Dodaj do ulubionych

Problem psychodelików

IP: *.pl 05.10.01, 19:40
Dawno temu się tym interesowałam. Ostatecznie nie spróbowałam nigdy żadnego
środka odurzającego, ale problem dręczy mnie filozoficznie.
Napisał już ktoś w innym wątku - "Wolność czy Bezpieczeństwo?". Ja zapytam
inaczej - bezpieczeństwo i ponoć niemoralność narażania się czy prawo do
poszukiwania?
Nie zrozumcie mnie źle. Nie twierdzę, że do czegokolwiek się dotrze. Nie
twierdzę, że w ogóle jakakolwiek gwarancja rowianie mgły dla człowieka
istnieje. Nie odwołuję się do jakichś własnych naiwności, ale do naiwnej wiary
sprzed 30 lat. Nie zarzucajcie mi - "oj, dziecię, fascynacja ci została". Ja
pytam o aspekt filozoficzny i moralny.
Człowiek po dotarciu na wysoki szczyt przeżywa ponoć niezwykłe uniesienie. Ale
może zginąć. Zamknąć sklepy ze sprzętem alpinistycznym?
Obserwuj wątek
    • Gość: ts duke Re: Problem psychodelików IP: *.dnvr.uswest.net 10.10.01, 01:39
      to jest bardzo interesujacy temat i wbrew pozorom ludzie od dosyc dawna zajmuja
      sie badaniem tego zjawiska.
      rozumiem ze mowisz o psychodelikach - raczej nie nazwal bym ich srodkami
      oduzajacymi (gdyz nie oduzaja) i raczej nie prowadza do smierci, chyba ze ktos
      zrobi sobie krzywde, np wpadnie pod samochod. ale to jest brak rozwagi.
      nie mowie ze sa bezpieczne - to jest bardzo silne przezycie psychiczne i trzeba
      byc na nie odpowiednio przygotowanym i umiec sobie z tym radzic. psychodeliki
      nie sa dla wszystkich.
      jest bardzo duzo literatury na ten temat. mysle ze dobrym tekstem na poczatek
      jest 'niebo i pieklo' aldousa huxleya, zwykle wydawane jest razem z 'drzwiami
      percepcji' ('drzwi' opisuja jego pierwszy eksperyment z meskalina, 'niebo i
      pieklo' to przemyslenia inspirowane tymi doswiadczeniami, bardzo ciekwe
      odniesienia do religi i kultury).
      bardzo duzo interesujacych tekstow znajdziesz na stronie www.erowid.com, jesli
      nie znasz angielskiego to bardzo polecam www.hyperreal.pl
      generalnie wszystkie znane, wystepujace w przyrodzie, psychodeliki znajduja
      zastosowanie w szamanizmie. jest sporo teori, ktore wiaza doznania nimi
      wywolane z umyslowym rozwojem ludzkosci oraz rozwojem samej cywilizaji.
      • Gość: Emu Re: Problem psychodelików IP: *.pl 10.10.01, 20:17
        Kolego czy jak Cię nazwać! Problem w tym, że ja to czytałam... Ale to mi wiedzy
        pewnej nie daje. Ja chciałabym wiedzieć, jak to oceniać. A tego wiedzieć na
        pewno nie będę.
        Łatwo byłoby poczytać kogoś, kto uważa to za coś dobrego - i zaraz skakać pod
        niebo z entuzjazmu, poczytać kogoś, kto to potępia - i pluć na poprzednie
        lektury. Ale przy chęci szczerego zastanowienia nie ma tak łatwo. Ja już nazbyt
        wysoko z entuzjazmu podskakiwałam, teraz wolę iść uważnie i spokojnie, bo
        inaczej przyjrzeć się nie zdążę.
        W każdym razie dzięki za rady.
        P.S. Tak czy inaczej, książka Huxleya jest naprawdę bardzo ciekawa.
        • Gość: ts duke Re: Problem psychodelików IP: *.dnvr.uswest.net 10.10.01, 23:23
          no ja chetnie podyskutuje na ten temat, tylko moze jakos skonkretyzujmy sprawe -
          bo raczej nie napisze w jednym poscie wszystkiego co wiem na ten temat lub
          wszystkim moich przemyslen.
          pozdrawiam
          • Gość: Emu Re: Problem psychodelików IP: *.pl 11.10.01, 18:48
            Przede wszystkim chodzi mi o aspekt moralny. Domorosły eksperymentator czy
            poszukiwacz? Szajs czy szansa? Okno czy zasłona?
            Piszę tak ozdobnie, ale zawze tak piszę, gdy coś mnie głęboko a filozoficznie
            obchodzi. Osobiście mi to do niczego - dziś bałabym się, nie potrafiłabym
            zawiesić osobowości na kołku i ruszyć w drogę. Dziś ze światów nieznanych wolę
            te, które daje mi rozmyślanie i pierwsze uczucie mojego życia - niepokój. Ale
            wielekroć rozmyślałam o problemie niewystarczalności, i zawsze dochodzę do
            tego, że tysiące aspektów naszej kultury poświadczają to, że człowiek sam sobie
            nie wystarcza, że chce być czymś więcej, że ta tęsknota w najmniej
            spodziewanych miejscach się kryje. I wielekroć pytam - jak daleko podążać
            wolno? Czy istnieje miejsce zwane "za daleko"? A jeśli tak, to jak ocenić tego,
            kto pójść tam się ośmieli? To przede wszystkim mnie zastanawia. Na temat tej
            grupy tzw. środków odurzających (jakaś poręczna nazwa jest jednak niezbędna,
            choćby miała być uproszczeniem) choćby na samym tym forum bardzo różne opinie
            już padły. Więc rozmawiajmy.
            • amiszcz Re: Problem psychodelików 29.11.01, 12:48
              Emu pozwolcie ze sie wtrace w dyskusje.Jedynym wyjsciem jest spakowac
              najpotrzebniejsze tobie drobiazgi i ruszyc w podrusz ktora rozwieje twoje
              wszelkie watpliwosci na ten temat zobaczysz wszystko stanie sie oczywiste i
              zrozumiale .A osoba, ktora za daleko zaszla jusz z tamtad nie wraca:P

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka