Dodaj do ulubionych

samotność...

11.11.06, 12:43
Jestem młodą żona alkoholika. Wypruta z emocji, z radości, z chęci
istnienia... Czuję taką ogromną pustkę i samotność. Błagam, Boże... Ja tylko
chciałam kochać......
Obserwuj wątek
    • tranzyt80 Re: samotność... 11.11.06, 13:14
      juz przestalas...
      • biszkopcio Re: samotność... 11.11.06, 13:18
        nie przestałam pragnąć...
        i chyba dlatego to tak boli
        • tranzyt80 Re: samotność... 11.11.06, 13:34
          do kochania potrzeba(niestety)dwojga,
          chyba,ze dalej pokochasz platonicznie...
        • janulodz Re: samotność... 11.11.06, 13:43
          Przepraszam Cię. Kiedy to odkryłaś. Tzn alkoholiżm swojego męza. On sie tak szybko nie rozwija. Nieraz latami. Musiałaś to widzieć. Tylko nie chciałaś w to uwierzyć. Myślałaś, że miłośc czyni cuda. Przykre.Tragiczne. Alkoholik poświęci nawet śliczną młodą żonę dla flaszki.
          Tego powinni uczyć w szkole. Albo na naukach przedmałżeńskich. Serio. Jak rozpoznawać alkoholika. Albo potencjalnego kandydata. Ja po sobie wiem, że gdyby ktoś z mojego otoczenia był bystrym obserwatorem to by to mógł odkryc. Jak byłem młody. Uświadomienie. Nie tylko świadome macierzyństwo. Również zagrożenia narkotyki, hazard, alkohol. Precyzyjne badania i postawiona diagnoza.
          Tylko gdzie tu miejsce na miłość?
          • wolny32 Re: samotność... 11.11.06, 13:48

            Tylko gdzie tu miejsce na miłość?

            Milosc jest slepa.

            Nie tylko do alkoholika czy mimo alkoholu- jeszcze gorzej jest, gdy ktos Cie
            zdradza, albo gdy po prostu Cie nie chce i odchodzi- a Tobie nie moze to
            odpuscic.
            Okropne.
            LAzilem za jedna dziewczyna kiedys dwa lata.
            Miala mnie kompletnie w d., smiala sie ze mnie, a ja tym bardziej jej pozadalem.
            Jak idiota, osmieszylem sie na 5 kilometrow dookola.

            I wiesza co- nawet dzis czasem jak o niej pomysle to mi jakos srce mocniej bije.

            To jest dopiero trwoga.

    • tranzyt80 Re: samotność... 11.11.06, 15:10
      widac... ze nic nie slychac,
      czyli znowu wszystko w porzadku ;)))

      • biszkopcio Re: samotność... 11.11.06, 15:35
        Tak, byłam naiwna. Byli ludzie, którzy mnie ostrzegali, że coś tu nie gra. Byli
        też tacy, którzy niemal siłą wepchnęli mnie w małżeństwo (inna historia...
        równie a może jeszcze bardziej smutna) Sama zawiniłam, zdecydowałam się na to.
        Właściwie nie wiem po co napisałam tego posta... Może liczyłam na to, że ktoś
        zrozumie jak bardzo boli mnie moja własna naiwność; jak bardzo mi wstyd. Bardzo
        wielu ludzi mnie skrzywdziło, nie tylko mąż. I wiedza, że to wszystko dlatego,
        że im na to pozwoliłam bardzo mnie przygnębia. A ja naprawdę chcę tylko kochać.
        Nic więcej.
    • myszabrum Re: samotność... 11.11.06, 15:47
      Z tego, co przeczytałam o Tobie na innych forach: jesteś studentką, 22 lata.
      NIECAŁE DWA MIESIĄCE po ślubie. Nie macie dzieci. Żadnych wspólnych inwestycji.

      Wypad z tego "małżeństwa", ale to już!!! Nim się porobią takie supły, że już
      tylko śmierć Was rozłączy.

      PS. W żadnym wypadku nie myśl, że szybka ciąża poprawi sytuację.
      • myszabrum Re: samotność... 11.11.06, 15:58
        Przecież nawet kościelnego nie macie - welon na pewno jeszcze zdążysz włożyć, i
        to taki długi, ładniejszy :)!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka