addicted1
29.07.06, 19:51
Ostatnio próbowałem iść na mityng.
Tak naszła mnie ochota, dawno nie byem.
Wybrałem tzw. spikerski.
Wszedłem i ujrzałem gościa, którego znałem już wcześniej.
Stara praga, meliny, picie od dziecka.
Wyszedłem.
Uznałem, ze nic tu po mnie.
Zastanawiam sie, czy to jest bak pokory.
I to nie ironia i nie prowokacja.
Czy pokora polega na sluchaniu czegos, co mnie w ogóle nie obchodzi i nie dotyczy?
Czy zachowalem sie- w mysl Aowskich zasad- niepokornie?