Dodaj do ulubionych

do szuflady

21.01.15, 08:20
dostrzeglem u moich rodzicow taka swoista rekacje. oboje są niczym naczynia połączone. gdy jedno choruje, drugie mobilizuje swoje cale sily, usiluje przy okazji nie okazywac jak sie boi, brakuje mu czasem sil , nie chce prosic o pomoc i tak dalej....a gdy stan zdrowia tego chorego polepasza sie...nastepuje u drugiego odreagowanie wczesniejszej mobilizacji. i tak ostatnio wlasnie jest u moich rodzicow. w noc gdy ojciec poszedl do szpitala, wczesniej mama miala atak dusznosci, tata jej pomogl z tego wyjsc i sam wyladowal potem w szpitalu...a doprosic sie ich nie moge z dziecmi, by do nas dzwonili o kazdej porze dnia i nocy, gdy cokolwiek sie dzieje i potrzeba..zawsze sie tlumacza ,ze nie chca nas absorbowac i robic klopotu...wku...a mnie to / powiem wprost// ale co robic?...rodzicow juz nie zmienie. moge im tylko z dziecmi poswiecac wiecej czasu. a byl kiedys czas ,ze ojca nienawidzilem wiele lat i do matki mialem ogromny żal o pewne sprawy. a teraz mama i tata ;-)
doszedlem do tego w swoich przekonaniach, ze nawet gdy mnie tata lał gdzie i czym popadło...to byl to wyraz jego miłości i bezsilności gdy nie wiedzial co ze mna robic. a mama? to tez odrebna historia. ale slabo sie znam na kobiecej psychice. jedyna kobieta o jakiej moge powiedziec, ze ja znam i rozumiem, to moja córka. dziwne to wszystko. przez ostatnie rodzinne sytuacje stracilem zainteresowanie praca. a jeszcze do niedawna uwazalem moja prace za jedno z najwazniejszych w moim zyciu....chyba poprostu uwazalem naiwnie ,ze rodzicow mam niesmiertelnych...no i takie tam dyrdymaly
Obserwuj wątek
    • grazkavita Re: do szuflady 22.01.15, 10:55
      Moi rodzice juz nie żyją, ale jeszcze nie tak dawno gdy byli razem czasem chcieli pomieszkać sami...Przyjdzie czas , że będziesz im na prawdę potrzebny, ale jeszcze nie teraz i oby jak najdłużej...
      • aabroniewski Re: do szuflady 22.01.15, 23:31
        Gdy wciaz zyja rodzice nie znasz tego uczucia, gdy ich zabraknie - ja wiem, ze sobie poradzisz, pewnie sie niezle zabezpieczyles / to tak ogolnie /, ale...
        Najwazniejsze by byc w zgodzie z wlasnym sumieniem.
        Dziadek mial wylew i teraz, w perspektywie, rodzi sie opieka, ale nie ma opieki - jest szpital, wymuszone osrodki, a na koncu siostry milosierdzia...
        Pewnie, ze mozna miec pretensje do wlasnych rodzicow, ze jest sie np. DDA, ale to oni, tak jak trad, skads to przeniesli.
        To jest straszne - nagle sie orientujesz, ze jestes zbieranina tych wszystkich gowien.
        Nigdy sie nie dowiesz kim jestes naprawde...
        • alkodarek Re: do szuflady 23.01.15, 08:32
          aabroniewski napisał:


          > Pewnie, ze mozna miec pretensje do wlasnych rodzicow, ze jest sie np. DDA,<<<


          Terapeuty Cię jednak skrzywdził, DDA cóż to jest mianowicie??? Alibi miękkości postawy życiowej? Płacz bezsilności? Zrzucanie winy za własną słabość na innych?

          Daj spokój Broniewski, twardym cza być a nie mientkim mazgajem!
          • e4ska Re: do szuflady 23.01.15, 11:08
            Zdaje się, że na ten stan:
            To jest straszne - nagle sie orientujesz, ze jestes zbieranina tych wszystkich gowien.

            jedynym panaceum jest wszechświatowa i transcendentalna miłość objawiona - za wyłączeniem własnych rodziców, Eski i Alkodarka.

            Po prostu kabaret :-)))
            • aabroniewski Re: do szuflady 23.01.15, 11:50
              Nie nazwalbym tego kabaretem - raczej dramatem.
              Ty tez jestes zbieranina gowienek, Eska, choc pewnie, w swej nieswiadomosci uwazasz zgola inaczej.
              Tak to juz jest, ze nie wszystko rejestrujemy - zdaje nam sie, ze jestesmy panami wlasnego losu, a tu sie nagle okazuje, ze od lat nosimy w sobie tykajaca bombę - czy to w postaci ukrytej choroby genetycznej czy tez jakiegos skrzywienia.

              Jak juz pisalem - na posty Alkodarka nie odpisuje ze wzgledu na jego wysoce zaawansowany kretynizm natomiast Ciebie, gdybym byl moderatorem, nigdy bym nie zbanowal.
              Dlaczego?
              Lubie Cie po prostu.
              • thomi73pl Re: do szuflady 23.01.15, 12:10
                co za ironia losu..

                :)
                tfu..
                ironia choroby.

                niekiedy wilk ironizuje poważne tematy, w innych poważnych watkach a kiedy napisał cos jak wydaje sie od serca to robi soe z tego wątku kabaret. .

                Dlatego to utwierdza mnie w przekonaniu
                , ze można sie tu co najwyżej popróbować podpisywać , lub dac w jakiś inny sposób ;upust swemu ego ,
                ale wynieść cos wartosciiwegio -raczej ciężko. .

                .. tak sobie pomyślałem.. :(
                • aabroniewski Re: do szuflady 23.01.15, 12:20
                  Wartosciowe rzeczy sa sa tu osmieszane, a stare tematy alkoholowe walkowane od poczatku.
                  Co mozna wniesc nowego?
                  Zreszta juz sama forma kontaktu wymusza ,niejako, taka, a nie inna reakcje dlatego nie dziwmy sie temu.
                  Zanudzilys sie na smierc.
                • wolfbreslau Re: do szuflady 23.01.15, 15:26
                  thomi73pl napisał:

                  > co za ironia losu..
                  >

                  nosił wilk ironie do lasu,
                  az sie schował do szałasu.
                  nie peniaj Thomi....co mnie upowaznia, bym sie poczuł powaznie i próbował to opisać ,a kogo to zainteresuje, to dwie rózne sprawy.
                  osobiście nie jestem DDA , ale zapewne w mysl jakiejs tam definicji jestem jakies tam DD-coś tam, jak każdy dorosły na ziemi.
                  i może w efekcie tej obśmiewanej krisznamurtowej milosci ojca jednak kocham...a nie nienawidze.
                  ale faktycznie...dalekowschodnie sylogizmy i definicje jakiejkolwie sfery życia...smiesza mnie od ponad 30 lat...
                  gdyby je wyglosić filipińczykowi w jego domu, pośród jego bliskich i znajomych , pośród jego psów, kóz i kotów....byłyby jak najbardziej prawdziwe.
                  lecz dla średniorozwiniętego europejszyka...zawsze będa ciałem obcym i na swój sposób moga tylko smieszyc głosiciela tego.
                  zatem na swój użytek wole myśli złote Kochanowskiego i biskupa Krasickiego...bo są reprezentatywne dla mnie , wiarygodne i prawdziwe :-)
                  amen
                  • wolfbreslau Re: do szuflady errata 23.01.15, 15:28
                    -nie :smieszyć
                    tylko * ośmieszyć głosiciela...itd etc
              • alkodarek Re: do szuflady 23.01.15, 13:37
                aabroniewski napisał:

                > Jak juz pisalem - na posty Alkodarka nie odpisuje ze wzgledu na jego wysoce zaawansowany kretynizm....<

                Zbyt zaawansowany dla Ciebie. Gratuluję odwagi samokrytycyzmu. Cieszy mnie to, że nie odpowiadasz na moje posty. Dzięki temu mniej pustosłowia generujesz na FU. Szkoda, że na posty innych forumowiczów odpowiadasz, przez co pustosłowie niczym spam zaśmieca cyberprzestrzeń, podobnie jak wypowiedzi Twojego mentora.
          • wolfbreslau Re: do szuflady 23.01.15, 15:15
            alkodarek napisał:

            > aabroniewski napisał:
            >

            > Terapeuty Cię jednak skrzywdził, DDA cóż to jest mianowicie??? Alibi miękkości
            > postawy życiowej? Płacz bezsilności? Zrzucanie winy za własną słabość na innych
            > ?


            czasem wręcz odwrotnie...i nie po to pisze by podzielac teorie DDA ..bo mi ona wisi, jak wiekszosc teorii psychologicznych ale mam jasnosc skutków i przyczyn.
            moja córka na przykład...jest twarda jak wilcza suka, facetów traktuje jak szmaty o ile nie zaspokajają jej potrzeb na każdym polu....i o ile nie sa maksymalnie podobni do mnie. oczywiscie poza piciem alkoholu. a wynika to jak mówi statystyka i genetyka ssaków naczelnych oraz im podobnych wilczych....w połowie z racji genów w połowie z wychowania i w 3/4 z racji , ze uczyłem córke jeździc na motorze , nim nauczyla sie tabliczki mnożenia.
            a syn?....to zupełnie inna bajka, choć z tego samego stada...ma wiele cech najlepszych po mojej ex żonie...a te jeszcze lepsze ma po mnie...i mam geniusza w rodzinie, tyrana, pracocholika i na swój sposób socjopate artystycznego ;-0
    • wolfbreslau Re: do szuflady 23.01.15, 15:38
      jak byłem dzieckiem ojciec zmuszał mnie wszelkimi metodami, bym nauczył sie jeździc konno i grać na fortepianie niczym Rachmaninow...efekt tego był takie ,ze zwiałem z domu w wieku 16 lat na zawsze....
      a teraz uwielbiam muzyke powazna, wlasciwie malo kiedy slucham innej, a na konie patrze jak najpiekniejsze stworzenia , nie licząc kobiet ;-0

      ps- nauczylem sie w koncu grac na tym cholernym fortepianie, na tyle, by popylac Mozarta szybciej niz on sam skomponowal, a na koniach umialem spadac tak, by wyglądalo ze już nie zyje..a to taki był cyrkowy blef .
      hey

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka