aazjaa
04.07.07, 15:11
Bylam z nim półtora roku. W tym czasie 3 razy zapił. Jak było- wszyscy
wiecie. Pił bo nie chciałam z nim zamieszkać, bo go zostawiałam jak jechał na
detoks i trzeźwiał, bo mnie przy nim nie było. Kochałam go i myślałam, że nam
się uda. W trakcie ostatniego tygodnia i jego picia poleciały bluzgi,
wymyślania, wyszły jego kłamstwa. Więc go rzuciłam. decyzja nieodwołalna bo
wiem, że nie przeze mnie pił i nie dla mnie by przestał. Na rozum wiem, że
nie chce takiego życia a serce mnie boli, że alko potrafiło zniszczyć to co
nas łączyło. Ja cierpię, on szuka usprawiedliwienia, pisze, dzwoni, nie
odbieram. Już nie mogę. Nie wiem, czy dobrze trafiłam na to forum. To mój
głos w sprawie zniszczeń. Czuję się jak podarta kartka. I nawet nie wiem po
co pisze.