Dodaj do ulubionych

Wizerunek pijącego...

29.07.07, 08:41
Powracam, czytam Was...

dlaczego wizerunek pijącego, jaki mi wpojono daje...

dużó satysfakcji
jest duszą towarzystwa
jest taki męski jak pije drinki

albo ja go stworzyłem, albo oni mi wpoili, że bez tego nie pożyjesz

wypić muisz, piwo jedno drugie, musisz pić

męzczyzna pije


Obserwuj wątek
    • myszabrum Re: Wizerunek pijącego... 29.07.07, 08:59
      A tam. Dwóch najciekawszych w tej chwili facetów w moim życiu od lat nie pije w
      ogóle. Piszę to bez żadnej pedagogiki.

      Oni się nie tłumaczą. Może otoczenie odbiera to trochę jak dziwactwo, tak, jakby
      się ubierali tylko na czarno.

      Ale ta męskość to trochę gdzie indziej leży (co nie znaczy, że nie znam
      beznadziejnych, nudnych abstynentów :P).
      • docelowo Re: Wizerunek pijącego... 29.07.07, 09:56
        więc to może moje zdanie, pójścia na łatwiznę? hm
        • myszabrum Re: Wizerunek pijącego... 29.07.07, 10:08
          Abstynencja w towarzystwie wymaga dużej pewności siebie, poczucia godności.

          Jak będziesz się peszyć i krygować i wyciągać szyję, to faktycznie może wypaść
          żałośnie.

          Musisz podejść do tego z całkowitym spokojem. Bo ja wiem? Clint Eastwood.
          Kamienna twarz.

          Może na zasadzie: nie piję, bo mam taki kaprys? Mój nowy odpał. Moje nowe hobby.

          (nie chodzi o to, co myślisz w środku, chodzi o to, co pokazujesz w towarzystwie)

        • deoand Re: Wizerunek pijącego... 29.07.07, 10:11
          Na mężczyzne czeka wiele sprawdzianów w życiu i pułapek też ...

          alkohol jest jednym z nich ...

          nie każdy mężczyzna zdaje ten egzamin a ci co go nie zdadzą wpadają w
          pułapke i tylko nieliczni z niej wychodza ... ale wychodzą

          Alkohol towarzyszy ludzkości od poczatku swiata ...
          i przynajmniej na razie tego chyba nie zmienisz ...

          a w Polsce na pewno !!!!!!

          pzdr deo
          • docelowo Re: Wizerunek pijącego... 29.07.07, 10:19
            rozmawiałem kiedyś ze znajomym psychiatrą

            bardzo negatywnie wypowiadał się o alkoholu, lubiłem go słuchać mówił bardzo
            przekonywująco, że ludzie wymyśli go na zabicie bólu i poprawę humoru, ale...

            najgorsze jest to, że mój wizerunek kiedy piłem nie był najlepszy, ba nawet
            śmieszność nie pomagała...

            a co sąsiedzi myśleli o mnie i mówili, to jeden Pan Bóg wie, ale znając życie
            pewnie po pierwsze zazdrościli, pewnie po drugie obrabiali mi d.pę, ale co tam...

            a i dziewczęta pewnie mnie unikały, bo skoro wiedziały, że chlam, no to po co mi
            one, no mogły być tez pijące, bo pewnie takiej bym potrzebował, a nie innej, no
            albo współczującej, ale po co maleństwu zatruć życie, juz i tak zatrute...


            i kiedy rachuje, i kiedy dumam, widzę, iż chyba opłaca się nie pić...

            świeży oddech
            niezakrwawione oczy
            rano gotowy na wszystko, mozna nawet wsiąść za kierownicę
            można skoczyć do rodziców na śniadanie bez myśli, że zauważą skacowany ryj

            haha


            • deoand Re: Wizerunek pijącego... 29.07.07, 10:43
              oczywiście , że zgoda


              bardzo negatywnie wypowiadał się o alkoholu, lubiłem go słuchać mówił bardzo
              > przekonywująco, że ludzie wymyśli go na zabicie bólu i poprawę humoru, ale...

              i znowu prawda ale ....

              ... ludzie piją ....

              zawsze zło jest atrakcyjniejsze niz dobro ...

              zawsze zdradzajacy zonę jest w lepszej sytuacji niż zdradzona chociaż
              ona uczciwa ...

              a jak o chłopa chodzi to kleska ..jak go zona zdradza ... to co robi
              pije ...

              uważam , że zaczęla się moda na niepalenie ale jeszcze nie ma mody
              na nie picie ....

              wszystko trzeba z umiarem ...

              • docelowo Re: Wizerunek pijącego... 29.07.07, 10:51
                umiar to słowo ktore do mnie nie pasuje

                a swoją drogą to chyba patrzenie na chlacza, nie jest niczym przyjemnym nawet w
                kontekście żartu sytuacyjnego, czy odwracania kota ogonem, nawet potem się
                ludzie odwrócą a może prędzej niż myślę...

                wiem, że picie w taki sposób na ilość nie da mi kompletnie nic, czas ucieka, bo
                potrzeba go na trzeźwienie, ale...piję...


                jednak coś silniej pcha mnie do nie pica, to ona która patrzy z daleka i czeka
                może na zmianę, odwołała ślub z innym jest sama i czeka, ale pewnie czeka na
                kogoś a nie beczkę od piwa ... och...ach
                • tenjaras Re: Wizerunek pijącego... 29.07.07, 11:42
                  był taki ksiundz, który wśród górali tłumaczył, że nie wystarczy tylko
                  przysiądz matce boskiej, że się pić nie będzie...

                  a że ten tamat to mnie zaciekawił, a że ksiundz to lubie cytować jedno jego
                  zdanie:

                  "żeby nie pić w tym kraju, to trzeba mieć jaja, ale żeby naprawdę nie pić, to
                  trzeba naprawdę mieć jaja"
                  • addicted11 Re: Wizerunek pijącego... 29.07.07, 15:14
                    Co nakreca "wspanialy" wizerunek pijacych ludzi?

                    1. Biznes- alkohol to wielkie pieniadze, korporacje dbaja o to, by glupi
                    reklamozercy wiedzieli, ze bez Lecha czy Smirnoffa nie ma dobrej imprezy.
                    2. Alkoholicy w fazie numer 1 i 2- aby umniejszyc role i wielkosc swego picia
                    pieprza na lewo i prawo, jak to fajnie pic, jak to niepijacy sa zalosni, jakie
                    to meskie, a sluchacze nieswiadomi podstepu kiwaja glowami i kupuja te
                    koncepcje, ulegaja presji itp.
                    3. Konformizm- po prostu jak wiekszosc pije to wiekszosc pije- tak jak
                    wiekszosc wierzy w boga, wiekszosc chce miec m2, a kto odstaje ten dziwak.
                    4. Pozostalosci mentalnosci nastolatka, z ktorej 90% ludzi nigdy nie wyrasta-
                    "imponowanie" pijanstwem, bycie takim niby "niegrzecznym".
                    5. Wiekoszc ludzi to niesmiale, nieasertywne wstydliwe dupy, ktore nie wyjda na
                    parkiet bez paru glebszych, juz nie mowie o jakims karaoke i innym scierwie- a
                    ze wstyd sie przyznac do swojej dupowatosci to dorabia sie wizerunek, ze to
                    niby takie cool.


                    Podumowujac: mysle, ze najmniej istotnym powodem picia alkoholu sa jego walory
                    smakowe.
                    Glowne powody to bezmyslne picie " bo tak trzeba" zeby sie nie wyroznic oraz
                    raczenie sobie ze slabosciami, podsycone reklama i propaganda pijusow.
                    Reszta to sciema.

                    ogolnie wiec zgadzam sie, ze trzeba miec ostre jaja by nie pic.
                    o w ten sposob prosto w twarz uswiadamia sie partnerowi prawdziwe powody jego
                    picia, a nikt nie lubi stac w negatywnym swietle, wiec abstynentow sie
                    nienawidzi wrecz albo lituje nad nimi jak deo, tak czy owak aby wyszlo ze to ja
                    jestem ten "silny zdrowy i wspanialy" a abstynent to dewiant, choc z reguly
                    jest odwrotnie.
                    • docelowo Re: Wizerunek pijącego... 29.07.07, 16:16
                      fajne te Twoje 1,2,3,4:-)))

                      tak sobie liczę, dni picia + dni trzeźwienia i wychodzi mi sporo, ile czasu
                      straciłem, ile rzeczy nie zobaczyłem, ile dziewcząt odesłałem z kwitkiem, ha
                      ciągle ja z tym

                      pamiętam jeden okres paro miesięczny, niepicia chyba przez 6 miechów, mialem
                      wtedy czas nawet na dwie koleżanki, pieniadze szły na ksiażki, pizze, na popisy
                      intelektu, ale potem coś wróciło, i pewnie to zaważyło, odeszło,

                      docelowo chyba to tego zmierzam, zrobić ordnung, w tej stajni audiasz zrobić
                      wietrzenie sal, mówić, nie fałszywym prorokom...

                      od jutra zaczyna ostro
                      rano wstać, spacer, kawa lektura, Deutsch Unterricht, i muza...

                      może wyjdzie, moze zaświeci słońce, może anioł zejdzie z drzewa i ze mną
                      zaśpiewa olalalala...!;-))))


      • addicted11 Re: Wizerunek pijącego... 29.07.07, 15:04
        myszabrum napisała:

        > A tam. Dwóch najciekawszych w tej chwili facetów w moim życiu od lat nie pije
        w
        > ogóle.


        Jeden to Addicted ale kto ten drugi, kurcze zagadke zadalas z cwiekiem.


        • cortona Re: Wizerunek pijącego... 31.07.07, 10:37
          Ja też ostatnio jestem pod wrażeniem faceta, który w pewnym momencie zaprzestał
          picia. Spotykam się z nim od niedzieli, w łóżku, na godzinnej sesyjce. Śpimy
          obok siebie:)) To Kurt Vonnegut:). Czytam właśnie "Niedzielę Palmową". On tam
          opowiada
          o różnych rzeczach, ale i o alkoholu, i o papierosach. Polecam Addiemu.
          • docelowo Re: Wizerunek pijącego... 31.07.07, 11:27
            z doświadczenia i obserwacji mojej wynika, iz

            podchmielony, po paru piwach, wcale żle nie wygląda, a wręcz przeciwnie może
            być nawet w samym epicentrum zainteresowania, budzić zachwyt, i uśmiech, ale
            nie szyderczy, a może tylko słuchacze robią zgrywę a w duchu śmieją się z
            gościa ile wlezie nie wiem, ale takie odnoszę wrażenie

            nie chodzi tu o osobę pijaną w 3-d.py
    • drak02 Re: Wizerunek pijącego... 31.07.07, 11:29
      Niestety wpojono Ci kiepski wizerunek, a byc moze sam sobie taki wizerunek
      wpoiles bo w jakims sensie szukales usprawiedliwienia swojego picia.
      Z perspektywy czasu smiem twierdzic ze taki wizerunek jest dosyc zalosny i
      funkcjonuje glownie w towarzystwie gdzie sporo sie pije.
      Sa srodowiska (nie chodzi mi akurat o niepijacych alkoholikow) w ktorych osoba
      niepijaca nie wzbudza sensacji i to czy ktos pije badz nie pije nie ma
      wiekszego znaczenia.
      Ja swojego czasu zmienilem towarzystwo , to pijace zostawilem za soba , byc
      moze dalej roztrzasaja dylematy kto ile wypil i dlaczego tak malo.
      Pozdrawiam :)

      • addicted11 Re: Wizerunek pijącego... 31.07.07, 17:51
        zgodze sie z drak02- wizerunek podchmielonego goscia raczej nie budzi
        entuzjazmu poza srodowiskiem ostrych nafciarzy.

        Ja bym powiedzial, ze jak ktos jest leko podpity, dowcipkuje i jest cool- to
        jest lubiany i jest dusa towarzystwa mimo tego, ze jest podchmielony, a nie
        dlatego.
        Po prostu leko sie przymyka oko na fakt, ze koles jest zabawny "przy pomocy"
        alkoholu.

        ALe duzo bardziej zaimponuje ktos, kto jest taki na trzezwo. bo co to za sztuka
        byc dusza towarzystwa po pol litra wodki?
        To kazdy potrafi, nawet niesmaly chlopina gdzies z kolonii mazurskiej jak se
        wypije to kawaly opowiada.
        tak wiec- nie dlatego tylko pomimo.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka