Dodaj do ulubionych

jak rozpoznac poczatkujacego alkoholika

29.05.06, 14:50
Nie wiem, od czego zaczac....
Mysle, ze moj mąż jest alkoholikiem.
Dlaczego tak mysle? Bo wystepuje u niego:
- picie dla poprawy nastroju
- szukanie i tworzenie okazji do picia
- picie w ukryciu, w samotności
- zaniedbywanie rodziny i konflikty małżeńskie
- oszukiwanie związane z piciem
- produkowanie usprawiedliwień i alibi dla dalszego picia
Powyzsze symptomy zapozyczylam ze strony AA. Pasują jak ulał.
Do tego dochodzi nie wracanie srednio 2 razy w miesiacu do domu z pracy na
noc oraz picie przed snem (po nocce), bo rzekomo ma problemy z zasnieciem.
Dzis znowu nie wrocil na noc. Nie odzywal sie prawie dobe. Pozniej dostalam
lakonicznego sms-a: jestem w pracy do 18, kocham cie.
Zadzwonilam i powiedzial, ze spal u kolegi. Wiem, ze pil.
Wazniejsze dla niego jest picie i spanie "po kolegach" niz zona i dziecko.
Pozniej wraca skruszony, polacze i obiecuje, ze wiecej nie bedzie.
Mam zaawansowana nerwice, jestem jeszcze mloda, mam 31 lat, chce normalnie
zyc, wscieklam sie, kazalam po przyjsciu z pracy pakowac manatki, zapisac sie
do AA i nie wracac, dopoki nie zrobi czegos ze swoim zyciem.
Mam dosc takiego zycia, ale czy zrobilam dobrze? Czy taki "kop" moze cos
zmienic?
Wielokrotne straszenie rozwodem i "konsekwencjami" do tej pory nic nie dalo
(ciągnie sie to od 5 lat)
Pomozcie :(
Obserwuj wątek
    • drak02 Re: jak rozpoznac poczatkujacego alkoholika 29.05.06, 15:40
      Jeżeli jest tak jak to opisujesz to twój mąż ma problem z alkoholem.
      Terapia wstrzasowa ma sens jeżeli jesteś w stanie spełnić swoje groźby i
      faktycznie odejść, jeżeli nie, to będzie tak manipulował toba przez następnych
      kilka lat.
      Perspektywa utraty rodziny jest często dosyć silnym elementem motywacyjnym i
      alkoholik może podjąc leczenie. Natomiast efekt tego leczenia zależy głownie od
      jego własnej wewnętrznej motywacji- na ile bezie chciał żyć w trzeźwosci.
      Jeżeli podejmie leczenie tylko dla ciebie i dziecka bez wewnętrznego
      przekonania to efekt może byc dosyć kiepski. Bywa również tak ze alkoholik
      podejmuje leczenie pod wpływem groźby utraty rodziny i pracy i w trakcie
      leczenie rozwija w sobie wewnętrzną motywację.
      Generalnie czeka cię trudny czas i niezaleznie od tego co twój mąż zrobi, myśl
      przede wszystkim o sobie i dziecku. Twoje szczęście i szczęście dziecka jest
      celem nadrzędnym i nie powinien być podporządkowany nałogowi meża.
      www.psychologia.edu.pl/index.php?dz=strony&op=spis&id=167
      alkoholizm.akcjasos.pl/115.php
    • drak02 Objawy uzależnienia 29.05.06, 15:42
      1. Picie towarzyskie
      - picie towarzyskie przy okazji przyjęć i uroczystości
      - picie dla przyjemności
      1. Faza ostrzegawcza
      - picie dla poprawy nastroju
      - szukanie i tworzenie okazji do picia
      - początki regularnego picia
      - upijanie się w sytuacjach towarzyskich
      - "urywanie się filmu"
      - "klinowanie" usuwanie kaca za pomocą alkoholu
      - wzrost tolerancji na alkohol
      - okresowe kłopoty z pamięcią po wypiciu
      - picie w ukryciu, w samotności
      3. Faza Krytyczna
      - wyrzuty sumienia, poczucie winy
      - poczucie konieczności wypicia przed południem
      - zaniedbywanie rodziny i konflikty małżeńskie
      - oszukiwanie związane z piciem
      - utrata zainteresowań nie związanych z piciem
      - obojętność w stosunku do jedzenia, nieregularność odżywiania
      - produkowanie usprawiedliwień i alibi dla dalszego picia
      - nieudane próby kontrolowania picia
      - zachowania agresywne i konflikty z zasadami prawa i porządku
      - nasilanie się zaburzeń pamięci
      - zaniedbywanie wyglądu zewnętrznego
      - napięcie, drżenie i przymus porannego picia
      - picie ciągami z okresami powstrzymywania się od alkoholu dla poprawy zdrowia
      - próby udowadniania sobie swojej siły woli i zdolności do kontrolowania picia
      - pogorszenie się zdrowia fizycznego
      - obniżanie się tolerancji na alkohol
      - zaburzenia popędu seksualnego
      4. Faza chroniczna
      - okresy długotrwałego upijania się
      - osłabiona zdolność rozumowania
      - picie stało się jedyną ważną sprawą w życiu
      - załamanie moralne, degradacja zawodowa i społeczna
      - rozpad więzi rodzinnej
      - poczucie skrajnej bezradności i odizolowania się od świata
      - stany lękowe i obsesyjne picie
      - otępienie alkoholowe
      - psychozy alkoholowe, delirium,
      - padaczka alkoholowa
      - choroby somatyczne - mars kość wątroby, polineuropatia
      - krańcowe załamanie się funkcji organizmu
      • stefan-50 Re: Objawy uzależnienia 29.05.06, 16:46
        Drak nie napisał Ci najważnieszego. Zgłós się do Poradni Uzależnień - on jest
        chory ale ty też. Dowiesz się co to jest współuzależnienie i jak sobie z tym
        poradzic
    • wielkopolanka3 Konsekwencja 29.05.06, 17:20
      Witaj czarna porzeczko,

      Ponad pół roku temu byłam w podobnej sytuacji. Podjęłam pewne decyzje.


      1. Uznałam, że JA mam dość takiego życia.
      2. Chcę SIĘ ratować
      3. Nie dojdę do SIEBIE, gdy obok będzie on będzie pijany.


      WCZEŚNIEJ walczyłam z jego alkoholizmem, przekonywałam, groziłam, straszyłam,
      złościłam się. wyrzucałam z domu, pozwalałam wrócić, znów pakowałam
      jego walizki, znów pozwalałam się przebłagać, wierzyłam, że to już po raz
      ostatni , potem znowu dawałam się nabrać na miłe słówka, w końcu przestałam
      wierzyć. Wpierw myślałam, pracowałam, robiłam za nas dwoje, w końcu myślałam za
      niego, o sobie przestałam dawno myśleć, kontrolowałam, sprawdzałam,
      wyczekiwałam, kiedy wróci, znów prosiłam, błagałam, krzyczałam. I co? I nic...

      W KOŃCU miałam dość. Osiągnęłam własne dno, depresja, apatia, kłopoty ze
      zdrowiem i ... postanowiłam się ratować. Zaczęłam myśleć o SOBIE. Miałam
      pewność, że nie uda mi się z tego wyjść, gdy będę miała obok siebie czynnego
      alkoholika. Mój organizm i psychika powiedziały dość. Podczas kolejnego jego
      ciągu znalazłam informację o współuzależnieniu, czytałam, czytałam i ryczałam
      nad sobą, swoim życiem i postanowiłam działać:

      Odszukałam najbliższy termin spotkania Al-anon w mojej okolicy. Jak wrócił do
      domu zapowiedziałam, że :ALBO się wyprowadza,

      ALBO:
      1. nie tknie dzisiaj alkoholu,
      2. w ciągu najbliższych trzech dni idzie do Poradni umówić się na
      spotkanie oraz
      3. podejmuje leczenie.

      Powiedziałam, że i owszem nadal go kocham, ale teraz muszę zadbać o siebie, bo
      mój świat się całkowicie rozleciał i muszę teraz SAMA, tak SAMA poskładać się
      do kupy. A on, jeśli chce zostać, to wie co ma zrobić.

      Ja podjęłam SWOJE decyzje: zaczęłam chodzić na spotkania Al-Anon, chwilę
      później na terapię dla współuzaleznionych. Moje życie nabiera barw, pracuję nad
      sobą, nad
      wszystkim, co zniszczyło we mnie życie obok alkoholika, a także nad tym, co
      sprawiło, że wdepnęłam w taki, a nie inny związek. Uczę się także odkrywać
      SIEBIE na nowo, uśmiechać się, witać każdy dzień z radością i uśmiechem i
      ciekawością, co przyniesie. I coraz częściej są to naprawdę radosne dni. Coraz
      więcej we mnie radości, zadowolenia, pogody ducha. Już nie ściskają mi się
      szczęki z gniewu, złości, znikł ucisk na żołądku, moje lęki są coraz słabsze.
      Możesz w to nie wierzyć, ale bynajmniej nie zależy to od jego „picia- nie-
      picia”. To mój świat, moje emocje, moje zachowania, na które mam wpływ, chociaż
      wcześniej w to nie wierzyłam. Dzisiaj mogę powiedzieć, że jestem dumna z
      siebie, ze swojej konsekwencji i determinacji w ratowaniu SIEBIE.


      A on? Podjął SWOJE decyzje: chodzi na terapię, nie pije, pracuje nad sobą. Na
      początku przez pierwszy miesiąc, dwa był nie do wytrzymania, chodził jak lew w
      klatce, że go zaszantażowałam że robi to tylko dla mnie. Te dwa miesiące były
      dla mnie bardzo ciężkie. Sama nie byłam w najlepszej formie, ale było minęło,
      dużo mi dało to, że mogę pójść na grupę, wyrzucić z siebie wszystkie złe
      emocje, które mną wtedy targały. Nikt Ciebie tak nie zrozumie, jak kobiety,
      które przechodziły to samo.

      Nikt Ci nie powie, jaką decyzję podejmie Twój mąż, bo tylko on mógłby na to
      odpowiedzieć. Bo to JEGO decyzja. Masz natomiast wpływ na swoje życie. Masz
      dziecko, jeśli nie znajdujesz w sobie dość determinacji, by pomóc samej sobie,
      to zrób to dla niego. Poczytaj o DDA – dorosłych dzieciach alkoholików. Chyba
      chciałabyś, żeby Twoje dziecko miało uśmiechniętą, radosną i pogodną mamę?
      Dziewczyny na spotkaniach mówią, jak cudownie zmieniają się ich relacje z
      dziećmi, gdy one pracują nad zmianami w ich życiu. Warto posłuchać.

      Pozdrawiam, życzę KONSEKWENCJI i dobrych myśli, zadbaj o siebie.
      • mausi12 Re: Konsekwencja 29.05.06, 20:20
        Posluchaj tej dziewczyny,pisze naprawde madrze!
      • czarnaporzeczka74 Re: Konsekwencja 29.05.06, 20:22
        Bardzo Ci dziekuje, tak wlasnie zrobilam, on twierdzi, ze chce sie leczyc,
        jutro jade do poradni sprawdzic w jakie dni sa spotkania oraz sama zapisze sie
        do grupy wsparcia dla rodzin alkoholikow.
      • czarnaporzeczka74 Re: Konsekwencja 29.05.06, 20:23
        Jak czytalam Twoj post, to jakbym widziala swoje zycie....
        • wielkopolanka3 Re: Konsekwencja 30.05.06, 13:10
          Witaj czarna porzeczko
          Bardzo się cieszę, że podjęłaś mądrą decyzję, teraz sie jej trzymaj. Powolutku
          zacznie się zmieniać w Twoim życiu. Trzymam za Ciebie kciuki.
          > Jak czytalam Twoj post, to jakbym widziala swoje zycie....
          Zobaczysz (na terapii lub na spotkaniach Al-anon) takich osób z "podobnym
          życiem" spotkasz niemało. Jesteśmy różne, mamy różnych mężów, ojców, matki,
          dzieci, same jesteśmy najróżniejszymi osobami, ale mamy również bardzo, bardzo
          wiele wspólnego. Na początku dużo ulgi dało mi to, że nie tylko ja jestem w
          takiej sytuacji, potem przyszły inne cuda ... we mnie, w moim nastawieniu do
          świata, warto na to poczekać,i nad tym popracować.

          Myślami jestem z Tobą
          • aga22_12 Re: Konsekwencja 01.06.06, 16:39
            Wielkopolanko, podziwiam cię za konsekwencję, upór a przede wszystkim za
            odwagę. Moja mama nie miała takiej odwagi, już 40 lat żyje z alkoholkiem. Wiem,
            że nigdy go nie zostawi ale to nie z miłości. Nie kocha go, jest z nim,
            żyje "normalnie" kiedy jest trzeźwy a kiedy pije (oczywiście kilka dni i wtedy
            z reguły jest agresywny) bardzo cierpi. Ma swoje życie, swoich znajowmych,
            swoje sprawy ale w domu nie czuje się bezpiecznie. Kiedy mieszkałam jeszcze z
            rodzicami też nigdy nie wiedziałam, czy dziś będzie dobrze czy może znowu wróci
            do domu pijany i zrobi awanturę. Mam ogromny żal do niego, bo tak wiele razy mi
            i mamie obiecywał, że już nigdy ... Dziś wiem, że przysięgi alkoholika nie są
            nic warte. Jest moim ojcem ale niestety nie sznuję go i jest mi z tym bardzo
            źle. Kobiety, nie narażajcie swoich dzieci na takie przeżycia i myślcie też o
            sobie. Moja 60-letnia mama nie ma dziś żadnych miłych wspomnień ze swoim mężem.
            Dzieci odeszły, mają swoje życie a ona ciągle musi mieszkać z nim, patrzeć na
            niego pijanego, wysłuchiwać jego pijackich wynurzeń, awantur, znosić to cicho,
            bo "takie jest jej życie". A ja nawet nie mogę jej w niczym pomóc. To jest
            bardzo trudne ale walczcie o swoje życie. Nie o jego. Pozdrawiam was wszystkie
            bardzo ciepło.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka