Dodaj do ulubionych

choroba czy wybór ...

19.04.13, 20:41
Zdaje sobie sprawę, że pewnie zaraz zostanę zlinczowana, ale z góry uprzedzam, że poniższa kwestia również dotyczy mnie, a moim założeniem nie jest urażenie kogokolwiek...

Od jakiegoś czasu czytam to forum, różne wypowiedzi, i tak zastanawia mnie jedna kwestia. Uzależnienie nazywane jest chorobą, ma objawy kliniczne no i generalnie z punktu widzenia medycznego tą chorobą jest... ale w moim mniemaniu, to nazywanie narkomanii czy alkoholizmu nagminnie chorobą, to w mojej ocenie troszkę nadużycie. Mam wrażenie, że niektórzy się usprawiedliwiają... to nie moja wina bo jestem chory.... tak, zgadzam się, ale kurcze to tak naprawdę choroba z wyboru, prawda ? Obojętnie czy ja wciągając pierwszą kreskę, czy kto inny sięgając po pierwszy kieliszek wie, do czego to prowadzi. Każdy zdaje sobie sprawę jaki może czekać go koniec. Wielu z nas tutaj na forum chyba myśli podobnie jak ja, wnioskuję to z tonu wypowiedzi, ale jednak część osób oczekuje, że wszyscy będą się dookoła litowali, bo go choroba dopadła.... To co ma powiedzieć człowiek, który umiera na raka w wieku 55 lat ??? To on jest chory i nie ma wyboru. Nie jestem terapeutką, nie mam doświadczenia w tym temacie, ale takie mam od jakiegoś czasu odczucia i chciałam poznać Waszą opinię na ten temat... Bo ja mogę uczciwie powiedzieć, mam problem, w który świadomie się wpakowałam i kurcze trzeba wziąć się porządnie w garść i z tego w co się weszło wyjść, z czyjąś pomocą albo bez niej, ale nie ma co nazywać się chorym i oczekiwać współczucia... Jeśli kogoś uraziłam, przepraszam, nie było to moim zamiarem. Miłego wieczoru i udanego weekendu Wszystkim życzę :)))) i wytrwałości w postanowieniach !!! :)
Obserwuj wątek
    • pierzchnia Re: choroba czy wybór ... 19.04.13, 21:28
      Hipotetycznie uzależnić może się każdy - wystarczy wlewać w siebie, codziennie, odpowiednie dawki alkoholu i pewnego dnia układ fizjologiczny tego nie wytrzyma.
      Od strony psychologicznej sprawa się komplikuje, ale jedno jest pewne - są osobowości, którym alkohol jest jak gdyby przypisany.
      Można zapijać własną wrażliwość, kompleksy, ale również być kimś zupełnie innym - typologia zróżnicowana.
      Być może stuprocentowym alkoholikiem jest uzależniony psychopata.
      Wiele jest tutaj nieścisłości.
      Mówi się o zatrutym umyśle, chorej głowie, chorej duszy, nieradzeniu sobie z własnymi uczuciami...
      W wielu przypadkach, moim zdaniem, to wyłącznie kwestia nazewnictwa - człowiek nadwrażliwy może być uznany przez niektóre osoby za alkoholika.

      Jestem przeciwnikiem nazywania kogokolwiek alkoholikiem ponieważ to słowo zaczyna mieć większą rangę niż noszone imię - tworzy jak gdyby nową tożsamość.

      Tak czy owak - terapia i Wspólnota AA niejednemu uratowały życie.

      • greentea80 Re: choroba czy wybór ... 19.04.13, 21:55
        ja absolutnie nie podważam istoty ani terapii ani AA, jak napisałam, nieraz trzeba pomocy innych aby z tego wyjść. Drażni mnie po prostu jak niektórzy, podkreślam, niektórzy, rozczulają się nad sobą i wszystkie swoje złe wybory ubierają w termin "choroba" no i litujcie się nade mną bo ja taki biedny chory jestem... Ok,czy alkoholizm, czy narkomania to owszem choroba, ale docelowa... a ten cel obieramy sami przecież....
        • miskolaj Re: choroba czy wybór ... 19.04.13, 22:22
          wydaje mi sie, ze jeśli tak generalizujesz to nie da się tego w zaden sposób rozstrzygnąc, ze ktos jest alkoholikiem to nie znaczy ze ma prawo się nad soba uzalac i ze mu to w czyms pomoze, wedlug mnie zadna horoba nie daje takiego prawa z góry, ale ludzie czesto tak czynia, nie wiem czy zauwazyłas, ale podobnie to bywa przy innych chorobach, jak ktos jest chory na raka to tez roznie to bywa, jeden ma nadzieje i walczy i jest tak odwazny i dzielny ze az ludzie z boku czerpia od niego siłe, drugi sie uzala nad soba nie chce sie leczyc i nie wierzy w wyzdrowienie, tylko łapie doła...dlaczego mowic mamy ze wszyscy alkoholicy się nad soba uzalaja, ja nie uwazam ze z powodu mojej choroby należa mi się jakies specjalne wzgledy, wrecz przeciwnie, uwazam ze musza cięzko pracowac by zdrowiec i ze w duzym stopniu to zalezy ode mnie - choc nie tylko ode mnie...
          to zjawisko które opisujesz dla mnie jest własnie czescia tej choroby, alkoholik bowiem zazwyczaj (aa dopóki pije to na pewno) szuka winy wszedzie tylko nie w sobie czyli tam gdzie powinien, stad uzalanie nad soba i swoim ciezkim losem, ja nie wykorzystuje choroby do tego by tłumaczyc swoje zachowanie, wstydze sie tego co zrobiłam jak piłam, nie szukam rozgrzeszenia i uwazam ze jedyne co moge zrobic zeby to innym ludziom wynagrodzic to wytrzezwiec i pomoc innym tylko tak moge zadoscuczynic bliskim i reszcie swiata - dac cos od siebie...jak slucham na mitingach tych potowrnych zali do całego swiata to mi sie czasem noz w kieszeni otwiera, ale nic na to nie moge, kazdy ma swoja droge zdrowienia...
          ja wiem, ze zaczęłam pić, bo zbładziłam, bo dokonałam złych wyborow, nie mam do nikogo żalu, ze zostałam alkoholiczka sama ciezko na to pracowałam, i teraz ciezko musze pracowac by nie pic....
          • greentea80 Re: choroba czy wybór ... 19.04.13, 22:31
            miskolaj, przeczytaj proszę uważnie jeszcze raz to, co napisałam. Nigdzie nie użyłam sformułowania, że WSZYSCY alkoholicy użalają się nad sobą i nic nie generalizuję. A akurat ja uważam, że osoba która zachorowała na raka, nie mając na to żadnego wpływu, ma prawo oczekiwać współczucia jak i ma prawo do użalania się nad sobą.... Moje zdanie jest jedynie takie, że choroba alkoholowa czy narkomania jest tak naprawdę naszym świadomym wyborem i nie powinno nadużywać się sformułowania choroba... Tak samo jak zauważyłaś, że Ty nie oczekujesz żadnych specjalnych względów, tak samo ja podkreśliłam, iż wiele osób tutaj na forum absolutnie nie używa określenia choroba, aby tłumaczyć swoje zachowanie... A co do Twojego zdania, że niektórzy chorzy nie wierzą że wyzdrowieją...cóż, miskolaj, tak jak Ty zmagasz się ze swoim problemem i możesz się wypowiadać w tym temacie, tak ja Cię zapewniam, że niestety, ale czasami choroba jest wyrokiem i nie ma co wierzyć że się wyzdrowieje a trzeba niestety oswajać się ze zbliżającym się końcem.... dlatego tak trudno mi zaakceptować to chorowanie na narkomanię czy alkoholizm....
          • greentea80 Re: choroba czy wybór ... 19.04.13, 22:51
            i jeszcze takie małe odniesienie do tego co napisałaś.... pięknie to podsumowałaś, że teraz musisz ciężko pracować na to, aby z tego wyjść, i nie do końca to teraz już od Ciebie zależy...tak, teraz, ale wcześniej zależało.... Czyli potwierdzasz to co myślę. Poza tym, piszesz że wstyd Ci za to, jak piłaś. Mnie też wstyd, że ćpałam. A czy chory na raka tez ma się wstydzić ? Chory na padaczkę też powinien się wstydzić ? To dla nas wstyd podwójny, że jedni walczą o każdą minutę życia i zdrowia, a my sobie to zdrowie i życie na własne życzenie marnujemy....
            • pierzchnia Re: choroba czy wybór ... 19.04.13, 23:20
              greentea80 napisała:
              " To dla nas wstyd podwójny, że jedni walczą o każdą mi
              > nutę życia i zdrowia, a my sobie to zdrowie i życie na własne życzenie marnujem
              > y...."

              Gdy się pije zabawowo to pewnie jest w tym jakaś racja, ale jak się odnieść do tych, których ukształtowało najbliższe otoczenie?
              Weź też po uwagę zaburzenia psychiczne, których skorygować się nie da, bo można być czegoś świadomym, a jednocześnie bezradnym wobec tego.

              Gdybym wiedział, że tak długo pożyję to bym o siebie dbał.
              • miskolaj Re: choroba czy wybór ... 19.04.13, 23:45
                najlepiej by było jak bys napisała czy uwazasz ze alkholizm jest choroba, czy uwazasz ze nia nie jest..karzesz mi jescze raz czytac co napisalas, a Ty nic nie napisalas:) ja uwazam ze jest choroba, a Ty co uwazasz>>?? ze nie słuzy do tłumaczenia tak uwazam, ale jak mam byc szera nie znam nadal Twojego stanowiska w tej sprawie, ze niektórzy sie uzalaja nad soba?? tak to prawda, ale o co Tobie chodzi?moze bedzie łatweij rozzmawiac:)
                a najlepiej jakby sie do rozmowy właczyły dzieciaki, które sie uzlaezniły w wieku 15 lat, bo na stole w chacie stała flaszka, matka chlała ojciec chlał i od tatusia dostali:) ciekawa jetem ich zdania w tym temcie:) czu alkoholizm jest choroba niezawiniona według mnie? tak jest...ja nie potrzebuje się tłumaczyc trudnym dziecinstwem, ale to nie zmienia faktu, ze moi przyjaciele ze zdrowych domow nie musieli odcinac się alkoholem od swoich uczuci, ja sie odcinałam, bo sie bałam matki alkoholiczki ze mnie ktoregos razu zabije na smierc i mi nikt nie pomoze,,,czy uwazam to za przyczyne swojego alkoholizmu?? nie, nie jest to wytłumaczenie mojej choroby, czy miało na mnie wpływ?? tak miało, zdecydowanie..
                a co do chorych na raka, to mnie chyba nie zrozumialas, czesto jest tak, ze jak sie ktos dowiaduje o swojej chorobie to nie wie czy ma sznase czy nie, mimo to rozni ludzie roznie reaguja i sie zachowuja, nie rozmawiamy o tych co wiedza ze jutro umra, choc znam przupadki 2 ze ludzie z wyrokiem z raka wyszli, jeden usłyszal ze ma 3 miesiace, zyje juz 6 rok, wiec przestan generalizowac w koncu, bo nadal to robisz...z Twjego posta mozna zrozumiec, ze niektorzy sie uzalaja....i chowaja za choroba..to prawda, ale czy to znaczy ze to ni jest choroba?? według Ciebie? bo dalej nie wiem, kazdy czlowiek jest inny, dlatego to jest wlasnie choroba, ze ktos swiadomie podejmuje decyzje o zapiciu sie na smierc, dla mnie alkoholizm jest posrednio jak samobojstwo i to taka sama choroba jak depresja, czy depresja jest choroba>?? mozna by powieziec, ze pacjent siedzi w domu i sie nad soba uzala...
                alkoholizm jest choroba psychiczna, a nie choroba reki czy nogi, tylko psychiczna i to własnie uzalanie jest wpisane w ta chorobe tak samo, jak smutek w depresje i mozna miec pretensjie do chorego na depresje ze sie nad soba uzala...alkohlizm to nie jest alergia na alkohol jak na czekolade, to jest choroba psychiczna, nie pojemuje jak to niektórym ciezko zrozumiec:)
                • wiesj23 Re: choroba czy wybór ... 20.04.13, 08:20
                  doprecyzuj słowo choroba
                  w twoim pojęciu jest czysta fizjonomia
                  to dlaczego się używa pojęć :chora rodzina,chore społeczeństwo,chore stosunki,chory związek itp
                  fizyka to też psychika i odwrotnie
                  nie generalizuję,ale często ludzie od początku są "skazani na bluesa"
                  i na nic tu pomoże świadomy wybór drogi.Bo go nie ma.Człowiek nie żyje w próżni.Czymś musi łagodzić napięcia.Może to być chemia,mogą zachowania.
                  Właśnie chyba odkryłem czym łagodzili mieszkańcy 17-wiecznego Tahiti.
                  • greentea80 Re: choroba czy wybór ... 20.04.13, 12:55
                    no właśnie, czymś trzeba łagodzić napięcia, radzić sobie z rzeczywistością której na trzeźwo nie ogarniamy. Ale nie jesteśmy skazani na bluesa, ale świadomie sięgamy po dragi czy wódę, aby stworzyć sobie swój świat bez problemów... a później trzeźwienie i rzeczywistość jeszcze gorsza, i znowu odlot, bo kurcze jakoś trzeba funkcjonować... i znowu kłania się czytanie ze zrozumieniem... ja nie kwestionuję faktu, że uzależnienie jest chorobą. Ale nie można na karb choroby kłaść wszystkich swoich potknięć życiowych, złych wyborów czy bardzo często nieudacznictwa życiowego....
                    • wiesj23 Re: choroba czy wybór ... 20.04.13, 14:09
                      a kto tu kładzie?Owszem część alkoholików za wszystko wini los/w większości to czynni/,ale większość coś/nieczynni/ robi.A tempo wynika z indywidualnych predyspozycji.
                      wczoraj holowany byłem z lasu,bo nie zmieniłem filtra paliwa.Oj bidny ja alkoholik
        • aaugustw Re: choroba czy wybór ... 20.04.13, 10:43
          greentea80 napisał(a):
          > Drażni mnie po prostu jak niektórzy, podkreślam, niektórzy, rozczulają się nad sobą i wszystkie swoje złe wybory ubierają w termin "choroba" no i litujcie się nade mną bo ja taki biedny chory jestem...
          ____________________________________________.
          Masz prawo tak sadzic, ale "tamci" maja prawo tak sie
          zachowywac, a jezeli Ciebie to drazni, to masz problem...! ;-)
          A kto mowi, ze jezeli tacy narzekaja nie musza ponosic
          konsekwencji swojego postepowania...!?
          Narzekac wolno kazdemu... - Sama to robisz w tym swoim watku...! ;-)
          (i poniesiesz konsekwencje...!) :-(
          A...
          • greentea80 Re: choroba czy wybór ... 20.04.13, 11:10
            nie zawiodłeś mnie aaugustw...:) na Ciebie czekałam...:) zdaję sobie sprawę, że poruszyłam drażliwy temat i nie narzekam, tylko staram się dyskutować. Poruszyłam kwestię choroby z punktu widzenia moralnego, nie medycznego. Jak napisałam w pierwszym wątku, nie podważam kwestii, że od strony medycznej uzależnienie chorobą jest. I niezależnie w jakim stadium zaawansowania jest ktoś tutaj obecny, to poniekąd tą chorobę czy horobę jak się zaczęło tu pojawiać :) wybrał sobie SAM :) ja też, tak ? jak napisałam, nikt mnie do niczego nie zmuszał.... To co, jak alkoholik czy narkoman wsiądzie do samochodu i po pijaku albo naćpany zabije kogoś na drodze, to kurcze, to nie on, to jego choroba ? I masz rację, każdy ma prawo do użalania się nad sobą, do zwalania winy na dzieciństwo, rodzinę, zły los, co nie zmienia faktu, iż w rzeczywistości w chorobę alkoholową czy narkomanię pakuje się sam.
            • aaugustw Re: choroba czy wybór ... 20.04.13, 11:43
              greentea80 napisała do (A...):
              > nie zawiodłeś mnie aaugustw...:)
              - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
              Staram sie jak ten Zawisza, dopoki nie zawisza...
              _____________________________.
              greentea80 napisała do (A...) dalej:
              > ... czekalam na Ciebie czekałam...:)
              - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
              pisz tak dalej i wiecej...! ;-)
              _____________________________.
              greentea80 napisała do (A...) dalej:
              > ... zdaję sobie sprawę, że poruszyłam drażliwy temat i nie narzekam,
              tylko staram się dyskutować...
              - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
              Wszyscy to tutaj robimy, niektorzy tylko ze slaba jeszcze kondycja emocjonalna
              albo (lub) z sobie wiadomych przyczyn ze slaba znajomoscia tematyki i mocnym Ego...
              _____________________________.
              greentea80 napisała do (A...) dalej:
              > .. Poruszyłam kwestię choroby z punktu widzenia moralnego, nie medycznego.
              Jak napisałam w pierwszym wątku, nie podważam kwestii, że od strony medycznej uzależnienie chorobą jest. I niezależnie w jakim stadium zaawansowania jest ktoś
              tutaj obecny, to poniekąd tą chorobę czy horobę jak się zaczęło tu pojawiać :)
              wybrał sobie SAM :) ja też, tak ? jak napisałam, nikt mnie do niczego nie zmuszał....
              - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
              Tu nie zgadzam sie z Toba, poniewaz (na moim przykladzie):
              Naleze takze do ludzi. Jako "ludz" jestem istota stadna, (zyjaca z innymi)
              i wsrod innych. W mlodym juz wieku z rowiesnikami robilo sie rozne glupstwa,
              polegajace na odkrywaniu tego swiata i spodniczek, ale na to nie bylo zbyt wiele
              odwagi, wiec znalezlismy na to sposob - alkohol... - Mijaly lata, a ja podnosilem
              wypijana dawke, aby osiagnac zamierzony cel i zadowolenie, potem juz zanim
              dotarlem do euforii przerywal sie film, byl to juz "chwalebny wyczyn" wobec
              chwalacych sie starszych ode mnie... - Nigdy nie doszlo do mnie to, ze ja pije
              inaczej, ze ja reaguje inaczej na alkohol, ze jestem chorym... - Zawsze probowalem
              udawadniac sobie i swiatu, ze ja potrafie pic kontrolowanie... Alkoholikiem
              "stalem sie" dopiero wtedy, kiedy przestalem pic...!
              (prawdopodobnie bylem nim od urodzenia...!?) .
              _____________________________.
              greentea80 napisała do (A...) dalej:
              > ... To co, jak alkoholik czy narkoman wsiądzie do samochodu i po pijaku albo
              naćpany zabije kogoś na drodze, to kurcze, to nie on, to jego choroba ?
              - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
              W wiezieniach siedza ludzie za przestepstwa...!
              W 95% popelnili oni swoje czyny przestepcze w wyniku spozycia alkoholu (narkotykow),
              ale ponosza oni swoje konsekwencje postepowania, nic ich nie broni od tego...
              _____________________________.
              greentea80 napisała do (A...) dalej:
              > ... I masz rację, każdy ma prawo do użalania się nad sobą, do zwalania winy na dzieciństwo, rodzinę, zły los, co nie zmienia faktu, iż w rzeczywistości w chorobę
              alkoholową czy narkomanię pakuje się sam.
              - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
              ???? - :-l
              Podobnie mozna powiedziec o marskosci watroby u nieuzaleznionych,
              ktorzy zbyt dobrze (tlusto) jedza, ze sami pakuja sie w tego raka, a potem
              zwalaja na Boga, dlaczego on ich tego doswiadczyl...!
              A...
    • 7zahir Uzależnienie jest chorobą. 20.04.13, 08:35
      Obecnie istnieją dwie najczęściej przyjmowane zasady definiowania i klasyfikowania zaburzeń związanych z zespołem uzależnienia sformułowane w Międzynarodowej Klasyfikacji Chorób, Urazów i Przyczyn Zgonów (ICD) oraz w Klasyfikacji Amerykańskiego Towarzystwa Psychiatrycznego (DSM).
      Tu masz klasyfikacje wg ICD:
      apps.who.int/classifications/icd10/browse/2010/en#/F19.2
    • e4ska Re: horoba a choroba 20.04.13, 09:20
      W świetle tutejszych wynurzeń można zgodzić się z Miskołajem:

      "ktos jest alkoholikiem to nie znaczy ze ma prawo się nad soba uzalac i ze mu to w czyms pomoze, wedlug mnie zadna horoba nie daje takiego prawa z góry"

      Otóż: jeśli ktoś zapada na horobę ciała, emocji, duszy, ducha i reszty, jaką człowiek posiada, jest niewinny i musi się użalać na różnych forach, przy okazji dając przykład ustawicznego szczęśliwienia i doskonalenia pod okiem dobrego pambuka, terapeutów i drugich horych z AA.

      Ja tam nie jestem chora (hora) ani nie byłam chora (hora), choć pochłaniałam ponad litr czystej na dobę o okresie ciągu, wstając przed szóstą rano, aby sobie zgromadzić stosowne zapasy bez wiedzy rodzinny. W moim przypadku alkoholizm nie jest ani horobą, ani chorobą, jest nabytą niepełnosprawnością - niby jak bycie garbatym (garb to nie choroba) - i szczerze wolę niepełnosprawność poalkoholową niż garba!

      Bo moja niepełnosprawność w niczym mi nie przeszkadza, ba, nie wiem nawet, czy ona nadal we mnie jest, ale nie będę upijać się, żeby sprawdzać - samo upicie jest paskudne, a kac jeszcze gorszy...
      :-)))
      • miskolaj Re: horoba a choroba 20.04.13, 09:48
        rzadko się esko zgadzamy tym razem jest miedzy nami płaszczyzna porozumienie...jednak ja biore pod uwage jeszcze inny fakt, Ty sobie poradziłas, czujesz się ok i jestes zadowolona z jakości swojego zycia, nie bede pytała jak to zrobiłas bo to w sumie bez znaczenia, ale nalezy wziąc pod uwage, ze sa ludzie (tacy jak ja na przyklad) którzy potrzebuja w tym zdrowieniu pomocy, takie fora i mitingi i inne formy wsparcia własnie po to sa, by ktos kto tej pomocy od innych potrzebuje mógł ja znalezc, więc nie nalezy według mnie drwic z tego ani przekreslac sensu tego, hednym bowiem z głownych problemów u wiekszasci pijacych jest problem z wyrazaniem uczuc i tym samym wyrazaniem siebie...jest zdecydowanie lepiej by się ktoś wyrażał na mitingu czy nawet na forum niz zapijał w domu przed telewizorem, kazdy z nas ma bowiem inna konstrukcje psychiczna i kazdy inna pojdzie droga, ale alkoholicy dokąd pili to byli według mnie bardzo samotni ludzie, wychodzenie z alkoholizmu to równiez wychodzenie z alienacji, to poznawanie siebie, ja dlatego zawsze mowie e to jest fajna przygoda, bo poznaje siebie i innych ludzi, kiedys miałam przekonania o sobie i o innych, ale to były moje wymysły, które się zrodziły w mojej chorej wystraszonej głowie, terazaz nabieram odwagi by poznac siebie taka jaka jestem - ja wiem, ze jeśli tego nie zrobie to wczesniej czy pozniej znowu się zaczne upadlac czy to alkoholem czy inna kompulsja...
        dla mnie nazewnictwo nie ma znaczenia, bo ja moge powiedziec ze jestem alkoholiczka, nikotynistka, hazardzistka, narkomanka - a ogólnie byłam chora własnie na łeb i dusze - nie na ciało...teraz zeby sie leczyc potrzebuje nuie lekarzy a Was..równiez Ciebie Esko, uczę sie siebie własnie dzieki Wam i innym ludziom...czy ja czuje się chora? tak, na łeb, na egocebtryzm, na strach który jest dla duszy jak rak i na wiele innych dolegliwosci...
        • aaugustw Re: horoba a choroba 20.04.13, 10:45
          miskolaj napisała:
          > ... a ogólnie byłam chora własnie na łeb i dusze - nie na ciało...t
          teraz zeby sie leczyc potrzebuje nie lekarzy a Was..równiez Ciebie Esko,
          uczę sie siebie własnie dzieki Wam i innym ludziom...
          ___________________________________________.
          No wlasnie, po to tu wszyscy CHORZY jestesmy...! ;-)
          I tego nie zmienimy, chocbysmy nie wiem jakich liter uzyli...! ;-)
          A...
        • greentea80 Re: horoba a choroba 20.04.13, 10:49
          mam wrażenie miskolaj że nie czytasz tego co napisałam ze zrozumieniem.... ja wiem, że uzależnienie jest po jakimś czasie chorobą, i tutaj nie ma co do tego dwóch zdań. Nigdzie nie napisałam, że alkoholizm czy narkomania to nie jest choroba. poruszyłam kwestię nadmiernego użalania się nad sobą i używania terminu choroba w odniesieniu do zacierania własnych wyborów. Bo to jest wybór. I nie zgadzam się do końca z Tobą, że dziecko alkoholików musi być alkoholikiem. Nie, nie musi. Dokonuje wyboru. Oprócz domu jest jeszcze szkoła, rówieśnicy... Czasami wygodniej jest iść w czyjeś ślady i później mieć wytłumaczenie swoich błędów niż od początku pracować w jakiś sposób nad swoją przyszłością. Znam wielu wspaniałych ludzi, którzy wyszli z domów alkoholików... Ja też dokonałam wyboru. U mnie w domu nigdy nikt nie pił, dla mnie tematy alkoholizmu czy narkomanii były można nawet powiedzieć tabu, bo nas nie dotyczyły....a tu upsss, jaka niespodzianka, jedynaczka z dobrego domu zaczęła ćpać.... Idąc tym tokiem rozumowania, który zaprezentowałaś, można wnioskować, że gdyby np. tłukli mnie rodzice to ja mogę teraz bezkarnie bić swoje dzieci ? Tak, alkoholizm czy narkomania to choroba, ale którą wybieramy sobie sami i uważam, że niektórzy, podkreślam ponownie, niektórzy, po prostu się nią zasłaniają... I tak sobie też przypomniałam, gdy przyszło mi do głowy nazwać siebie chorą, jak kiedyś mój tato wrócił z dyżuru strasznie zły, bo nie mógł zejść na czas do poszkodowanej w wypadku samochodowym kobiety bo ratował jakiegoś gó...arza, który, jak to określił, zaserwował sobie potrójna porcję dopalaczy... Ja nie mówię tutaj o tym końcowym stadium, ja poruszyłam kwestię, która dotyczy początku tej drogi do alkoholizmu czy narkomani.
          • pierzchnia Re: horoba a choroba 20.04.13, 11:07
            To w końcu trzeba się zdecydować jak to jest z tym alkoholizmem - wrodzony czy nabyty?
            Pewnie, gdyby był wrodzony, to krok ósmy i dziewiąty nie miałby żadnego sensu:

            8. Zrobiliśmy listę osób, które skrzywdziliśmy i staliśmy się gotowi zadośćuczynić im wszystkim.

            9. Zadośćuczyniliśmy osobiście wszystkim, wobec których było to możliwe, z wyjątkiem tych przypadków, gdy zraniłoby to ich lub innych.

            Niech czasem ktoś nie myśli, że działanie, opisane w obu tych krokach, jest wyłącznie przykładem dobrych manier.
            To sposób na uwolnienie się od przeszłości, która na nas ciąży i wpływa na nasze życie.
            • aaugustw Re: horoba a choroba 20.04.13, 11:20
              pierzchnia napisał:
              > To w końcu trzeba się zdecydować jak to jest z tym alkoholizmem -
              wrodzony czy nabyty?
              - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
              Co bylo pierwsze; kura, czy jajko...!? :-(
              _____________________________.
              pierzchnia napisał dalej:
              > Pewnie, gdyby był wrodzony, to krok ósmy i dziewiąty nie miałby żadnego sensu:
              - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
              Przeciez narobilo sie co nieco krzywd innym, bez wzgledu na pochodzenie tej choroby...
              A...
            • thomi73pl Re: horoba a choroba 20.04.13, 11:27
              odpowiadam:

              pierzchnia 20.04.13, 11:07
              To w końcu trzeba się zdecydować jak to jest z tym alkoholizmem - wrodzony czy nabyty?

              .. nie trzeba!!
              ale trzeba decydowac co zrobię ze swoim alkoholizmem.. !
          • thomi73pl Re: horoba a choroba 20.04.13, 11:22
            chorobą jest lub nie jest.. ,? wyborem..? .. niepełnosprawnością..? i czy mam prawo się użalać..?

            użalanie się - to styl bycia! ..bez względu na to czy do tego wykorzystuje sie chorobę, czy swoje położenie społeczne. Ma tak wielu zdrowych i " zdrOwych" również..

            Alkoholizm, jest niebezpieczny, - bez względu na to czy choroba go nazwiemy czy nie- i może stac sie powodem do uzalania , a nawet kończenia ze soba w powolny , albo szybki sposób za pomoca alkoholu.. , lub też powodem do uważania na siebie bez użalania sie - czyli dojrzałej troski o swoje zdrowie którą sobie daje sam !!! , a nie oczekuję dostać od innych.
            Wiedza o mojej chorobie może byc impulsem dla mnie do zdrowienia , do doskonalenia siły ducha., lub z mojego wyboru ,- prze ze mnie "wyszukaną przyczyną"- do mojego użalania się , upadku i w końcu nawet śmierci- a wtedy będzie to przyczyna- TEN MÓJ WYBÓR

            czy miałem wybór by wpaść lub nie , zapaść na .. wplątac sie.. w ALKOHOLIZM ?
            TAK.! - nie chce rozmawiać na ten temat w tej chwili czy miałem możliwość świadomego wyboru czy tylko nieuświadomionego.., ale też wyboru...
            ale miałem wybór..!!! ze względu na moje niedoinformowanie sie, ze względu na moją niedojrzałość wybrałem alkohol, który stał sie chorobliwym "sposobem na radzenie sobie z życiem " i środkiem do znieczulania lub regulowania uczuc..

            od kiedy jestem doinformowany, dokonuje wyboru świadomego.. !!!

            przecież jesli w tej chwili pójdę do sklepu i kupię piwo, wódkę, lub cokolwiek, do będzię to -ŚWIADOMY WYBÓR.. !! jesli w konsekwencji tego wyboru wpadnę w ciąg i uaktywnię "uśpioną chorobę" - to nie mogę tego zwalać na chorobę.. - BO
            • greentea80 Re: horoba a choroba 20.04.13, 11:44
              halo !!! JA tutaj też jestem i nie dlatego, że dokonuję wyboru jak spędzać swój wolny czas, czy iść z dziećmi na spacer czy na basen lub pisać na forum.... w sumie od tego ono jest. Jestem tu, bo też mam problem, który chcę z Waszą pomocą rozwiązać. Jest takie powiedzenie, że łatwo pisać, gdy ma się za temat coś innego niż samego siebie.... ale ja akurat piszę też o sobie...
              • aaugustw Re: horoba a choroba 20.04.13, 11:47
                greentea80 napisał(a):
                > halo !!! JA tutaj też jestem...
                _________________________.
                Jezeli to do mnie, to mialem telefon...! ;-)
                Juz jestem, ale tylko do 13:00, bo potem
                (po obiedzie) jade na Mityng Intergrupy AA...
                A...
                • greentea80 Re: horoba a choroba 20.04.13, 12:06
                  :) uroczo się z Tobą rozmawia, ale widzę, że aby Ci dorównać, to muszę jeszcze się wiele nauczyć... :D zgadzam się z Tobą, że moja wiedza w temacie jest delikatnie mówiąc słaba. Ale widzisz, nie do końca.... napisałeś, że się ze mną nie zgadzasz, bo jesteś ludź, istota stadna :D widzisz, ja też... u mnie w domu nie było alkoholu a już tym bardziej narkotyków !!!! I ja istota stadna, ale równocześnie myśląca pognałam za tłumem dając się wciągnąć w narkotykowe odloty... ale to był mój wybór.... aagustw, nie wiem jak było u Ciebie, ale mnie nikt nie trzymał i do nosa na siłę nic nie wsypywał :) ja myślę, że mój stopień uzależnienia jeszcze nie był na tyle rozwinięty, aby klasyfikować go jako chorobę, ale jeśli nawet jest, to ja sobie sama na to ciężko zapracowałam.... czy ciężko, może źle to nazwałam, może nawet w moim ówczesnym mniemaniu dość przyjemna to była droga.... i tak samo jak uważam, że alkoholik czy narkoman nie ma prawa do użalania się nad sobą również uważam, że osoba, która zużywa codziennie kostkę smalcu czy masła nie ma prawa do rozczulania się nad sobą, gdy zostanie u niej stwierdzona miażdżyca.... i mój drogi aaugustw.... ja jestem ostatnią osobą, uwierz mi, która by za cokolwiek winiła Boga..... a fakt, ludzie mają do tego tendencje i to spore. Każdy jest kowalem własnego losu, bo pomimo tego przeznaczenia, które tu się gdzieś na forum tez przewinęło, Bóg każdemu z nas dał rozum, a już nawet ja jestem przypadkiem, który nie do końca ten dar dobrze wykorzystał.... :D do 13.00 jeszcze troszkę czasu, trzeba to wykorzystać :D
                  • aaugustw Re: horoba a choroba 20.04.13, 12:31
                    greentea80 napisała (do A...):
                    > :) uroczo się z Tobą rozmawia...
                    - - - - - - - - - - - - - - -
                    I vice versa...! ;-)
                    ______________________.
                    greentea80 napisała dalej:
                    > ... pognałam za tłumem dając się wciągnąć w narkotykowe odloty... ale to był
                    mój wybór.... aagustw, nie wiem jak było u Ciebie, ale mnie nikt nie trzymał...
                    - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                    Alez naturalnie, ze byl to nasz wybor, nasza ciekawosc niedoroslych malpek,
                    ale zadno z nas nie dopuszczalo do mysli, ze nie moze sie przed tym swinstwem
                    obronic, ze w sposob chorobliwy reaguje na to...
                    ______________________.
                    greentea80 napisała dalej:
                    > ... ja myślę, że mój stopień uzależnienia jeszcze nie był na tyle rozwinięty,
                    aby klasyfikować go jako chorobę...
                    - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                    W tym miejscu znowu popelniasz blad myslowy... - Ty grubo wczesniej juz,
                    przed pierwszym zazyciem bylas inna od innych...!
                    ______________________.
                    greentea80 napisała dalej:
                    > ... i tak samo jak uważam, że alkoholik czy narkoman nie ma prawa do uż
                    > alania się nad sobą również uważam, że osoba, która zużywa codziennie kostkę sm
                    > alcu czy masła nie ma prawa do rozczulania się nad sobą, gdy zostanie u niej st
                    > wierdzona miażdżyca.... i mój drogi aaugustw.... ja jestem ostatnią osobą, uwie
                    > rz mi, która by za cokolwiek winiła Boga.....
                    - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                    No dobra, dobra, ale nie zabraniaj nikomu uzalac sie na swoj los, bo moze to
                    jest jego ostatnia nadzieja w zyciu...
                    ______________________.
                    greentea80 napisała dalej:
                    > ... Każdy jest kowalem własnego losu, bo pomimo tego przeznaczenia, które
                    tu się gdzieś na forum tez przewinęło, Bóg każdemu z nas dał rozum, a już
                    nawet ja jestem przypadkiem, który nie do końca ten dar dobrze wykorzystał..
                    > .. :D do 13.00 jeszcze troszkę czasu, trzeba to wykorzystać :D
                    - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                    ;-) Bede znowu wieczorem...!
                    Moja droga Green, gdybysmy to zwietrzyli, co robi Bog z nami sami bylibysmy
                    na rowni z nim, - Bogami...! ;-)
                    A...
                  • wiesj23 Re: horoba a choroba 20.04.13, 12:48
                    jak czekałaś na augusta to się doczekałaś
                    u Ciebie w domu nie było narkotyków ani alkoholu.To czego jeszcze nie było? Skoro poszłaś za poklaskiem stada.Wiedza o szkodliwości narkotyków jest o wiele większa niż o alkoholizmie.
                    a może jakaś choroba .toczyła Cię od dnia narodzin?
                    pytanie odniesiesz się łaskawie do mojego wcześniejszego postu?
                    • greentea80 Re: horoba a choroba 20.04.13, 13:04
                      po co od razu te złośliwości, czy odniosę się łaskawie do wcześniejszego postu.... moje życie nie toczy się tylko na forum i odpisuje z pewnym opóźnieniem.

                      Widzisz, znowu próbujesz mi wmówić, że pewnie czegoś w domu nie było skoro sięgnęłam po narkotyki.... Nie, niczego mi w domu nie brakowało, i to nie jest absolutnie wina ani moich rodziców ani mojego domu, że zaczęłam brać. To tylko i wyłącznie moja wina. Ciekawość, głupota, przerośnięte ego, chęć błyśnięcia w towarzystwie, że jestem taka na topie. Poza tym, nie wiem czy czytałeś mojego pierwszego posta, gdzie opisałam swój problem, chyba nie, skoro zadajesz mi tutaj takie dziwne pytania. Żadna choroba nie toczyła mnie od dnia
                      narodzin. Po prostu świadomie wlazłam w gó... z którego teraz równie świadomie chcę wyjść.
                      • thomi73pl Re: horoba a choroba 20.04.13, 13:09
                        Odpowiadasz na:
                        greentea80 napisał(a):

                        "To tylko i wyłącznie moja wina. Ciekawość, głupota, przerośnięte ego, chęć błyśnięcia w towarzystwie, że jestem taka na topie. Poza tym, nie wiem czy czytałeś mojego pierwszego posta, gdzie opisałam swój problem, chyba nie, skoro zadajesz mi tutaj takie dziwne pytania. Żadna choroba nie toczyła mnie od dnia
                        narodzin. Po prostu świadomie wlazłam w gó... z którego teraz równie świadomie chcę wyjść."

                        greenn.. :)

                        LUBIE CIE. :)
                        widzę, siebie w powyższej wypowiedzi.. :)

                        ale też widze pomyłke.. i tę moja i Twoja.. :)
                        ale masz zaproszenie
                        mozemy pogadac gdzie indziej..
                        ja tu nie chce.
                        MOJ WYBOR.
                      • wiesj23 Re: horoba a choroba 20.04.13, 14:17
                        ja piszę tylko "może"
                        a tych "może" jest ta wiele,że nie tylko widok strzykawki albo pustej butelki na stole popycha do uzależnień
                        wystarczy brak czasu na rozmowy
              • thomi73pl Re: horoba a choroba 20.04.13, 12:00


                Odpowiadasz na:
                greentea80 napisał(a):
                "halo !!! JA tutaj też jestem i nie dlatego, że dokonuję wyboru jak spędzać swój
                > wolny czas, "

                DOKONUJESZ.!
                i nie mam w tym nic złego..
                mozesz napisac tu, albo gdzies indziej,
                mozesz poczekac z tym , mozesz pogadac z kolezanka...
                możesz napisac sama do siebie i odczytac potem co napisałaś, ..
                możesz potem iśc z tym do terpauty , na miting..
                albo zepchnąc do "tylu głowy " i właczyc tv..
                możesz to , i tamto , możesz możesz , możesz.. itd....

                i ja też..

                Ja dokonuje w każdej chwili wyboru.. i bardzo cieszę się , ze została mi dana taka mozliwośc..
                Lubie to , że ich dokonuje, nawet kiedy okazuje sie poczasie, ze moglem dokonac lepszego wyboru...

                Mimo tego , ze w konsekwencji moich wyborów stałem sie alkoholikiem i mimo tego , że dokonywanie tych wyborów moze nie bylo w pełni świadome. *( miałem 15, 16, 18 lat..., kiedy dokonywałem wyborow jak radzic sobie z emocjami )- nie odbieram sobie sam prawa, do tego , że to ja miałem wybór.. oraz , że teraz równiez mam..

                a mało tego.. cieszę sie że jestem ALKOHOLIKIEM i że wiem o tym.. !
                wiem też, że najpierw byłem człowiekiem ( nadal nim jestem w pierwszej kolejnosci) , że jestem mężczyzna.. i że jestem człowiekiem dokonującym wyborów.

                cieszę sie bo przynajmniej wiem kim jestem!!!

                a wielu kiedy pytam : "kim jesteś" opowiada mi jakieś historie..., nie o sobie.. - co jest przerażające..
                uważam , że to świetne, ze wiem kim jestem..
                • greentea80 Re: horoba a choroba 20.04.13, 12:10
                  cieszysz się,że jesteś alkoholikiem ???? to po co się leczysz ?
                  • thomi73pl Re: horoba a choroba 20.04.13, 12:24

                    • greentea80 Re: horoba a choroba 20.04.13, 12:36
                      thomi czyli generalnie potwierdzasz to, co ja napisałam. Twoje podejście do tematu jest zdrowe. Zdajesz sobie sprawę gdzie zabrnąłeś, potwierdzasz, że to Twój wybór i nikogo nie winisz za to, że jesteś tu, gdzie jesteś. Ok, jesteś alkoholikiem, czy chcesz z tym walczyć czy nie, to Twoja sprawa, ale nie piszesz głupot, że jesteś biedny taki i pijesz bo nie masz na to wpływu, bo jesteś chory....
                  • aaugustw Re: horoba a choroba 20.04.13, 12:35
                    greentea80 napisał(a):
                    > cieszysz się,że jesteś alkoholikiem ???? to po co się leczysz ?
                    __________________________________________________.
                    Pytania sa niepelne i zle sformulowane...!
                    Nie cieszylem sie, ze bylem czynnym alkoholikiem...
                    Ciesze sie, ze jestem trzezwym dzis alkoholikiem...!
                    A lecze sie sie po to, aby byc trzezwym, zdrowym i
                    postepowac jak czlowiek moralny...!
                    A...
          • 7zahir Co za bzdura ! Nikt choroby nie wybiera... 20.04.13, 12:08
            nikt kto wypił pierwszy kieliszek, czy zapalił pierwszego jointa
            nie zrobił tego by zachorować.

            Użalanie się nad sobą jest jednym z elementów mechanizmu rozwoju choroby.

            Do wystąpienia choroby prowadzi cały szereg czynników:
            Srodowiskowe - żle funkconująca rodzina
            www.antykoncepcja.com.pl/article3_1.htm
            genetyczne:
            Badania naukowe potwierdziły mutacje powodujące zniekształcenia w synapsach nerwowych
            uniemozliwiajace przekaż endorfin ( tzw hormonów szczęścia)
            i epigenetyczne
            wyborcza.pl/narkopolacy/1,100609,6773977,Skad_sie_bierze_uzaleznienie.html

            • greentea80 Re: Co za bzdura ! Nikt choroby nie wybiera... 20.04.13, 12:20
              oczywiście, że zapalając pierwszego jointa nie robisz tego, aby zachorować, ba, nawet spalając w sumie z 10 dkg nie robisz tego, aby zachorować. Ale zapalając pierwszego jointa czy wciągając pierwszą kreskę wiesz, do czego to może prowadzić ! Jadąc 260 km na godzinę tez nie zakładasz, że rozwijasz taka prędkość aby zginąć, tak ?
              • 7zahir Nie zgadzam się 20.04.13, 12:28
                greentea80 napisał(a):

                > oczywiście, że zapalając pierwszego jointa nie robisz tego, aby zachorować, ba,
                > nawet spalając w sumie z 10 dkg nie robisz tego, aby zachorować. Ale zapalając
                > pierwszego jointa czy wciągając pierwszą kreskę wiesz, do czego to może prowad
                > zić !

                Nie zgadzam się.
                Byłam nastolatką kiedy wypiłam pierwsze piwo,
                nie miałam pojęcia o czyms takim jak uzależnienienie
                a o tym, że alkoholizm jest chorobą dowiedziałam sie grubo po 40-tce.

                Nastolatki nie mysla w kategoriach - to może mi zaszkodzić,'
                tylko przecież wszyscy to robią i nie wszyscy musza być narkomanami.

                To źle funkcjonujaca rodzina jest odpowiedzialna za fakt,
                że czuja taka potrzebę, żeby znieczulić niskie poczucie wartości.


                • greentea80 Re: Nie zgadzam się 20.04.13, 12:49
                  a ja nie zgadzam się z Tobą, że to źle funkcjonująca rodzina jest odpowiedzialna za nasze wybory. Moja rodzina funkcjonowała bardzo dobrze. Byłam nastolatką której niczego w życiu nie brakowało, w domu nie było alkoholu ( tzn był, ale spożywany okazyjnie, nie pochodzę z rodziny abstynenckiej ). W rodzinie nie miałam alkoholików a tym bardziej narkomanów. O narkotykach wiedziałam sporo, a nawet dużo więcej niż przeciętny nastolatek z racji wykonywanego przez tatę zawodu lekarza i zawodu ojca jedynaczki, co też jest nie lada problemem :) a pomimo to sięgnęłam po narkotyki. Dlaczego ? Czego mi brakowało ?

                  Znam osobiście dziewczynę, której rodzice strasznie pili i piją nadal, chyba nie wiedzą jak wygląda świat na trzeźwo. A ona skończyła szkołę średnią, poszła nawet na studia. Ma rodzinę, dzieci i wiesz co mi kiedyś powiedziała ??? W życiu nie będę piła, bo nie chcę zgotować swoim dzieciom takiego piekła, jak mnie zgotowali moi rodzice....
                  • aaugustw Re: Nie zgadzam się 20.04.13, 12:51
                    greentea80 napisał(a):
                    > a ja nie zgadzam się z Tobą, że to źle funkcjonująca rodzina jest odpowiedzialn
                    > a za nasze wybory. Moja rodzina funkcjonowała bardzo dobrze. Byłam nastolatką k
                    > tórej niczego w życiu nie brakowało...
                    ______________.
                    I tu Cie mamy...! ;-)
                    Uciekam...
                    A...
                  • 7zahir Re: Nie zgadzam się 20.04.13, 12:59
                    greentea80 napisał(a):

                    > a ja nie zgadzam się z Tobą, że to źle funkcjonująca rodzina jest odpowiedzialn
                    > a za nasze wybory. Moja rodzina funkcjonowała bardzo dobrze. Byłam nastolatką k
                    > tórej niczego w życiu nie brakowało, w domu nie było alkoholu ( tzn był, ale sp
                    > ożywany okazyjnie, nie pochodzę z rodziny abstynenckiej ). W rodzinie nie miała
                    > m alkoholików a tym bardziej narkomanów. O narkotykach wiedziałam sporo, a nawe
                    > t dużo więcej niż przeciętny nastolatek z racji wykonywanego przez tatę zawodu
                    > lekarza i zawodu ojca jedynaczki, co też jest nie lada problemem :) a pomimo to
                    > sięgnęłam po narkotyki. Dlaczego ? Czego mi brakowało ?
                    >
                    No właśnie ?
                    Zapytaj siebie czy w domu naprawdę było tak wszystko cacy ?
                    Przypomnij sobie dlaczego sięgnęłaś po ten pierwszy?
                    Co się wtedy wydarzyło, jak się czułaś?
                    Zaglądnij wgłąb siebie i tam szukaj odpowiedzi - szczerej do bólu.
                    Bez typowego samookłamywania się - objawu uzależnienia.
                    • greentea80 Re: Nie zgadzam się 20.04.13, 13:10
                      tak, w domu było wszystko ok, jestem tego pewna. Pierwszy raz wzięłam na studiach, żeby mi się lepiej uczyło... Tak, pamiętam to wydarzenie bardzo dobrze, kolega wleciał jak w procy do mojego pokoju w akademiku i powiedział, do jutra wkujemy 5 egzaminów. Wkułam. Za 2 dni nic nie pamiętałam... Ale nie ważne, fajnie było i mi się spodobało. Proszę, co za głupota żeby we wzięciu pierwszy raz narkotyku dopatrywać się jakiś głębokich powodów. Ja nie potrzebuję żadnych przemyśleń i nie mam żadnych powodów do samookłamywania się, skoro przy moim trybie brania raz czy dwa razy w miesiącu już stwierdziłam że mam z tym problem i sie tutaj do tego otwarcie przyznałam !!!! Czyli co, żaden narkoman ani alkoholik nie jest winny tego że pije czy bierze, winna zawsze jest rodzina :D super ! teoria świetna. Teraz to już chyba troszkę za daleko się zagalopowałaś.....
                      • pierzchnia Re: Nie zgadzam się 20.04.13, 15:56
                        Narkotyki, w środowisku studenckim, są bardzo popularne od wielu lat.
                        Twój przypadek jest klasyczny i nie ma żadnego związku z dysfunkcją rodzinną.
                        Bierze się ze względu na egzamin, imprezkę, akceptację grupy...
                        Widocznie taki ktoś zakłada, robiąc to po raz pierwszy, że jednak się nie wciągnie - nie czuje totalnego zagrożenia.
                        Gdybym takiej osobie zaproponował skok z dziesiątego piętra to pewnie świadomość następstw by ją od tego odwiodła.
                        Człowiek sięgający pierwszy raz po alkohol może to robić z podobnych powodów.
                        Natomiast trzeba sobie otwarcie powiedzieć:
                        Syndrom DDA, DDD nie jest wymysłem rozkapryszonego psychologa i ma ogromny wpływ na dalsze życie jednostki.
                        Oczywiście nie każde, tego typu zaburzenie, musi się zakończyć alkoholizmem czy narkomanią.
                      • 7zahir Re: Nie zgadzam się 20.04.13, 20:05
                        greentea80 napisał(a):

                        > tak, w domu było wszystko ok, jestem tego pewna. Pierwszy raz wzięłam na studi
                        > ach, żeby mi się lepiej uczyło... >

                        I wg Twojej teorii w ten sposób wybrałaś chorobę ?
                        • studentlekdent5 Re: Nie zgadzam się 20.04.13, 20:14
                          Pewnie nie.
                          Ale była ŚWIADOMA, że może to pójść dalej, i na kilku kreskach się nie skończy.
                          • 7zahir Re: Nie zgadzam się 20.04.13, 20:30
                            Była świadoma tego, ze ma skłonności do uzależnień?

                            Wątpię.



                            • studentlekdent5 Re: Nie zgadzam się 20.04.13, 20:35
                              Zawsze należy brać takę ew. pod uwagę.
                              • studentlekdent5 Re: Nie zgadzam się 20.04.13, 20:40
                                Napisz do mnie. Proszę. Chce Ci coś wytłumaczyć.
                              • 7zahir Re: Nie zgadzam się 20.04.13, 20:41
                                studentlekdent5 napisał(a):

                                > Zawsze należy brać takę ew. pod uwagę.

                                Taaaaa...w idealnym , skrupulatnym i logicznie myslącym mózgu geniusza,
                                a nie beztroskim studenckim , pochodzacym z porządnej,
                                a nie patologicznej rodziny.




                                • studentlekdent5 Re: Nie zgadzam się 20.04.13, 20:43
                                  Ja z patologii nie pochodze
                                  • 7zahir Re: Nie zgadzam się 20.04.13, 21:11
                                    studentlekdent5 napisał(a):

                                    > Ja z patologii nie pochodze>

                                    To obalasz teorie autorki wątku,
                                    albo jesteś jej wyjątkiem.
                                    • studentlekdent5 Re: Nie zgadzam się 20.04.13, 21:14
                                      Nie rozumiem.
                                      Uważasz, że moja rodzina to patologia?
                                      • studentlekdent5 Re: Nie zgadzam się 20.04.13, 21:18
                                        Jeżeli czegoś nie zrozumiałem to wybacz, ale wszystko wolniej do mnie dochodzi. .
                                      • 7zahir Re: Nie zgadzam się 20.04.13, 21:32
                                        studentlekdent5 napisał(a):

                                        > Nie rozumiem.
                                        > Uważasz, że moja rodzina to patologia?>

                                        Nie, dlatego napisałam, ze obalasz jej teorię.
                                    • aaugustw Re: Nie zgadzam się 20.04.13, 21:15
                                      7zahir napisała:

                                      > studentlekdent5 napisał(a):
                                      > > Ja z patologii nie pochodze>
                                      - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                                      > To obalasz teorie autorki wątku,
                                      > albo jesteś jej wyjątkiem.
                                      ___________________________.
                                      Dobra jestes - Zahir...! ;-)
                                      A...
                                      • pierzchnia Re: Nie zgadzam się 20.04.13, 21:22
                                        Proponuję zrobić eksperyment:
                                        Sto osób, z różnych środowisk, zażywać będzie regularnie, przez rok, heroinę - ciekawe, która z nich się nie uzależni?
                                        • studentlekdent5 Re: Nie zgadzam się 20.04.13, 21:23
                                          Wszyscy się uzależnią, zapewne. Na zyczenie.
                                          • pierzchnia Re: Nie zgadzam się 20.04.13, 21:35
                                            Na imprezce bierze się dla lepszej zabawy - kto się wtedy zastanawia nad konsekwencjami?
                                            Dopiero później przychodzi refleksja, a z nią rozpacz.
                                            Będąc w pełni świadomym konsekwencji żaden człowiek, przy zdrowych zmysłach, nie odważyłby się na to.
                      • miskolaj Re: Nie zgadzam się 20.04.13, 22:15
                        sama sobie odpowiedzialas:) w Twim domu widac nie wszystko było w porzadku skoro Twoi rodzice wychowali tak nieodpowiedzialna gowniare:( skoro bylas taka normalna i mialas swiadomosc czym jest uzaleznienie i wiedzialas tak dokładnie jak się to konczy, a mimo to z pełna swiadomoscia bralas narkotyki wiedzac jak skonczysz to Ty mi powiedz, czy Ty uwazasz ze z Toba było wszystko w porzadku:)???
                        każdy z kim jest wszystko w porzadku padnie ze smiechu chyba jak to usłyszy, zdrowi na umysle ludzie, z normalnym poczuciem własnej wartosci i szacunkiem do własnego zycia tego poprostu nie robia 0 swiadomie sie nie skazuja na zagłade i ryzyko smierci....wszystko w tym temacie...
                        nie masz za grosz pojecia o tym co ludzie w zyciu przeszli i chcesz tu na siłe udowadniac, ze dziecinswto wpływu nie ma na czyjes zycie, bo znasz dziewczyne która nie pije a jej rodzice pili??a na co to jest dowód>? ja nie znam tej dziewczyny i nie chcialabym byc w jej skórze, moze nie choruje na alkoholizm, moze ma dda lub inne zaburzenia, co to ma za znaczenie
                        szukasz na siłe wytłumaczen na rozne rzeczy, na nic tu nie ma reguły, alkoholizm jest choroba czy Tobie sie to podoba czy nie, madrzejsi od Ciebie specjalisci na całym swiecie tak zdecydowali...a Ty chcesz wisłe kijem zawracac, nie podoba Ci się uzalanie?? swietnie mi tez się nie podoba, ale nie jestem od tego by wszystkich ludzi oceniac dookoła i im dawac prawo do uzalania albo je dobierac, nie wiele wiesz o zyciu i o tym co ludzie przezywja w swoim zyciu a wydajesz sady jakbys wszystkie rozumy o wszystkich pozjadała
                        rzadko to robie ale Ci powiem..zakładam, ze tak Cie własnie rodzice wychowali, ze cały swiat się kręcił w okól Twojego tyłka i Ci się w dupie poprzewracało do tego stopnia, ze miałas nawet sowje zycie i troske rodzicow o Ciebie za nic...więc cpałas dla zabawy i się uzalezniłas, Ty sobie możes myslec ze z Toba było wszystko w porzadku, a ja uwazam, ze podobnie jak mnie nie przekazano Ci w domu wartości i wychowano małą egoistke - przemadrzała - czy to według ciebie wszystko ok??? według mnie nie jest ok...
                        te dobre domy których się nie uwaza za patoligiczne często własnie takie normalne nie są niestety,,,chyba tylko na pierwsy rzut oka, i masz odpowiedz na swoje rozterki, pisz o sobie, a nie o tym czy inni ludzie maja się prawo użalac, i czy ich dziecinstwo odcisnęło na nich pietno, bo za przeproszeniem masz o tym pojęcie jak świnia gwiazdach, tak samo jak o mechanizmach uzaleznienia...
                        sorry za szczerosc, ale nie lubie pisac bzdur i owijac w bawełnę...
              • thomi73pl Re: Co za bzdura ! Nikt choroby nie wybiera... 20.04.13, 12:30
                PALIEŁEM JOINTA!!!!

                I stałem się narkomanem.. , ale znając swoją "przypadłośc, " , wiem że zostałbym i od tego uzalezniony.. jeśli kontynuowałbym to dalej..
                a wiec DOKONAŁEM WYBORU ! i nie wchodzę w ten stan "który mi się podoba" , ale z niego rezygnuje..
                lubie też jeździc szybko...
                bardzo szybko... ale wiem ile kosztuje taka jazda.. jeszcze zanim się zabije..
                i tu też rezygnuje.. ŚWIADOMIE...

                tak samo jest z sexem..
                bardzo go lubie.
                ale też rezygnuję wiele razy..

                ŚWIADOMOŚC , ŚWIADOMOŚC ,ŚWIADOMOŚC..
                • 7zahir Re: Co za bzdura ! Nikt choroby nie wybiera... 20.04.13, 12:33
                  thomi73pl napisał:

                  > PALIEŁEM JOINTA!!!!
                  >
                  > I stałem się narkomanem.. , ale znając swoją "przypadłośc, " , wiem że zosta
                  > łbym i od tego uzalezniony.. jeśli kontynuowałbym to dalej..
                  > a wiec DOKONAŁEM WYBORU ! i nie wchodzę w ten stan "który mi się podoba" , al
                  > e z niego rezygnuje..
                  > lubie też jeździc szybko...
                  > bardzo szybko... ale wiem ile kosztuje taka jazda.. jeszcze zanim się zabije
                  > ..
                  > i tu też rezygnuje.. ŚWIADOMIE...
                  >
                  > tak samo jest z sexem..
                  > bardzo go lubie.
                  > ale też rezygnuję wiele razy..
                  >
                  > ŚWIADOMOŚC , ŚWIADOMOŚC ,ŚWIADOMOŚC..

                  Teraz łatwo Ci o tym pisać - wytłumacz to dzieciakom
                  sięgajacym po uzywki w coraz młodszym wieku.

                  Do szkół zamiast pogadanek w stylu " o szkodliwości używek"
                  należałoby wprowadzić przedmiot " zdrowo funkcjonujaca rodzina",
                  co robić żeby taka była.
                • thomi73pl Sprostowanie.. - i to bez bzdrur. . ! 20.04.13, 12:35
                  NAPISAŁEM:
                  > I stałem się narkomanem.. , ale znając swoją "przypadłośc, " , wiem że zosta
                  > łbym i od tego uzalezniony..
                  a ma byctak:
                  I NIE stałem się narkomanem.. , ale znając swoją "przypadłośc, " , wiem że zosta
                  łbym i od tego uzalezniony..

                  NIKT CHOROBY NIE WYBIERA.. !!!

                  ALE ZACHOWANIE, W KTÓRE WCHODZI, I KTÓRE POWODUJE CHOROBĘ. - TAK!!

                  DLATEGO TYLU JET TEZ CHORYCH NA AIDS, KTORZY WCALE NIE WYBIERALI AIDS, , ALE WYBIERALI ZACHOWANIE PROWADZĄCE DO TEGO ZEPOŁU CHORÓB. !!!!

                  I TO CZĘSTO ŚWIADOMIE TAKIE ZACHOWANIA WYBIERALI.. Z WIEDZĄ O TEJ CHOROBIE, ALE BEZ ŚWIADOMOŚCI , ŻE TO ICH DOTYCZY TAKŻE!!!

                  ŚWIADOMOŚC ŚWIADOMOŚĆ , ŚWIADOMOŚĆ- TO COS WIĘCEJ NIZ WIEDZA!!
                  • thomi73pl Re: Sprostowanie.. - i to bez bzdrur. . ! 20.04.13, 12:39

                    ŚWIADOMOŚC ŚWIADOMOŚĆ , ŚWIADOMOŚĆ- TO COS WIĘCEJ NIZ WIEDZA!!
                    ...

                    dlatego sprzedawanie tej wiedzy , nawet w szkole nie pomoże.. !!!

                    wiedzę można nabyć..

                    ale świadomośc rodzi sie często w bólu.. !!

                    jak uświadomic kogos , że ma dwie ręce.. skoro on nie chce tego , bo mówi "WIEM" i to mu wystarcza.. a zachowuje sie tak jakby myślał , że ręcę mogą mu odrosnac.. w razie ich utraty..
                  • 7zahir Rozmawiamy o przyczynach uzaleznienia... 20.04.13, 12:39
                    a nie innych chorób.
                    To tak jakbyś napisał, że pracujący w elektrowni jądrowej
                    świadomie wybrali raka .

                    Można i tak,
                    że większość chorób jest świadomym wyborem ludzkości dewastujacej środowisko,

                    ale przecież nie o to na tym forum chodzi.
                    • studentlekdent5 Re: Rozmawiamy o przyczynach uzaleznienia... 20.04.13, 12:41
                      Co jak co, greentea, ale masz rację, i prawdą jest, że NIKT nikogo do wciągania/picia nie zmusza. Ktoś sam wybiera. I ma świadomość, czym to się może skończyć. Więc w pewnym sensie, to faktycznie choroba na życzenie.
                      • aaugustw Re: Rozmawiamy o przyczynach uzaleznienia... 20.04.13, 12:50
                        studentlekdent5 napisał(a):
                        > ... Więc w pewnym sensie, to faktycznie choroba na życzenie.
                        ___________________________________.
                        Ale tylko w pewnym maciupenkim sensie...!
                        A...
                        • studentlekdent5 Re: Rozmawiamy o przyczynach uzaleznienia... 20.04.13, 12:52
                          Dobra, dobra. Mnie nikt nie mówił: wciągnij sobie kreskę. Nikt mnie też nie szantażował. Nikt na siłę nie wciskał. Chciałem tego sam, zrobiłem to. A dobrze wiedziałem, jakie moga być konsekwencje.
                          • miskolaj Re: Rozmawiamy o przyczynach uzaleznienia... 20.04.13, 22:21
                            i swietnie to wkoncu ktos nazwał!!! na tym własnie ludzie polega ta choroba, pieknie, cudnie, macie definicje choroby, to jest własnie choroba psychiczna z której się ytrzeba leczyc, ta choroba zaczyna się w człowieku zanim pierwszy raz wypije albo zapali...pokazałes to dokładnie, wiem co robie mam swiadomosc a jednak to robie i koniec - normalny czlowiek robi inaczej, my alkoholicy i narkomani jestesmy chorzy własnie dlatego juz zanim pojawił sie uzalezniacz, ze mamy chore łby i robimy takie rzeczy - swiadomie..
                            dlatego alkoholizm leczy się całe zycie mimo tego, ze się alkoholu juz nie pije, jak sie nie leczy jest nawrót choroby, co się leczy jak ktos nie pije od roku, czy 3 lat?? no co? chory łeb, który zanim się napił juz był chory, w końcu sie stydent na cos przydałes, może teraz łatwiej bedzie coniektórym pojac na co choruja:( dziekuje Ci bardzo
                      • thomi73pl Re: Rozmawiamy o przyczynach uzaleznienia... 20.04.13, 12:50
                        JESTEM NA TYLE SWIADOMY SWOICH WYBORÓW, ( juz w tej chwili) ,
                        że mogę śmiało i bez obaw przyznac, ze to ja wybierałem zachowanie prowadzące do choroby..
                        a wiec ten wybór był jedna z przyczyn choroby..
                        i nie ma co tego rozpatrywac..

                        można natomiast, rozpatrywac to w kategoriach winy lub konsekwenscji..

                        JA WYBIERAM ., ze względu na odpowiedzialnośc za samego siebie, że jest to konsekwencją mojego WYBORU...

                        I NIE CZUJE SIE WINNY, ALE ODPOWIEDZIALNY ZA SWÓJ WYBÓR!!!!!

                        I CHĘTNIE PONOSZĘ KONSEKWENCJĘ , NP PŁACENIA ZA SWOJE WYBRORY..
                        ZAMIAST SZUKANIA WINY W MAMIE I TACIE. !!!
                      • wiesj23 Re: Rozmawiamy o przyczynach uzaleznienia... 20.04.13, 12:54
                        youtu.be/KKUnch_WEec
                      • 7zahir Jeżeli miałeś swiadomość - to branie było chore 20.04.13, 13:02
                        bo tylko chory człowiek podejmuje taka decyzję.

                        A chory człowiek, ma ograniczona świadomość i kółko się zamyka :-)
                        • studentlekdent5 Re: Jeżeli miałeś swiadomość - to branie było cho 20.04.13, 13:04
                          Myślę, że każdy wie, że jedna, druga, trzecia kreska potem może się przerodzić w coś więcej.
                        • studentlekdent5 Re: Jeżeli miałeś swiadomość - to branie było cho 20.04.13, 13:06
                          7zahir napisała:

                          > bo tylko chory człowiek podejmuje taka decyzję.
                          >
                          > A chory człowiek, ma ograniczona świadomość i kółko się zamyka :-)

                          Człowiek chory niby na co?
                          • thomi73pl Re: Jeżeli miałeś swiadomość - to branie było cho 20.04.13, 13:13
                            STUDENT. :)

                            czepiając sie choroby , i szukając jej.. można powiedziec, powtarzając Kislowskiego:
                            "Życia, jako śmiertelna choroba"... :)

                            jest sto powodów, na to by obwiniac wszsytkich albo nawet tylko siebie..
                            ale po co rozpatrywanie tego w kategorii choroby, albo nawet mojej czy kogos winy.. ?

                            by miec powód aby nie wyzdrwiec ?
                            • studentlekdent5 Re: Jeżeli miałeś swiadomość - to branie było cho 20.04.13, 13:16
                              Pisze wyraźnie: jest to w pewnym sensie choroba na życzenie. Ja biorąc pierwszy raz wiedziałem, że to może pójść dalej. A i tak wziąłem.
                              • studentlekdent5 Re: Jeżeli miałeś swiadomość - to branie było cho 20.04.13, 13:17
                                A dlaczego? Bo sobie chciałem zdolność uczenia się poprawić. Żeby mi materiał lepiej wchodził.
                                -
                                • greentea80 Re: Jeżeli miałeś swiadomość - to branie było cho 20.04.13, 13:23
                                  jakbym siebie czytała :D
                                  • studentlekdent5 Re: Jeżeli miałeś swiadomość - to branie było cho 20.04.13, 13:38
                                    Na studiach pewnie większość bierze z tego powodu.
                          • greentea80 Re: Jeżeli miałeś swiadomość - to branie było cho 20.04.13, 13:16
                            :D chory albo mający chorą rodzinę... bo innej opcji nie ma :D
                        • greentea80 Re: Jeżeli miałeś swiadomość - to branie było cho 20.04.13, 13:14
                          super, czyli to nie moja wina że brałam ...:) byłam i jestem chora..... no proszę Cię, chcesz mi wmówic, że każdy narkoman biorąc pierwszy raz nie ma pojęcia, że bierze coś, co może mu zaszkodzić ???? Co ty pleciesz ? To dlaczego bierze tylko np jedna kreskę a nie od razu pół kilo ? Przecież nie ma świadomości, że może mu to zrobic krzywdę.....
                        • miskolaj Re: Jeżeli miałeś swiadomość - to branie było cho 20.04.13, 22:28
                          pieknie Zahir, miło widziec ze w tym obłedzie ktos nie traci głowy, bo łatwo sie wciągnąc w te dywagacje...
                • greentea80 Re: Co za bzdura ! Nikt choroby nie wybiera... 20.04.13, 13:22
                  no i właśnie o to mi ciągle chodzi, Thomi.... a w tej całej dyskusji już widać ewidentnie, kto wini cały świat za swoje błędy a kto potrafi po prostu powiedzieć spieprzyłem sprawę, pomóżcie .... Boże, nigdy by mi wpadło do głowy szukać powodów swojej głupoty w funkcjonowaniu mojej rodziny....
    • beka.smiechu-w.sali.obok Re: choroba czy wybór ... 20.04.13, 16:38
      Choroba czy wybor? To moznaby tez powiedziec o na przyklad depresji. Formalnie zazywanie substancji to oczywiscie wybor, pytanie na ile swiadomy i na ile celem zazywania jest uzaleznienie- mysle, ze nie jest.
      Nalogi to jest czesto niewlasciwy sposob rozwiazywania problemow. Trudne emocje, wydarzenia- rodza rozne skutki. Niektorzy wpadaja w choroby psychiczne albo somatyczne, inni 'lecza sie' substancjami czy hazardem, inni sa agresywni, a jeszcze inni potrafia postepowac z tym dojrzale.

      Co do objawow klinicznych uzaleznienia to sa one dosc umowne. Pojecie 'glodu' jest wzgledne, i subiektywne, tak samo poczucie winy czy chec ograniczenia picia. Objawy odstawienne sa reakcja fizjologiczna sama w sobie. Utrata kontroli tez jest umowna- bo przeciez nie ma czegos takiego jak 100% kontroli albo 100% braku kontroli.

      Utrata kontroli jest procesem, a nie aktem. To nie jest tak, ze ktos 27 wrzesnia 2011 roku o 23.59 mial pelna kontrole a 28 wrzesnia 2011 o 00.01 juz jej nie mial. Mozna powiedziec, ze dopiero ostatnim stadium nalogow to niemal calkiem utracona kontrola, pomijajac kwestie fizjologiczna, bo tutaj nie ma mowy o kontroli tylko o metabolizmie, jak ktos je duzo slodyczy to organizm tez adaptuje sie do wiekszej ilosci cukru i 'traci kontrole'.

      Nalogi to zaburzone sposoby reagowania na problemy, postepujace, bo tak jak praktyka czyni mistrza, tak brak praktyki uwstecznia (albo czyni mistrza w unikaniu). To jest wieloetapowy proces i nie mozna wymagac, by ktos nagle 'ozdrowial', choc pic moze nagle, ale problemy i brak umiejetnosci ich rozwiazywania pozostaja. To sie nazywa tzw tzezwieniem.

      Ludzie, ktorzy wiele lat tkwia na bezrobociu tez staja sie apatyczni, zmienia im sie psychika, staja sie niezaradni, roszczeniowi, ograniczaja potrzeby, czlowiek jest po prostu istoty ktora z natury (zreszta nie tylko czlowiek, kazda istota zyjaca) adaptuje sie do warunkow zycia i otoczenia.

      Litosc to chyba niewlasciwe slowo, litosc jest ponizajaca. Zrozumienie i tolerancja to chyba lepszy termin.

      a co do niebezpieczenstwa pierwszego strzalu czy kieliszka, to coz, prawda to ze kazdy 'wiedzial', ale kto jest bez winy niechaj rzuci kamien. Zycie to ryzyko. Jazda samochodem to tez ryzyko wypadku, szczegolnie szbyka, a jednak ludzie jezdza. Niewlasciwe odzywianie, brak sportu i tak dalej. Wtedy nalezaloby kazdego rozliczyc wedle zasady 'wiedziales co robisz'.
      • wiesj23 Re: choroba czy wybór ... 20.04.13, 18:07
        "choroba czy wybór..."
        już sam tytuł dziwny
        może ktoś zna alkoholika itp który chciał się uzależnić,bo ja nie
        co do reszty beka popieram w całości
        spodobał mi się wątek o bezrobotnych
        sam mam teraz do czynienia z podobnym przypadkiem.W dodatku dda.
        • greentea80 Re: choroba czy wybór ... 20.04.13, 19:32
          a co takiego, wiesj23, spodobało Ci się w wątku o bezrobotnych ???? Bo widzisz, ja jestem pracodawcą i bardzo chętnie pogadam o tych bezrobotnych,niezaradnych życiowo biednych ludziach..... oczywiście nie mam tu myśli wszystkich bezrobotnych,absolutnie, ale o tej biednej uciśnionej większości chętnie porozmawiam....
          • miskolaj Re: choroba czy wybór ... 20.04.13, 22:26
            juz się bałam, ze sie pomysliłam w tej twoje diagnozie, ale tu mi własnie pokazałas, ze to co Ci napisałam kilka postow wyzej jest trafione w 110 %...Twoja potowrna pycha tak jak pisałam to własnie był Twój problem zanim pierwszy raz wciagnęłas..i na to się trzeba leczyc, bo samo odstawienie narkotykow niczego nie zmienia...zebys sie jakas atakowana nie czuła ja mialam dokładnie tak samo, własnie pycha mnie zaprowadzila tam gdzie byłam...
            Ty jestes na piedestale, wszystko wiedzaca o ludziach i swiecie, bezrobotni to przeciez leniwe swinie:) gdybys mogła powiedziec tu cała prawde to bysmy sie duzo o Tobie dowiedzili, a moze i Ty sama przy okzaji:) smierdzace brudasy i nieroby co:)? oczywiscie nie wszyscy, te dzieciai z patologicznych domów, bite, upijane, gwałcone tez nie maja prawa się nad soba uzalac nie? bo w koncu ty znasz dziewczyne co....
            i to jest cały twoj tok myslenia, wystarczy przeczytac 4 posty i jest pełen obraz...
            i widzisz znalazlas swoj problem i przyczyne, co z tym zrobisz to juz twoja broszka, nie dziekuj dzis pracuje za darmo:)
            • greentea80 Re: choroba czy wybór ... 21.04.13, 10:18
              miskolaj, i tu kolejna różnica pomiędzy mną, co ćpała, a Tobą co chlała, bo Ty osiągnęłaś jakieś wyższe poziomy świadomości niż ja.... widzę, że żyjemy w zupełnie w innych światach, może czas, żebyś z tego swojego wyimaginowanego w końcu wyszła....
              • miskolaj Re: choroba czy wybór ... 21.04.13, 14:16
                własnie taka jest róznica jak zauwazyłas dokładnie:) ja z tego pijanego wyszłam a Ty w swoim zostałas, wiec pozwól ze ja juz do tamtego nie wróce a poczekam na Ciebie po drugiej stronie:)
                • thomi73pl Re: choroba czy wybór ... 21.04.13, 14:24
                  Nie drapcie się ... dziewczyny..:)
                  • miskolaj Re: choroba czy wybór ... 21.04.13, 14:31
                    ciezko bowiem pijanemu z trzezwym znalezc płaszczyzne porozumienia co? pijak moze do woli insynuowac i gadac o dupie marynie przeciez:) najlepiej o teroriach podniebnych, teroriach spisku i cudzej nieuprzejmosci:) pól zycia debatowac nad tym czy alkoholizm to chorba i dlaczego inni robia tak a nie inaczej:) masz racje Thomi tutaj na ten temat ciezko pogadac...jak piłam to miałam takie skłonnosci obmawiac zle działajac y swiat, bo zawsze cos było nie tak jak ja myslalam ze powinno byc...i o wszystkich pogadac mozna bylo byle nie o swojej chorej głowie:)
                  • aaugustw Re: choroba czy wybór ... 21.04.13, 14:52
                    thomi73pl napisał:
                    > Nie drapcie się ... dziewczyny..:)
                    ja nie mam checi na taki poziom..
                    ____________________________.
                    Nie dziwie sie... - To trzeba czuc...!
                    A...
                    • aaugustw Re: choroba czy wybór ... 21.04.13, 17:22
                      aaugustw napisał:
                      > Nie dziwie sie... - To trzeba czuc...!
                      ______________________.
                      To bylo do ciebie - thomi...!
                      A...
                      • thomi73pl Re: choroba czy wybór ... 21.04.13, 17:33
                        > aaugustw napisał:
                        > > Nie dziwie sie... - To trzeba czuc...!
                        > ______________________.
                        > To bylo do ciebie - thomi...!
                        > A...

                        -
                        • aaugustw Re: choroba czy wybór ... 21.04.13, 17:46
                          thomi73pl napisał (do A...):
                          > DZIĘKUJE AUGUST.. DZIĘEKUJEEE!!!
                          > - chyba o to słowo tak zabiegasz. bardzo.
                          ___________________________________.
                          Pytasz, wiec odpowiadam:
                          Tak to slowo jest wazne, ale wazniejsze dla mnie jest
                          odzyskanie u innych (takich jak ty) swiadomosci, tej
                          o ktorej piszac o sobie podkreslasz swoj, (cyt.):
                          ..."brak siwadomosci.."
                          A... :-(
                          • thomi73pl Re: choroba czy wybór ... 21.04.13, 20:48
                            Odpowiadasz na:
                            aaugustw napisał:
                            > thomi73pl napisał (do A...):
                            > > DZIĘKUJE AUGUST.. DZIĘEKUJEEE!!!
                            > > - chyba o to słowo tak zabiegasz. bardzo.
                            > ___________________________________.
                            > Pytasz, wiec odpowiadam:
                            > Tak to slowo jest wazne, ale wazniejsze dla mnie jest
                            > odzyskanie u innych .....
                            ___ ZAJMIJ SIĘ SOBA !!!!
                            (takich jak ty) swiadomosci...

                            NIE MASZ TAKIEJ MOCY!!!
                            ZAAKCEPTUJ TO..

                            PO ZA TYM DZIEKUJE JESZCZE RAZ! :)
                            -
                            • aaugustw Re: choroba czy wybór ... 21.04.13, 21:35
                              thomi73pl napisał:

                              > Odpowiadasz na:
                              aaugustw napisał:
                              Pytasz, wiec odpowiadam:
                              Tak to slowo jest wazne, ale wazniejsze dla mnie jest
                              odzyskanie u innych swiadomosci, bo jak sampiszesz,
                              cyt. twoje slowa:
                              "...to nie brak wiedzy, ktora na temat nalogu mialem.lecz brak siwadomosci.."
                              - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                              > ___ ZAJMIJ SIĘ SOBA !!!!
                              > (takich jak ty) swiadomosci...
                              > NIE MASZ TAKIEJ MOCY!!!
                              > ZAAKCEPTUJ TO..
                              _______________________________________________.
                              Nie denerwuj sie tak i nie krzycz, bo mi monitor opluwasz.
                              Widzisz tak sie sklada, ze ja (w przeciwienstwie do ciebie)
                              mam te moc ustawiania sobie mojej hierarchii waznosci...!
                              A... ;-)
                              • thomi73pl Re: choroba czy wybór ... 21.04.13, 22:15
                                August..!!
                                Widze że teraz Ty czychasz na mnie :) "zza wegla" - ktory tak często cytujesz...

                                :)

                                Ale masz racje..
                                Do Ciebie nie dotrze ani krzykiem, ani normalnym pisaniem..

                                Skoro widzosz jakies przeciwienstwa:
                                Cyt. August: "w przeciwienstwie do
                                ciebie"...
                                Hmm..
                                Ja tam widze wszedzie jednosc..
                                Widzenie jakichs przeciwienstw uwazam za chore..

                                Twoje hierarachie mnie też nie ibteresuja.!
                                I watpie czy kogogolwiek kto ma zdrowe podejscie .

                                Żeby gogos czegos nauczyc .
                                Trzeba mu pkazac !
                                A nie wytikwac i nakazywac!!
                                - no chyba że uwazasz się za Sile wyzsza, ktorej sam potrzebujesz..

                                Dobranoc August..
                                Spij Dobrze i Dbaj oSwoje Serce..
                                A nie o czyjes hierarchie..

                                Wcale mnie nie dziwi, że na nie cierpisz czasem, skoro szukasz zwady..
                                A szkoda, bo pewnie moglbys lepeij wykorzystac to, że już tyle nie pijesz!
              • thomi73pl Re: choroba czy wybór ... 23.04.13, 14:11
                Odpowiadasz na:
                greentea80 napisał(a):

                > miskolaj, i tu kolejna różnica pomiędzy mną, co ćpała, a Tobą co chlała, bo Ty
                > osiągnęłaś jakieś wyższe poziomy świadomości niż ja.... widzę, że żyjemy w zupe
                > łnie w innych światach, może czas, żebyś z tego swojego wyimaginowanego w końcu
                > wyszła....

                To prawda, każdy z nas żyje we własnym i nie ważne w sumie czy wyimaginowanym czy mikro- , czy innym ; świecie, ale przede wszytkim żyjemy wszysce na jednej planecie, żyjemy wszyscy w jakiejś chorobie, w podobnych zakłamaniach..
                i myslę , że zobaczenie tej wspólnej cechy dużo ułatwia; co najmniej tyle, by stawiac czoło wspólnie czemuś , a nie kazdy z osobna, kazdy po swojemy i do tego w przekonaniu , że "ja najlepiej" ... - już samo to przekonanie świadczy o poważnym problemie.. - a więc przede wszystkim ludzie dotknięci nałogiem powinni sobie to często uświadamiac,!
                to jak bardzo zalezy mi na byciu wyjatkowym , indywidualnym , niepowtarzalnym..
                - nie ma w tym nic złego , ze taki jestem , - ba ja też jestem. , ale domaganie się o uznanie wyjątkowości - jest CHORE- nie pomoga w leczeniu z nałogu.. w każdym razie..

                dlatego ja nie chcę i nie pragnę byc ani bohaterem tego forum, ani zadnego innego.

                chce spotykac i rozmawiac ze "zwykłymi ludźmi" - nawet jeśli dokonali czegos niezwykłego , to chce widziec ich zwykłych i siebie takim tez chce wydziec.

                Bohaterstwo mi szkodzi..

                jesli chcecie zobaczyc jak wygląda ono z boku:

                popatrzcie. , na prawde warto:

                www.ekino.tv/film,lot-flight-2012,11526.html
                - postanowiłem się tym podzielic..

                PS...
                . Green.. : ) i student. :)

                o wciąganiu też jest !!!.. :)
                ale to nie zachęta do wciągania, tylko do obejrzenia i znalezienia czegos u siebie.
                Ja znalazłem kupe rzeczy... , z któych nie jestem dumny... , ale muszę przyznac, ze nie raz robiłem z siebie idiotę, kiedy myślałem , że akurat teraz jestem fajny.


                CIEZKO JEST UŚWIADOMIC SOBIE , JAK BARDZO JESTEM CHORY, NAWET KIEDY TO JUZ POWIEDZIAŁEM .. A CO DOPIERO , KIEDY JESZCZE MI TO PRZEZ GARDŁO PRZEJŚC NIE MOŻE.
          • wiesj23 Re: choroba czy wybór ... 20.04.13, 22:39
            trochę się rozpędziłem.
            Spora część myśli,że pracę należy im dać.Oczywiście za wysokim wynagrodzeniem.Czyli taką co by była lżejsza od spania i kasy było od zaj......... bania.A najlepiej to im wychodzi liczenie cudzej kasy i nie widzą,że ktoś np zap..... w śniegu z pilarką w lesie,gdy oni leżeli pod pierzyną.
            Ale jest też część co była wielokrotnie oszukana i zwyczajnie się boją.Sam pamiętam czasy/przed wejściem do unii/ gdy każdy nowo zatrudniony pytał:płaci?
            Choć osobiście uważam,że ktoś zdeterminowany zawsze coś znajdzie.Za 5-10-15 pln.I myśli nad dalszym krokiem w przód.
            Faktem jest trudna sytuacja na rynku,ale sam się przekonałem jak trudno jest znaleźć dobrego pracownika.Paradoks.
            • beka.smiechu-w.sali.obok Re: choroba czy wybór ... 20.04.13, 23:59
              Ja pisalem o mechanizmach, jakie zachodza w umysle osoby dlugotrwale bezrobotnej. To jest gleboko zbadane i zreszta zgodne z tzw chlopskim rozumem. Latwo powiesic psy na kazdym bezrobotnym, i kazdego zrownac do poziomu kogos, kto woli lezec i brac pieniadze 'za darmo'. Takie tezy sa oznaka utraty ontaktu z planeta ziemia, a przynajmniej z jej czescia miedzy Bugiem a Odra. Gdyby ktos nie wiedzial- zasilek dla bezrobotnych, smiesznie niski swoja droga, przysluguje przez okres od 6 do maksymalnie 18 miesiecy, tak wiec dlugotrwale bezrobotnych to nie dotyczy, oni zasilku nie maja. Pomoc spoleczna jaka jest kazdy wie. wiec taki ezrobotny to nie jest ktos, kto lezy i byczy sie za pieniadze podatnika, tylko razej ktos, kto redukuje potrzeby zyciowe do niemal zera i zyje jak czlowiek w trzecim swiecie.

              Ale to nawiasem, bo chodzi o cos innego, o zmiany w osobowosci. Osoba dlugotrwale bezrobotna traci kontakt z rynkiem pracy, traci wiare w siebie, traci motywacje. Dodatkowo zmieniaja sie kontakty spoleczne, pojawia sie albo izolacja albo rzebywanie z innymi osobami o podobnym statusie, co jeszcze poglebia ten stan. Zmienia sie tryb zycia, pojsaiwaja sie stany depresyjne, lekowe.

              Sytuacja zatem blizniacza do alkoholizmu, ba, to nawet czasem choc nie zawsze zaczyna isc w parze, ale to juz inny temat.
              • pierzchnia Re: choroba czy wybór ... 21.04.13, 10:50
                Twój tekst, Beka, powinien zostać umieszczony w annałach tego forum - dokładnie tak uważam jak napisałeś.
                Znam osobę, która od trzydziestu lat jest bezdomna - potrafi przetrwać w ekstremalnych warunkach, ale za cenę głębokich zmian psychicznych.

                • andalus Re: choroba czy wybór ... 22.04.13, 13:55
                  dołożę kilka moich spostrzeżeń. Tak - bezrobocie degraduje. Jeśli nie masz pracy i nie możesz jej znaleźć. Straciłam pracę z powodu choroby. Bez uprawnień do zasiłku. Szukam jej bezskutecznie, dla wszystkich jestem od 5 m-cy overskilled. To krótki czas a ja znów uważam, że jestem beznadziejna. Co będzie za 5-6 dalszych m-cy kiedy skończa mi się zasoby?
                  Jeśli jesteś świadomy zmian, to starasz się coś z tym zrobić. Z tą beznadzieją. Ja przynajmniej się staram.
                  Alkoholizm jest chorobą. Jednak podobnie jak zalożycielka watku mam wrażenie, że dla wielu jest wytłumaczeniem. Zwłaszcza dla rodziny - robiłem, robię to i to, bo jestem chory.
                  Spójrzmy jednak na sam fakt przyznania się do choroby - to już jest coś.
                  • aaugustw Choroba czy wybór choroby... 22.04.13, 14:52
                    andalus napisała:
                    > dołożę kilka moich spostrzeżeń. Tak - bezrobocie degraduje. Jeśli nie masz prac
                    > y i nie możesz jej znaleźć. Straciłam pracę z powodu choroby. Bez uprawnień do
                    > zasiłku. Szukam jej bezskutecznie, dla wszystkich jestem od 5 m-cy overskilled.
                    > To krótki czas a ja znów uważam, że jestem beznadziejna. Co będzie za 5-6 dals
                    > zych m-cy kiedy skończa mi się zasoby?
                    > Jeśli jesteś świadomy zmian, to starasz się coś z tym zrobić. Z tą beznadzieją.
                    > Ja przynajmniej się staram.
                    > Alkoholizm jest chorobą. Jednak podobnie jak zalożycielka watku mam wrażenie, ż
                    > e dla wielu jest wytłumaczeniem. Zwłaszcza dla rodziny - robiłem, robię to i to
                    > , bo jestem chory.
                    > Spójrzmy jednak na sam fakt przyznania się do choroby - to już jest coś.
                    ____________________________________________________________________.
                    Chocby nie wiem jak by na to spojrzec, alkohol nie poprawi tu nic, wiec odwrotnie...!
                    A...
                  • pierzchnia Re: choroba czy wybór ... 22.04.13, 14:57
                    Każdą chorobę powinien zdiagnozować lekarz - specjalista, a tu się okazuje, że z tzw.alkoholizmem jest jakoś inaczej.
                    To Ty sam/a/ przyznajesz się przed sobą, że jesteś tzw. alkoholikiem - coś tu nie gra...

                    Zdrowy człowiek sam z siebie wykazuje chęć do działania - jeżeli cierpi np. na depresję albo jest uzależniony od alkoholu jego moc spada często do zera, a zazwyczaj jest w dużej mierze ograniczona.
                    Andalus - ruszaj się - nie pozwól sobie na bezczynność!
                    Są ludzie, którzy nie potrzebują wielkiej forsy, władzy, szacunku społecznego... żeby być szczęśliwymi.
                    Nie wystarczy sobie o tym powiedzieć - to trzeba poczuć - zrozumieć całą swoją istotą.
                    Wielu ludzi np. nosi w sobie kompleks związany z brakiem wyższego wykształcenia i czasem aż przykro patrzeć jak się tym zamęczają.
                    Ja, gdyby cofnąć czas, to nawet matury bym nie robił - zdobyłbym dobry fach w rzemiośle, a w wolnych chwilach chodziłbym sobie po lesie.
                    Głupi ludzie dają się nabrać na coś, co im się wmawia od dzieciaka, a przecież wystarczy wrzucić książki, zeszyty do pieca i baby se poszukać.
                    • aaugustw Re: choroba czy wybór ... 22.04.13, 15:36
                      pierzchnia napisał:
                      > Każdą chorobę powinien zdiagnozować lekarz - specjalista, a tu się okazuje,
                      że z tzw.alkoholizmem jest jakoś inaczej.
                      > ... a przecież wystarczy wrzucić książki, zeszyty do pieca i baby se poszukać.
                      ___________________________________________________.
                      Choroba alkoholowa zawiera w sobie same paradoksy...!
                      (podobnie jest z jej leczeniem, w sposob paradoksalny..!)
                      A...
                      Ps. Z ta baba to nie jest glupi pomysl, ale czy ta akurat pozwoli pic...!? :-(
                      • aaugustw Pusta wojna... 23.04.13, 11:55
                        aaugustw napisał:
                        > Choroba alkoholowa zawiera w sobie same paradoksy...!
                        > (podobnie jest z jej leczeniem, w sposob paradoksalny..!)
                        ________________________________________________.
                        Z ta choroba to tak, jak to juz ktos powiedzial: "Wyobraz sobie
                        jest wojna i nikt na nia nie idzie", a inny dodal: "Zastaniesz tam
                        puste pole walki, na ktorym wszyscy wygrywaja"...
                        A...
                        • pierzchnia Re: Pusta wojna... 23.04.13, 13:59
                          aaugustw napisał:
                          > > Choroba alkoholowa zawiera w sobie same paradoksy...!

                          Może największym jej paradoksem jest to, że jest chorobą i jednocześnie nią nie jest.
                          • thomi73pl Re: Pusta wojna... 23.04.13, 14:22
                            pierzchnia napisał:

                            > aaugustw napisał:
                            > > > Choroba alkoholowa zawiera w sobie same paradoksy...!
                            >
                            > Może największym jej paradoksem jest to, że jest chorobą i jednocześnie nią nie jest.
                            -------------------------------------------------------------------------------------------------------

                            WŁAŚNIE !! pierzchnia - bravo !..
                            to właśnie dlatego , ze jest tak jak to ujałes, - dlatego ten temat - jest nie do "przegadania" ale do zaakceptowania ! I KROPKA!.

                            Dla mnie ten paradoks siegnę jeszcze czegos innego.,
                            "we wszytkich choroabach, o kótrych słyszałem, medycyna unieversytecka przyznaje, ze w leczeniu ich pomaga wyobrażanie sobie siebie zdrowego i już wyleczonego. , a wiec skorzystanie z tego rodzaniu pozytywnego myślenia - jest bardzo pomocne , w każdej chorobie. , a w alkoholiźmie. może wręcz zabic!! "..
                            - oto PARADAOKS!!!.. -
                            bo to choroba duszy..
                            co stało by sie gdybysmy wszyscy na swiecie uznali , że jesteśmy pozbawieni ułomnosci, albo że możemy sie w każdej chwili odrodzic na nowo w tym samy ciele.. ?
                            =Mysle , ze nikt by na nic nie uważał.. - wtedy..

                            a i tak wśrod tych którzy juz o swojej ułomnosci przyznali, są zachowania, jakby im nic juz nie groziło.. - TO PYCHA. ! - pierwsza ułomnosc człowieka. , a może nawet jeszcze przed człowiekiem
                            • aaugustw Paradoksy choroby alkoholowej... 23.04.13, 14:45
                              Uczestnicy grup samopomocowych wszystkich chorob spotykaja sie ze soba,
                              aby podzielic sie miedzy soba swoimi doswiadczeniami, np. o najlepszych
                              i najskuteczniejszych lekarstwach...!
                              Takie spotkania nie dotycza jednak tej duchowej choroby alkoholowej...!
                              A...
                              Ps. z wyjatkiem, kiedy mowa o baclofenie...! ;-) (to mial byc zart)
                              * - Nowicjusze... - Na chorobe alkoholowa nie ma lekarstw...!
                            • pierzchnia Re: Pusta wojna... 23.04.13, 15:15
                              Okazuje się, że nieśmiertelna dusza choruje, ale ponieważ jest nieśmiertelna żadna choroba jej nie straszna.
                              Ciekawe jest to, że część ludzi borykająca się z problemem alkoholowym / np. Beka, Ela102/ rozbija tę kwestię dosłownie na atomy - to tak jakby ta ogromna wiedza była, w ich przekonaniu, kluczem do rozwiązania tego zagadnienia.
                              Są też tacy, którzy nie prowadzą naukowych analiz - żyją zgodnie z Regułą i codziennie się modlą.
                              Wojciech Mann opowiadał kiedyś, podczas programu o Elvisie Presleyu, że podobno Elvis, na tym drugim świecie, zajmuje się chemią - przeprowadza doświadczenia, bada wszelkie trucizny...
                              To wszystko przez swoje ciężkie uzależnienie, któremu nie dał rady.
                              • thomi73pl Re: Pusta wojna... 23.04.13, 15:53


                                Odpowiadasz na:
                                pierzchnia napisał:

                                Wojciech Mann opowiadał kiedyś, podczas programu o Elvisie Presleyu, że podobno Elvis, na tym drugim świecie, zajmuje się chemią - przeprowadza doświadczenia, bada wszelkie trucizny...
                                To wszystko przez swoje ciężkie uzależnienie, któremu nie dał rady.

                                - to takie nawiazanie do reikarncji.. - oczywiście w żartobliwy sposób, ale bardzo trafny.
                                Bo bez wzgledu na to , czy wierzymy w reikarnacje , czysciec , czy zbawienie duszy -bezwarunkowe, a nawet gdy w nic z takich rzeczy nie wierzymy ( jakkolwiek Go pojmujemy , lub jakkkowiek JA , pojmujemy. czy niepojmujemy..) - to naiwnym trzeba byc , że cos co ie zostało zrzumiane i przepracowane, * ( chociaz , zrozumiane_ ) nie bedzie miało oddzwieku dalej, !. a wiec dalej i w tym życiu i w przyszłym jakkowlek to potrafimy pojąc i ując.

                                bo w zasadzie nie ma przerwy w zyciu, - jest ciągłosc, tylko przechodząca rózne formy..
                                ( mozna to i reikarnacja nazwac, - jesli trzeba) , i jest przyczyna i skutek..

                                ale tez . jest Bóg.. , który nie jest logiczny. ( lub Siła Wyższa) .. i dlatego daje on często radosc biedakom , a utrapienie bogaczom.. , czy to logiczne. ? :) - no wg. nas..
                                nie.
                                czy to sprawiedliwe, że zapadlismy na jakąs chorobe, ? - pewnie wg. nas tez nie..

                                ale trzeba miec troszę szerszą perspektywe patrzenia , by móc zaakceptowac to jako zwyczajnie - sprawiedliwe, albo chociaz.. - po prostu - ZAAKCEPTOWAC. !
                                duzo czasu moglibsmy sobie oszczedzic, gdybysmy potrafili akceptowac. nawet w wymiarze globalnym- ludzkim w całosci, ale nie mamy pokory , cierpliwosci - JA NIE MAM- stad nie mam i akceptacji.. , - szukam... choc gdy sie przygladam wszytkiemu. - to wiem ze to proste i rozbieranie na atomy nie ma sensu..
                                ale dzis nauka juz sam atom rozbiera na mniejsze czesci.. :) i co sie okazuje.. :)
                                ze wszytko "trzyma w ryzach ": pustka :) , i to ona decyduje o tym ze istenieje wszytko co my dotykamy i myslimy , ze skoro to materialne to solidne. geste , wypelnione czyms "stalym" - i to tez iluzja :)

                                - o której pisały ksiegi tysiace lat temu.. :) , !!!
                                ale mysmy musili dojsc do robierania atomu na cesci !! :)
                                a nie tylko materii na atomy.. !!- PATRZ PIERCHNIA. !! jake marnotrastwo czasu.. !
                                nie dziw sie wiec nowym..
                                :)
                                kazdy ma prawo rozbierac cos tak długo , az mu sie nie znudzi. :)
                                albo.. az dołaczy do e.presleya:)
                    • andalus Re: choroba czy wybór ... 23.04.13, 19:39
                      no tak, lekarz albo psycholog. Ale alkoholik musi sam się przyznać do tej choroby.

                      a propos mnie. Nie mam kompleksu wykształcenie, dawałam radę naprawdę w trudnych sytuacjach. Z ówczesnym alkoholikiem i przemocowcem.
                      Teraz spadam w dół, staram się, bo wiem czym to może grozić . Tylko jakoś dziwnym trafem nic nie umiem zrobić a moje poczucie wartości leci na łeb. A przecież do jasnej cholery nie powinno byc zależne od tego czy mam pracę
                      • aaugustw Re: choroba czy wybór ... 23.04.13, 20:02
                        andalus napisała:
                        > ... a propos mnie. Nie mam kompleksu wykształcenie, dawałam radę
                        naprawdę w trudnych sytuacjach. Z ówczesnym alkoholikiem i przemocowcem...
                        - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                        Jakos nie moge tu znalezc wspolnego mianownika... :-(
                        ___________________.
                        andalus napisała dalej:
                        > Teraz spadam w dół, ... moje poczucie wartości leci na łeb. A przecież
                        > do jasnej cholery nie powinno byc zależne od tego czy mam pracę
                        - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                        Tak, nie powinno byc ono zależne od tego czy masz pracę... -
                        Wiem cos na ten temat, ale ja jestem alkoholikiem i to mi pomoglo...
                        Wtedy jeszcze pilem bedac juz w obcym mi panstwie bez znajomosci jezyka...
                        Moj jedyny plus; mialem ambicje i bylem jeszcze relatywnie mlody (37)...
                        Dzis wiem, jak dalem sobie z tym rade; do tego potrzebna jest pokora...!
                        Zaczalem od najnizszego stanowiska fizycznej pracy; pomocnik ladowacza
                        w magazynie, gdzie odzyskalem swoje sily fizyczne, a po roku zmienilem
                        juz sam prace lepiej platna, choc trudniejsza fizycznie... - Po kolejnym roku
                        bylem juz w prywatnym biurze technicznym. Na mityngi nie chodzilem i wtedy
                        odbila mi w tej euforii szajba, bo pomyslalem, ze potrafie kontrolowanie pic
                        kiedy szef na swieta kupil kazdemu butelke wina, a ja zazyczylem sobie moje
                        ulubione whisky... - Potem zostalem tam zwolniony z pracy, ale po paru
                        miesiacach, juz po wyjsciu z terapii majac tak "piekny i rozwojowy" zyciorys
                        za granica, dostalem sie do jednej z najwiekszych Firm...
                        Kiedy dzisiaj na to patrze jak z budki z piwem dochrapalem sie takiego
                        stanowiska, to sam siebie nie poznaje...!
                        A...
                      • pierzchnia Re: choroba czy wybór ... 23.04.13, 20:53
                        Do niczego się nie przyznawaj - Andalus!
                        Pogoda się polepszyła - weź rower, a jak nie masz to Ci złożę.
                        Pracę znajdziesz tylko się ruszaj i nie czepiaj się branży.
                        To są porady doraźne - nie zastąpią miłości.
                        • andalus Re: choroba czy wybór ... 24.04.13, 11:41
                          august - nieważne czy znajdziesz wspólny mianownik. Chodzi o to, że nie jestem przywiązana ani do swojego wykształcenia ani do kompetencji i robiłam już w sowim zyciu naprawde wiele rzeczy mając piekło w domu. Ale ostatnio po prostu pod górkę,bo wielu, naprawdę wielu rzeczy nie mogę robić. Jeździć na rowerze też. Mam psy i dzieci. na całe szczęście.
                          • pierzchnia Re: choroba czy wybór ... 24.04.13, 13:39
                            Nie możesz robić wielu rzeczy ze względu na obowiązki?
                            Ja np. byłem kiedyś niezwykle nieszczęśliwym człowiekiem - ten stan pogłębiał się, z roku na rok.
                            Wszystko przez to, że nie byłem w stanie zrealizować swoich zamierzeń i jednocześnie nie potrafiłem się z tym faktem pogodzić.
                            Psychicznie wycierpiałem bardzo...
                            Nie potrafiłem się cieszyć z małych rzeczy ponieważ środowisko, w którym wyrosłem, pogardzało przegranymi.
                            Dzisiaj, te dawne " wartości" są mi już tylko trucizną.
                            • aaugustw Re: choroba czy wybór ... 24.04.13, 14:10
                              pierzchnia napisał:
                              > ... Dzisiaj, te dawne " wartości" są mi już tylko trucizną.
                              ______________________________________________.
                              Najlepszym lekarstwem na stara milosc jest nowa milosc!
                              Zamien wiec te "dawne wartosci" - nowymi wartosciam !.
                              A...
                              • pierzchnia Re: choroba czy wybór ... 24.04.13, 15:07
                                Nowa miłość?
                                Chcesz mnie zabić?
                                • aaugustw Re: choroba czy wybór ... 24.04.13, 16:35
                                  pierzchnia napisał:
                                  > Nowa miłość?
                                  > Chcesz mnie zabić?
                                  ____________________________________.
                                  Z dwojga zlego, lepsze to jak zabic milosc...! ;-)
                                  A...
                            • andalus Re: choroba czy wybór ... 24.04.13, 20:00
                              nie ze względu na obowiązki ale ze względu na stan zdrowia. Np nie mogę prowadzić samochodu ani jeździć rowerem. Tu nie chodzi o marzenia ale po prostu o zwykłe życie.
                              • pierzchnia Re: choroba czy wybór ... 24.04.13, 21:24
                                W takim razie życzę Tobie szybkiego powrotu do zdrowia.
                                Różnie to bywa z tym naszym zdrowiem...
                                Pamiętam jak kiedyś oglądałem, w telewizorni, reportaż o starszym mężczyźnie, który zachorował na jakąś poważną przypadłość urologiczną.
                                Lekarz nie był w stanie mu pomóc, ale gość się zaparł i zaczął stosować głodówki lecznicze - po jakimś czasie doszedł do 40 dni postu - w tym czasie pił tylko wodę źródlaną.
                                Żeby nie umrzeć z nudów własnoręcznie wykonywał przepiękne, rzeźbione meble.
                                Lekarz był mocno zdziwiony, gdy się okazało, że po chorobie nie ma nawet śladu.
    • aaugustw Re: choroba czy wybór ... 20.04.13, 20:11
      greentea80 napisał(a):
      choroba czy wybór ...?
      ___________________________________________________.
      Ty droga Green chcesz zajkasowac samego prof. Osiatynskiego,
      ktory pyta: "Grzech czy choroba"? ;-)
      A...
      • studentlekdent5 Re: choroba czy wybór ... 20.04.13, 20:17
        Jak pierwszy raz wziąłem, to wiedziałem, czym jest uzależnienie. Że istnieje coś takiego. A mimo to nie powstrzymało mnie to przez wzięciem. Więc chyba wniosek prosty: wpakowałem się sam. Żyjąc (biorąc) ze świadomością, jak może być.
        • studentlekdent5 Re: choroba czy wybór ... 20.04.13, 20:19
          przed n/t
    • thomi73pl Re: choroba czy wybór ... 21.04.13, 17:10
      Jeśli chodzi o mnie..- to ja nigdy nie litowalem się nad soba, ani nie wymagalem tego od innych; za to że jestem chorym alkoholikiem..

      Tak jak Ty Green- nie lubie wyrazu "choroba". I jeśli mowie o sobie, mysle o sobie oraz zajmuje się zrowieniem z tej choroby, to czesciej uzywam ( nawet w mysli) slowa"przypadlosc", także "nalog" czy "moje uzaleznienie"..
      Jednak nie zmienia to faktu- że alkoholizm zostal sklasyfikowany jako choroba..
      I jakkolwiek komus to teraz wydaje się dziwne.. - to jednak Ja jak i kazdy inny mial wybor, czy na nia zapanie.. Czy nie !!!..
      to dlaczego nie skozystalem z tego wyboru, to nie brak wiedzy, ktora na temat nalogu mialem.lecz brak siwadomosci..

      Teraz posune się dalej i powoem cos bardzo "niebezpiecznego" , jeśli chodzi o to forum, oraz o linczowanie..
      To mianowicie, że chorzy na raka, też dokonali wyboru.!
      I to też nieswiadomego..

      Ten wybor, to wybor konkretnych mysli, zachowan, jedzenia oraz szeregu innych rzeczy, ktore nieswiadomie wybieramy , a maja one straszny niekiedy wplyw na nasza przyszlosc..

      Nawet jeśli istnieje cos takiego jak przeznaczenie, to i tak mamy wybor czy skorzystamy z niego w pelnie, z calej gamy "proponowanych nam wydarzen"..

      Dlatego duzo ludzi myli przeznaczenie z wyrokiem..

      Jeśli wyznaczamy sobie trase z punktu A do punktu B..
      To punk cel bedzie naszym przeznaczeniem..
      A jednak w ciagu odbywania obranej przez nas drogi. Czasem zbaczamy z kursu ktory prowadzi do punku B.. , co przedluza czas drogi i pakuje nas w okolicznosci ktore moze byly "nie- przeznaczone ":) a jednak że wzgledu na nasze wybory , wzglednie że wzgledu na modyfikacje wyborow i mysli; zmieniamy trase i przez to modyfikujemy nawet to co sami sobie przeznaczylismy..-
      Wybor - wola.. To jako ludzie posiadamy wszyscy..
      To że z jakis powodow nie potrafimy z tego skorzystac, lub nie chcemy - to inna sprawa..

      Ale w tym wszystkim jest prosty brak swiadomosci.
      Brak kontaktu z wlasna swiadomscia- przy calej widzy jaka posiadamy.!!

      Mowiac za siebie..
      Wiedzialem wszystko o alkoholizmie.
      Poczawszy od ulotek, porzez pogadanki w szolach, a skonczywszy na obserwacji doswiadczen..
      - braklo mi swiadomosci..
      Wiedza o tym mi nie pomogla..!!!

      Kiedy jade 260km na godzine- wiem co dzieje się autem gdy np. Wpada w poslizk, lub udeza w moje auto inne auto..- ale czasem trace swoadomosc tego, że to dotyczyc moze wlasnie w tej chwili i wlasnie mnie- za moim wyborem.. ! - zamiast swoadomosci o tym wybieram wiare, że np. Jestem dobry w tym co robie, lub że mam szczescie!! I- to wybor za czym myslami poszedlem - prawda?..
      Jeśli jednak wybiore swiadomosc - natychmiast zwalniam. I zaczynam bardziej uwazac..

      To dlatego chcialem tyle razy uwazac, kiedy już mialem swiadomosc mojej choroby, ale jeszcze ciagle wybieralem "wiare" w siebie i moja "moc woli".. I dopóki udawalo mi się uwazac , pilem tak by się nie upijac.- proglem polaga na tym, że ta choroba- nie pozwala mi na utrzymywanie tej uwagi zbyt dlugo.. I przejmuje nade mna kontrole..- wtedy bo np. 3, 4 miesiecznym" uwazaniu" wpadalem w ciag..
      Teraz nie zajmuje się uwazaniem, a utrzymaniem swiadomosci- tego na co jestem chory..!!

      To dlatego wlasnie po zapaleniu Jointa , kiedy odkrylem że jest po nim tak samo fajnie, albo nawet czasem fajniem, niż po czterech 50 kach wodki., zrezygnowalem , bo swiadomosc tego że ta "fajnosc" prowadzi do zguby, pozbawia mnie komfortu wchodzenie w twgo rodzaju "fajnosci"..

      I teraz mam wlasnie wybor..
      Bo nie jestem uzalezniony ani od lekow, ani od narkotykow w zadnej postaci, ale już znam dzialanie swojego mozgu.- siwadomosc..
      To ona pozwala mi na swoadomy wybor.
      Kiedy jej nie mam też dokonuje wyborow., tyle że często nieswiadomych..

      Ps.
      Jeśli chcesz pogadac ( bo ja np. lubie) wejdz na forum z linka pod postem., ale miej swiadomosc :) , że obojetnie ile bedziesz walkowala ten temat , nie uda Ci się wyleczys z przypadlosci, ktora już masz.. ! :), za to zaakceptowanie jej. Moze dac Ci spokoj. , a nawet nie czasem niechec do rozmowy o tym, za to chec tworzenia zdrowego zycia!.
    • aaugustw Re: Malenka odkryla cos wielkiego...! 22.04.13, 11:52
      nivejka11 napisała:
      > E tam, Auguście, toż to zwykły spam jest, na innych forach też można te rewelac
      > je poczytać :-)
      ___________________________.
      Dlatego napisalem o naszej chorobie z ironia...!
      (mam nadzieje, ze nie znajdzie sie taki, ktory potraktuje moje slowa "na zdrowie" powaznie)
      A...
      • pierzchnia Re: Malenka odkryla cos wielkiego...! 22.04.13, 12:11
        Ja potraktowałem Twoje słowa jak najbardziej poważnie - w końcu jesteś moim GURU.
        Poszedłem do sklepu i kupiłem zgrzewkę browca - Na Zdrowie!
        • aaugustw Re: Malenka odkryla cos wielkiego...! 22.04.13, 12:47
          pierzchnia napisał:
          > Ja potraktowałem Twoje słowa jak najbardziej poważnie - w końcu
          jesteś moim GURU.
          > Poszedłem do sklepu i kupiłem zgrzewkę browca - Na Zdrowie!
          ___.
          ;-)
          A...
    • aber43 Re: choroba czy wybór ... 29.04.13, 23:31
      Według książki, którą teraz czytam „Siła nawyku” Charlesa Duhigga, nie ma czegoś takiego jak uzależnienie. Po prostu to co wydaje nam się uzależnieniem jest nawykiem. Oznaczałoby to, że możesz mieć rację i nie jest to wcale choroba tylko wybór utartej ścieżki postępowania.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka