czarnaporzeczka74
29.05.06, 14:50
Nie wiem, od czego zaczac....
Mysle, ze moj mąż jest alkoholikiem.
Dlaczego tak mysle? Bo wystepuje u niego:
- picie dla poprawy nastroju
- szukanie i tworzenie okazji do picia
- picie w ukryciu, w samotności
- zaniedbywanie rodziny i konflikty małżeńskie
- oszukiwanie związane z piciem
- produkowanie usprawiedliwień i alibi dla dalszego picia
Powyzsze symptomy zapozyczylam ze strony AA. Pasują jak ulał.
Do tego dochodzi nie wracanie srednio 2 razy w miesiacu do domu z pracy na
noc oraz picie przed snem (po nocce), bo rzekomo ma problemy z zasnieciem.
Dzis znowu nie wrocil na noc. Nie odzywal sie prawie dobe. Pozniej dostalam
lakonicznego sms-a: jestem w pracy do 18, kocham cie.
Zadzwonilam i powiedzial, ze spal u kolegi. Wiem, ze pil.
Wazniejsze dla niego jest picie i spanie "po kolegach" niz zona i dziecko.
Pozniej wraca skruszony, polacze i obiecuje, ze wiecej nie bedzie.
Mam zaawansowana nerwice, jestem jeszcze mloda, mam 31 lat, chce normalnie
zyc, wscieklam sie, kazalam po przyjsciu z pracy pakowac manatki, zapisac sie
do AA i nie wracac, dopoki nie zrobi czegos ze swoim zyciem.
Mam dosc takiego zycia, ale czy zrobilam dobrze? Czy taki "kop" moze cos
zmienic?
Wielokrotne straszenie rozwodem i "konsekwencjami" do tej pory nic nie dalo
(ciągnie sie to od 5 lat)
Pomozcie :(