byly ostatnio same sytacje ekstremalne o ktorych tu pisałam i miałam sznase sprawdzic w praktyce swoje opanowanie i zimna krew - zdałam egzamin:)
                                • pierzchnia Re: Bez miłości 16.03.13, 21:01
                                  Jeżeli staram się coś przekazać, co przeżyłem, i jednocześnie uważam to za ciekawe zdarzenie, każdy rodzaj ignorancji będzie wywoływał we mnie reakcję uderzeniową.
                                  Być może wyraziłem się zbyt dosadnie, ale to nie dlatego żeby komuś ubliżyć - daleki jestem od takich samozadowoleń.
                                  Są ludzie, którzy chodzą do dyskusyjnych klubów filmowych - oglądają obrazy świetlane i zachwycają się nimi, ale jeżeli,w ich życiu, wydarzy się coś podobnego, wpadają w panikę i wzywają na ratunek służby porządkowe - to tak na marginesie.
                                  Dla mnie to nie ma znaczenia - czy ktoś pije czy nie pije, ale jakim jest człowiekiem.
                                  Pewnie, że można, co zrobiono, zebrać do kupy te wszystkie pijackie zachowania i utworzyć z nich typologię, a później wybudować na niej nową tożsamość, ale dla mnie jest ona fałszywa.
                                  Może teraz zrozumiesz - dlaczego nikogo nie nazywam alkoholikiem.
                                  • thomi73pl Re: Bez miłości 17.03.13, 01:08
                                    > Jeżeli staram się coś przekazać, co przeżyłem, i jednocześnie uważam to za ciek
                                    > awe zdarzenie, każdy rodzaj ignorancji będzie wywoływał we mnie reakcję uderzen
                                    > iową.
                                    > Być może wyraziłem się zbyt dosadnie, ale to nie dlatego żeby komuś ubliżyć - d
                                    > aleki jestem od takich samozadowoleń.
                                    > Są ludzie, którzy chodzą do dyskusyjnych klubów filmowych - oglądają obrazy świ
                                    > etlane i zachwycają się nimi, ale jeżeli,w ich życiu, wydarzy się coś podobnego
                                    > , wpadają w panikę i wzywają na ratunek służby porządkowe - to tak na marginesi
                                    > e.
                                    > Dla mnie to nie ma znaczenia - czy ktoś pije czy nie pije, ale jakim jest człow
                                    > iekiem.
                                    > Pewnie, że można, co zrobiono, zebrać do kupy te wszystkie pijackie zachowania
                                    > i utworzyć z nich typologię, a później wybudować na niej nową tożsamość, ale dl
                                    > a mnie jest ona fałszywa.

                                    gdize tutaj na forum daje sie plusy?
                                    PLUS , PLUS , PLUS...
                                    dla mnie tez nie ma znaczenia , czy kto pije , czy nie pije..
                                    dodam tylko: jesli chodzi o samo picie., - to ma zanczenie dla mnie tylko to czy ja nie zapije...
                                    • pierzchnia Re: Bez miłości 17.03.13, 19:48
                                      Zakładasz, że wziąłem to do siebie, ale ja nie muszę pisać, by się tym swoim pisaniem napawać.
                                      Kiedy zrobisz ze swojej abstynencji religię wtedy popadniesz, w kolejne uzależnienie - myślę, że tutaj chodzi o coś innego.
                                      Gdybyś zapomniał o swojej przeszłości i jednocześnie stał się jak dziecko, które nie zna takich używek - byłoby OK.
                                      • miskolaj Re: Bez miłości 18.03.13, 09:28
                                        z tego co mi powiedziano - na terapii i w aa, to trzezwienie nie ma nic wspolnego ze stawaniem sie dzieckiem, wrecz na odrwot, z dziecka powinnam stac sie dojrzalym odpowiedzialnym czlowiekiem...ale moze wszyscy sie mylili?
                                        poza tym sama mam dzieci i moja corka jest nastolatka, wiec wie co to sa uzywki - bo w koło wszyscy ich uzywaja niestety, ja tez uzuwalam...
                                        • pierzchnia Re: Bez miłości 18.03.13, 19:15
                                          miskolaj napisała:
                                          "... moja corka jest nastolatka, wiec wie co to sa uzywki
                                          > - bo w koło wszyscy ich uzywaja niestety, ja tez uzuwalam..."

                                          Ona używa?

                                          Stawanie się dzieckiem nie ma nic wspólnego z niedojrzałością.
                                          Od dzieci można się bardzo wiele nauczyć - pod warunkiem, że człowiek się na to otworzy - odrzuciwszy wcześniej cały swój dotychczasowy bagaż.
                                          Zwróć uwagę, że kiedy ten były narkoman, z Medjugorie, opowiada o swoim przeszłym nikotynizmie, w ogóle nie wspomina o pracy nad tym:
                                          " Ja po prostu papierosów nigdy nie paliłem."
                                • jerzy30 idz na PRO - zaczniesz olewac 17.03.13, 19:48
                                  to i owo i ignorowac blachoski
                                  i reszta sie pouklada
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka