Dodaj do ulubionych

Mój problem to lorafem

17.01.07, 11:29
Biore lorafen z przerwami niewielkimi juz prawie 10 lat, nie wiem jak to
przerwac bo sie boje nie mam lekarza do ktorego moglabym pójsc .Na wszystkie
klopoty jest on lorafen ale ile to jeszcze potrwa.Mąz o tym wie dzieci nie
wiedza bo po mnie nic nie mozna poznac ale ja dla samej siebie juz chcilabym
skonczyc z tym.Moze ktos juz to przezył a moze ma podobna sytuacja prosze
napiszcie .Pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • havana06 Re: Mój problem to lorafem 17.01.07, 13:25
      Jeśli bieżesz lorafen a nie masz lekarza to skąd go bierzesz tyle lat?
      Uzaleznienie od leków jest uzależnieniem jak każde inne- szkodzi .Dobrze, że o
      tym wiesz.To pierwszy, maleńki krok, by przestać.
      Nie jestem expertem od uzależnień.Sama walczę ze swoim u. od alkoholu.Jestem na
      dobrej drodze i czuję się więcej niż dobrze. Wracam do siebie, do ludzi, do
      odrzuconych przeze mnie przyjaciół, do zajęć i zainteresowań, które bardzo
      lubiłam.
      Moje doświadczenia wskazują, że samemu odejść od problemu jest trudno jesli nie
      niemożliwe. Zwróć się do ludzi, którzy są profesjonalnymi terapeutami także w
      leczeniu uzależnienia takiego jak twoje.
      Jeśli się poddasz możesz, jak ja, zostać samotna a wtedy jest trudniej i celu
      brakuje, a Ty masz przecież dzieci.
      Pomyś o was, o Twojej rodzinie jeśli inaczej nie potrafisz, ale Ty tu jesteś
      najważniejsza.
      Nic doradzić poza ty, abyś udała się do profesjonalisty nie umiem.
      Wiem tylko, że takowi są. Na początek zwróć się do lekarza i porozmawiaj
      szczerze. Masz o co walczyć.
      Życzę sukcesów.
      havana
      • havana06 Re: Mój problem to lorafem 17.01.07, 17:10
        Odpisz.
      • she37 Re: Mój problem to lorafem 17.01.07, 19:23
        Dziekuje za to ze napislas .Najpierw normalnie przepisal mi go lekarz,potem juz
        znalazlam sobie takiego co mi wypisuje.Gdybym nie mogla to zaplace za recepte
        przeciez tak tez mozna.Ja wogole nie pije alkoholu i nigdy nie piłam wiem ze w
        polaczeniu z tym lekiem to tragedia ale ja nie dltego poprostu nie pije i juz
        bo nie lubie.Wogole dziwne jest tez to ze nie musze go brac zeby zasnac on
        bardziej potrzebny mi jest w czasie dnia.Mam 18 latka i 15 i 6 latka.Wszystkie
        obowiazki wypelniam nic nie zaniedbuje i nikt nie wie ze wogole cos tam
        lykam.Chetnie poszlabym do specjalisty ale takiego w moim miescie nie ma a
        jechac gdzies nie mam jak i kiedy.Myslalam ze moze jakimis domowymi sposobami
        udaloby sie troche to zmienic.Wiem ze dobrze jest porozmawiac z innymi jak im
        poszlo moze znaja cos zastepczego to chetnie sprawdze moze sie uda .Są dnie ze
        nie wiem ze wogole go biore i zapominam czuje sie bardzo dobrze ale on nie daje
        mi zapomniec bo wieczorem tak sie roztrzese ze musze wziac podwojoną
        dawke .Napewno mam problem nienawidze tego wkurza mnie to wogole mam tego dosc
        ze glowe mi to zawraca,boje sie wejsc do sklepu wieksze bo mi duszno rece mi
        sie poca,w kosciele chowam sie w szary kont albo wogole stoje na
        zwnatrz,paranoja i nic wiecej jak to byloby bez tego jakbym bylam inna spokojna
        przeciez nie mam sie czego bac a ja sie boje jak nie mam go w torebce ,moze cos
        wymysle nie wiem dziekuje ze sie ktos odzywa do mnie,pozdrawiam i dobranoc.
        • ewag52 Re: Mój problem to lorafem 21.01.07, 22:16
          >i nikt nie wie, że w ogóle coś tam łykam...
          może nie wiedzą, konkretnie co, ale możesz mi wierzyć,że zmiana osobowości po tym
          łykaniu, musi być zauważalna. Traci się niestety, tak samokrytycyzm, jak i obiek-
          tywizm, względem własnej osoby.
        • vika11 Re: Mój problem to lorafem 22.01.07, 11:21
          Zobacz stronę o nerwicy lękowej www.nerwica.com tam jest wiele postów na temat
          lęków takich jak twoje np.kościoł,duże sklepy i tp.Są też informacje o lekach i
          uzależnieniach od nich.Możesz też pogadać na forum z ludżmi o podobnych
          problemach.Pozdrawiam,
    • drak02 Re: Mój problem to lorafem 17.01.07, 17:57
      Lorafem którego substancją czynną jest lorazepam należy do grupy leków
      nazywanych benzodiazepinami. Sa to leki o właściwościach uspakajających i
      nasennych. Długotrwałe i systematyczne zazywanie prowadzi do uzaleznienia
      podobnie jak alkohol. Istnieje bardzo duża korelacja pomiędzy działaniem
      benzodiazepin a alkoholu- obydwie substancje wchodza w rekacje z tymi samymi
      receptorami neuroprzekaxników w centralnym układzie nerwowym , w efekcie
      wywołuja podobne efekty i podobne niszczące skutki.
      Dlatego między innymi bardzo często pijący alkoholicy w przerwach pomiedzy
      kolejnym picien faszerują się środkami uspakajającymi osiągając prawie ten sam
      efekt.
      Generalnie masz spory problem i im szybciej podejmiesz konkretne kroki w
      kierunku odstawienia tych środków tym lepiej dla Ciebie i dla Twojej rodziny.
      Zachęcam Cie abyś weszła na załaczona ponizej stronę
      www.benzo.org.uk/polman/index.htm
      Znajdziesz tam sporo informacji na temat benzodiazepin , jak działaja i jak
      należy je odstawić.
      Krok drugi to konsultacja z lekarzem. Zachęcam Cie równiez o zwrócenie się o
      pomoc do przychodni ds. uzależnień. Podejrzewam że leczenie uzaleznienia od
      środków uspakajających jest analogiczne do leczenia uzaleznienia od alkoholu,
      życzę powodzenia.
      • she37 Re: Mój problem to lorafem 17.01.07, 19:12
        Dziekuje za odpisanie.Mój przypdek jest o tyle dziwny ze ja np.nie biore
        lorafenu bo nie moge spac ,wogole nie pije zadnego alkoholu i nigdy nie
        piłam.Mam problem bo mieszkam w malej miejscowosci gdzie nie ma specjalistow a
        nie moge nigdzie pojechac bo zajeta jestem w domu.Myslalam ze moze sama sobie
        poradze jakimis domowymi sposobami ale jak zmienilam go na inny lek to to po
        jakims czasie wzielam go wiecej bo wszystko we mnie latalo.To napewno moja
        podswiadomosc mówi mi ze on jest najlepszy ze jak go wezme to juz wszystko
        bedzie dobrze.Dziekuje za rady.
        • havana06 Re: Mój problem to lorafem 17.01.07, 19:20
          she, kogoś tu robisz w konia. Siebie.
          • she37 Re: Mój problem to lorafem 17.01.07, 19:29
            Dziekuje za odpisanie ,nie wiem dlaczego tak myslisz ,ja myslalam ze moze sa
            tacy ktorzy mieli cos takiego i potrafią podpowiedziec jak w domu lub za pomoca
            innego leku mozna zmniejszyc lub czesciowo go odstawic.Lek kiedys 1 raz
            przepisal mi lekarz potem juz sama zalatwialam sobie a jak trzeba to kupie
            recepte przeciez to nie jest zaden problem.Specjalisty nie mam tutaj gdzie
            mieszkam a nie mam jak i kiedy gdzies dojezdzac dlatego pomyslalam ze moze
            tutaj sie czegos wiecej dowiem.Moze to zenada, nie wiem dziekuje za rady
            dobranoc.
            • ewag52 Re: Mój problem to lorafem 17.01.07, 22:10
              zajrzyj na pocztę, she.
        • drak02 Re: Mój problem to lorafem 18.01.07, 08:50
          she37 napisała:

          > Dziekuje za odpisanie.Mój przypdek jest o tyle dziwny ze ja np.nie biore
          > lorafenu bo nie moge spac ,wogole nie pije zadnego alkoholu i nigdy nie
          > piłam.Mam problem bo mieszkam w malej miejscowosci gdzie nie ma specjalistow
          a
          > nie moge nigdzie pojechac bo zajeta jestem w domu.Myslalam ze moze sama sobie
          > poradze jakimis domowymi sposobami ale jak zmienilam go na inny lek to to po
          > jakims czasie wzielam go wiecej bo wszystko we mnie latalo.To napewno moja
          > podswiadomosc mówi mi ze on jest najlepszy ze jak go wezme to juz wszystko
          > bedzie dobrze.Dziekuje za rady.

          Twój przypadek nie jest wogóle dziwny, jest bardzo typowy. To że nie pijesz
          alkoholu nie ma nic do rzeczy. Pisząc o korelacji pomiędzy alkoholem i
          benzodiazepinami , miałem na myśli głównie to że efekt zażywania tych
          substancji jest bardzo podobny i mozna go stosowac zastępczo. Innymi słowy ,
          zażywając lorafem osiągasz podobny efekt jakbyś piła alkohol , w twoim
          organiźmie na poziomie -nazwijmy go neurobiochemicznym - zachodzą podobne
          reakcje. Zażywając przez 10 lat lorafem uzalezniłas sie od tej substancji w
          analogiczny sposób w jaki alkoholicy uzalezniaja się od alkoholu.
          Te dziwne reakcje które opisujesz kiedy następuje przerwa w zażywaniu leku to
          uzaleznienie fizyczne (lęk, niepokój, drżenie, poczucie winy, bezsenność), twój
          organizm nie jest w stanie normalnie funkcjonowac jeżeli nie dostarczasz mu
          określonym czasie następnej dawki. Następnym charakterystycznym objawem
          uzaleznienia jest tolerancja i aby uzyskac ten sam efekt z czasem sięgasz po
          większe dawki. Piszesz że próbowałaś zastąpić lorafem innym specyfikiem w
          większej ilości aby poczuć ten sam efekt. Prawdopodobnie ten inny specyfik
          posiadał mniejsze stężenie substancji czynnej stad konieczność zwiększenia
          dawki. Uzaleznieniu fizycznemu towarzyszy uzależnienie psychiczne, lorafem
          reguluje twoje doznania psychiczne, łagodzi emocje, niweluje stres.
          Jednocześnie zmienia twoją percepcję i myślenie, minimalizujesz skutkie jego
          dzialania, racjonalizujesz swoje zażywanie, minimalizujesz straty i skutki
          uboczne , szukasz usprawiedliwień - typu nie ma w mojej miejscowości lekarza.
          Jeżeli nie ma w twojej miejscowosci to być moze jest w innej , większej.
          Problem polega na tym domowym sposobem moze Ci się nie udać wyjsc z nałogu.
          Natomiast myślenie aby lorafem zastąpić innym lekiem to jest slepa uliczka.
          To tak jakbyś wódkę chciała zastąpić piwem myśląc że to rozwiąze problem.
          Mozesz zamiast lorafemu stosować relanium czy oxazepam ale substancje czynne są
          prawie takie same i zamiana niczego nie zmienia.
          jescze raz zachecam do wejścia na załączoną stronę
          www.benzo.org.uk/polman/index.htm
      • ewag52 Re: Mój problem to lorafem 17.01.07, 22:15
        drak, she jest już totalnie uzależniona, a Ty mi to wszystko z ust wyjąłeś...
        nic dodać, nic ująć
    • pielgrzyman Re: Mój problem to lorafem 20.01.07, 20:58
      Jesteś uzależniona i masz poważny problem zdrowotny(fizyczny i
      psychiczny)..Polecam stronę benzo.org.uk gorąco i kontakt z placówką leczącą
      uzależnienia.Odwagi.Już się nią wykazałaś pisząc na forum.Wiem co piszę ,jestem
      lekarzem i psychoterapeutą.
      • jerzy30 gorzala, dragi czy prochy [lorafem ] - to nie ma 21.01.07, 22:33
        znaczenia co sie zazywa - w ostatecznym efekcie tak samo na mozg dzialaja -
        zamulaja - alkohol tez w opiaty w głowie sie zamienia - dragi i prochy sie w
        opiaty zamieniac nie musza - czyli szybciej dzialaja - prochy sa o tyle dobre
        do zamulania sie ze nie cuchna jak gorzala i sie czlowiek nie zatacza ani piana
        z pyska mu nie leci -dzialaja niewidocznie i bezzapachowo dla otoczenia - sama
        tego nie odstawisz bo mozesz popasc w jakas paranoje - skonsultuj to z
        lekarzem - tylko nie wiem jakim bo 99,999999% lekarzy w Polsce uwaza zazywanie
        prochow za niegrozna zabawke i fanaberie.
        Czy jestes uzalezniona - to nmuz sa mocne slowa - to sama stwierdzisz.
        pamietak tylko ze to branie lorafenu bedzie sie poglebiac w ilosci tabletek
        • wisienkaa2 Re: gorzala, dragi czy prochy [lorafem ] - to nie 24.01.07, 15:36
          lekarz mi ostatnio powiedzial, ze na rynku jest teraz duzo nowych lekow, ktore
          prawie wcale nie szkodza tylko jak sie pije albo cpa to nie dzialaja, a Ty
          przeciez nie pijesz.

          a nie mozesz brac co jakis czas innych slabszych lekow az w koncu przestac
          wcale?

          gdzies czytalam ze jest pelno osob ktore biora tego typu leki po 10 po 20 lat i
          kiedy z tym koncza czuja w koncu ze zyja, lepiej im sie mysli i w ogole.
        • wisienkaa2 Re: gorzala, dragi czy prochy [lorafem ] - to nie 24.01.07, 15:39
          znam taka panią ktora brala ( o ile sie nie myle ) 20 lat lorafen albo cos
          podobnego i rzucila te tabletki jak zaczela cwiczyc joge. tylko komu sie chce
          to cwiczyc :( przez 3 lata cwiczyla czula sie swietnie, ale pozniej przestala i
          teraz juz sie zle czuje.
          • drak02 Re: gorzala, dragi czy prochy [lorafem ] - to nie 24.01.07, 16:57
            Wisienka, z jogą to już przesadziłaś. Jakos trudno mi sobie to wyobrazić że tak
            z dnia na dzien zamieni prochy na jogę:)
            • she37 Re: gorzala, dragi czy prochy [lorafem ] - to nie 27.01.07, 15:14
              Za bardzo jestem rozkrecona zeby sie az tak wyciszyc i cwiczyc.Ostatnio wydaje
              mi sie ze wogole mniej biore nie czuje potrzeby ale napewno nie odstawienia
              calkowitego, jest tak ze wezme go o 17 i normalnie o 22 kłade sie spac i spie
              do rana.Niby to male sukcesy ale ja je zauwazam ciesze sie nawet z tego ze
              wzielam go tylko raz rano a pod wieczor zastapilam innym lekiem takim slabym i
              jakos udale sie do nastepnego dnia.Moze ktos sie usmieje i powie stara a glupia
              idz do dobrego lekarza ale ja wiem swoje.Ciesze sie nawet z tego ze umialam byc
              wsród ludzi rozmawiac udzielac sie ze nie wyszlam albo nie zaszylam sie w
              kąt.Takie male sukcesy bardzo mnie cieszą.Nawet nie wiem jak to bedzie kiedys
              jak juz wogole sie od tego wyzwole .Na tej stronie ktorą podal mi drak napisane
              jest ze ludzie brali nawet 20 i 40 mg na dobe,nie wiem jak oni wogole to
              przezyli a co dopiero wyszli z tego szok.Dzisiaj wzielam 1 rano i dobrze mi jak
              na razie moze pomalu uda sie dawke zmniejszac.Dziekuje za odpowiedzi i
              pozdrawiam.
              • kubek341 Re: gorzala, dragi czy prochy [lorafem ] - to nie 27.01.07, 16:27
                hmmmm powiem Ci tylko że można z tego wyjść...i że wiem o czym mówisz/piszesz
                "zastąpiłam coś mocniejszego słabszym odpowiednikiem"...mi samemu się nie udało
                (krzyżowe uzależnienia są "katastrofalne")....potrzebny był pobyt w szpitalu
                "bez klamek" i to pobyt dość długi, może na pocieszenie lorafen już na mnie nie
                działał...by odrobinę za słaby....ale można i jeśli dziś znalazłbym się w Twojej
                sytuacji nie wahałbym się ani chwili...weź pod że sukcesy w walce "samemu" mogą
                być pozorne
                pozdr....
                • betka-b Re: gorzala, dragi czy prochy [lorafem ] - to nie 15.03.07, 16:26
                  she zagladasz tu jeszcze ,chetnie pogadam na priv
                  • magda270519761 Re: gorzala, dragi czy prochy [lorafem ] - to nie 16.03.07, 12:25
                    Jedno jest pewne , możesz odstawić tylko stopniowo i np , dziś bierzesz całą
                    tabletkę , za tydzień 3/4 , póżniej tydzień po pół ,póżniej 0.5 co drugi dzień i
                    co 3 i już.Odstawienie powinno zająć ci około m-ca lub 2 , a nosić możesz sobie
                    ją w torebce , czasem sama taka świadomość pomoże.Tak odstawiała moja ciocia ,
                    która też bardzo długo brała ten lek i oczywiście lekarz rodzinny też wypisywał
                    jej go bez problemu.
                    Choć jest jeszcze 1 dewiza , lepiej się uzależnić i żyć spokojnie niż w strachu
                    przez całe życie, ale są teraz leki nowej generacji takie jak seroxat do
                    długoterminowej terapii.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka