Dodaj do ulubionych

współuzależnienie - esperal

19.08.05, 21:02
Witam.
Jestem współuzależniona. Długo dojrzewałam do takiego stwierdzenia bo bolesne
jest dla mnie to że straciłam panowanie nad częścią swego życia. Walczę z
alkoholizmem mojego męża. Dziś wiem że źle, ale inaczej nie potrafię.
Myślałam, że wieczną kontrolą, chowaniem pieniędzy, kluczy, wizytami u
psychiatry po leki antydepresyjne, łażeniem za nim krok w krok, itd.,
sprawię,że będzie pił mniej. Nic to nie dało. Dziś namawiałam go na wszycie
esperalu. Jest wypity, ale przytomny, prawie się zgodził. Zawiozę go nawet na
drugi koniec kraju. Cztałam że to metoda od której się odchodzi, ale nie mam
innego wyjścia. Mój mąż nie pójdzie na spotkanie AA (bo przecież kontroluje
swoje picie i nie musi gadać przed obcymi że robi źle, bo sam to dobrze wie),
nie boi się że wyleci z roboty (bo ma swoją firmę i z pomocą nieba i moją
(niestety!) jakoś to jeszcze leci, nie boi się braku środków na utrzymanie,
bo w spadku po rodzicach dostał całkiem niezły spadek.
Będę walczyć jak lwica o tę wszywkę, bo nic innego już chyba nie pomoże. Ale
dalej będę się bać, tylko już inaczej. Będę się bać że i tak zapije i coś mu
się stanie. To chyba tak jakbym dała mu do ręki rewolwer.
Obserwuj wątek
    • oslos Re: współuzależnienie - esperal 19.08.05, 21:08
      Witam!
      Moja matka jest alkoholiczka.I to taka na bruku.Wiem,ze kiedys miala wszywke,ale
      nie pomogla.Nadal zapija sie na smierc.Wiem,ze niektorzy alkoholicy,ktorzy maja
      *wszywke* rozcinaja sobie skore i wyrzucaja ja tylko po to by moc pic.Mysle ,ze
      bardzo duza role w problemie akoholowym odgrywa psychoterapia.
    • maverick14 Re: współuzależnienie - esperal 19.08.05, 21:28
      Mi pomogła - nie piję już kilka lat .Lek jak lek-jednym pomaga innym nie.Wg.mnie nie powinno się generalizować , że jest zły.Też sporo czytałem.

      Ważne,żeby nie poprzestawać na wszywce, ale traktować jedynie jako pierwaszy etap niepicia.

      Nie jestam expertem-pisze z autopsji.
      • hepik1 Re: współuzależnienie - esperal 19.08.05, 21:53
        Esperal nie jest lekiem.Jest straszakiem,niczym innym.Nie trzeba też rozcinac
        skóry i wydłubywać wszywki.Jeśli chirurg wszywa go za 200-400 złotych ,to za
        mniejszą kasę w równie higienicznych warunkach go usuwa.
        Ważne linki :
        Co zrobic by on nie pił:
        www.alcor.waw.pl/alkohol/cozrobic.htm
        Zaczarowane kolo zaprzeczeń-na czym polega choroba alkoholowa i współuzależnienie
        www.forum.akcjasos.pl/viewtopic.php?t=3668
        Forum dla wspołuzależnionych
        www.teczynki.pl/
        www.forum.akcjasos.pl/viewforum.php?f=12
        A najprościej to Ty powinnaś się leczyć.Jeśli do tej pory robiłaś wszystko by
        mąż nie pił i efekt żaden,nie rób nic dla niego czyli dokładnie na odwrót.Zrób
        cos dla siebie i niewykluczone,że zmiana Twojego postępowania wymusi na
        delikwencie chęc podjęcia leczenia.Taki paradoks ...
    • stachu34 Re: współuzależnienie - esperal 19.08.05, 21:41
      Zaproś go na to forum.To po pierwsze...
      Miałem wszywkę,nie piłem 18 miesięcy.Potem wróciłem do picia.Poszedłem na
      terapię i nie piję... (8 lat)
      Zostaw jego picie i zajmij sie sobą.Naucz się żyć obok jego nałogu.Na niego
      przyjdzie pora.
      • rozmaryna2 Re: współuzależnienie - esperal 19.08.05, 21:56
        Jestem za słaba na życie obok nałogu. Alkohol jest dla ludzi ale nie wtedy gdy
        patrzy się na pijącego do nieprzytomności młodego chłopaka - wykształconego,
        bogatego, przystojnego, zdrowego fizycznie (bo psychicznie to chyba
        niezupełnie). Nie mam siły zając się sobą, stanąć obok, przeczekać. Może mnie
        zostawić, wtedy będę musiała stanąć obok, ale na dzień dzisiejszy muszę
        spróbować jeszcze tej "wszywki". Już rozmawiałam z lekarzem. Mam nadzieję że
        tam pojedziemy. I wtedy pomyślę co dalej. Ale strach pozostanie. Inny ale
        pozostanie.
        • hepik1 Re: współuzależnienie - esperal 19.08.05, 22:46
          Sprobuj przeczytać to co zalinkowałem.
          Alkohol jest dla ludzi.Wykluczając z tej grupy alkoholików.
          Z jednym sie zgadzam -strach zostanie i to wcale nie inny ,tylko identycznie ten
          sam.
          Dla Ciebie nic się nie zmieni.
        • stachu34 Re: współuzależnienie - esperal 20.08.05, 23:04
          I to jest to najgorsze...Miłość do alkoholika. To jest podstawa, praprzyczyna
          współuzależnienia. Czcze gadanie, komu ono jest potrzebne? Ona go kocha i basta.
          Jak możesz uratować topielca, skoro sama nie umiesz pływać? Też utoniesz!
          Postaw na jednaj półce siebie i wódeczkę i każ mu wybierać. Trzy razy wybierze
          ciebie, ale za czwartym razem wskaże gorzałkę. Dlaczego? Bo na tyle go będzie
          stać. Potem siedem razy jeszcze wskaże gorzałkę, zanim przyjdzie opamiętanie
          zmieszane z upokorzeniem i wyrzutami sumienia. Ten diabelski taniec będzie
          trwał jeszcze kilka lat, zanim bezapelacyjnie wskaże gorzałkę. Ale już wtedy
          Twój świat będzie leżał w gruzach. Wiedz o tym, że zawsze Ty jesteś na drugim
          miejscu ( wszyscy są na drugim miejscu), na pierwszym jest gorzałka -
          bezapelacyjnie. On o tym jeszcze sam nie wie i długo nie będzie wiedział. Jak
          już się dowie, to nie uwierzy.
          Jak nie umiesz pływać, to sama się nie nauczysz. Potrzebny Ci jest kurs, aby
          nauczyć się machać rączkami i nóżkami, żeby utrzymać się na powierzchni. Żeby
          mieć oddech...Pójdź na terapię al.-anon. Tam powiedzą jak machać tymi rączkami
          i nóżkami. Wtedy, swoją drogą możesz mu zaaplikować kurację esperalem, jak Ci
          to pomoże – bo jemu nie!
          A jak już będziesz pływać, to i może uratujesz go, a jak nie...to utopi się
          bezboleśnie dla Ciebie...
        • paulsixtus Re: współuzależnienie - esperal 07.10.05, 04:27
          >ale na dzień dzisiejszy muszę
          > spróbować jeszcze tej "wszywki".



          Rozmaryno.., to jest wlasnie to,ze to "ty musisz sprobowac"...
          wydaje mi sie,ze pierwsze co powinnas zrobic to udac sie do Osrodka Terapii
          Uzaleznien ..najpierw mozesz pojsc sama, porozmawiac z fachowcem.
          Wszywka to w najlepszym wypadku, ćwierćśrodek..., ale nie zadziała wcale, jeśli
          nie będzie kroków ku terapii.
          Czy rozmawialas z samym (nie)zainteresowanym na temat ewentualnej terapii?
          pozdrawiam
          PaulSixtus
    • jerzy30 Re: współuzależnienie - esperal 20.08.05, 21:47
      jak go ssawa alkoholowa przypili to i wszyty esperal nie pomoże - to metoda z
      okresu średniowiecza - w Europie zakazana z uwagi na bardzo groźne konsekwencje
      jak ktoś to zapije - nawet można zejść [z tego świata] - tylko w Polsce sa
      takie hieny co to stosują i wszywają - niestety zdania nie znienię to są hieny -
      problem alkoholizmu znam od 17 lat od 14 nie piję
    • dymeks007 Re: współuzależnienie - esperal 21.08.05, 00:00
      raczej odradzam esperal.Jak go zlapie chcica to go wydlubie nozem i pojdzie
      chlac.Poza tym nawet jak bedzie trzezwy to trudno bedzie z nim
      wytrzymac.Esperal to tylko straszak .W dodatku sa sposoby zeby esperal zapic i
      nic sie nie stanie.Zgadzam sie z Jerzym calkowicie , zaden normalny chirurg nie
      ma prawa robic wszywki w mysl zasady 'po pierwsze nie szkodzic'.Proponuje
      miting AA.
      • dymeks007 Re: współuzależnienie - esperal 21.08.05, 00:06
        Zony alkoholikow to kobiety ktore kochaja za mocno.
    • dymeks007 Re: współuzależnienie - esperal 21.08.05, 00:11
      jest mi smutno moj kumpel zaczol pic po 13-tu latach abstynecij.
      • deoand Re: współuzależnienie - esperal 21.08.05, 11:29
        A miał wszyty Esperal czy nie ?
        Pewno nie .....

        Kazde zabezpieczenie dla alko jest dobre - im jest ich wiecej tym lepiej ..
        nigdy nie wiadomo kirdy bedzie potrzebne ... Esperal jest jednym z tych
        zabezpieczeń ....

        i niektórym pomaga .... oczywiscie nie w wersji autorki - która chce
        przymusic wypitego męza do wszywki ....

        To bezsens .....
        ale z drugiej strony alko i jego zona musza przejsc przez ileś tam nieudanych
        prób by w koncu osiągnąc cel - abstynencje albo sie rozwieśc ...

        Tak jak trudno zagnac alko do Poradni Leczenia Uzależnień
        tak jeszcze trudniej Jego Żonę ....

        Lecz żywi -niech nigdy nie traca nadziei ....
        • jerzy30 Re: współuzależnienie - esperal 23.08.05, 13:45
          zapicie po latach zdarza się - to taka kolej rzeczy czasami - świat się od tego
          nie wali, ziemia nie zapada - jak nie pił 11 lat to sobie poradzi - pójdzie na
          mityng - nie ma co zalamywać rąk - a esperalu to sie nie wszywa na 11 lat coś
          się komuś nieźle namieszało w głowie - esperal to trucizna i normalni lekarze
          go nie wszywają - tylko znachorzy i medyczne hieny
          • deoand Re: współuzależnienie - esperal 24.08.05, 00:14
            Bez przesady drogi kolego ...
            Trucizną jest jak wiesz alkohol a nie Esperal i dopiero cały ten układ po
            dodaniu alkoholu może stac się trujący o czym delikwent jest dokładnie
            informowany i ewentualne ryzyko bierze na siebie ....

            A kto ci każe pić - po to wszywasz sobie Esperal aby nie pić a nie po to by
            rano chodzic na terapie po południu na miting a wieczorem na piwo ...

            i do tego bezkarnie chyba ,ze sobie głowę rozbijesz po pijaku ...

            Wszystko trzeba robic z głową - nawet wszywac esperal ... sa tacy którym to
            pomaga ....

            Gwoli prawdy ... znachorzy to nie wszywaja Esperalu tylko chirurdzy ...
            znachorzy to zajmuja się terapią za pomoca dzwoneczków ,kołatek , odczynań i
            takich tam ....
            Czasem tez pomaga ale rzedko ...
    • forty Re: współuzależnienie - esperal 24.08.05, 14:14
      Rozmaryno, posluchaj, oni maja racje. Musisz postawic sprawe jasno albo ja albo
      alkohol i konsekwentnie to realizowac. Inaczej będziesz żałować, ja żałuję po
      20 latach związku. Nie musisz tak długo czekać. Nie warto !!
      • mikaszka Re: współuzależnienie - esperal 24.08.05, 16:16
        Rozmaryna
        Piszesz, ze jestes za slaba, zeby zyc obok. A masz dosc sily, zeby sie tak
        szarpac jak teraz?...
        Jak na razie, to nie tylko nie pomagasz swojemu mezowi przestac, ale robisz
        wszystko, zeby pil dalej. Podtrzymujesz go - bez ciebie moze by upadl, ale
        mialby szanse, zeby wstac. A tak - ciagniesz go na swoich plecach jak wor
        ziemniakow. Jemu jest dobrze, a ty ryjesz nosem po ziemi i placzesz. Zatrzymaj
        sie na moment i rozejrzyj wkolo. Twoje metody sa psu na bude. Jesli chcesz
        wiedziec co pomaga - zwroc sie do fachowcow i do ludzi, ktorzy juz przez to
        przeszli. Idz do specjalisty do przychodni leczenia uzaleznien - pogadaj
        (sama!). Poszukaj najblizszej grupy wsparcia Al-anon (dla rodzin osob
        uzaleznionych). Posluchaj innych, otworz sie na wiedze.
        Usilujesz uparcie jak osiol wytrzezwiec za swojego meza. Tak sie nie da.
    • polczyslawa Re: współuzależnienie - esperal 26.08.05, 09:49
      jejku. zawsze się zastanawima dlaczego ludzie probuja robic kupe rzeczy na
      własną ręke - od tego są fachowcy - jak cie bolą zęby to idziesz do dentysty -
      jak cie boli dusza to idziesz do terapeuty / psychologa. W tej chwili problem
      masz ty - twoj mąż jest chory i raczej nie widzi problemu - bo dla
      uzależnionego alkohol jest najukochańszą kobietą na świecie. I choćbyś nie wiem
      co robiła - to prędzej sama bez pomocy i wsparcia wykończysz się ty a nie on.
      Powodzenia - i na serio zadbaj o siebie, a nie o niego! Potem przyjdzie na to
      czas.
    • rozmaryna2 Re: współuzależnienie - esperal 28.09.05, 17:00
      Witam.
      Długo mnie nie było. Byłam idiotką, która przeczytała odpowiedzi mądrzejszych
      od siebie, ale nie wzięła sobie tego do serca. O esperal nie musiałam walczyć
      zbyt ostro. Końcem sierpnia przejechaliśmy pół kraju, (ja z wielką nadzieją w
      sercu), mąż wysłuchał wykładu o konsekwencjach, wszycie trwało może kwadrans,
      kosztowało 250 zł i spowrotem do domu. I ten miesiąc był dobry. Zero picia.
      Wczoraj pierwsze eksperymenty męża z piwem (gdy byłam w pracy). Dziś już ostro
      z wódką (na moje oko 0,5 litra).
      Telefon do chirurga - dlaczego nie działa, nie ma np. wymiotów.
      Bo na każdego działa to inaczej. Może długo spać (śpi), być agresywny (już
      dzisiaj był), może wymiotować później (zobaczymy). Mam do lekarza zadzwonić
      później.
      Może to nie był esperal? Może nie działa?
      Dla mnie to czas kolejnych przemyśleń nad rozwodem, wyprowadzką.
      Boli, płaczę jak szalona. Cud trwał tylko miesiąc.
      Może szukać innego chirurga.
      Czuję ból, złość, wstyd. Nadzieja prysła.
      I znów jestem w punkcie wyjścia.
      • rauchen Re: współuzależnienie - esperal 28.09.05, 18:20
        >>I znów jestem w punkcie wyjścia.

        no to do biegu gotowa start!!!
        Trase w pomaganiu mezowi juz znasz, a wiec kolejna rundka pod
        haslem "Liczymy na cud"...

      • mikaszka Re: współuzależnienie - esperal 04.10.05, 14:55
        A po kiego grzyba inny chirurg? Zapil ten esperal, to myslisz, ze innego nie
        zapije? Chcesz sobie kupic za 250 zl nastepny miesiac zludzen?
      • rosebar Re: współuzależnienie - esperal 07.10.05, 22:55
        Dziewczyno!!!! Olej faceta!!! Nie wierz, ze z alkoholizmu sie wychodzi, to mit.
        Nie daj sobie wmowic, ze to Ty rowniez jestes chora!!
        Jak czytam, co sie dzieje w Twoim zwiazku - widze siebie sprzed kilku
        lat..dokladnie to samo...tak samo..To moja historia rowniez. Najlepsza rzecza,
        jaka zrobilam, to odciecie sie od faceta, przez ktorego wpadalam powoli w
        uzaleznienie ..od alkoholika. Teraz, os 5 lat jestem wolna, szczesliwa, wcale
        nie wspoluzalezniona! Pamietaj- to nie Ty jestes chora, to Twoj maz i
        jednoczesnie ciagnie Ciebie w dol..Uciekaj, poki jestes mloda, nie masz choroby
        psychicznej. Po co cierpiec?? On ma to gdzies, wierz mi...Swiat jest
        piekny...normalny swiat, gdzie wszystko , rowniez alkohol, jest dla ludzi.
        Odwagi dziewczyno:)
    • kotopiesss Re: współuzależnienie - esperal 28.09.05, 18:58
      rozmarynko, ratuj siebie! jemu nie pomozesz, jesli sam nie bedzie chcial
      przestac pic na zawsze i nie uzna,ze jest alkoholikiem.taka prawda. idz na
      najblizsze spotkanie dla wspoluzaleznionych, (al-anon), dostaniesz tam
      wsparcie, posluchasz ludzi, ktorzy przeszli przez podobne do Ciebie pieklo,
      ktorzy nauczyli sie jak radzic sobie ze swoimi emocjami, a przede wszystkim jak
      zyc. teraz zyjesz jego zyciem. a gdzie Twoje zycie? Twoje zdrowie? Twoje
      radosci i potrzeba wsparcia? zobacz co sie z Toba dzieje. wkrecasz sie w jego
      wir i w jego chroboe, a jemu w to graj. upije sie-zona powie, ze mu
      sie "zdarzylo", zawali w pracy, zona zadzwoni i go usprawiedliwi, narzyga, a
      zona posprzata...zostaw go, przynajmniej emocjonalnie, niech sie obudzi
      wreszcie i zobaczy jaki ma bajzel wokol siebie, a Ty szukaj pomocy!
      powodzenia,trzymaj sie cieplo. kochasz go, to jasne, ale bolesna prawda jest
      taka,ze on kocha w tej chwili wode i nie nauczy sie kochac Ciebie dopoki sam
      nie bedzie chcial wytrzezwiec
      • ysssa Re: współuzależnienie - esperal 07.10.05, 11:20
        Esperal nic nie daje i trudno tu mówić o dojrzaniu do zaszycia. Mój mąz
        zaszywał się 2 razy i dwa razy zapił esperal (drugi już po tygodniu). Przy
        pierwszym nie pił 5 miesięcy a jak zaczął to wpadł w takie chlanie jak nigdy
        wcześniej w życiu.
        Obecnie przebywa na oddziale zamkniętym (sam podjął decyzję o leczeniu),
        zobaczymy co będzie dalej.
        A straszaki to tylko zbędne wydatki ...
    • kobieta_na_pasach prosciej byloby go zostawic 03.10.05, 14:24
      zycie jeet takie krotkie...
      • rauchen Re: prosciej byloby go zostawic 04.10.05, 14:57
        ach, te marzenia.........
        nieprawdaz kobieto_na_pasach???
    • chrupka23 Re: współuzależnienie - esperal 06.10.05, 22:09
      powiem ci tak, moj maz tez pil bez umiaru wogle nie trzezwial a ma dopiero 30
      lat. nadszedl dzien kiedy zostal zmuszony do zaszycia sie wbrew swojej woli i
      to zrobil ale niestety tu nic nie da sie zrobic na sile. po dwoch tygodniach
      zapil bardzo konkretnie wzial tabletki przeciwbolowe i sie wyprol zywcem. tylko
      po to by moc dalej pic. teraz kiedy wpadl w potezne problemy kiedy zostal
      zupelnie sam cos gdzies mu w glowie zaswitalo i zobaczyl co sie z nim dzieje
      sam poszedl i ponownie sie zaszyl. i juz mija miesiac jak nie pije. niestety
      dopuki osoba sama nie dorosnie do decyzji o zaszyciu sie wszelkie podchody i
      zmuszania nic nie dadza.
      • stachu34 Re: współuzależnienie - esperal 07.10.05, 06:27
        Chrupko to jeszcze zbyt mało,żeby wyrażać taki entuzjazm.Spróbuj przekonać męża
        do leczenia.Esperal nie jest formą żadnego leczenia,po za okresową przerwą w
        piciu nic nie daje.Wręcz przeciwnie...budzi nadzieję,oszukuje stwarza pozory
        mijania problemu.To niestety działa również na bliskich.
        • jerzy30 Re: współuzależnienie - esperal 07.10.05, 12:23
          jak jest na esperalu to niech bardzo szybko idzie na leczenie lub do AA -
          inaczej znowu się wypruje z tego esperalu - tym razem na żywca - lub pochla pod
          ten esperal - są takie niestety przypadki - gorzała jest silniejsza od strachu -
          - gorzała nie zna strachu - wiem coś o tym
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka